Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Cztery lata po osteotomii
Rumspringa 
Mikrus Bioderkus



Status: Osteo. Ganza x 1
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 3
Skąd: Braniewo
Wysłany: Pon 09 Kwi, 2018   Cztery lata po osteotomii

Witam, długo zbierałam się, żeby podzielić się moją historią z bioderkami:) Zawsze odkładałam to na później i tak minęły prawie cztery lata mam nadzieję, że może komuś się to przyda a może bardziej mi :)
Problemy z biodrem miałam od urodzenia z tego co mi Mama opowiedziała po latach dowiedziałam się, że musiałam nosić szersze pieluszki a jak zaczęłam chodzić strasznie utykałam, niestety rodzice posłuchali się mojej babci i zamiast pójść ze mna do lekarza poszli do "znachora" byli tam ze mną dwa razy po każdej wizycie przez jakiś czas normalnie chodziłam bo podobno coś mi tam nastawiał. Po kolejnej wizycie, która na chwilę przyniosła efekt w końcu poszli ze mną do lekarza a od lekarza od razu dostałam skierowanie do szpitala tam nogi w rozstawie na gips potem nosiłam rozpórki takie przyczepiane do bucików ale niestety przez chwilę nieuwagi spadłam z łóżka (złamałam kość udową bliżej kolana z tego co wiem) i z powrotem obie nogi w gips potem rehabilitacja niestety dość krótko, z tego co pani rehabilitantka, która poznała mnie po latach powiedziała ale się nie dziwie mieszkaliśmy na wsi Tato nie miał samochodu a Mama dwójkę małych dzieci w domu. Lata mijały nogi mnie bolały ale lekarze mówili, że to przez to, że szybko rosnę ( niestety do gimnazjum byłam najwyższa w klasie ;-) ). Skończyłam technikum a, że zależało mi na tym, żeby szybko się uzależnić finansowo zaraz po maturze poszłam do pracy i się zaczęło... Na początku praca na pół etatu więc aż tak mocno nie bolało biodro jednak człowiek z czasem przyzwyczaja się do pewnego bólu niestety jak poszłam na pełny etat ( praca w sklepie ) ból był bardzo mocny po pracy wracając do domu ściągałam buty i rozpinałam spodnie, żeby tylko nic nie dotykało mi biodra a, że mieszkałam 2 km od wsi na polnej drodze mogłam sobie na to pozwolić. W wieku 20 lat przeprowadziłam się do miasta i musiałam poszukać nowej pracy co w moim regionie jest dość ciężkim wyzwaniem udało mi się załapać do "restauracji" :) i bywały takie dni, że byłam na nogach po 12 godzin ale wtedy nawet położenie się było strasznie bolesne. Po namowach (narzeczony i Tata powiedzieli, że jak sama nie pójdę do lekarza to za rączkę mnie zaprowadzą :-) ) poszłam do lekarza rodzinnego tam trg i skierowanie do ortopedy a, że ból był silny a pracować musiałam poszłam do ortopedy, który miał najbliższy termin.

