Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Podróż po nową jakość życia
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   Podróż po nową jakość życia

Zakładam wątek z historią mojego biodra by opisać dla siebie i dla innych moją podróż po nową jakość życia.

Historia - czemu endo?

Urodziłam się w 1981 roku. Ze względu na brak badań usg wykonywanych w okresie niemowlęcym, nie została u mnie zdiagnozowana dysplazja stawów biodrowych.
W wieku 13 lat dodatkowo prawe biodro uległo złuszczeniu. Przyczyna złuszczenia nieznana - w trakcie diagnozowania nie była nawet brana pod uwagę jako przyczyna moich dolegliwości gdyż nie spełniałam warunków statystycznych tej choroby (często chorują na nią dzieci otyłe a ja byłam dzieckiem bardzo szczupłym).
Zluszczenie leczone operacyjnie. Od tamtej pory z biegiem czasu stan biodra z roku na rok ulegał pogorszeniu. Z roku na rok co raz bardziej kulalam a ból uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie.
W 2011 roku po raz pierwszy usłyszałam że czeka mnie wymiana stawu.
Był szok, poszukiwanie innych możliwości, konsultacje u kilku ortopedow. Wszędzie słyszałam to samo: biodro bardzo zniszczone, bardzo duża głowa kości udowej, w przeważającej części wysunięta poza panewke. Jedynym sposobem leczenia - endoproteza. No i jeszcze jedna rekomendacja - chodzić na swoim jak najdłużej i ze swoim biodrem urodzić wszystkie planowane dzieci.
W 2017 roku urodziłam moje 3 dziecko (pierwsze urodzone w 2006 r naturalnie, drugie 2015 i trzecie 2017 już cesarką ze względu na duże ograniczenia ruchomosci stawu i dolegliwości bólowe) i psychicznie zaczęłam przygotowywac się do operacji.

Jak się czułam przed endo?

Bezpośrednio przed operacja w domu poruszałam się bez kul. Jednak każde wyjście poza dom wymagało wspierania się kulami. Od lat nie biegalam, od 3 lat nie jeździłam na rowerze. Ograniczenia ruchomości i ból utrudnialy lub uniemożliwialy wykonanie prostych czynności - zakładanie skarpetek, zabiegi pielęgnacyjne stóp, schylanie, kucanie itp. Często ból pojawiający się w nocy uniemożliwiał spanie.
Noga była krótsza o 2-3 cm, chodziłam więc prawa nogą na palcach.
Przez moje dolegliwości moje dzieci były niejako uwięzione w domu - mój energiczny dwulatek biegał szybciej ode mnie co powodowało że balam się z nim wychodzic gdziekolwiek poza teren ogrodu.
Kiedyś aktywna i podróżująca po świecie, stałam się uwięzioną we własnym ciele 30kilkulatką. Na dzień 1 sierpnia 2018 - datę wszczepienia endo - czekałam jak na nowe narodziny.
Świadoma zalet rehabilitacji przed operacją, w styczniu 2018 zaczęłam regularne przygotowanie się do operacji. Według mnie, tylko dzięki rehabilitacji, bezpośrednio przed operacja mogłam jeszcze prowadzić samochód.

Moje przygotowania do operacji.

Przygotowania myślę standardowe :
Szczepienie WZW B
Ginekolog
Dentysta (zęby pod stałą opieka stopatologiczną, a i tak pech chciał ze tydzień przed operacja boleć zaczal ząb w którym pod plombą rozwijała się pruchnica. Skończyło się na tym, że 6 dni przed operacją, pierwszy raz w życiu leczylam zęba kanałów).
Wymaz z gardła, posiew moczu

Na osobny akapit zasługuje kwestia zabezpieczenia dla siebie krwi. Dla wszystkich kobiet karmiących piersią - nie dajcie sobie wmówić że nie możecie oddać dla siebie krwi bo karmicie piersią. Nie ma w ustawie takiego zapisu a praktyka nie pobierania krwi od matki karmiącej jest tylko wymyślonym standardem postępowania w danej stacji krwiodawstwa. Ja zbankowalam dla siebie krew ale tylko dzięki temu że byłam uparta i nie dałam się zwieść informacji uzyskanej na pierwszych kontaktach z centrum.

