Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przegląd interesującej prasy
S
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 44
Wysłany: Sro 21 Paź, 2009   Przegląd interesującej prasy

Hej nie tak dawno no może jednak dawno jeszcze przed moim wypadkiem oglądałem program o hodowli organów i tkanek ludzkich na discovery, technologia wydaje się niczym z S-F ale to nie wymysły to się dzieje, gdyby była możliwość wyhodowania kości i odbudowa stawu, to chyba w ciemno bym poszedł na ochotnika do takich badań klinicznych.

Kolejna sprawa, w dniu kiedy wstawiono mi endo zmieniłem swój pogląd na temat klonowania tkanek ludzkich, czemu? wiadomo interes własny, ofc typowe pełne klonowanie istoty ludzkiej dalej zostawię w kwestii "głębokiego ale", ale np hodowla poszczególnych narządów czemu nie...

Co o tym myślicie?
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 21 Paź, 2009   

nie mam nic przeciwko klonowaniu czy hodowli tkanek, jeśli tylko maja służyć celom medycznym i pomagać ludziom, to nie widzę w tym nic złego :->
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
marcysia 
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 30
Dołączyła: 21 Lip 2009
Posty: 20
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 22 Paź, 2009   

To szalenie fascynujące! Słuchajcie! Widziałam kiedyś program w którym pokazywali jak hodują ludzkie uszy do przeszczepu! Te uszy... rosły na myszach!!! Uwierzycie? Mysz chodziła a na jej grzbiecie rosło normalne ludzkie ucho! Nie mogłam uwierzyć To jak SF! Ale żal było mi tych myszy... nie mówili co się później z nimi dzieje.. ale obawiam się, że po wyhodowaniu ucha... chyba ich czas na ziemi się kończył :-(
Niemniej to szalony postęp. Byłam pod kosmicznym wrazeniem dla naukowców.
 
     
zozo 

Gigantus Bioderkus



Status: Endo x 2
Wiek: 62
Dołączyła: 11 Lip 2009
Posty: 672
Wysłany: Czw 22 Paź, 2009   

A może kiedyś będą mogli wyhodować nowy staw – to by była rewolucja. :mrgreen:
 
     
lubenka 
lubenka

Mikrus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Dołączyła: 12 Wrz 2009
Posty: 20
Skąd: Ukraina
Wysłany: Pią 23 Paź, 2009   

Laboratorium hodowli komórek ludzkich mieści się w Otwocku. Jest to jedyne w Polsce laboratorium które działa na zasadach komercyjnych, dotychczas istniały takie placówki, ale tylko o charakterze naukowym i doświadczalnym. Obecnie w laboratorium IMPOMED możliwa jest hodowla komórek chrząstki (chondrocytów) i kości (osteoblastów). Na wybór lokalizacji miało wpływ m.in. niedalekie sąsiedztwo szpitala im. A. Grucy, z którym spółka ma zamiar nawiązać współpracę. W tej chwili niestety ta metoda jeszcze nie jest refundowana przez NFZ.

Podaje link do artykułu z gazety „Linia Otwocka” http://www.linia.com.pl/p...e.php?1-19582-0

A także adres strony laboratorium http://www.impomed.com.pl/
 
     
Papuga99 

Popularus Bioderkus



Status: Inne operacje
Wiek: 52
Dołączył: 26 Lut 2010
Posty: 35
Skąd: Pruszków
  Wysłany: Nie 07 Mar, 2010   Przegląd interesującej prasy

Czy Polacy nagle ozdrowieli? - Nic podobnego - mówią lekarze i ekonomiści. - To ZUS zaostrzył kryteria. Dziś na rentę nie wystarczy chory kręgosłup, dwa zawały czy nawet brak ręki i nogi.
ZUS
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
ZUS
ZOBACZ TAKŻE

* Waloryzacja rent i emerytur (07-01-10, 12:28)
* Znaleźć haczyk, by naprawić renty (19-12-09, 07:00)
* Wdowy nie będą dostawać rent po mężach? (13-08-09, 01:00)
* 122,2 mld zł wydał ZUS w 2008 r. na wypłatę rent i emerytur (06-08-09, 14:07)
* Renta wyższa niż emerytura? (02-12-08, 20:39)

Liczba osób pobierających renty z tytułu niezdolności do pracy
Liczba osób pobierających renty z tytułu niezdolności do pracy
W ub. roku na rencie z powodu niezdolności do pracy było tylko 1,2 mln Polaków. To najmniej od początku transformacji ustrojowej! Dla przykładu - w rekordowym 1998 r. mieliśmy aż 2,7 mln rencistów.