I tu zaczyna się moja przygoda :) Opis RTG: nadmierna stromość panewki, głowa k. udowej niezbyt kształtna, płytko osadzona w panewce. Mądry pan ortopeda kazał mi zmienić pracę na siedzącą ( jakbym miała taką możliwość zrobienia tego od tak), zmieniać często kapcie i jeden dzień w tygodniu cały przeleżeć na leżance. Wróciłam się do rodzinnego i poprosiłam o nowe skierowanie. Następny ortopeda po obejrzeniu zdjęcia powiedział, że mam dwie możliwości albo endoproteza w Elblągu ale na to jestem za młoda (miałam 21 lat), albo jest taki szpital w Otwocku i tam robią taką operacje i pokrótce mi wytłumaczył o co chodzi wypisał skierowanie do szpitala i zapisał na nim numer powiedział, że mam zapisać się do prof. Czubaka.
Tak też zrobiłam ale pani poinformowała mnie, że na wizytę na nfz trzeba czekać trzy lata a jeśli chodzi o operację to musi ktoś ze szpitala stwierdzić czy się kwalifikuję. Wtedy nie wiedziała, że obok jest przychodnia, więc zapisałam się prywatnie szybkie dwie wizyty u profesora i już miałam termin niestety na Wielkanoc ale już mi było wszystko obojętne prof. Czubak to bardzo przyjemny pan tylko kiedy się zapytałam o powrót do pracy powiedział, że po dwóch miesiącach będę mogła już biegać i skakać tak też powiedziałam szefowej przez co miałam potem nieprzyjemności jak się okazało, że to nie takie chop siup :-( . Czas pooperacyjny był podobny jak u innych forumowiczów bioderko dalej bolało ale dr Sionek na wizycie mówił, że to przez śruby. Po ich wyciągnięciu było trochę lepiej ale niestety tylko przez jakiś czas na wizytę kontrolną musiałam iść do innego doktora bo do pana Sionka nie było terminów i tak na wstępie doktor (nie pamiętam nazwiska tylko wiem, że był bardziej od kręgosłupów) chciał od razu zakończyć leczenie ale niestety dalej mnie bolało więc zrobiłam zdjęcie powiedział, że jest ok a jeśli chodzi o unerwienie uda trzeba poczekać powinno się do roku naprawić ( a jest to dosyć bolesne po większym wysiłku, dłuższym chodzeniu czy nawet przy kichaniu nerwy mi "strzelają" co boli i noga mi wtedy leci kilka razy prawie się przewróciłam) no i wizyta za półtorej roku... Na szczęście zaczęłam dzwonić już pół roku wcześniej i dostałam się do dr Sionka oczywiście zdjęcia najpierw dr nie wiem czy mówił prawdę czy chciał mnie rozweselić powiedział, że poznał mnie po zdjęciu rtg dopiero potem po twarzy :-) no i na wizycie się dowiedziałam, że powstały skostnienia i dlatego mnie boli i co najciekawsze było już je widać półtorej roku temu na zdjęciu z poprzedniej wizyty :-( no i niestety doktor powiedział, że czeka mnie endoproteza tego biodra ale jeszcze jestem za młoda (26 lat) i jak mi przeszkadzają te skostnienia to trzeba je usunąć dostałam skierowanie pilne na operację ale czas oczekiwania to dwa lata, więc został mi jeszcze rok i powiedział, że drugie bioderko też jest "do cięcia" widocznie po tylu latach też się "popsuło" tym bardziej, że jestem po dwóch artroskopiach kolana a dwa miesiące temu miałam transpozycję guzowatości kości piszczelowej po stronie tego zdrowszego bioderka. Teraz zostaje mi tylko czekać na usunięcie skostnień mam nadzieję, że nie nałoży się to na usunięcie śrub z kolana i nie wiem co robić z drugim biodrem podpytam przy usuwaniu skostnień bo niestety do Otwocka mam około 400 km a też chciałabym w końcu mieć na tyle "stabilne" nogi, żeby iść do pracy bo niestety nawet same dojazdy sporo kosztują nie mówiąc o lekach i zastrzykach :-(
Udało mi się wyprosić miejscowego ortopedę o skierowanie na rezonans głównie dlatego, że pewnych aktywnościach np tańcu chociaż rzadko chodzę na takie zabawy to następnego dnia boli mnie "pupa" ;-) jak siadam albo przy naciskaniu ale panie z rezonansu jak usłyszały, że miałam operację skupiły się tylko na biodrach a chodziło mi bardziej o tył miednicy. Opis MRI: tak ogólnie to wszystko jest w granicach normy tylko mam zniekształcenie na pograniczu kulszowo-łonowym oraz w kości biodrowej na pograniczu stropu panewki i talerza biodrowego po lewej stronie, w sąsiedztwie talerza kości biodrowej artefakty od ciał metalicznych ale to pewnie po śrubach. Trochę mnie to dziwi skoro mam stwierdzoną obustronną koksartrozę będącą wynikiem dysplazji a z mri wynika, że wszystko jest w porządku.

Mam nadzieję, że komuś będzie się chciało przeczytać moje wypociny:) przepraszam, że tak dużo i pewnie nudno opisałam te prawie cztery lata ale chyba musiałam to w końcu z siebie wyrzucić :) Pozdrawiam wytrwałych, którym udało się dotrzeć do końca :)
Pytanko na koniec czy może ktoś z Was miał usuwane skostnienia bo gdzieś przeczytałam, że to może nawracać :(
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1133
Skąd: Czeladź
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2018   

Rumspringa dzięki, że napisałaś :) Niestety nie jestem w temacie Ganza ale jedno co mi się rzuca ''w oko'' i o czym nie raz pisano na forum, to ''za młoda na endo''...wrrr... Ile trzeba znosić ból, ile trzeba zniszczeń w organizmie zanim dojdziemy do tego ''odpowiedniego'' wieku na endo? Czy to wiek kwalifikuje nas do operacji, czy stan zdrowia? Zresztą może kiedyś znajdziesz chwilę na poczytanie forum, historii innych osób to zobaczysz, że w różnym wieku stajemy się ''posiadaczami'' tego kawałka metalu.
Co do skostnień to na pewno ktoś miał usuwane, poczekaj - może ktoś się podzieli swoimi doświadczeniami w tym temacie.
Póki co pozdrawiam i dzięki, że chciałaś się podzielić swoją historią :)
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
Rumspringa 
Mikrus Bioderkus



Status: Osteo. Ganza x 1
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 3
Skąd: Braniewo
Wysłany: Czw 12 Kwi, 2018   

No właśnie jeśli chodzi o wiek i endoprotezę to ortopeda powiedział, że może się szybciej "zużyć" no i niektórzy mają endo nawet po kilkanaście lat ale też są takie przypadki, że po kilku latach trzeba wymienić. Na pewno zależy to od "eksploatacji" :) Niestety, dla mnie, znam tylko osoby z endo 50-60 plus i jak powiedziała moja sąsiadka w tym wieku, że w ogródku się dobrze bioderko sprawuje :) ale też bez przeciążeń i nie mam co się zastanawiać tylko od razu sobie wstawić tylko mam nadzieję, że dożyje do jej wieku a nie wiem czy endoproteza wytrzyma z 40 lat:) . Drugim powodem jest to, że jednak to jest ciało obce i najlepiej przesuwać operacje jak najdalej tak też lekarz mi mówił, u mnie jest jeszcze szansa, że po usunięciu skostnień będzie trochę lepiej i mniej będzie bolało to może jeszcze kilka lat wytrzymam :)
Miłego dnia Wszystkim życzę :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.