Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Jałowa martwica głowy kości udowej
sylwester 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 1
Wiek: 46
Dołączył: 24 Lis 2016
Posty: 10
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 08 Sty, 2017   Jałowa martwica głowy kości udowej

Hej,

To po przedstawieniu się przyszedł czas na 2gi post z moją historią.

Mężczyzna, lat jak w metryczce. Problemy z kręgosłupem, w dzieciństwei na pewno była choroba Scheuermanna. Z odcinkiem piersiowym sobie poradziłem rehabilitacją i zmianą materaca (ależ to ważna sprawa, nie ma co żałować pieniędzy na dobry materac), jest w miarę ok, wiele bólów pochodziło od napięcia mięśniowego (praca siedząca, ekstremalna wręcz). Jak uspokoił się piersiowy, zaczął lędźwiowy i krzyżowy. Tu rehabilitacja dawała krótkie okresy poprawy.

Od kilku lat gdzieś tak w środku nocy zaczynały się bóle w okolicy lędźwiowo, krzyżowej, raczej centralnie, z lekką tendencją na jedną stronę - jak leżałem na boku (obojętnie którym), takie ćmiące, niepozwalające spać. Poprawiało się jak położyłem się na plecach z podkurczonymi nogami. Czasami były, czasami nie. Zignorowałem sprawę.

Przstałem ignorować, jak ból pojawił się w dzień (przenosiłem coś z kimś w lekko skręconej pozycji, tak jak to dwie osoby coś niosą obok siebie), ale bardzo ciężkie nie było, może 10 kg na mnie. RTG nic nie wykazało, poza zmianami jakie mam od dawna (jakieś tam skrzywienia, rotacje trzonów itp). Fizjoterapeuci (z doktoratami) próbowali wszystkiego, i techniki powięziowe i McKenzie i praca manualna nad przeponą i dużo innych. Rezultat taki sobie.

Rezonans odcinka lędźwiowego wykazał małe bulgling dyski na dole, ale 2 lekarze powiedzieli, że wielu ludzi chciałoby w moim wieku mieć taki kręgosłup... Badania w strone reumatyczną w tym rezonans stawu krzyżowo-biodrowego nic nie wykazał (jak się później okaże, wykazał). Zostałem przakazany do jeszcze bardziej doświadczonego kolegi (osteopata), który zaczął mnie rozciągać (fakt, zawsze miałem przykurcze, zwłaszacza w obrębie miednicy i ud). Rozciągałem głównie pośladek w różnych kierunkach. Biodra były katowane przeróżnym odwodzeniem itp.

Pomagało na chwilę. 1.5 roku temu po wstaniu od biurka nie ustałem na nodze, którą wstawałem. Ból bardzo silny w okolicach pachwiny i góry uda. Ustępował po kilku minutach rozchodzenia. Jak po 2 tygodniach nie przeszło tylko postępowało, poszedłem do ortopedy. Badał noge ruchowo i stwierdził, że to albo ponaciągane coś tam, albo bóle korzeniowe od kręgosłupa. Jak po kolejnych kilku tygodniach nic się nie zmieniło, drugi ortopeda wysłał mnie na USG uda, pachwiny. Nic nie wykazało. Czekać. Rehabilitować kręgosłup.

Po kolejnych 3 miesiącach skierowanie na badanie EMG. Wyszło, że w rzeczonej nodze nerwy trochę słabiej przewodzą, wskazując na miejsce, mniej więcej gdzie w MR ledźwiowym dyski nie były idealne. Rehabilitować się dalej. Zacząłem wyraźnie kuleć. Zdarzało się, że po wstaniu z krzesła lub z samochodu musiałem iść przy ścianie, nogę odcinało bólowo, zmniejszała się ruchomość.

Powtórka rezonansu kręgosłupa, na innej maszynie, inny opisujący. Wynik identyczny jak poprzednio, może nawet lekko lepszy. Wizyta u neurochirurga (znana postać) - absolutnie nie kwalifikuję się do zabiegu na kręgosłupie, zmiany są, ale jak na mój wiek nie jest źle, więcej ruchu.

