Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Okołopanewkowa osteotomia wg Ganza - Kilka lat po operacji wg Ganza - jakie są efekty, sprawność

AlaD - Pią 26 Cze, 2009
Temat postu: Kilka lat po operacji wg Ganza - jakie są efekty, sprawność
Jak na razie forum skupia osoby (głównie dziewczyny) tuż przed lub tuż po Ganzu.
Bardzo chciałabym poznać opinie Osteotomiaków, którzy mieli operowane biodro/biodra metodą Ganza kilka lat temu.
Jak przez lata użytkowania służy im wyremontowane biodro?
Może z perspektywy lat lepiej widać co należy a czego nie należy robić w trakcie rehabilitacji pooperacyjnej?
Może podzielą się z nami swoimi doświadczeniami?

Katja - Pią 26 Cze, 2009

AlaD, ja też chciałabym to wiedzieć :-) Mam nadzieję, że niebawem na Forum zawita więcej użytkowników, także tych z imponującym stażem jako Osteotomiaczki. Mój staż z Ganzem to zaledwie 8 miesięcy. Pierwszą operację przeszłam w październiku 2008 r. Nodze zafundowałam intensywną i dobrze zaplanowaną rehabilitację. Wyniki zaowocowały i po 6 miesiącach po osteotomii mogłam cieszyć się nartami (a jeżdżę ostro) i nurkowaniem o czym pisałam szczegółowo w Dzienniku z remontu. Nie wiem jak będzie później, po 5, 10, 20 latach. Mam nadzieję ze równie dobrze :-) Nie zamierzam odstawiać deseczek a wręcz przeciwnie - co sezon testować nowe narciochy! Ok, doświadczone Osteotomiaczki, czekamy aż opowiecie jak to jest później. Zżera mnie ciekawość :-)
AgaW - Pią 03 Lip, 2009

Operacje wg. Ganza są wykonywane od 1998r- czyli od 11 lat. Od tamtej pory to teraz wykonano ok. 500 operacji. To dlatego nie ma wielu osob, które mogą podzielić się wnioskami jak to jest po 10 latach. Myślę, że z czasem odnajdą nasze forum i opiszą swoje opinie.
Na razie z tego co wiem, to dla Osteotomiaków są b.dobre rokowania. Niestety, nie można ocenić czy osteotomia okołopanewkowa wystarczy na całe życie, czy też po iluś latach trzeba będzie wstawiać endoptotezę w chore biodro.
Każdy przypadek chorego jest inny, indywidualny, dużo zależy od wieku, stanu kości, trybu życie po operacji.
Lekarze ocenają że wiele osób po osteotomii Ganza ma dużą szansę nie tylko przedłużyć żywotność stawu o ok. 15 lat , ale też że ta operacja wystarczy choremu do końca życia.
To jest wielka nadzieja i wielki znak zapytania. Bo każdy z chorych jest innym przypadkiem medycznym.
Z tego co ja się dowiedziałam to dużo zależy od chorego.
Po operacji powinno się unikać dźwigania, ciężkich prac, bo operowane bioderko jest delikatniejsze i nie powinno być przeciążane. Jeśli nie będzie się tego pilnować to operowane bioderko będzie z czasem dokuczać bólem i może tworzyć się zwyrodnienie!
Należy pilnować wagi ciała - im niższa tym biodro jest mniej obciążone!
Z biegiem czasu zmienia się struktura naszych kości na niekorzyść. Więc wcześnie trzeba zaczać profilaktykę osteoporozy. Odpowiednio się odżywiać, aby kości były mocne. Dbajmy żeby nie mieć niedoborów witamin i składników mieneralnych, szczególnie wapnia i witaminy d3 i a. Jedzmy dużo produktów mlecznych i warzyw.
Unikajmy używek ,które wypłukują wapń i składniki mienaralne z kości.
Powinno się utrzymywać aktywość fizyczną, uprawiać sporty przyjazne dla bioder - rower, pływanie, kijki Nordic.
Należy unikać biegania, gry w tenisa, forsowania się.
Chociaż operowane bioderko jest naprawione operacyjnie to nigdy nie będzie tak zdrowe jak kiedyś. Trzeba być tego świadomym i unikać tego co szkodzi.
Po zabiegu jest naturalne ograniczenie niektórych ruchów w stawie. Ale to nie przeszkadza bardzo w życiu codziennym. Można się przyzwyczaić do zakładania rajstop w inny sposób, nie musimy przecież siedzieć po turecku. :-)

Nika - Sob 04 Lip, 2009

(edycja: 2012 r.)


Hej.


Kilka dni temu minęły dwa lata od mojej osteotomii.

Podobnie jak wielu forumowiczów, ja też urodziłam się z dysplastycznymi biodrami. Leczono mnie w dzieciństwie, chociaż nie operacyjnie. Przez dwadzieścia pięć lat nic niepokojącego nie działo się, byłam bardzo aktywna fizycznie zwłaszcza na studiach. Kłopoty zaczęły się nagle, w ciągu niespełna dwóch lat, kiedy przestałam ćwiczyć i przybyło mi ok.8 kilogramów. Powrót do formy okazał się niemożliwy. Nie pomogła niższa waga, ani ćwiczenia. Ból i ograniczenia ruchu stawały się coraz bardziej uciążliwe, bo poza biodrem i kolanem powrócił problem z kręgosłupem.
Również mam za sobą wiele rozmów na temat endoprotez i kapoplastyki, mimo że, jak się później dowiedziałam, było o co walczyć.

Teraz, po dwóch latach, przede wszystkim nadal nie boli. A jeśli już, to po sforsowaniu biodra, albo kiedy zrobię coś z listy zakazów i ograniczeń... I też nie jest to dotkliwy ból i tylko w miejscu cięcia kości. Nigdy nie czułam też zmian pogody. Biegać nie próbowałam i nie zamierzam.

Do momentu usunięcia śrub (rok temu) bywało różnie, częściej odczuwałam jakieś przeciążenia stawu, ale później było już tylko lepiej. (Może u innych osób wyglądało to wiele lepiej. To chyba bardzo indywidualna sprawa.)

Jestem w stanie przejść kilka kilometrów zupełnie bezboleśnie. Zaliczyłam też niezbyt wymagający szlak górski. Po takim i podobnym wyczynie wieczorem biodro jest zmęczone, lekko obolałe, ale ćwiczenia rozciągające i ciepły prysznic wystarczają, by wróciło dobre samopoczucie.
Mogę poruszać nogą (zwłaszcza odwodzić ją) bez trudności w większym zakresie niż przed operacją. Poprawił mi się sposób chodzenia. Na kontrolach słyszę, że jest bardzo ładnie a znajomi nie wierzą, że miałam problem z biodrem.
W moim odczuciu zdecydowanie bardziej niekorzystne jest wielogodzinne siedzenie. Wprawdzie bólu już nie ma, ale w pracy muszę robić przerwy, bo staje się to bardzo niewygodne.
W dalszym ciągu mam odrętwiałą część boczną i wierzchnią (tuż nad kolanem) uda, ale Profesor mówił, że pełne czucie może wracać bardzo długo.

Na co dzień najbardziej pomagają mi ćwiczenia pilatesa, basen, rower, spacery, nordic walking, czasem niektóre ćwiczenia na siłowni - zależnie od pogody i ochoty. Z siłowni zaczęłam korzystać, kiedy mięśnie były już gotowe na większy wysiłek a kości mocniej zrośnięte. Ćwiczę zazwyczaj 4 razy w tygodniu, aby organizm miał czas na odpoczynek. Dłuższa przerwa w ćwiczeniach nie stanowi już takiego problemu dla biodra jak niedługo po operacji, ale różnica w kondycji nadal jest wyczuwalna.

Po operacji również korzystałam z pomocy rehabilitanta po to, by pozbyć się kilku niekorzystnych nawyków i przede wszystkim obaw, że zrobię coś, co zepsuje wysiłek lekarzy - z powodu innego schorzenia dotyczącego kości, o którym przed operacją nie było wiadomo. Rehabilitację pod okiem specjalisty zaczęłam jednak dopiero piątego mięsiąca po operacji, a wcześniej ćwiczyłam sama zgodnie z zaleceniami lekarskimi nt. pooperacyjnej rehabilitacji i było to wystarczające, aby wrócić do sprawności. W moim przypadku rozmowa z rehabilitantem była konsekwencją jedynie równolegle, od kilku lat i niestety długo bez mojej i lekarzy świadomości rozwijającej się choroby kości. W mojej sytuacji porady odnosiły się jednak głównie do sposobu postępowania w przypadku tego konkretnego schorzenia i dotyczyły zmniejszenia ryzyka pęknięcia, czy złamania kości. Były potrzebne, aby dobrać najkorzystniejsze w moim przypadku metody wzmocnienia kości, dostosowane do możliwości mojego organizmu w tamtym okresie.

Odnośnie organizacji życia codziennego, dla mnie najpilniejszym problemem do rozwiązania po operacji były zakupy i dźwiganie, czasem nieuniknione. Zwłaszcza na początku biodro szybko się męczyło, przeciążenia są w ogóle niewskazane. Mieszkam sama, więc nie zawsze mogę (i też nie zawsze chcę) prosić kogoś o pomoc. Kilka razy zdarzyło mi się przynieść coś cięższego samodzielnie i niestety za każdym razem kończyło się to bólem biodra.
Dla mnie świetnym rozwiązaniem okazał się rower. Przymocowałam dwa spore koszyki, w związku z czym mogę sama zrobić większe zakupy. (Mam też torbę na aluminiowym stelażu i kółkach.)
Przy sprzyjającej pogodzie jeżdżę rowerem także do pracy. Wbrew moim obawom, że zrobię z siebie dziwowisko;) okazało się, że kilka zupełnie zdrowych osób z pracy też postanowiło zamienić samochód na rower; jeśli odległość pozwala, to jest to nie tylko sprzyjająca zdrowiu, ale naprawdę bardzo przyjemna alternatywa dla autka, czy środków komunikacji miejskiej, a dwukołowca zawsze da się jakoś "upchnąć" nawet w miejscu pracy.

Też chciałabym podkreślić, że ważne jest pełnowartościowe jedzenie i w miarę możliwości, częste kąpiele słoneczne i aktywność na świeżym powietrzu, aby dotlenić ciałko. Wtedy procesy regeneracyjne przebiegają szybciej i sprawniej. Dodatkowo zrezygnowałam z kawy. Po operacji w ogóle nie byłam w stanie jej pić, a teraz nawet mi jej nie brakuje.

Jestem bardzo zadowolona z wyników tej operacji. Przeszły nawet moje oczekiwania, bo nie spodziewałam się, że będę mogła znowu być sprawna.


Obie osteotomie, mimo przebytych w międzyczasie kontuzji, miały jedynie pozytywny wpływ na moje zdrowie oraz życie osobiste (w każdym jego aspekcie), tak w moim własnym odczuciu, jak i w opinii moich bliskich, znajomych, współpracowników oraz tych lekarzy(ortopedów, endokrynologów i internistów), z którymi akurat temat ten był podejmowany szczegółowo i osobiście przeze mnie, zarówno krótko po operacji, jak i później oraz obecnie. Nigdy nie było żadnych wątpliwości z mojej strony, że decyzja o rodzaju leczenia była właściwa.

Jestem ogromnie wdzięczna Profesorowi oraz pozostałym lekarzom.

Aga - Sob 04 Lip, 2009

Dzięki za te słowa, Nika! To budujące i myślę, że wielu z nas potrzebne!

Pozdrawiam,
Aga

Nika - Sob 04 Lip, 2009

Trzymam za Was kciuki:) Trzeba wierzyć, że będzie dobrze.
ankap - Nie 05 Lip, 2009

Witajcie drogie osteotomiaczki!Ja jestem po operacji Ganza prawego biodra 4 lata,które minęły dokładnie 10 maja.Powiem tak:jest dobrze,właściwie bardzo dobrze,tak,że boję się zapeszyć.Pracuję i łażę po świecie bardzo dużo.Wszystko muszę załatwić na nogach,bo nie mam samochodu.Rowerem jeżdżę sporadycznie
no i nie pływam.Staram się robić to na co mam ochotę.Rehabilitowałam się przed operacją i ok 3 mies po.Zauważyłam jednak,że prawa noga jest dużo słabsza niż lewa,nie mogę podnieść ją tak wysoko no i założyć rajstop na stojąco.Co do zdrętwienia bocznej powierzchni uda,to utrzymuje się ono cały czas.Najważniejsze jest jednak to,że noga nie boli co najwyżej krętarz.A przed operacją bolała bardzo,po niewielkim chodzeniu i w nocy.Nawet nie chcę pamiętać jak bardzo.Brałam kupę leków p/bólowych,które nie pomagały.Bardzo chciałabym się z Wami spotkać.Dla mnie lepszym miejscem byłaby Warszawa,bo jestem z Siedlec.Co do symbolu zoperowanej nóżki to proponuję Sarenkę.Chyba Wszystkie chciałybyśmy brykać po świecie tak jak one.Gorąco Was ściskam i trzymam kciuki za Wasze nóżki Anka z Siedlec.

AgaW - Nie 05 Lip, 2009

Wielkie dzięki za Wasze posty! Bardzo się cieszę, z Waszego zadowolenia po operacji :-) To bardzo ważne wiedzieć jak się czują osoby ze "stażem".
Katja - Nie 05 Lip, 2009

ankap szalenie cieszę się, że dołączyłaś do Forum, bo jak się okazuje jesteś "najstarszym Osteotomiaczkiem" na Forum :-) 4 lata to szmat czasu. Wspaniale, że Twoja noga spisuje się świetnie :-) Oby tak dalej!

ankap napisał/a:
Co do zdrętwienia bocznej powierzchni uda,to utrzymuje się ono cały czas.

Zastanowiła mnie jednak kwestia odrętwienia, które jak piszesz mimo kilku lat nie minęło. Odrętwienie jest wynikiem podrażnienia lub uszkodzenia nerwu - i zależnie od tego gdzie się znajduje odpowiada za to nerw: zasłonowy, udowy lub kulszowy. Nie wiem jakie masz dokładnie objawy, czy czucia nie posiadasz w ogóle, czy masz jednak w małym stopniu. Prostym testem jest zrobienie testu dotyku dwupunktowego - prosisz drugą osobę o dotykanie swojej nogi na przemian raz w jednym miejscu odrętwiałej strefy a raz w dwóch jednocześnie miejscach -sama mając przy tym zamknięte oczy. Jeśli jesteś w stanie precyzyjnie odpowiedzieć czy i kiedy jesteś dotykana w dwóch a kiedy w jednym miejscu - jest wielka szansa aby odpowiednią pracą, ćwiczeniami i zabiegami przywrócić prawidłowe funkcjonowanie nerwu - nawet po tylu latach. Jeśli nie - mówiąc prawdę, będzie to bardzo, bardzo trudne, a prawdopodobnie już niemożliwe. Jednak w neurologii jak ktoś kiedyś powiedział - nie ma rzeczy niemożliwych i czasem nieosiągalne staje się zdobycznym. Także wszystko może się jeszcze zdarzyć.
W większości wszyscy pacjenci po osteotomii Ganza mają ten sam problem. Podstawą jest regularne stymulowanie odrętwiałej okolicy, zapewnienie uszkodzonym nerwom bodźców, tak aby przypomniały sobie właściwą drogę i mogły się odbudować (celowo mówię o tym prosto i obrazowo). A więc masowanie, ugniatanie, szczypanie, dotyk zimna, ciepła - tego rodzaju bodźce mają na celu ukierunkować uszkodzony nerw. Mimo nieprzyjemnego odczucia dotyku w strefie powinniśmy sukcesywnie i stale pracować w ten sposób aż do całkowitego powrotu czucia i zaniku odrętwienia.
Opisane powyżej metody są mi znane z autopsji, gdyż już 2 razy borykałam się z tym samym problemem - zarówno po osteotomii prawej (8 miesięcy temu) jak i lewej (6 tygodni temu) nogi. Jednocześnie obydwa razy wygrałam z nieprzyjemnym mrowieniem, brakiem czucia i bolesnością strefy.
Także bezsprzecznie namawiam do ułatwienia własnym biednym nerwom powrotu na swoje miejsce :-)

AgaW - Nie 05 Lip, 2009

Katjo masz rację - pytałam o sprawę braku czucia będąc w szpitalu zaraz po operacji. Dr. Sionek powiedział mi że z czasem czucie wraca, to jest powolny proces. Nerwy okalające okolicę bez czucia muszą się wydłużyć i przejmuję swoje funkcje w miejscu, które było zdrętwiałe. Powiedział też że trzeba zdrętwiałą okolicę pobudzać często tak jak Ty to opisałaś, oraz nie zrażać się niepowodzeniami. Czucie wraca po długim czasie, czas ten jest różny u różnych osób.
madzi_czer - Nie 05 Lip, 2009

Bardzo się cieszę, że osteotomia daje takie świetne, długodystansowe efekty! :-D Tym bardziej z większym optymizmem zgłoszę się w czwartek na przyjęcie do szitala i mój pierwszy zabieg!
mala_klara - Nie 05 Lip, 2009

Faktycznie! To budujące. Choć to co napisała Katja o nerwie bardzo mnie zastanowiło. To bardzo ważne! I wygląda na to, że mało osób o tym wie. Muszę czytać każdy Wasz post bo macie dziewczyny ogromną wiedzę. Podziwiam Was :-) Mam nadzieję, że niedługo będe wiedziała tyle co Wy (no, może prawie tyle samo ;-) )
AniaL - Nie 05 Lip, 2009

Super że odnajdują to forum osoby z większym stażem :-) .Dzięki temu że poznałam Katję w szpitalu wiedziałam jak ożywić zdrętwiały fragment operowanej nogi, ale niepokoi mnie to co napisała ankap:
ankap napisał/a:
prawa noga jest dużo słabsza niż lewa,nie mogę podnieść ją tak wysoko no i założyć rajstop na stojąco

wolałabym móc ubierać się normalnie, bo przy operowanych obu biodrach będę miała niewesoło :-( , może ktoś wie jak temu zapobiec?