Prof. Danuta Koradecka z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy z Warszawy nie ma wątpliwości - dostać dziś rentę jest trudno.


Kielce. Pan Stanisław, 52-latek, ma ciężką cukrzycę. Niegojące się rany na stopach. ZUS? Może pracować. Łódź. Pani Justyna ma wirusowe zapalenie wątroby, zapalenie nerek, guzowatego naczyniaka twarzy, anemię, depresję, padaczkę... Decyzja ZUS? Zdolna do pracy.

Kostrzewski: Mniej Polaków na rencie. Czyżby ozdrowieli?


Na forach internetowych wrze. Jeden z wpisów na Gazeta.pl: „ZUS jest cudotwórcą! Moja babcia po dwóch zawałach, zwalczonym nowotworze w maju po udarze mózgu poszła złożyć wniosek o rentę i wiecie, co powiedzieli? » Pani jest zdrowa, proszę poszukać sobie pracy «”.

Przemysław Przybylski, rzecznik ZUS, każdy przypadek odmowy przyznania renty tłumaczy krótko: - Nie badamy, czy ktoś jest zdrowy, czy chory, ale czy choroba uniemożliwia mu wykonywanie jakiejkolwiek pracy. Np. górnik, który ma pylicę płuc, choć nie może pracować pod ziemią, może sprzedawać gazety w kiosku. I renty nie dostanie.

Ci, którzy nie zgadzają się z decyzją Zakładu, mogą iść do sądu. Zrobiło tak w ubiegłym roku 30 tys. osób. W 19 tys. przypadków sądy (I instancji) przyznały rację ZUS.

Zaostrzenie kryteriów przy przyznawaniu rent opłaca się państwu. W ubiegłym roku na wypłatę tych świadczeń szło 18 mld zł. O ponad sześć mniej niż dziewięć lat temu.

Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, twierdzi, że Polakom trudno zrozumieć odmowy ZUS. Przez lata przyzwyczailiśmy, że rentę zdobywa się niezwykle łatwo. Liczba rencistów była szczególnie wysoka w latach 90., kiedy politycy, chcąc ograniczyć lawinowo rosnące bezrobocie, pozwalali pracownikom odchodzić na wczesną emeryturę lub właśnie na rentę.

Błyskawicznie wyrosło całe podziemie rentowe. Pośrednicy załatwiali dokumentację medyczną, dojścia do lekarzy decydujących o ich przyznaniu.

Sytuację zmieniła ustawa z 1997 zaostrzająca kryteria. I tak jeżeli w latach 90. na rentę odchodziło co roku ok. 300 tys osób, w ostatnich pięciu latach było to już poniżej 60 tys. Na dodatek coraz częściej rentę przyznaje się tylko na określony czas, np. na dwa lata. Po tym okresie chory musi ponownie stawić się na badania. Spośród osób, którym w ostatnich dwóch latach przyznano rentę, tylko co dziesiąta dostawała ją bezterminowo.

Czarny rynek rent nadal jednak kwitnie. W lutym do I oddziału ZUS w Warszawie wkroczył potężny mężczyzna. Dwa metry wzrostu, grubo ponad sto kilo wagi. Wyglądał jak okaz zdrowia.

Zapewniał, że ma chore oczy. Lekarz orzecznik ZUS: - Nie wydaje mi się, przecież nawet okularów pan nie nosi. Mężczyzna wyciągnął teczkę z ekspertyzami potwierdzającymi, że ledwie widzi. Następnie opowiadał, że ma chore nogi.

Lekarz: - Ale przecież pan normalnie chodzi. Mężczyzna pokazuje kolejną teczkę, a tam jest napisane, że właściwie powinien resztę życia spędzić w pozycji leżącej. W sumie teczek miał... siedem. Szwankowały mu jeszcze: słuch, kręgosłup, serce, biodro i ręce. Rentę dostał. ZUS tłumaczy, że miał za mało czasu, aby ekspertyzy podważyć. Dlatego wezwie mężczyznę na badania jeszcze raz - za kilka miesięcy.

