Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Kinka - historia powypadkowa
Kinka 
Mikrus Bioderkus



Status: Artroskopia x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 20 Lut, 2014   Kinka - historia powypadkowa

Witajcie

Bardzo , bardzo długo nosiłam się z myślą opisania na forum swojej historii. Aż nastał ten dzień :-)
Ogromne dzięki dla Aga T. , która wspierała mnie mailowo .
Zaczęłam czytać forum tuż przed artroskopią lewego biodra. Muszę przyznać, że skorzystałam z wielu rad udzielonych na forum i historie osób po operacji uświadomiły mi czego mogę się spodziewać. Wielkie dzięki za to :-)

Skąd się wzięły problemy z biodrem? Biodro właściwie jest fragmentem zdrowotnej układanki złożonej z wielu kawałków, którą zafundował mi 1.10.2011 roku obywatel Niemiec, który na autostradzie w Niemczech postanowił z dużą prędkością wjechać w samochód, którym podróżowałam siedząc z tyłu za kierowcą. Ponoć najbezpieczniejsze miejsce w aucie. :-)

Jechaliśmy w 4 osoby, do Francji, na długo wyczekiwane wakacje. Byłam jedyną osobą, która ucierpiała, nawet mój pies, york , siedzący koło mnie, wyszedł z wypadku bez uszczerbku na ciele.....choć z ogromną rysą na psychice :-(

Szczęściem w nieszczęściu było to, że wypadek wydarzył się za granicą. Nawet nie wyobrażacie sobie ile razy od polskich lekarzy słyszałam, że z takimi obrażeniami na pewno nie przeżyłabym wypadku w Polsce.
Pęknięta śledziona, pęknięta wątroba, uszkodzenie nerek, obustronna pourazowa odma w jamie opłucnej, wieloodcinkowe złamanie kręgosłupa z fragmentami w kanale rdzenia kręgowego, złamanych 5 żeber, zwichnięte biodro ze złamaną głową kości udowej. Kropką nad i był wybity ząb....jedynka :)

Tutaj od razu chcę powiedzieć o jednej bardzo ważnej rzeczy. Od zawsze , jadąc na wakacje kupowałam ubezpieczenie podróżne. Kiedyś przemknęło mi przez głowę jak dużo pieniędzy wydaję tylko po to, żeby mieć święty spokój. Tym razem po raz pierwszy...i mam nadzieję ostatni, skorzystałam z tego za co płaciłam przed wyjazdem. Moja rada: nie oszczędzajcie na kupowaniu ubezpieczenia. Koszty naprawdę nie są duże, jest mnóstwo firm, w których można to kupić przez internet a o spokojną głowę warto zadbać.

Bardzo dobrze zajęto się mną w niemieckim szpitalu. Kręgosłup skręcono na 4 śruby i dwa tytanowe pręty, biodra nie operowano licząc na to, że po nastawieniu i ułożeniu we właściwej pozycji głowa się zejdzie i zrośnie prawidłowo co kontrolowano kilkukrotnie i założenia się potwierdzały.
Po kilku tygodniach zostałam wypisana do domu. Karetka przywiozła mnie z Niemiec do szpitala na Szaserów w Warszawie. Okazało się jednak, że nikt mnie nie przyjmie. Na ortopedię się już nie nadaję a na rehabilitację nie przyjmą mnie bo jest piątek.
W poniedziałek okazało się niestety, że mam tak dużą anemię, że najpierw muszę z niej wyjść i dopiero wtedy przyjmą mnie na oddział rehabilitacji. To moje wychodzenie trwało miesiąc....z powodu potwornego bólu kręgosłupa nie mogłam wstawać z łóżka, chodzić, siedzieć. Przesuwanie się o kulach do łazienki stanowiło wyczyn nie lada.
Po miesiącu zostałam przyjęta na oddział rehabilitacji szpitala na Szaserów. Miesiąc zabiegów i ćwiczeń na podwieszkach nie zdziałał wiele.
Mogłam wysiedzieć bez podparcia 20 minut. Hurrrrra! :-|

Po wyjściu ze szpitala skorzystałam z rehabilitacji oferowanej na oddziale dziennym szpitala na Szaserów, zajęcia codziennie przez 3 tygodnie, jednocześnie korzystając z pomocy fizjoterapeuty z Kliniki Rehabilitacji Sportowej Ortoreh.
Tuż przed wypadkiem, przygotowując się do przebiegnięcia maratonu, byłam pod ich opieką i do dziś darzę lekarzy oraz fizjoterapeutów ogromnym zaufaniem.

