Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przesunięty przez: kinga
Pon 04 Lip, 2011
AgaW - choroba, leczenie, rehabilitacja...
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Nie 20 Lis, 2011   

20 listopada
Mineło znów troszkę czasu od ostatniego wpisu. Co się zmieniło od ostatniego? Już nie noszę plastrów kinesio, nie czuję ciągnięcia, dyskomfort jest chwilami i minimalny, ale wciąż postaje wrażenie że do końca wewnątrz coś nie pracuje tak samo jak druga noga, że jest jakaś dziwna różnica.
Plastry zrobiły kawał dobrej roboty, mój fizjoterapeuta jest bardzo zadowolony z tego że cały czas praca wszystkiego się dogrywa. Niestety cały czas coś nam umyka, terapeuta nie specjalizuje się w powięziach-postanowiłam więc wybrać się do Fizkoma, aby zbadał mnie i rozwiązał zagadkę co jeszcze mi trzeba aby całkiem wrócić do poprzedniego stanu.
Wczoraj zostałam zbadana i potwierdziło się że cięcie brzucha naruszyło powięź taśmę średnią głęboką i cała reszta to już konsekwencja tego faktu. Odpracowałam wiele rzeczy, zostało tylko zaktywizować m.poprzeczny brzucha do powrotu do poprzedniej pracy oraz popracować nad poprawą pracy przepony oraz rozciągnięciem tej właśnie powięzi trochę z terapeutą a resztę to już będzie moja samodzielna praca.
Po cięciu ginekologicznym ten mięsień spełniający rolę "gorsetu" trzymającego wszystko na swoim miejscu "zapomniał" jak ma pracować prawidłowo i trzeba mu pomóc. Powięź o której wspomniałam ma wpływ nie tylko na brzuch ale i na pracę nogi, m.uda, kolana, także postawę ciała aż do stawów żuchwowych! Byłam jak zawsze pod wrażeniem tego co nowego znów nauczyłam się o sobie, o funkcjonowaniu ciała.
Dostałam wskazówki dla terapeuty i ćwiczenia do domu. Wyznacznikiem kiedy będzie po wszystkim będą moje odczucia ciała, które okazały się trafne i ważne, to wyczucie i świadomość pracy poszczególnych mięśni będzie pomocne do samodzielnych ćwiczeń i pomoże mi szybko wyjśc z tego już całkowicie.
Już po wizycie i ćwiczeniach i pracy na powięzi przez Fizkoma czułam się że to jest właśnie to, że dotarłam do tego sedna sprawy i poczułam że idąc momentami jest tak jak wcześniej! :)
Napisałam o tym wszystkim szczegółowo, wiele kobiet musi być operowana ginekologicznie z jakiś przyczyn, gdzie jest naruszona powięź i to często daje dziwne efekty różnego rodzaju pogorszeń w pracy czegoś nie dającewgo się dobrze zdefiniować.
Fizkom wytłumaczył mi, jak ważne jest aby powięzi pracowały prawidłowo, jaką ważną rolę spełniają i że bardzo istotne jest aby po takich operacjach ich praca wróciła do prawidłowej.
Bardzo cię cieszę, że pojechałam skonsultować się, że już wszystko wiem i że trochę wysiłku i z każdym dniem będę odczuwać poprawę, już po wczorajszych wspólnych ćwiczeniach czuję że znów ruszyło coś z kopyta i ten ostatni etap został rozpoczęty.
Nie mogę doczekać się spotkania z moim fizjoterapeutą, na którym opowiem mu co jeszcze mamy zrobić, a jest to już taka "kropka nad i "
Wracając do domu czułam przypływ energii, takiego wiatru w żagle, już mam pewność że będzie dobrze tak jak wcześniej i już niedługo ćwiczenia będą tylko profilaktyką do której w końcu muszę dołączyć wykonanie zalecenia zrobienia tych wkładek specjalnych do butów - i już niedługo to nareszcie zrobię :)
Jestem zadowlona też z siebie, że dobrze umiem wczuć się w ciało, że mogę ufać swojej intuicji i że znów okazało się że mam rację niepokojąc się tym, że coś jest inaczej - i szukając dążąc do skutku odpowiedzi dlaczego tak jest - dzięki temu wychodzę na prostą już kolejny raz! :) Kolejny raz muszę powiedzieć krótkie dwa słowa, ale z głęboką treścią, której wartość znam ja i adresat - dziękuję Fizkomie...
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Wto 21 Lut, 2012   