Katja - Nie 05 Lip, 2009

AniaL przy prawidłowej rehabilitacji operowana noga będzie równie sprawna jak przed zabiegiem. Aby Cię uspokoić, moja operowana 8 miesięcy temu prawna noga zdecydowanie pozwala mi ubierać nie tylko rajstopy na stojąco ;-) Naturalnie, każdy z nas na różne możliwości i sprawność po operacji w znacznej mierze uwarunkowana jest sprawnością sprzed zabiegu i "stanem technicznym" biodra. Wszystko jest do zrobienia i osiągnięcia. Również wspominane na forum siedzenie po turecku po operacji jest jak najbardziej możliwe - znane z autopsji :-) Wiary w siebie i do roboty kochani! :-)
AniaL - Nie 05 Lip, 2009

Dzięki Katju!! Podniosłaś mnie na duchu :-> , będę się starała tym mocniej że moja kondycja przed operacją pozostawiała wiele do życzenia :-? A co do siedzenia po turecku to dopiero to forum uświadomiło mi że miałam ten problem od lat tyle że go bagatelizowałam, myślałam że taka moja uroda i już i zapominałam, a teraz wiem że i to jest w moim zasięgu :lol:
Nika - Wto 21 Lip, 2009

To ja się dziś pochwalę :mrgreen: wprawdzie pozwolenie na biegi dostałam już dawno, ale dziś dopiero się odważyłam. Odkurzyłam buciska jeszcze z czasów dawnej świetności, kiedy to zasuwałam regularnie. I dziś był powrót :mrgreen: Cudownie :mrgreen: Wiem, że to spore obciązenie, więc więcej biegać nie będę, ale kiedy można wrócić bezboleśnie do czegoś co sprawiało radość to przeżycie niesamowite - czego wszystkim przed i po życzę :-D Cwiczcie dzielnie ;-)
AgaW - Wto 21 Lip, 2009

Brawo Nika ! :-D To wspaniałe, że możesz biegać. Sama świadomość tego, że można czasem trochę pobiegać jest czymś cudownym !
Właśnie uświadomiłam sobie że... nie pamiętam nawet kiedy biegałam ostatnio ...serio...to było tak dawno zanim biodro pokazało mi co to ból.
Za jakiś czas może i ja dostanę pozwolenie na biegi rekreacyjne od czasu do czasu... Będzie cudownie bez bólu przebiegnąć się kawałek bez bólu :-D

Nika - Wto 21 Lip, 2009

AgaW Ty przecież już mega trasę masz na koncie. Uczucie niesamowite. Podobnie jak Ty nie biegałam sporo czasu, chyba z 7 lat. Warto było tyle czekać :mrgreen:
Katja - Wto 21 Lip, 2009

Nika, brawo! Super,że wracasz do dawnego trybu życia! To podstawa. Wszystko jest dla nas. Ja bardzo mocno praktykuję hasło iż "nic nie jest niemożliwe". Również staram się pokonywać lęki, poprzeczki, ba! staram się stawiać je sobie coraz wyżej. Niczego co robię nie żałuję. A planuję tak aby korzystać z życia ile się da, nawet teraz po operacji.

Podobnie jak Ty biegałam po operacji. Robiłam też wiele innych rzeczy.
Jednak mówiąc o naszych "zdobyczach" :-) musimy pamiętać, że każdy organizm jest inny i każdy z nas inaczej, w innym tempie wraca do sprawności. Istotnym jest także znajomość owego własnego organizmu, poznanie jego możliwości. Nie da się porównywać do siebie pacjentów nawet w obrębie tego samego zabiegu operacyjnego gdyż na powrót do sprawności, możliwości rekonwalescenta składa się bardzo wiele czynników determinujących. Min. wiek, waga, stan zdrowia sprzed operacji, predyspozycje, uwarunkowania genetyczne, stan psychiczny pacjenta, naturalnie przebyty zabieg operacyjny, choroby współtowarzyszące, realizowane działania mające na celu rehabilitację, wiara w siebie i ambicja oraz wiele innych.

Ci którzy stoją u progu decyzji podjęcia operacji, boją się o to, że nie będą mogli wrócić do swoich ulubionych sportów czy aktywności powiem bardzo skrótowo, że w zasadzie można osiągnąć wszystko, pokonać lęki, chorobę i realizować zamierzenia, cele i marzenia. Każdy z nasz może zdobyć swój Mount Everest i co ważniejsze powinien ująć go w swoich planach jeszcze przed położeniem się pod skalpel. Dla podsumowania, że to o czym piszę to nie ładne puste słowa po krótce na na sucho przytoczę rzeczy, w tym ulubione czynności, które w bardzo szybkim tempie od czasu zabiegu znów stały się dla mnie osiągalne. Rzeczy, które sprawiły iż znowu poczułam się zdrowa, silna i "pełnowartościowa".

Niektóre "zdobyte szyty Mount Everest" (oczywiście z towarzyszącymi śrubkami) po 1 osteotomii okołopanewkowej sposobem Ganza (wykonanej 7.X.2009)

*4 miesiące po osteotomii testowałam biegi po parku.

*5 miesięcy po operacji stanęłam na nartach i znów poczułam wiatr w żaglach spędzając weekend na zaśnieżonych stokach w Wiśle. Szczegółowo na: http://dziennikzremontu.b...5-miesiecy.html oraz http://dziennikzremontu.b...jak-w-domu.html

*6 miesięcy "po" spędziłam weekend w Alpach szalejąc na dwóch deskach i zaliczając do oporu najpiękniejsze czarne trasy francuskiego Les2Alpes. Więcej + fotoreportaż na: http://dziennikzremontu.b...otreportaz.html

*także 6 miesięcy (2 tygodnie po powrocie z Alp) rzuciłam się w Wielki Błękit na bajkowej rafie Morza Czerwonego nie opuszczając jej przez tydzień. Nurkowałam dzień w dzień, do oporu, do wieczora, do momentu kiedy sól nie spierzchła mi każdego możliwego centymetra skóry :-) Szczegóły na: http://dziennikzremontu.b...toreportaz.html

Eh... na samą myśl tych cudownych chwil popadłam w rozmarzenie :-) Ale nie ma co odpływać w nostalgię tylko planować kolejne zamierzenia! Następne plany już się krystalizują! Teraz będąc po operacji drugiego niodra nie zamierzam zwalniać :-) O nie!
Zachęcam Was do marzeń, wytyczania sobie celów i zamiarów. To najwspanialszy motor, który napędza nas i przywraca do sił!
Nie rezygnujcie z niczego co kochaliście przez chorobą, przed operacją, starajcie się do tego wracać, w większości przypadków naprawdę jest to możliwe :-) Wierzcie w siebie!


******************************
UWAGA!! UWAGA!!!

A teraz rarytas dla każdego Osteotomiaka i pretendenta do tytułu (jak ja to mówię) ;-)

Na dzisiejszej kontroli u profesora Czubaka poznałam Anię i jej tatę... wiem, ze póki co nic Wam to nie mówi ;-) Otóż Ania jest jedną z pierwszych (czterech) pacjentek które pod skalpelem profesora Jarosława przeszły osteotomię okołopanewkową sposobem Ganza!! Ania i jej tata niebawem mają zagościć na forum. Mam nadzieję, że opiszą nam swoją bogatą historię i podzielą się doświadczeniem. To wspaniałe :-) Przyznam że długo szukałam kogoś kto tak jak Ania - pioniera w tym zakresie :-)Jestem bardzo szczęśliwa, tym bardziej, że Ania jest w świetnej formie i cieszy się życiem na SWOICH zdrowych, wyremontowanych biodrach!

AgaW - Sro 22 Lip, 2009

Katjo ! Gratuluję Ci tych szczytów ! To bardzo motywujące dla nas wszystkich - :lol:
Wspaniale, że będziemy mieć koleżanką na forum z takim doświadczeniem. Nie mogę się doczekać jej współpracy z nami. :mrgreen:

Nika - Sro 22 Lip, 2009

Katja, ja myślę, że po lekturze postów na forum i Twojego blogu, pacjenci nie będą mogli doczekać się spotkania z Profesorem i swojego przydziału śrubek :-D

I też czekam z niecierpliwością na relację Ani. Świetnie, że znalazła się taka pacjentka. :-)

Wydaje mi się, że wiele a może i większość właścicielek kompletu śrubek będzie piorunem wracać do zwykłego-niezwykłego życia ;-) Zresztą, dziewczyny operowane mniej więcej w tym samym czasie co ja, też w ciągu kilku dni już śmigały z kulami po korytarzu i tarasie i po kilku miesiącach zapominały o operacji.
Mój poślizg z każdym etapem powrotu do pełnej sprawności był skutkiem niedopatrzenia. Dlatego nalegałabym, żeby przed operacją sprawdzić wszystko, nawet jeśli wydaje się, że nie ma czym się martwić. Zwłaszcza nasze babskie hormony potrafią namieszać. Tym bardziej, że w niektórych przypadkach skutecznie ograniczają możliwości fizyczne, obniżają nastrój i motywację do elementarnych czynności - pozornie "bez powodu". Jeśli nawet lekarz przed pójściem do szpitala nie zleci badań, to trzeba samemu o siebie zadbać, by oszczedzić kłopotów i dużego stresu po operacji sobie i lekarzowi, który będzie się później głowił nad możliwą przyczyną wolniejszej rehabilitacji, albo dziwnych objawów.

kropeczka - Czw 23 Lip, 2009

Witajcie!

Jestem już 2 lata po operacji (rocznica była na końcu czerwca ;-) )
Muszę przyznać że czuję się naprawdę dobrze!!! Mogę robić wiele rzeczy bez bólu, choć wiadomo że podczas forsowania się i przemęczania biodra ból się pojawia. Muszę przyznać że noga nie jest rewelacyjnie elastyczna ale jest to poniekąd efektem pierwszej operacji którą przeszłam w wieku 3 lat w Poznaniu na Gąsiorowskich. Ta operacja uratowała mnie przed sporym kalectwem... Gdyby nie ona to moja lewa noga byłabym krótsza o 15cm!!! Dlatego uważam teraz że nie jest najważniejsze to czy mogę siedzieć po turecku...

Operacja trwała dość długo w porównaniu do innych pacjentów właśnie przez to że miałam wykonaną tamtą operację jednak na początku lat 90. medycyna była na całkiem innym poziomie. Profesor musiał mi założyć 4śrubki a nie jak zazwyczaj to robi 3. Jednak po operacji był bardzo zadowolony :!: gdyż nie wiedział jak to ze mną będzie, ale udało się :!: :!: :!:

Jeśli chodzi o odrętwiałość uda- mnie to też dotyczy :-( Bywa np. tak że chodzi mi mucha albo jakiś meszek/przecinek po udzie i nie zawsze to czuję. Muszę też przyznać że noga mi cierpnie :-( a jest to bardzo nieprzyjemne. Zdarza się to najczęściej gdy dłuższy czas przebywam w jednej pozycji- np. na wykładach i wtedy muszę trochę poruszać nogą, masować ją i w ogóle.

W najbliższą sobotę jadę do Profesora na kontrolę :-D z czego bardzo się cieszę, to niezwykły człowiek :!:

Pozdrowienia dla Was 8-)

Katja - Czw 23 Lip, 2009

Witaj kropeczka :-) Mam nadzieję, ze lada chwilka zarejestrujesz sie na forum i nie bedziesz tylko tutaj gościnnie :-) Cieszę się, że po przebytych osteotomiach służy Ci zdrówko! Te 15 cm to było coś! Gratuluję Ci sukcesów :-)
Pozdrów od nas profesora w Skórzewie i pochwal mu się, że też już należysz do "sekty forum" ;-) jak on to mówi :-)

kropeczka - Pon 03 Sie, 2009

Cześć dziewczyny!!!

Przekazuję Wam wszystkim pozdrowienia ze Skórzewa od profesora Czubaka! Trochę nawet poplotkowaliśmy sobie na temat forum, jest dumny że powstało. Myślał że nie wiem że istnieje, ale jak mu powiedziałam że jestem już zarejestrowana był bardzo pozytywnie zaskoczony :)

Jest bardzo zadowolony z efektów operacji i ''wyzwał'' mnie za to że nie noszę wysokich obcasów... :-D jak mi o tym mówił myślałam że tam padnę ;-)
Pozdrowionka

AgaW - Pon 03 Sie, 2009

To wspaniale Kropeczko, że w Twoim przypadku operacja Ganza nie dała jakiś przykrych komplikacji.
Dwa lata to kawał czasu - z Twojego postu wynika, że starasz się nie przeciążać nogi.
Jak oceniasz swoją sprawność w życiu codziennym po tych 2 latach? Skoro czasem pojawia się przy wysiłku ból biodra to w jakich okolicznościach? Czy to jest ból taki jak przed operacją? Czy też mniejszy - boli biodro czy też może bardziej kolano?
Wybacz, że zadaję tyle pytań, ale jestem bardzo ciakawa jak to jest 2 lata po, czego można się spodziewać.
Jeśli możesz to napisz o swojej rehabilitacji po operacji. Czy korzystalaś z pomocy rehabilitanta?
Pozdrawiam! ;-)

Jowi - Pon 03 Sie, 2009

Trzymam za Was kochani kciuki, żebyście jak najdłużej cieszyli się swoją sprawnością i w ogóle korzystali z nowych możliwości jak najpełniej:)
kropeczka - Czw 06 Sie, 2009

Witajcie!
Nie przeciążanie nogi było możliwe dopóki nie pracowałam tam gdzie obecnie. Są dni gdzie muszę stać po 7, 8 a nawet 9h lub wiele chodzić, każdy dzień w tej firmie jest całkiem inny. Na początku gdy stałam bolał mnie kręgosłup a nie biodro, ale teraz zdarza się że pojawia się ból w biodrze.
Codzienność stała się łatwiejsza że tak powiem, mogę sobie pozwolić na więcej. A jeśli pojawia się ból to boli kręgosłup w części lędźwiowej. Ból kolana pojawił się tylko parę razy i było to w krótkim czasie od operacji.
Moja rehabilitacja odbywała się głównie w domu, bez pomocy specjalisty. Wykonywałam ćwiczenia które zaleciła pani Ania- szpitalna rehebilitantka ;-)

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to chętnie odpowiem :->
Pozdrawiam :!:

Vee - Sro 04 Lis, 2009

Witam wszystkich. Jestem już prawie 9lat po osteotomi Ganza. miałam operowane oba biodra, w pół rocznych odstepach. Razem z wyciągnięciem 3 zabiegi. jestem w 7 miesiącu ciąży. Czy jest może wśród Was ktoś kto moze mi doradzić jaki poród powinnam wybrać? Ostatnio przeczytałam w jakiejś gazecie, że nie powinnam rodzić naturalnie.. Jeżeli któraś z Was rodziła po tych operacjach prosze o porade...
Katja - Sro 04 Lis, 2009

Vee napisał/a:
Witam wszystkich. Jestem już prawie 9 lat po osteotomi Ganza. miałam operowane oba biodra, w pół rocznych odstepach. Razem z wyciągnięciem 3 zabiegi. jestem w 7 miesiącu ciąży. Czy jest może wśród Was ktoś kto moze mi doradzić jaki poród powinnam wybrać? Ostatnio przeczytałam w jakiejś gazecie, że nie powinnam rodzić naturalnie.. Jeżeli któraś z Was rodziła po tych operacjach prosze o porade...


Witaj Vee :-) Gratuluję stanu błogosławionego :) Chciałabym Ci doradzić, ale nie mam w tej kwestii doświadczenia. Kiedy przed moim Ganzam rozmawiałam z prof. Czubakiem i innymi lekarzami mówili zgodnie, że nie wiedzą przeciwskazań do porodu drogą naturalną. Mamy tu na forum obszerniejszy temat ciąży i bioderek. Tam na pewno szybciej złapiesz dziewczyny, które powiedzą Ci więcej. Podaję link- zarzuć tam swoje pytanie: http://forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=154
A przy okazji wiemy już kto jest naszym najstarszym Gaznowiczem! Ho ho! 9 lat! Wspaniale. Nie mogę doczekać się na wiecej. Opisz nam jak funkcjonują Twoje bioderka. Opisz czy masz jakieś kłopoty, czy na coś możesz narzekać, czy tylko pozazdrościć Ci kondycji i zadowolenia? Ja i pewnie wielu innych z niecierpliwością czeka na Twój post :-) Dla nas to szalenie ważne. Każdy z nas zastanawia się jak to będzie u nas kilka lat po osteotomii Ganza?

kropeczka - Sro 04 Lis, 2009

Vee napisał/a:
Jeżeli któraś z Was rodziła po tych operacjach prosze o porade...


