Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
9 lat bólu i 3 artroskopie. Dużo informacji.
michal.p 
Mikrus Bioderkus



Status: Artroskopia x 2
Wiek: 29
Dołączył: 07 Kwi 2017
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 07 Kwi, 2017   9 lat bólu i 3 artroskopie. Dużo informacji.

Dzień dobry,

Pomimo dość młodego wieku (29 lat) w walce z bólem biodra mam już wiele lat doświadczeń.
Nie sądzę, aby to co opiszę kogokolwiek pokrzepiło, ale być może część z moich wrażeń przyda się komu innemu.
Przeszedłem różne formy rehabilitacji - nawet na jednym szkoleniu rehabilitantów z leczenie dystorsji byłem królikiem doświadczalnym :)
Oprócz tego przeszedłem dwie artroskopie na lewe biodro (2015 i 2016) oraz jedną na prawe (2017).
Wszystkie, zdaniem lekarzy, udane. Faktyczną poprawę, czyli zmniejszenie objawów przyniosła tylko ta II.
Oficjalnie leczą mnie na konflikt udowo-panewkowy typu krzywkowego - mam jednak pewne wątpliwości co do trafności teorii o tym schorzeniu.
Przewinąłem się przez ręce połowy znanych ortopedów w Warszawie. Większość sympatyczna i bardzo fajni ludzie.
Najlepszy, najbardziej życzliwy i pomocny człowiek, na którego trafiłem przez te lata to dr Andrzej Jóźwiak ze szpitala na Solcu.
Dusza człowiek, oddany lekarz, człowiek jakby z lepszego świata. Gdyby tacy byli wszyscy lekarze to dawno byśmy to forum zamknęli. :)

Zamiast opisać w pełni swoją historię napiszę wnioski płynące z moich doświadczeń przeplatane anegdotami.
Czasem ciężko skupić się na dłuższym tekście kiedy człowiek umiera z bólu, więc tak będzie łatwiej takiej osobie czytać
[jeśli ktoś się na to zdecyduje (pewnie nie jestem sam w życiu w bólu)]:

I. Kontakt z lekarzami:
- nie można być zbytnio uległym. Najpierw lekarz musi zasłużyć na nasze zaufanie. Dopóki tego nie zrobi, niech nie tyka się nogi! Jego porady należy przyjąć sceptycznie zakładając, że się nie zna.
Porządnie zweryfikować każdą sugestię lekarza to podstawa.

Z mojego doświadczenia, ortopedzi to zwykle osoby chętne do działania manualnego, bardziej niż umysłowego. Wolą działać i ciąć zanim się zastanowią.
Za myślenie nikt przecież nie płaci. Myślenia nie chwali się społecznie. Za operacje płaci się już słono, a chwała i splendor otaczają zarobionego doktora.

Na początku mojej przygody z lekarzami pewien doktor ( dr n.med.) stwierdził, że mam zablokowany staw biodrowy po czym mi go dość brutalnie "odblokował".
Pomogło na kilka godzin czy może dobę, a później przeskakiwało, blokowało się i znów ból jak diabli. ( był to rok 2009. wtedy miałem jeszcze problemy tylko z lewym biodrem)
Słyszałem ostatnio opinię, że mógł się uszkodzić obrąbek w tamtym momencie. Po swoim zabiegu zalecił siłownie i sztuki walki :>

- nie można dać się zniewolić autorytetowi lekarza. Jeżeli mówi, np. że cie nie boli tylko ci się wydaje, to należy stanąć przy swoim i powiedzieć:
"Nie ma pan/pani podstaw, żeby wątpić w moje władze umysłowe. Nie życzę sobie takiego traktowania. Jest tak jak mówię i kropka. Proszę mi powiedzieć dlaczego (ew.oddać pieniądze.)"
Zanim doszło do pierwszej artroskopii żyłem w ciągłym bólu kilka ładnych lat. Nie mogłem siedzieć stać ani leżeć.
Lekarze w liczbie kilku na to: "za młody jesteś, żeby cię bolało"
W roku 2014 (dopiero!!!) pewien lekarz ortopeda badając mnie usłyszał głośny huk w moim biodrze. Zrobił wielkie oczy. Powiedział:"uuuuu... tak nie powinno być"
Odpowiedziałem: Teraz panie doktorze będzie mnie bolało przez 3 dni. Znam ten ból jak własną kieszeń i wiem czego się po nim spodziewać.
Dopiero wtedy skierowano mnie na rezonans. Rezonans wykazał budowę predestynującą (? jak u Kalwinistów) do wystąpienia konfliktu w obu biodrach.

