Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Kapa z Otwocka, Monika lat 33
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie 11 Gru, 2011   Kapa z Otwocka, Monika lat 33


Moja historia, Monika, lat 33, kapoplastyka wykonana w Otwocku


DZIECIŃSTWO

Urodz. Się w 1978r.
Kiedy zaczęłam chodzić stwierdzono wrodzone obustronne zwichnięcie stawów biodrowych. Wykonano kilka operacji, w Łodzi na ul. Drewnowskiej .Szyna między nogami, wielokrotne gipsowanie. Przez całe życie było ok, ale byłam zwalniana z wf, nogi bolały mnie przy dużym wysiłku.

PROBLEMY

Kłopoty zaczęły się pól roku po pierwszej ciąży, w r. 2007, nagle miałam trudności z chodzeniem.
W ciąży czułam się bardzo dobrze, ani razu nie zabolały mnie biodra.
Byłam u kilku ortopedów, mówili, że jestem młoda, muszę się rehabilitować, a kiedyś i tak będę miała endoprotezy. Nikt nie wspomniał o innych rozwiązaniach. O kapoplastyce dowiedziałam sie od znajomego. W między czasie znalazłam to forum, dowiedziałam się więcej o kapoplastyce, o Otwocku.
Mój stan się pogarszał. Tak powoli, właściwie mało zauważalnie. Przestałam umieć biegać, nie mogłam przyciągnąć nogi pod brodę, miałam trudności z ubieraniem się, wiązaniem butów, zapinaniem itp. w biodrze jakby wszystko latało, nie lubiłam wstrząsów np jadąc tramwajem, noga bolała ciągle, bez przerwy. Jak szłam dłużej musiałam odpocząć, ciągle szukałam jakiegoś siedzenia, ławki. Dłuższe spacery nie wchodziły w grę, na rowerze czułam się ok. Przyjemność w postaci tańca musiałam odchorować i naszprycować się przeciwbólowymi.
W końcu trafiłam do prof. Czubaka. Zaproponował mi kapo na chora nogę i osteotomię na zdrowszą nogę, wpisał w kolejkę. Cieszyłam się bo wybrał dla mnie mniejsze zło w postaci kapy, inni lekarze mówili już tylko o endo.
Czekanie na operacje wypełniła druga ciąża, a wtedy znów się bardzo pogorszyło, musiałam już chodzić o kulach, biodro blokowało mi się na kilka godz w różnych miejscach, bałam się usiąść gdzieś sama, bo wiedziałam, że mogę już nie wstać. Pomagało mi całkowite rozluźnienie, ale to nie było możliwe jak byłam gdzieś poza domem, wtedy stres się potęgował, tak np. nie trafiłam w ciąży na fotel ginekologiczny, bo jak usiadłam w poczekalni to już nie wstałam przez następne 3 godz, musiałam czekać na męża i teściową, którzy znosili mnie po schodach. Takich blokad miałam kilkanaście...

W końcu, po 14stu miesiącach oczekiwania na termin dostałam Tel z Otwocka, miałam przyjechać 1go grudnia 2011. Płakałam ze szczęścia….

SZPITAL

Do szpitala dotarłam w czwartek ok. godz. 9. Dwie godziny czekaliśmy z mężem w kolejce żeby się zarejestrować jako pacjent. Tu pokazuje się dowód i ubezpieczenie, wypełnia pierwsze papiery.
Potem na oddział 1B, do którego skręcą się w prawo za rejestracją.
Na wprost od rejestracji jest kaplica (można przyjść na mszę -ja byłam- w niedzielę na godz. 11, poza tym ksiądz udziela komunii na salach), za nią archiwum, z którego pobiera się rtg protezy na płycie CD za 8 zł.
Na oddziale zgłasza się do pielęgniarek. Pokazuje zaświadczenia od lekarzy: internisty, stomatologa, ginekologa, EKG, zaświadczenie o oddaniu krwi, pielęgniarka pobiera krew i daje pojemnik na mocz. Nie oglądano mojego rtg klatki piersiowej, szczepienia wzwb. Dostaje się skierowanie na EKG, rtg, mimo, że miałam swój świeży.
Następnie udaje się do lekarza, który robi wywiad i bada, podpisuje on skierowanie na rtg i EKG.
RTG robi się na 1piętrze, EKG na 2.
Potem ja miałam rozmowę z anestezjologiem.
Po tych badaniach około godz 13-14 odbywa się konsylium. Dowiedziałam się tu, że moja chora noga jest już krótsza od zdrowej o 0,5 cm.
Lekarze informują o rodzaju operacji i dniu, ja byłam tez wtedy zapytana o okres. przez niego operacja może się nawet przesunąć o kilka dni.
Potem trafia się na salę.
Razem ze mną na salę nr 1 trafiła dziewczyna z chorą stopą, dziewczyna z kolanem, jedna dziewczyna była po Endo, druga po osteotomii, czyli było nas w sumie 5. Na początku myślałam, ze jest nas dużo, ale to wyszło nam na dobre. My zdrowe starałyśmy się pomagać chorym, one nam opowiadały jak to wszystko wyglądało i dawały rady.
Tak czekałam do poniedziałku. Na szczęście na sali miałam kurtkę i byty (w szafie) i dlatego wychodziłam sobie na spacery wokół szpitala dla przewietrzenia, odwiedziłam też sklepik znajdujący się przy wjeździe do szpitala, Nikt na to nie zwraca uwagi.
Przyszedł w końcu poniedziałek. Wszystkie 3 przed operacjami byłyśmy wyznaczone na ten dzień, bardzo się denerwowałyśmy. Tylko jedna z nas dolatała usypiacz. Anestezjolog mówił mi, że dostanę
na noc przed dzień operacji na sen, ale nie dostałam ! Myślałam, że serce z piersi mi wyskoczy…
w końcu przed godz 15 przyjechali po mnie. Przebrałam się w koszulę szpitala, naszykowałam wałówkę na salę pooperacyjną- wodę, chusteczki, brakowało mi pomadki, bo usta się wysuszały.
Na Sali operacyjnej dostałam znieczulenie, wszystko trwało z pół godz. Ułożono mnie na boku i zasnęłam. Obudziłam się o 16.30. Lekarz zakładał już opatrunek, o 5tej wyjechałam z Sali.
Operował mnie : Pan Profesor J. Czubak, asystowali mu dr M. Płończak i dr A. Czwojdziński
Zawieziono mnie na salę pooperacyjną. Wychłodzoną, nową, piękną. Nowoczesne łóżka pozwalają na regulację poszczególnych części ciała, siostry od razu to regulują, nakrywają kocami.

