Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Moja pierwsza endoproteza...
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 14 Cze, 2017   Moja pierwsza endoproteza...

....biodra lewego.
Pierwsza, ponieważ jak dobrze pójdzie to będzie też druga, biodra prawego.
Już w 2020 roku :lol:
Problemy z biodrami zaczęły się jakieś 6-7 lat temu, tylko wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam.
Cały czas rehabilitowałam kręgosłup, ponieważ mam dyskopatię.
Jeden z rehabilitantów powiedział mi, że mam krótszą lewą nogę.
No i od tamtej pory powoli zaczęłam mieć coraz mniejszy zakres ruchu w biodrach, jakiś bóle lewej nogi w nocy...(co ciekawe, w dzień mnie właściwie nic nie bolało).
Potem jakieś RTG, TK...no i okazało się, że w obu biodrach są duże zwyrodnienia, w 2014 roku dostałam skierowanie na endo lewego biodra...i teraz się doczekałam :)

Chciałabym, żeby ten wątek był taka historią moich bioderek, może komuś się przyda, ale i dla mnie, dla pamięci.
Skopiuję moje wcześniejsze posty na tym forum, żeby nie pisać kilka razy tego samego:


Wysłany: Nie 04 Cze, 2017
...witam się :)
Mam na imię Ania, jestem z Warszawy, a dokładnie z Ursynowa.
Mam endoprotezę biodra lewego, wszczepioną 16.05.2017, a więc dokładnie 19 dni temu


Wysłany: Nie 04 Cze, 2017
Mam kilka pytań odnośnie rehabilitacji.
Mianowicie miałam wszczepioną endoprotezę biodra lewego w dniu 16.05.2017 czyli niecałe trzy tygodnie temu. Szpital na Wołoskiej.
W szpitalu nie dostałam skierowania na rehabilitację. Powiedziano mi, że do 6 tygodni nie jest potrzebna.
Mam wyznaczoną wizytę kontrolną na 28.06.2017, i mam nadzieję, że wtedy jednak skierowanie dostanę.
W szpitalu przez 3 kolejne dni pan rehabilitant (moim zdaniem bardzo fachowy...ale czy ja się na tym znam? hm...) nauczył mnie kolejno wstawać, chodzić o kulach i chodzić po schodach. Powiedział o kącie 90 stopni, wysokim siedzeniu i żeby nie obciążać nogi pełnym ciężarem. Poza tym wszystko wolno i trzeba chodzić.
I zapewnił, że do 6 tygodni rehabilitacja nie jest potrzebna.
No ale tak się zastanawiam...bo wszyscy dookoła twierdzą, że jednak ta rehabilitacja jest i to niemal zaraz po szpitalu.
We własnym zakresie, chodzę po domu, siedzę przy kompie, sama się obsługuję (oprócz zapinania lewego buta i przenoszenia rzeczy w rękach), chodzę na spacery o kulach 2 razy dziennie do 30 min za każdym razem.
Widzę już teraz, że zakres ruchu operowanej nogi się poprawił w stosunku do tego przed operacją.
W zasadzie nic mnie nie boli (biodro trochę ćmi, głównie w nocy, ale wydaje mi się że na tym etapie to ma pełne prawo lekko pobolewać).
Dodam, że drugie biodro też czeka na swoją protezę i ma już termin na 2020 rok :) , więc też zdrowe nie jest (oba biodra maja zmiany zwyrodnieniowe które się zrobiły bez znanej przyczyny i ciągle się pogarszają).

No i tu mam pytanie.
Czy czekać na tę wizytę kontrolną i wtedy podjąć temat rehabilitacji?
Czy zacząć kogoś szukać już teraz i już teraz zacząć rehabilitację?

Drugie pytanie, obok mnie jest przychodnia lekarzy specjalistów Renort.

http://www.renort.pl

Wysłany: Pon 05 Cze, 2017
Mam jeszcze jedno pytanie (znaczy się, pewnie będę miała więcej...w miarę rozwoju sytuacji :) )
Czy w procesie gojenia podwyższona temperatura to norma?