No i co ważne a często pomijane - intensywna rehabilitacja przed operacją.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
karolina23 
karolina23
Bioderkus!!!



Status: Inne
Wiek: 28
Dołączyła: 15 Gru 2013
Posty: 180
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Witaj! Moja historia podobnie jak Twoja zaczęła się z chwilą moich narodzin. O endo pierwszy raz usłyszałam w wieku 8 lat. Moja mama dała sobie spokój z moim biodrem bo "pan doktór powiedział to trzeba go słuchać". I tak kulam się do dziś. Rownież szukam jakiegoś wyjścia innego niż endo.
Jesteś już po! Powiedz proszę gdzie miałaś wykonywaną operację i jak się czujesz. Wyrównali Ci nogi? Ile dni byłaś w szpitalu? Pozdrawiam i życzę lepszego życia po operacji ;)
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Miejsce i operator

Mój wybór miejsca i operatora padł na Szpital Kopernika i dr Michała Panasiuka. Wybór dokonany na podstawie poleceń jakie otrzymywałam ze świata medycznego różnych specjalności. Dr Panasiuk był w opinii ortopedy dzieciecego który opiekuje się moimi dziećmi tym lekarzem który podejmie się operacji na biodrze dysplastycznym, nawet gdy inni nie będą wiedzieli jak biodro "ugryźć".
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Operacja

31 lipca zostałam przyjęta na oddział. Miałam to szczęście, że tego samego dnia na oddział przyjechały nowe ortopedyczne łóżka, z pełnym zakresem ustawiania elektrycznego materaca. Łóżko bardzo wygodne i łatwe w obsłudze.
1 sierpnia rano zostałam przygotowana do zabiegu. Założono mi cewnik, obandazowano nogi, założono wenflon.
Razem z anestezjologiem wybraliśmy znieczulenie w kręgosłup oraz dodatkowo podanie środka nasennego. Jakoś nie miałam ochoty słuchać tego co się będzie działo podczas operacji.
Znieczulenie podano mi bardzo sprawnie (zdecydowanie lepiej niż przy ostatniej cesarce).
Przed zaśnięciem ułożono mnie na zdrowym boku. Później zasnelam. Obudziłam się w trakcie zabiegu, w momencie ustawiania protezy w kości. Z głośników leciała wtedy piosenka Time of my life z filmu Dirty Dancing 😉.
Wysluchalysmy z Panią anestezjolog piosenki do końca i ponownie poszłam spać.
Później obudziłam się na chwilę w trakcie szycia, by zasnąć znów i obudzić się przed opuszczeniem z sali operacyjnej.
Przez godzinę leżałam później na sali pooperacyjne a następnie wróciłam na moją sale. Od tego momentu do wieczora czuwał przy moim łóżku mój kochany mąż, dbając o to by zwilzac mi usta i dbać o samopoczucie i podawanie leków przeciwbólowych. Do wieczora właściwie głównie spałam. Bez kłopotów udało mi się odciągnąć pokarm - a był to dla mnie jeden z głównych stresorow związanych z operacją. Znieczulenie w kręgosłup nie wymaga już bowiem leżenia płasko przez 24h, choć w szpitalu panie pielęgniarki wyznają jeszcze starą szkołę w tym zakresie.

Jaką mam endoproteze

W moim przypadku została zastosowana endoproteza bezcementowa z długim trzpieniem (moja kość udowa nie pozwalała na użycie krotkotrzpieniowej). Dodatkowo nad panewką wkrecone mam dwie śruby które zostały "obłożone" przeszczepami kostnymi, tworząc swego rodzaju daszek nad kością udową. Było to konieczne ze względu na nieprawidłowości w budowie mojego stawu biodrowego.
Rodzaj endoprotezy umożliwia mi obciążanie nogi. Kule mają być używane do momentu gdy poczuje się pewnie w chodzeniu.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Pobyt w szpitalu po operacji