Poniższa część przeznaczona nie dla wszystkich, tylko odpornych psychicznie i PO

Ja tu nie mogłam spać, ta noc była moją najdłuższą w życiu. Budziłam się co chwila, prosiłam o coś na spanie, tj kilka innych osób, ale o tym miał zadecydować anestezjolog, który nie dotarł. Morfina mnie dobiła, strasznie na nią zareagowałam, wymiotowałam. To, że nie ma się cewnika i do siku trzeba unieść miednicę, jest koszmarem, myślałam, ze mi pęknie w drobny mak… żyły mi się pochowały, nie można było się wkłuć, bardziej od nogi bolała mnie ręka. Pierwszy ból, to był ból rany, skaleczenia, nie nogi. Do tego kotłujące się myśli samobójcze, że jeszcze druga noga i całe życie lęk o nogi i żeby córki tego kiedyś nie przechodziły. Później doczytałam, ze morfina to wielki depresant, szybciej reaguje na niego psychika niż ciało. Następny koszmar to transport i RTG, znowu trzeba się nagimnastykować z łóżka na łóżko, na łóżko...

Wreszcie dotarłam na swoją salę. Zdążyłam napisać smsa do męża i już wymiotowałam, nie chciało mi się jeść, byłam strasznie słaba, ledwo usiadłam na łóżku. Drugi dzień, znów wymioty, osłabłam jeszcze bardziej, bardzo spadła mi hemoglobina, robiłam się lodowata. Podano mi wtedy 2 jednostki krwi i odżyłam. Zupełnie jak wampir, hihihi, jak Bella (jestem entuzjastka Zmierzchu), czułam jak wraca we mnie życie. Tego dnia, jak myślałam o protezie nie umiałam jej zaakceptować, ciągle myślałam, że jestem taka beznadziejna, że jej potrzebowałam, myślałam, o niej, że jest czymś obcym w moim ciele. Bałam się tego myślenia, ale nie umiałam wykreować innego, uważałam ją za OBCEGO.
W czwartek odzyskałam siły, zjadłam wszystkie posiłki, pochodziłam kilka razy, umiałam już sama włożyć i wyjąc basen.
Myslenie co do protezy zmieniło się na tyle, że nie myślałam, ze ją mam, tak jakby jej nie było. W piątek zadecydowano, że mogę do domu, o 23 byłam na miejscu.

W DOMU

Wszystko musieliśmy przeorganizować, z dwójką dzieci jest kocioł, ja nie jestem na tę chwilę w stanie w niczym pomóc, niestety. Wejście do wanny jest straszne, ale nakładka na sedes od Plasiflory jest kapitalna, ciężka, masywna, super hamulce przed ruchem, ani drgnie.
Noga sina i spuchnięta. Nie czuję mojego bólu sprzed op. Ale koszmarne łamanie w połowie uda, jakbym miała kość złamaną, nie wiem o co chodzi… Usypiam w dreszczach po 2 godz, budzę się w ogniu, suchości, to też mnie zastanawia, zobaczymy jak będzie dalej…..
Co do protezy, w domu myślę o niej już inaczej. jest taka mała i ładna,z tym krótkim trzpieniem, to moja nowa przyjaciółka. Ja jej dałam dom, a ona będzie mi wiernie służyć do końca życia.