20 luty 2012-minęło 3 miesiące od konsultacji z Fizkomem
Miałam dużo do zrobienia w tym czasie. Przyznam-włożyłam kupę pracy w siebie w tym okresie.
Dostałam zadania do domu od Fizkoma wymagające systematyczności, więc 2 razy na dzień(rano i wieczór) pracuję z powięzią samodzienie ok. 10-15 min, do tego ćwiczenia częste ćwiczenia na przeponę,m.poprzeczny, które wykonuję międzyczasie w pracy czy domu, razem z profilatyką dna miednicy, inne ćwiczenia zajmują mi "tylko" ok pół godziny-godzinę dziennie. Do tego 2 razy na tydzień solidne ćwiczenia z terapeutą, który zastosował wskazówki Fizkoma-szybko zaczęły przychodzić pierwsze efekty-choć wiadomo było, że trzeba będzie dużo pracy nad powięzią o obrębie uda i kolana czego sama nie mogę wykonywać. Na początku było mi trudno wyczuć to co trzeba w samodzilnej pracy przy powięzi w odcinku brzusznym jak i temacie ćwiczeń z przeponą, z czasem było coraz łatwiej :)
Mobilizuję bliznę na brzuchu nadal, z jednej strony jest jeszcze trochę grubsza niż z drugiej, choć już do dawna przesuwa się i zachowuje prawidłowo.
Jak jest? Powięź miękka, bez zgrubień, przepona pracuje jak trzeba, też już miękka z prawej strony,choć bardzo się w jednym miejscu opierała, do tego mocna stabilizacja wszystkiego. Fizkom miał rację we wszystkim co zdiagnozował i zalecił.
Co jeszcze zostało? Chodzę dobrze, chwilami tylko widać gdyby bardzo uważnie patrzeć, że jest to jeszcze nietrwały sukces, że jeszcze troszeczkę to czucie głębokie jest zaburzone, terapeuta mówi że od czasu do czasu widać "muśnięcia" które jeszcze są do eliminacji. Tylko od czasu do czasu czuję, że jeszcze nie jest jak było, że chwilami minimalnie nie jest jak trzeba, to uczucie pojawia się coraz rzadziej i jest coraz słabiej wyczuwalne.
Niecierpliwię się tym wolnym tempem, terapeuta mnie uspokaja że wszystko idzie do przodu i jeszcze tylko troszeczkę wysiłku i będzie wszystko jak tego oczekuję i będzie to ustabilizowany stan.
Nie zawsze było mi łatwo, miałam takie trudne chwile w rehabilitacji, gdy chorowałam na oskrzela, pracowałam i ćwiczenia się "rozłaziły" i wydawało się że znów się pogorszyło, totalna próba cierpliwości do siebie i rehabilitacji. Jakoś ten fatalny czas przeszedł, choć "dół rehabilitacyjny" psychicznie mnie bardzo zmęczył.
Na szczęście nie zwątpiłam, jakoś to przetrwałam-przyznam że dobry kontakt z terapeutą był mi wtedy bardzo wielką pomocą jak i wiara we mnie bliskich i ważnych dla mnie osób.
Z siłowni zrezygnowałam na dobre, ćwiczenia domowe są wystarczającym wyzwaniem dla systematyczności i organizacji czasu, czasem robię sobie nawet wolne w dużej części od ćwiczeń, na kijki trochę zimno więc nie chodzę jeszcze, ale dużo maszeruję na spacerach po mieście, jak też wykonuję dodatkowe zalecenie aktywności dla mnie korzystne dla mojej miednicy-tańczyć taniec brzucha, którego choć nie ma u mnie w miejscowości to uczę się z internetu samodzielnie i na razie jest to dla mnie ciekawe choć trudne wyzwanie.
Na początku było bardzo trudno uczyć się jakiegoś ruchu kontrolując dokładnie miednicę, była sztywna jak kołek-ale z czasem trochę zaczęło mi wychodzić i jest to fajny relaks :) Po miesiącu takiego nawet amatorskiego tańca ok.2 razy na tydzień miednica się sama uruchomiła, co dodatkowo wpłynęło korzystnie na płynny chód.
Co zrobię z tym dalej? Dokończę szlifowanie chodu, odbudowę tego czucia jak i gdy już będzie całkiem jak kiedyś, bez tych chwil gdy czuję że to jeszcze nie jest stabilne-to będę to utrwalać, aż zostanie mi "zwyczajna" zalecona profilaktyka.
Gdy będzie cieplej będę też chodzić z kijkami, trochę szaleć na rowerze i napewno nadal tańczyć sobie w domu przed lustrem, co zdążyłam polubić.
Powinnam sobie wywiesić na największej ścianie w domu plakat z napisem "życie jest niekończącym się ćwiczeniem", bo tak od iluś miesięcy wygląda moja głębsza własna filozofia na znalezienie się w swojej bioderkowej sytuacji i nie jest to wcale zła filozofia ;)
Niedawno zdałam sobie sprawę, że tak się przyzwyczaiłam do ćwiczeń, do wykonywania ich międzyczasie a to na oddech, a to na miednicę, a to jakiś innych, czy z piłką, że gdybym miała nagle całkiem przestać ćwiczyć bo bym nie musiała to czegoś by mi brakowało.
Konieczna aktywność doskonale mnie uspokaja, wygania stres związany z pracą, dodaje mi energii i po solidnych ćwiczeniach czuję się zmęczona, ale wesoła i wyluzowana.
Planuję już na wiosnę zrobienie zaleconych specjalnych wkładek do butów ( tych w Wa-wie u P. Kota ), potem trochę wyjazdów w teren jak i kontrole bioderka-ortopeda i fizjoterapeuta.
Trzymajcie kciuki, że uda mi się dopiąć swego !
Na razie jedem mam ważny dla mnie sukces: pierwszy raz od iluś lat nie przybrałam w zimie na wadze, co kiedyś było normalne i nie dało się tego uniknąć-taki uboczny skutek ćwiczeń bardzo mi się podoba :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Bonia 