Chodzi się coraz gorzej, w nocy boli górna część pośladka. Chodzę wygięty na jeden bok. Ortopeda kieruje do neurologa. Neurolog (wiekowy, doświadczony) nic nie znajduje, na wszelki wypadek jeszcze raz kieruje na EMG (EMG nic nie wykazuje). I tak od niechcenia rzuca, że na jego oko to czy miałęm sprawdzane biodro i żebym powiedział ortopedzie żeby mi je zbadał. NIE, NIE MIAŁEM, nikt na to nie wpadł.

Rezonans stwów biodrowych. Zaawansowana martwica głowy kości udowej, praktycznie połowa głowy zamieniona w papkę. Szok. Po kilku innych konsultacjach, w zasadzie nic się już nie da zrobić, trzeba wymienić ASAP, żeby głowa się nie zapadła.

I teraz powrót w przeszłość. Okazało się, że 2 lata wcześniej na rezonansie stawu krzyżowo-biodrowego załapały się też stawy biodrowe i martwica była wyraźnie widoczna, ale radiolog tego nie opisał! Było mniej zaawansowane, można było nawiercać głowę, żeby puścić naczynia, było do odratowania (50/50).

Przyczyna - nieznana. Albo duże obciążanie nogi stawu w okresie studenckim (plecaki, góry) jak również ekstremalne wyginanie nogi w stawie - stopa na kolano (musiałem przez długi czas sam na stopie sobie cos tam robić) ale to było 20 lat temu. Albo 3 lata temu ostra kuracja sterydami (3 tyg) i długa infekcja. Nie piję, nie nurkuję i nie jestem pilotem.

Przed zabiegiem, utrata 25% mocy lewego uda. Zabieg wykonany 7 tyg temu. Proteza krótko-czpieniowa Metha, metal-polietylen. Własna panewka była w stanie idealnym, głowa jak purchawka. Zabieg wykonany perfekcyyjnie, nogi równe. Methę trudno się zakłada, bo ma niewiele regulacji, musi być bardzo dobry operator.

Tydzień w szpitalu, potem rehabilitacja. Zalecenie chodzenia o kulach przez 3 miesiące. Spanie tylko na plecach w tym samym okresie. Samochodem, za zgodą lekarza, pojechałem po 5 tyg od zabiegu. Po 7 tygodniach chodzę swobodnie o kulach, bez kul przejdę kilka kroków po pokoju, ale utykam. Trochę mnie niepokoi ten chód, bo ruchowo podobnie organizm się zachowuje jak przed zabiegiem. Niestety kręgosłup/krzyż dalej boli, zwłaszcza po siedzeniu przy biurku i często w leżeniu, czasami też góra pośladka, ale mniej niż przed zabiegiem. Warunkowo niedługo będę wracał do pracy. Mam nadzieję, że będę mógł wrócić kiedyś w góry... (bez plecaka ;-) )

I takie tam, bo już chyba przynudziłem...
 
     
Landolier 
Zwyklaczek
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 51
Dołączył: 31 Lip 2016
Posty: 143
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 08 Sty, 2017   

Witamy na forum i zachęcamy do dalszej relacji z życia z endo. Każda informacja jest ważna, a nie każdy jest na tyle odważny, by ją opisać publicznie ( nie wiem dlaczego!). Jeśli można pomóc innym, to tak jakby pomagało się samemu sobie.
Pozdrawiam i czekam na więcej...
_________________
Z głodu się jeszcze nikt nie zesr@ł, ...z bólu chyba tak.
 
     
Landolier 
Zwyklaczek
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 51
Dołączył: 31 Lip 2016
Posty: 143
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 08 Sty, 2017   

