Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Komplikacje po osteotomii Ganza
Reha
[Usunięty]


Wysłany: Pią 24 Lip, 2009   

anula napisał/a:
Bardzo szybko prof zalecił mi chodzenie bez kul, tak było dobrze. Mimo rehabilitacji ( obydwa razy po 5 tygodni w Konstancinie - same pochwały dla nich ! ) nie przestawałam jednak kuleć, no i szybko zaczęło boleć, nawet po niewielkim przeciążeniu. Teraz mocno kuleję, więc zaczynają się problemy z kolanem, kręgosłupem.

Anulo, obawiam się niestety, że odstawienie kul (mówię o obydwu kulach) za pierszym jak i za drugim razem bez uzyskania prawidłowych wyznaczników chodu było zapewne katastrofalne w skutkach i o ile nie zniweczyło to na pewno mocno nadszarpnęło wynik operacji. Niestety często lekarze interesują się pacjentem tylko do momentu założenia ostatnich szwów.. brutalne ale prawdziwe.

anula napisał/a:
Skoro prof kazał mi odstawić kule, wierzyłam, że wie co robi. Sugerował też, że rehabilitacja wcale nie jest potrzebna, że zwykły, stopniowo dawkowany ruch wystarczy.

To co napisałaś powyżej jest przerażające tym bardziej, że spotykam się z tym na co dzień. Z niewiadomych mi przyczyn lekarze (nierzadko specjaliści, wybitni w swojej dziedzinie, światowcy, udzielający się w sypozjach, podejmujacy się nowatorskich metod operacyjnych) bagatelizują rehabilitację pooperacyjną "zarażając" tym również pacjentów, którzy ślepo ufając im nie podejmują nawet dyskusji czy po przebytej oparacji "przypadkiem nie powienienem poćwiczyć?" A niestety często po zadaniu tego pytania okazuje się, "że właściwie rehabilitacja nie jest potrzebna, wystarczy więcej się ruszać". Nawiązując do cytatu powyżej - stopniowo to można dawkować sobie ilość kalorii w diecie... ;-)

anula napisał/a:
Z powodu niepełnego zrostu do dziś nie wyjęto mi śrub. Podobno wyjęcie może nieco poprawić stan. Opinie 3 lekarzy: ból jest spowodowany zaawansowanymi zmianami zwyrodnieniowymi, być może też ucisk śruby w okolicy nerwu;

1) Jeśli śruby są przyczyną bólu sa odpowiednie testy i badania, które może wykonać każdy SPECJALISTA REHABILITACJI.
2) Jeśli problem leży w zmianach zwyrodnieniowych pojawia się pytanie w jaki spsoób zostało to zbadane - czy wykonano szereg testów klinicznych? A jeśli tak to jakich? Bo na podstawie badania obrazkowego (RTG, tomografia) nie da się zbadać możliwości ruchowych pacjenta a tym samym okrkeślić przyczyny bólu.
3) Skoro jeden z lekarzy sugeruje, iż problem leży w ucisku NERWU to chyba logiczne byłoby wysłanie Cię na konsultację NEUROLOGICZNĄ. Łatwo to zweryfikować gdyż każdy nerw unerwia czuciowo określone obszary skóry i/lub ruchowo określone mięśnie a potrafi to zdiagnozować nawet student pierwszego roku rehabiliatacji!

Anula, czy pomyślałaś o tym aby skontaktować się z fizjoterapeutą? Nie chcę tutaj wywyższać swojej profesji, ale w przeciwieństwie do lekarzy ortopedów patrzymy nie tylko na "obrazki" ale przede wszystkim na pacjenta jako całość. Dzięki czemu, może okazać się, że Twój problem może mieć zupełnie inne fundamenty i wystarczyłaby Ci inna korekta niż dotychczas proponowane (niekoniecznie operacyjna) do uzyskania zadowalającej poprawy.
Serdecznie pozdrawiam!
 
     
Aga 
Aga

Popularus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 44
Dołączyła: 26 Cze 2009
Posty: 53
Wysłany: Pią 24 Lip, 2009   

postanowiłam dodać moje "3 grosze", bo to, o czym tutaj piszecie jest bardzo ważne, a kto wie, może nawet najważniejsze.

Sama ostatnio przekonałam się o tym... Po mojej osteotomii Ganza (26.05.09) Profesor niestety też nie polecał mi żadnej rehabilitacji - zadał mi 3 ćwiczenia do samodzielnego wykonywania i wszystko miało być super. Niestety, jakoś nie chciałam wierzyć, że to się wszystko naprawi samo i nie dawało mi spokoju to, że kilka tygodni po operacji, noga wcale nie jest skora do ruchu :-? . Postanowiłam pójść w ślady doświadczonej Katji i skorzystać z pomocy rehabilitanta.

