Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przesunięty przez: kinga
Czw 09 Sie, 2012
Pielęgniarka pomocna czy okrutna?
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009   Pielęgniarka pomocna czy okrutna?

Jak w temacie: pielęgniarka zbędna czy okrutna?

Dla mnie pielęgniarka to temat rzeka i na szczęście mam wiele przeżyć które do dziś wspominam. Pamiętam pięlegniarkę Bogusię z raciborskiego szpitala, która w okresie dzieciństwa musiała mi być matką, autorytetem. Wtedy rodzice mogli być tylko w określonych godzinach w szpitalu (lata 70-te) i nie wiem dlaczego czterolatka miałaby zapamiętać kogokolwiek z okresu szpitalnego ale po 12 latach ja ją poznałam, a ona mnie. Były też takie co niestety wolałbym nie pamiętać. Ponieważ mam bardzo wrażliwe stopy do dzisiejszego dnia siostra musi uważać aby nie dostać kopa bo takie mam łaskotki, a pielęgniarka w złości wyrwała mi garść włosów i wróciłam z łysym plackiem na glowie. Oczywiście z dorosłego życia mogę wyróżnić pielęgniarki służbistki, milusie oraz takie co pomyliły się z powołaniem.
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009   

Nie skomentuje tego tematu. Nie wydaje mi się, aby był to dobry pomysł, aby dzielić się wrażeniami związanymi z pielęgniarkami, ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie ;-) Dziś co napiszemy coś miłego albo mniej na pielęgniarkę, a jutro na tapecie pójdzie fizjoterapeuta czy jakiś lekarz ??? Nie mam miłych wspomnień związanych z opieką pielęgniarską i nie uważam, żeby opis ich wnosił czy dawał coś ludziom z forum. Oczywiście zachęcam do rozwijania tematu jeżeli uważacie go za potrzebny, jeżeli macie jakieś inne sugestie to oczywiście czekam na sygnały od Was. Nie chcę aby forum, a w szczególności ten temat stał się miejscem zażaleń na kogokolwiek z personelu medycznego, a mam wrażenia, że może się tak stać jak zaczniemy tutaj wracać do niemiłych wspomnień i wyrzucać żale na kogokolwiek.
Pasiflora, a może dało by się jakoś inaczej sformułować ideę Twojego tematu ??? Co Ty na to ???
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009   

Dlaczego nie wspominać o pielęgniarkach skoro to one mają nam "służyć" i są łącznikiem w dążeniu do zdrowia. Opisujemy/oceniamy prace lekarzy, a pielęgniarka to taki łącznik, a jednak czasem naużywają swojego stanowiska.
Jowi przepraszam jeżeli uraziłam Twoją przyszła profesję, ale jeżeli mam prawo pisać tu o swoich przeżyciach to mam również prawo pisać o tych związanych z pielęgniarkami. Nie wiem tylczko czemu napisałaś / określiłaś ten temat jako miejsce zażaleń skoro mamy tu się wymieniać również i tymi dobrymi przeżyciami. Chyba , że tak czarno widzisz ten temat?
Polecamy/nie polecamy jakiegoś lekarza, przychodni, szpitala, a dlaczego nie mamy tego samego robić z pielęgniarkami. Ciekawe , czy byś identycznie reagowała jakby Twoje dziecko wróciło z łysiną z sanatorium?
Tak w ogóle to jak jakiś fizjoterapeuta będzie niekompetentny to na pewno o tym też na forum napiszę, gdyż jest to cykl mojej bioderkowej batalii.
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3765
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