W sierpniu 2012 roku zostałam wezwana na kontrolę stanu zdrowia do Niemiec ponieważ skarżyłam się na ogromne bóle kręgosłupa.
Po zrobieniu rtg kręgosłupa i biodra lekarz skupił się na zdjęciu biodra i orzekł, że dostrzega martwicę, zaleca operację. Sprawą zajęła się niemiecka firma pomagająca osobom po wypadkach wrócić do zdrowia a ja pojechałam na turnus rehabilitacyjny do Ciechocinka z ZUS, po którym mi się pogorszyło....i kręgosłup i biodro, ból ograniczenie ruchomości i totalny zjazd psychiczny.
Po powrocie kolejne konsultacje , rezonanse, tomografie, mnóstwo wydanych pieniędzy i diagnoza, że martwicy raczej nie ma ale operować trzeba. Najlepiej koniec stycznia 2012 roku, szpital w Berlinie.
Plan był, że zaczną od artroskopii jeśli nie uda im się dotrzeć do wszystkich uszkodzeń to skończy się na otwartej operacji i operacyjnym zwichnięciu stawu biodrowego.
Na całe szczęście udało się dotrzeć do wszystkich uszkodzonych miejsc przez 5 otworów. Przytoczę tu opis z tłumaczenia wypisu ze szpitala: usunięcie zrostów, korekta offsetowa główki kości udowej, usunięcie zwłóknionej powiechrzniowej warstwy chrząstki panewki stawu biodrowego, wygładzenie chrząstki główki kości udowej, odświeżenie krawędzi panewki i ponowne umocowanie obrąbka za pomocą kotwy, wycięcie kikutów więzadła, częściowe wycięcie błony maziowej i artroliza.

Co potem...? Rehabilitacja we wspomnianym wyżej Ortorehu, ćwiczenia w domu oraz pomoc osteopaty - Adama Pawelca. Zależało mi na czasie ponieważ z końcem marca kończył się przyznany mi na 12 miesięcy zasiłek rehabilitacyjny a ja bardzo ale to bardzo chciałam wrócić do pracy.
Udało się. 2.04.2013 poszłam do pracy pierwszy raz po 18 ciężkich miesiącach. Wydawało mi się, że powoli wracam do normalności jednak ból kręgosłupa nie pozwalał cieszyć się wszystkim w 100%.
W maju dostałam pozwolenie na powolne bieganie. Lekarze z Niemiec od razu mówili mi, że powrót do aktywności sprzed wypadku będzie możliwy...podczas gdy od lekarza z Szaserów usłyszałam, że mam się cieszyć, że w ogóle chodzę a o jakimkolwiek sporcie zapomnieć.

Jak jest teraz? Różnie. Pracuję, biegam i prowadzę w miarę normalny tryb życia. Biodro w zasadzie nie sprawia większych problemów. Pilnuję właściwego rozciągania po ćwiczeniach i na cotygodniowej rehabilitacji fizjoterapeuta też pracuje z moim biodrem.

Większym problemem w tej chwili jest kręgosłup, który bardzo mnie boli. Lekarz zakłada prawdopodobieństwo ,że po operacji usunięcia śrub ból nie zniknie niestety ale ja staram się o tym nie myśleć i czekam do wiosny, bo właśnie wtedy ma nastąpić wielka chwila odchudzenia mnie o 4 śruby i dwa pręty. Zobaczymy jak będzie.
A póki co, staram się nie myśleć o bólu kręgosłupa za bardzo. Praca siedząca przez 8 godzin nie przyczynia się do poprawy a rehabilitacja raz w tygodniu w poniedziałki przynosi ulgę do połowy wtorku. Ale życie jest piękne i jest tylko jedno.
I zawsze jak mi źle to myślę o Michale, którego poznałam na oddziale rehabilitacji. Uszkodzony rdzeń w wypadku samochodowym a radością życia mógłby obdzielić nas wszystkich.