Dobę po operacji miałam pierwsza próbę pionizacji. Niestety chyba z uwagi na upały (morfologie miałam ok) za każdym razem robiło mi się słabo. W piątek było tak samo, a w weekend rehabilitacji w szpitalu brak więc pierwszy spacer odbyłam dopiero w poniedziałek. W poniedziałek wieczorem miałam niewielka gorączkę która na szczęście nie pojawiła się kolejnego dnia. Lekarze zrzucali to na fakt mojego karmienia piersią, jednak według mnie to raczej kwestia osłabienia po operacji.
W każdym razie we wtorek czułam się już dobrze i zaliczyłam spacer po schodach.
Wrażenia z chodzenia z endo przedziwne, noga wyrównana a wrażenie takie że dluzsza. Podobno po jakimś czasie wrażenie przeminie. To głowa musi na nowo nauczyć się ustawienia miednicy.
Dodatkowo, przez lata skrzywieniu uległ mój kręgosłup, który teraz powoli będzie się prostowal. Niestety jest to odczuwalne gdyż ból kręgosłupa to to na co w tej chwili najbardziej narzekam.
Wypisana ze szpitala zostałam w środę (7dni po operacji), wróciłam do domu transportem medycznym (wymagana pozycja leżąca).
W zaleceniach ogólnych po endo nie ma rehabilitacji - podobno jedynym zaleceniem jest po prostu chodzenie. Jednak w moim przypadku, że względu na zakodowany przez lata zły schemat chodzenia muszę na nowo, z pomocą rehabilitanta nauczyć się prawidłowo stawiać kroki. Śmieje się że moja najmłodsza córka uczy się chodzić razem z mamą :-D .
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
karolina23 
karolina23
Bioderkus!!!



Status: Inne
Wiek: 28
Dołączyła: 15 Gru 2013
Posty: 180
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Lejesz mód na moje skołatane serce :-D Opisuj Kochana wszystko co u Ciebie słychać :) Mam podobną sytuację, zaburzoną statykę, skolioze, krótszą nogę, na palcach jednej nogi popylam całe życie. Pięknie sobie radzisz. Ja sobie siebie nie wyobrażam w ogóle na stole operacyjnym, a Ty w całym tym pooperacyjnym "sajgonie" jeszcze ściągasz pokarm i masz małe dziecko. Szacun!!
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Będę pisać w miarę na bieżąco bo mnie również pomocne były informacje tutaj na forum przeczytane.
Dzieci, cała trójka, są dla mnie największym motywatorem by zacisnąć zęby i iść do przodu.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
karolina23 
karolina23
Bioderkus!!!



Status: Inne
Wiek: 28
Dołączyła: 15 Gru 2013
Posty: 180
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

a ja właśnie ze swoimi doświadczeniami i mało udanymi operacjami zakodowałam sobie te historie z forum, które miały w tle wiszące biodro tudzież jakieś poluzowanie :roll:
Ale trafiłam chyba w końcu na "swojego lekarza", i Ty opisałaś swoją historie. I aż mi się wstyd zrobiło, że robię taką dramę a inni jakoś dają radę, żyją i idą do przodu. Teraz się zrehabilitujesz, zagoisz i będziesz biegać z dziećmi :) i tego Ci życzę.
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Pierwsze dni w domu

Po powrocie do domu samopoczucie od razu uległo poprawie. Po domu poruszam się o kulach ale raczej w celach asekuracji. Swobodnie chodzę po schodach. Z rzeczy przygotowanych specjalnie dla mnie:
Korzystam z nakładki na sedes. Bez też dawałam radę ale tak jest o wiele wygodniej.
Podniosłam też łóżko na którym odpoczywam w dzień i to na którym śpię w nocy.
Największym problemem jest dla mnie konieczność spania na plecach. Nigdy nie potrafiłam tak spać, nie wysypiam się, bolą plecy.
Noga w biodrze boli tylko troszeczkę i jest to ból ewidentnie pooperacyjny. Przy chodzeniu noga nie boli wcale, nie boli też przy zginaniu. Niesamowite uczucie po 25 latach większego lub mniejszego bólu przy codziennych czynnościach.
Noga jest oczywiście osłabiona więc trudno ją się podnosi, choć tak na prawdę lata odciażania jej też zrobiły swoje już dluuuugo przed operacją.
Za dwa dni zaczynam rehabilitację.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Pon 13 Sie, 2018   