Takich przypadków jest mnóstwo. Policja wykrywa z nich tylko drobną część. I tak w październiku ubiegłego roku sąd w Gorzowie skazał siedmiu lekarzy za fabrykowanie lewej dokumentacji medycznej. Załatwili renty ponad stu osobom. Dostali od roku do pięciu lat w zawieszeniu. Prokuratura w sumie oskarżyła w tej sprawie aż 130 osób, w tym 14 lekarzy, a wśród nich pięciu orzeczników ZUS.

Zaostrzenie kryteriów przez ZUS to jedno. Liczba rencistów może się jeszcze zmniejszyć. W planie konsolidacji o rozwoju, który ujawnił niedawno premier, koalicja PO-PSL chce uzależnić wysokość renty od naszych składek (teraz składki nie mają znaczenia, do rent dopłaca budżet państwa). A to oznacza obniżkę świadczeń - nawet o kilkadziesiąt procent. Dziś średnia renta to 1208,54 zł.

Na osłodę renciści mają mieć prawo do dorabiania. Obecnie, jeżeli przekroczą określony limit, renta jest zmniejszana lub zawieszana.

Reforma nie podoba się jednak prezydentowi, który już raz - pod koniec 2008 r. - podobną ustawę zawetował.
Ostatnio zmieniony przez kinga Pon 08 Mar, 2010, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 07 Mar, 2010   

No tak niech sobie premie dadzą ci z rządu, bo renciści oszukują Idiotyzm :!:
Jednak to my, chorzy najbardziej odczujemy na własnej skórze.
 
     
Mijka 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Lis 2009
Posty: 760
Skąd: W-M
Wysłany: Pią 12 Mar, 2010   Rzeczpospolita - Wino dla puszystych pań

Wino dla puszystych pań
Krzysztof Kowalski

Czerwony trunek już jest na piedestale. Uczeni zdążyli ogłosić światu, że działa korzystnie na zdrowie.
autor: Michał Walczak
źródło: Fotorzepa


Pomaga usuwać z organizmu nadmiar cholesterolu (sprawia to zawarty w nim resweratrol). Działa bakteriobójczo, antydepresyjnie, sprzyja trawieniu. Niektórzy naukowcy są zdania, że pełni rolę sprzymierzeńca w walce z niektórymi chorobami nowotworowymi.

Ale mimo tych licznych i nieocenionych zalet, wielkie dni czerwonego wina dopiero nadchodzą, a to dzięki pracy amerykańskich badaczy z Brigham and Women’s Hospital w Bostonie. Ustalili oni, że czerwone wino pomaga zmniejszyć wagę ciała paniom, które ukończyły 40. rok życia.

Założeniem badań, które doprowadziły do takiego rezultatu, było ustalenie, czy u kobiet istnieje związek pomiędzy rodzajem spożywanego alkoholu a przybieraniem na wadze. Badaniami, które trwały 13 lat, objęto bardzo liczną grupę 19 tys. Amerykanek w wieku powyżej 39 lat. W momencie rozpoczynania badań połowa z nich nie miała problemu z nadwagą, a druga połowa zaliczała się do pań puszystych. Okazało się, że kobiety, którym przybyło najmniej kilogramów, lub straciły najwięcej kilogramów, to te pijące dziennie dwa kieliszki czerwonego wina. W pokonanym polu zostały panie pijające wino białe, piwo i inne alkohole.

Komentując te rezultaty, badacze podkreślają jednak, że z alkoholem w ogóle, także z czerwonym winem, należy obchodzić się bardzo ostrożnie i używać go jedynie w umiarkowanej ilości. Rubinowy dionizjak zawiera przecież kalorie i cukier, a więc elementy sprzyjające nabieraniu ciała i nadmiernemu stężeniu cukru we krwi. Ten ostatni objaw jest szczególnie groźny w przypadku osób cierpiących na cukrzycę.
rp.pl
_________________
Z zamartwianiem się lepiej poczekać. Może okazać się, że wcale nie jest potrzebne.
 
     
johana4 
Popularus Bioderkus





Status: Inne operacje
Wiek: 33
Dołączyła: 23 Sty 2010
Posty: 109
Skąd: Tuszyn
Wysłany: Czw 18 Mar, 2010   

Tytanowa rewolucja na mieleckiej ortopedii

Oceny: / 5 SłabySuper

Pacjentem, który jako pierwszy w Polsce miał wszczepioną panewkę tytanową o strukturze beleczkowanej jest 28-letni pan Bogdan
MIELEC. Pierwszy w Polsce zabieg wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego z panewką nowego typu.

