Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Osteotomia wg Ganza - historie - Kulka - po osteotomii met. Ganza

kulka - Nie 14 Mar, 2010
Temat postu: Kulka - po osteotomii met. Ganza
Witam wszystkich,
Moje przejścia z bioderkami (wrodzone zwichnięcie) zaczęły się już z chwilą narodzin -1980 r.. Przy tym przypałętała się również końsko-szpotawość stopek. Tak więc najpierw zajęto się stopkami a później bioderkami. I tak przez parę lat mnie leczono bezinwazyjnie - a to szynami tudzież gipsami itp. W rezultacie w roku 1986 wylądowałam w Otwocku. Najpierw zoperowano mi bioderko prawo (osteotomia met. Degi), potem lewe (osteotomia met. Degi), potem wyjęto płytki, które przy osteotomiach zostały wmontowane, a na koniec zoperowano stopę lewą (prawej nie było potrzeby ruszać). Tak więc zostałam pocięta na maksa - kiedyś nie robili takich ładnych szwów :-(
Od 1988 roku do mniej więcej 2001 miałam święty spokój. Ból pojawił się jak grom z jasnego nieba - chciałam wstać z fotela i nie mogłam bo czułam straszne kłucie w obrębie miednicy i pachwiny, nie mogłam kompletnie się ruszyć, noga sprawiała wrażenie wyrwanej ze stawu. Jakoś w końcu się rozruszała, ale przez ok. 3 dni chodzić wogóle nie mogłam, tyle co po mieszkaniu. Udałam się więc do ortopedy - diagnoza: endoproteza ale za młoda więc pozostaje rehabilitacja, a jak to nie pomoże to leki. Trochę mnie to wystraszyło, ale co zrobić, zaczęłam się rehabilitować i to pomagało. Swoją drogą jak rehabilitowałam się w Stocerze w Konstancinie przez 2 lata nic mnie nie bolało. No ale i rehabilitacja już nie działała tak jakbym chciała. Każdy lekarz ortopeda mówił że tylko endoproteza w moim przypadku, ale jestem za młoda. Nawet przebywając 2,5 roku za granicą (Wielka Brytania) miałam okazję spotkać się z 2 specjalistami od połamańców. No i to samo, a nawet odradzali rehabilitację bo może odwrotnie działać. Paranoja.
Wróciłam do ojczyzny w 2008 r. i zaczęłam latać po ortopedach. Polecono mi Ortopedę -Pana Huberta Kazubińskiego (w Radomiu), z którym nigdy wcześniej nie miałam okazji się spotkać - świetny lekarz. Nastąpił przełom, bo to on właśnie powiedział mi o Profesorze Czubaku, chociaż nie był pewien czy jeszcze się uda poratować nogę prawą (gorszą), ale na pewno lewą - więc pojechałam na konsultację do Warszawy.
Wizyta trwała może 10 minut - w efekcie usłyszałam "zrobię ci ten remont". Przybycie do szpitala wyznaczono mi na 10 lutego 2010 r. (czyli po 6 miesiącach).
No i się zaczęło :!:
Do szpitala dotarłam na godz. ok. 8.30. Zainstalowanie na sali chorych godz. 15.00. System przyjęć do szpitala wg mnie to totalna masakra. Samo oczekiwanie na rtg zaledwie 2,5 godz. "Polska to dziki kraj".
Na sali było nas 5 - wszystkie oczekujące na operacje. Niestety zniesiono przepustki więc byłyśmy skazane na pobyt w szpitalu. Ale nie było źle - telewizor, codzienne spacery po dworku, wycieczki do sklepu, nawet ulepiłyśmy bałwana centralnie pod oknem. Przyjęta zostałam w środę, a zaplanowano mój zabieg na poniedziałek. Byłam rezerwową! Co to znaczy? Nie wiesz do ostatniej chwili czy cie wezmą na blok, czy też nie. Ale przygotowania zaczęły się w niedzielę - kolację jeszcze można zjeść, pić można do północy, w międzyczasie czopki i zastrzyk w brzuszek. Następnego dnia rano dostałam zastrzyk przeciwzakrzepowy, a potem po ok. 11.00 przyszła pielęgniarka z wenflonem. Próbowała się wbić ze 4 razy i się poddała. Oj bolało. Potem przyszła inna siostra i za 2 razem zamontowała mi różowy wenflon (normalnie zakłada się zielony - dłuższy, ale u mnie nie było takiej możliwości), nie pocieszyła mnie mówiąc, iż i tak na bloku będą mi wbijali zielony. Potem zabandażowała mi nogi i podłączyła kroplówki (sztuk 2). I tak sobie leżałam w nieświadomości czy mnie wyremontują czy nie - głodna jak cholera, spragniona i strasznie już zmęczona. Dopiero przed 16.00 przyszła i poinformowała mnie że idziemy na blok. Poszłyśmy! Na tym bloku czekałam do godz. 19.00 na swoją kolej!
Zabrali mnie na operację - fajnie było. Najpierw dostałam środek uspokajający dożylnie, potem zastrzyk znieczulajacy w kręgosłup (wcale nic nie boli). Nikt nie zmieniał mi wenflonu. Podczas operacji wogóle nie spałam i wszystko słyszałam. Było mi strasznie zimno - cała się trzęsłam. Może trudno sobie wyobrazić ale na sali operacyjnej nie ma klimatyzacji - było uchylone okno (W lutym! Temp. na minusie!). Warunki w szpitalu wogóle nie zachwycają. Podczas operacji miałam nieodpartą ochotę podpatrzeć co tam mi robią, kręciłam ciągle głową dlatego anestezjolog pokazał mi monitorek na którym można było zobaczyć jakich narzędzi używają lekarze. Operacja skończyła się o 21.00, zawieziono mnie na blok pooperacyjny. Od razu chyba usnęłam. Ból mnie budził co kilka godzin. Wtedy przychodziła pielęgniarka ze środkiem przeciwbólowym i znowu usypiałam. Miałam szczęście że ta operacja była tak późno bo po operacji na bloku była tylko noc przede mną, a rano już na salę. I tak też było. Rano przyjechał pan salowy po mnie i przeniesiono mnie z tymi wszystkimi kabelkami (cewnik i dren) na inne łóżeczko. Coś strasznego! Coś mi strzyknęło przy tych czynnościach. Jak tylko wywieziono mnie z bloku wymiotowałam. Po drodze z bloku na salę był rentgen. Tu już nie było tak źle z przenoszeniem z łóżka na rtg. i z powrotem. Potem prosto na salę.
1 doba po operacji nie należy do najmilszych, ale środki dożylne uśmierzają ból. Ogólnie nie jest straszny tymbardziej jak się jest przyzwyczajonym do codziennego znoszenia go. Najgorsze, było to że nie można się ruszyć, cały brzuch boli, nerki bolą także (lekarze przy operacji gniotą własnym ciężarem człowieka) materace są "gumowe" więc cały człowiek jest upocony jakby się zsiusiał, a bandaże uciskają stopy i łydki. d... boli że hej, tymbardziej że jest zdarty naskórek na kości ogonowej i lewym pośladku (zdrowej nogi). Pierwsza połowa 2 doby (noc) też nie była ciekawa - prosiłam pielęgniarkę o znieczulenie i czułam silne parcie na pęcherz. 2 połowa 2 doby niesamowita. Nic kompletnie nie boli, aż dziwne - wystraszyłam się trochę czy to normalne :mrgreen: Wyjęto mi nareszcie cewnik i dreny i bandaże też poszły sobie. Miałam mieć lekcję chodzenia. Niestety złe wyniki krwi i nici ze spacerków. Podano mi 700 jednostek krewki. Po tym czułam się silna jak koń, ale ciągłe leżenie wzbudza agresję i nie sprzyja trawieniu - straszne zaparcia! Poprosiłam o zdjęcie już wenflona. Siostra chciała go jeszcze zostawić na wypadek podania dożylnych środków przeciwbólowych, ale ja bardzo chciałam się go pozbyć, a poza tym mnie już nie bolało wogóle. Wzbudziło to ogromne zdziwienie: "Twarda dziewczyna" - wenflon został odczepiony. I tak wieczorkiem poprosiłam o ketonal w tabletkach na wszelki wypadek oraz coś na sen. W nocy budziłam się bo coś bolało więc łykałam tabletkę, ale jak noga przestawała to dawał o sobie znać brzuch (nic na niego nie działało) - godzinami nie spałam. Strasznie się męczyłam praktycznie każda noc po operacji aż do powrotu do domu. W dobie 3 byłam pionizowana - przeszłam przed obiadem pół sali, a po obiadku całą. Bardzo to było wyczerpujące. Chciałam więcej, ale organizm czuł ż e już na dziś wystarczy. Od ciągłego leżenia na tym nie oddychającym materacu, kręcenia się, siadania na basenie zrobiła mi się z otarcia ogromna nie chcąca się wogóle goić rana. Oj piekła i bardzo przeszkadzała. Pielęgniarka poleciła Balsam Szostakowskiego, którym okładałam bolące miejsce. W dobie 4 wyszłam z rehabilitantem już na korytarz. Po południu odważyłam się z pomocą mamy na wycieczkę do toalety (to było moje ówczesne marzenie). Wyprawa niesamowita. Nadal bolał brzuch (ale już trochę mniej), w operowanym biodrze ciągnęło (nie mogła się noga przyzwyczaić do nowej pozycji). W dobie 5 już więcej chodziłam, ale z siedzeniem miałam problem bo śrubki przeszkadzały okrutnie. Ogólne ADHD - chcę się ruszać, a nie bardzo mam mozliwości. Doba 6 (niedziela) podawano mi ponownie krew 600 jedn. Trochę chodziłam po sali i korytarzu. W dobie 7 Doktor Czubak postanowił mnie wysłać do domu dnia następnego pod warunkiem zrobienia schodów. Schody się udały i nie mogłam doczekać się powrotu do domu. Jednak bałam się tej podróży - jak wsiądę do samochodu, jak wytrzymam podróż, jak wyjdę z samochodu, jak wejdę po schodach do domu (mam ich ok. 13 do pokonania). Tyłek nadal mnie piekł i bolał (nie mogło to wogóle przyschnąć z powodu przygniatania), noga nie bolała tylko ciągnęła, brzuch troszeczkę dawał znać. Następnego dnia - 8-go ostatniego - wyszłam, a raczej wyjechałam na wózku ze szpitala o godz. 14.00. Ustalona została wizyta kontrolna na 01.04.2010 (Prima Aprilis), otrzymałam receptę na przeciwzakrzepowe strzykaweczki (sztuk 35) oraz zwolnienie lekarskie do dnia wizyty kontrolnej. Wypis wręczył Profesor Czubak z zaleceniami wyłącznie ćwiczeń biernych. Nareszcie mogłam opuścić szpital. Powrót do domku wogóle nie sprawił kłopotu. Trochę było nie wygodnie, ale da się przeżyć. Całe szczęście juz szpital mam na jakiś czas za sobą.
Muszę dodać że dni oczekiwania na operację były trochę nudne, ale fajna ekipa na sali rekonpensowała wszystko. Po operacji każdy dzień straszny i to nie z powodu bólu w nodze, ale bólu brzucha, braku snu, ciągłego leżenia, odparzenia na pośladku oraz ogólnego wyczerpania i braku siły. Dzięki bliskim mi osobom jakoś dałam radę. Po operacji ktoś z bliskich powinien być przy chorym po takim zabiegu bo naprawdę nie da rady się samemu, ciągle czegoś się potrzebuje.
Cdn.