- lekarze pierwszego kontaktu nie mają zwykle pojęcia o schorzeniach biodra. Z mojego doświadczenia u ortopedów na przestrzeni lat to pojęcie dopiero kiełkuje. Mamy szczęście:)
Jak boli to powiedzą: leki przeciwzapalne, rowerek + basen. Warto próbować jeśli zdrowie pozwala. Świetne aktywności, ale jak nie pomoże to najlepiej się wepchnąć prywatnie do lekarza, który robi też na oddziale gdzie operują na NFZ.
Zanim się tam udamy trzeba zrobić co najmniej RTG. Konsultacja bez badań to strata pieniędzy.

- właściwie podjęta decyzja: nikt z nas (nie profesorów od bioder) nie jest w stanie podjąć właściwej medycznie decyzji, przeprowadzić na sobie operacji(tego i prof. z otwocka nie zrobi:) ), ani ocenić prawidłowości postępowania medycznego.
Czasami pomimo podjęcia właściwych kroków efekty są złe. Zawsze istnieje ryzyko. Nauka nie gwarantuje rozwiązania wszystkich problemów. Może jedynie ryzyko ograniczać i formułować wiarygodne uprawdopodobnione oczekiwania.
Wszystko co możemy zrobić - zaryzykuję nawet stwierdzenie, że mamy obowiązek uczynić - to zadbać o to, aby lekarz, wraz z nami, podejmował decyzję we właściwy sposób.
Poprawny proces decyzyjny sprowadza się do zebrania pełnej informacji zanim zapadnie ostateczne rozstrzygnięcie.
Jeżeli lekarz podejmuje szybkie decyzje, bez zebrania wystarczającej informacji, podejmuje decyzję w sposób nieprawidłowy. Nawet jeżeli skutek tej decyzji będzie dobry, to było to jedynie zgadnięcie na podstawie rutyny. Zdajemy się wtedy na los i szczęście.

Pacjent powinien być podmiotem decyzji. Uważam, że powinienem wiedzieć o:
* stopniu pewności diagnozy i ewentualnych alternatywach - samemu mogę skonsultować się z drugim lekarzem (przed operacją to konieczność)
* wszystkich możliwościach leczenia i o przewidywanych konsekwencjach w zależności od tego czy się na którekolwiek z nich zdecyduję czy nie.
Lekarz powinien znać prawdopodobieństwo różnych zdarzeń związanych z leczonymi schorzeniami - często po prostu takiej wiedzy nie posiada.
* w przypadku zabiegu powinno się pacjentowi przedstawić perspektywy życiowe zarówno krótko jak i długoterminowe.
Jeżeli czeka mnie na 80% wymiana stawu za 20 lat, a może już za 5 lat to dlaczego lekarz mi tego nie powie już teraz? Mam prawo planować swoje życie i świadomie nim zarządzać.
Bardzo prawdopodobne jest, że lekarz zwyczajnie nie myśli o długofalowych konsekwencjach dla pacjenta.
Obawiam się, że tak jak 5 lat temu byłem za młody, żeby mnie bolało, tak pewnego dnia usłyszę, że "jest za późno, by mi pomóc".
Nie dajmy się. Na marginesie: po hiszpańsku konował to matasanos = matar - zabijać + sano - zdrowy człowiek :)
* wreszcie decyzja powinna być podjęta wspólnie z lekarzem. Nawet jeżeli nie wszystko wiemy z medycznego punktu widzenia, to możemy zrozumieć swoje położenie oraz położenie lekarza.
Uważam takie podejście (asertywne?) za uzasadnioną czasami w jakich żyjemy alternatywę dla podejścia pełnej ufności w nadludzki rozum lekarza i w przemożną potęgę medycyny.


