Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Historia bioderek drupinki
drupinka 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 61
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 417
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009   Historia bioderek drupinki

Witam wszystkich.
Od jakiegoś czasu czytam forum i troszkę się udzielam, a dzisiaj chcę napisać, "Jak to ze mną było". Z opowieści rodziców pamiętam, że kiedy byłam tak malutka, że jeszcze nie chodziłam, moją Mamę zaniepokoiło chrupanie w bioderku. Niestety, lekarze to kompletnie zlekceważyli. Kiedy zaczęłam chodzić, zaczęłam też bardzo nieznacznie utykać. Na skutek nieustępliwości Mamy zrobiono mi wreszcie Rtg i w wieku 5 lat trafiłam do szpitala w Bytomiu, gdzie mnie operowano. Na leczenie zachowawcze było za późno...
Kilka tygodni w gipsie po pachy, 3 miesiace w tzw. gipsowej rozpórce - i wreszcie - nauka chodzenia. Byłam na tyle mała, że właściwie ze szpitalem wiążą mi się tylko dość przyjemne wspomnienia. Inne dzieci, miłe pielęgniarki... Tamtego bólu już nie pamiętam.
Potem co kilka lat pojawiały się jakieś bóle, które przechodziły po rehabilitacjach albo nawet samoistnie. Starałam się żyć normalnie - nie wolno mi było tylko skakać. Ale spore ograniczenie ruchomości stawu pozostało. Nigdy nie usiadłam poturecku, nie założyłam rajstop na stojąco ;-) No i te pretensje do Pana Boga, czekanie na cud...
Na studiach wyszłam za mąż (mężowi jakoś nie przeszkadzała okropna, dwudziestoparocentymetrowa blizna na biodrze). O mojej chorobie wiedzieli tylko najbliżsi. (Na plaży dłuższe majtasy, nigdy bikini).
Siłami natury urodziłam dwoje dzieci (można powiedzieć, że dzięki położnym, które nie wezwały dyżurującego lekarza, gotowego mnie kroić!!!) I nikt mi nigdy wcześniej nie powiedział, ze ta sielanka nie będzie trwała wiecznie... w 2004 r. pierwszy silny atak bólu dosłownie zwalił mnie z nóg. Lekarz rodzinny - chirurg ortopeda - rehabilitacja. Jakoś przeszło, wciąż myślałam, że to nic takiego.
Dopiero przypadek - Teściowa złamała nieszczęśliwie nogę, dostała endoprotezę i w czasie jednej z wizyt kontrolnych stwierdziłam, że przy okazji pokaże mu moje zdjęcie Rtg. Spojrzał, uśmiechnął się uroczo i rzekł: Wcześniej czy później będzie pani naszą pacjentką!
"Niedoczekanie!" Pomyślałam sobie ale od tej chwili zaczęłam czytać, szukać, pytać... No i teraz jestem jedną z Was. Widzę, że takich "wcześniej urodzonych" tu niewiele. Teraz są lepsze metody diagnostyczne i operacyjne, wszystkim życzę wytrwałości i powodzenia!
Za 2 tygodnie będę po wizycie, to napiszę, co mnie będzie czekać.
Ostatnio zmieniony przez kinga Czw 21 Lip, 2011, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009   

Czytając Twój post Drupinka, zastanawia mnie tylko jedno: skoro tyle jest dysplastycznych bioderek, to po jaka cholerę lekarze wciskają, rodzicom zaniepokojonym stanem dziecka, że to minie lub że niepotrzebnie panikują , że wyrosną. Po co się takie osoby wybierają na studia skoro nie chcą leczyć tylko odwalać swój dyżur w poradni lub ambulatorium.
Drupinka, życzę zdrówka ;-)
Czy możesz zdradzić gdzie się na wizytę umówiłaś?
 
     
zozo 

Gigantus Bioderkus



Status: Endo x 2
Wiek: 62
Dołączyła: 11 Lip 2009
Posty: 672
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009   

Wiesz co – sądzę, że wolą nie straszyć pacjentów i większość nadal utrzymuje stanowisko, że jak długo się da należy chodzić o własnych biodrach. Podam Wam kilka przykładów na to, że nam, nie lekarzom jest łatwiej zdecydować się na operację niż samym lekarzom.
Oczywiście zaniechanie u noworodków sygnałów nieprawidłowości w rozwoju bioder jest karygodne, ale później, chyba niewiele da się zrobić – pozostaje osteotomia, ale może nie wszyscy w nią wierzą lub mają odpowiednią wiedzę. Sam prof. Czubak nie jest w stanie uzdrowić wszystkich bioderek.