Witaj,
ja co prawda rodzenie dzieci mam jeszcze przed sobą, ale podczas ostatniej wizyty u profesora na kontroli to poruszyłam właśnie kwestię porodów. Gdy tylko pojawiły się problemy z biodrem to ortopedzi cały czas uczulali moich rodziców, abym nigdy i w żadnym przypadku nie rodziła naturalnie, poród ma się odbyć drogą cesarskiego cięcia. Natomiast profesor nie widzi żadnych przeszkód, powiedział mi że jeśli nie będzie żadnych przeciwskazań z położniczego punktu widzenia to mogę rodzić naturalnie. Ale gdybym miała jakieś obawy to mogę do niego przyjechać i wtedy coś ustalimy. Wiem że dla Ciebie to może nic konkretnego ale chciałam Ci przekazać to co wiem na ten temat. Choć wiadomo że jest to bardzo indywidualny "problem" i każda z nas musi gruntownie przemyśleć i rozpatrzeć ''za'' i ''przeciw'' każdej z metod.
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę pomyślnego rozwiązania :-)

madzi_czer - Sro 04 Lis, 2009

Vee super, że się do nas przyłączyłaś! Woooow, 9 lat po Ganzu, to jest coś!!! Napisz nam coś więcej, bo jesteśmy bardzo ciekawi Twojej historii !!!
Wspaniale, że spodziewasz się Maleństwa! Tak, jak już Katja wspomniała poczytaj ten temat http://forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=154 , choć szczerze mówiąc jesteś jedną z pierwszych, która po operacji spodziewa się dziecka :-)

Ja urodziłam przed operacją. Mi również Profesor powiedział, że nie ma przeciwskazań do porodu siłami natury, potwierdził to również dr Sionek, u którego byłam z polecenia od mojej pani ginekolog, aby na piśmie otrzymać informację sn czy cc. No i dr Sionek z uśmiechem na twarzy napisał, że nie ma przeciwskazań :evil: . Jednak i tak skończyło się na cc, bo córa była źle ułożona.
Myślę, że warto abyś jednak przed urodzeniem wybrała się do Profesora i z nim to ustaliła :->

pasiflora - Sro 04 Lis, 2009

Vee odpisalam Ci w temacie o ciąży :-D
AgaW - Sro 04 Lis, 2009

Vee - witaj na forum! :-D
Dołączam się do próśb koleżanek, abyś napisała coś więcej jak to jest 9 lat po Ganzu!

Vee - Pią 04 Gru, 2009

Dziękuje wszystkim za miłe słowa.. :-> Jutro jadę na kontrole do Skórzewa i zapewne dowiem się jaki poród powinnam wybrać.. Strasznie jestem zestresowana bo boje sie o zdrowie dziecka.. zaczął się 8 miesiąc.. nie chce aby były jakieś powikłania przy porodzie.. Synuś jest bardzo duży.. mam 22 lata będzie to mój pierwszy poród.. wcześniej 2 razy poroniłam.. dlatego to dla mnie tak ważne i stresujące.. przeczytałam w gazecie (jak już wspominałam wcześniej) że po tego typu operacjach i ogólnie po jakiejkolwiek ingerencji w stawy biodrowe nie wolno rodzić naturalnie, ponieważ największy nacisk jest na biodra podczas porodu.. a osobiście chce sie zajmować maleństwem od razu po porodzie.. nie moge pozwolić sobie na jakąkolwiek niedyspozycje..
Jeżeli chodzi o moje życie po operacji.... hmm niby 9 lat, ale tak naprawde tego się nigdy nie zapomina... troszkę za szybko odrzuciłam kule i chodziłam bez.... jestem strasznie uparta ;) ))) to naderwało mi się ścięgno w prawym bioderku.. przez pierwsze kilka lat pobolewały mnie na zmianę pogody.. jak jakoś krzywo stąpnęłam przy schodzeniu po schodach, jak za dużo chodziłam.. po dużym wysiłku fizycznym bieganie, długie spacery, taniec, i narty jak spędzałam praktycznie całe dnie na stokach ;) . Nie miałam również długo "czucia" w górnej/wierzchniej partii ud tak szczerze to do dzisiaj jeszcze nie do końca to doszło do siebie. Na początku strasznie wstydziłam sie blizn.. na plaży "wychodziły" ze stroju.. ale do wszystkiego trzeba przede wszystkim dojrzeć w tym momencie nie zauważam ich... ba nawet czuje sie z nimi dobrze... bardziej indywidualnie ;D

pyznik - Czw 04 Lut, 2010

Witam
jestem ponad 2 lata po ganzu. Na pewno jest lepiej niż przed, chociaż ostatnio zaczęłam odczuwać lekki ból po bieganiu. Jeszcze przed operacją rozmawiałam i z profesorem i z jego asystentem, który badał mnie podczas przyjecia do szpitala czy po operacji będę mogła uprawiać sporty obciążające biodro typu bieganie, squash czy tenis i z tego co pamiętam nie widzieli przeciwskazań. No ale skoro pojawił się ból to nie wiem czy nie lepiej powiedzieć basta.
Mam jeszcze takie ogólne pytanie czy i jeżeli tak to jak często pojawiacie się na kontrolach, ja od wyjecia śrubek jeszcze nie byłam bo jakoś nie czułam potrzeby.

Katja - Czw 04 Lut, 2010

Witaj pyznik. Jeśli pojawił się ból powinnaś skonsultować go z lekarzem. Pytasz
pyznik napisał/a:
czy i jeżeli tak to jak często pojawiacie się na kontrolach, ja od wyjecia śrubek jeszcze nie byłam bo jakoś nie czułam potrzeby.
- ano jeśli o mnie chodzi staram się w miarę regularnie doglądać czy wszystko jest na miejscu ;-) I jeśli zaczął dokuczać Ci ból na pewno powinnaś udać się na wizytę. Inną sprawą jest to, iż zdecydowanie powinnaś być w stałym kontakcie ze swoim fizjoterapeutą. Nierzadko problemy "jakiś czas" po zabiegu nie są problemami które może rozwiązać lekarz, w większości dotyczą sfery, która wymaga kontaktu z fizjoterapeutą. Mam nadzieję, że takowego posiadasz :-) Poza tematem zapraszam Cię na bezpłatne Warsztaty z nowoczesnej fizjoterapii - więcej TUTAJ - organizowane przez Fundację Bioderko - wiedzą jaką możesz na nich zdobyć rozwiałaby wiele Twoich problemów. Zapraszam Cię serdecznie. Zdaje się, że jesteś z Warszawy to tym bardziej, bo masz blisko, w zasięgu ręki :-)
pyznik - Pią 05 Lut, 2010

Dzięki Katju za radę, chyba rzeczywiście przy najbliższej okazji udam się do profesora, niestety jeśli chodzi o kontakt z moim rehabilitantem i regularne wizyty kontrolne to o tyle mam utrudnioną sprawę, że chwiliowo mieszkam dość daleko od Warszawy:((
A czy Ty przy okazji wizyt kontrolnych dostajesz jakieś zakazy i obostrzenia co do uprawiania sportów?

kinga - Pią 05 Lut, 2010

pyznik napisał/a:
A czy Ty przy okazji wizyt kontrolnych dostajesz jakieś zakazy i obostrzenia co do uprawiania sportów?

Katja wszystko pisze w swoim blogu http://dziennikzremontu.blogspot.com
wystarczy poczytać :)
jak również pozostałe historie Forumowiczy po osteotomii Ganza :) wszystko jest opisane dokładnie !!! :)

pyznik - Pią 05 Lut, 2010

Niestety na luksus czytania póki co nie bardzo mogę sobie pozwolić, mam w domu trzymiesięczną córeczkę, która pochłania 90% mojego czasu:) przejrzałam więc bloga dość pobieżnie. Rzuciło mi się w oczy, że pobolewa Cię ciągle prawa noga, nie znalazłam natomiast odpowiedzi na pytanie czy ten ból skomentował jakoś profesor. Może jednak ból po wysiłku to normalne bo w sumie te nogi, mimo jak pisałaś "fachowego operatora" nigdy nie będą takie jak zdrowe.
mardorka - Wto 13 Lip, 2010

Nika napisał/a:
To ja się dziś pochwalę :mrgreen: wprawdzie pozwolenie na biegi dostałam już dawno, ale dziś dopiero się odważyłam. Odkurzyłam buciska jeszcze z czasów dawnej świetności, kiedy to zasuwałam regularnie. I dziś był powrót :mrgreen:

Cieszę się razem z Tobą ale zazdroszczę Ci możliwości biegów :-P , moje buty służą teraz jedynie do aerobiku i raczej tak już pozostanie bo inaczej przyśpieszę termin swojej operacji jak zacznę biegać.

zozo - Wto 13 Lip, 2010

Mardorka, hej widzę, że zaczyna się u Ciebie tak, jak u mnie. Pierwszy raz po ostrym bólu w lewym stawie byłam u ortopedy, jak miałam jakieś 23 lata. Ortopeda z moim zdjęciem poszedł do kolegów na konsultacje, jak wrócił, to niewiele mi powiedział, ale chciał mnie położyć do szpitala. Ból przeszedł, więc do szpitala się nie stawiłam. Prowadziłam dalej aktywne życie - jeździłam nawet na nartach i to nie z oślich łączek a Zakopane - Kocioł Gąsienicowy i Goryczkowy, Rumunia, Ałma Ata - również bardzo wysokie góry. Dużo później zastanawiałam się, czy tą jazdą na nartach nie przyspieszyłam sobie zmian w biodrach.

Nie wiem, czy aerobik jest wskazany - z pewnością ćwiczenia w odciążeniu tak, np. pływanie, jazda na rowerze.

mardorka - Wto 13 Lip, 2010

Witaj Zozo - oby to nie były miłe złego początki aczkolwiek nadal mimo wszystko uważam że operacja to ostateczność a to co się najezdziłaś na nartach to Twoje :-) Być może przyspieszyłaś zmiany w biodrach tak jak i ja bieganiem ale niczego nie żałuję - trzeba żyć pełnią życia i robić to co się lubi dopóki jeszcze można :-)

Nie dostałam zakazu odnośnie aerobiku a pływać też lubię więc w razie czego zamiana aktywności nie będzie dla mnie problemem :-)

Katja - Wto 13 Lip, 2010

pyznik napisał/a:
przejrzałam więc bloga dość pobieżnie. Rzuciło mi się w oczy, że pobolewa Cię ciągle prawa noga, nie znalazłam natomiast odpowiedzi na pytanie czy ten ból skomentował jakoś profesor. Może jednak ból po wysiłku to normalne bo w sumie te nogi, mimo jak pisałaś "fachowego operatora" nigdy nie będą takie jak zdrowe.


Witaj pyznik. Tak, masz rację i dobrze zauważyłaś. Trwale i niezmiennie mam kłopot z prawą nogą. Operowaną jako pierwszą w październiku 2008 roku. Mimo ponad 1,5 rocznej pracy z doskonałym fizjoterapeutą noga nadal boli i sprawia kłopot podczas każdego wyjazdu i próby powrotu do sportu. Mój zasięg - dystans jaki potrafię przejść bez bólu w prawym biodrze to ok 1 km. Czasem - zależne od pogody (dosłownie), dnia, kondycji jest to więcej, a czasem sporo mniej. Ja też zadaję sobie pytanie dlaczego prawa boli a lewa, operowana tą samą metodą ni w ząb; nie sprawia najmniejszych kłopotów, zachowuje się i współpracuje z ciałem wzorcowo. Pytasz czy poruszałam ta kwestię z jakimś profesorem. Naturalnie. I nie z jakimś, ale z moim własnym operatorem czyli prof. Jarosławem Czubakiem. Wspólnie doszliśmy do tych samych wniosków. Moja operacja została wykonana o kilka lat za późno. Zmiany zwyrodnieniowe w prawym biodrze były już daleko posunięte. Nie wszystko zawsze widoczne jest na zdjęciu rentgenowskim. Lekarz też nigdy nie jest w stanie "dowiedzieć się" jak bardzo boli pacjenta staw. Nie jest w stanie, bo nie ma żadnej miary bólu, która mogłaby go obiektywnie określić. U mnie RTG wykazywało duże zmiany, ale takie, którym osteotomia Ganza jest w stanie pomóc. Mój organizm tak mocno przyzwyczajony był do bólu i tak głęboko go akceptował, że lekarzowi trudno było ocenić, dostrzec to, że boli "naprawdę" i mocno w związku z tym jeszcze raz "przewałkować" kwestię czy na pewno Ganz (kwestia zdjęcia bólu co min. ma za zadanie ten zabieg). Jak się okazało moje pojęcie bólu jest sporo przesunięte w stosunku do odczuć przeciętnego pacjenta. W październiku 2008 roku wspólnie podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu na prawym biodrze (a później na lewym - nieco lepszym, bo bez widocznych zmian zwyrodnieniowych) zabiegu osteotomii okołopanewkowej sposobem Ganza. Decyzja była wspólna i dobrze przemyślana. Profesor podejmując ją podkreślał, że dla tego biodra jest już późno, że idealny moment na zabieg był 5 lat temu, mimo to podjęliśmy ryzyko by ratować staw i pozbyć się bólu wyżej wymienioną metodą, zamiast stosować implant. Po niecałych 2 latach od zabiegu i ja i profesor wiemy, że nie przyniósł oczekiwanego happy endu. Staw zyskał lepsze warunki, lepsze pokrycie głowy kości udowej, udało nam się przedłużyć jego żywotność, zapobiec bardzo prawdopodobnemu niechybnemu wywichnięciu z panewki, ale nie udało nam się pozbyć się bólu. Zwyrodniony staw boli praktycznie tak samo jak bolał przed zabiegiem. Może w inny sposób, przy nieco innych aktywnościach, może jest inaczej umiejscowiony, ale nieodłącznie ból jest ze mną prawie codziennie.
Rozumiem to i wiem, że stawka była wysoka. Tym razem udało się tylko częściowo. (nie zapominajmy, że dzięki osteotomii zyskałam lepsze warunki anatomiczne w stawie). Z całkowitą świadomością trawię decyzję o kolejnej operacji tegoż samego biodra. Nie mówię, że decyzja jest łatwa, ale robię to po to aby pozbyć się bólu, który blokuje mnie i nie pozwala funkcjonować na pełny regulator; uprawiać ukochanych sportów, żyć jak normalni ludzie, spacerować, pracować... Non! Rien de rien ... Non ! Je ne regrette rien (niczego nie żałuję) :-) - Jak śpiewała Edith Piaf.
Lada moment przyjdzie podjąć decyzję. Ewentualny termin ponownego grzebania w biodrze, tym razem wstawiania mu eleganckich elementów z połyskującej stali czeka na mnie już od roku.... Tak, to się nazywa zapobiegliwość ;-)

Non! Rien de rien ...
Non ! Je ne regrette rien
Ni le bien qu'on m'a fait
Ni le mal tout ça m'est bien égal !

Non ! Rien de rien ...
Non ! Je ne regrette rien...
C'est payé, balayé, oublié
Je me fous du passé!

Avec mes souvenirs
J'ai allumé le feu
Mes chagrins, mes plaisirs
Je n'ai plus besoin d'eux !

Balayés les amours
Et tous leurs trémolos
Balayés pour toujours
Je repars à zéro ...

Non ! Rien de rien ...
Non ! Je ne regrette nen ...
Ni le bien, qu'on m'a fait
Ni le mal, tout ça m'est bien égal !

Non ! Rien de rien ...
Non ! Je ne regrette rien ...
Car ma vie, car mes joies
Aujourd'hui, ça commence avec toi !



kinga - Sro 14 Lip, 2010

dobrze Katju że już wcześniej wpisali Ciebie "awaryjnie" na listę...heh nikt nie przypuszczał, że wykorzystasz to :(
no ale kapo lepsze niż endo i ważne żeby nie bolało :)

pasiflora - Czw 15 Lip, 2010

kinga napisał/a:
no ale kapo lepsze niż endo
Na pewno mniej inwazyjne i przeznaczona dla osób czynnych sportowo Czy lepsze? Nie nam to oceniać
MartaR - Sro 22 Wrz, 2010

Witajcie
Jestem niespełna rok po Ganzu. Do tej pory było cudownie. Ból, który bezustannie towarzyszyl mi przed operacją, zniknął a ja byłam szcześliwa i przekonana, że już nigdy nie wróci. Nareszcie mogłam spacerować nawet po kilka godzin i po prostu normalnie żyć. Niestety ból wrócil ;-( Dokladnie 2 tygodnie temu poczułam to dziwne (znane tylko nam - bioderkowiczom) zesztywnienie, zblokowanie nogi i dopadl mnie strach ale i nadzieja, że to może na chwile i zaraz zniknie. Ale nie znika, codziennie jest chyba gorzej. Wczoraj cała noga mnie wprost rwała - biodro, kolano, nawet stopa. Czuje takie dziwne pulsowanie w środku, znowu cięzko mi jest nawet stojąc postawić stope operowanej nogi na krześle (taki test czy staw się "zblokował"), czasem mam wrazenie jakby mi ktoś nogę od środka polewał zimną wodą….czuję śruby, i wydaje mi się że coś mnie uwiera w środku… Znowu śpię z poduszką między nogami bo tak chyyba mniej boli. Rano wstaję ze strachem i pierwsza myśl - czy boli…? Rano boli mniej a w ciągu dnia się "rozkręca" np.teraz (10:30 rano) już rwie mnie kolano. I znowu noga boli i sztywnieje niezależnie od tego czy stoję czy siedzę, czy idę - tak jak kiedyś … i znowu ból nie mija nawet jak po przejściu jakiegoś dystansu (znowu TYLKO krótkiego) daję nogom odpoczać siadając …. To wszystko miało mnie opuścić i znowu wrócił ten cały koszmar…;-( Mocno daje mi też w kość utrzymujący się od operacji miejscowy brak czucia - chyba nerwy zaczynają odżywać bo dotyk niektórych obszarów nogi sprawia uczucie podobne do porazenia prądem (i nie żartuje) - to nie jest przyjemne;-/
Nie jest dobrze … ;-( W piątek idę na RTG a w poniedziałek do prof. Czubaka - muszę koniecznie sprawdzić czy coś złego dzieje się ze stawem, czy to jakieś moje zaniedbania - to mi powie mam nadzieję mój rehabilitant, z którym zobaczę się niestety dopiero za tydzień (jest na urlopie)….;-(
Jeśli w tzw. międzyczasie ktoś ma jakieś rady jak sobie pomóc i zmniejszyć ból (bo np. ma podobne doświadczenia) - będę wdzięczna za wszelkie rady i porady bo stres mnie zżera a ból paraliżuje … ;-(

Katja - Sro 22 Wrz, 2010

MartaR, na spokojnie, przede wszystkim spotkaj się z operatorem i równolegle ze swoim terapeutą. Dokładnie przyjrzyjcie się sprawie. Mam nadzieję, że to błahostka z której pędem wybrniesz. Tego mocno Ci życzę. Ganz daje duże możliwości przedłużenia sprawności i żywotności bioderka, ale faktycznie, warto o nie po owym Ganzu dbać. Na pewno nie daj się czarnym myślom i czym prędzej spotkaj z teamem operator/fizjoterapeuta. Do tego czasu, daj nodze odsapnąć. Nie forsuj się, odpocznij w domu a jak masz możliwość, weź w pracy wolne.
MartaR napisał/a:
Mocno daje mi też w kość utrzymujący się od operacji miejscowy brak czucia - chyba nerwy zaczynają odżywać bo dotyk niektórych obszarów nogi sprawia uczucie podobne do porazenia prądem (i nie żartuje) - to nie jest przyjemne;-/


Uczucie prądu i nieprzyjemna nadwrażliwość to standard. Koniecznie zwróc na to uwagę terapeucie - pokaże Ci jak pracować nad strefą.

