Forum Bioderko Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Ostatni weekend z własnym biodrem
meteor 
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 50
Dołączyła: 20 Cze 2017
Posty: 5
Skąd: Tychy
Wysłany: Sob 12 Sie, 2017   Ostatni weekend z własnym biodrem

Witam wszystkich bioderkowiczów :-)

Trafiłam na forum już kilka tygodni temu, czytałam, czytałam i wreszcie postanowiłam się ujawnić...

Moja historia jet chyba dość typowa: po tym jak przyszłam na świat (już prawie 50 lat temu) pediatrę zaniepokoiły niesymetryczne fałdki i zlecił rtg bioder. Okazało się, że mam dysplazję, ortopeda do którego trafili ze mną rodzice zalecił poduszkę. I tak sobie w tej poduszce żyłam, była poprawa i to duża. Po kilku miesiącach ortopeda stwierdził, że już można zakończyć poduszkowanie, rodzice udali się więc do innego lekarza, który potwierdził,że jest już ok i że można poduszkę odłożyć. Kontrola, jak zacznę chodzić. Chodziłam normalnie, zaczęłam w wieku 11 miesięcy, wszystko było super. Latem rower, wrotki i trzepak, zimą łyżwy i narty. I jeszcze tańczyłam w zespole tańca w domu kultury. I chodziłam po górach z plecakiem. Tylko z pływaniem mi nie po drodze i biegać nie lubię...

Na I roku studiów podbiegłam do tramwaju i coś mi w biodrze "przeskoczyło"... bolało jak diabli, nie umiałam wyprostować nogi w biodrze. Zdjęcie rtg i wizyta u ortopedy w przychodni studenckiej - miły pan doktor dał mi jakieś zastrzyki, zwolnienie z wf, skierowanie do sanatorium ... oraz stwierdził, że prawe biodro jest po niedoleczonej dysplazji i dał mi 5-7 lat chodzenia, a potem operacja. Miałam wtedy 19 lat, więc trochę się kropnął. Pojechałam do studenckiego sanatorium do Zakopanego, czułam się bardzo nieszczęśliwa, pokrzywdzona i w ogóle do niczego. Tam mi przeszło, poznałam ludzi w moim wieku naprawdę chorych. W porównaniu do nich to nic mi nie było, chodziłam normalnie, miałam równe nogi, nic mnie już nie bolało. Lekarze w sanatorium twierdzili, że nie jest tak źle, mam co roku ich odwiedzać i będzie dobrze. No i tak co roku korzystałam sobie z tego sanatorium, 4 tygodnie w Zakopanem za darmo i jeszcze rehabilitacja, super. Czasem coś mnie tam zabolało w bioderku, ale po odpoczynku mijało. Po skończeniu studiów już nie mogłam jeździć do sanatorium, ale chodziłam na rehabilitację do przychodni.

Urodziłam 2 dzieci, bardzo się denerwowałam, jak moje biodro zniesie ciążę i poród - o dziwo wszystko było w porządku.
Do czasu. W kwietniu 2015 pojechałam na wycieczkę w góry i w powrotnej drodze zaczęło mnie boleć kolano prawej nogi, i to bardzo... wiedziałam, że to od biodra tak ciągnie. Mniej więcej do sierpnia 2016 pobolewało mnie to biodro z różnym nasileniem. Zaczęłam lekko utykać. W końcu w sierpniu poszłam do ortopedy i usłyszałam, że biodro nadaje się tylko do operacji! Oczywiście nie brałam takiej opcji pod uwagę, no może za 20 lat.
Pan doktor zalecił rehabilitację, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne na 10 dni i ... tyle. Po lekach było świetnie, chodziłam bez bólu i utykania! Po kilku dniach zaczęło boleć, więc znowu leki i tak w kółko. Pan doktor zaproponował mi zastrzyki z kwasu hialuronowego i wtedy zaczęłam szukać informacji w internecie. Trochę się przeraziłam, bo poczytałam o tych zastrzykach i skutkach ubocznych. W zasadzie większość opinii negatywnych, no ale może tylko tacy ludzie piszą? hmmm... W kwietniu 2017 trafiłam do innego lekarza ortopedy z całkiem innym problemem zdrowotnym (cieśń nadgarstka) i przy okazji pokazałam mu moje bioderko. Pan doktor się zasępił. Popatrzył mi w oczy i powiedział, że stan mojego biodra przekracza możliwości leczenia w tym szpitalu. Na moje pytanie co mam dalej robić odpowiedział, że zapisać się do kolejki na endo. Gdzie najlepiej? Pan doktor nie umiał mi powiedzieć.
Trochę mnie to podłamało, biodro bolało już tak, że bez leków trudno mi było funkcjonować. Zwróciłam się o poradę do lekarza rehabilitacji, akurat mi się tak trafiło, że znam tę panią z zupełnie innych niż zdrowotne powodów. Po obejrzeniu zdjęcia pani doktor się lekko zaniepokoiła i zapytała jak sobie radzę z chodzeniem, bo jej zdaniem jest źle. Poleciła mi szpital, w którym pracowała przez kilka lat. Poleciła mi też konkretnego lekarza. Zapisałam się na wizytę na początek czerwca. Pan doktor bardzo konkretny, powiedział szczerze, że "to biodro jest wyjechane do zera". Jedynym wyjściem jest operacja i to szybko. Zalecił ograniczenie chodzenia do minimum.
No i to na razie tyle - operację mam 17 sierpnia. Trzymajcie za mnie kciuki.