Sylwestrze, dziel się swoją wiedzą czekamy. :-)
Zacznę na przykład od momentu otrzymania terminu operacji.
Czy mając już przypuszczalny termin operacji na piśmie, dostałeś wiadomość o stawieniu się w szpitalu listownie, czy telefonicznie?
Z jakim wyprzedzeniem skontaktował się z Tobą szpital przed operacją i jakie info otrzymałeś lub zalecenia?
Czy w tym szpitalu mieli wymogi co do szczepień np. WZW B, pozwoleń stomatologa na zabieg czy kardiologicznych i innych?
Opisz proszę jak w twoim przypadku wyglądała droga, od otrzymania terminu, do samej operacji.
Żeby nie męczyć za jednym razem, to czekam aż odpowiesz na te zapytania. Potem popytam o cały przebieg wizyty w szpitalu przed i po aż do wypisu.
A na zakończenie dalszy los, czyli rehabilitację i powrót do pełnej sprawności która pozwoliła wrócić do normalnych zajęć i oczywiście do pracy.
Ja ze swojej strony obiecuję w swojej historii również odpowiadać na zadane (teraz przeze mnie )pytania.
Dzięki temu nasi nowi bioderkowicze będą mieli bieżące info na 2017 rok.
Pozdrawiamy i czekamy... :lol:
 
     
sylwester 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 1
Wiek: 46
Dołączył: 24 Lis 2016
Posty: 10
Skąd: Polska
Wysłany: Pon 09 Sty, 2017   

Landolier napisał/a:
Zacznę na przykład od momentu otrzymania terminu operacji.
Czy mając już przypuszczalny termin operacji na piśmie, dostałeś wiadomość o stawieniu się w szpitalu listownie, czy telefonicznie?
Z jakim wyprzedzeniem skontaktował się z Tobą szpital przed operacją?

Telefonicznie, przy czym ja byłem niestandardowym przypadkiem, lekarz który mnie operował, znał mnie wcześniej z innych wizyt i dolegliwości więc wiedział w jakim jestem stanie i ile dam jeszcze radę pociągnąć. Było ryzyko zapadnięcia się głowy więc termin trochę przyspieszono. Może nie na cito, ale racjonalnie.

Landolier napisał/a:
i jakie info otrzymałeś lub zalecenia?

Oszczędzać się, uważać, 2 tyg przed zabiegiem myć codziennie biodro Octenisanem w żelu i psikac Octaniseptem po tym (najwięcej zakażeń jest od własnych bakterii znajdujących się na skórze. Odporne są cholery.)
Nie zachorować, nie przeziębić się.

Landolier napisał/a:
Czy w tym szpitalu mieli wymogi co do szczepień np. WZW B, pozwoleń stomatologa na zabieg czy kardiologicznych i innych?

oficjalnych nie pamiętam, ale ja ze względu na inne zabiegi wcześniej byłem zaszczepiony na WZW B ze sprawdzonym poziomem przeciwciał, i miałem wyleczone zęby.
ponieważ znieczulenie było w kręgosłup (fantastyczna sprawa) nie było potrzeby kardiologicznych spraw

Landolier napisał/a:
Opisz proszę jak w twoim przypadku wyglądała droga, od otrzymania terminu, do samej operacji.

po prostu czekałem, obejrzałem na sieci wszystkie możliwe filmy z przebiegu podobnych operacji (nie mam problemu z oglądaniem takiej rzeźni, lubię wiedzieć), termin ten ostateczny dostałem jakieś 1.5 miesiąca przed zabiegiem, chodziłem do pracy (ale 2 tyg przed zabiegiem postarałem się o możliwośc pracy zdalnej, żeby nie złapać żadnej infekcji)

Landolier napisał/a:
Żeby nie męczyć za jednym razem, to czekam aż odpowiesz na te zapytania. Potem popytam o cały przebieg wizyty w szpitalu przed i po aż do wypisu.

W szpitalu stawiłem się jak kazali, w niedzielę (zabieg w pn). Z badań tylko potrzebna byłą grupa krwi i oryginał skierowania, wcześniej musiałem znaleźć 2 osoby które oddadzą krew na mnie. Przetoczenia nie miałem (podobno jest 50/50) i miałem ze sobą RTG i rezonans. Resztę badań zrobiono mi po przyjęciu do szpitala. Na podstawie RTG operator dobrał protezę, rozmiar panewki itp. Na zabieg poszedłem o własnych nogach.
 