Głowa do góry Marta :)

MartaR - Sro 22 Wrz, 2010

Katja, podziwiam Twój optymizm bo mimo wszystko sama się nie poddajesz a ja to od razu mam milion czarnych wizji i już tylko czuję, że znowu koszmar powraca i zamieni moje życie w to piekło, które miałam nadzieję, że już mineło… Oby tylko nic ze stawem się nie działo złego i to tylko jakies przeciążenie, które mam nadzieję minie…Fakt, że ostatnio troche się "nie szanowałam" - brzydko mówiąc. Niewłaściwe obuwie (jak nie obcasy to balerinki, o których tu właśnie przeczytalam ze nie należy ich nosić a ja w nich godzinami sobie chodziłam, bo takie wygodne, a biodra się kołatały...), dźwiganie, częste siedzenie "noga na nogę", brak ćwiczeń bo milion innych spraw na głowie…Po dokonaniu rachunku sumienia widzę, że sama sobie mogłam "kuku" zrobić;-/
Zdrowie jednak najważniejsze bo jak mnie boli to wszystko inne nie ma już żadnego znaczenia - nawet nie mam ochoty z nikim rozmawiać ani się spotykać…Mam nadzieję, że ten ból mnie jednak opuści….tylko najgorsze jest to, ze to TEN specyficzny dobrze mi znany, już nieco zapomniany rodzaj bólu, który nie występuje u ludzi zdrowych…wiec nie wiem co mam o tym myśleć…;-/

Fizkom - Sro 22 Wrz, 2010

MartoR,
Pamiętam Ciebie jak chodem kangurowym, o dwóch kulach weszłaś do mojego gabinetu. Chyba nawet nakrzyczałem trochę wtedy na Ciebie (czasami mi się to zdarza :oops: ). Pamiętam również jak parę tygodni później, po rehabilitacji z Panem Kubą, śmiało stawiałaś równe kroczki już bez kul. Twój stan poprawiał się z tygodnia na tydzień. Dbałaś o swoje stawy biodrowe, myślałaś o nich, pracowałaś nad nimi. Efekty było widać jak na dłoni.
Twój ostatni post to faktycznie rachunek sumienia. Jak czytam - potrzebny i mam nadzieję, że wnioski z niego zostały przez Ciebie wyciągnięte. Oczywiście najpierw diagnostyka obrazowa stawu biodrowego. Może Ciebie to zdziwi ale jestem o to badanie spokojny. Nie wykaże wiekszych odstępstw od poprzedniego. Ot co najwyżej zalanie okostną łbów śrub. I tyle......
Jeśli będzie tak jak piszę, wracaj do swojego fizjoterapeuty. Rozpocznij pracę z Nim nad tułowiem, miednicą, stawami biodrowymi, jakością podporu na nodze operowanej, długością kroków, tempem chodu itd., itp.. Będzie dobrze........

Powodzenia,
Fizkom

P.S. koniecznie napisz jaki był wynik RTG / USG. Na szali postawiłem swoje dobre imię..... :mrgreen:

MartaR - Sro 22 Wrz, 2010

W poniedziałek - po wizycie z nowym RTG u Prof.Czubaka wyspowiadam się tu ze wszystkiego;-)
Trochę się zachłysnełam tym poczuciem, ze jest tak wspaniale i nic mnie nie boli i chyba zapomnialam, że jednak jestem już na zawsze "bioderkowiczem", który powinien dbać o swoje stawy….a ostatnio to tylko "biegi przez płotki" były niemalże więc dostałam teraz łomot niezły od mojej nogi… ;-/ to tak ku przestrodze dla innych...;-)
mam nadzieję, że będzie OK...

Fizkom - Sro 22 Wrz, 2010

MartoR,
Tak, tak. Ku przestrodze dla innych. Między innymi po to stworzone zostało Forum. I po to aby pomagać innym..........

Fizkom

Bonia - Sro 22 Wrz, 2010

Cześć Marta R czytając Twój post jak bym czytała o sobie też mysłałam że po operacji wszystko mi wolno hulaj dusza piekła nie ma bo nie boli i jest bajrandzko no więc siadałam sobie i naprzykład zakładałam buta czy kapcia z nogą na nodze bo tak mi było wygodnie i tak raz drugi do trzeciego razu za trzecim już nie było wesoło złapał mnie ból w okolicy płytki i śrub śruby które czułam tylko jakiś czas po operacji zaczeły znowu mnie nie miłośiernie uwierać i do tego bolała mnie cała noga pół roku od wstawienia zespolenia i znów ból dwa dni ketonal i jak bolało tak boli.nie pomaga Więc dzwonie do prof co się dzieje? I pierwsze jego pytanie coś ty u licha znowu nawiwijała? Gdy się dowiedział co zrobiłam to krótko mówiąc zachwycony nie był oberwałam któryś raz z kolei. W trakcie tej całej z nim rozmowy leżałam na tabczanie więc kazał mi ruszyć z niego tyłek i rozchodzić tą nogę. I powiedział mi tyle za własną głupotę to sobie teraz cierp. I miał rację bo ból ustąpił po rozchodzeniu a na kontrolnym RTG zmian nie było wszystko było ok i na swoim miejscu.

podczas wizyty powiedział że jak jeszcze raz założę nogę na nogę i nie będę bardziej dbała o biodro to sobie piwa naważę na własne życzenie. Więc mimo że jesteś rok po Ganzu to niestety trzeba uważać. Ja do dzisiaj niestety łapie się jeszcze na różnych ciemnych sprawkach jak jeszcze zakładanie nogi na nogę albo nie prawidłowej postawie w chodzie czy siedzeniu no i wymyślaniu wymówek a bo się spieszę tak jest wygodniej itd itp lista moich grzeszków jest nadal długa :-D ale za każdym razem jeśli zrobię coś nie tak to dostaje od biodra po tej durnej głowie. Jestem już dwa lata po operacji rok od wyciągnięcia zespolenia ale nie które nakazy i zakaży i dbanie o biodro obowiązuje nas stale. Ostatnio terapeuta dość dobitnie mi to uświadomił cieszenie się życiem i życie jak najbardziej normalnie wskażane!!!!! Robienie głupot absolutnie nie!!!!!!!!!!! I nie ma wymówek a bo mi się zapomniało a bo się spieszę.

Agata K - Sro 22 Wrz, 2010

Bonia masz całkowitą rację.Ja całkiem niedawno skarżyłam się na ból operowanego biodra,więc poszłam do mojego lekarza i usłyszałam to samo.Dostałam dodatkowe ćwiczenia i przykazania o których trzeba pamiętać,bo inaczej sytuacja może się powtórzyć.
Robienie głupot absolutnie nie!!!!!!! Potwierdzam te słowa bo sama tego doświadczyłam.

AgaW - Sro 22 Wrz, 2010

Ja też mam nadzieję MartoR, że to pogorszenie to wynik skumulowania się "grzeszków", jakieś przeciężenie stawu. Jeśli rtg wyjdzie w porządku to będzie znak, że jest szansa że rehabilitacją odwróci to pogorszenie.
Pomyśl co jeszcze mogło spowodować taki nawrót bólu - to nie stało się samo-jeśli pojawił się tak z dnia na dzień to znak, że coś sobie zaszkodziłaś, może to jakiś uraz mięśnia/ścięgna. Pomyśl o kilku ostatnich dniach przed pojawieniem się bólu, przypomnij co robiłaś, co się działo. Może na czymś stanęłaś? może miałaś obuwie niewygodne? może nawet zrobiłaś coś w stylu: wiązanie buta na nodze "zarzuconej" na brzeg wanny ? ( zbyt mocne zgięcie ), przeskakiwałaś dynamicznie przez duże "coś" ( kałuża ) albo jeszcze coś innego?
To ważne - bo będziesz mogła o tym opowiedzieć lekarzowi i terapeucie, a oni analizując sytuację będą mogli szybciej znaleźć przyczynę. Nawet jeśli rtg będzie dobre i Prof.powie żeby się nie martwić to niezależnie skonsultuj się z fizjoterapeutą.
Trzymam kciuki, że szybko znajdzie się przyczyna pogorszenia i "recepta" na poprawę, tymczasem nie zamartwiaj się na zapas, zadbaj o odpoczynek biodra.

MartaR - Czw 23 Wrz, 2010

Tak po krótce to z tzw. "grzechów głównych", które sama zidentyfikowałam ;-) to myślę, że boli bo np.:
Nosiłam w ręku (idąc ok. 0,5 km w butach na obcasach) ważącego jak dla mnie dużo za duuużo laptopa (prof. już dawno mówił, że mam tego nie robić ale tragarza w pracy nie mam ;-/
W dniu kiedy pojawil się po raz pierwszy ból, dźwigalam ciężkie drewniane krzesła bo oczywiście nie mogłam poczekać aż ktoś inny to zrobi ;-) w ogóle chyba ostatnio za dużo dzwigałam różnych rzeczy … ;-/
Baardzo często chodziłam we wspomnianych balerinkach a to są takie buty jakby ich nie było … więc zerowa amortyzacja dla stóp i stawów…przypominam sobie teraz po pytaniu AgiW, że nawet w nich skakałam z takiego ok. metrowego murku na beton …. ;-/ oraz (nie wiem czy to istotne ale może…) często nosiłam sztywne obcisłe jeansy, które ugniatały moje śruby i w ogóle ograniczały kości w pozycji siedzącej - przed operacją w ogóle nie mogłam nosić takich spodni ponieważ później koszmarnie bolał mnie staw biodrowy, wiec może to też ma swój zły wpływ teraz na moje samopoczucie …
No i wspominane siedzenie noga na nogę oraz obcasy - ja to tak lubie… ;-(
AgaW, a dlaczego może też zaszkodzić to o czym piszesz cyt: "może nawet zrobiłaś coś w stylu: wiązanie buta na nodze "zarzuconej" na brzeg wanny ? ( zbyt mocne zgięcie )" ?? Szczerze mówiąc, w zginaniu nogi też się nie ograniczałam dotychczas, bo nie wiedzialam ze to istotne…

Swoją drogą dzisiaj czuję się już o niebo lepiej niż w ostatnich dniach ale wczoraj i przedwczoraj po pracy już "nie szalałam" z zakupami, myciem podłóg na kolanach ;-) , obuwie z serii "zdrowe", odzież nieobciskająca, gorąca kąpiel i masaż sponiewieranej nogi, lekkie ćwiczenia rozciągające ... Może bedzie "rozgrzeszenie"i pożegnanie z bólem... ;-)
Tylko, że wcześniej też już miałam na sumieniu różne "przewinienia" i ból się nie utrzymywał tak długo (ba! właściwie go nie było) i teraz to mnie martwi … ;-(

Mijka - Czw 23 Wrz, 2010

MartaR napisał/a:
Tylko, że wcześniej też już miałam na sumieniu różne "przewinienia" i ból się nie utrzymywał tak długo (ba! właściwie go nie było) i teraz to mnie martwi … ;-(

Marto może to był moment przesytu Twoich "przewinień" i stąd ten ciągły ból :) pocieszające jest to, że jak piszesz po ograniczeniu swoich szaleńst ból zmalał. Może nie będzie tak źle :) zwolnij dziewczyno :) nie szalej :) ale myślę, że porady fachowej to powinnaś zasięgnąć :)

pasiflora - Czw 23 Wrz, 2010

MartaR napisał/a:
w butach na obcasach
To mnie szokuje. BIODERKA NIE CHODZĄ NA OBCASACH :!: :!: :!:
MartaR napisał/a:
Nosiłam w ręku ważącego jak dla mnie dużo za duuużo laptop
Do plecaka rozłożyć równomiernie ciężar :!:
aga.t. - Czw 23 Wrz, 2010

och Marta, chciałoby się rzec: co za dużo to niezdrowo. chodzi mi o to,że trochę za bardzo się rozszalałaś-ale chyba już sama zdałaś sobie z tego sprawę. też uwielbiam buty na obcasach,wyyysokich :) ale cóż-zostaną w szafie na pamiątkę :-P teraz adidaski i plecaczek-choć jestem "przed" ale chcę oszczędzić moje bioderka ile się da. dziewczyny mają więcej doświadczenia,więc przyłączam się do wcześniejszych postów: idź do specjalisty,po co cierpieć? to Twoje zdrowie. powodzenia i czekamy na dalsze posty :)
Grazyna1950 - Czw 23 Wrz, 2010

Od dawna noszę plecaczek i dzieki temu mogę sama robić niektóre zakupy, nie nadwyrężając bioderek. O obcasach też już dawno zapomniałam.
Bonia - Czw 23 Wrz, 2010

Marta R i masz odpowiedz, na swoje pytanie noszenie nie odpowiednich butów dzwiganie ciężkich przedmiotów skakanie zginanie na maxa nogi noszenie obcisłych spodni Marta ja też lubie obcisłe spodnie zwłaszcza biodrówki przed operacją jak ty przestałam je nosić bo mnie biodro bolało po operacji że względu na śruby mowy nie było o noszeniu takich spodni. A ostatnio ubrałam takie obcisłe biodrówki i mimo że śrub już nie mam to po godzinie musiałam je zdjąć bo mnie cała noga bolała. I w pierwszym momencie nie wiedziałam skąd ten ból dopiero Piotr Medic mnie oświecił co się dzieje;-). A więc nie szalej i przystopuj trochę to jest to co mówiłam bioderko daje Ci po głowie
AgaW - Czw 23 Wrz, 2010

MartaR napisała:
"AgaW, a dlaczego może też zaszkodzić to o czym piszesz cyt: "może nawet zrobiłaś coś w stylu: wiązanie buta na nodze "zarzuconej" na brzeg wanny ? ( zbyt mocne zgięcie )" ?? Szczerze mówiąc, w zginaniu nogi też się nie ograniczałam dotychczas, bo nie wiedzialam ze to istotne… "
Wiesz Marto...miałam jakoś czas temu dyskomfort graniczący z niewygodą, jakby naciągnięciem czegoś w biodrze. To co jakiś czas powtarzało się. Kiedy byłam na kontroli u Fizkoma w rok po operacji, to poruszyłam ten temat. Analiza codziennych zachowań, gdy szybkowałam się w pośpiechu do pracy doprowadziła to tego, że właśnie takie sznurowanie buta, zaraz czyszczenie go ( na wannie było wygodnie ) szkodziło mi, naciągało niektóre tkanki, brakowało trochę zgięcia i biodro się przeciążało, dawało sygnały że coś mu nie pasuje.
Odkąd wyeliminowałam takie zachowania to ten dyskomfort się nie powtórzył. Dlatego właśnie podałam Ci ten przykład, żebyś wiedziała że nieświadomie w pośpiechu możemy coś robić pozornie błahego, co nam szkodzi.
Przeciążyć biodro można w różny sposób, porządkując dom, ubierając się, nosząc nieodpowidnie buty, czy nawet podczas zbliżeń z partnerem ( zgięcie! ).
Niestety my bioderka musimy być czujne i uważać na siebie. Mam nadzieję, że teraz będzie Ci łatwiej zrozumieć jak łatwo można coś naruszyć i potem jest jakaś dolegliwość. Absolutnie to nie jest straszenie, musisz być czujna, poznać swoje słabe strony po zabiegu ;) To dlatego radziłam Ci przemyślenie jak się ruszasz, co robiłaś przed pojawieniem się bólu i zachęcałam Cię do rozmowy z terapeutą, taką szczerą o każdej wątpliwości.
Jeśli będziesz wiedzieć co się stało, to tego unikniesz na przyszłość :)
Czasem trudno jest nauczyć się o siebie dbać i często odbywa się to na zasadzie : nauka na błędach :) Jestem dobrej myśli, że uporasz się z problemem, zrozumiesz co szkodzi i wszystko będzie dobrze!
Pomyśl o wpływie obuwia na zdrowie, poczytaj w dz.ogólnym temat o obcasach i biodrach - to naprawdę ważny i wartościowy temat, może coś zmienisz w doborze obuwia żeby było i ładnie i kobieco i zdrowo - w końcu szkoda by było cierpieć przez buty - no nie?

MartaR - Czw 30 Wrz, 2010

Zgodnie z obietnicą przekazuję informacje po kontroli u Profesora Czubaka.
Tak więc po obejrzeniu nowego RTG i wykonaniu USG Prof. uznał że w stawie zmian żadnych nie ma i efekt operacji jest jak najbardziej OK. Powiedział, że dobrze by byłu jak najszybciej wyciągnąć śruby bo być może one powodują jakieś podrażnienia ale…oczywiście to nie jest takie proste bo nie ma miejsca w szpitalu ;-//
Ból jest mniej rwący ale jest! Teraz siedzę w pracy i czuję ból biodra, jak wstanę to zapewne noga będzie zdrętwiała i będę czuła takie dziwne naciągnięcie w okolicy szwu ;-(
Cieszę się, że już jutro mam zajęcia z moim terapeutą…. mam nadzieję że wspólnie cos wymyslimy żeby przestało boleć bo mam teraz taki mały "powrót do przeszłosci" ….