Tydzień po operacji miałam ok 38, posądziłam o to gardło, wzięłam dość mocny antybiotyk przez następny tydzień. Było ok.
Trzy dni po skończeniu antybiotyku mam znowu ok 37, gardło czuję ale jakoś tak...jak nie u mnie, ledwie ledwie. Natomiast czuję tę temperaturę, po prostu źle się z nią czuję.
Rana wygląda dobrze, wg mnie nic się tam nie dzieje. Nie boli ani nic.
Mam się martwić ? czy może to normalne 3 tygodnie po operacji?
Przepraszam, że takie głupie pytania, ale z lekarzem w szpitalu jak wiadomo kontaktu nie ma. Nie mam kogo zapytać...mój internista raczej się na stanach pooperacyjnych nie zna :( Oczywiście mogę do niego iść, ale wątpię, żeby coś konstruktywnego poradził....

Wysłany: 14.06.2017
No i chyba się dowiedziałam...od rehabilitantki i jako odpowiedź na całkiem inne pytanie.
Stan zapalny po operacji (podobno po tak rozległej operacji jest zawsze, mimo że na zewnątrz nic nie widać) utrzymuje się 5-6 tygodni.
Wniosek, skoro w organizmie jest stan zapalny, to i stany podgorączkowe/gorączkowe mogą być. Czyli to norma.
Ciekawe, dlaczego w szpitalu nie udzielają takich informacji....w ogóle prawie żadnych informacji nie udzielają :(
Dla mnie ideałem byłoby np dostać coś w rodzaju broszury, gdzie miałabym czarno na białym opisane co się dzieje "we mnie" po operacji, czego się spodziewać, jak reagować, co mi wolno a czego nie, i pewnie jeszcze parę innych ważnych informacji, o których lekarze wiedzą, a ja nawet nie mam pojęcia że powinnam to wiedzieć albo dopytać :(
Przykładowo, leki przeciwbólowe, które miałam przepisane, odstawiłam po tygodniu. Bo nie były mi potrzebne - nie bolało aż tak żeby leki brać, NLP mają masę działań niepożądanych bardzo nieciekawych, a ja ogólnie staram się brać jak najmniej leków.
A może właśnie powinnam je jednak brać ze względu na ten stan zapalny.
Tylko skąd ja to mam wiedzieć?

Piszę to już jakby "po herbacie" ale może komuś się przyda.

A gorączka minęła "sama z siebie", mam nadzieję że już nie wróci :)


Wysłany: 14.06.2017

.... melduję, że zaczęłam już rehabilitację, prywatnie.
Na razie byłam raz i zobaczymy co z tego wyniknie.
Na pewno jest to kompletnie co innego od standardowej rehabilitacji na NFZ, na którą chodziłam 2 razy do roku od kilkunastu lat.
Mocno postanowiłam wykonywać codziennie zadane ćwiczenia.
Ciekawa jestem, czy tego dotrzymam, bo do tej pory ćwiczenie w domu to u mnie leżało i kwiczało :)

Informacyjnie:
Zaczęłam rehabilitację w przychodni Orthos, byłam na konsultacji u p. Piotra Komorowskiego.
Dowiedziałam się całej masy ciekawych rzeczy na temat funkcjonowania całej mojej osoby.
Również sporo praktycznych wskazówek, jak chodzić, jak stawiać nogi, jak siadać i wstawać, jak stać (a właściwie jak nie stać), jak oddychać...dlaczego nikt nigdy człowiekowi takich rzeczy nie powiedział?
Właściwa rehabilitacja, termin był dopiero na 1 lipca, więc zapisałam się i czekam.
Ponieważ tuż obok siebie mam przychodnię Renort, to tam tez poszłam i już miałam pierwszą wizytę, u p. Katarzyny Goliwas. Tu terminy są krótsze, a ja myślę, że powinna zacząć coś robić już teraz jak najszybciej, bo i tak od operacji już 4 tygodnie minęły.
Całkiem inna terapia niż w Othosie, ale tez super.
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 28 Cze, 2017   

Pierwsza kontrola pooperacyjna za mną.