     
Landolier 
Zwyklaczek
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 51
Dołączył: 31 Lip 2016
Posty: 143
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 10 Sty, 2017   

Dzięki wielkie za szybką reakcję i odpowiedzi.
Więc jak obiecywałem pytam dalej:
Czy depilowałeś lub goliłeś to miejsce na biodrze, czy w szpitalu pielęgniarka?
Jaki obszar jest golony i w jakim czasie przed operacją?
Jak czytałem , miałeś znieczulenie w kręgosłup. Czy miałeś jakiś dyskomfort po operacji, w czasie wybudzenia? Wymioty , nudności bóle czy inne?
Dawali Ci jakieś prochy po wybudzeniu?
Czy po pobudce jest się w stanie zadzwonić np. do domu?
Czy założono Ci cewnik, czy nie miałeś tej przyjemności? :oops: :-D ;-)
Jak wspominasz gojenie się blizny?
Kiedy zdjęto szwy?
Jak długo trwało do pierwszego zamoczenia rany, bez opatrunku, podczas kąpieli?
Jak mniej więcej czasowo wyglądało u Ciebie (od operacji) leżenie w łóżku tj. na wznak, czy boku nie operowanym, a potem operowanym?
Kiedy zacząłeś wstawać z łóżka i siadać?
Jak radziłeś sobie ze wstawaniem z łóżka?
Ubieranie się... są dalej problemy?
Powrót do domu... czyli transport, były problemy? (opisz proszę).
Po powrocie do domu, leżałeś? ...czy już tylko w nocy, a w dzień, chodziłeś i siedziałeś?
Jak czytałem wcześniej po 5 tygodniach poprowadziłeś auto ...i jak bez problemu?
Po siedmiu tygodniach zacząłeś odstawiać kule. Czy bierzesz jakieś leki np. przeciwbólowe od czasu operacji?
U mnie martwicę głowy kości udowej przypisano braniu sterydów (astma), ale jak jest naprawdę, tego się już nie dowiem.
Czy będąc w szpitalu miałeś jakieś problemy z higieną? Mycie się, toaleta poranna ... golenie itd?
Jak sobie radziłeś w toalecie? Myślę o tzw. "posiedzeniu" i "postoju" :clap: :lmao: :sugoi:
Sedesy są podwyższane na tym oddziale szpitalnym?
Czy jest problem z "posiedzeniem" bez nakładek na sedes?
Jak wygląda twoja rehabilitacja po szpitalna?
Zaproponowano Ci sanatorium w ramach rehabilitacji, czy może miejscowy szpital ... dojazdowo?
Na ten czas wystarczy. Postaram się już nie męczyć. No chyba że, jakimiś pytaniami pojedynczymi jak wpadną do głowy.
Dzięki za poświęcony czas.
Bioderkowicze jak i ja jesteśmy wdzięczni i pozdrawiamy serdecznie . :beer:
No i szybkiego powrotu do pracy. Pewnie też na to czekasz z utęsknieniem. :prosze: :keep: :pa: :drunk: :peace:
 
     
sylwester 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 1
Wiek: 46
Dołączył: 24 Lis 2016
Posty: 10
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 10 Sty, 2017   

Cześć, ciąg dalszy odpowiedzi poniżej.
I mam też dobrą radę - nie ma sensu znać każdego szczegółu, jak powiedzial mi lekarz: "pacjenci ktorzy chcą wszystko wiedzieć gorzej się goją..." - nie zapanujesz nad wszystkim, zwłaszcza w publicznej służbie zdrowia. Miłego czytania.

Landolier napisał/a:
Czy depilowałeś lub goliłeś to miejsce na biodrze, czy w szpitalu pielęgniarka?
Jaki obszar jest golony i w jakim czasie przed operacją?

ja nie mam co golić z boku biodra
tuż przed zabiegiem kazali umyć biodro tym samym czym wcześniej w domu

Landolier napisał/a:
Jak czytałem , miałeś znieczulenie w kręgosłup. Czy miałeś jakiś dyskomfort po operacji, w czasie wybudzenia? Wymioty , nudności bóle czy inne?