Gigantus Bioderkus




Status: Osteo. + Osteo. Ganza
Dołączyła: 30 Cze 2009
Posty: 1231
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Wto 21 Lut, 2012   

Aga ja trzymam z całej siły uda na pewno Ci się uda :sugoi:
_________________
Żyj tak by jak najwięcej dać z siebie innym
 
 
     
Grazyna1950 





Status: Endo + Inne operacje
Wiek: 69
Dołączyła: 12 Sty 2010
Posty: 873
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Wto 21 Lut, 2012   

Aga Ty jesteś niesamowita. Tyle samozaparcia !!! !!!!
_________________

 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Wto 21 Lut, 2012   

Dzięki dziewczyny :hug: Bycie tu z Wami na Forum jest dodatkową bardzo silną motywacją :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Iza 
... pod prąd ...
Maximus Bioderkus




Status: Przed
Wiek: 42
Dołączyła: 18 Gru 2011
Posty: 393
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: Czw 23 Lut, 2012   

Super, że jesteś konsekwentna w tym co robisz :) oby tak dalej, trzymam kciuki i życzę jeszcze więcej samozaparcia
_________________
... na przekór wszystkiemu ...
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Wto 10 Lip, 2012   

3 lata i 2 miesiące od operacji Ganza
Wczoraj byłam w Otwocku na kontroli.
Cudownie było spotkać Ewunię123, która mi towarzyszyła przez cały mój pobyt i pilotowała drogę po Wa-wie, dzięki niej odkryliśmy z mężem piękno Łazienek :hug: Ewo-jesteś aniołem :hug:
A teraz do rzeczy o kontroli:
Rtg mam w porządku :) Nic się od poprzedniej kontroli nie pogorszyło, osteofit nie powiększył się, pokrycie główki kości udowej jest ok.
Mam świadomość że jestem z tych późniejszych Ganzów, że jest trochę zwężona szpara stawowa i jest ograniczenie anatomiczne po operacji i że za jakiś tam czas może zacząć się coś dziać.
Dr.Czwojdziński był bardzo zadowolony z efektów, z zakresu ruchów i chodu, zalecił dużo ruchu, unikanie obciążenia, rower, pływanie, kijki i kontunuację ćwiczeń profilaktycznie aby utrzymać ten zakres ruchów.
Zaskoczył się trochę, że te zalecenia wykonuję cały czas regularnie i pogratulował efektów.
Jestem szczęśliwa, że jest nadal dobrze :)
Nad zakresem ruchów i profikatyczną rehabilitacją o której w wcześniejszych postach pisałam pracuję regularnie cały czas.
Wiem co i jak mam ćwiczyć co jakiś czas ćwiczę "serię" z terapeutą, wykonywanie zaleceń Fizkoma są na porządku dziennym.
Bardzo ciężko pracowałam, aby wyjść znów na prostą po operacji cysty w tamtym roku i teraz utrzymanie tego stanu jest dla mnie bardzo ważną sprawą.
Jestem dzięki rehabilitacji w bardzo dobrym stanie, chodzę bardzo dobrze i będę walczyć ile tylko zdołam, aby ten stan trwał jak najdłużej będzie to możliwe.
Po kontroli nareszcie pojechałam zrobić te zalecane wkładki do butów do Wa-wy na Koszykową, które tak odwlekałam. Nareszcie niedługo już będę je mieć i pomogą mi w utrzymaniu statyki i dobrego stanu.