1. Pytanie, czy mam równe nogi?
odpowiedź: wg zdjęcia są równiutkie. Jak Pan Doktor ogląda w pozycji leżącej, operowana noga jest krótsza.
Spowodowane to miednicą (?)
Co z tym zrobić?
odpowiedzi brak.
(wg mnie noga krótsza o jakiś 1 cm...być może, że to z powodu miednicy, ja nie umiem tego stwierdzić)

2. Pytanie, na ile mogę obciążać operowana nogę?
Odpowiedź:
od 2 dnia po operacji mogę ją obciążać całkowicie.

3. Pytanie, czy w takim razie mogę już chodzić bez kul?
Odpowiedź: Jeżeli czuję się na silach, to mogę. Aczkolwiek Pan Doktor radzi jeszcze chodzić z kulami, a przynajmniej z jedną.
(jakoś nie zdążyłam zapytać, po co mi w takim razie te kule, skoro mogę nogę obciążać całkowicie. Cały czas się nad tym zastanawiam)

4. Pytanie, co zrobić, żeby nie przeciążać drugiego biodra i nie krzywić kręgosłupa, bo już mnie bolą?
Nie otrzymałam odpowiedzi.

5. Skierowanie na rehabilitację...dostałam.
Nawet nie napisane że na cito...tylko rehabilitacja, mam z tym iść do przychodni, zapisać się do lekarza rehabilitacji, on mi przepisze odpowiednie zabiegi.
Na pytanie, co zrobić, bo to przecież potrwa kilka miesięcy...no oni wiedzą...nic na to nie poradzą.

Następna kontrola 4 października.

Całkiem nie czuję się usatysfakcjonowana tą wizytą....tyle, że mam RTG zrobiony, wg Pana Doktora i opisu z protezą wszystko w porządku.
Z moich odczuć, też operacja jest zrobiona dobrze, nawet bardzo dobrze.
Nic mnie nie boli (tylko noga jak się położę spać, boli nadal...ale po prywatnej rehabilitacji manualnej głównie na powięziach, jakby mniej boli....oby, mam nadzieję, że całkiem przestanie)
Nie mam problemów z chodzeniem o kulach (tylko samych kul mam już serdecznie dosyć, są strasznie przewrotliwe i upierdliwe).
Ogólnie czuję się dobrze...czyli sama operacja jest OK.

No tylko co dalej...
W sobotę ma pierwszą rehabilitację w Orthosie...zobaczymy...dwóch prywatnych rehabilitacji równocześnie to ja jednak finansowo nie uciągnę...
A widoki na NFZ-owską strasznie kiepskie są :(

No i mam za sobą pierwsza jazdę autobusem. Jeszcze nie samodzielnie, syn ze mną był. Ale wsiadałam, wysiadałam, sama.
Nie czułam się przy tym pewnie, bałam się że autobus szarpnie i ja się przewrócę, miałam za mało rąk żeby trzymać kule i jednocześnie trzymać się uchwytów...nie wiem, jak to będzie jak już będę naprawdę musiała sama jeździć.

Pytanie do Wiedzących:
po co mi w takim razie te kule, skoro mogę nogę obciążać całkowicie?
Czy jakbym odstawiła kule np po domu i chodziła bez, nie zaszkodzę protezie? nie obruszy się, nie poluzuje? Kiedy można uznać, że proteza będzie już całkowicie wrośnięta w kość?
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 40
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1086
Skąd: Czeladź
Wysłany: Czw 29 Cze, 2017   

Kazia ręce opadają na takie podejście i wiedzę lekarza... Zresztą cóż się dziwić, nie raz się spotykamy z tym, że lekarz nie ma wiedzy na temat prawidłowej rehabilitacji. Jesteś umówiona do Orthosu i tam na pewno będziesz mieć prawidłowo zmierzone nogi, dostaniesz poradę o prawidłowym chodzeniu o kulach i dlaczego niewskazane jest chodzenie o jednej kuli - problemy z kręgosłupem i przeciążanie drugiego biodra nie biorą się znikąd a chodzenie z jedną kulą nie pomaga w utrzymaniu prawidłowej postawy. Jeśli lekarz na podstawie rtg stwierdził, że z protezą jest wszystko w porządku to teraz pora na prawidłową, porządną fizjoterapię. Kule odstawisz pod kontrolą fizjoterapeutów. Wizyty ustalisz tak abyś dała radę finansowo, na pewno jakieś ćwiczenia dostosowane do Twojego stanu Ci dobiorą. Czas, cierpliwość i fachowość - i będzie super :)
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 29 Cze, 2017   