tu nie ma wybudzenia, dostajesz nakłucie, w nim odpowiednią substancję, odcina Ci czucie od pasa w dół i już
mi po nakłuciu zrobiło się słabo na chwilę, anestezjolog polecił dać w żyłę 1 ml czegoś tam i było już ok
smarują Ci nogę przed, przekręcają a Ty myślisz że to kogoś innego
do samego zabiegu dali mi coś na spanie, także miło podrzemałem, pamiętam potem jak mnie szyli
nudności potem żadnych, generalnie fantastyczny wynalazek, miałem 2 razy narkozę - kiepsko wspominam, a tu nawet miło
ten rodzaj znieczulenia ma jeszcze inną zaletę, puszcza powoli, więc stopniowo można podawać leki przeciwbólowe, baz nagłej fazy uderzenia bólem po obudzeniu, apropos, czucie na samym końcu wraca do męskich atrybutów, więc nie ma się co przejmować, że wszystko dookoła czuje normalnie a tam jeszcze nie... ;-) , jakoś unerwienie musi inaczej przebiegać

Landolier napisał/a:
Dawali Ci jakieś prochy po wybudzeniu?
Czy po pobudce jest się w stanie zadzwonić np. do domu?

po samym wybudzeniu nie, ale po jakiejś godzinie, może dwóch dostałem przeciwbólowy (Tramal). niestety nie toleruję go jak wielu ludzi i zaliczyłem totalny zjazd. musieli mi szybko ciś innego podać, bo ciśnienie zjechało na łeb na szyję
po takich zabiegach lubia podawać Tramal, bo on nie ma działenia przeciwgorączkowego, żeby nie maskować gorączki od ew. infekcji i stanu zapalnego
jak najbardziej możesz od razu zadzwonić, jeśli będziesz miał pod ręką czym, bo ruszyć to się raczej nie możesz

Landolier napisał/a:
Czy założono Ci cewnik, czy nie miałeś tej przyjemności? :oops: :-D ;-)

nie, nie było potrzeby - kaczka

Landolier napisał/a:
Jak wspominasz gojenie się blizny?
Kiedy zdjęto szwy?
Jak długo trwało do pierwszego zamoczenia rany, bez opatrunku, podczas kąpieli?

blizna goiła się standardowo, codziennie lekarz operujący zmieniał mi opatrunek, po nicałych 2 dobach zdjął mi dren i butlę na to co spływa z nogi. wczesniej trzeba było ją opróżniać jakieś 3 razy
szwy miałem zdjęcte troche ponad 2 tyg po zabiegu, ale można było po 10 dniach
pierwszy raz zamoczyłem się cały 3 tyg po zabiegu, ale lekarz zdejmujący szwy powiedział, że mogę moczyć w momencie zdjęcia (prysznic)

Landolier napisał/a:
Jak mniej więcej czasowo wyglądało u Ciebie (od operacji) leżenie w łóżku tj. na wznak, czy boku nie operowanym, a potem operowanym?

po operacji położyli mnie na wznak i tak leżę do dzisiaj. na boku, obojętnie którym będę mógł leżeć 3 miesiące po operacji. próbuję czasmi teraz na boku, ale za długo nie daję rady, więc słucham się zaleceń

Landolier napisał/a:
Kiedy zacząłeś wstawać z łóżka i siadać?
Jak radziłeś sobie ze wstawaniem z łóżka?

z łóżka wstałem w asyście rehabilitantów dobę po zabiegu i "przeszedłem" się z balkonikiem kawałek, warto mieć już ze sobą kule
wstawanie z łóżka to pierwsza rzecz jakiej trzeba się nauczyc, łóżko miało odpowiednią konstrukcję ze stelażem i rączkami więć rękoma się przyciągałem. trudniejsze było potem położenie się, bo nogę trzeba jakoś podnieść

Landolier napisał/a:
Ubieranie się... są dalej problemy?

tak, skarpetę założyć jest ciężko, żeby nie wykręcać nogi i nie narazić się na zwichnięcie stawu
reszta ok, buty wsuwane

Landolier napisał/a:
Powrót do domu... czyli transport, były problemy? (opisz proszę).
Po powrocie do domu, leżałeś? ...czy już tylko w nocy, a w dzień, chodziłeś i siedziałeś?