PORADY
Ja skorzystałam z bardzo pomocnych rad podanych na forum, wielkie dzięki, bez Was bym zginęła :)

1. Zabrać ze sobą termos i kanapki, badania trwają długo, po pobraniu krwi można już zjeść mi przeleciał obiad niestety.
2. Kule mam związane długim sznurkiem, tak, że jak mi się jedna zsunie to sznurkiem ciągnę drugą, sznurek idzie od kuli przez szyję i ramiona do drugiej kuli
3. Zrobić sobie podnośnik do nogi – od razu do szpitala, bo ciężko nogę unieść i założyć na łóżko w postaci bandaża z pętlą na stopę i na głowę, żeby tym nogę unosić, bandaż zabrać do szp. pomoże to zrobić rehabilitant
4. Można umówić się na ćwiczenia z rehabilitantem w sobotę, cena 100zł/godzina, polecane bardzo!!!Zwłaszcza jak się jest operowanym w czwartek, po to żeby nie zalec w łóżku
5. Koniecznie mieć pomadkę bezbarwną i spakować ją na OIOM, picia z Dziubkiem – kilka sztuk, laptopa, książki itp., WIFI nie ma w szpitalu, kilka kubków, sztućce, można zabrać swoją małą miseczkę do mycia, można taką pożyczać szpitalną, papier toaletowy
6. Koszulę sukienkę koniecznie do połowy ud, zostawić sobie na czas pooperacyjny, darować sobie majtki,
7. Koło szpitala jest sklepik, można dużo rzeczy kupić
8. Koło szpitala są do wynajęcia pokoje za 45 zł, nie wiem gdzie dokładnie
9. Bardzo przydaje się obecność bliskich, dla wsparcia psych i dla obsługi zwłaszcza, bo ruszyć się trudno, !!!
10. po domu chodzę w skarpetach antypoślizgowych
11. gdyby odwiedzała rodzina, to niech przywiezie barszcz z buraków, albo najlepiej domowy obiad
12 na korytarzu na oddziale jest mikrofalówka i czajnik
13. tel do pani Bogusi, która z Otwocka może dostarczyć jakieś rzeczy rehabilitacyjne 608 364 146
14. radziłabym przed operacja ćwiczyć spanie na plecach, bo potem ciężko się przestawić, niestety
15. A o wzmacnianiu mięśni, to nie wspomnę!, zwłaszcza pośladków


****WIELKIE PODZIĘKOWANIA dla PANA PROFESORA J. CZUBAKA
dla wszystkich lekarzy i pań pielęgniarek, pań salowych, pana rehabilitanta z oddziału. 1B ****


Poniedziałek- tydzień od operacji - na pewno z każdym dniem jest coraz lepiej, takie ciut ciut...ból tez troszkę mniejszy. Mała łazienka, nagle stała się idealna, odstawiam kule, ale mam się czego trzymać. do wanny dziś na mycie weszłam zdrową nogą, chorą weszłam na stołeczek i tak się myłam, przynajmniej bez stresu, że zamoczę ranę, potem pomógł mi mąż. Opuchlizna wieczorem wyszła mi na stopie, ale nie boli, kolano tez jeszcze spuchnięte, ale jakby ciut mniej.
No cóż powrót do formy będzie trwał długo, no ale kiedyś się to skończy. Myślę, że wychodzi mi jednak teraz brak sportu po prostu, słabe nogi, bez mięśniowe.

ONLY79, który po kapie wrócił z otwocka do W-wy sam samochodem jest chyba jakimś Herosem :)

Sroda- dziś już trochę pospałam normalnie w nocy, opuchlizna na udzie maleje, na kolanie i stopie jeszcze jest. Generalnie czuje się jak sinusoida, raz lepiej raz gorzej.
Drugi dzień zmagam się z polską rzeczywistością dot. NFZ i tego, gdzie mi zdejmą szwy po operacji. Dzwonię i dzwonię, ale w wielu miejscach mi mówią, żebym jechała tam gdzie miałam operację, albo, że kolejki są takie, ze mam czekać do lutego. W końcu udało mi się znaleźć poradnię ortopedyczną, gdzie mi to zrobią. generalnie, można się wkurzyć.
Wczoraj zaliczyłam mały spacer pod blokiem, potem spałam i trochę odcierpiałam, ale było warto poczuć na twarzy słońce i świeże powietrze.....
Czwartek, znów troszkę mniej boli, leków przeciwbólowych nie biorę dużo, jeden na dobę, sprawdzam tak czy następuje postęp, tznaczy, że ból się sam zmniejsza
przy pomocy kul umiem założyć majtki do kolan, potem ciągnę rękami, samopoczucie się poprawia :) najważniejsze, nie mogę doczekać się kiedy potańczę, no jeszcze trochę...
najbardziej boli teraz opuchnięte kolano

Sobota
tydzień w domu, jest coraz lepiej, chociaż boli jeszcze cała noga, ale już trochę, najbardziej kolano-jeszcze spuchnięte, myślę, że noga nie ma wsparcia w postaci mięśni, gdybym je miała w lepszym stanie na pewno byłoby lepiej. Wczoraj tez byłam na spacerze, dłuższym, szkoda, że nie mam krokomierza. Zaliczyłam też szerokie schody pod blokiem. Wczoraj się przeraziłam, czy mi się nie wywichnęłam moja kapa. Potem pomyślałam, że chyba nigdy nie będzie tj kiedyś, że zawsze będzie taki mały lek o nią.