Przykłady pracowników służby zdrowia, którzy zwlekają z operacją:

Parę lat temu trafiłam do ortopedy, który utykał gorzej niż ja. Powiedziałam mu, że ja to chyba z podobnym problemem, jak pan doktor a że był sympatyczny, to sobie pogadaliśmy. Okazało się, że jestem nie źle zorientowaną pacjentką a więc na moje pytanie, dlaczego sam nie podda się operacji – stwierdził, że on się tyle napatrzył, że póki daje radę egzystować, to mu się do operacji nie spieszy. Pomyślcie, jak taki lekarz ma namawiać do operacji?

Drugi przypadek – stacja krwiodawstwa – pracująca tam pielęgniarka – poruszała się dużo gorzej niż ja a przecież związana z medycyną – nie wierzę, że nie ma łatwiejszego dostępu niż my.

Kolejna lekarka – pani anestezjolog – również chodzi dużo gorzej niż ja przed operacją i co, dlaczego się nie decyduje. Codziennie asystuje przy różnych operacjach i sama nie ma odwagi zrobić ze sobą porządku.

Znajomy lekarz moich znajomych, specjalizacja nie jest istotna, w każdym razie nie ortopeda – tak długo utykał, aż wysiadły mu obydwa biodra. Dopiero, jak miał problemy z wstaniem z krzesła, jak nie mógł stać już przy stole operacyjnym zoperował jedno biodro a chyba po 4 miesiącach drugie - obecnie wrócił do zawodu – chodzi normalnie i pewnie zadaje sobie pytanie, dlaczego tak długo zwlekał.

Kiedyś chirurga ortopedy, który opisywał moje kolejne zdjęcie rtg zapytałam, co by zrobił na moim miejscu – stwierdził, że decyzja należy do mnie, że moje biodro nie jest jeszcze w jakimś krytycznym stanie, że operują biodra dużo gorsze, jak tylko mogę funkcjonować, to nie muszę się spieszyć a zaznaczam, że był to chirurg ortopeda z jednej ze znanych i tu na forum wymienianych placówek.

Wniosek – jesteśmy chyba bardziej odważne/-i niż sami lekarze i osoby ściśle związane ze służbą zdrowia.

Wracając do dzieci – sama jestem przypadkiem dysplazji nie zauważonej w dzieciństwie. Rozwijałam się właściwie normalnie, jeździłam na łyżwach, później nartach, chodziłam z plecakiem po górach. Biodro odzywało się od czasu do czasu, potem coraz częściej, ale muszę przyznać, że do 40 roku żyłam właściwie normalnie. Dzisiaj nie jestem pewna, czy jakby np. w wieku 4 lat, jakiś chirurg zdiagnozował dysplazję i zaczęliby „grzebać” w moich biodrach, wkładać na wiele miesięcy w gips – takie wtedy były metody, czy moje biodra dzisiaj byłyby w lepszym stanie. Serio nie wiem, czy te wczesne interwencje przynoszą więcej szkody, niż pożytku. Jestem przekonana, że jak kości jeszcze są miękkie, to można skorygować stawy, ale u niemowlaka a później – nie wiem. No chyba, że ja jestem przykładem lekkiej dysplazji
 
     
drupinka 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 61
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 417
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009   

zozo, ja też nie wiem, co by było, gdyby... ale ja jeździłam na nartach jeszcze 3 lata temu, moja noga nie jest krótsza i jeśli mam dzień bez silnego bólu, to naprawdę nikt nie uwierzyłby w moją chorobę. Nauczyłam się zyć z pewnymi ruchowymi ograniczeniami i gdyby mnie ktoś zapewnił, że nie będzie gorzej, nigdy bym nawet nie pomyślała o operacji. Niestety, nieodwołalnie będzie gorzej... Dlatego chcę to zrobić, póki mam w miarę sprawne mięśnie.
Tak więc myślę, że lekarze, którzy mnie operowali zrobili (to jak na tamte czasy) dobrze i właściwie to cieszę się, że miałam do tej pory całkiem fajne życie.
A poza tym wczoraj urodziła się moja wnusia :-D
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009   

zozo napisał/a:
Serio nie wiem, czy te wczesne interwencje przynoszą więcej szkody, niż pożytku.

Niestety mam taki sam mętlik w głowie, bo faktem jest, że po osteotomii w wieku 15 lat, zaczęłam gorzej się poruszać, a w dodatku rotacje stóp miałam różne, jedna leciała mi sama na zewnątrz i ta długo była ok a druga pomimo, że później operowana od razu jakby byla gorzej zoperowana i stopa ukladała sie do wewnątrz.
Mi na szczęście odłożenie operacji wyszło na dobre gdyż w międzyczasie w Polsce wprowadzono protezę BMHR. :-D
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 01 Wrz, 2009   

Cytat:
Za 2 tygodnie będę po wizycie, to napiszę, co mnie będzie czekać.