Założyłem ortezę i okulach poszedłem do windy, potem do auta, fotel pasażera max do tyłu, łatwo nie było nogi wsadzić ale się udało. Kluczowa jest kondycja i stan krwi po zabiegu - o kulach przejdziesz jeśli będziesz miał siłę.
w domu mniej więcej pół dnia leżałem (w zasadzie spałem), resztę chodziłem, jezdziłem na rehabilitację, siedziałem w półleżącej, siedziałem

Landolier napisał/a:
Jak czytałem wcześniej po 5 tygodniach poprowadziłeś auto ...i jak bez problemu?

pierwszy raz przeszkadzała mi orteza i noga też trochę bolała od sprzęgła, po 2 tyg jeżdżę bez problemu, prawie jak nowy (ale na długą trasę bym się nie wypuścił). wsiadania i wysiadania nadal z w pełni odsunietym fotelem

Landolier napisał/a:
Po siedmiu tygodniach zacząłeś odstawiać kule. Czy bierzesz jakieś leki np. przeciwbólowe od czasu operacji?

wychodząc ze szpitala dostałem receptę na przeciwbólowe i przeciwzakrzepowe oraz na żelazo, przeciwbólowe brałem gdzies tak ze 2 tygodnie, ale nie w pełnej dawce, jak trzeba było, stopniowo coraz mniej. przeciwzakrzepowe ze 3 tyg (zastrzyk w brzuch sam sobie robiłem, podskórnie jak ukłucie komara)

Landolier napisał/a:
Czy będąc w szpitalu miałeś jakieś problemy z higieną? Mycie się, toaleta poranna ... golenie itd?
Jak sobie radziłeś w toalecie? Myślę o tzw. "posiedzeniu" i "postoju" :clap: :lmao: :sugoi:
Sedesy są podwyższane na tym oddziale szpitalnym?
Czy jest problem z "posiedzeniem" bez nakładek na sedes?

no po zabiegu to sie raczej sam nie umyjesz, musi Ci ktoś pomóc (nie zapomnij gąbki ze sobą)
lekko nie jest, ale trzeba to znieść
jak juz będziesz trzymał pion, można stać na drugiej nodze, ale generalnie w staniu wszystkie ekwilibrystyki są mocno ryzykowne...
postój w toalecie ok, gorzej dojście do toalety...
posiedzenie musi być na podwyższeniu, najlepiej jakby Ci ktoś pokazał "na sucho" albo pomógł usiąść, żeby noga była nie za bardzo zgięta. nie radzę próbować na nisko. moja sala miala swoja toaletę, ale nie była podwyższona. na korytażu toaleta była już z jak dla niepełnosprawnych, czyli wyżej. nakładka gdzies była na oddziale, ale nie można było znaleźć... (miałem swoją).

Landolier napisał/a:
Jak wygląda twoja rehabilitacja po szpitalna?

2 tyg codziennie prywatnie - prądy różne, magnesiki, szyna do ruchy biernego, platforma, czasami rozmasowanie czterogłowego, teraz 2 razy w tygodniu (terapia manualna), rowerek w domu i inne takie + praca ręczna nad blizną, żeby tkanki miały lepszą ruchomość

Landolier napisał/a:
Zaproponowano Ci sanatorium w ramach rehabilitacji, czy może miejscowy szpital ... dojazdowo?

nie, ale nie chciałem, pic na wodę fotomontaż, w każdym razie nie wiem gdzie mógłbym pojechać, bo wielu lekarzy i rehabilitantów mówiło mi, że to słabe jest, masówka
 
     
Landolier 
Zwyklaczek
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 51
Dołączył: 31 Lip 2016
Posty: 143
Skąd: Polska
Wysłany: Czw 12 Sty, 2017   

Dzięki. Bardzo pomocne są te informacje zwłaszcza że w jednym miejscu nie trzeba latać po kilkunastu tematach . Taką formę ma to forum, może i dobrze dla uporządkowania. Ja wolę mieć ciąg pytań i odpowiedzi więc jeszcze raz dziękuję Ci za czas poświęcony dla mnie i innych którym będzie pomocne to co tu przeczytają. Pozdrawiam i zdrówka tradycyjnie życzę. No i być może do "następnego" :-D :lol:
 
     
sylwester 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 1
Wiek: 46
Dołączył: 24 Lis 2016
Posty: 10
Skąd: Polska
Wysłany: Sob 15 Kwi, 2017   

minęło prawie 5 miesięcy od zabiegu, chciałem się podzielić moimi spostrzeżeniami

do pracy wróciłem 2.5 miesiąca po zabiegu, najpierw na pól gwizdka, raz w tyg mogłem (i chyba musiałem z braku sił) pracować w domu.

