Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przesunięty przez: kinga
Czw 09 Sie, 2012
Realia polskiego Szpitala
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 28 Cze, 2009   Realia polskiego Szpitala

Witajcie:)
Kiedy kilka dni temu znalazłam się na terenie otwockiego Szpitala....przeraziłam się....Idąc droga do izby przyjęć zastanawiałam się: "Co to ma być obóz pracy, jakieś lokale zastępcze dla ubogich..." Okna, albo raczej ich brak, ściana stojąca tylko dzięki obecności drugiej ściany....eh odechciało mi się. Ogarnął mnie strach: "Boże przecież tutaj wykonują tak poważne zabiegi, tylko dlaczego w takich warunkach, jak my - pacjenci mamy dochodzić tutaj do zdrowia??? Ale mówię trudno, grunt żeby byli dobrzy fachowcy, przeciez to najwazniejsze:)

.....w Izbie przyjęć unosił się zapach świeżo pomalowanych ścian.....to było miłe zaskoczenie. Kolejka przed godzina 8:00 była jeszcze stosunkowo mała. Szybko przeszłam procedury rejestracyjne i pokierowałam sie na oddział IB:) Tam również było całkiem przyzwoicie, czego nie mozna powiedzieć o wyglądzie z zewnątrz. Tam dostałam pare rzeczy do wypełnienia i skierowanie na rtg i ekg. Pozwiedzałam szpitalne korytarze z nadzieją, zeby nie spotkac po drodze jakiegos zwierzaczka, aż w końcu dotarłam do pracowni rtg.....moja cierpliwośc sie tam skończyła....pani była okropna zachowywała się tak jakby musiała tam pracować za karę, a przeciez na jej miejsce jest mnóstwo innych chętnych. W oczekiwaniu na wykonanie zdjęć rtg przesiedziałam sobie na krześle prawie 2,5h - myślałam, ze mnie trafi to przeciez lekka przesada i lekceważenie ludzi:/

Potem znów wizyta na oddziale rozmowa z lekarzem, badania fizykalne.....i kolejne czekanie na konsylium lekarskie....Czekanie trwało od godziny 11:30 do 14:00 Chcąc czy nie chcąc musiałam uzbroić się w cierpliwość. Czekający na "krzesełkach" przed oddziałem swoje a lekarze swoje....eh wszystko juz bolało....

Po konsylium miałam do wyboru albo przepustke i powrót do domu albo łóżeczko i czekanie na zabieg w szpitalu...niestety musiałam wybrac to drugie....Za to dostałam całkiem wygodne łóżko sterowane pilotem z wieloma opcjami:)

Tak zakończyła się moj pierwszy dzień w szpitalu w Otwocku....

Kiedy to korzystając z toalety po raz kolejny oczom własnym nie mogłam uwierzyć .....halo halo gdzie tu jakies udogodnienia dla niepełnosprawnych ludzi, czy ktoś ma głowe na karku???O poręczach, podpórkach można sobie pomarzyć:/
Krótko mówiąc to nie LEŚNA GÓRA.....
Jakie są wasze wrażenia??? Herbatki i kompociku nie polecam:)
pozdrawiam
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3765
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Nie 28 Cze, 2009   