Dziś mijają 2 tyg od operacji.

Byłam na zdjęciu szwów w poradni ortopedycznej, po załatwieniu skierowania od lekarza 1go kontaktu. pielęgniarka poprosiła lekarza i on je zdejmował, bo sama nie wiedziała jak się do tego zabrać. pochwalono szycie. Zalecono mi smarowanie blizny dopiero po 2 tygodniach.

Musiałam dostarczyć skierowanie, kopię wypisu, dowód os. książeczkę ubezp. nip zakładu,
zachodu i papierów co niemiara, a samo zdjęcie szwów 3 minuty.
Pogratulować NFZtowi.

Zaliczyłam też dziś godzinny spacer. Po każdym spacerze jestem jakoś tak przemęczona cała. Leżę potem 3 godz i się nie ruszam. Całe ciało mi pulsuje.
Z czasem to przejdzie, jak i inne rzeczy....
Gorzej, ze zaczyna mnie pobolewać zdrowa noga... :(

3,5 tyg od operacji

Powrót do zdrowia postępuje wolno, ale postępuje.
Trudno z resztą, żeby było inaczej skoro od 4 lat walczy się z bólem i postawa się zniekształca.
Ciało robi tak by jak najmniej cierpiało, więc oszczędza to co może.
partie oszczędzane słabną więc teraz zwyczajnie nie mają siły, nie mam mięśni. Widzę jakich nabrałam złych nawyków, np wchodząc po pochyłej w górę nie zginałam nogi w kolanie, tak było mi wygodniej, mniej bolało biodro, a teraz to robię, ale muszę cały czas myśleć o tym , że idę i jak idę i że kolano mam zginać, bo ono nie jest chore !

Poprosiłam rehabilitanta do domu. Pokazał mi ćwiczenia, pokazał jak z poduszką między nogami przewracać się na brzuch. Przynajmniej mogę odpocząć od leżenia na plecach.
A w ogóle to już nabrałam takiej zuchwałości. Chodzę bystrzej o kulach więc się rozglądam wokół co się dzieję, nie patrzę już tylko na stopy. Mniej stresuję się przy nierównościach, uplastyczniam się. W wąskiej kuchni przytrzymuję się mebli. Umiem spokojnie wyjść z wanny już bez stołka. Ćwiczę nogę w kolanie chorej nogi, jeszcze boli i zgięcia nie są pełne, ale idzie do przodu. umiem założyć rajtuzy i jakoś tam kozaki.
wczoraj wsiadłam za rower st. i ujechałam aż 2 km, ale zamierzam jeździć codziennie, byle starczyło mi woli.

wczoraj też trochę poleżałam na zdrowym boku! Było tak fajnie, ale bałam się i trwało to kilka minut.
ciało jakoś samo też podpowiada co można zrobić, na prawdę.


MIESIĄC OD OPERACJI

05.12.2011 to data moich drugich narodzin
Miesiąc temu o tej porze byłam cała zestresowana...odliczałam godziny

Dziś ładnie chodzę o kulach, codziennie idę do przedszkola po córkę, jeżdżę trochę na rowerze stacjonarnym i ćwiczę.
Sama się myję :) , wczoraj zrobiłam sobie sama zastrzyk, ale był najgorszy ze wszystkich, hihih, wiedziałam, ze może być ciężko, ale bardzo chciałam go sobie sama zaaplikować :)
Przekręcam się na brzuch przez zdrowy bok, początkowo robiłam to z poduszką, ale jak poćwiczyłam na podłodze (na twardym jakoś lepiej) robię to teraz bez poduszki
trochę już śpię na brzuchu, układam się ze 2-3 razy w nocy na zdrowym boku na kilka minut i czuję jak mi odpoczywa kręgosłup, który w ogóle pobolewa.
Boję się przekręcić przez chory bok.
Zginanie nogi w kolanie poprawia się, ale obrzęk niewielki jest, od strony zewnętrznej kolana. Ranę smaruję cepanem i wit. C.
I jeszcze ta postawa jak w lordozie z wypiętym brzuchem i pupą, ale jakby ciut jest lepiej.....

Ból w połowie uda z boku zewnętrznego minął ok po tygodniu. Te dreszcze i ataki gorąca w nocy też.
Przeciwbólowe też szybko porzuciłam.

Czekam na kontrolę w Otwocku 18go stycznia i co mi powiedzą.
Od 9go stycznia zaczynam rehabilitację w swojej przychodni.