kulka - Nie 21 Mar, 2010

Po powrocie do domku po raz pierwszy od operacji przespałam caluteńką noc, ale następnego dnia noga była bardzo zmęczona. W pierwszym i drugim tygodniu po operacji większość czasu przeleżałam. Trudność sprawiało mi wstawanie z łóżka, ubieranie się, nie wspomnę o higienie osobistej jeśli ma się wannę w domu, a nie prysznic. Niestety najgorsze dla mnie było siadanie i tak jest do tej pory. Po dłuższym siedzeniu noga moja nie może dojść do siebie i trochę boli. Po raz pierwszy wpakowana do wanny zostalam (na stojaco) po 7 dniach od powrotu do domu (juz po zdjeciu szwow), a po 14 juz siedzialam w wannie (dopiero wtedy mozna zamoczyc blizny). Bez pomocy mojego kochanego nie dalabym rady. 3 tyg po operacji nie sa latwe. Do tej pory najdalsze odleglosci jakie pokonywalam to w sumie ok. 10 metrow 4-5 razy dziennie. Nie wstawalam sama jeszcze z lozka. Powoli uczylam sie poruszac po domu i jakos sobie radzic. Potrzebna jest cierpliwosc. Dopiero od 3 tygodnia zaczelam troche wiecej chodzic i siadac, jednak jak tylko przeforsowalam noge to nastepne 2 dni musialam odpoczywac. Coraz czesciej mnie bolala - w nocy i w ciagu dnia. Zaczelam sama sie ubierac i wstawac z lozka. Nie obylo sie bez przeciwbólowych tabletek (tych na recepte). Z domku wychodzilam najdalej na balkon, dopiero w 4 tygodniu wyszlam z domu na dworek tak normalnie po schodkach (pojechalam samochodem - nie prowadzilam, do mamusi) Im wiecej siedzialam i chodzilam tym bardziej bolal kregoslup. Jutro mija 5 tygodni od operacji i wcale nie czuje sie sprawna. Noga pobolewa, siedzenie nie jest zbyt mile, nadal sama nie wchodze do wanny, sama moge zrobic sobie pare kanapek, bardzo szybko sie mecze. Jednak coraz wiecej chodze - bylam dzisiaj na spacerku. Stanie bez kul sprawia mi klopot, bo zaczyna bolec noga nieoperowana. Kolano nogi operowanej nadal puchnie. Wedlug zalnece lekarskich wykonuje ze mna moj luby cwiczenia bierne 3 razy dziennie. Stosuje sie nadal do zakazu napinania miesnia na udzie. Nogi do gory z pozycji lezacej nie podniose, ani tez nie odwiode na zewnatrz. Po prostu nie moge bo nie mam sil. Nie wraca czucie w udzie - no moze ociupinke. Mam wizyte kontrolna 1 kwietnia i wtedy okaze sie co dalej ze mna. W moim miescie nie moge liczyc (a nawet balabym sie) na pomoc rehabilitacyjna - tutaj nikt nawet nie wie co to osteotomia ganza. A ze Profesor Czubak do 6 tygodni od operacji nie kazal mi samej cwiczyc to na razie nie szukam takiej pomocy. Zobaczymy co wtedy poradzi. Wyobracie sobie ze strupki na posladku i szwie mam do tej pory, mimo tego ze mocze w wodzie i tak nie chca sie oderwac. Te na szwie troszke ropialy i moze to jest powod.
Ogolnie zakladalam ze szybciej dojde do siebie po operacji, a tu prosze niespodzianka -nie ma cudów. Czasem sobie poplakalam z powodu bólu i takiej bezsilnosci - "ze dlaczego to wlasnie mnie musialo sie to wszystko przytrafic, ze tak dlugo trwa zdrowienie i ze na druga noge juz nie zdecyduje sie". Takie chwile zwatpienia nie czesto mnie dopadaja i nie trwaja dlugo. Potem biore sie w garsc i wszystko jest ok.
Obecnie pobolewa mnie kregoslup (nie wspomnialam chyba jeszcze o przepuklinie w odcinku ledxwiowym), kolano nogi chorej, miednica tuz pod szwem (przeszkadzaja mi te srubki jak nie wiem co) oraz kosc kulszowa. DA SIE PRZEZYC!