Niestety realia polskich państwowych placówek zdrowia są jakie są...To smutne, że pacjenci płacący przecież składki na opiekę zdrowotą i podatki muszą stawiać czoło nie tylko chorobie ale też niekończącym się kolejkom, znosić długie godziny czekania w niepewności "co dalej". Niestety szybko to się nie zmieni w naszym kraju. Szpitale mają bardzo mało funduszy na żywienie i na wiele innych rzeczy... Ja nie odbierałam jadłospisu aż tak żle...z tak małej kwoty na żywienie dzienne pacjenta naprawdę ciężko jest coś wymyśleć! W sumie to cieszyłam się, że jedzenie było ŚWIEŻE, i z tego że nie utyję w szpitalu. Muszę przyznać że byłam przygotowana na to że nie będzie luksusów, zaskoczyła mnie tylko ilość cukru sypana do herbaty - dlaczego na tym nie oszczędzają? Dla mnie była ona o wiele za słodka. Poza tym jadłam wszystko, piłam wszystko, dietę uzupełniałam sokiem porzeczkowym, bananami i waflami ryżowymi. Choć jedzenia skromne to jednak ani razu brzuch mnie nie bolał ( a mam bardzo wrażliwy żołądek). Toalety - owszem - przydałoby się kilka udogodnień - choć chory z pomocą świetnie da sobie radę ( tak mi się zdaje może niesłusznie). Jedyne co mnie zaskoczyło niemile to... służbowość w podejściu do obowiazków części personelu. Wrażenie że lepiej nie pytać, nie prosić , nic nie mówić. Miałam wrażenie, że niektóre osoby pracujące w szpitalu nie lubią swojej pracy. Jakby zapomniały, że ortopedia jest oddziałem na którym często chory ma ograniczoną sprawność i potrzebuje pomocy w umyciu sztućców, kubka, pomocy w ubiorze, umyciu się. Potrafię zrozumieć personel - że zarobki nie są duże, pracy bardzo wiele. Ale niektóre osoby jakby zapominały, że w pracy w szpitalu najważniejsze jest SERCE dla pacjenta. Na szczęście były też wspaniałe osoby z personelu - pielęgniarki o rękach b. delikatnych i uśmiechu anioła, salowe którym można było powiedzieć bez wstydu o każdej sprawie. Widząc ich pracę i zaangażowanie, chęć pomocy łatwiej przychodzi się do zdrowia. Tacy ludzie - z powołaniem do zawodu są na wagę złota !!! Życzliwość szczególnie o okresie pooperacyjnym szczególnie się pamięta i ceni. Każdy uśmiech i okazanie zainteresowania są bardzo cenne dla psychiki pacjenta. Muszę przyznać - umiejętności zawodowe mają w Otwocku świetne. Można czuć się bezpiecznie. W sumie nie jest żle w szpitalu - trzeba tylko się przygotować na nasze polskie realia i być cierpliwym. Starać się widzieć to co dobre, myśleć pozytywnie, nie czekać na pomoc tylko prosić gdy jest potrzeba i ...uśmiechać się aby łatwiej było znieść doświadczenie szpitala.
 
 
     
madzi_czer 
Popularus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 2
Wiek: 38
Dołączyła: 31 Maj 2009
Posty: 145
Skąd: z małego pokoju ;)
Wysłany: Nie 28 Cze, 2009   

Tak sobie czytam Wasze opisy i aż sama jestem ciekawa, jak to bedzie. Ja swoje pierwsze doświadczenie z tym szpitalem miałam w 1997 roku, gdy leżałam chyba na 3 albo 4 piętrze z powodu operacji mojego płaskostopia. Jako 17-latka nie za specjalnie zwracałam wtedy uwage na standardy, choć do dziś pamiętam obskurne toalety i łazienkę :-? Jednak doskonale pamiętam życzliwość pracujących tam pielęgniarek, salowych, lekarzy (no może nie wszystkich, bo jeden z nich był męskim szowinistą ;-) ) i to właśnie podejście tych ludzi było dla mnie najważniejsze! Zwłaszcza, że byłam w gipsie aż do pachwin na obu nogach. Dlatego bardzo się cieszę, czytając Wasze opisy. Wygląda na to, że szpital bardzo stawia na przyjazny personel. Wiadomo, że na wszystko trzeba mieć kasę, ale może właśnie zamiast pięknych i wyremontowanych sal, zamiast barierek i innych udogodnień w toaletach salowe, pielęgniarki i lekarze mają wyższe pensje i dlatego ta bezinteresowna życzliwość ;-)
_________________
"Kiedy śmieje się dziecko śmieje się cały świat" (J. Korczak)
 
 
     
ewunia123 
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 68
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 110
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 28 Cze, 2009   

Witaj Jowi!