REHABILITACJA
2tygodniowy turnus
MAM ZALECONE:
pole magnetyczne
ugul- na plecach i boku, ćwiczenia z rehabilitantem - napinanie mięśni całych nóg, pośladków

13.01.2012
Zaczęłam się trochę przekręcać przez chory bok, o kulach chodzę bardzo sprawnie-tak uważam.
Trochę się wyginam, to znaczy, ze też nie panikuję tak jak wcześniej, ze siadałam tylko prosto itp. Przykucam, manewruję i myślę, że -choinka-, nie może się ta kapa tak szybko wywichnąć !!Bo gdybym tak ciągle się o nią bała to nic bym nie zrobiła...
Spaceruję nadal codziennie, i nie padam już po spacerze jak kiedyś.

Jeszcze nie do końca zginam nogę chorą w kolanie i mam wypięty brzuch, czyli uczucie dłuższej operowanej nogi, czyli lordoza. No i pobolewa ta zdrowa...

KONTROLA W OTWOCKU
W przychodni istne szaleństwo.
Kolejka do rejestracji wielka- ale są 3 okienka
Mój zapis internetowy z potwierdzeniem nie był jednak uwzględniony - ale pani mnie dopisała
W olbrzymiej kolejce na rtg stał mąż - koniecznie trzeba przyjechać z kimś, aby właśnie stał i trzymał miejsce
Podziękowania dla Milano, która mi to radziła :)

Wszystko wygląda ładnie, wszystko czyli moja kapa.
Mam trenować chodzenie bez kul,
sama czuję się na siłach w chodzeniu bez nich po domu, ale nie wyobrażam sobie wyjścia na spacer zwłaszcza w taką pogodę
Mogę spać na bokach. Jeszcze przez 3 m-ce generalnie uważać, przyjechać na kontrolę za 4/5 m-cy.

Moja lordoza potrwa.... do operacji następnej nogi.
Czyli uczucie dłuższej nogi, wypchniętego brzucha i niekomfortowej pozycji dla kręgosłupa.
Beznadzieja, załamało mnie to i odechciało wszystkiego...

PRAWIE 2 M-CE PO OPERACJI
Jestem w szpitalu na rehabilitacji, będę tu 3 tyg.
Mam przepisany laser, viofor,
ćw. w basenie
ćw. z rehabilitantem, takie porządne
masaż kręgosłupa
rower stacjonarny

A kregosłup mam w lordozie i jeszcze trochę pokrzywiony na boki w 2 miejscach, pewnie dlatego, ze noga mi się już skróciła przed operacją...


2 MIESIĄCE OD OPERACJI

Przebywam w szpitalu na oddziale rehabilitacyjnym, 3 tygodniowy turnus.
Ćwiczenia z rehabilitantem polegają na wzmocnieniu mięśni. Rehabilitant przy wykonywaniu ćwiczeń stawia opór, potem masuje mi całą nogę. Ćwiczymy tak na plecach i na brzuchu.Kilka różnych ćwiczeń. Uważam, ze już są efekty, przynajmniej mogę leżąc oderwać nogę od podłoża do góry.
W basenie- ogólna gimnastyka i: marsz, nożyce pionowe i poziome, rowerek, przenoszenie ciężaru raz na jedną raz na drugą nogę, przyciąganie nóg do klatki leżąc na brzuchu i na plecach, wymachy przód-tył i na boki.
chodzenie po schodach-bezbolesne-hura
Noga operowana dziwna jest ciągle w kolanie, tak szybko ucieka mi do przodu, podczas chodu jak jest w przeproście. Tak przed op. nie miałam, jest to więc "produkt uboczny", oby do skorygowania.

I TO JEST MOJE NOWE ŻYCIE, czekam jeszcze jak pójdę na spacer...
II tydz rehabilitacji - chyba jakiś kryzys, a może przetrenowanie, albo nie przetrenowanie tylko wynik rozciąganych mięśni, naruszenia przykurczy, bo jakoś mnie w pachwinie boli, chwilowo (oby)trudności z chodzeniem po schodach, gdy muszę ciągnąć nogę do góry
och, kiedy będzie wiosna

PRAWIE 3 M-CE OD OPERACJI

Po wyjściu ze szpitala całkowicie porzuciłam kule.
Pogoda początkowo nie sprzyjała, był jeszcze śnieg, chodziłam zachowawczo, spięta,bałam się, żeby się nie poślizgnąć.
Teraz ćwiczę chodzenie, muszę się rozchodzić. Noga operowana sprawuje się nieźle. chyba mam większy zakres ruchu, nieduży, ale zawsze. trochę mi łatwiej w ubieraniu skarpet, czyli przyciąganiu nogi.
Ale wczoraj stanęłam przez chwilę tylko na nodze operowanej z dzieckiem na rękach(około 10 kgramowym) i poczułam ruch protezy, jakieś takie dziwne to było. Przestraszyłam się bardzo, że się wywichnęła...no ale nie.
Niestety opieka nad dzieckiem, które waży już 10kg, raczkuje wciska się we wszystkie kąty domowe, jest ciężka. Podnoszę Ptysię chyba z 50 razy dziennie, a to na przewijak, na nocnik, na krzesełko, na huśtawkę itd i boli mnie już codziennie prawa noga. Myślałam, że ta zdrowsza wytrzyma trochę dłużej, ale niestety, może gdyby córka była starsza...gdybym nie musiała jej dźwigać.