Wczoraj (17 bm.) lekarze z Oddziału Ortopedii Szpitala Powiatowego w Mielcu przeprowadzili pierwszy w Polsce zabieg wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego z panewką nowego typu. Jest ona niezwykle przyjazna dla organizmu, bo zbudowana z tytanu idealnie wpasowującego się w ciało - Pacjent o takiej endoprotezie zapomina na lata, nie ma konieczności zabiegu korygującego - tłumaczy ordynator Mirosław Midura.

Tak nowatorskie rozwiązanie zastosowano w Mielcu dzięki temu, że miejscowy oddział ortopedyczny stale współpracuje z firmami wdrażajacymi najnowsze technologie. Panewka ma specyficzną, beleczkowaną budowę. Jest niezwykle przyjazna dla organizmu, bo jest zbudowana z tytanu, który idealnie wpasowującego się w ciało.

Stabilna i zgrana z organizmem

- Te, które stosowaliśmy do tej pory obrastają kością, ale po pewnym czasie może dojść do obluzowania i wtedy konieczny jest zabieg rewizyjny - wyjaśnia Mirosław Midura, ordynator oddziału. - Struktura zewnętrzna panewki, którą dziś wszczepimy, jest podobna do budowy kości gąbczastej organizmu. Pozwala to na wrost kości do wnętrza panewki. Endoproteza jest zatem bardzo stabilna, bo w pełni zespolona z organizmem.

- Ponowne interwencje operacyjne nie są konieczne - kontynuuje ordynator Midura. - To bezcenne rozwiązaniem u pacjentów młodych, bo może służyć wiele lat, ale można ją również zastosować w trakcie zabiegu korygującego obluzowaną panewkę.

W końcu będę mógł funkcjonować normalnie

Pacjentem, który jako pierwszy w Polsce miał wszczepioną panewkę tytanową o strukturze beleczkowanej jest 28-letni pan Bogdan.- Dla mnie to szansa na nowe, inne życie - cieszy się pacjent. - W tej chwili praktycznie nie mogę chodzić, a po wszczepieniu panewki będę mógł funkcjonować normalnie, a przecież przede mną całe życie. Każdy człowiek w moim wieku chce być aktywny, pracować, realizować się życiowo.

- Kiedy usłyszałem, że ten nowy rodzaj panewki doskonale "zgra się" z moim organizmem i przez kilkadziesiąt lat nie będę myślał o konieczności ponownej operacji, to naprawdę radość była wielka - kończy uradowany pan Bogdan.

Komentarz

Mirosław Midura, ordynator ortopedii mieleckiego szpitala: - Pan Bogdan to idealny kandydat do tego nowatorskiego zabiegu. U osoby tak młodej zalety panewki, takie jak jej trwałość i komfort użytkowania, są najlepiej wykorzystane.

Paweł Galek
_________________
Jestem jaka jestem...
 
     
Alicja 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 50
Dołączyła: 01 Wrz 2009
Posty: 605
Skąd: łódzkie
Wysłany: Pią 19 Mar, 2010   

Ostatnio słyszałam w TV o odkryciu przez lubelskich uczonych substytutu kości, który znajdzie zastosowanie także w ortopedii. Nie mogę nic znaleźć na ten temat w necie, ale znalazłam coś o nowej generacji sztucznych kości opracowanej przez amerykańskich uczonych:
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,35678
Nie ma wątku o TV, więc umieściłam tę informację tutaj.
Ten tekst tłumaczy, dlaczego następują zmiany kostne wokół implantów.
_________________
Twoja siła będzie na miarę twoich pragnień.
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 23 Mar, 2010   

Chorą na raka leczono... paracetamolem

Chojnowianka Zofia Sturis zmarła 7 lutego - dwa tygodnie po tym, jak lekarze ze szpitala w Zgorzelcu rozpoznali u niej zaawansowane stadium raka nerki, z przerzutami do płuc, wątroby i na kości. Już nic nie można było zrobić.