Długa mi ta historia wyszła :) Mam nadzieję, że będą tacy, którzy dotrwają do końca.

pozdrawiam Was i dzięki, że jesteście

:flower: :flower: :flower: :flower: :flower: :flower: :flower: :flower: :flower:
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1145
Skąd: Czeladź
Wysłany: Pią 21 Lut, 2014   

Kinka Witam Cię serdecznie :) Fajnie, że zdecydowałaś się opisać swoją historię. Obserwuję Cię cały czas i podziwiam Cię za Twoją aktywność fizyczną i walkę o formę. Na dodatek ten uśmiech :)
Połączyła nas podobna historia choć moje urazy w porównaniu do Twoich to pryszcz ;) no i te maile :)
Ściskam mocno i pozdrawiam serdecznie! Mam nadzieję, że będziesz tu zaglądać i opisywać dalej swoją historię :*
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3757
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Pią 21 Lut, 2014   

Kinka napisał/a:
Mam nadzieję, że będą tacy, którzy dotrwają do końca.

Dotrwałam, bardzo dobrze że zechciałaś to wszystko opisać.
Mam nadzieję że razem z odpowiednimi specjalistami znajdzisz receptę na
bóle kręgosłupa i będziesz mogła jeszcze bardziej cieszyć się życiem :)
U mnie na podobne dolegliwości pomogła praca z terapeutą i samodzielna systematyczna praca wg.jego wskazówek-no ale u mnie była trochę inna przyczyna bóli.
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Iza 
... pod prąd ...
Maximus Bioderkus




Status: Przed
Wiek: 41
Dołączyła: 18 Gru 2011
Posty: 393
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Pią 21 Lut, 2014   Re: Kinka - historia powypadkowa

Kinka napisał/a:
Długa mi ta historia wyszła :) Mam nadzieję, że będą tacy, którzy dotrwają do końca


Ja także dotrwałam do końca i to bez problemu. Wspaniale, że się podzieliłaś swoją, bardzo traumatyczną historią. Rozbawiłaś mnie tą wybitą jedynką, mam nadzieję że już także wstawiona :) ubolewam nad tym co napisałaś odnośnie podejścia do pacjenta lekarzy niemieckich, a polskich. Mieszkałam trzy lata w Niemczech i miałam kontakt ze służbą zdrowia. Oni naprawdę potrafią zarazić wielkim optymizmem. Ja do dziś nie zapomnę słów mojego miejscowego ortopedy w Polsce, który po obejrzeniu mojego zdjęcia RTG powiedział : Boże !!! ale Pani ma biodra !!! gorzej niż 70 letnia babcia !!! ;) grunt to się takimi nie przejmować. Pozdrawiam :)
_________________
... na przekór wszystkiemu ...
 
 
     
Kinka 
Mikrus Bioderkus



Status: Artroskopia x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 21 Lut, 2014   Re: Kinka - historia powypadkowa

Tak, jedynka wstawiona :mrgreen: Plusem zamieszania z zębami jest to, że przestałam się bać dentysty a przed wypadkiem każda wizyta wywoływała paniczne drgawki.

Bardzo przykra jest obserwacja różnic pomiędzy polską i niemiecką służbą zdrowia. Nie chodzi nawet o zaopatrzenie, czy wygląd oddziałów ale przede wszystkim o podejście ludzi. Od pani sprzątającej po profesorów. Doskonałe podejście do pacjentów również zdarza się w Polsce. Jednak to nie powinno się zdarzać.....takie podejście powinno być na porządku dziennym.