Czytając Twój post jakbym cofnęła się w czasie o 6 tyg.Wróciłam myślami do mojego pobytu. Pamiętam że szłam tymi korytarzami dość długo i myślałam że już nigdy nie dojdę. Na szczęście kolejka była krótka, szybko dotarłam na oddział-krew, papiery i następna wyprawa do RTG i EKG. Nie mogłam uwierzyć że znowu muszę pokonać te kilometry korytarzy. To co myślałam sobie w duchu nie nadaję się do publikacji.Miałam szczęście, byłam pierwsza do RTG iEKG-załatwiona zostałam szybko i całkiem miło. Potem oczywiście badanie lekarskie i czekanie na konsylium.Pochodziłam trochę po terenie szpitala otoczenie piękne[szpital prawie w lesie] szkoda tylko że nie ma ławek, bo pogoda była piękna i chętnie człowiek gdzieś by przysiadł , potem poszłam na kawę i tak zleciał czas czekania.Dostałam przepustkę i do szpitala stawiłam się we wtorek, dostałam lóżeczko na sali nr 8 [ czy to też Twoja sala?] krew na krzyżówkę i od kolacji [kolacja o godz 16.30] na czczo.Na sali babki w różnym wieku ale sympatyczne. Ponieważ "byłam na chodzie" mogłam pomóc tym które leżały. Jest to fajne , bo zawsze jest ktoś taki do pomocy, dziewczyny chętnie sobie pomagają i nie trzeba ciągle wołać o pomoc. Tego dnia popołudniu trzymałyśmy kciuki za trzy babki które były operowane a które miały wrócić na salę na drugi dzień rano.Po trochę bezsennej nocy[ zawsze można poprosić o coś na sen]rano wędrówka na oddział pooperacyjny i z niego na operację. Na sali pooperacyjnej leży się zazwyczaj dobę. Czas zleciał, nie bolało bo standardowo podaje się leki przeciwbólowe. Na następny dzień powrót do siebie.Dla mnie najgorsze było[ i jest do dnia dzisiejszego] spanie na plecach, basen i bezsenne noce[ nie byłam żadnym wyjątkiem] Na szczęście z pomocą dziewczyn na chodzie i sympatycznego personelu dało się żyć.Codziennym urozmaiceniem był obchód z Prof[ zawsze sympatyczny, życzliwy , troskliwy i zawsze uśmiechnięty] zmiana opatrunków no i co najważniejsze zajęcia z rehabilitantem.Zaczynało się 3 dnia od pionizacji do spacerów po korytażya uwieńczeniem skutecznego powrotu do zdrowia był test wchodzenia i schodzenia po schodach. Jak zobaczyłam te schody po raz pierwszy nie mogłam się nadziwić że każą po tych schodach chodzić-- schody wąskie, kręcone jak na wieżę. Bałyśmy się tego testu ale szło nie najgorzej i każda po zaliczeniu była z siebie bardzo dumna.Po zaliczeniu testu "schodów" człowiek był gotowy do domu.Podsumowując mój pobyt w Otwocku mogę powiedzieć że jestem zadowolona, cieszę się że jestem już "po".cieszę się że się zdecydowałam się na zabieg w tym szpitalu. Naprawdę nie było zle. Najważniejsze dla mnie było to że nie odczuwałam żadnego bólu, nie brałam leków przeciwbólowych bo nie było takiej potrzeby[ jestem 6 tyg po zabiegu, noga mnie nie bolała i nie boli]. Oczywiście zgadzam się z Jowi, że To nie jest Leśna Góra-łazienki są po remoncie, ładnie wyglądają ale "nijak' się nie mają do oddziału ortopedycznego. Rozmawiałyśmy z pielęgniarkami [ mają takie samo zdanie jak pacjenci], naskarżyłyśmy na obchodzie profesorowi, może to się zmieni. Jeśli chodzi o jedzenie jest niestety kiepskie, niesmaczne i zimne- kompot zawsze był tematem żartów, nikt nigdy nie wiedział z czego jest zrobiony, nawet kiedyś prosiłyśmy o przepis ale nikt nie poznał się na żartach.Wszystko to z perspektywy czasu jest nieważne, ważne jest to że personel oddziału jest kompetentny, wie co robi i jest życzliwy.Jedyne zastrzeżenia jakie mogę mieć to jest to że lekarze są ciągle zabiegani, nie zawsze mają czas na obszeniejsze informacje i niewiele wiadomości na temat rehabilitacji. Za 2 tyg mam kontrolę może wtedy dowiem się tego co mnie interesuje.Rozpisałam się okropnie ale temat dla mnie ciągle jest aktualny i chciałam podzielić się swoimi doświadczeniami. Na koniec chciałam podziękować całemu personelowi i wszystkim babkom[ młodszym i starszym] z którymi leżałam na sali nr. 8 [25.05 do 3.06] za pomoc w przetrwaniu tego trudnego czasu.