Pierwsza wizyta - to był szok. Przepłakałam pół spotkania i całą drogę powrotną do domu. Okazało się, że wszystko jest nie tak... Nie takie ćwiczenia, które w dodatku robiłam kompletnie źle. I co z tego, że ćwiczyłam pilnie (co 2 - 3 godziny nastawiałam alarm i ćwiczyłam), skoro to w ogóle nie było to, o co chodziło... Chodzenie - kompletnie nie tak, nie ta noga, nie to ustawienie miednicy, nawet stopa oszukiwała... Najbardziej przestraszyło mnie chyba to, że przecież jeśli nie zmienię, nie skoryguję złego chodu i innych ruchowych przyzwyczajeń, to z czasem cała operacja (jaka dobra by ona nie była) po prostu będzie na nic, bo ja to wszystko zniszczę! Zgroza!

Jestem dopiero po 4 tygodniach spotkań z rehabilitantem, a już czuję efekty. Jestem świadoma, co i jak powinnam robić. Na prawdę widać i czuć efekty, ale wiem, że jest przede mną dużo, na prawdę dużo pracy i wysiłku. Wiem jednak, że warto! Jestem skłonna nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdybym trafiła, jako dziecko (tak, moja historia nie odbiega od wielu już opisanych) do dobrego rehabilitanta i gdybym nie zaniedbała tego (no cóż, jako dorosła już osoba, u której udało się zaleczyć dolegliwości), pewnie nie byłabym w takim stanie. Może nawet nie byłaby potrzebna operacja...

niestety, jak to w życiu bywa, przeważnie uczymy się na błędach, i to swoich :-(

życzę nam wszystkim uporu i wytrwałości w dążeniu do zdrowia!

Pozdrawiam,
Aga

[ Dodano: Pią 24 Lip, 2009 ]
Reha napisał/a:
że właściwie rehabilitacja nie jest potrzebna, wystarczy więcej się ruszać"


też to słyszałam. kompletnie tego nie rozumiem, zwłaszcza, że nie chodzi przecież o to, żeby się ruszać jakkolwiek, bo to może tylko pogorszyć sprawę.

Brrrrrrr, aż mi ciarki po plecach chodzą...
 
     
mala_klara 
Mikrus Bioderkus




Status: Przed
Wiek: 34
Dołączyła: 19 Cze 2009
Posty: 27
Skąd: Cieszyn
Wysłany: Nie 26 Lip, 2009   

Na początku bardzo przestraszyłam się tym co przeczytałam w postach Anuli. Mówiąc szczerze jestem egoistką :oops: bo od razu pomyślałam sobie: ja też należe do tych którzy liczą na tą operację, skoro ona jednak zawodzi co mam zrobić?? Ale dziewczyny tak mądrze wyjaśniły, rozjaśniły sprawę, że strach od razu mnie opuścił :-) I wiecie co? Zaczełam mysleć sobie nawet tak: moze i nie udała się ta 1 operacja, może i 3 nie wyszły (może, bo jak pisałyście nie wiadomo dlaczego Anula nie czuje poprawy po Ganzu), ale tak sobie myślę ile jest pewnie operacji endoprotezy albo kapoplastyki które nie przynoszą poprawy albo z jakiś tam przyczyn nie udają się? Nie wiemy o nich, bo chyba nie ma tu na forum nikogo akurat z takim doświadczeniem. Dlatego inni, tacy jak ja ktorzy czekaja na operacje (mowie tak, a nie jestem jeszcze zakwalifikowana ;-) ) nie powinni panikować :-) Wiadomo ze wszystko moze sie zdarzyc. Oby jak najwiecej operacji bioderek kończyło się jednak powodzeniem.
A Anuli życzę dużo zdrówka i przyłączam się do rad zamieszczonych wyżej przez Katję, AgaW , Reha i Aga bo nie tylko trzeba patrzec na zdanie ortopedów.
 
     
anula 
Mikrus Bioderkus



Status: Osteo. Ganza x 2
Wiek: 57
Dołączyła: 22 Lip 2009
Posty: 6
Skąd: mazowieckie
Wysłany: Nie 26 Lip, 2009   

Z tego, co wiem teraz, to właśnie w młodym wieku, kiedy nie ma jeszcze zaawansowanych zmian zwyrodnieniowych, ta operacja jest wielką szansą. A najbardziej wskazana jest w tym czasie, kiedy jeszcze nie ma większych dolegliwości i niestety, wtedy niewiele osób się na nią decyduje, bo jeszcze tak bardzo nie boli. Tak więc Mała Klaro - być może Ganz jest przede wszystkim dla Ciebie !
 