W jednym ze szpitali pielęgniarki postawiły pewnej starszej pani śniadanie, pani miała obie ręce bardzo spuchnięte i nie miała szans zjeść sama więc śniadanie stało nieruszone aż przychodziła pora obiadu kiedy to przychodziła salowa i wylewała kubeł żalu na głowę tej starszej pani, że śniadanie się zmarnowało...O zgrozo :shock:
 
     
mprzepiora 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 31 Gru 2011
Posty: 643
Skąd: okolice Nowego Sącza
Wysłany: Sob 22 Lut, 2014   

Kinka, ja również dotarłam do końca ;-)
Przeżyłaś bardzo wiele ale teraz już wszystko dąży do lepszego :)

Też przekonałam się o różnicy pomiędzy lekarzami polskimi a niemieckimi. To bardzo przykre, że u nas pacjent traktowany jest jak zło konieczne. Obsłuchałam nawet za to, że w gabinecie (w którym byłam pierwszy raz) stoję nie w tym miejscu w którym powinnam.
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2534
Skąd: z Polski
Wysłany: Sob 22 Lut, 2014   

Post dotyczący warunków w polskim szpitalu został przeniesiony do Realia polskiego szpitala Zapraszam do kontynuacji tematu

Administrator
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Sob 22 Lut, 2014   

Kinka, przeczytałam jednym tchem Twoją historię a przyznam się, że ostatnio rzadko to robię :oops:
Przeszłaś nie mało ale widać, że należysz do tych z twardym tyłkiem. Tak trzymać. Walcz o każdy dzień bez bólu. Trzymam kciuki.
 
     
Kinka 
Mikrus Bioderkus



Status: Artroskopia x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 23 Lut, 2014   

Dzięki :-)

Twardy tyłek się przydaje ......ale przede wszystkim wsparcie rodziny i narzeczonego. Bez nich to byłby ogromny koszmar.
No i nie sposób nie docenić istnienia Forum Bioderko. Z wpisów zamieszczonych tutaj korzystałam w momencie kiedy były mi najbardziej potrzebne. Ogromne wsparcie, choć może nie bezpośrednie , bo nic nie pisałam, podnosiłam się jednak na duchu czytając rady i historie.

:-)
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 23 Lut, 2014   

Kinka, cieszę się że znalazłaś wsparcie a tym samym jakieś ukojenie na naszym forum.
Do tego zostało stworzone :)
Myślę, że to, iż podzieliłaś się swoją historią, też kiedyś w przyszłości pomoże nie jednemu użytkownikowi. A jeżeli Twój wpis miałby pomóc jednej duszyczce, to warto było go napisać. Ja z takim samym podejściem stworzyłam swojego bloga. Widzę po statystykach, że jest czytywane i to nie tylko przez bliskich :mrgreen: Drobny sukces a jak cieszy :-D
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3757
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Nie 23 Lut, 2014   

Kinka napisał/a:
Ogromne wsparcie, choć może nie bezpośrednie , bo nic nie pisałam, podnosiłam się jednak na duchu czytając rady i historie.

Teraz i Ty dokładasz cegiełkę do idei Forum i swoją historią wspierasz inne osoby :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
magda. 
Popularus Bioderkus



Status: Artroskopia x 1
Dołączyła: 11 Lis 2013
Posty: 34
Skąd: Austria
Wysłany: Pon 24 Lut, 2014   

Kinka-dzieki za historie, motywuje do tego, zeby wziac sie w garsc i nie narzekac!
powowdzenia!!
 
     
Kinka 
Mikrus Bioderkus



Status: Artroskopia x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 21 Kwi, 2014   

Witajcie znów,

kolejny etap mojej historii to jutrzejszy wyjazd do Niemiec na operację kręgosłupa.
Śruby i pręty wyjąć trzeba bo jest szansa (wg polskiego lekarza niewielka a pojutrze dowiem się co myśli o tym lekarz z Niemiec) że ból się zmniejszy.

Trzymajcie kciuki. :-)
Jak wrócę to biodro idzie do kontroli bo coś mnie ostatnio kłuje i pojawił się ból, którego wcześniej nie było. :-/
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1145
Skąd: Czeladź
Wysłany: Pon 21 Kwi, 2014   

Kinka bardzo mocno trzymam kciuki :* Daj znać jak już będziesz po.
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
mprzepiora 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 31 Gru 2011
Posty: 643
Skąd: okolice Nowego Sącza
Wysłany: Wto 22 Kwi, 2014   

Powodzenia Kinka. Trzymam kciuki :*
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.