Fizkom - Czw 30 Wrz, 2010

Fizkom napisał/a:
fragment mojego postu z 22 września 2010:
................" Twój ostatni post to faktycznie rachunek sumienia. Jak czytam - potrzebny i mam nadzieję, że wnioski z niego zostały przez Ciebie wyciągnięte. Oczywiście najpierw diagnostyka obrazowa stawu biodrowego. Może Ciebie to zdziwi ale jestem o to badanie spokojny. Nie wykaże wiekszych odstępstw od poprzedniego. Ot co najwyżej zalanie okostną łbów śrub. I tyle...... ............"

MartaR napisał/a:
Tak więc po obejrzeniu nowego RTG i wykonaniu USG Prof. uznał że w stawie zmian żadnych nie ma i efekt operacji jest jak najbardziej OK. Powiedział, że dobrze by byłu jak najszybciej wyciągnąć śruby bo być może one powodują jakieś podrażnienia

Nie mogłem się powstrzymać aby nie zacytować samego siebie. Robię to jednak nie z powodu samozadowolenia ale dla podkreślenia faktu, że zabieg operacyjny to połowa sukcesu. Oczywiście "złote ręce" Waszego chirurga są tutaj niezbędne. Aby osiągnąć jednak optymalną sprawność po zabiegu konieczna jest :!: ukierunkowana i konsekwentna rehabilitacja. Bez niej nie jesteście w stanie maksymalnie wykorzystać efektów operacji a mówiąc krótko i obrazowo zatrzymujecie sie w połowie drogi. Efekty i konsekwencje? Przeczytajcie wcześniejszy post MartyR ...........

MartoR, powodzenia.......
Fizkom

AgaW - Czw 30 Wrz, 2010

MartoR bardzo się cieszę, że z bioderkiem wszystko w porządku z ortopedycznego punktu widzenia :)
Teraz zadbaj o porządną systematyczną rehabilitację, taką do końca - a napewno biodro się uspoki :) Dasz radę ! Ćwicz i pisz czasem jak Twoje postępy ( będziesz się motywować do pilności w zadanych ćwiczeniach ). Trzymam kciuki, że niedługo już poczujesz się lepiej :ok:

MartaR - Nie 03 Paź, 2010

weekend niemal "świąteczny" boo...bez bólu;-D Po zaledwie 1 godzinie rehabilitacji w piątek jest cudownieee! Pan Jakub uczynił cud i ściągnął to dziwne napięcie z mojej nogi (to było jakieś napięcie związane z mięśniami a nie stawem), dostałam zestaw ćwiczeń do domu i nie mogę się nacieszyć tą swobodą ;-) Jutro pędzę zapisać sie na pilates - po tym ostrym "kopniaku" żarty się skończyły!
zozo - Pon 04 Paź, 2010

MartaR napisał/a:
................Nosiłam w ręku (idąc ok. 0,5 km w butach na obcasach) ważącego jak dla mnie dużo za duuużo laptopa (prof. już dawno mówił, że mam tego nie robić ale tragarza w pracy nie mam ;-/ .........
To będzie też mój problem za 2 tygodnie, ale wezmę przykład z dużo młodszej koleżanki, która po problemie z kolanem zaczęła laptopa do pracy wozić na wózku. Kupiła torbę na laptopa, która pasowała do wózka ( dwa małe kółka i wyciągana rączka ). Niestety będę musiała chodzić o jednej kuli, ale tylko z parkingu do biura - jest bliziutko a po biurze również z dwoma kulami nie dam rady.
Grazyna1950 - Wto 05 Paź, 2010

Zozo
Można kupić plecaczek na laptopa. Widziałam kiedyś w rozsądnej cenie. Zdecydowanie łatwiej niż z wózeczkiem i kulą.

AgaW - Czw 07 Paź, 2010

MartaR napisał/a:
Wysłany: Nie 03 Paź, 2010



weekend niemal "świąteczny" boo...bez bólu;-D Po zaledwie 1 godzinie rehabilitacji w piątek jest cudownieee! Pan Jakub uczynił cud i ściągnął to dziwne napięcie z mojej nogi (to było jakieś napięcie związane z mięśniami a nie stawem), dostałam zestaw ćwiczeń do domu i nie mogę się nacieszyć tą swobodą

Brawo MartoR :) Bardzo się cieszę, że tak szybko czujesz poprawę :ok:

lubenka - Czw 02 Gru, 2010

AgaW, dzięki, Ivan bardzo dobrze się czuje. W październiku minął rok od operacji i jak byliśmy na konsultacji, Profesor powiedział że jest bardzo zadowolony z wyników i że Ivan chodzi jak na wybiegu :-) Ale przy wzroście 165 cm 'tap madl" on raczej nie zostanie, dlatego uczy się teraz informatyki w szkołe policealnej, a jak dobrze już się nauczy języka, to może na studia się wybierze...
pozdrawiam :->

AgaW - Czw 02 Gru, 2010

To super, że Prof. tak dobrze ocenia stan Ivana :ok: bo to znaczy że Ivan pewnie też jest zadowolony :ok: Super, że uczy się bo najważniejsze to co jest w głowie - a szczególnie przy naszych "wyjątkowych" biodrach :) życzę Ivanowi powodzenia w nauce :ok: i dzięki Lubenko za wieści :)
AniaP - Pon 09 Maj, 2011

Witajcie Drogie Bioderka! :lol: Chciałabym podzielić się z Wami moją radością :lol: 10 maja mija 6 lat od mojej osteotomii Ganza prawego biodra! :roll: Jest dobrze! :lol: chyba naprawdę dobrze,aż boję się zapeszyć :lol:Chyba już zawsze będę wdzięczna Panu Bogu i Profesorowi Czubakowi za to,że naprawiony mam mój zawias! :lol: Chciałabym pochodzić nanim do końca życia!?a jak będzie zo :roll: zobaczymy! :roll: Na razie chodzę naprawdę dużo,pracuję/właśnie jestem na dyżurze w szpitalu? i jest OK!
Życzę Wa Wszystkim tak jak i sibie bezbolesnych,wyremontowanych bioderek! :lol: AniaP

pasiflora - Wto 10 Maj, 2011

AniaP, to świetna wiadomość dla wszystkich ganzowiczów. Sześć lat to dużo :) Życzę dalszych sześciu lat razy10 :mrgreen: bez operacji tak byś śmigała na tym bioderku do końca życia.
AgaW - Wto 10 Maj, 2011

Aniu, wielkie dzięki za ten wpis! Jesteś na Forum chyba "najstarszym Ganzem" i oby Twoja operacja na zawsze miała wspaniałe efekty, służyła Ci dobrze i pozawalała normalnie żyć :ok:
To wielkie święto dla Ciebie : Wznoszę toast za Twoje Bioderkowe zdrówko :wino: :hug:

MartaR - Sob 10 Gru, 2011

Jutro mija 2 lata od mojej osteotomii i uwazam ze to byla najlepsza decyzja! Kazdy forumowicz, który ma to za sobą wie, jak ciezka jest to operacja i jak dlugi powrot do sprawnosci ale warto bylo się przemęczyć żeby po tylu latach codziennego życia z bólem moc w końcu cieszyc się "wolnoscią";-) wyjsc z domu i nie zastanawiać się czy dam radę sama wrócić itp itd.
Nie ma co sie oszukiwac - po operacji bardzo ciezko bylo ale naprawde WARTO!!;-) Caly dom trzeba przygotowac pod wszystkie ograniczenia jakie sie pojawia po powrocie ze szpitala ale jak sie potem czlowiek cieszy z kazdego samodzielnego kroku, z kazdej "nowej" czynnosci (pamietam ze bylam mega dumna jak miesiac po operacji sama sobie zalozylam obie skarpetki na nogi;-)
Dzisiaj z moim stawem chyba wszytko OK, pojawiajace sie czasem dolegliwosci bólowe to sprawka mięsni a nie stawu ale wydaje mi sie ze przy ogromnym wsparciu rehabilitanta (tu pozdrawiam Pana Jakuba M.;-) udalo mi sie juz opanowac sztukę radzenia sobie z tym problemem. Czasem czuję ciągnięcie w okolicy dawnego szwu ale to glownie na zmiany pogody i po dluzszym chodzeniu, czucie w nodze minimalnie mniejsze niz w tej nieoperowanej i tak jak mialo byc - 2 lata powracalo ;-) Generalnie polecam kazdemu kto sie zastanawia czy to wogole cos pomoze bo POMOZE ;-)
Podsumowując ta walka jest juz chyba z sukcesem zakonczona, teraz musze sie uporac tylko z moim ostatnio nieswornym kregoslupem....ale to juz temat z tzw innej beczki wiec go nie rozwijam w tym miejscu...

pozdrawiam wszystkich serdecznie
Marta

AgaW - Nie 11 Gru, 2011

MartoR, gratuluję Ci świetnej formy :ok: Super, że napisałaś ten post - pomoże niejednej osobie przed nabrać optymizmu.
Cóż mogę dodać więcej? - życzę Ci utrzymania tego dobrego stanu i dobrych efektów w rehabilitacji kręgosłupa :hug:

Bonia - Pon 16 Sty, 2012

Cytat:
Jestem już ponad osiem lat po osteotomii wg Ganza, urodziłam się z obustronną dysplazją stawów biodrowych. Zapomniałam o tym,że kiedykolwiek miałam koszmarne problemy z chodzeniem. Po latach bólu chodzę prosto, nic nie boli. Wreszcie cieszę się życiem! Takich efektów nie spodziewałam się w najśmielszych marzeniach o powrocie do zdrowia. To wszystko dzięki niezwykłemu lekarzowi. Pan profesor Czubak i zespół oddziału I to wspaniali ludzie, wspaniali lekarze. Ich opieki, zaangażowania i wyjątkowego jak na "nasze" czasy podejścia do pacjenta nie zapomnę i za to będę im zawsze wdzięczna. Szczerze życzę innym chorym aby jak najszybciej mogli leczyć się u profesora Czubaka. Razem ze mną były operowane również inne dziewczyny, z dwiema mam kontakt do dziś, bo podobne doświadczenia zaowocowały przyjaźnią, wszystkie mamy podobne zdanie. Panie profesorze, jeśli Pan to czyta, życzę Panu dużo zdrowia, powodzenia i niech Pan nam jeszcze długo pomaga wracać do normalnego życia!

Dziewczyny wklejam cos ciekawego że strony znany lekarz pl ta osoba jest 8 lat po Gazie i jak pisze ma się świetnie czyli wychodzi na to że nasze bioderka poszłużą nam do końca świata i o jeden dzien dłuzej ;-)

anusienka2 - Sro 08 Lut, 2012
Temat postu: 8 lat po operacji
Witam!
Mam na imię Ania.Jestem 8 lat po operacji lewego biodra okołopanewkową osteotomią wg Ganza. Operację przeprowadził prof Czubak w klinice w Otwocku. Mam 26 lat, skończyłam studia, zaczęłam kolejne i cieszę się codziennym życiem dzięki temu, że profesor zgodził się mnie zoperować. Wcześniej, zanim trafiłam do doktora, byłam operowana 6 razy i moja noga nie była w najlepszym stanie. Po badaniu i rozmowie zostałam zakwalifikowana do operacji i muszę powiedzieć, że dzięki temu ból ustąpił i mam większe możliwości poruszania nogą niż przed operacją. Co prawda całkowicie problemu z wystającą kością w okolicach biodra i zbyt widocznym skróceniem nogi( 1,5 cm ) nie dało się rozwiązać ale doktor zrobił wszystko, żeby wewnątrz usunąć stan zapalny oraz w miarę możliwości poszerzyć kąt odwodzenia nogi. Operacja trwała 4 godziny.
Lekarz naprawdę robił co mógł..
Jestem szczupłą osobą, drobną i nie mam tendencji do tycia. Myślę, że też dzięki temu moje biodro nie jest na co dzień obciążone. Po operacji jeździłam na rowerze, biegałam, dużo spacerowałam i oczywiście ćwiczenia rehabilitacyjne w domu. Teraz robię to samo. Nie mam problemu z chodzeniem po mieście, jeżeli jest możliwość dojazdu autobusem to sobie nie odmówię ale lubię się ruszać .. :-)
Bardzo cieszę się, że trafiłam do prof Czubaka. Cenię go za to, że mi pomógł bez bólu i strachu żyć dalej, realizując się na różne sposoby. Próbowałam jeździć na łyżwach ale mój chłopak ze względu na moje biodro powstrzymał mnie przed tym i dobrze bo sama się trochę przestraszyłam. Jestem świadoma, że pewnych rzeczy mi robić nie wolno i staram się oszczędzać.
Wszystkim tym, którzy są przed operacją życzę tak pomyślnego zakończenia jej, jak w moim przypadku. Jestem szczęśliwa, nie wstydzę się tego, że widać pewne odchylenie od normy jak idę i ludzie zwracają uwagę. Mówię o tym, opowiadam znajomym, nie zamykam się. Czasem pytają z czystej ciekawości co się stało a czasem są to kąśliwe uwagi..Ale nauczyłam się z tym być i po prostu się uśmiecham, za każdym razem kiedy widzę ich reakcje. Pozdrawiam wszystkich bioderkowiczów, ściskam :) ania

AgaW - Sro 08 Lut, 2012

Jesteś Forumową rekordzistką po Ganzu :ok: Gratuluję Ci tej świetnej formy i dziękuję za wpis bo dajesz nadzieję, że innym też może się udać :ok: Super, że dołączyłaś do nas !
Napewno szczupła sylwetka to duży plus, masz świetne podejście do siebie, to że nie przejmujesz się ludzkimi komentarzami :ok:
Piszesz że widać trochę że nie chodzisz całkiem dobrze-najważniejsze że nie boli i oby nigdy nie bolało :)
Mam pytanie-byłaś operowana tyle lat temu, więc jak było u Ciebie z rehabilitacją, ktoś Ci pomagał wrócić do sprawności? Czy Twój chód oceniał fizjoterapeuta? Jak ta kwestia wyglądała kiedyś? A może teraz od czasu do czasu zaglądasz do fizjo upewnić się czy jest ok. ?

AniaP - Nie 13 Maj, 2012

Witajcie Bioderka! :lol:10 maja minęło 7 lat od mojej operacji Ganza prawego biodra! :lol: I jestem bardzo zadowolona! :lol: tak,że boję się zapeszyć! :lol: Mogę chodzić bez bólu bez ograniczeń,żyć normalnie i pracować! :lol: Gdzieś jednak w podświadomości tkwi we mnie lęk,że nic nie może wiecznie trwać i ten dobrostan się skończy! :lol: Nie chcę jednak o tym myśleć! :lol: Na razie jest super! :-> :lol: Do końca życia będę wdzięczna Profesorowi Czubakowi za naprawę mojego bioderka,za to ,że mogę brykać po świecie! :lol: A jestem jedną z najstarszych Ganzowiczek! Byłam operowana w wieku 42 lat! :lol:Życzę Wszystkim Bioderkom bezbólowych nóżek! :lol: :-D AniaP
AgaW - Nie 13 Maj, 2012

Już Ci gratulowałam na PW ale i tutaj na Forum przyjmij moje serdeczne gratulacje i życzenia dalszego zdrowia bez bólu :hug:
Aniu, bardzo się cieszę że napisałaś o swojej rocznicy :) Dajesz nadzieję innym Ganzowiczom :ok:

anetkafifi - Pią 22 Mar, 2013

Witam! Ostatnią kontrolę u dr Czubaka miałam w wieku 17 lat, teraz mam 24 i chyba wypadałoby sprawdzić czy wszystko dobrze z moim biodrem. Problemem jest tylko to, że dr nie przyjmuje już w Poznaniu, gdzie zawsze jeździłam, a do Warszawy nie mam możliwości pojechać. Czy ktoś może mi polecić ortopedę z Lubina, Legnicy, Wrocławia albo w ogóle z Dolnego Śląska, który będzie potrafił skontrolować stan mojego biodra?
kinga - Pią 22 Mar, 2013

witaj :)
TUTAJ masz listę polecanych lekarzy :) z Wrocławia też są :)

Kasia.P - Pią 19 Kwi, 2013

Witam Was wszystkich serdecznie!
8 lat temu miałam zabieg Ganza, operowal mnie Dr. Czubak. Rok po operacji bylo wszstko w porzadku ale potem znowu zaczelo mnie bolec biodro. Teraz to juz tak mnie boli ze ciezko jest mi stac w autobusie czy troszke wiekszy kawalek podejsc, nie moge w nocy spac, powiem szczerze ze jest gorzej niz przed operacja..2 lata po operacji pojechalam do Dr. Czubaka (wtedy jeszcze tak mnie nie bolalo jak teraz) zeby to skontrolowac. On powiedzial ze powstalo powiklanie po operacji i powstalo jakies zwapnienie ale skoro jeszcze tak mocno nie boli to nie potrzeba ingerowac w cialo. No ale niestety bol sie nasilal. Ostatnio bylam u siebie u lekarza. Skroil kase i o powiedzial ze sie na tym nie zna...cchce wybrac sie do Dr. Czubaka co on na to poradzi bo na przeswietleniu RTG wyglada to koszmarnie...jak jakas igla wbita w kosc. Jeszcze dwa z 4 lata temu to tak nie wygladalo bardzo mi uroslo. I moja noga jest ciagle taka odretwiala i oczywiscie jest slabsza od tej zdrowej. Czy mozecie mi podac namiary na Dr.Czubaka najlepiej w Warszawie i okolocach warszawy.

AgaW - Sob 20 Kwi, 2013

Namiary na Prof.są w dz. z kontaktami do lekarzy.
Mam pytanie-czy rehabilitujesz się ?