Ostatni rok nie był dla mnie łatwy z uwagi na tą cofkę w rehabilitacji-dziękuję tu wszystkim, którzy mnie wspierali i trzymali kciuki za efekty rehabilitacji :hug:
Szczególnie dziękuję moim terapeutom, którzy zrobili co mogli aby mi pomóc-Fizkomowi "za całokształt" i Panu Jarkowi pracującemu ze mną "na codzień" :hug:
Mój stan nie jest dziełem przypadku, ale naszej wspólnej pracy nad utrzymaniem efektu jaki dała mi operacja Ganza.
Jeszcze w ostatnim tygodniu lipca spełniam swoje kolejne marzenie-tydzień w Tatrach :) . Jestem bardzo dobrze przygotowana fizycznie, a dziś zaczynam jeszcze 2 tyg.codziennych ćwiczeń z terapeutą. Nie będę tam bardzo szaleć ale i tak możliwość tego wyjazdu znaczy dla mnie bardzo wiele :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Nuta 

Bioderkus!!!




Status: Endo x 2
Wiek: 64
Dołączyła: 14 Lis 2010
Posty: 262
Skąd: Śląsk
Wysłany: Wto 10 Lip, 2012   

AgaW gratuluję!
Czytając twoje posty, wiem, że należy tak postępować jak ty - świadomie z pomocą terapeutów eliminować niedociągnięcia. Żeby jeszcze mieć Twoje samozaparcie i wytrwałość! To jest chyba dla mnie najtrudniejsze.
Życzę ci dużo radości z wędrówki po Tatrach i radości z wykonywanych ćwiczeń.
Powodzenia, buźka się sama śmieje! :-D :-D
_________________
Jeszcze w zielone gramy!
 
     
Mijka 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 69
Dołączyła: 21 Lis 2009
Posty: 761
Skąd: W-M
Wysłany: Sro 18 Lip, 2012   

AgaW napisał/a:
Jestem szczęśliwa, że jest nadal dobrze :)
Nad zakresem ruchów i profikatyczną rehabilitacją o której w wcześniejszych postach pisałam pracuję regularnie cały czas.


AgaW, jesteś wzorem dla wszystkich ganzowiczów i nie tylko :)

Nuta napisał/a:
Żeby jeszcze mieć Twoje samozaparcie i wytrwałość!


Właśnie :yes: :yes: :yes:
_________________
Z zamartwianiem się lepiej poczekać. Może okazać się, że wcale nie jest potrzebne.
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Sro 18 Lip, 2012   

Dzięki kochane dziewczyny :hug:
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
piedra32 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 42
Dołączyła: 28 Paź 2009
Posty: 505
Skąd: Athlone-Ireland
Wysłany: Sro 18 Lip, 2012   

AgaW
Super wiadomości Gratuluję bo dużo pracy włożyłaś w swoją pełnosprawnosc i nadal podtrzymujesz rezultaty.
Życzę sukcesów i spełnienia wszystkich pragnień tych możliwych i tych szokujących.
Pozdrawiam serdecznie ;-)

ps Może początek miałyśmy nie najlepszy ale cel mamy ten sam i chyba to najważniejsze :-) A Ewunia jest wspaniała to fakt Buziaki
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Czw 19 Lip, 2012   

piedra32 napisał/a:
cel mamy ten sam i chyba to najważniejsze

Tak, to najważniejsze :)
Różnice zdań zawsze są, ale porozumienie mimo tego to naprawdę cenna sprawa :hug:
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Sob 28 Lip, 2012   