Zanim pani Zofia trafiła do Zgorzelca, przez pół roku szukała pomocy u lekarzy z przychodni rejonowej w swoim rodzinnym mieście, Chojnowie. Sugerowali, że symuluje. Bez badań i konsultacji ze specjalistami diagnozowali u cierpiącej kobiety rwę kulszową i wypadnięcie dysku - wszystko, tylko nie raka. - Nierozpoznanie aż tak zaawansowanego procesu nowotworowego budzi zdumienie u wszystkich, którzy zetknęli się z tą sprawą - mówi Małgorzata Sadowy-Piątek, rzeczniczka praw pacjenta przy Narodowym Funduszu Zdrowia we Wrocławiu.

Doktor Grigorij B., do którego Zofia Sturis zgłosiła się w sierpniu ub.r. z ostrym bólem barku, nie zlecił żadnych badań, by wykryć przyczynę urazu. Przepisał tylko środki przeciwbólowe.

Miesiąc później chojnowianka dostała skierowanie do ortopedy. Na przyjęcie czekała kolejny miesiąc. Ortopeda, dr. Jarosław S., zlecił rentgen bolącego stawu. Zdjęcie trafiło do niego bez opisu specjalisty radiologa. Fachowiec dostrzegłby zaniki kostne i przerzuty nowotworowe do płuc. Ale doktor nie widział niczego nieprawidłowego. Zaaplikował serię silnych zastrzyków przeciwbólowych.

Pierwsze dwa nie pomogły. - Podczas trzeciej wizyty u tego samego lekarza, 4 listopada, stwierdził on, że to niemożliwe, by ból nie ustąpił - opowiada Dionisos Sturis, syn pacjentki. - Doktor krzyczał na mamę, że symuluje, i wyszedł z gabinetu. Mama została sama.

18 grudnia pani Zofia trafiła do dr. Henryka P. Skarżyła się na ból kręgosłupa. Lekarz nie zlecił żadnych badań i nie skojarzył tego z wcześniejszym bólem barku. Przepisał leki przeciwbólowe, ale objawy nie ustąpiły. 10 dni później dr Grigorij B. zapisał pacjentce mocniejsze środki i skierował na zdjęcie rentgenowskie.

W styczniu ból był już tak wielki, że Zofia Sturis nie mogła chodzić. Do przychodni trafiła na noszach. Neurolog, dr Janina G., zignorowała informacje zawarte w opisie zdjęcia kręgosłupa, mówiące o złamaniu kręgu lędźwiowego. Stwierdziła wypadnięcie dysku i bez fatygowania specjalisty zapisała kolejne środki przeciwbólowe.

Tydzień później ta sama lekarka, widząc panią Zofię na nogach (bo chwilę wcześniej wzięła tramal), w sprzeczności z wszelkimi objawami orzekła znaczną poprawę stanu zdrowia u pacjentki. Przepisała jej tylko paracetamol.

30 grudnia lekarz na oddziale ratunkowym legnickiego szpitala odmówił przyjęcia chojnowianki do szpitala. Stwierdził rwę kulszową i odesłał ją do domu.

Po śmierci Zofii Sturis legnicka prokuratura wszczęła śledztwo. Sprawę badają także rzecznik praw pacjenta i Dolnośląska Izba Lekarska.

Zdolna do pracy
Nie tylko lekarze z Przychodni Rejonowej w Chojnowie zawiedli.

Na początku sierpnia Zofia Sturis zgłosiła się do lekarza medycyny pracy, bo chciała się zatrudnić na pół etatu w restauracji. Doktor zignorował podwyższone OB oraz zmiany w kolorze moczu.

Nie zlecił powtórzenia badań i nie poinformował pacjentki o grożącym jej niebezpieczeństwie, wystawiając kobiecie pozwolenie na pracę.
źródło:ipon.pl
 
     
Mijka 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Lis 2009
Posty: 760
Skąd: W-M
Wysłany: Wto 23 Mar, 2010   

Pacjentka przyszła z bólem, a lekarz zrobił jej wykład

75-letnią kobietę spod Mrągowa bolał bark. Lekarz nie chciał jej skierować na rentgen. Badania zrobiła więc sama i okazało się, że ma pękniętą kość.