Czekam na wieści:)
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 01 Wrz, 2009   

drupinka napisał/a:
A poza tym wczoraj urodziła się moja wnusia

Gratuluję!!!
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 01 Wrz, 2009   

Gratulacje dla babci:)
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
drupinka 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 61
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 417
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: Sro 06 Sty, 2010   

Witam i życzę spełnienia wszystkich bioderkowych (i nie tylko) marzeń w nowym roku.
Jestem wdzięczna Nice, ze przywołała mnie do porządku, bo faktycznie długo się nie odzywałam, ale ostatnio w moim życiu dość dużo się działo. Tylko w bioderkach był zastój...
Krótkie sprawozdanko: W sierpniu byłam u znanego ortopedy (prywatnie - więc nie mógł mnie skierować na bezpłatną TK). A więc więc- wizyta u lekarza rodzinnego - skierowanie do ortopedy - kosmiczny termin - wizyta - skierowanie na TK - kolejny kosmiczny termin- a gdy wreszcie nadszedł: awaria sprzętu. No i dopiero przedwczoraj zrobiono mi TK, a wczoraj odebrałam wynik.
Zdrowemu biodru p. dr poświęcił 1 zdanie, a lewe okazało się godne opisu na pół strony A4. Szpara stawowa zwężona, sklerotyzacja podchrzęstna, osteofity, zwyrodnieniowe torbiele, wydrążenie panewki, ubytek ściany kostnej, kość w rotacji, głowa spłaszczona, skostnienie, zwapnienia, płyn w stawie biodrowym... Zastanawiam się, jakim cudem jeszcze chodzę??? Ale chodzę!!!
Napiszę, kiedy będą jakieś konkrety. Na razie nie mam czasu na lekarzy...
Pozdrawiam serdecznie! Drupinka
 
     
drupinka 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 61
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 417
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: Czw 25 Lut, 2010   

No tak, jestem po wizycie. Pan dr Kasparek z Krakowa (sympatycznie wspominany już przez kogoś na forum) obejrzał moje zdjęcia z tomografu i wstawił mnie w kolejkę oczekujacych na endo. Ale ponieważ na razie jakoś obywam się bez środków p/bólowych (podobno jest to jeden z rzadkich przypadków, że przy takim stanie kości ból jest niewielki) mam dbać o zachowanie ruchomości stawu - pływanie, rower i zgłaszać się co 8 - 10 miesięcy na wizytę z nowym Rtg, żeby nie przeoczyć jakichś podstępnych zmian. :-/ I oby tak dalej... :-D
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Czw 25 Lut, 2010   

drupinka, to bardzo dobre wieści I trzymaj się zaleceń lekarza Pomyśl też o rehabilitacji w między czasie to pozwoli Ci utrzymać mięśnie w dobrym stanie i nie mówię tu tyle o utrzymaniu masy mięśniowej, co o ich plastyczności, aby nie doprowadzić do przykurczów.
 
     
drupinka 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 61
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 417
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: Pią 10 Wrz, 2010   

Jestem świeżutko po wizycie u dr Mielnika. Rozmowa była bardzo rzeczowa, a równocześnie sympatyczna. Dobra wiadomość jest taka, że można mi wstawić praktycznie wszystko, czym obecnie dysponuje ortopedia (kapo, BMHR, Silent) :!: A zła - że nie mogę czekać zbyt długo - być może w przyszłym roku nadejdzie ta chwila...
A na razie warsztaty - czekam na nie z niecierpliwością :-)
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1149
Skąd: Czeladź
Wysłany: Pią 10 Wrz, 2010   

Cytat:
Dobra wiadomość jest taka, że można mi wstawić praktycznie wszystko, czym obecnie dysponuje ortopedia (kapo, BMHR, Silent) :!: A zła - że nie mogę czekać zbyt długo - być może w przyszłym roku nadejdzie ta chwila...


na co w końcu się decydujesz-lub lekarz? termin jakiś wyznaczony?
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
drupinka 

Maximus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 61
Dołączyła: 19 Sie 2009
Posty: 417
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: Pią 10 Wrz, 2010   

Aga.t., na wiosnę mam sobie zrobić nową TK, żeby lekarz mógł ocenić, jak szybko następują podstępne zmiany w stawie i wtedy będzie decyzja. A na razie nie czuję sie źle, więc nie chcę niczego przyśpieszać. Teraz mam dbać o kondychę :mrgreen: I dlatego pędzę do Warszawy ;-) Szkoda, że Cię nie będzie...
A co u Ciebie? U kogo masz mieć wizytę w pażdzierniku?
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1149
Skąd: Czeladź
Wysłany: Pią 10 Wrz, 2010   

w październiku mam mieć wizytę u tego samego lekarza , u którego Ty dziś byłaś ;-) ja jestem po TK i pewnie na tej wizycie będę wiedziała kiedy pójdę na stół.
co do warsztatów to też żałuję,że mnie nie będzie-ale byśmy miały fajną podróż pociągiem-ale myślę,że będzie jeszcze nie jedna okazja,żeby się spotkać :-D
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.