Moje kolejne marzenie-Tatry zostało zrealizowane po raz pierwszy :)
Forma doskonała, szczegóły opisałam tutaj w temacie o sukcesach w rehabilitacji - tam właśnie, bo to co przeżyłam było możliwe właśnie dzięki pracy nad rehabilitacją i ciągłemu profilaktycznemu szlifowaniu formy :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Nie 18 Lis, 2012   

3,5 roku po operacji Ganza

W końcu zrobiłam zalecane wkładki korygujące koślawianie się stopy i ustawienie kolan (u P.Kota, w Wa-wie robione na podstawie odlewów gipsowych).
Noszę je od połowy sierpnia.Po kilku miesiącach mogę opisać jak reagowało moje ciało na takie wkładki.
Do wkładek przyzyczajałam się powoli, nosząc je na początku na któtkie spacery i stopniowo wydłużając dystans. Moje nogi zaregagowały bardzo szybko bólem, bolała okolica udowa m.Czworogłowego, najbardziej reagowały mięśnie pod kostką nogi operowanej. Miałam też wrażenie jakby wszystko mi się w środku tkanek napraężało, przesuwało. Nie było to przyjemne. Odczuwałam też bóle brzucha i zmęczenie w dole pleców.
Niepokoiłam się tym, że tak gwałtownie wszystko reaguje bólem, ale nie rezygnowałam i codziennie spacerowałam w butach z wkładkami.
Po ok.1,5 miesiąca bóle ustąpiły.
Powodowane były tym, że takie wkładki przestawiają statykę całego ciała, nie tylko nogi. Wiedziałam że muszę cierpliwie czekać bo ten proces musi trochę potrwać. Czekając ćwiczyłam profilaktycznie ( jak zwykle ), po ok.2 miesiącach zauważyłam że kość łódkowata w stopie jest poprawniej ustawiona.
Z wkładkami chodzę codziennie, teraz normalnie już do pracy, na marsze z kijkami, na spacery. Wszędzie gdzie mogą zmieścić się w buty. Mam wrażenie że zaczyna być powoli widać po kolanach, że spełniają swoją rolę :)

Po ostatnim wypadzie w Bieszczady ( początek października ) obiecałam sobie, że nigdy więcej nie pojadę na szlak z zapaleniem oskrzeli na antybiotyku. Dałam radę bez problemu kilka dni cieszyć się wyjazdem aktywnie bez ograniczeń( męczyły mnie tylko duszności jak to przy oskrzelach ), ale po powrocie gdy ciało odpoczęło po ok. tygodniu od powrotu okazało się że osłabienie chorobą i antybiotykami wpłynęło na fatalne przeciążenie operowanej nogi, jakby stała się wolniejsza i pogorszył się zakres ruchów wraz z wrażeniem nierównej pracy miednicy.
Nie czekałam aż to się utrwali, ćwiczyłam sama, pomagało mi 2 terapeutów ( jeden pracując na stawie, drugi-nad powięziami ) i już prawie wróciłam do poprzedniej formy.
To taka przestroga, już wiem że zdrowa mogę pozwolić sobie na naprawdę duże wyprawy, ale w trakcie leczenia organizm jest całkiem inny, słaby i "dostaje" w swój najsłabszy punkt.

Ćwiczę, dbam o stan moich tkanek w całym ciele raz na tydzień spotykając się z bardzo zdolnym terapeutą który zajmuje się terapią manualną i pracą na powięziach ( jak dobrze że mam go bardzo blisko miejsca zamieszkania (!), nareszcie moje tkanki głębokie są rehabilitowane ! - i to nie tylko moje, bo u mojej córki mającej problemy mięśniowe innego typu powięziówka to strzał w 10 ! - zainteresowanym mogę podać namiar na terapeutę na PW ). Po tym przeciążeniu czuję pozytywny wpływ terapii, moja postawa nie była zła ale też nie całkiem dobra ( choroba robiła swoje latami w głębokich tkankach zanim się uwidoczniła ).
To ważne właśnie teraz, aby wykorzystać czas na jej poprawę, gdy wkładki zmianają statykę ciała, wpływają na pracę poszczególnych grup mięśni, taśmy powięzi.
Wkładki zmotywowały mnie dodatkowo do częstszych marszów z kijkami lub bez ( bo przecież trzeba w nich chodzić ), chodziłam do na długie wyprawy nawet kilka razy na tydzień. Nie zgubiłam nielubianych kg ale ruch dobrze wpłynął na ogólną sylwetkę i pomógł mi poskromić mój wilczy apetyt na słodycze.
Teraz została mi jeszcze jedna sprawa do zrobienia w kierunku zwiększenia swoich szans na długie i dobre funkcjonowanie po operacji-korekcja stawu żuchwowego, który ma ogromny wpływ na nie tylko na postawę,statykę ale i funkcjonowanie całego ciała. Ta korekcja to kosztowna sprawa ( jak dla mnie ) ale mam nadzieję, że i to się uda w końcu wykonać :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 43
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3839
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Pią 17 Maj, 2013   