II. Artroskopia:
- Artroskopia to zabieg mało inwazyjny, ale i w przypadku bioder mało skuteczny. Wiem doskonale, że na papierze dane wskazują co innego. Można znaleźć filmiki gdzie po angielsku młody chłopak opisuje sposób medycznego uzasadnienia wysokiej skuteczności artroskopii biodra. Np. ból nie do zniesienia na lekach p.bólowych przed operacją, a ból do którego można się przyzwyczaić na lekach + np. odstawienie jednej laski oznacza powodzenie operacji. Stąd na papierze wysoka skuteczność procedury. Warto przemyśleć zanim się jej poddamy. Moja rada jest taka: nie idź na artro, chyba że nie dajesz rady funkcjonować. Jak żyjesz jako tako to lepiej kupić rower, a buty do biegania zawiesić na kołku pożyć do 50-80tki i zebrać na najlepszy sztuczny staw jaki będzie dostępny. Albo kapo zrobić.
Nie znam ani jednej osoby, której artroskopia usunęłaby problem z biodrem. Znam za to kilka, którym pogorszyła jakość życia.
Przykro mi to mówić, ale artroskopia to kosztowny zabieg. Kosztowność nie wynika ze skuteczności tej procedury, ale z użycia bardzo zaawansowanej technologii.
Lekarze dobrze na tym zarabiają... podejrzewam, że to duży czynnik, dla którego oferują te zabiegi.
- Artroskopia to zabieg, który może przynieść poważne powikłania. Z rozmowy z jednym z doświadczonych rehabilitantów, z latami praktyki ze sportowcami, mogę się podzielić jego refleksją: "zwykle artroskopia zmniejsza zarówno ból jak i zakres ruchu w biodrze".
Poza tym lekarze podchodzą po macoszemu do pacjenta (zwłaszcza przy tak nieinwazyjnym zabiegu) i nie informują w pełni o możliwych skutkach tej procedury. Zachęcam, by nie odpuszczać lekarzowi kompletnej odpowiedzi na wszelkie pytania. Najlepiej zrobić wcześniej listę pytań i nie wyjść z gabinetu bez odpowiedzi na nie.
- Skostnienia: u kilku procent pacjentów występują poważne skostnienia okołostawowe utrudniające funkcjonowanie biodra. Aby tego uniknąć w niektórych ośrodkach w Polsce stosuje się leki przeciwzapalne - np. metindol retard. Nie podaje się tego w standardzie, bo bardzo szkodzi na żołądek.
W moim przypadku te skostnienia się robią. Opinia lekarza jest taka, że skostnienia powstałe po pierwszej artroskopii biodra spowodowały ból, który zmniejszył się po drugiej artroskopii, która te skostnienia wycięła. Nie wiem, co o tym myśleć. Po drugiej artroskopii usuwającej skostnienia - skostnienia znów odrosły, a i tak jest lepiej.
Wziąłem dokumentację medyczną ze szpitala, kiedy byłem po dwóch operacjach, a tam w papierach był zupełnie inny opis operacji niż ten, który usłyszałem od lekarza. :) C'est la vie!
Gdybym wiedział co tak na prawdę zrobił mi w biodrze, to mógłbym wiedzieć co przyniosło poprawę, a tak to nie wiem czy zoperował to, co powiedział czy to co napisał.
W drugiej nodze po operacji podano mi już leki na skostnienia. Wydaje mi się jednak, że i tak mnie czeka poprawka artro, bo staw fika jak chce. Z dnia na dzień jest coraz gorzej.
- Na podstawie 3 przebytych artroskopii stwierdzam, że udany zabieg jest jak dobrze dobrane okulary. Jeżeli po operacji coś nie styka, to już stykać nie będzie. Jak głowa boli w nowych okularach to trzeba reklamować.
(przy okazji w przypadku niektórych osób komputer zawsze źle ocenia wady wzroku!)