Temat jak każdy inny - w końcu już jest jeden podobny "realia polskiego szpitala" który założyła właśnie Jowi ( przez pomyłkę w porządkowaniu dz.ogólnego wygląda że autorem jestem ja ) !
Czytają nas różne osoby - personel medyczny też , więc może nasze odczucia jako pacjentów będą pomocne w zrozumieniu potrzeb chorego...
Pielęgniarki jakk wszyscy ludzie dzielą się na różych ludzi mniej lub bardziej wrażliwych, mniej lub bardziej zaangażowanych w swoją pracę.
Dobrze, że jeszcze można spotkać prawdziwe "anioły" ... szkoda, że tak rzadko ...
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

Wyrażając swoją opinię na ten temat nie postawiłam się w roli przyszłej profesji, tylko w roli osoby bezstronnej, która mogła by opatrzenie zrozumieć temat. Nie chce, aby było tutaj miejsce jakiś obmówień i tylko tyle. Bo jak zaczniemy pisać, że ta, czy inna pielęgniarka nas wkurzyła, to przyszli pacjenci będą (mogą) unikać danej pielęgniarki, zaczną się pytania w jakim szpitalu jaki oddział - wiec prośba abyśmy tego unikali w naszych opisach przeżyć. A co do szpitala, oceniając instytucję a osoby to dwie różne rzeczy. Tutaj możemy kogoś zranić naszą opinią. Ale wiem, że my jesteśmy rozsądni :)
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

:) Jowi spoko :D nikt chyba przecież nie będzie pisał nazwiskami...ja z pewnością nie, bo nawet nie znam :oops:
moje pierwsze zetknięcie z okrutnymi pielęgniarkami było w dzieciństwie, gdy krzyczące roboty bez serca robiły zastrzyki :-| tę traumę przeżyło z pewnością wielu ....

później, przy wycinaniu migdałków, natknęłam się na kochane pielęgniarki :) był pomocne dzień i noc, troskliwe, dające poczucie bezpieczeństwa (co dla dziecka w szpitalu jest bardzo bardzo ważne) :D

gdy zachorował mój dziadek, to po raz kolejny miałam okazję zobaczyć diabelskie oblicze "sióstr"...był praktycznie nieprzytomny, a one traktowały go gorzej niż rzecz :-(

mając 16 lat trafiłam do szpitala, na oddział dla dorosłych i byłam pupilkiem pielęgniarek :wink: wszystkie otaczały mnie opieką, dobrym słowem, uśmiechem i wsparciem :) przyglądając się im stwierdziłam, że traktują tak wszystkich pacjentów bez wyjątku :)

z mojego szpitala trafiłam do wrocławskiej kliniki pediatrycznej; tam zobaczyłam jakie milutkie są pielęgniarki w czasie obecności rodziców, a jak się zachowują gdy ich nie ma...biedne dzieciaki; nikt nie miał odwagi poskarżyć się rodzicom czy lekarzowi :-| trzeba było się wkupić w ich łaski...lecz dzięki Bogu było kilka wyjątków uffff

gdy mój braciszek miał roczek trafił do szpitala z powodu rota wirusów....znów miałam "przyjemność" oglądania białych fartuszków w kontaktach z dziećmi...zastanawiam się, kto takie kobiety zatrudnia i czy one są kontrolowane?

na ortopedii (w czasie pobytu i operacji) spotkałam najcudowniejsze siostry pod słońcem; zero zastrzeżeń do ich pracy i zachowania; raz to nawet byłam w szoku, jak jedna (delikatnie mówiąc) upierdliwa pacjentka czepiała się pielęgniarki....ja już dawno bym wyszła z siebie, stanęła obok i przywaliła raz porządnie tej babie....a siostra choć czerwona ze złości zachowywała się grzecznie :O :brawo:
każdemu życzę takiej opieki jaką tam doświadczyłam... :D
(umyły mi głowę, robiły herbatę, pomagały w ubieraniu, myciu i sprawach kobiecych, autentycznie się cieszyły z braku gorączki i tego że chodzę itp itd)
no ale tam byłam raz...