Grazyna1950 - Nie 21 Mar, 2010

kulka napisał/a:
W moim miescie nie moge liczyc (a nawet balabym sie) na pomoc rehabilitacyjna
Oj, cudze chwalicie swego nie znacie. Na ul. Giserskiej w Radomiu jest świetny Oddział rehabilitacji. Gorąco polecam !!! !!!!!!!!!!
kinga - Nie 21 Mar, 2010

Grazyna1950 napisał/a:
I podejrzewam, że troszkę sie pieścisz ze sobą. Ja osteotomię miałam w wieku 50 lat i w dwa tygodnie po wyjściu ze szpitala pojechałam na wesele do miejscowości odległej o 700 km. Jesteś młoda i powinno Ci być zdecydowanie łatwiej powrócić do pełni zdrowia.

Grażynko bardzo proszę nie oceniaj innych ludzi w ten sposób !!!
Młodszy nie oznacza zdrowszy i nie każdy młody powraca do formy w błyskawicznym tempie.
No i z pewnością Grażynko nie miałaś osteotomii wg Ganza, więc nie wiesz jak się dochodzi do formy po takim zabiegu.

Grazyna1950 - Nie 21 Mar, 2010

Nie wolno pisać, "dlaczego mnie to spotkało"
Cytat:
Ogolnie zakladalam ze szybciej dojde do siebie po operacji, a tu prosze niespodzianka -nie ma cudów. Czasem sobie poplakalam z powodu bólu i takiej bezsilnosci - "ze dlaczego to wlasnie mnie musialo sie to wszystko przytrafic, ze tak dlugo trwa zdrowienie

Psychicznie się trzeba pozytywnie nastawiać, a wtedy wszystko pójdzie szybciej i lepiej, ale jako kogoś obraziłam to przepraszam.

pasiflora - Nie 21 Mar, 2010

Grazyna1950 napisał/a:
Ja osteotomię miałam w wieku 50 lat i w dwa tygodnie po wyjściu ze szpitala pojechałam na wesele do miejscowości odległej o 700 km.
A ja przez dwa tygodnie po osteotomii leżałam plackiem a potem 6 tygodni w gipsie biodrowym byłam. Nie mierzmy wszystkich jedną miarą Osteotomia nie jest równa osteotomii.
Ja sie nie cackałam z sobą, urodziłam dziecko pracowałam bardzo ciężko fizycznie (np 4 tony przerzuciłam metalowych prętów w dwie godziny) dlatego teraz wyglądam ja wyglądam. Żałuję że się nie oszczędzałam żałuję że nie mówiłam: proszę wyręcz mnie przecież sama sobie zawsze doskonale ze wszystkim radziłam. Co z tego że byłam/jestem twarda jak ledwo powłóczę nogami.

kulka - Nie 21 Mar, 2010

Osteotomia Ganza to coś innego niż endoproteza. Nie wiem na pewno czy na ul. Giserskiej ktoś będzie wiedział dokładnie jak pracować z osobą po Ganzu, ale wydaje mi się że lepiej dla mnie będzie rehabilitować się Konstancinie gdzie są lepsze warunki i możliwości działania (np. basen).
Co do "dlaczego to mnie się przytrafiło" - tak mówię gdy się strasznie wkurzam na swoją chorobę, którą mam od urodzenia i wcale tak słodko codziennie mi z nią nie jest. Wiem, wiem może takie przeznaczenie, ale moge chyba się powkurzać - to mi pomaga. Są chwile gdy naprawdę mam dosyć. Od urodzenia do 29 roku życia przeszłam juz 5 operacji otwartych na kościach, a od kilku lat musiałam znosić straszne bóle, bo nikt nie był w stanie mi pomóc. Moge czasem sobie pozrzedzic.
Ja tez leżałam w gipsach od pach po stopki - osteotomia Degi - gdy miałam 6 i 7 lat. Wiem jakie to fajne :mrgreen:
Każdy jest inny i indywidualnie podchodzi sie do każdego przypadku.

kinga - Nie 21 Mar, 2010

kulka napisał/a:
ale moge chyba się powkurzać - to mi pomaga. Są chwile gdy naprawdę mam dosyć.

Oczywiście, że masz prawo do wkurzania się i wyrzucania z siebie złych emocji. Dobrze jest się czasem wygadać. Szczególnie dobrze, jak nas rozumieją :D Po to właśnie tu jesteśmy, żeby rozumieć, wspierać !!! :)

Każdy ma czasem dość, ale nie mamy czasem wyjścia i trzeba iść nadal. Ważne, żeby właśnie iść, a nie usiąść i nic nie robić :)

kulka napisał/a:
Moge czasem sobie pozrzedzic.

Zrzędzenie jest super, byle w odpowiednich ilościach :wink:

kulka napisał/a:
Każdy jest inny i indywidualnie podchodzi sie do każdego przypadku.