     
Aga 
Aga

Popularus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 44
Dołączyła: 26 Cze 2009
Posty: 53
Wysłany: Nie 26 Lip, 2009   

... generalnie nikt nie wie, co by było gdyby...

U mnie decyzja o Ganzu była bardzo szybka. Miałam już za sobą operacje w dzieciństwie, więc nie był to jakiś totalny szok, że trzeba kolejnej. Na wizycie u profesora w lutym, profesor powiedział, że Ganz jest zdecydowanie dla mnie zbawienny. Termin stawienia się do szpitala umówiłam na połowę maja i wyobraźcie sobie, że podczas badań przed konsylium i na samym konsylium okazało się, że ograniczenia ruchowe są już dużo większe, niż w lutym... Profesor zastanawiał się nad tym, czy Ganz przyniesie nam dobre wyniki i w końcu powiedział, że zdecyduje się na tą operację. Miałam wtedy dużą zagwostkę, czy ja rzeczywiście chcę tej operacji, skoro sam profesor się nad jej zasadnością zastanawia ? Pomyślałam jednak wtedy, że 1) skoro profesor się zdecydował, to znaczy, że jednak ma to sens, a 2) nie wiele mam do stracenia... Endo jeszcze zdążę zrobić...

Dzisiaj (2 miesiące po) wiem, że to była dobra decyzja. Na pewno nie jestem tak sprawna jak opisują inne osoby, ale wiem, że na pewno nie jest gorzej...

anula napisał/a:
kiedy jeszcze nie ma większych dolegliwości i niestety, wtedy niewiele osób się na nią decyduje, bo jeszcze tak bardzo nie boli.


To największy błąd! niestety często bagatelizujemy objawy, czasem po prostu boimy się, że okaże się coś strasznego, a tak na prawdę, gdyby reagować szybko, wielu przykrym sytuacjom można zapobiec...

to tak ku przestrodze!

Aga
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3765
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Pon 27 Lip, 2009   

Niedawno dołączyła do nas Ela. Oto jest post cytat z działu kto to zagląda :

" Mam 38 lat i za sobą Ganza w kwietniu zaszłego roku.W marcu br.usunięto mi dwie, a nie trzy jak u wszystkich,śruby.Na moje pytania,dlaczego zostałam potraktowana tak po macoszemu i mam tak mało metalu profesor odpowiadał,że czasami tak wychodzi,że nie ma potrzeby umieszczać trzeciej śruby.Dodam jeszcze,że w wieku 5 lat byłam już operowana(to też był jakiś rodzaj osteotomii).Spędziłam w szpitalu 6 miesięcy z czego 6 tygodni w gipsie po pachy.Po dwóch latach usunięto śruby i "blaszki".Z tak zwanego normalnego życia korzystałam do momentu urodzenia pierwszego dziecka.Potem wszystko zaczęło się sypać.Od lekarzy słyszałam-taka choroba ,musi boleć,trzeba się przyzwyczaić.Forum obserwuję od początku ale do zabrania głosu skłoniła mnie wypowiedź Anuli-niestety też nie jestem zachwycona wynikiem operacji.Owszem jest lepiej niż przed ale z zazdrością czytam jak większość z Was sobie radzi.Ja nie chcę jeździć na nartach,wspinać się po górach,chcę po prostu przejść chociaż 500 metrów bez żadnego bólu i bujania się na boki.Oczywiście tuż po operacji byłam zachwycona-w końcu nie bolało,ale po odstawieniu kul i powrocie do pracy zaczęła się ''ostra jazda''z kolanem.Ból był nie do zniesienia. Taki BÓL przez duże B.Ketonal stał się podstawą mojego menu na 6 miesięcy.Horror z kolanem skończył się następnego dnia po wyjęciu śrub ale teraz wraca piekący ból w pachwine,rano znów mam problem z pozbieraniem się do kupy,utykam coraz bardziej i po przejściu ok.200metrów zaczynam odczuwać jakiś dyskomfort.Po operacji nie byłam rehabilitowana,bo ''nie było takiej potrzeby''a miejscowym lekarzom jak mówię ,że jestem po Ganzu ,muszę dodawać że chodzi o nogi.Dotyczy to również pani doktor z fizykoterapii,która na wszystkie schorzenia ma jedną metodę-''prądziki''

To bardzo przykre, że przez "brak potrzeby rehabilitacji" pacjenci muszę cierpić aż tak bardzo... :cry:
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.