Fizkom - Sob 20 Kwi, 2013

To ja zadam drugie pytanie ale pokrewne.
Jak wyglądała Twoja rehabilitacja w ciągu tych 8 lat? Jak długo trwała? Na czym polegały ćwiczenia?

Fizkom

Kasia.P - Nie 21 Kwi, 2013

W ciągu tych 8 lat byłam w sanatorium, chodziłam na rehabilitacje przez 2 miesiące. Ćwiczenia polegały na tym że przy pomocy rehabilitantki ćwiczyłam wypychanie nogi żeby wzmocnić biodro, jakieś odchylenia na boki. Szczerze mówiąc dokłładnie nie pamietam juz tego bo to było bardzo dawno. Dr. Czubak ciągle powtarzał że to jest w ogóle nie potrzebne .
Fizkom - Nie 21 Kwi, 2013

Kasia.P napisał/a:
........" Ćwiczenia polegały na tym że przy pomocy rehabilitantki ćwiczyłam wypychanie nogi żeby wzmocnić biodro, jakieś odchylenia na boki. Szczerze mówiąc dokłładnie nie pamietam juz tego bo to było bardzo dawno. Dr. Czubak ciągle powtarzał że to jest w ogóle nie potrzebne......" .

Z tego co piszesz wyłania się pewien typowy, żeby nie napisać, klasyczny obraz kiepskiej / braku rehabilitacji. No cóz, chyba nie pozostaje Ci nic innego jak rozpocząć drogę ku zdrowiu raz jeszcze. Proponuję jednak odwrotną kolejność. Najpierw konsultacja u dobrego fizjoterapeuty a dopiero potem, jeśli będzie taka potrzeba, u lekarza.

Powodzenia,
Fizkom

Bonia - Wto 23 Kwi, 2013

Fizkom a ja to popieram ja pierwsze to kontakyuje się z fizjoterapeutą w tej chwili jeśli coś się dzieje . A do lekarza idę jak mnie fizjoterapeuta tam skieruje.
katka - Sro 24 Kwi, 2013

Ja również z własnego doświadczenia potwierdzam, że bez rehabilitacji ani rusz. Operacja to dopiero początek drogi... Jestem po Ganzu ponad 5 lat i bez odpowiedniej fizjoterapii funkcjonalnej nie byłoby tak dobrze jak jest. Na początku przełknęłam gorzką pigułkę, że nic więcej nie da się zrobić. A jednak da się i jak się okazało dużo można było poprawić! Zawsze intuicyjnie wiedziałam, że na nowo muszę nauczyć się chodzić i marzyłam aby fachowiec pokazał mi prawidłowy krok ale wydawało mi się to tak banalne, że nie miałam odwagi spytać a żaden z uprzednich rehabilitantów nie zwracał na to uwagi także i ja siedziałam cicho. Na szczęście to się zmieniło i odpowiednia rehabilitacja funkcjonalna, na którą udało mi się wreszcie trafić po wielu latach leczenia i rehabilitowania się po różnych operacjach. Teraz znam różnicę i co najważniejsze wiem, że bez fizjoterapii mój obecny stan nie byłby możliwy. Zresztą dbanie o nasze bioderka nie ma końca z czym po wielu latach walki z samą sobą udało mi się pogodzić i zaakceptować nie najłatwiejszą aczkolwiek moją własną rzeczywistość ;-)
AgaW - Sro 24 Kwi, 2013

katka napisał/a:
znam różnicę i co najważniejsze wiem, że bez fizjoterapii mój obecny stan nie byłby możliwy. Zresztą dbanie o nasze bioderka nie ma końca

Podpisuję się pod tymi słowami.

ewka - Sob 18 Sty, 2014

Witajcie.
Gratuluje Wam dziewczyny!!! :lol:
dodajecie nam wszystkim wiary że i nam sie uda i będzie dobrze :-> .
Z tego co czytam tutaj - to jednak bez rehabilitacji sami nie damy rady.
A tutaj i mój doktor z Otwocka i profesor Czubak mówią, że na razie wystarczy mi tylko rowerek, basen i parę ćwiczeń w domu,więc ja już naprawde nic nie rozumie ?. :cry:
Od mojej operacji mineły 2 miesiące Następną kontrole mam za 2 miesiące
Więc KasiuPi AniuP jak Wy to widzicie?

AgaW - Pon 20 Sty, 2014

Poczytaj cały dział o Ganzu, dz.z historiami po Ganzu oraz dz. o rehabilitacji-znajdziesz odpowiedzi na wele pytań i będziesz mogła zdecydować jak chcesz postąpić dalej w sprawie swojej rehabilitacji.
Fizkom - Wto 21 Sty, 2014

ewka napisał/a:
……"mój doktor z Otwocka i profesor Czubak mówią, że na razie wystarczy mi tylko rowerek, basen i parę ćwiczeń w domu,więc ja już naprawde nic nie rozumie

To pytanie wraca jak bumerang. Zadawane jest bez końca na tym Forum, zadawane jest w gabinetach fizjoterapeutów. Od wielu miesięcy i lat "wierci mi dziurę w głowie", nie pozwala o sobie zapomnieć ………..

Powiem wprost :!: Obaj Panowie są specjalistami w dziedzinie ortopedii ale nie są specjalistami w dziedzinie rehabilitacji. Stąd te zalecenia dotyczące rowerku, ćwiczeń w domu w wykonaniu rodziny (po 5 minutowym "przeszkoleniu"), zalecenia dotyczące chodzenia w obcasach, z jedną kulą i bez. Stąd polecenia ćwiczeń izometrycznych w setkach powtórzeń i zginanie operowanego stawu biodrowego bez kontroli nad miednicą. Stąd zalecenia wkładki wyrównującej bez pomiaru centymetrem ew. wartości skrótu kończyny. Stąd późniejszy płacz, łzy, pretensje i zgrzytanie zębami przez pacjentów, że czas na dobrą rehabilitację został niepotrzebnie stracony ………

Fizkom

ewka - Sro 29 Sty, 2014

Tak masz rację Fizkom że;

Fizkom napisał

"to wraca jak bumerang. Zadawane jest bez końca na tym Forum, zadawane jest w gabinetach fizjoterapeutów.....[/i]
ale każdy chce wiedzić jak to jest w jego przypadku bo każdy z NAS chce jak najlepiej i jak najszybciej stanąć o własnych siłach.[/quote]

Fizkom - Nie 02 Lut, 2014

ewka,
Mój post pisałem bez cienia pretensji do Ciebie. Przecież to nie Ty jesteś autorką, oględnie mówiąc, propozycji nietrafionej rehabilitacji pooperacyjnej.

Fizkom

anetkafifi - Wto 04 Lut, 2014

We wrześniu minie 11 lat od mojej operacji, ale pamiętam, że na pytanie o rehabilitację po szpitalu lekarz powiedział, że najlepszą rehabilitacją będzie po prostu chodzenie. I do tego się zastosowałam. Do dziś nie mam żadnych problemów, wiadomo, że staw nie ma takiej ruchomości jak zdrowy, ale absolutnie mi to w niczym nie przeszkadza.
AgaW - Wto 04 Lut, 2014

Dla większości osób zastosowanie się do polecenia"tylko chodzenie" byłoby koszmarne w skutkach i niejednokrotnie jest-w dużej mierze osoby tzw."nieudani Ganzowicze" to efekt udanej operacji ale zaniechanej rehabilitacji co zdeforomowało funkcjonowanie naprawionego biomechaniczne stawu.
Dobrze że u Ciebie jest wszystko ok-zapewne to zasługa wczesnej operacji, gdy jeszcze nie powstały Ci nawarstwione kompensacje ruchowe. Pytnie jak bardzo jest to stabilne, czy proste sprawy np. przybranie wagi ciała lub poddanie częstym obciążeniom nie zachwiałoby tej równowagi-która mimo wszystko niestety może być pozorna.
Oby tak nie było, bądź czujna a w razie pojawiających się bóli nawet pozornie nie związanych z biodrem (np. barku) zadbaj szczególnie o diagnozę porządnego terapeuty funkcjonalnego.

anetkafifi - Wto 04 Lut, 2014

Mogę tylko dodać, że nie oszczędzałam się, tzn. uprawiałam różne sporty, po zaprzestaniu aktywności sporo przytyłam, teraz jeszcze więcej, bo jestem w 7 miesiącu ciąży i nie mam żadnych problemów. Zaufałam lekarzowi, który stwierdził, że mój przypadek nie wymaga żadnej rehabilitacji i nie jestem wyjątkiem. Nie warto straszyć innych. Owszem, zawsze można zasięgnąć innej porady, ale jeśli taka fachowa rehabilitacja jest zbędna, to po co tracić czas i pieniądze.
AgaW - Sro 05 Lut, 2014

anetkafifi napisał/a:
Nie warto straszyć innych.

Tak, ale też nie warto robić nadziei innym osobom że u nich będzie tak samo-bo zwykle nie jest niestety.
anetkafifi napisał/a:
Zaufałam lekarzowi, który stwierdził, że mój przypadek nie wymaga żadnej rehabilitacji i nie jestem wyjątkiem.

Owszem nie jesteś wyjątkiem, zbytnie zaufanie do lekarzy w kwestii że nie trzeba rehabilitować się przyniosło wielu osobom mówiąc delikatnie nieciekawe skutki.
To że Ty masz się dobrze (i szczerze Ci życzę aby tak zostało tym bardziej że jesteś młoda i potrzebujesz sprawności na długie lata) to nie znaczy że inni bez rehabilitacji też mają szansę wiele lat tak dobrze funkcjonować.
anetkafifi napisał/a:
jeśli taka fachowa rehabilitacja jest zbędna, to po co tracić czas i pieniądze.

Czy jest zbędna czy nie to może miarodajnie określić specjalista w tej dziedzinie, nie ma takich umiejętności nawet wybitny specjalista ortopedii.
To co dla lekarza jest normą albo co nie wymaga rehabilitacji dla doświadczonego terapeuty/osteopaty niekoniecznie jest w porządku-warto dbać o siebie i trzymać rękę na "rehabilitacyjnym pulskie" aby profilaktycznie zapobiegać problemom (niestety bycie po Ganzu to bycie w grupie ryzyka i trzeba być tego świadomym).
Nie chodzi o to aby bać się żyć czy mieć obsesję na punkcie biodra-ale o to aby żyjąc normalnie obserwować się i dbać o jak najlepszy uzyskany efekt operacji aby taki dobry stan się utrzymywał-w czym wiele osób potrzebuje kontrolowania się co jakiś czas w terapeuty (nie tylko u ortopedy)aby uzyskać odpowiednie dla aktualnego stanu wskazówki.

Cyryl - Sro 05 Lut, 2014

anetkafifi napisał/a:
...Zaufałam lekarzowi, który stwierdził, że mój przypadek nie wymaga żadnej rehabilitacji i nie jestem wyjątkiem...


dla mnie to nieprawdopodobne.
jeszcze za młodych lat po zwichnięciu stawu skokowego, po 3 tygodniach bezruchu ubytek w mięśniu łydki i uda był na tyle znaczący, że po wyleczeniu przez 4 tygodnie wymagał ćwiczeń uzupełniających na siłowni, czyli rehabilitacji.

jeżeli więc choroba biodra, czyli ograniczenie obciążania i ruchomości stawu przez znacznie dłuższy okres unieruchomiły osobę, jak sama siebie określiłaś do tej pory aktywną, nie wymaga rehabilitacji, to jak wróciłaś do sprawności?
to ponad moje wyobrażenie.

Fizkom - Sro 05 Lut, 2014

anetkafifi napisał/a:
Do dziś nie mam żadnych problemów, wiadomo, że staw nie ma takiej ruchomości jak zdrowy, ale absolutnie mi to w niczym nie przeszkadza.

A do lekarzy jakiej specjalności chodzisz najczęściej? Ty i lekarz patrzycie tylko na operowany staw biodrowy, tymczasem nasz organizm to jedna całość. Problemy na poziomie stawu biodrowego mogą generować objawy w odległych rejonach ciała. Weźmy na przykład zęby i zwarcie zębowe. Nie ścinasz zębów przypadkiem po jednej stronie? A może masz bóle głowy? A często bolący kark po jednej stronie? A może problemy na poziomie ukł. pokarmowego i ukł. oddechowego, pęcherza moczowego. Dobrze się zastanów zanim odpowiesz ........

Fizkom

anetkafifi - Sro 05 Lut, 2014

Nie chodzę do lekarzy, bo nie mam żadnych problemów :) Chodzi mi tylko o to, żeby nie straszyć ludzi, że brak fachowej rehabilitacji wszystko niszczy, bo nie zawsze jest ona potrzebna. I ja jestem tego przykładem. Nie wszystkie przypadki dysplazji są takie same i może niektóre wymagają wizyty u dodatkowych specjalistów, ale nie każdy. Mój nie wymagał
Cyryl - Sro 05 Lut, 2014

trudno mi dyskutować o fachowości czy niefachowości (ja uważam się za fachowca w tylko w stosunku do własnej osoby), ale na pewno wymaga pracy, ciężkiej, codziennej pracy, oczywiście to zależy jakich oczekujesz efektów.

dla mnie celem było wrócenie do uprawiania sportu, powrócenie do sprawności dobrze wytrenowanych rówieśników, ruchomości w stawie z przed choroby i ani jednego kilograma więcej, a jak się uda mniej.

nie wyobrażam sobie osiągnięcia tego bez pracy.
mało tego, aby to zachować muszę trenować 3 razy w tygodniu.
sprawności nie dość, że nie da się osiągnąć bez pracy, ale i nie da się utrzymać bez pracy. to nie działka budowlana, że kupisz i masz na całe życie. sprawność to bardzo nietrwała rzecz, umykająca wraz z wiekiem, zdrowiem, a przede wszystkim wraz z rozleniwieniem się.
na wiek i częściowo na zdrowie nie mam wpływu, więc trzeba działać w zakresie swoich możliwości.

uważam, że mówienie ludziom o możliwości powrotu do sprawności pod warunkiem wykonania ciężkiej pracy nie jest straszeniem, ale jasnym przedstawieniem sprawy.

Fizkom - Sro 05 Lut, 2014

Cytat:
Nie chodzę do lekarzy, bo nie mam żadnych problemów

Cieszę się z tego powodu choć o konsekwencjach braku rehabilitacji, większość osób przekonuje sie już po czasie. Skąd o tym wiem? Cóż, ponad 25 lat (to tyle, ile żyjesz na tym świecie) obserwacji i pracy z osobami, którym rehabilitacja "nie była potrzebna". Dlatego piszemy na Forum, że zabieg operacyjny to 50% szans na poprawę zdrowia.

Fizkom

PS. Żeby nie było wątpliwości, będę rad, jeśli w Twoim przypadku, moje spostrzeżenia i moja wiedza nie sprawdzą się ......

Danielos - Sro 05 Lut, 2014

anetkafifi napisał/a:
Mogę tylko dodać, że nie oszczędzałam się, tzn. uprawiałam różne sporty, po zaprzestaniu aktywności sporo przytyłam, teraz jeszcze więcej, bo jestem w 7 miesiącu ciąży i nie mam żadnych problemów. Zaufałam lekarzowi, który stwierdził, że mój przypadek nie wymaga żadnej rehabilitacji i nie jestem wyjątkiem. Nie warto straszyć innych. Owszem, zawsze można zasięgnąć innej porady, ale jeśli taka fachowa rehabilitacja jest zbędna, to po co tracić czas i pieniądze.


Niestety przytłaczająca większość zaglądających i udzielających sie bioderek nie ma tyle szczęscia co Ty.Więc imputowanie nam, że' Nie warto straszyć innych " jest nie trafione. Większośc zaglądajacych tu osób zastanawia się/szuka a nawet dowiaduje się: co poszło nie tak po zabiegu lub co mogę jeszcze zrobić przed zabiegiem, lub jak ma wyglądać dobrana pode mnie praca z terapeutą?. Jesteś laikiem w temacie rehabilitacji i nie dziw się, że próbując nagiąć Twoją ocenę rzeczywistości nie bądziesz spotykać się Naszą aprobatą.

Cyryl - Sro 05 Lut, 2014

anetkafifi napisał/a:
...Do dziś nie mam żadnych problemów, wiadomo, że staw nie ma takiej ruchomości jak zdrowy, ale absolutnie mi to w niczym nie przeszkadza...
...Owszem, zawsze można zasięgnąć innej porady, ale jeśli taka fachowa rehabilitacja jest zbędna, to po co tracić czas i pieniądze.


a dlaczego nie ma mieć takiej ruchomości jak zdrowy?

rozumiem, po co tracić pieniądze, ale żałować czasu dla zdrowia to dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

jeżeli masz 25 lat a operację miałaś 11 lat temu, czyli w wieku 14 lat, gdzie organizm burzliwie się rozwija, najczęściej nie równomiernie i układ mięśniowy nie zawsze nadąża za wzrostem kości, stąd biorą się wysocy chudzi młodzi ludzie bez koordynacji ruchowej.
ja w trochę młodszy wieku byłem po prawie rocznym pobycie w gipsie po zmiażdżeniu kompresyjnym kilku kręgów (efekt ewolucji na lodowisku). aby więc odciążyć kręgosłup trzeba było wzmocnić mięśnie i tak trafiłem do sportu, gdzie zostałem do dzisiaj.
nie wiem jaki tryb życia prowadzisz, ale dla mnie człowieka ponad 58-letniego wchodzenie po schodach, a raczej wbieganie poniżej dwóch stopni na raz to byłoby dużym utrudnieniem, sporym dyskomfortem.
przejście bez wysiłku ponad 10 km w górach, to też utrudnienie nie do zaakceptowania.
po operacji miałem różnicę w obwodzie uda 8 cm i nie wyobrażam sobie jak mógłbym to zostawić same sobie.
nawet gdy wydaje się, że już zapomniałem o operacji ruch jest ważny, aby utrzymać to co mam.

oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie utrzymam, że z wiekiem człowiek niezależnie czy z endo, czy bez będzie słabł, ale zrobię co w mojej mocy, aby to jak najbardziej opóźnić. za bardzo cenię życie.

ewka - Czw 13 Lut, 2014

anetkafifi napisała


Cytat:
uprawiam różne sporty nie oszczędzam sie...