a kilka razy w ciągu roku jestem w innym szpitalu, gdzie rzeczywistość nie jest już tak wesoła :( część większa pielęgniarek jest wspaniała, a reszta...co z tego, że są miłe dla mnie (bo jestem na chodzie, nic przy mnie nie muszą robić), a pacjentów w cięższym stanie traktują tragicznie? ostatnio jedna babcia się popłakała, bo ją tak upokorzyły...i się śmiały :( nie dość, że człowiek starszy, chory, cierpi fizycznie i psychicznie, to osoby które powinny pomóc dobijają rozmyślnie... :roll:
choć teraz sobie przypomniałam, że kilka razy mi też się oberwało, bo akurat pielęgniarka miała zły dzień...hehe po jednym z takich przypadków przyszła do mnie inna siostra i strasznie przepraszała, bo jej się aż głupio zrobiło za koleżankę....

ogólnie nie narzekam, bo jestem na chodzie, staram się utrzymywać dobre stosunki, unikam konfliktów....ale czasem zastanawiam się: co będzie jak coś się pogorszy i będę zdana na ich opiekę w większym stopniu? chwilami strach się bać...

wiem, że to jest ciężka praca, kasy dużej z tego nie ma; ale bez względu na wszystko jesteśmy ludźmi i nikt nikomu nie dał prawa do obrażania innych i wyżywania się na nich; ja też mam często zły dzień, ale nie wrzeszczę wtedy na pielęgniarki :mrgreen:
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

Kinga, no to widać , że tak jak i ja miałaś różne doświadczenia. Nic nie poradzimy za to , że są pielęgniarki z powołania jak i te które mamy niezbyt miłą przyjemność spotkać na swojej drodze. Przecież nie my pacjenci odpowiadamy za ich niekompetencję , a ich życie prywatne nie powinno mieć wpływu na kontakty z nami ;-) Pozdrawiam Cię
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

dokładnie :)
w zakładach pracy wymagają, by życie osobiste, swoje problemy zostawiać "przed drzwiami", przełożeni pilnują, by pracownik wykonywał sumiennie obowiązki i żeby problemy/ sprawy prywatne nie wpływały na jakość pracy itp itd
a w szpitalu? nikt nie pilnuje, by pielęgniarki były miłe i odpowiednio (pod względem psychicznym) zajmowały się chorymi...
oczywiście nie uogólniam...

znam kilka pielęgniarek i lekarzy, którzy sami zachorowali; zobaczyli jak to jest być chorym....potem ich stosunek do pacjentów zmienił się o 180 stopni

Pasiflora :*
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

kinga napisał/a:
znam kilka pielęgniarek i lekarzy, którzy sami zachorowali; zobaczyli jak to jest być chorym....potem ich stosunek do pacjentów zmienił się o 180 stopni

Nie życzę tego nikomu, jednak czasami mam wrażenie , że nic innego by nie pomogło.
kinga, :hug: :*
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