Oczywiście :D

AgaW - Pon 22 Mar, 2010

Zgadzam się - z osteotomią jest inaczej...jest cięte 6 głównych mieśni nogi no i jest trudniej zrehabilitoweać się!

Droga Aniu - jeśli chcesz wrócić do pełnej sprawności nie zaniedbuj rehabilitacji ! Radom to duże miasto i napewno jest ktoś może niedaleko, kto będzie umiał Ci pomóc - na Fundusz NFZ nie radzę szukać Ci rehabilitacji, tylko prywatnie. Zajrzyj do kącika rehabilitacji ( koniecznie ) i nie maruj swojej szansy na zdrowie czekając co powie Profesor...stracisz kupę cennego czasu! Sama nie dasz rady, nie ma co liczyć na lekarzy - musisz wziąć swoję rehabilitację w swoje ręce i szukać kogoś najlepiej z kursami Pnf - warto nawet gdzieś dojeżdżać ! Pomyśl o tym...
Może któryś z naszych terapeutów może kogoś polecić do rehabilitacji po Ganzu w Twojej okolicy ?
Tymczasem masz u nas na Forum polecany w Twojej miejscowości : kontakt.
Warto spróbować...popytać...ale nie trać czasu! Im szybciej zaczniesz tym lepiej ! Głowa do góry - masz szansę z tego wyjść na naprawdę sprawną osobę :)

Lenka4 - Pon 22 Mar, 2010

Dasz radę, zobaczysz. Na poczatku, po każdej operacji, która mocno ingeruje w nasz organizm, człowiek jest rozklejony. Ale powoli, we własnym rytmie, wszystko się poukłada.
A do Konstancina wybierasz się do Stocera czy CKR? Ja się staram do CKR.

kulka - Pon 22 Mar, 2010

Witam,

Dzięki za wszystkie dobre słowa. Jestem straszną optymistką i nie martwię się wogóle co będzie dalej ... no bo po co jak będzie dobrze :-D
Poszłam sobie sama! dzisiaj na spacerek - z pierwszego pięterka zeszłam bez problemu, potem troszkę pochodziłam po sklepikach, zrobiłam małe zakupy i wróciłam. Tempo oczywiście żółwie, ale było fajnie. Jutro znowu uderzam w miasto. Ha ha
Jeszcze nie wiem dokładnie gdzie do Konstancina będę się starała pojechać, ale chyba do Stocera. Jak jest w CKR?
Do wizyty kontrolnej mam jeszcze 1,5 tygodnia więc i tak chyba zbyt wiele nie zdziałam z poszukiwaniem rehabilitanta, ale może coś się uda wymyśleć.

AgaW - Pon 22 Mar, 2010

Kulko - jeśli zechcesz to zdziałasz bardzo wiele...tylko musisz się zmotywować...( dlatego polecałam Ci kącik rehabilitacji do czytania - żebyś poczyła świadomość działania dla Twojego dobra ) i uważaj nie przeciązaj się jeszcze szczególnie zakupami!
Optymizm to bardzo potrzebna sprawa ale bądź ostrożna i dbaj o siebie :)

Magdalena - Pon 22 Mar, 2010

kulka napisał/a:
Czasem sobie poplakalam z powodu bólu i takiej bezsilnosci - "ze dlaczego to wlasnie mnie musialo sie to wszystko przytrafic, ze tak dlugo trwa zdrowienie i ze na druga noge juz nie zdecyduje sie". Takie chwile zwatpienia nie czesto mnie dopadaja i nie trwaja dlugo. Potem biore sie w garsc i wszystko jest ok.



Kulko podziwiam Cie za tą wytrwałość. Ja jestem przez jakakolwiek operacją ale nie wiem czy znalazłabym w sobie tyle zaparcia co ty. Nalezą Ci się gratulacje.
Wierzę w to ze dojdziesz do siebie i trzymam kciuki. Co do twojej historii to czytałam z zapartym tchem. Wiele się w Twoim zyciu wydarzyło i mam nadzieje że wizyta w kwietniu przyniesie dobre nowiny...:) naprawdę trzymam kciuki :brawo: za wytrwałośc

kulka - Wto 01 Cze, 2010

Witam wszystkich bardzo serdecznie, przepraszam że tak długo się nie odzywałam, ale zajęłam się intensywnie moim ukochanym rękodziełem i nie miałam kiedy tu się rozpisywać. Poszukiwanie odbiorców zabiera dużo czasu:))
Jestem już po 2 wizycie kontrolnej (kwiecień, maj), a następna 17 czerwca. Jeszcze się całkiem nie zrosły kości i nadal śmigam:) z 1 kulą. Jakoś powolutku dochodzę do formy. Rehabilitację lekarze mi odradzają, aby mi nikt krzywdy nie zrobił (jak się wszystko ładnie zagoi to wtedy można zacząć intensywniej ćwiczyć). Mogę pływać, powolutku jeździć na rowerku stacjonarnym i jeszcze parę ćwiczeń wykonywać. Moja noga operowana nie boli zbyt często, ale za to lewa odczuwa bardzo dźwiganie całego ciężaru. Ruchy w biodrze operowanym sa ograniczone:( Zakładnaie skarpetki lub mycie stopki to dla mnie wyczyn akrobatyczny:) Nie wiem kiedy sprawność moją będę mogła ocenić jako w miarę dobrą, ale mam nadzieję, że niedługo.
Myślałam, że szybciej się wraca do zdrowia po Ganzu, ale widać każdy przypadek to indywidualny przypadek. U mnie może trwać dłużej ponieważ bioderka były już cięte w dzieciństwie. Jak na razie nie myślę jeszcze o nodze lewej.
Pozdrawiam

pasiflora - Sro 02 Cze, 2010

kulka napisał/a:
Jeszcze się całkiem nie zrosły kości i nadal śmigam:) z 1 kulą

Na temat chodzenia o jednej kuli jest bardzo dużo wypowiedzi na tym forum i wszyscy fizjoterapeuci odradzją taką technikę poruszania się.
kulka napisał/a:
Rehabilitację lekarze mi odradzają, aby mi nikt krzywdy nie zrobił
Kto Ci takich bzdur naopowiadał Poczytaj dokładnie kącik rehabilitacji, blog Katji lub historię AgiW. Wzorowa rehabilitacja jest rozpoczynana jak najwcześniej, praktycznie zaraz po operacji. Poczytaj bo juz napisane tutaj na forum zostało w zasadzie prawie wszystko na temat reha, więc nie będę się powtarzać. Pozdrawiam Cię

Ps. Zdradź co to za rękodzieło ukochane wykonujesz?