DZIŚ MIJA 4 LATA OD MOJEJ OPERACJI

Ostatnio pisałam o tym jak musiałam powalczyć z cofnięciem się swojej formy.
Czas pokazał że to co popsuło się w październiku miało głębsze konsekwencje niż mogłabym się spodziewać.
Jak pisałam ćwiczyłam i rehabilitowałam się regularnie ( wkładając w to mnóstwo pracy ) ale wciąż nie mogłam odzyskać do końca poprzedniego stanu, niby było ok ale czułam że to próbuje wracać, że nie jest to ten stan w którym byłam przed październikiem. Powracające wrażenie ciągnięcia w pachwinie i nierównej pracy ciała nie dawało mi spokoju.
Wraz z terapeutą pojechaliśmy skorzystać z wiedzy i doświadczenia Fizkoma, gdzie na konsultacji znalazł przyczyny moich kłopotów i podpowiedział swoje rozwiązania – które w krótkim czasie okazały się bardzo skuteczne i ogarnęły problem. Dodatkowy kierunek pracy nad prawą operowaną częścią: przeponą, przepracowanie m.biodrowo-lędźwiowego w połączeniu z dodatkową pracą na stopie i m.goleni a także zwrócenie uwagi na miednicę oraz pracę pośladka dało oczekiwany skutek.
Nadal ćwiczę, pracuję z terapeutą nad stabilizacją tego stanu i prawidłowym współgraniu grup mięśniowych w całym ciele połączonym z poprawą postawy.
Różne testowanie zachowania się ciała w ruchu podczas wysiłku ( nawet w biegu )w końcu daje oczekiwane efekty.
Nie sądziłam że odzyskanie dobrej formy po takim niby błahym przeciążeniu zajmie mi aż tyle czasu, ale po przedoperacyjnych wieloletnich kompensacjach nie jest tak łatwo wyzbyć się tendencji do powstawania problemów w tkankach.
Nie potrzeba dużego urazu czy wielkiego obciążenia aby coś zaczęło się dziać coś złego, sprawność jeśli jest naruszona to potrafi się cofać, co chwilami u mnie wyglądało jak zabawa w kota i myszkę.
Najważniejsze jest dla mnie że znów z pomocą moich terapeutów czuję się dobrze, sytuacja jest opanowana, choć wiem że muszę jeszcze popracować nad sobą. Dla mnie ważne jest że wiem co, po co, kiedy i w jaki sposób mam ćwiczyć.
Bardzo mi w powrocie do formy pomogło znakomite wyczucie i świadomość swojego ciała, które jeszcze się rozwinęło i wciąż się rozwija zadziwiając mojego terapeutę. Osobom chcącym pogłębić czucie siebie polecam zainteresowanie się metodą Feldenkraisa, książką jego autorstwa „Świadomość poprzez ruch” - którą polecił mi właśnie mój terapeuta Daniel.

Po kilku miesiącach porządnej pracy z moim terapeutą Danielem (Forumowy Danielos-przyjmuje TUTAJ) jak i dzięki nieocenionym wskazówkom Fizkoma – którym tu obu składam z całego serca podziękowania za zaangażowanie we współpracę ze mną -w połączeniu z uporem dążenia do jak najlepszego możliwego stanu mogę napisać: 4 lata po operacji mam się nadal bardzo dobrze, sprawnie, bezbólowo, mogę cieszyć się dużą aktywnością i będę nadal uparcie dążyć aby utrzymać to co razem wypracowaliśmy.
Mam wielkie szczęście że mam takie wspaniałe terapeutyczne wsparcie :)


O rehabilitację i utrzymanie tkanek w sprawności będę dbać nadal-to moja najlepsza inwestycja w przyszłość.
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.