Mam pytanie do Ciebie . Czy też tak jak ja jezdzisz na nartach i czy po Ganzie wróciłaś do tego i po jakim czasie ? :-)

pasiflora - Czw 13 Lut, 2014

ewka, nasza Adminka Katja po obustronnej osteotomii jeździła na nartach i to nie po oślich łączkach :mrgreen: Wszystko opisywała na swoim blogu http://dziennikzremontu.blogspot.com/
ewka - Pią 14 Lut, 2014

Super. Gratuluje Katja. :-)
Przede mna kiedyś jeszcze jedną operacja biodra lewego.
Jestem dopiero 3 miesiące po operacji prawego biodra :-) .
A nasz górzysty teren tak służy do uprawiania tego rodzaju sportu.
Myśle, że i jak za niedługo też będę spowrotem szusować na stokach tak jak i Ty Katja :-)

ewka - Czw 03 Kwi, 2014

Chciałam się podzielić z WAMI BIODERKOWICZE tą wiadomościa :-)

WRÓCIŁAM do pracy po 4 miesiącach od operacji!!!! :-)
Profesor wyrazł zgodę na powrót,gdyż bioderko SUPER się goi i ruchomość też bardzo dobra :->
Trochę jak za długo siedzę czuje lekkie mrowienie w tej nodze, ale wtedy wstaje trochę ponapinam mięśnie i przechodzi :mrgreen:
W domu jak wracam z pracy, staram się najpierw trochę odpocząć a poźniej jak czas pozwoli oczywiście ćwiczenia lub spacer z kijkami.

mprzepiora - Czw 03 Kwi, 2014

ewka napisał/a:

WRÓCIŁAM do pracy po 4 miesiącach od operacji!!!! :-)
Profesor wyrazł zgodę na powrót,gdyż bioderko SUPER się goi i ruchomość też bardzo dobra :->


gratuluję świetnej formy ;-)

a jak z rehabilitacją u Ciebie?

ewka - Czw 03 Kwi, 2014

Dzięki Monia - jak sama wiesz to dużo samozaparcia i ćwiczeń.

Byłam tak jak mi poleciłaś na Broniewskiebgo.
Rehabilitant zaleciła mi ćwiczenia, które ćwiczę w domu.
Chodzę na basen co drugi dzień ćwiczę w wodzie i staram się pływć coraz dłuższe odcinki bez odpoczynku.
Poza tym jeżdze na rowerze i chodzę na spacer z psem. :-)

mprzepiora - Pią 04 Kwi, 2014

Ewka, byłaś u pana Olka czy u kogoś innego?
Zalecił Ci ćwiczenia do domu i tylko tyle? Nie pracujecie wspólnie przynajmniej raz w tygodniu?


Zdziwiło mnie jego podejście, on tak nie postępuje. 4 miesiące u niego nie byłam, ale mam nadzieję, że aż tak nie zmienił podejścia do pacjenta. Chyba, że Ty jesteś w tak rewelacyjnej formie, że nie ma potrzeby reha wspólnie z fizjoterapeutą?

Katja - Wto 08 Kwi, 2014

ewka napisał/a:
Super. Gratuluje Katja. :-)
Przede mna kiedyś jeszcze jedną operacja biodra lewego.
Jestem dopiero 3 miesiące po operacji prawego biodra :-) .
A nasz górzysty teren tak służy do uprawiania tego rodzaju sportu.
Myśle, że i jak za niedługo też będę spowrotem szusować na stokach tak jak i Ty Katja :-)


Na pewno Ewo. Nie wiem czy dobrze pamiętam (było to już szmat czasu temu), ale chyba 5 miesięcy po pierwszym Ganzu jeździłam na nartach w Istebnej, a jakies 2 tygodnie później pojechałam w Alpy. I wszystko było ok :) Do dziś regularnie jeźdzę.
Właśnie tydzień temu wróciłam z francuskich Alp, gdzie biodra poradziły sobie świetnie a ja nie ułatwiałam im wcale sprawy ;) Bez nart i wiatru w kucyku nie wyobrażam sobie siebie ;) Postaw na prawidłową rehabilitację, miej cel i działaj! wszystko się uda. Zobaczysz :D

ewka - Czw 10 Kwi, 2014

Dzięki Katja.
Też tak jak i TY bez nart nie wyobrażam sobie zimy. SUPER. :-) jeszcze raz gratuluje CI kondycji i samozaparcia.
:-> U mnie też coraz lepiej, wróciłam do pracy i z dnia na dzień jest coraz lepiej. :-D

Nena - Sro 16 Kwi, 2014

ewka, super, że tak dobrze się czujesz, że mogłaś już wrócić do pracy :clap:
ewka - Sro 11 Cze, 2014

NENA
TY tez jak widzę Super dajesz sobie radę .widzę że byłaŚ na spotkaniu bioderkowiczów. Gratuluje :-)
ja tez się przymierzałam ale niestety wyszły inne nieprzewidziane okoliczności, ale myślę że na następnym to powinna być.
dzisiaj właśnie dostałam telefon z Otwocka że ma 20 czerwca zgłosić się na operacje drugiego bioderka.
Trochę się boje :cry: bo teraz już wiem jak to wszystko wygląda,ale ufam że wszystko będzie dobrze ;-)
trzymaj za mnie kciuki :!:

Nena - Sro 11 Cze, 2014

ewka napisał/a:
widzę że byłaŚ na spotkaniu bioderkowiczów. Gratuluje :-)
ja tez się przymierzałam ale niestety wyszły inne nieprzewidziane okoliczności, ale myślę że na następnym to powinna być.

ewka, szkoda, że nie mogłaś być w Iłkach, ale na pewno kiedyś się spotkamy i podzielimy się naszymi bioderkowymi doświadczeniami ;)
ewka napisał/a:

dzisiaj właśnie dostałam telefon z Otwocka że ma 20 czerwca zgłosić się na operacje drugiego bioderka.
Trochę się boje :cry: bo teraz już wiem jak to wszystko wygląda,ale ufam że wszystko będzie dobrze ;-)
trzymaj za mnie kciuki :!:

Na pewno będzie dobrze - drugi raz zawsze jest łatwiejszy :-) i na pewno będę trzymać kciuki :!: :!:
ewka napisał/a:
NENA
TY tez jak widzę Super dajesz sobie radę .

Jest nieźle ale nie tak dobrze jakbym chciała. Przy chodzeniu boli mnie kolano i jakoś nie mogę sobie z tym poradzić z moją fizjo. Dostałam cenne wskazówki od Fizkoma, więc postaram się je w miarę moich możliwości "wiernie" powtórzyć i może coś ruszy, bo na razie stoimy w miejscu :-|

ewka - Pią 13 Cze, 2014

[b]nena napisała;
Cytat:
Jest nieźle ale nie tak dobrze jakbym chciała. Przy chodzeniu boli mnie kolano i jakoś nie mogę sobie z tym poradzić z moją fizjo.

co do kolan to mnie też bolały i to bardzo ale mój lekarz kazał mi kupić arthron complex i powiem ci że jest o wiele lepiej. :-) Więc i TY może kup sobie i zobaczysz. :-D

mprzepiora - Pią 13 Cze, 2014

ewka napisał/a:
dzisiaj właśnie dostałam telefon z Otwocka że ma 20 czerwca zgłosić się na operacje drugiego bioderka.
Trochę się boje bo teraz już wiem jak to wszystko wygląda,ale ufam że wszystko będzie dobrze

Trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki. Na pewno wszystko będzie dobrze tak jak przy pierwszej operacji ;)

Iza - Pią 13 Cze, 2014

ewka napisał/a:
dzisiaj właśnie dostałam telefon z Otwocka że ma 20 czerwca zgłosić się na operacje drugiego bioderka.

ewka może będziemy miały okazję się poznać. Ja mam termin na 25 czerwca :) tylko weź ze sobą jakiś znak rozpoznawczy :sugoi:

ewka - Pią 13 Cze, 2014

witaj IZA.
to byłoby super :clap:
TAK myśle coby tutaj znaleść jako znak rozpoznawczy , moze TY coś wymyslisz?1
tym bardziej ze te pierwsz dni są dośc cięzkie :-/

Iza - Pią 13 Cze, 2014

ewka napisał/a:
moze TY coś wymyslisz?1
tym bardziej ze te pierwsz dni są dośc cięzkie :-/

Jakoś Cię odnajdę :)

AgaW - Pią 13 Cze, 2014

Aby nie odchodzić od tematu wiodącego proponuję umówić się na pw odnośnie znaku rozpoznawczego np. apaszki na ręce.
ewka - Pon 16 Cze, 2014

Nena i Monia
DZIĘKI za słowa otuchy. :-)
ufam że będzie dobrze. ;-)

domi84 - Czw 26 Cze, 2014

Z okazji mijającej właśnie "rocznicy" 3 miesięcy od operacji postanowiłam napisać, choć mojego stażu nie można jeszcze liczyć w latach, ale może to "podepnie się" jakoś pod temat :)
Jak to pewnie u wszystkich, były lepsze i gorsze chwile i pewnie cały czas takie przede mną... ale nie zapeszając, jest całkiem dobrze. Wprawdzie trochę pracy rehabilitacyjnej jeszcze przede mną, ale widzę sama jakie już są postępy i to mnie motywuje, żeby działać dalej :)
Oficjalnie od tygodnia bez kul, nieoficjalnie trochę dłużej ;-) cudownie jest w końcu chodzić nie kulejąc, jak to przez długi czas było przed zabiegiem.
Spokojnie jestem w stanie pokonać dłuższe odcinki bez bólu i dyskomfortu jaki był wcześniej :) czasem niestety dokucza mi kolano, ale cały czas pracujemy nad tym z rehabilitantką.
Jednak w porównaniu z tym co było przed, teraz jest o niebo lepiej :)
Od jakiegoś czasu spokojnie pokonuję dłuższe dystanse na basenie i zauważam, że moja forma tak bardzo nie spadła przez czasowy brak aktywności.
Na rowerze już także jeździłam, a dodam, że na to właśnie najbardziej czekałam :)
Noga wraca do sprawności, mięśnie już w lepszym stanie i działam dalej licząc, że będzie jeszcze lepiej :)

aga.t. - Czw 26 Cze, 2014

domi84Życzę Ci kolejnych takich rocznic :) nieważne czy liczone w miesiącach czy latach - ważne, że jest dobrze i będzie jeszcze lepiej :) :*
julam79 - Sro 22 Paź, 2014
Temat postu: 7 lat temu ... :)
Prof Czubak mnie operował w 2007 roku wg Ganza
Przez te wszystkie lata było wspaniale, jakbym nigdy na nic nie była chora, ostatnio niestety choroba powróciła ze zdwojoną siłą i bólem. Mrowienie w zewnętrznej części uda nigdy nie odpuściło aczkolwiek nawet już nie zwracam na to uwagi.
Nie byłam na rehabilitacji, przy 3 dzieci w domu sama się wyrehabilitowałam :)
Jestem drobna szczupła może dlatego też bardzo sprawna fizycznie, pracuję ciężko kilka km co dzień na nogach i do tego nieraz dźwiganie.
Profesor powiedział mi kiedyś że taka operacja jest jedną wielką niewiadomą, może starczyć na 2 lata a może na całe życie. Ja wytrzymałam 7 lat, co przy moim trybie życia i tak uważam za sukces.
Jednego jestem pewna, nie warto usiąść w fotelu bo boli, trzeba ćwiczyć, pracować, być sprawnym fizycznie dbać o siebie żeby nie przytyć, wtedy nawet gdy " coś się zepsuje" będzie łatwiej to zreperować
A i jeszcze jedno: jeśli tylko możecie noście szpilki :) Wszyscy lekarze fachowcy oficjalnie twierdzą że to bardzo niedobre, a po cichu szeptem zgodnie twierdzą że to najlepsza metoda na wzmocnienie mięśni pośladków, ud i kręgosłupa w miejscach newralgicznych dla bioderek :)
Pozdrawiam Ula :)

AgaW - Sro 22 Paź, 2014

julam79 napisał/a:
Nie byłam na rehabilitacji, przy 3 dzieci w domu sama się wyrehabilitowałam

Zanim położysz się na stół warto zasięgnąć opinii dobrego fizjoterpauty.
julam79 napisał/a:
A i jeszcze jedno: jeśli tylko możecie noście szpilki Wszyscy lekarze fachowcy oficjalnie twierdzą że to bardzo niedobre, a po cichu szeptem zgodnie twierdzą że to najlepsza metoda na wzmocnienie mięśni pośladków, ud i kręgosłupa w miejscach newralgicznych dla bioderek

Proszę nie pisz głupot! Na temat obcasów przeczytaj temat z dz.ogólnego: bioderka kontra obcasy-są tam wypowiedzi fizjoterapeutów. Niektóre Twoje problemy z biodrem też mogą się z tym wiązać.

makono - Wto 17 Mar, 2015

Witajcie

Nie bylam na forum chyba od czasu operacji, czyli listopada 2011 (ale ten czas leci).
Cóż mogę napisać- operację wspominam bardzo źle (tydzień w szpitalu był dla mnie koszmarem), bardzo długo chodzilam o kulach - ponad rok. Co ciekawie po operacji nie mialam charakterystycznego drętwienia/ mrowienia uda, ale pojawilo sie to po wyjęciu śrób (wtedy zapewne podrażniony zostal nerw). Natomiast zaraz po operacji pojawil sie jakiś przykurcz przywodziciela, ktory powodowal bardzo silny ból, do tej pory jest to jakos przykurczone.

Co mogę napisać o skutkach operacji ? Mogę powiedzieć, że jest trochę lepiej - trochę tzn. jestem w stanie przejsc bez bolu 1-1,5 - 2 km. Przed operacją 200-300 metrow sprawialo ból. Nie mam też zazwyczaj bólu w nocy, w czasie snu- chyba, że zmęczę nogę. Ciągle jednak nie jest to stan idealny i chyba nigdy nie będzie. Jak chodzę za dużo pojawia się ból i zaczynam kuleć. Zresztą sama nie wiem na ile poprawa wynika z samej operacji, a na ile jest wynikiem tego, że aby odciązyć biodro schudlam 20kg. Przed operacją mialam silne bóle w pachwinie, teraz boł jest w stawie krzyżowo-biodrowym. Do tego okazalo się że mam dyskopatię, wiec co jakiś czas mam ataki i przegina mnie na bok. Cały czas mam tez uczucie "spięcia" w stawie krzyżowo biodrowym.
Dzisiaj byłam u ortopedy i powiedział mi ,że mam operowana nogę krótszą, choć po operacji usłyszałam, że są równe.
Po dośwadczeniach z lewym biodrem nigdy nie zdecydowałabym się na osteotomię prawego biodra, ale też nie odradziałabym tej operacji nikomu. Każdy organizm reaguje inaczej. Moj jakoś bardzo nie zareagował :-(

AgaW - Sro 18 Mar, 2015

Makono, jak wyglądała u Ciebie sprawa rehabilitacji? Czy konsultowałaś swój stan z doświadczonym fizjoterapeutą? (w Stolicy są osoby godne polecenia)
O krótszej nodze jest wartościowy temat w dz. o rehabilitacji TUTAJ-zajrzyj do niego, myślę że u Ciebie coś jest do przepracowania aby Twój stan mógł się poprawić.

pablo1971 - Pią 15 Maj, 2015

Mam prośbę może ktoś napisze więcej o metodzie Ganza dlaczego jest teraz tak popularna i jakie trzeba spełnić warunki że by móc ją mieć i lepsza jest od kapoplastyki..? Jestem tu nowy i przed operacją..chce rady co by było najlepsze dla mnie mam 43 lata i chyba na endoprotezę zawsze jest czas. :-(
AgaW - Pią 15 Maj, 2015

Wszystko jest na Forum, rozejrzyj się po tematach a znajdziesz gotowe już odpowiedzi.
pablo1971 - Pią 15 Maj, 2015

No bardzo dziękuję Aga W historia ciekawa a ile czasu trwało od pierwszej wizyty co stwierdzono że potrzebna będzie operacja do samej operacji i jak byłaś to wiesz jaki jest w Otwocku czas oczekiwania na operacje.. :?:
AgaW - Sob 16 Maj, 2015

Od pierwszych bóli do operacji-prawie 4 lata-odpowiedzi są w mojej historii zaraz na jej początku. Link pod moim podpisem.
Nie możesz brać pod uwagę tego jaki był czas oczekiwania u mnie bo przez te ponad 6 lat sprawa terminów szpitalnych się zmieniła.
U mnie straciłam miele miesięcy na samo zdiagnozowanie że będzie potrzebna operacja co kosztowało mnie wiele miesięcy bólu-no ale kiedyś nie widziałam że w moim przypadku odpowiednią rehabilitacją mogłam być może zmienić nie tylko czas czekania na zabieg w bólu, być może byłby potrzebny za ileś lat a być może uciekłabym w ogóle od stołu operacyjnego. Tego już się nie dowiem, ale wiem że samej diagnozie lekarskiej (choćby najlepszej) ufać nie warto-nie mówią wszystkiego, nie informują o alternatywnych drogach, o możliwościach rehabilitacji tj z najwyższej półki.

pablo1971 - Wto 02 Cze, 2015

AgaW, No czytałem już kilka historii i kilka osób podpowiada mi że nie ma co się spieszyć co do operacji i podpowiadają rehabilitację..dzięki kilku osobą już mam namiary na dobrego rehabilitanta z forum. :-)
andy - Wto 16 Cze, 2015

pablo1971 napisał/a:
AgaW, No czytałem już kilka historii i kilka osób podpowiada mi że nie ma co się spieszyć co do operacji i podpowiadają rehabilitację..dzięki kilku osobą już mam namiary na dobrego rehabilitanta z forum. :-)

Ja bym nie polegał w 100% na opinii forum. To forum jest tendencyjne - "profizjoterapeutyczne". Na tym forum nie ma jakoś historii, że fizjoterapeuta zalecał rehabilitację (mimo że lekarz sugerował operację) pacjent mu uwierzył, przez co stracił mnóstwo pieniędzy, czasu i parę miesięcy/lat normalnego życia. Fizjoterapeuta czasu i straconych pieniędzy nie zwraca. To jest ciekawe bo jak np. mechanik nic nie pomoże na problem w twoim samochodzie czy majster nie naprawi pralki/lodówki to zapłaty nie bierze. U fizjoterapeuty "na bank" usłyszysz że jest szansa uniknięcia operacji, co wcale nie będzie oznaczało, że taka szansa jest. Zalecam wizytę u lekarza fizjoterapii medycznej (który posiada wiedzę aby porównać efekty operacji z efektami fizjoterapii) a nie fizjoterapeuty (który w najlepszym przypadku posiada tylko drugą część tej wiedzy - więc ci powie: rehabilitować) nie mówiąc już o osteopacie czy innym wynalazku.