Dzięki, aga.t.
No ręce opadają.
Właśnie dzwoniłam do jednej przychodni na NFZ gdzie chciałabym mieć rehabilitację, i terminy są na przyszły rok.
Po prostu leczenie w Polsce jest tylko dla bogatych :(
Liczę na ten Orthos, to już w sobotę...potem się będę martwić, co dalej.
 
     
biedronne 




Status: Endo x 1
Wiek: 33
Dołączyła: 15 Sie 2010
Posty: 387
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 02 Lip, 2017   

Kazia, ja mogłam obciążać całkowicie zaraz po operacji. I też mi zalecono jeszcze jednak o kulach chodzić, ale wyjaśniono, że:
1. obciążać można w 100%, bo moja proteza "lubi" być dociskana - ten typ tak ma. Wtedy lepiej zarasta. Wszystko jest prawidłowo osadzone i kąty są takie, że siły nacisku będą prawidłowo wbijać trzpień w kość.
2. kul mam używać bo kiwałam się na bok, czyli mięśnie nie pracują prawidłowo i nie stabilizują ciała w chodzie. miałam się nimi wspierać, żeby prawidłowo chodzić. a oprócz tego kule przydadzą się, żeby mieć lepszą stabilność jak jest ślisko, nierówno itd. i żeby w miejscach publicznych mi ustępowali, bo co innego spokojny spacer na przystanek, a co innego jazda na stojąco szarpiącym tramwajem z motorniczym rajdowcem. A bez kul niespełna 30-latce nikt nie ustąpi....
tyle od ordynatora-operatora usłyszałam i z powyższym zgodziła się też moja rehabilitantka.
 
     
memejson 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 2
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2015
Posty: 14
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 02 Lip, 2017   

Kazia ja przez 6 tyg w pierwszy i drugim przypadku mogłam obciążać nogę 50% - zresztą o 2 kulach chodziłam przez 2 miesiące z hakiem... potem chyba z 2 tyg o jednej i już bez kul. Im dłużej chodzi się o kulach tym lepiej...
 
     
memejson 
Mikrus Bioderkus



Status: Endo x 2
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2015
Posty: 14
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 02 Lip, 2017   

zresztą każdy przypadek jest inny... ja np. po pierwszej endo miałam nogę spuchniętą przez 4 tyg jak balon :) a teraz po drugiej operacji nie mam wcale spuchniętej.
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 06 Lip, 2017   

7 tygodni po operacji.

No więc próbuję nogę dociążać.
Jest...dziwnie.
Jak mogę choćby jednym palcem się o coś podeprzeć, to idę samodzielnie prosto, równo noga staje i nic nie czuję...tak jak normalnie powinnam chodzić.
Ale zupełnie bez podpórki tak się nie daje :) jakby leciutki ból, noga "niepewna".
Pewnie jeszcze za wcześnie, więc uzbrajam się w cierpliwość i nie będę szaleć :)
 
     
biedronne 




Status: Endo x 1
Wiek: 33
Dołączyła: 15 Sie 2010
Posty: 387
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 07 Lip, 2017   

Kazia, to brzmi jak zaburzenie propriocepcji, czyli czucia głębokiego. nasz mózg nieustannie (nieświadomie) otrzymuje informację ze stawów w jakiej są pozycji. Stąd mózg wie, że masz nogę zgiętą w kolanie, nie musisz na to kolano patrzeć. A jak się ciachnie i wytnie sporą część tego stawu to mózg ma w tym miejscu taką białą plamę - musi teraz z informacji z innych okolicznych tkanek uzupełnić tę lukę - to trwa. Ja mogę z otwartymi oczami stanąć na jednej nodze - zarówno operowanej jak i zdrowej. Ale jak zamknę oczy to na operowanej wyraźnie szybciej tracę równowagę, na zdrowej jest ok. Z otwartymi oczami mój mózg korzysta z informacji jakie daje mu wzrok, z zamkniętymi oczami brakuje mu informacji i nie potrafi aż tak dobrze kontrolować równowagi. Ale już jak nawet samym koniuszkiem małego palca dotknę np ściany to to już mózgowi wystarcza jako dodatkowe info gdzie pion, a gdzie poziom.
U mnie po ćwiczeniach stymulujących czucie głębokie w operowanej nodze czas utrzymywania równowagi z zamkniętymi oczami wydłuża się. Kiedyś może różnica zniknie całkiem, w chwili obecnej jest na tyle dobrze, że w normalnym funkcjonowaniu mi nie przeszkadza (chodzę "automatycznie", trzymam równowagę, itd)
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 10 Lip, 2017   