To ja tez coś napiszę. W wieku 5 lat chyba ??? Miałam usuwane migdałki i pamiętam, że przed zabiegiem pielęgniarka dawała mi zastrzyk w pupę i tak to zrobiła wrednie, że bolało to w dodatku cytuje:Zamknij się dzieciaku przecież to nie boli !!! No oczywiście ją na pewno. Potem w wieku 7 lat wycinany miałam wyrostek i po zabiegu przywiązali mnie do łóżka (dziś to się nazywa unieruchomienie - ubezwłasnowolnienie) bo rzekomo byłam tak mała, że nie rozumiałam, że nie mogę wstawać po zabiegu. Pamiętam, to jak dziś, że związali mi ręce i nogi bandażami do łóżka takie dziecięce z barierkami, gdzie nogi wystawały mi poza łóżko i chciało mi się siusiu i jakimś cudem podłożyłam sobie ręcznik i wysiusiałam się do łóżka bo o dzwonku mogłam pomarzyć;/ Wredna pielęgniarka potem dostała musztrę od taty !!! ! I już więcej mnie nie związali. Z niemiłych rzeczy to pamiętam jeszcze jak czekałam godzinę aż ktoś zabierze mi spod pupy metalowy basen, kiedy byłam unieruchomiona w łóżku po zabiegu na biodra kilka lat temu. A z najnowszym doświadczeń, to nie miło wspominam starcie z pewną pielęgniarką, która próbowała mi wmówić, że zlecono mi leki przeciwbólowe na które jestem uczulona - głupia i niech się cieszy, że pilnuje tego co dostaje w kroplówce bo i ja i ona mogłyśmy źle skończyć.
A z tych miłych doświadczeń: to ciepło wspominam moment, w którym miałam problem z oddaniem moczu po zabiegu i pewna kochana pielęgniarka robiła aby pomóc mi w tym trudnym momencie i oby obeszło się bez cewnika. Udało się i byłam uratowana ;-) Niestety nie spotkałam się z wieloma miłymi doświadczeniami ze strony pielęgniarki, dlatego nic więcej miłego nie napiszę, bo bym musiała skłamać. Oczywiście opiekę pielęgniarską typu pomoc, w toalecie, czy taka pooperacyjna to uznaje za oczywistą, która wchodzi w obowiązki pielęgniarki i nie ma w tym nic dziwnego, ze pielęgniarka poświęca czas pacjentowi lepiej czy gorzej, ale jest dla niego. Teraz powiem coś, co może zdziwić - przykrych doświadczeń miałam mnóstwo i one właśnie m.in. skłoniły mnie do pójścia tą drogą, którą idę....
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2538
Skąd: z Polski
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

Jowi tak tak, pomaganie pacjentowi po operacji to ich obowiązek, ale chyba każdy wie, że można to robić w różny sposób i ze zdecydowanie różnym podejściem :)

jedna wykona obowiązek dając do zrozumienia pacjentowi, że ma go gdzieś, druga zrobi to tak, że poczujesz się wyjątkowy :wink:

PS. no to jesteś już drugą znajomą mi osobą, która zdecydowała się na ten kierunek z podobnych pobudek :D
 
     
Bonia 

Gigantus Bioderkus




Status: Osteo. + Osteo. Ganza
Dołączyła: 30 Cze 2009
Posty: 1187
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

Niestety są różne pielkęgniarki ja jako dziecko jeżdziłam dużo po sanatoriach o szpitalach nie wspominam bo jako dziecko nie wiele z tego pamiętam. Ale w sanatoriach trafiały się i miłe pielęgniarki i prawdziwe zołzy.

Przez 1 pielęgniarke w sanatorium miałam wtedy 7 lat miałam szyty łuk brwiowy bo pchneła mnie i udezyłam głową o metalową część łóżka. Dostało mi się za to że zbiłam wazonik i ona wode musiała ścierać.

Teraz nie dawno byłam u nas w szpitalu na wewnętrznym i tam wielka łaska była jeśli pielęgniarka podała Ci basen . Oczywiście nie wszystkie były wredne ale wszędzie trafi się jakaś zołza.


Natomiast personel z Otwocka wszystkie siostry salowe to naprawdę Anioły pomogą zawsze uśmiechnięte. Chociaż jak pisze Kinga nie którzy pacjenci są upierdliwi ja leżałam z taką starszą babką była tak upierdliwa i wredna że podziwiam te siostry za ciepliwość bo sama nie raz miałam ochotę tą babą potrząsnąć.
W każdym razie chciała bym żeby wszędzie był taki personel jak nasze kochane pielęgniarki i salowe z oddziału 1 B w Otwockiej klinice
 
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009   

Bonia napisał/a:
Przez 1 pielęgniarke w sanatorium miałam wtedy 7 lat miałam szyty łuk brwiowy bo pchneła mnie i udezyłam głową o metalową część łóżka. Dostało mi się za to że zbiłam wazonik i ona wode musiała ścierać.