AgaW - Sro 02 Cze, 2010

Ja też uważam, że Twój stan jest wynikiem braku rehabilitacji - sama widzisz ograniczenia. Przyznaję że po Ganzu trudno jest wrócić do super stanu, bo trudno o właściwą rehabilitację, ale nie robiąc nic szkodzisz sobie.
Robisz wiele błędo - chodzisz z 1 kulą, nie masz rehabilitacji - już teraz masz efekty - i niestety prawdziwe kłopoty mogą zacząć się po odstawieniu kuli lub wkrótce po tym.
Pomyśl o przyszłości swoich bioder i pomyśl o pomoc fizjoterapeuty, póki jeszcze możesz zrobić dużo dobrego dla swojej sprawności ;)
To trudne, ale możliwe! :ok:

kulka - Sro 02 Cze, 2010

Hej, Jeśli nie jest zrośnięta miednica to nie wolno jej obciążać. Póki nie zrośnie się dobrze kość nie powinnam poddawać się intensywnej rehabilitacji. Nie mówię tutaj o ćwiczeniach, które można wykonywać samememu czy z rehabilitantem, ale o ćwiczeniach np. na podwieszkach. Takie bowiem może mi zafundować najwyżej NFZ. Prywatny rehabilitant może by i pomógł, ale skąd takiego wziąć??? Na rehabilitację w Radomiu uczęszczałam niejednokrotnie (od 10 lat 3 razy do roku w różnych ośrodkach) i naprawdę nie spotkałam jeszcze fizjoterapeuty, który znałby się na tym co robi:( U nas jest marniutko z dobrą rehabilitacją:( Dlatego radomski lekarz powiedział "żeby mi ktoś krzywdy nie zrobił" i póki co basen i ćwiczenia w domu. Sama się boję poddać rehabilitacji, bo nigdy nie czułam żeby ktoś w ogóle mną się interesował i znał naprwdę dobrze na swoim fachu. Osobiście jestem typowym przykładem lenia i ciężko mi się zabrać do czegokolwiek, ale fart mnie nie opuszcza nigdy :) Wysłałam pisemko ze skierowaniem do Konstancina - zobaczymy co mi zaoferują i kiedy:)
Dziewczyny, macie rację z tą rehabilitacją, ale nie przejmujcie się tak - BĘDZIE DOBRZE:)
Ps. Moje rękodzieło to: biżuteria zwykła i ślubna (kolczyki, naszyjniki, broszki itp.), kartki okolicznościowe, lepienie z masy Fimo (magnesy, figurki), malowanie, decoupage i jeszcze troszeczkę:)
Pozdrawiam:)


edit:
A jeszcze coś. Chodzę z jedną kulą, bo jest mi zdecydowanie wygodniej niż z dwiema. Przy chodzeniu z 2 kulami noga lewa (nieoperowana, ale też chora) całkiem wysiadała i nie mogłam w ogóle przemierzać dłuższych dystansów. Przy chodzeniu z 1 kulą ciężar mi się rozchodzi trochę na lewą i prawą.

pasiflora - Sro 02 Cze, 2010

Firma: BIO-VEDA
Imię i nazwisko: Sławomir Jączyński
Adres: 26-605 RADOM
E-mail: wyślij wiadomość
Telefon: 668 679823

Ćwiczenia z wykorzystaniem metody PNF
Terapia manualna stawów kręgosłupa i stawów obwodowych
Fizykoterapia z wykorzystaniem elektroterapii - galwanizacja, jonoforeza, prądy DD, Nemec'a, Kotz'a, Traberta, elektrostymulacja, TENS, HV
Zabiegi wykonywane są w domu pacjenta dzięki czemu zaoszczędza czas, nie musi dojeżdżać, stać w kolejkach itp. dobór najdogodniejszej godziny wizyty.

Poszukaj dobrze w necie Ja tez twierdziłam wiele rzeczy. Twierdziłam, że u mnie w małym 40tys. miasteczku nie ma masaży podwodnych a są i nawet nie wiedziałam że tam w ogóle reha robią

kinga - Sro 02 Cze, 2010

Kulka a to już czytałaś? :D
Jak długo chodzi się z kulami... TUTAJ

kulka - Czw 03 Cze, 2010

Dziękuję za pomoc :) Już ten numer miałam zapisany od jakiegoś czasu u siebie w telefonie, ale jeszcze nie dowiadywałam się (finansowa strona medalu). Jeśli chodzi o chodzenie z kulami to po 2 miesiącach od operacji sama odstawiłam 1 kulę, bo po prostu zaczęło mi strasznie przeszkadzać chodzenie z dwiema. Nie krzywię się :-D
kinga - Czw 03 Cze, 2010

kulka napisał/a:
Jeśli chodzi o chodzenie z kulami to po 2 miesiącach od operacji sama odstawiłam 1 kulę, bo po prostu zaczęło mi strasznie przeszkadzać chodzenie z dwiema. Nie krzywię się

A skąd wiesz, że się nie krzywisz? To pewnie tylko Twoje spostrzeżenia i odczucia; ale to jest bardzo bardzo mylące.
Tak, chodzenie z dwiema kulami jest niewygodne; bardzo ogranicza itp., ale przy tym aspekcie powinniśmy myśleć bardziej przyszłościowo ;-)
Przeczytaj ten wątek, który Ci wcześniej poleciłam :)

Fizkom - Czw 03 Cze, 2010

Kulko,
Czytam Twoje posty i przecieram oczy z niedowierzaniem. Jesteś na Forum już od kilku miesięcy ale mam wrażenie, że nie korzystasz z doświadczenia innych jego użytkowników. W swoich postach zamieściłaś "galimatias" pomysłów i koncepcji dot. dalszego postępowania pooperacyjnego. Opisałaś w nich wzajemnie wykluczające się działania mające przywrócić Tobie sprawność. To niepojęte, że po lekturze Forum nadal bez większych wątpliwości i refleksji powtarzasz je. Bo jeśli jest tak jak piszesz to dlaczego:
1. jeśli rehabilitacja nie jest wskazana na tym etapie to dlaczego w ogóle ćwiczysz
2. jeśli ćwiczysz sama to kto ustalił Twój plan usprawniania? Czy cel bliski terapii został określony? Czy ktoś w ogóle zastanowił się nad koniecznością zwiększenia zakresu ruchu w operowanym stawie (nie myślę tutaj o siłowym zwiększaniu ruchu)?
3. pozwolenie prowadzenia Twojej rehabilitacji otrzymał Twój ukochany (ćwiczenia czynno-bierne w domu) ale odmówiono jej wykwalifikowanemu fizjoterapeucie.
4. jeśli miednica jest jeszcze nie zrośnięta w pełni to dlaczego przeciążasz ją chodząc o o 1 kuli. Bo, że przeciążasz ją i krzywisz tułów przy tym sposobie poruszania - to więcej niż pewne. Same zaklęcia nie pomogą aby było inaczej.....
Prawdę mówiąc nie dziwie się, że 2,5 miesiąca po zabiegu Twoja sprawność jest taka jaką właśnie opisujesz. Może warto byłoby przedyskutować raz jeszcze z lekarzami konieczność jak najszybszego podjęcia rehabilitacji przez Ciebie. Odwlekanie jej rozpoczęcia "aż wszystko ładnie się zagoi" to najczęściej powielany błąd w okresie pooperacyjnym. Niestety, wynika on z niewiedzy na temat możliwości nowoczesnej fizjoterapii. Bo jestem pewien, że nie słyszałaś o możliwości nauki prawidłowego chodzenia, w pozycji leżącej, bez obciążenia operowanej nogi...... Tak, tak czytasz dobrze. Nauki chodu w pozycji leżącej i bez obciążania nogi!!!!!