tak jak powiedział operator, żeby zacząć odstawiać kule po 3 miesiącach, dokładnie wtedy nastąpił przypływ sił i dość swobodnie zacząłem chodzić po domu bez kul, stopniowo coraz więcej. teraz chodzę po biurze, domu i wokół bez kuli, jeszcze mam problem z przejściem większego odcinka, już prawie nie kuleję. po 4 miesiącach byłem w stanie leżąc na plecach podnieść wyprostowaną nogę, co było niemożliwe przed zabiegiem - przypływ motywacji :-)

w marcu spróbowałem wejść po schodach krok za krokiem bez poręczy i kuli, udało się, ale potem do wieczora bolało mnie biodro, na drugi dzień przeszło. teraz już jest lepiej, codziennie tak pół na pół chodzę po schodach kilka razy. ze schodzeniem bez trzymania nie ma problemu

w międzyczasie zaliczyłem 2 podróże służbowe samolotem po Europie, z kulami, dałem radę na lotniskach (na niektórych bramkach piszczę, na niektórych nie). jeżdżę na rowerku stacjonarnym raz na tydzień mam rehabilitanta - głównie terapia manualna. idzie w dobrą stronę.
 
     
sylwester 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 1
Wiek: 46
Dołączył: 24 Lis 2016
Posty: 10
Skąd: Polska
Wysłany: Sro 01 Maj, 2019   

Cześć Wszystkim!

Taki mały meldunek po 2.5 roku. Miałem napisać po roku, potem po 2 ale zawsze brak czasu, więc w majówkę już muszę :-) .

Żyje się z endo dość dobrze. Nie jest tak idealnie jak dawniej przed zabiegiem, kiedy biodro było zdrowe, bo ruchomość trochę mniejsza i biegać nie można, ale jak czytam sobie własny opis na górze tu na forum to aż łapię się, że nie pamiętam jak źle było i z czym były problemy.

W ciągu ostatnich 2 lat, udało mi się dużo podróżować, obleciałem kulę ziemską, po górach wielkości Beskidów czy Sudetów chodzę bez problemu (z małym plecaczkiem). 9 miesięcy po operacji byłem w Beskidach, po wycieczce pieszej (takie 2 godziny spaceru po wzniesieniach, bez szaleństw) kondycja była słaba, na drugi dzień biodro i pośladek bardzo bolały. Rok później dokładnie na tej samej trasie, szok, nawet nie zauważyłem, że ją przeszedłem (czyli 1.5 roku od zabiegu).

Generalnie funkcjonuję (prawie)jakby nic się nie stało. Problemem jest nadal wiązanie buta i obcinanie paznokci u stopy - ciężko jest. Nawracają bóle pośladka, ale to chyba jest związane z dolną częścią kręgosłupa (bardzo dużo pracy siedzącej) i zapewne z jakimiś mięśniowymi sprawami. Rehabilitacja średnio raz na 2 tyg, głównie manualna, wszystko ustępuje po niej.

Blizny prawie nie widać (długa jest) i nie czuć, miałem mądrego rehabilitanta, który zaczął rehabilitację (~3-4 tyg od zabiegu) od pracy na tkankach na i przy bliźnie, żeby nie było zrostów i była odpowiednia ruchomość tkanek. Czasami mam subiektywne wrażenie, jak wysiadam z samochodu, że kilka pierwszych kroków robię jakoś tak inaczej, jakbym nogą jakoś powłóczył czy klapał, ale sam nie wiem czy to jest w głowie, czy na prawdę. Tak czy siak, jest ok, pracuję, żyję, a dzisiaj wypoczywam :-) .

Pozdrowienia dla tych co przed i już po!
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 42
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3806
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Pon 06 Maj, 2019   

Gratuluję podrozowania i dobrego stanu :) Dbaj o profilaktykę w rehabilitacji ( skoro masz dobrego fizjo to nauczy Cię co robić ) i życzę kolejnych udanych rocznic biodrowych.
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.