Jowi zobaczysz wszystko będzie dobrze. Głowa do góry. Zyczę Ci udanej operacji [ w to nie wątpię] i szybkiego powrotu do zdrowia. Jak wrócisz już do domu to napisz kilka słów. Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki. :-)

Myślałam że nie mam jeszcze sklerozy, a jednak.......
Moja sala to numer 6! Poza tym wszystko tak jak należy.
Pozdrawiam :-)
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3765
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Pon 29 Cze, 2009   

Witaj Ewuniu 123 ! Cieszę się że zniosłaś pobyt w szpitalu dobrze ! Nie miałyśmy się kiedy lepiej poznać, ale czułam że dasz sobie świetnie radę i szybko będziesz wracać do zdrowia. Leżałam z Tobą 1 dzień na sali zanim poszłam do domu. Obok Ciebie przy oknie na łóżku z tymi dwoma materacami. :-D Pozdrawiam!
 
 
     
becia 
Mikrus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 53
Dołączyła: 21 Paź 2009
Posty: 17
Skąd: lubelskie
Wysłany: Czw 22 Paź, 2009   Pobyt w szpitalu

Witam, okropnie wspominam pobyt w szpitalu przy Al. Kraśnickich w Lublinie. Szpital ogromny, moloch, na przyjęcie do szpitala czekałam w kolejce ok. 3 godzin, potem krążąc po korytarzach dotarłam na oddział. Przyjmująca pielęgniarka była bardzo uprzejma, przeprowadziła ze mną wywiad o stanie zdrowia, znalazła mi wolne miejsce. Szybko przeżyłam rozczarowanie, materac na łóżku śmierdział moczem i kałem, dezynfekcja i zmiana pościeli nic nie dała a więc znalazłam na innym łóżku czysty i wymieniłam (śmieszne to ale prawdziwe). Na operację czekałam dwa dni, po uprzednich, dokładnych badaniach doczekałam się, nie będę opisywała powikłań po operacji. Łóżka są bardzo niewygodne, po operacji zejście z takiego łóżka graniczyło z cudem, ponieważ są wysokie i po bokach mają metalowe barierki, po których operowana noga musi się przesuwac, łazienki i ubikacje są przy salach chorych i nawet mają barierki dla niepełnosprawnych, na sedesie jest podwyższenie. Lekarze w szpitalu są wspaniali nigdy nie usłyszałam, że mam swojego lekarza i on ma decydowac o moim leczeniu, to zasługa wspaniałego ordynatora dr Bednarka. Pielęgniarki w małym wyjątkiem nawet, nawet a salowe szkoda słów. W drugiej dobie po operacji salowa przyniosła mi miskę z wodą i kazała się samej umyc, co było dla mnie nie do pomyślenia, ponieważ nie mogłam się ruszyc a co mówi myc, po basen trzeba było dzwonic kilka razy i przy okazji dostało się parę "jobów" i że ona nie ma czasu biegac do wszystkich pacjentów (cały oddział leżący, na 19 sal w dzień 3 salowe a w nocy 2). Kiedyś w niedzielę liczyłam ile razy salowe chodziły palic papierosy (w ciągu godziny po 2 razy) a chorzy po basen dzwonili kilka razy. Cały personel szpitala na schodach ewakuacyjnych ma wydzielone miejsca do palenia papierosów. Sprzątanie korytarza i ubikacji zaczynały o godz. 23, z wielkim hukiem, nie zważając na chorych, często zapominały, że sedes myje się codziennie. Może jedna salowa pracuje tam z powołania a pozostałe olewają pacjentów. Nie chce mi się pisac dalej bo cholera mnie bierze.
 