I jeszcze jedno; piszesz ...."Nie wiem kiedy sprawność moją będę mogła ocenić jako w miarę dobrą, ale mam nadzieję, że niedługo........" Prawdę mówiąc, na podstawie lektury Twoich postów, nie wiem dlaczego twierdzisz że ..."już niedługo...." Wrodzony optymizm nie może przeradzać się w bezgraniczną beztroskę !!!

Kulko, proszę przemyśl to co napisałem raz jeszcze, na spokojnie.
Powodzenia,
Fizkom

Katja - Czw 03 Cze, 2010

Kulko, czytam ze smutkiem.... bo robisz sobie dużą krzywdę.... A tak niewiele trzeba by bez komplikacji dojść sprawnie do zdrowia.... Trzeba tylko mieć otwarty umysł i chcieć. Brać to co dają inni, bardziej doświadczeni, i myśleć logicznie. Twoje postępowanie i myślenie związane z 1 kulą, z odwlekaniem rehabilitacji i całą resztą ... jest kompletnie nielogiczne. I straszne... Przepraszam Cię za tak szczere słowa. Ale już dawno nie było mi tak przykro czytając nasze forum... czuję jakby ktoś przyłożył mi obuchem w głowę. Bo robimy tu wszystko by wzajemnie się edukować, pomagać sobie i ułatwiać życie, poprawiać jego komfort.... wspierają nas tu prawdziwi mentorzy fizjoterapii tacy jak Fizkom... a Ty nie bacząc na wszystko co już tu zostało napisane robisz swoje.. i robisz sobie krzywdę. Teraz pewnie nie zdajesz sobie nawet z niej sprawy.. machasz ręką in wzdychasz będąc przekonana, że przesadzam.
Bardzo żal mi Twoich decyzji kulko, jesteś młodą, śliczną i energiczną dziewczyną, która pewnie od dawna marzyła o bezbolesnym chodzeniu i cieszeniu się w pełni swoją sprawnością. Weź się w garść proszę, i zacznij od nowa. 2,5 miesiąca to kupa czasu, normalnie powinnaś już być w świetnej formie i być może dawno odrzucić kule. Ale robisz to na opak. Jednak wierzę w Ciebie i w to, że prócz tego, że jesteś młoda, śliczna i energiczna jesteś też mądra :-) No to jak kulko? Stawiamy na prawidłową, ukierunkowaną terapię z fachowcem?

kulka - Pią 30 Lip, 2010

Witam po długiej przerwie:) To już ponad 5 miesięcy od operacji. Posłuchałam rad i zmobilizowałam się do pracy. Jestem w trakcie rehabilitacji i tej państwowej jak i prywatnej. Zaczęłam już jakiś czas temu. Mięśnie moje stają się coraz mocniejsze. Uczę się pomału chodzić, ale nie będzie łatwo bo mam krótszą nogę (była krótsza już przed operacją ale nie było tego aż tak widać). Obciążam już prawie równomiernie obie nogi. Trenuję krótkie spacerki. Nie używam kul zgodnie z zaleceniem lekarza jak i fizjoterapeuty. Miednica po stronie operowanej jest już stabilna, ale po drugiej - chorej - jeszcze "lata". Staram się kontrolować i korygować wszelkie niepoprawne ruchy. Ograniczenia ruchomości nadal są, ale w mniejszym stopniu. Niepokoi mnie przy obciążaniu nogi dziwne chrupanie. Pojawia się to przy niektórych ćwiczeniach, przy króciutkim stawaniu na jednej nodze, czasem przy chodzeniu. Jest to niebolesne, ale mam lęk co tego, gdyż nigdy wcześniej to się nie zdażało. Muszę to skonsultować koniecznie z fachowcami. A może komuś też to się przytrafiło? Nie mogę jeszcze powiedzieć, że jestem zadowolona z operacji, gdyż nie chodzę jeszcze tak jak powinnam. Utykam, co związane jest ze skróceniem nogi i zbyt słabymi mięśniami. Staramy się to naprawać:) Czuję, że jeszcze długa droga do pełnej sprawności, o ile to w ogóle się stanie. Mam nadzieję że tak:) Przynajmiej nad tym ciężko pracuję. Dziękuję za wszelkie porady i mobilizowanie mnie. Pozdrawiam.
ps. Niedługo jadę do sanatorium i dam znać po przyjeździe o moich postępach.

Fizkom - Pią 30 Lip, 2010

Kulko,
Bardzo się cieszę, że zimny prysznic jaki Ci zgotowałem nie przestraszył Ciebie wcale. Widzę, że wzięłaś się w garść i zaczęłaś walczyć o własne zdrowie. Jestem naprawdę bardzo, bardzo tym zbudowany....... BRAWO!!!!!
Odnośnie chrupania jakoś nie mogę doczytać się w której nodze słyszysz te odgłosy. Uściślij pytanie.
I jeszcze jedno. Jeśli jest tak jak piszesz: ..."Obciążam już prawie równomiernie obie nogi....." to dlaczego utykasz? Utykanie świadczy właśnie o tym, że faza obciążenia dla którejś z nóg (ew. obu) jest nadal nieprawidłowa. A skoro tak to zastanowiłbym sie czy odstawienie kul nie jest zbyt pochopne. Utykanie podczas chodzenia to nic innego jak "wdrukowanie sobie w pamięć" nieprawidłowego wzorca chodu, który potem bardzo trudno jest wymazać z pamięci ruchowej. Przedyskutuj ten temat ze swoim fizjoterapeutą.........

Pozdrawiam,
Fizkom

kulka - Pon 02 Sie, 2010

Moje "chrupanie" pojawiło się w nodze operowanej. Nigdy wcześniej taki objaw nie miał miejsca ani przed, ani po operacji. Wyczuwam, iż to głowa kości udowej tak się przemieszcza - mogę śmiało pisać, że lata mi po miednicy. Coraz częściej to się dzieje. Przy ćwiczeniach, chodzeniu, po prostu przy obciążaniu nogi, a nawet siedząc w wannie. Mój fizjoterapeuta powiedział, że to głowa kości udowej nie ma się gdzie zaczepić, a fizjoterapeutka stwierdziła, iż po tak długim braku ekploatacji maź stawowa mogła wyschnąć.
Przez te dziwne odgłosy, a naprawde są bardzo słyszalne nie wiem co mam robić. Musze chyba przejść do ortopedy - może mnie oświeci. Martwi mnie to bardzo.

Fizkom - Wto 03 Sie, 2010

Kulko,
Myślę, że tak będzie najrozsądniej: kierunek ORTOPEDA......