Karolina, dziękuję Ci bardzo.
Ja też przechodziłam przez różnych lekarzy. Jedni byli lepsi inni gorsi. Ze swojej perspektywy wiem jedno, kiedyś czeka mnie na pewno operacja na lewym biodrze. Może tylko kapo ale zawsze. W każdym razie nie zamierzam czekać tyle czasu doprowadzając się do takiego stanu...
Ty też nie czekaj. Szkoda życia. Znajdź lekarza któremu ufasz. Będzie dobrze.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3753
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Wto 14 Sie, 2018   

Fajnie opisujesz swoja historie, bedzie bardzo pomocna innym osobom.
Trzymam kciuki za szybkie postepy w rehabilitacji, masz silna motywacje a to bardzo dobrze :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2018   

AgaW, będę się starać na ile czas pozwoli 😊. Dzięki za trzymanie kciukow.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2018   

Pierwsze spotkanie z rehabilitantem

W środę (tydzień po operacji) przyjechał do mnie Pan rehabilitant. Podobno nie jest ze mną bardzo źle, radzę sobie z poruszaniem dobrze, trzeba rzeczywiście korygować sposób chodzenia. Jak to mój mąż stwierdził : jak ty to wszystko zapamiętasz że teraz poskadkowy duży, teraz pięta, wyprost itd...
W trakcie ćwiczeń miałam tendencje do zbyt silnego napinania mięśni, to zbyt dużych zakresów ruchów. Tutaj trzeba zwolnic i skupić sie nad precyzją, jak saper, wolno, dokładnie, małymi kroczkami. Jeśli nie to utrwalałabym nadal to co w moim poruszaniu nieprawidłowe.
Tak więc rehabilitacja mnie zbytnio fizycznie nie obciąża 😉.
Skupiamy się też na "rozciąganie" mięśni i ścięgien aby pogłębiać zakres ruchów.
Zalecane spacery boso po trawie co z przyjemnością uskuteczniam 😁.
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
karolina23 
karolina23
Bioderkus!!!



Status: Inne
Wiek: 28
Dołączyła: 15 Gru 2013
Posty: 180
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2018   

Najważniejsze, że do przodu :) może jak nauczysz sie prawidlowo chodzic to odciążysz drugie bioderko i pozostanie "oryginalne" już na zawsze ;)
 
     
Nekkar 
Nekkar
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 37
Dołączyła: 07 Sty 2017
Posty: 24
Skąd: Łódzkie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2018   

Zdjęcie szwów

W szpitalu dostałam info ze w 14-16 dobie po operacji mam zdjąć szwy na rejonie...
Na rejonie Pani najpierw powiedziała że szwy powinni mi zdjąć tam gdzie zakładali. Później zapytała czy mam skierowanie (nie mam) a na koniec stwierdziła że i tak do 25 sierpnia nie ma chirurga....
W związku z powyższym zdjęłam szwy prywatnie u zaprzyjaźnionego kolegi z liceum który tak się składa jest chirurgiem. Przy okazji poplotkowalismy trochę 😉.

Co do samej rany... Nikt nie szczypał się jakoś specjalnie i nie dość że cięcie mam pół cm od starej rany, która nie wygląda zbyt szałowo (liczyłam że mi ją wytną przy okazji), to wygląda ona tak jakby szylo mnie dwóch lekarzy. Połowa zszyta rowniutko, a połowa....no cóż...jak świniaka nafaszerowanego jabłkami do pieczenia nad ogniskiem... Masakra...
Pocieszają mnie, że najwyżej zrobię sobie tatoo... Albo plastyke za jakiś czas...

Nie wiem kurcze, czy to tak trudno jest zadbać też o takie kwestie? Ja wiem ze to tylko blizna no ale przez pół uda, a ja bym z chęcią jeszcze bikini na plaży założyła nie strasząc innych czymś takim...
Cięcie po cesarce jest już praktycznie niewidoczne...
_________________
Jeszcze wszystko będzie możliwe :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.