Masakra !!!
Bonia napisał/a:
W każdym razie chciała bym żeby wszędzie był taki personel jak nasze kochane pielęgniarki i salowe z oddziału 1 B w Otwockiej klinice

Z małymi wyjątkami owszem :-D
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
marias 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 1
Wiek: 51
Dołączyła: 23 Lip 2009
Posty: 17
Skąd: wrocław
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009   

Tak się składa, że jestem pielęgniarką od 22 lat. Pierwszy raz w roli pacjentki po zabiegu, zależnej, unieruchomionej byłam po zabiegu w październiku tego roku. Uważam, że każdy pracownik służby zdrowia przed wyborem zawodu, powinien choc przez tydzień byc pacjentem.Nie powiem złego słowa na koleżanki po fachu, ale rozumiem oburzenie, żal za to co spotyka chorego. Brak czasami taktu, zrozumienia prostych zależności, że nie może byc pacjent samowystarczalny, że naprawdę jest obolały , wrażliwy, że tak niewiele trzeba by obie strony inaczej się postrzegały. Myślę,że to tak jak w innych dziedzinach spotykamy dobrych i złych ludzi. Uprzejma urzędniczka, kulturalny policjant itd. i świat wyglądał by inaczej. To świadomośc wykonywanego zawodu- ja, pielęgniarka jestem dla pacjenta. Coraz więcej mówi się o etyce, kulturze zawodu. Jako pacjenci mamy prawo wymagac poszanowania naszej osoby i delikatne zwrócenie uwagi nie jest złem, znaczy tyle, że nie wolno nikomu odbierac godności.
_________________
Maria S.
 
     
Jowi 
Pielęgniarka

Gigantus Bioderkus




Status: Artroskopia x 1
Wiek: 32
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 835
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009   

marias napisał/a:
Nie powiem złego słowa na koleżanki po fachu, ale rozumiem oburzenie, żal za to co spotyka chorego.


Nie dziwie się, trzeba stać murem za swoim związkiem zawodowym. I zgodzę się, z tym, ze każda osoba z personelu medycznego powinna choć dzień być pacjentem....Niestety, nawet gdy tak jest, potem słyszy się od pielęgniarki czy lekarza, gdy pacjent mówi, ze coś go boli to co słyszy mnie tez boli, ja też miałam operację na kręgosłup i w ogóle :-/ To najbardziej mnie denerwuje, bo zamiast pacjenta wesprzeć w cierpieniu, to zwracają uwagę na swoje przejścia. Takie kolejne spostrzeżenie to, że będąc również związaną z niższym personelem (bo niestety pielęgniarki to w dalszym ciągu niższy personel i nie ważne, że z tytułem np. mgr czy dr) medycznym, niejednokrotnie słyszałam, co ty możesz wiedzieć o życiu, czy o pracy w szpitalu, a co gorsze wrogie nastawienie pielęgniarek z kilkuletnim stażem do osób młodych takich jak ja w trakcie studiów lub po studiach to norma. Zdaje sobie sprawę, że doświadczenia nie mam i że wiele trzeba się nauczyć, a już na pewno to nie moja wina, że kształcenie zostało zmienione i że teraz nie ma szkół medycznych tylko są studia. Nie ważne jakim tokiem zdobyło się dyplom, ważne aby iść w jednym kierunku, kierunku, którym jest dobro pacjenta. Pewne cechy się ma albo nie ma i koniec i nie jest to zależne od wieku czy doświadczenia. Tak czy owak pacjenci ci świadomi niestety nie są mile widziani, bo są trudnymi pacjentami, a już na pewno pacjent-pielęgniarka, czy pacjent-lekarz - lepiej się do tego nie przyznawać :-P
_________________
.... Żaden Anioł nie szybuje samotnie......
....Twoja dłoń w mojej dłoni....bezpiecznie:)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.