AgaW - Wto 16 Cze, 2015

andy napisał/a:
Ja bym nie polegał w 100% na opinii forum

Nie chcesz-nie polegaj. Twój wybór.
Tu na Forum piszemy o swoich doświadczeniach, jeśli doświadczenia są jak określasz "profizjoterapeutyczne" to też będziemy o nich pisać. Kto takich doświadczeń nie ma pisze o takich jakie ma.
Ci co czytają Forum Bioderko mogą na podstawie naszych wpisów wyrobić swoje własne zdanie i sami zdecydują o tym jaką drogę wybiorą-bo to ich zdrowie i ich decyzje.
andy napisał/a:
Zalecam wizytę u lekarza fizjoterapii medycznej (który posiada wiedzę aby porównać efekty operacji z efektami fizjoterapii) a nie fizjoterapeuty (który w najlepszym przypadku posiada tylko drugą część tej wiedzy - więc ci powie: rehabilitować) nie mówiąc już o osteopacie czy innym wynalazku.

Musisz tu pamiętać że lekarze medycyny terapeutycznej posiadają wiedzę teoretyczną, ale nie pracują z pacjentami na co dzień. Nie wiedzą jak to jest "przerobić" z pacjentem jego powrót do sprawności od początku do końca, co mówić dopiero o przywróceniu sprawności wielu osobom. Wiedza książkowa nie poparta doświadczeniem jest zawsze tylko wiedzą książkową.
Akurat korzystałam z opinii takiego lekarza z ciekawości, nie dość że nic nie wniosła to jeszcze sporo zaniedbałabym w swojej sprawności opierając się na takiej ogólnej-schematycznej ocenie stanu.
Mój dobry (a dobry to jest mało powiedziane) stan zawdzięczam właśnie fizjoterapeutom/osteopatom, którzy prezentowali odmienne podejście do lekarzy i pomogli mi wykorzystać szansę jaką dała mi chirurgiczna operacja.
Znam zbyt wiele osób (także moją córkę) których właśnie nie lekarz ale terapeuta/osteopata skutecznie "postawił na nogi"- także tam gdzie lekarze różnych specjalności nie widzieli szans na poprawę zdrowia żeby zgadzać się z Twoim poglądem.

Cóż, każdy podejmuje swoje wybory i życzę użytkownikom Forum Bioderko podejmowania najlepszych dla długoterminowego zdrowia decyzji.

Jednocześnie przypominam o tytule tematu w którym piszemy i proszę o trzymanie się wiodącego wątku.

dorotabeata - Wto 16 Cze, 2015

andy napisał/a:
U fizjoterapeuty "na bank" usłyszysz że jest szansa uniknięcia operacji,
Skąd masz takie informacje, czy sam coś takiego usłyszałeś? Ja tego nie usłyszałam.
andy napisał/a:
Zalecam wizytę u lekarza fizjoterapii
Kim jesteś z zawodu i na jakiej podstawie tak twierdzisz, że polecasz wizytę u takiego lekarza?
andy napisał/a:
porównać efekty operacji z efektami fizjoterapii
Mylisz sens i mieszasz dwie różne sprawy. Operacja jest potrzebna, żeby wymienić zniszczony staw, a fizjoterapia, żeby szybko zacząć chodzić. Czekam na operację i obserwuję u siebie, jak szybko (galopująco) ogranicza mi się ruchomość już obu stawów biodrowych, aż trudno uwierzyć!
andy napisał/a:
mechanik nic nie pomoże na problem w twoim samochodzie czy majster nie naprawi pralki/lodówki
A jak mechanik powie, że trzeba poczekać na naprawę kilka lat, to co? Masz tylko urwane koło i musisz dalej jeździć, czy wymiana za parę lat, to będzie tylko koło, czy coś jeszcze się zniszczy w samochodzie?
Samochód odstawiasz do garażu, albo kupujesz nowy, a co z człowiekiem? Czy też do domu i nie chodzisz, bo czekasz na operację?
andy napisał/a:
stracił mnóstwo pieniędzy, czasu i parę miesięcy/lat normalnego życia
Fizjoterapia przed operacją, to nie wymysł fizjoterapeutów, ale przeczekanie do operacji, której nie można zrobić natychmiast! I właśnie sprawy finansowe są tu podstawą, czyli zwykłe dodawanie i odejmowanie. Czy opłaca się wydawać pieniądze na fizjoterapeutę, czy zrezygnować z pracy. Ja we wrześniu/październiku nie wiedziałam, jak doczekać 1 marca, żeby wtedy przejść na pomostówkę. Ale dzięki fizjoterapii dam radę jeszcze do końca roku (dwa tygodnie) i postaram się wytrzymać do operacji. Miałam starać się o rentę już 19 lat temu (propozycja lekarza ortopedy), ale to właśnie praca była ciekawsza finansowo.
To zadziwiające, ale te ostatnie miesiące to jakieś niesamowicie szybkie pogorszenie w stawach i zupełnie jakby mięśnie też przestawały pracować. Jestem jak jakiś Frankenstein albo Robokop :what:
andy napisał/a:
To forum jest tendencyjne - "profizjoterapeutyczne"
Może i jest tendencyjne, ale to dla mnie ma sens :)
Benita32 - Pią 04 Gru, 2015

hej, mam pytanko. czy kogoś z was po ganzu boli mięsień czworogłowy? drugiego ganza miałam w czerwcu br. i w czasie rehabilitacji odczuwałam w mięśniu drętwienie/mrowienie/szczypanie, nie wiem jak to dokładnie określić. nie przejmowałam się tym do wczoraj, bo te niedogodności pojawiały się co jakiś czas i trwały kilka sekund, natomiast wczoraj dopadło mnie to mrowienie i trwa do teraz. trochę mnie to niepokoi. jakieś sugestie? rady? ktoś z was miał podobne doświadczenia?
AgaW - Pią 04 Gru, 2015

Piszesz o rehabilitacji-czy ten stan konsultowalas z fizjoterapeuta?
Benita32 - Nie 06 Gru, 2015

jestem już po rehabilitacji
AgaW - Nie 06 Gru, 2015

Jestes po rehabilitacji a tego typu dolegliwosci nie konsultujesz z terapeuta?
Dbanie o swoj stan po operacji jest celem kazdego swiadomego pacjenta.
Mysle ze masz cos do odpracowania w rehabilitacji, moze trzeba pracy manualnej na jakiejs partii ciala-ale przyczyne i plan poprawy stanu powinien ustalic fizjoterapeuta po zbadaniu Cie.
W dbaniu o dlugofalowa sprawnosc nie ma drogi na skroty ani polsrodkow-madrze byc pod opieka terapeuty nawet profilaktycznie i miec pod kontrola swoj stan.
Po Ganzu trzeba zwrocic uwage na kontuzje, pogorszenia aby nie doprowadzic do cofniecia w sprawnosci - ktore pozostawione same sobie moga miec naprawde nieciekawe skutki.
Moja rada: skonsultuj swoj problem z fizjoterapeuta pracujacym calosciowo i funkcjonalnie.
W Stolicy masz dostep do swietnych specjalistow - tak wiec masz ulatwione zadanie.
Daj znac jak bedziesz juz znac przyczyne dolegliwosci.

makono - Pią 27 Kwi, 2018

Dawno nie było tu wpisu, więc odświeżę wątek. Ganza na lewo biodro mialam w grudnou 2011, dzisiaj jestm 10 po endo na to samo biodro. Operacja "starczyła" mi na 6,5 roku. Nie wiem , czy to długo, poprawa po Ganzu tez nie była spektakularna i do końca nie wiem , czy była wynikiem samej operacji, czy faktu, że 1,5 roku po operacji schudlam 20 kilo . Wydawało mi sie, ze 6,5 roku to mało, ale na sali mialam dziewczyne, ktorej Ganz starczyl tylko na 2 lata.
Mogę tez pocieszyć, że operacja endo to "pikuś" w porównaniu z Ganzem. Obie miałyśmy takie same odczucia, że nasz stan po operacji, ból, sprawność jest zupełnie inna niz po Ganzu.

AgaW - Sob 28 Kwi, 2018

Szkoda ze operacja wystarczyla Ci na tak krotko.
Mysle ze efekt operacji w duzej mierze zalezy od tego jaka potem jest rehabilitacja.
Masz racje: reha po endo jest prostsza ale warto walczyc.
Coz, mam nadzieje ze moj Ganz wystarczy mi na baaardzo dlugo ale wkladam duzo pracy w utrzymanie swietnej formy :)

makono - Pon 30 Kwi, 2018

AgaW napisał/a:
Szkoda ze operacja wystarczyla Ci na tak krotko.
Mysle ze efekt operacji w duzej mierze zalezy od tego jaka potem jest rehabilitacja.


Myślę ,że efekt Ganza i to na jak długo starczy zależy oczywiście od rehabilitacji, ale chyba w najwiekszym stopniu od tego w jakim stanie było biodro przed. Moje było bardzo zniszczone (ostatni moment na Ganza) o to chyba zaważyło na tak krótkim czasem. Tak czy siak 7 lat dłużej chodzilam na swoim. Mam nadzieję, że end starczy mi na jakies 15 lat.

Bonia - Wto 01 Maj, 2018

Zgadzam się z Agą W duży wpływ ma rehabilitacja - u mnie to też był ostatni moment na zabieg Ganza, i do dzisiaj moje biodro spisuje się super a jestem 11 lat po osteotomii.
AgaW - Pon 14 Maj, 2018

Tez jestem 'poznym Ganzem", jednak u mnie dzieki rehabilitacji jestem w doskonalej formie.
Dodam ze nic sie samo nie zrobilo, a forma jest wynikiem dbalosci. Tu nie ma kompromisow, tylko swiadomosc sytuacji i wytrwalosc daje efekty..

makono - Wto 15 Maj, 2018

Myślę, ze jest to w dużej mierze kwestia indywidualnego przypadku, stanu bioder, wieku w jakim się mialo operację i jak długo te biodra były chore, ale tak jak piszecie całą pewnością rehabilitacja i wytrwałość przynosza efekty. Niestety z rozmów pielęgniarkami w Otwocku wynika, ze ludzie wracają po Ganzu na endo ....
AgaW - Pią 18 Maj, 2018

Kazdy musi walczyc sam o swoja sprawnosc, nieraz wbraw temu co mowia inni. Jak pielegniarka moze mowic co innego skoro Ci co maja sie dobrze nie ida na operacje?
makono - Czw 24 Maj, 2018

AgaW napisał/a:
Kazdy musi walczyc sam o swoja sprawnosc, nieraz wbraw temu co mowia inni. Jak pielegniarka moze mowic co innego skoro Ci co maja sie dobrze nie ida na operacje?

Ja tylko pisze, to co usłuszałam i zobaczyłam. Gdyby po Ganzu wszyscy cieszyli się zdrowiem nikt by nie wracal na operację i pielęgniarka by ich nie widziala, a tak nie jest. Nie wiesz, czy walczyli o swoje biodra, czy nie a jednak wrocili...
Cieszę sie bardzo, że Ty i niektórzy nie mają problemów z operowanym biodrem i nie potrzebują kolejnej operacji. Oby było tak ja najdłużej. Nie oznacza to jednak, ze osteotomia jest operacją która każdemu przyniesie takie same rezultaty i na tak długo jak Tobie. Jak to powiedział kiedys o OG jeden z ortopedów, u którego byłam - gdyby to była tak fantastyczna i dajaca spektakularne efekty operacja robiliby ją we wszystkich szpitalach, a nie w kilku ośrodkach w Polsce. Coś w tym jest. Jest to peracja trudna, krwawa, obiciążona ryzykiem i pewnie nie zawsze przynosząca upragnione rezultaty.
Życzę Ci, aby bioderko Ci funkcjonowalo w zdrowiu jak najdłużej.

AgaW - Czw 24 Maj, 2018

Dziekuje Makono :)
Szkoda ze lekarze nie mowia o tym ze rehabilitacja jest trudnuejsza po OG niz po innych operacjach i nie uczulaja pacjenta ile zalezy od wlasciwego jej kierunku.
Mysle ze gdyby kazdy pacjent po OG mial odpowienia rehabilitacje wiele osob nie konczyloby tak szybko - albo moze wcale na operacji endo.
Najtrudniejsza chyba sprawa to trwale odzyskac prawidlowy wzorzec chodu przy warunkach po operacji. To laczy sie z wszystkim: ustawienie calego ciala od glowy po stopy a nie tylko miednicy, wypracowanie prawidlowego wspolgrania ze soba poszczegolnych miesni, sciegien, powiezi, lancuchow wraz z oddechem itd.
Pisze to po to aby czytelnicy wiedzieli to czego nie powie im lekarz i aby znalezli swoja droge do sprawnosci.

biedronne - Pią 25 Maj, 2018

Ale pacjenci po endo też wracają na stół, też nie wszyscy, a nikt jakoś nie używa tego argumentu przeciwko tego typu operacji, tylko po prostu ortopeda mówi, że może się tak zdażyć, że się całość zużyje zanim pacjent zejdzie z tego świata. I mówi też, jakie są czynniki ryzyka. Niektórzy wręcz dostają całą listę zakazów po endo, inni tylko słyszą co jest bardziej ryzykowne a co mniej.
makono - Pią 25 Maj, 2018

AgaW napisał/a:
Dziekuje Makono :)
Szkoda ze lekarze nie mowia o tym ze rehabilitacja jest trudnuejsza po OG niz po innych operacjach i nie uczulaja pacjenta ile zalezy od wlasciwego jej kierunku.
Mysle ze gdyby kazdy pacjent po OG mial odpowienia rehabilitacje wiele osob nie konczyloby tak szybko - albo moze wcale na operacji endo.
Najtrudniejsza chyba sprawa to trwale odzyskac prawidlowy wzorzec chodu przy warunkach po operacji. To laczy sie z wszystkim: ustawienie calego ciala od glowy po stopy a nie tylko miednicy, wypracowanie prawidlowego wspolgrania ze soba poszczegolnych miesni, sciegien, powiezi, lancuchow wraz z oddechem itd.
Pisze to po to aby czytelnicy wiedzieli to czego nie powie im lekarz i aby znalezli swoja droge do sprawnosci.

Na pewno rehabilitacja jest super ważna i zgadzam się, że pewnie trudniejsza niz po innych operacjach. Mi niestety nie udało się uzyskać prawidlowego wzorca chodu po operacji pomimo rehabilitacji (choć z cała pewnościa mogla być ona intensywniejsza i mogłam więcej ćwiczyć sama), chodzenia o dwoch kulach bardzo długo (takie było zalecenia rehabilitanta) i zrzucenia 20 kg. Widocznie zaniki mięśni, zmiany w stawie i nawyki w móżgu były zbyt silne. Ja po Ganzu nigdy nie odczulam spektakularnej poprawy niestety . Mam nadzieję, ze teraz po endo będzie inaczej :-) i ,że dzięki temu odciążę drugie biodro i nie będę musiała za rok robić endo w drugim biodrze

AgaW - Sob 26 Maj, 2018

Makono, coz...trzymam kciuki ze po endo uda Ci osiagnac sprawnosc ktorej potrzebujesz.
makono - Sob 26 Maj, 2018

AgaW napisał/a:
Makono, coz...trzymam kciuki ze po endo uda Ci osiagnac sprawnosc ktorej potrzebujesz.

Dziękuję . Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku :-)

Ankaa92 - Pią 27 Lip, 2018

AgaW napisał/a:
Tez jestem 'poznym Ganzem", jednak u mnie dzieki rehabilitacji jestem w doskonalej formie.
Dodam ze nic sie samo nie zrobilo, a forma jest wynikiem dbalosci. Tu nie ma kompromisow, tylko swiadomosc sytuacji i wytrwalosc daje efekty..



Podpisuje się pod tym, całym ciałem. Po Ganz’u najważniejsza jest rehabilitacja/ruch, odpowiednie ćwiczenia połączone z systematycznością . Wiem po sobie, jak po operacji nie chciałam nic robić ze strachu, ze coś pogorsze i powoli noga zaczynała znów bolec.. kop w tyłek od fizjoterapeuty, systematyczne ćwiczenia, wzmacnianie mięśni i bioderko śmiga, a ja jestem przeszczęśliwa :lol:

Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, ze po Ganz’u nie tylko chodzi o staw, to tez mięsień w nodze, który musi być silny, mięśnie pośladków, jakby nie było to one wspomagają bioderko, żeby nas utrzymać, a przy tym trzeba dbać, by tego stawu nie obciążać.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group