III. Indywidualne podejście:
Wierzę, że człowiek sam najlepiej zna swój organizm i przez obserwacje metodą prób i błędów może selekcjonować ćwiczenia, środki, metody mu pomocne.
Mi pomagały ćwiczenia stabilizujące biodro + ćwiczenia ustawiające w prawidłowej pozycji miednicę. Szkodziło natomiast długotrwałe stanie i spanie na boku bez poduszki między nogami.
Nie wspominając o bieganiu, które lubiłem, ale już raczej mogę zapomnieć w tym życiu. Zobaczymy jak będzie teraz po kolejnej operacji - jestem 3 tyg po i już widzę kolejne zabiegi na horyzoncie.
Jeżeli boli bez przerwy to co pozostaje? Łącznie miałem kilka miesięcy ulgi w bólu na przestrzeni ostatnich 9-10 lat.
Byłoby świetnie, gdyby komuś z was ten post się przydał.

Trzymajcie kciuki
Pozdrawiam,
Michał P.
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 40
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1092
Skąd: Czeladź
Wysłany: Sob 08 Kwi, 2017   

michal.p Witam na forum :)
Cieszę się, że postanowiłeś do nas dołączyć i założyć/opisać swoją historię. Interesująco i ciekawie to wszystko napisałeś i na pewno komuś się to przyda.
Mam nadzieję, że zechcesz jeszcze podzielić się swoimi dalszymi doświadczeniami. Może mało osób to coś skomentuje ale są tacy, którzy tylko czytają.
Trzymam kciuki i pozdrawiam :)
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 41
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3721
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Nie 09 Kwi, 2017   

Witaj Michal, piszesz o bolu, o tym ze biegac juz nie bedziesz i wyczuwam rozgoryczenie sytuacja.
Mysle ze lekarz lekarzem a Tobie pomoglaby porzadna diagnostyka fizjoterapeuty, te bole maja przyczyne i trzeba ja znalezc, bo same operacje nic nie dadza bez przywrocenia prawdlowego ruchu, eliminacji napiec itd.
Niejedna osoba przekonala sie ze bez niezaleznej opinii fizjoterapeuty (tylko pracujacego calosciowo) i bez rehabilitacji najlepiej wykonana operacja moze nie przyniesc sukcesu.
Juz teraz mozesz zaczac, w tym krotkim czasie po zabiegu terapia moze byc bardzo skuteczna, Twoje tkanki mialy inwazyjny zabieg i potrzebuja pomocy aby zaczac na nowo prawidlowo funkcjonowac. Daj sobie szanse.
Mieszkasz w Wawie wiec masz dostep do specjalistow-namiary sa w dz.z kontaktami.
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
minisekk 
Mikrus Bioderkus



Status: Artroskopia x 1
Wiek: 30
Dołączył: 19 Kwi 2017
Posty: 2
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 24 Kwi, 2017   

Z w
Ostatnio zmieniony przez minisekk Czw 27 Kwi, 2017, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
biedronne 




Status: Endo x 1
Wiek: 33
Dołączyła: 15 Sie 2010
Posty: 389
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 25 Kwi, 2017   

minisekk, co do subiektywności skali bólu się zgodzę. Tylko wydaje mi się, że tu nie chodzi tylko o to, żeby poprzez skalę bólu oceniać jak bardzo jakaś struktura jest uszkodzona, tylko o mechanizm kompensacji. Jak kogoś boli "na 3" to będzie wykonywać ćwiczenie poprawnie, natomiast przy bólu przykładowo "na 7" mogą się już włączać mimowolne mechanizmy kompensacji - nasz mózg nie chce czuć bólu i będzie szukał jak tu oszukiwać, i w rezultacie będzie pozornie wykonywać to samo ćwiczenie, ale np. pracując innymi mięśniami, nie tymi, które powinny być ćwiczone.
I tu też dochodzi pewien subiektywny czynnik, bo jeden człowiek będzie w stanie, mimo bólu, zmusić swoje ciało do pracy wbrew temu mechanizmowi, a inny, mniej świadomy swojego ciała, nie. Myślę, że stąd jest zalecenie, żeby nie ćwiczyć przy silnym bólu, bo zwiększa się znacznie ryzyko, że ćwiczenia będzie się wykonywało nieprawidłowo, a to czasem gorsze niż nie robienie nic.
 
     
Painmaker 
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 06 Wrz, 2017   

Cześć Michał, a możesz napisać u kogo miałeś te artroskopie i gdzie?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.