Pani Janina (prosi, by nie podawać nazwiska) wspomina swoją wizytę u lekarza: - Od pewnego czasu bardzo bolał mnie bark, więc poszłam do ortopedy. Od razu poprosiłam, żeby dał mi skierowanie na prześwietlenie. Specjalista nawet mnie nie zbadał, a zamiast tego przez pół godziny udowadniał, że to nie on powinien mnie skierować na rentgen, a mój lekarz rodzinny.

I skierowania nie dał. Ból nie dawał jednak kobiecie spokoju, więc poszła sama na RTG barku. Zapłaciła 14 zł za zdjęcie. Nie mogła go pokazać specjaliście, bo wyjeżdżała do sanatorium. Dopiero tam RTG obejrzał inny lekarz, który stwierdził, że doszło do pęknięcia kości barku, ale było już za późno na jakieś zabiegi, bo kość sama się zrosła.

Aleksandra Kuczko z biura prasowego Narodowego Funduszu Zdrowia w Olsztynie przypomina procedury: to lekarz rodzinny kieruje chorych do specjalisty lub do szpitala i powinien dołączyć wyniki niezbędnych badań diagnostycznych. Inaczej jest, kiedy pacjent jest już pod opieką specjalisty, a trzeba wykonać badania kontrolne. - Wtedy kieruje i płaci za nie lekarz specjalista - wyjaśnia.

- Wszystko rozumiem. Tylko dlaczego musiałam wysłuchać długiego wykładu lekarza, z którego wynikało, że zajmuję mu cenny czas? - pyta czytelniczka. - Zresztą to niejedyny przypadek, gdy lekarz dał mi do zrozumienia, że niepotrzebnie wydaje pieniądze na badania dla mnie. Tak samo było u reumatologa.

Ewa Zakrzewska z przychodni lekarzy rodzinnych przy ul. Kajki w Olsztynie opowiada, jak wygląda praktyka ze zlecaniem badań. - Logika wskazuje, że diagnoza jest niezbędna do prawidłowego procesu leczenia - mówi. - Nie możemy jednak zgodzić się na bycie czyjąś sekretarką. A z takimi sytuacjami też mamy do czynienia, gdy inni lekarze przysyłają do nas po skierowania chorych, których my nie prowadzimy. Nawet w poniedziałek miałam taki przypadek. Specjalista kazał choremu przyjść do mnie po zlecenie na zdjęcie rentgenowskie. Właściwie powinnam odmówić, ale dałam mu skierowanie.

Ale i Zakrzewska przyznaje, że zdarzają się lekarze, którzy zanadto oszczędzają na badaniach. - Choć to prędzej czy później obróci się przeciwko nim - mówi. - Mamy do dyspozycji 97 zł rocznie na każdego pacjenta, a np. USG brzucha kosztuje 50-60 zł. Łatwo więc wyczerpać roczną stawkę. Dlatego niektórzy lekarze bronią się przed zbyt częstym wysyłaniem na badania.

Aleksandra Kuczko: - To lekarz decyduje o sposobie leczenia pacjentów. Nie może kierować na badania tylko dlatego, że ktoś sobie tego życzy.

Pacjent, który uważa, że został źle potraktowany przez lekarza, może poprosić o pomoc rzecznika praw pacjenta przy NFZ (ul. Żołnierska 16). Ewa Szuba pracuje w poniedziałki od godz. 10 do 18, a w pozostałe dni robocze od 8 do 16. Tel. 89 539 97 93.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
_________________
Z zamartwianiem się lepiej poczekać. Może okazać się, że wcale nie jest potrzebne.
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010   

Przeżyła aborcję część 1

Przeżyła aborcję część 2
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010   

"Praktyka w moim kraju do 2002 roku było dobicie 8,5-miesięcznego dziecka z aborcji :shock: poprzez uduszenie lub pozostawienie aż umrze."
"Urodzona w trakcie aborcji z użyciem roztworu soli"

Najlepsza jest wypowiedź lekarza:
"Abortowałem ponad milion dzieci i uważam to za moją pasję"

No comment
 
     
Edi 
Edi

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 46
Dołączyła: 20 Sty 2010
Posty: 369
Skąd: Wojkowice Kościelne
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010   

to jest straszne,przerażające :-(
_________________
Edi
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.