Pozdrawiam,
Fizkom

kulka - Sro 04 Sie, 2010

Byłam na konsultacji z ortopedą, który po zbadaniu mnie oświadczył, iż nie ma co się na razie tym przejmować. Tak jak mówił mój fizjo głowa kości udowej nie ma stabilności i ociera się tam gdzieś o miednicę. Podobno potrzeba czasu aby po takiej operacji wszystko się poukładało w środku. Bardzo mnie to martwi:( Bo układa się już prawie pół roku i ułożyć jakoś nie może. Mam zalecone unikanie sytuacji kiedy takie dźwięki mogą się pojawiać np. ćwiczenia. Jak mam nauczyć się chodzić bez ćwiczeń wzmacnianiających mięśnie, a poza tym przy chodzeniu też pojawia się to chrupanie. Chyba nigdy nie nauczę się chodzić jak tak dalej będzie, bo jeśli chrupie mi przy obciążaniu nogi to co dalej? Jestem załamana i zaczynam żałować, że poddałam się tej operacji - chyba lepiej byłoby od razu założyć endoprotezę. Nie wspomniałam jeszcze, że w nocy spać nie mogę z powodu strasznych bóli mięśni obydwu całych nóg. Wiem, że coraz bardziej eksploatuję je i może to przyczyna, ale to trwa już od 2 tyg. co noc.
Nie wiem czy mam dać im odpocząć czy dalej je trenować?

kulka - Sro 04 Sie, 2010

A żeby tego wszystkiego było mało to 23 lipca zwolniono mnie z pracy (w trakcie trwania przyznanego przez ZUS 3-mies. świadczenia rehabilitacyjnego). Dodam, że byłam tam zatrudniona jako osoba niepełnosprawna przy czym to Zakład Pracy Chronionej. I teraz muszę się z Nimi sądzić. Pozew juz złożyłam. Chyba zeświruję całkiem:)
Grazyna1950 - Sro 04 Sie, 2010

kulka napisał/a:
zwolniono mnie z pracy (w trakcie trwania przyznanego przez ZUS 3-mies. świadczenia rehabilitacyjnego
Nie wiem jak to jest w Zakładach Pracy Chronionej, ale mnie Zakład Pracy zwolnił jak tylko skończyło mi się "chorobowe". Dobrze, że dostałam świadczenie rehabilitacyjne z ZUSu. Art.53 Kodeksu Pracy pozwala na zwolnienie pracownika z powodu nie odzyskania zdrowia po długiej chorobie, ale nigdzie nie jest sprecyzowane słowo "długa" czy 3 m-ce, czy 6 m-cy czy może 4 tygodnie.
Bonia - Sro 04 Sie, 2010

Grazynka to co napisałaś jest prawdą nie wiadomo ile będziesz wracać do zdrowia 3 miesiące 4 czy pół roku mnie po operacji zajeło to pół roku najpierw standardowe zwolnienia a potem poszłam na tak zwany rehabilitacyjny i mnie zakład nie zwolnił po wyczerpaniu urlopu rehabilitacyjnego stanełam przed orzecznikiem ZUS i normalnie wrciłam do pracy a również pracuje w zakładzie pracy chronionej. Kulka na jakiej podstawie Cię zwolnili jakie masz uzasadnienie?
danka - Sro 04 Sie, 2010

kulka, Nie daj się! Oba twoje ostatnie posty bardzo mi się nie podobają: po pierwsze,to zmień ortopedę(w swojej historii opisałam,z jakimi cymbałami miałam do tej pory do czynienia,więc szukaj).Jeśli chodzi o Twoje prawa pracownicze,to spróbuję się czegoś dowiedzieć,ale może wcześniej ktoś kompetentny Ci podpowie :-/
AgaW - Sro 04 Sie, 2010

danka napisał/a:
kulka, Nie daj się! Oba twoje ostatnie posty bardzo mi się nie podobają: po pierwsze,to zmień ortopedę

Popieram te słowa Danki.
To bardzo smutne co piszesz, zanim naprawdę zaczniesz się zamartwiać to zasięgnij porady gdzieś indziej u innego ortopedy.
Napewno gdzieś leży przyczyna i napewno ją znajdziesz jeśli będziesz uparta!
Może dodatkowo trzeba Ci gdzieś zasięgnąć konsultacji fizjoterapeuty, aby dobrać ćwiczenia tak aby nic nie zostało pominięte i abyś mogła wracać do sprawności pomomo tej sytuacji?
Napewno jest jakiś sposób abyś zaczęła wracać do sprawności - to teraz najważniejsze, a z pracą gdy wydobrzejesz napewno się ułoży :ok:
Nie daj się teraz, choć napewno masz dość i masz kupę żalu w sobie na tą całą sytuację - jest nas tu wiele osób oprócz mnie, które w Ciebie wierzą :hug: bądź twarda na przekór wszystkim trudnościom i szukaj przyczyny Twoich dolegliwości.
Trzymaj się!

zozo - Sro 04 Sie, 2010

W kodeksie pracy jest , że z art. 53 mogą zwolnić po L-4 trwającym 182 dni i po 3 m-cach świadczeń rehabilitacyjnych a więc po ok. 9-ciu miesiącach.
pasiflora - Sro 04 Sie, 2010

zozo napisał/a:
W kodeksie pracy jest , że z art. 53 mogą zwolnić po L-4 trwającym 182 dni i po 3 m-cach świadczeń rehabilitacyjnych a więc po ok. 9-ciu miesiącach.
Zgadza się Dotyczy to również osób niepełnosprawnych zatrudnionych w zakładach pracy chronionej. Tak więc walka w sądzie nie ma sensu :-/
Grazyna1950 - Czw 05 Sie, 2010

Art. 53. § 1. Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia:
1) jeżeli niezdolność pracownika do pracy wskutek choroby trwa:
a) dłużej niż 3 miesiące - gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy krócej niż 6 miesięcy,
b) dłużej niż łączny okres pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku - gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy co najmniej 6 miesięcy lub jeżeli niezdolność do pracy została spowodowana wypadkiem przy pracy albo chorobą zawodową;
§ 5. Pracodawca powinien w miarę możliwości ponownie zatrudnić pracownika, który w okresie 6 miesięcy od rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia, z przyczyn wymienionych w § 1 i 2, zgłosi swój powrót do pracy niezwłocznie po ustaniu tych przyczyn.
Trochę zawiłe te paragrafy, ale zacytowałam w całości.
Jest to cytat z Kodeksu Pracy ujednoliconego wg stanu prawnego na 1.01.2010