Pozdrawiam wszystkich
 
     
aga.t. 

Gigantus Bioderkus




Status: Kapo x 1
Wiek: 40
Dołączyła: 02 Cze 2010
Posty: 1086
Skąd: Czeladź
Wysłany: Sob 12 Sie, 2017   

meteor Cieszę się, że zechciałaś podzielić się swoją historią. Mam nadzieję, że forum w czymś Ci pomogło i że już po operacji dasz znać co i jak. Wiele osób tylko czyta więc każda historia tutaj opisana może komuś się przydać :)
Oczywiście trzymam kciuki :)
_________________
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...
 
 
     
kinga 
19III2008 11VII2012




Status: Endo x 2
Dołączyła: 03 Gru 2009
Posty: 2557
Skąd: z Polski
Wysłany: Pią 18 Sie, 2017   

meteor napisał/a:
No i to na razie tyle - operację mam 17 sierpnia.

Jak tam po zabiegu? :)
_________________
Aktywnie z endoprotezą :)
 
     
Landolier 
Zwyklaczek
Popularus Bioderkus




Status: Endo x 1
Wiek: 50
Dołączył: 31 Lip 2016
Posty: 138
Skąd: Polska
Wysłany: Pią 18 Sie, 2017   

meteor, Ostatni weekend z własnym biodrem?
Przecież po operacji nowe również będzie twoje... nikt go nie zabierze, ...ani Ci go nie dał. Zasłużyłaś na nowe -" nie cudze" :keep: - tylko nowe "własne" :peace: :clap: :keep:
Pozdro i powrotu szybkiego do sprawności. Trzymamy wszyscy kciuki.

A propo "własnym", przypomniała mi się anegdota z pracy. :lmao: :rotfl: :lmao:
Kolega do kolegi złośliwie pyta
- Ty już nie masz przecież "własnych" zębów?
A ten wkuźwiony odpowiada
- Jak to nie?... a co? ty mi za nie nie płaciłeś!!! Więc nie "pindol" ...mam własne!!!

:hug: :peace: :keep: :pa:
_________________
Z głodu się jeszcze nikt nie zes..ał ...z bólu chyba tak.
 
     
meteor 
Mikrus Bioderkus



Status: Przed
Wiek: 50
Dołączyła: 20 Cze 2017
Posty: 5
Skąd: Tychy
Wysłany: Nie 27 Sie, 2017   

witajcie ponownie :-D

operacja zgodnie z planem odbyła się 17 sierpnia
na blok jechałam pierwsza, więc ominęło mnie nerwowe czekanie

znieczulenie do kręgosłupa udało się za pierwszym razem, w ogóle nie poczułam wkłucia (wcześniej jeszcze znieczulenie miejscowe, coś jak ukłucie komara). A tak bardzo się tego obawiałam, bo mój kręgosłup lędźwiowy jest w nie najlepszym stanie.
Następnie podano mi coś na sen i w takim stanie spędziłam 2 godzinki, bo tyle trwała całość. W międzyczasie wybudzałam się troszkę, więc słyszałam np. piłę i młotek i rozmowy lekarzy, ale po chwili znowu zapadałam w sen. Pod koniec, gdy otworzyłam oczy, miły pan anestezjolog powiedział mi, że już po wszystkim, i że jeszcze tylko mnie zaszyją ...

Lekarz, który mnie operował, zadał mi kilka pytań (w trakcie tego szycia!), m.in. jak długo byłam na środkach przeciwbólowych...
moje prawe bioderko było naprawdę w bardzo złym stanie :-(

po operacji głównie spałam, leciały kroplówki przeciwbólowe, mąż siedział obok i co jakiś czas rozmawialiśmy, po czym znowu spałam, na noc dostałam coś na sen :shock: i obudziłam się całkiem przytomna ok 7 rano... oraz całkowicie bez sił...
okazało się, że mam bardzo słabą krew, do szpitala przyszłam z hemoglobiną 13,5 a po operacji miałam tylko 8
podano mi świeżą krew, 2 woreczki, i tak sobie leżałam nadal bez sił
przemiła pani fizjoterapeutka przyszła mnie postawić, ale okazało się to niewykonalne... gdy już nadludzkim wysiłkiem moje stopy znalazły się na podłodze, zrobiło mi się po prostu słabo... pani mnie położyła i nakazała odpoczynek, po godzinie przyszła znowu i pionizacja się powiodła, i nawet udało się nieco przemieścić przy balkoniku

potem poćwiczyłam w łóżku i ze zmęczenia padłam

następnego dnia - hemoglobina 10,6, czułam się już zupełnie inaczej :-)

z dnia na dzień było już tylko lepiej, wypisano mnie w 6 dobie po zabiegu i tak od środy jestem już w domku

to na razie tyle, poudzielam się na innych wątkach w najbliższym czasie, bo mam trochę spostrzeżeń i mnóstwo pytań

bardzo bardzo dziękuję za miłe przywitanie i wsparcie, optymizm tych którzy są już po operacjach jest tak pozytywną wartością, że łatwiej jest uwierzyć w powodzenie
 
     
AgaW 

Galaktikus Bioderkus




Status: Osteo. Ganza x 1
Wiek: 40
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 3712
Skąd: Lubelskie
Wysłany: Czw 31 Sie, 2017   

Super ze masz operacje juz za soba. Teraz mysl i dzislaj aby wrocic do sprawnosci :)
_________________
*...Mamy możliwość wyboru jak wykorzystać swój czas...*...MOJA HISTORIA...*
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.