Pan rehabilitant w sobotę zapowiedział, że kule mogę odstawić jak będę gotowa w 95% :)
Jutro mamy sprawdzać te procenty :)

Natomiast na NFZ....Dno i trzy metry mułu.
Zapisałam się na rehabilitację (podobno bardzo dobrzy fizjoterapeuci, metoda manualna itd itp, no ale wiadomo, że to zależy na kogo się trafi) na....15 stycznia. Najbliższy termin i to jest na cito.
To już było skierowanie bezpośrednio na rehabilitację, naiwna sądziłam, że jak kolejkę do lekarza ominę to szybciej będzie :(
Zapisałam się też tam do lekarza żeby dostać skierowanie na następną rehabilitację...na 29 listopada.
Nawet mi się nie chce myśleć, na kiedy rehabilitacja będzie :(
No ale jak się nie zapiszę to nie będzie wcale, więc...nie ma wyboru.

Wszystko razem zajęło mi dzisiaj rano ze 2 godziny chodzenia. No i teraz to czuję, głównie w nogach i kręgosłupie :(
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 11 Lip, 2017   

Naukę chodzenia zaczęłam od nauki turlania się po podłodze.
Podoba mi się to o wiele bardziej niż ćwiczenia z oddychania :)
Poza tym, nauka poprawnego stawiania nóg.
Też mi się podoba.
Ciekawe co Pan Terapeuta powie na następnej wizycie, bo na razie to mi się wydaje bardzo łatwe.
Pewnie się okaże, że tylko tak mi się wydaje....
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 19 Lip, 2017   

Dzisiaj była trzecia rehabilitacja na NFZ (jakimś cudem, ktoś zrezygnował i się dostałam).
Pani rehabilitantka kazała mi chodzić bez kul po materacach.
Chodziłam...ale czuję że noga mi ucieka.
Jedyna moja obawa, czy protezie to nie zaszkodzi.
Jednak skoro lekarz operator stwierdził, że mogę obciążać 100% już od drugiego dnia po operacji...a teraz jest już ponad 2 miesiące po...mam nadzieję, że niepotrzebnie się martwię.
No i stanie na beretach było...to na dwóch nogach, więc bez problemu.
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2557
Skąd: z Polski
Wysłany: Sro 19 Lip, 2017   

Kazia napisał/a:
Jedyna moja obawa, czy protezie to nie zaszkodzi.
Jednak skoro lekarz operator stwierdził, że mogę obciążać 100% już od drugiego dnia po operacji...a teraz jest już ponad 2 miesiące po...mam nadzieję, że niepotrzebnie się martwię.

Skoro pozwolił obciążać, to nie ma co się martwić :)

Teraz tylko zadbać o dobry chód i będzie super :)
_________________
Aktywnie z endoprotezą :)
 
     
Kazia 
Popularus Bioderkus



Status: Endo x 1
Dołączyła: 04 Cze 2017
Posty: 45
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 29 Lip, 2017   

Zaczęłam chodzić bez kul.
Po domu już ze 2 tygodnie temu. Bez problemów.
A po ulicy próbowałam przedwczoraj i wczoraj, tak zupełnie bez to kiepsko mi szło, utykałam.
Ale dzisiaj wyszłam z kijkami, na paręnaście minut. Typowo z kijkami, nie jako laski, tylko tak jak się z kijkami chodzi.
Na moje wyczucie, bardzo dobrze, bez utykania.
Tyle, że szybko się męczę.
We wtorek rehabilitacja w Orthosie.
Ciekawe, co pan rehabilitant mi powie :)
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2557
Skąd: z Polski
Wysłany: Nie 30 Lip, 2017   

Kazia napisał/a:
We wtorek rehabilitacja w Orthosie.
Ciekawe, co pan rehabilitant mi powie

Po tej wizycie będziesz dużo bogatsza w wiedzę :)
_________________
Aktywnie z endoprotezą :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.