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 04 Gru, 2009   

Dzisiaj byłam na konferencji naukowo - szkoleniowej pt. "Ochrona zdrowia społecznego". Było kilka fajnych tematów w tym temat o dostępności do usług medycznych i ich jakości. Nie uwierzycie jakie są realia polskiego szpitala :-| Z badań przeprowadzonych przez panią X wynikało, że Polska - nasz kraj jest 100 lat za murzynami....średnia wieku polskich szpitali to 42 lata....Czy to nie chore, że wydajemy pieniądze na ich remonty i to z roku na rok ??? A najlepsze było stwierdzenie, że rocznie w Polsce powinno być wybudowanych 12 nowych szpitali....marzenia ściętej głowy. A nasze realia są takie, że ciągle słyszymy w mediach o zamykanych szpitalach, albo jak piszą nasi użytkownicy na forum, o przesuniętych terminach zabiegów z powodu, np. limitów :-/ Zastanawiam się w jakim szpitalu i w jakich warunkach przyjdzie mi w przyszłości pracować, az strach się bać :-/
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009   

Jowi, i to jest właśnie temat , który podnosi mi ciśnienie. Dlatego już się zamknę bo musiałabym użyć niecenzuralnych słów.
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

no ja mam takie szczęście w nieszczęściu, że trafiłam do nowej kliniki :D
sale 2-3 osobowe; świetne łóżka, każdy steruje sobie oświetleniem, do pielęgniarki dzwoni się i rozmawia przez słuchawkę, także one wiedzą czego potrzeba, co robić i nie muszą latać tam i z powrotem :)

na oknach pionowe żaluzje, które można regulować jak się chce; no i samemu można regulować grzejniki :)

na dwie sale przypadają dwie łazienki: jedna zwykła, WC, bidet, prysznic, umywalka, a druga przystosowana dla niepełnosprawnych: same udogodnienia; no i pełno jest przycisków alarmowych !!! tak żeby każdy w każdym miejscu mógł wezwać pomoc :D

jedzonko dowożone przez firmę cateringową :) rozdawane na jednorazowych plastikowych naczyniach :) bardzo smaczne :)

pościel milutka czyściutka, prawie każdego dnia zmieniana :D
wszędzie czysto, choć nie trzeba zakładać okropnych ochraniaczy na obuwie :)

sala ogólna: wielka przestronna, dużo stolików, krzesełek, super wielkie i wygodne narożniki :D wielki telewizor :D i lodówka :)

w takich warunkach można się operować :wink:

niestety realia są mi zbyt dobrze znane z klinik nefrologii...grzybki w łazience, karaluszki na podłodze...bleee i cała reszta :roll:
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

Takie cuda to w jakimś konkretnym szpitalu, bo raczej trudno mi uwierzyć, że to w szpitalu państwowym ???
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

tak, szpital państwowy :)
w innym wątku pisałam, gdzie byłam operowana, ale mogę tu powtórzyć
Akademicki Szpital Kliniczny we Wrocławiu
ul. Borowska 213 :mrgreen:
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

Przykre jest to, że za kilka lat skończy jak większość naszych polskich państwowych szpitali, niestety w Polsce zarządzanie zasobami ochrony zdrowia to porażka - 100 lat za murzynami....
Ale ciesze się, że mogłaś skorzystać z jego wygód :-)
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

Jowi napisał/a:
Przykre jest to, że za kilka lat skończy jak większość naszych polskich państwowych szpitali, niestety w Polsce zarządzanie zasobami ochrony zdrowia to porażka - 100 lat za murzynami....

matko, skąd u Ciebie tak okrutny pesymizm? u mnie w mieście jest szpital w miarę nowy i nie upada, a też tam ładnie jest...

hej !!! więcej optymizmu i wiary !!! :D
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

To nie pesymizm, to dane z ostatniej konferencji naukowo szkoleniowej: na której kilka razy spadłabym z krzesła na skutek wiadomości, jakie prowadzący z całej Polski przedstawiali na temat Ochrony zdrowia społecznego i zarządzania w służbie zdrowia oraz zasobami, a wszystkie dane potwierdzone badaniami naukowymi. Na dzień dzisiejszy z tego co przedstawili, to wiem, ze jeżeli coś się nie zmieni w sprawie zarządzania placówkami służby zdrowia, pozyskiwania pieniędzy i udzielania świadczeń, to już dziś powiem, ze lepiej nie chorować...No ale wszystko w naszych rękach....i w sile młodego pokolenia :-)
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Czw 10 Gru, 2009   

no, to już lepiej brzmi "może ale nie musi" :D
wierzę, że w końcu się wszystko pozmienia i wyjdziemy na prostą :)
odpowiedni ludzie obejmą odpowiednie stanowiska i będzie lepiej :D
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.