Co do rehabilitacji
-załatwiłam sobie jeszcze 2razy w tyg basen z ćwiczeniami, tam gdzie byłam w szpitalu.

Co do samopoczucia
-myślę, że obiektywnego, a nie dyktowanego chwilą- to, no cóż, zawsze będzie się paliła lampka w głowie. Bo chyba tylko na moment można zapomnieć, że się coś tam ma. To jak taka "rysa na szkle"... i dodałabym jeszcze "...czego miewam mniej, na ulicy mówią mi wszystko jest ok.."


3 M-CE OD OPERACJI


Czuję protezę, jak się przesuwa, rusza, tak czasem.
Zabrania się dźwigania i słusznie, jest to bardzo niedobre dla protezy, w moim przypadku i dla drugiej nogi, która będzie miała osteotomię.
Noga operowana nie boli mnie tj kiedyś, ale pobolewa gdzieś indziej (gdzie, co, nie mam pojęcia).
Mam po prostu lepsze i gorsze dni.
Myślałam, przed operacją, ze proteza da mi wszystko, zabierze ból, ale tak nie jest...może to jeszcze za krótki czas? może muszę jeszcze poczekać?
Może ciągła rehabilitacja dałaby lepsze wyniki......?

psychicznie-w dole sinusoidy...........

PONAD 4 M-CE OD OPERACJI
Szybko chodzę, cieszę się wolnością...Idę szczęśliwa, uśmiechnięta.
Czasami naprawdę zapominam, że miałam operację ! Tak jakbym przeniosła się w czasie 5 lat do tyłu, tylko jednak rzeczywistość się trochę zmieniła...
Jakby problemy z biodrem i szpital był jakimś snem.....tylko blizna mi przypomina, bo swędzi czasem bardzo i czasem troszkę pobolewa jak śpię na operowanym boku...

Lęku, przed złym stąpnięciem, podskokiem itp, nie mam wcale!
Tylko jak pochodzę 2 godz to jestem zmęczona, ale tak zwyczajnie męczą mi się nogi. Po prostu są od tego odzwyczajone, tak chodziłam lata temu.

Co do rehab. chodzę ciągle na basen 2razy w tyg na ćwiczenia, które robię maksymalnie skupiona. Widzę, że przyciąganie nogi jest dużo większe....
DZIĘKI BOGU :) MOGĘ NORMALNIE ŻYĆ !
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
Ostatnio zmieniony przez MONIKAIMPRESJA Czw 17 Maj, 2012, w całości zmieniany 44 razy  
 
     
Alicja 

Gigantus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 50
Dołączyła: 01 Wrz 2009
Posty: 605
Skąd: łódzkie
Wysłany: Nie 11 Gru, 2011   

MONIKAIMPRESJA napisał/a:
Budziłam się co chwila, prosiłam o coś na spanie, tj kilka innych osób, ale o tym miał zadecydować anestezjolog, który nie dotarł.

Też to przechodziłam, trzeba prosić o coś na sen jak tylko pojawi się jakiś anestezjolg, nawet jeśli to dopiero popołudnie, aby zlecił lek na noc. W przeciwnym razie można się spotkac z ripostą: "to nie koncert życzeń". Sama słyszałam, jak jedna z sióstr na OIOM - ie uraczyła nią pacjenta.
MONIKAIMPRESJA napisał/a:
Morfina mnie dobiła, strasznie na nią zareagowałam, wymiotowałam

Wiele osób tak reaguje także na dolargan. Chyba juz lepiej prosić lekarza o pylarginę i tramal. O ile się nie jest uczulonym oczywiście.
MONIKAIMPRESJA napisał/a:
To, że nie ma się cewnika i do siku trzeba unieść miednicę, jest koszmarem, myślałam, ze mi pęknie w drobny mak…

Nie miałaś cewnika po operacji ??? Ja miałam 3 mies temu i rok temu. Ale może coś już się zmieniło.
MONIKAIMPRESJA napisał/a:
zobaczymy jak będzie dalej…

Dalej powinno być już tylko łatwiej. :-D Najważniejsze, że wreszcie jesteś po. Gratulacje !!! Dałaś radę. :-D
_________________
Twoja siła będzie na miarę twoich pragnień.
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie 11 Gru, 2011   

AgaW napisał/a:
Moniko, świetnie opisałaś swoją historię.
Wydsje mi się, że powinnaś wybrać się do lekarza z tym bólem w udzie, tym bardziej że nie możesz spać, masz te ognie itd.-być może to jakiś ważny sygnał i dobrze by było wykluczyć że jest coś nie tak.
Trzymam kciuki, że niedługo już poczujesz się lepiej a każdy tydzień będzie niósł poprawę w sprawności. Miło, że Forum pomogło Ci przejść przez etap leczenia i jeszcze bardziej podczas rehabilitacji ( bo pewnie już o niej myślisz? ) :)


AgaW o rehabilitacji oczywiście, że myślę, tylko musze poczekać do stycznia, mam byc przyjęta na oddział dzienny rehabilitacji, znam to miejsce, jest bardzo dobre

Dziewczyny, dzięki za wsparcie
co do bólu to Ketonal jakoś mi nie pomaga, a chyba bardziej NIMESIL, proszek rozpuszczalny
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
kate310 
żyję z nadzieją



Status: Endo x 1
Wiek: 37
Dołączyła: 22 Lip 2011
Posty: 285
Skąd: Polska Południowa
Wysłany: Nie 11 Gru, 2011   

MONIKO wiele przeszłaś, przede wszytskim podziwiam Cię za decyzję o drugiej ciąży. ja mam podobną sytuacje ale o drugim dziecku boję sie myśleć. miałam łzy w oczach kiedy czytałam ile musiałaś przejść. bardzo Cię podziwiam i cieszę, że już jesteś po. wracaj do formy jak najszybciej, na pewno będzie juz tylko lepiej i dawaj znać jak idzie powrót do formy :)
 
     
pasiflora 

Galaktikus Bioderkus




Status: Endo + Kapo
Dołączyła: 27 Cze 2009
Posty: 3273
Skąd: Polska
Wysłany: Nie 11 Gru, 2011   

MONIKAIMPRESJA napisał/a:
nakładka na sedes od Plasiflory jest kapitalna, ciężka, masywna, super hamulce przed ruchem, ani drgnie.
Cieszę się że mogłam Ci choć odrobinę pomóc w tych najgorszych dniach :*
Posłuchaj rady Agi W i zgłoś ból w udzie lekarzowi. Nie bagatelizuj i nie lecz się na własną rękę. Leki przeciwbólowe tylko zagłuszą a nie zlikwidują problemu.
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 12 Gru, 2011   

kate310 napisał/a:
MONIKO wiele przeszłaś, przede wszytskim podziwiam Cię za decyzję o drugiej ciąży. ja mam podobną sytuacje ale o drugim dziecku boję sie myśleć. miałam łzy w oczach kiedy czytałam ile musiałaś przejść. bardzo Cię podziwiam i cieszę, że już jesteś po. wracaj do formy jak najszybciej, na pewno będzie juz tylko lepiej i dawaj znać jak idzie powrót do formy :)


Kate, dlatego Ty, przed op., nie powinnaś tego czytać, bo to może takich przypadków jak mój jest niewiele,
ale ja chciałam to napisać
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
Milano 
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 55
Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 73
Skąd: Mysiadło
Wysłany: Sro 14 Gru, 2011   

Monika, jedna ważna rzecz: opatrunek zmienia i zdejmuje szwy każda pielęgniarka. Załatwisz to w najbliższej przychodni. Do mnie przyszła do domu, wystarczyło zadzwonić.
Jeśli chodzi o ból w nodze, mnie bardzo pomagało masowanie. Robiłam to sama, trochę prosiłam o to rodzinę. Na początku krew kiepsko krąży, trzeba jej trochę pomóc.
Radzę, jak tylko dasz radę, wybrac się do rehabilitanta. Byłam cały czas w kontakcie z Kubą Marcińskim; to szalenie pomaga. Na początku zajmował się głównie "gaszeniem pożarów", czyli tym, co bolało najbardziej.
Żeby wziąć prysznic, najprościej zakleić okolicę rany - zasłaniasz reklamówką albo workiem na śmiecie, oklejasz dookoła plastrem wodoodpornym z rolki (do kupienia w aptece).
Trzymaj się :-)
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 15 Gru, 2011   

Milano napisał/a:
Monika, jedna ważna rzecz: opatrunek zmienia i zdejmuje szwy każda pielęgniarka. Załatwisz to w najbliższej przychodni. Do mnie przyszła do domu, wystarczyło zadzwonić.
Jeśli chodzi o ból w nodze, mnie bardzo pomagało masowanie. Robiłam to sama, trochę prosiłam o to rodzinę. Na początku krew kiepsko krąży, trzeba jej trochę pomóc.
Radzę, jak tylko dasz radę, wybrac się do rehabilitanta. Byłam cały czas w kontakcie z Kubą Marcińskim; to szalenie pomaga. Na początku zajmował się głównie "gaszeniem pożarów", czyli tym, co bolało najbardziej.
Żeby wziąć prysznic, najprościej zakleić okolicę rany - zasłaniasz reklamówką albo workiem na śmiecie, oklejasz dookoła plastrem wodoodpornym z rolki (do kupienia w aptece).
Trzymaj się :-)


Hanka, no ja dzwoniłam po całej Łodzi, u mnie na rejonie powiedz. że to tylko chirurg może zdjąć,
a w końcu zapisałam się do poradni ortopedycznej, udało mi się w grudniu !!! !
Notabene do poradni, przy szpitalu, gdzie byłam operowana 30 lat temu, więc pacjentka ich jestem !!
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 16 Gru, 2011   

AgaW napisał/a:
Moniko, świetnie opisałaś swoją historię.

Liczyłam na Twoją pochwałę !
Chciałam wszystko jak najlepiej opisać by pomóc innym, w podziękowaniu !
Ażeby moja historia nie rozpadła się na wiele części, ciągle ją edytuję i dopisuję co mi się przypomni.

co do tych szwów, to ręce opadają....
a żeby się dodzwonić do Otwocka na kontrolę, to dopiero wyczyn
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
Ostatnio zmieniony przez MONIKAIMPRESJA Sob 17 Gru, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 19 Gru, 2011   

Dziś mijają 2 tyg od operacji.
Byłam na zdjęciu szwów w poradni ortopedycznej, po załatwieniu skierowania od lekarza 1go kontaktu. pielęgniarka poprosiła lekarza i on je zdejmował, bo sama nie wiedziała jak się do tego zabrać. pochwalono szycie. Zalecono mi smarowanie blizny dopiero po 2 tygodniach.

Musiałam dostarczyć skierowanie, kopię wypisu, dowód os. książeczkę ubezp. nip zakładu,
zachodu i papierów co niemiara, a samo zdjęcie szwów 3 minuty.

Pogratulować NFZtowi.


Zaliczyłam też dziś godzinny spacer.
Gorzej, ze zaczyna mnie pobolewać zdrowa noga... :(
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 19 Gru, 2011   

dzięki, niemniej jednak gdzieś w oddali świta druga operacja.... ale to jeszcze daaaaaalekoo :)
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 20 Gru, 2011   

Tak Kochani, ja codziennie po troszku spaceruję, zdaję sobie sprawę, ze to wszystko trwać będzie i nie walczę z tym, nawet chodzić mogę więcej, ale ręce bolą, a dziś tylko 30 min spaceru bo śnięta jestem, spać idę, na małą drzemkę, :)
Dzięki kochani za wsparcie :)

A teraz to kolano mnie denerwuje najbardziej, bo nie mogę zgiąć nogi do tyłu -chcąc dotknąć pośladka, to chyba jeszcze opuchlizna i pewnie przykurcze mięśni...
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 21 Gru, 2011   

ok, poczekam :) cierpliwie

Piotrkowska nie ucieknie, założyłam sobie kiedyś, że po operacji przejdę ja całą 4kmetrową, tak jak w czasach zdrowia i młodości :)
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 30 Gru, 2011   

3,5 tyg od operacji
Powrót do zdrowia postępuje wolno, ale postępuje.
Trudno z resztą, żeby było inaczej skoro od 4 lat walczy się z bólem i postawa się zniekształca.
Ciało robi tak by jak najmniej cierpiało, więc oszczędza to co może.
partie oszczędzane słabną więc teraz zwyczajnie nie mają siły, nie mam mięśni. Widzę jakich nabrałam złych nawyków, np wchodząc po pochyłej w górę nie zginałam nogi w kolanie, tak było mi wygodniej, mniej bolało biodro, a teraz to robię, ale muszę cały czas myśleć o tym , że idę i jak idę i że kolano mam zginać, bo ono nie jest chore !

Poprosiłam rehabilitanta do domu. Pokazał mi ćwiczenia, pokazał jak z poduszką między nogami przewracać się na brzuch. Przynajmniej mogę odpocząć od leżenia na plecach.
A w ogóle to już nabrałam takiej zuchwałości. Chodzę bystrzej o kulach więc się rozglądam wokół co się dzieję, nie patrzę już tylko na stopy. Mniej stresuję się przy nierównościach, uplastyczniam się. W wąskiej kuchni przytrzymuję się mebli. Umiem spokojnie wyjść z wanny już bez stołka. Ćwiczę nogę w kolanie chorej nogi, jeszcze boli i zgięcia nie są pełne, ale idzie do przodu. umiem założyć rajtuzy i jakoś tam kozaki.
wczoraj wsiadłam za rower st. i ujechałam aż 2 km, ale zamierzam jeździć codziennie, byle starczyło mi woli.

wczoraj też trochę poleżałam na zdrowym boku! Było tak fajnie, ale bałam się i trwało to kilka minut.
ciało jakoś samo też podpowiada co można zrobić, na prawdę. :)
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
MONIKAIMPRESJA 
nowe życie :)
Bioderkus!!!




Status: Kapo x 1
Wiek: 39
Dołączyła: 16 Wrz 2009
Posty: 233
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 30 Gru, 2011   

No ja nie dostałam zgody na rowerek, ale pytałam jeszcze rehabilitanta w szpitalu, powiedział mi, że mogę, a ze spaniem na bokach to kazał mi się wstrzymać do kontroli lekarskiej po 6 tyg, więc czekam bo się boję

A Ty Nutka nie za wcześnie zaczynasz spanie na operowanym boku?
_________________
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód"

Monika
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.