kulka - Pią 06 Sie, 2010

Dziękuję wszystkim za porady i trzymanie kciuków:) Już wywiedziałam się dokładnie, że moja sprawa na 99 % jest do wygrania:) Zus przyznając trzymiesięczny okres świadczenia rehabilitacyjnego wystawia go w oparciu o rokowany powrót do zdrowia, dlatego pracodawca ma obowiązek trzymania przez ten okres etatu dla pracownika. Jest to tzw. okres ochronny i Art 53 par 1 nie ma tutaj zastosowania. Dobrze jest wziąć na sprawę zaśw. od lekarza, że wraca się do zdrowia:)
A co do mojego stanu to jest tak: bóle mięśni całkiem ustąpiły. Mogę spać normalnie:) Ale z całą resztą wielka niewiadoma. Na pewno mam słabiutki mięsień czworogłowy i pośladkowy, które stabilizują głowę kości udowej. Oklejona jestem teraz kolorowymi taśmami "kinesiology taping", które coś tam mają wspomóc. Powiem szczerze, że łapię się już wszystkich metod, aby zacząć wreszcie chodzić jak człowiek:) Niestety chrupanie jest ze mną teraz prawie ciągle. Nie mam praktycznie wykształconej prawidłowo panewki - daszka i to też może być przyczyną ciągłego chrupania.
Teraz będę miała trochę inne ćwiczenia z innym fizjo w szpitalu (mój jest na urlopie). Poza tym ćwiczę sama - przede wszystkim dużo pływam i w wodzie ćwiczę. Nawet dzisiaj śmiałam się przez łzy, że chyba w basenie zamieszkam jak tak dalej będzie. W końcu urodziłam się w 10 miesiącu ciąży, co oznacza, że w wodach u mamy było mi najlepiej i nie pchałam się na świat w ogóle:) W wodzie jest mi bosko:) Poza tym troszkę jeżdżę na stacj. rowerku i ćwiczę mięśnie pośladkowe. Muszę się dowiedzieć koniecznie co jest przyczyną mojego chrupania, szczególnie, że nawet przy malutkich ruchach miednicą chrupie. Bardzo mi to przeszkadza. Jak się wkurzę to na pogotowię pojadę, bo do tych lekarzy dostać się jest tragedia - nawet prywatnie odczekać trzeba swoje, a do Otwocka nawet nie myślę jechać.
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny:)

Grazyna1950 - Sob 07 Sie, 2010

kulka napisał/a:
Zus przyznając trzymiesięczny okres świadczenia rehabilitacyjnego wystawia go w oparciu o rokowany powrót do zdrowia, dlatego pracodawca ma obowiązek trzymania przez ten okres etatu dla pracownika. Jest to tzw. okres ochronny i Art 53 par 1 nie ma tutaj zastosowania. Dobrze jest wziąć na sprawę zaśw. od lekarza, że wraca się do zdrowia:)
Zakład pracy może trzymać etat, ale nie musi. Ja też miałam świadczenie rehabilitacyjne po "chorobowym" i zakład Pracy mnie zwolnił w pierwszym dniu świadczenia. Byłam u prawnika i powiedział mi, że Zakładowi Pracy wolno tak postąpić. Zaznaczam, że nie mam pojęcia jak to jest w Zakładach Pracy Chronionej.
Piotrek Medic - Czw 26 Sie, 2010

kulka napisał/a:
Jak mam nauczyć się chodzić bez ćwiczeń wzmacnianiających mięśnie, a poza tym przy chodzeniu też pojawia się to chrupanie. Chyba nigdy nie nauczę się chodzić jak tak dalej będzie, bo jeśli chrupie mi przy obciążaniu nogi to co dalej? Jestem załamana i zaczynam żałować, że poddałam się tej operacji - chyba lepiej byłoby od razu założyć endoprotezę.


Kulka powiem Ci tak- odnośnie chrupania i metody operacyjnej tutaj niech zdecydowanie wypowie się lekarz. Ja podpiszę się obiema rękoma pod tym co pisał Fizkom.
Jak nauczyć się chodzić?
Nie na podwieszkach.

Jak nauczyć się obciążać prawidłowo nogę?
Nie o jednej kuli,nie bez dwóch kul, nie na podwieszkach

Jak nauczyć się dobrze używać kończyn dolnych?
Przy użyciu tylko dwóch kul i tu się pojawia słynna metoda PNF. To co mówił Fizkom, że można ćwiczyć chód leżąc jest rzeczą wspaniałą współczesnej rehabilitacji. Żadne podwieszki nie wymusza w Twoim stawie biodrowym ruchów, jakie muszą w nim zajść w trakcie obciążania kończyny w trakcie chodu- wyprost, przywiedzenie, rotacja wewnętrzna. Kolejna sprawa, żadna podwieszka nie połączy tego ruchu z komponentą KOMPRESJI, któa zachodzi w trakcie obciążania nogi, gdyż przez chwilę w trakcie chodu stajesz na jednej kończynie. TYLKO ręce terapeuty potrafią wymusić na ciele pacjenta, w przypadku bioderkowicza w STAWIE BIODROWYM takie ruchy ze wszystkimi składowymi.

Żebyś kulka nauczyła się biegać, musisz nauczyć się prawidłowo chodzić, by prawidłowo chodzić musisz nauczyć sie prawidłowo wstać, a wcześniej siedzieć. Wierzę, że znajdziesz terapeute, który pomoże Ci wrócić do sprawności. Odradzanie rehabilitacji i straszenie, że może zaszkodzić jest błędem, gdyż odpowiednio prowadzona terapia, dobrana DO PACJENTA zawsze pomoże. Wiem, że jest wiele przeciwności- praca i w ogóle, jednak wierzę, że Twoja chęć do życia ze sprawnym bioderkiem a tym samym: spędzanie miło czasu ze znajomymi, spacery itp przewyższa Twoje myśli i serducho i wygrasz razem oczywiście z terapeutą , który Cie poprowadzi, tę WALKĘ.

Trzymam kciuki

Marlena - Czw 05 Maj, 2011

Witam Cię Kulka uważnie czytałam Twoje posty i tak się zastanawiam jak się teraz czujesz, kiedy minął już rok po operacji, czy Cię nie boli już bioderko, czy już nie utykasz... Ja mam operację wyznaczoną na koniec czerwca tego roku i powiem Ci, że jestem bardzo przerażona tak długą rehabilitacją, wiem to na pewno normalne po takiej operacji i teraz się zastanawiam jak się czujesz teraz?? Pozdrawiam:)
kulka - Pon 30 Maj, 2011

Witam serdecznie! Przepraszam ogromnie, że tak długo nie odzywałam się - jakoś tak nie miałam czasu, a jak się znalazł to wykorzystywałam go na inne przyjemności ;-) Od ostatniego mojego wpisu troszkę się wydarzyło rzeczy, ale jeśli chodzi o zdrówko to SZAŁU NIE MA:( Już 2 czerwca będę w Otwocku - Ganz na drugą nóżkę i nie ukrywam, że mam wiele wątpliwości. Jadę w sumie po to, żeby mi wyrównano miednicę (noga bowiem nie boli, ale boli kręgosłup od krzywości po wcześniejszej operacji). Powiem tak: jestem w nielepszym stanie niż przed operacją. Wtedy bolało prawie bez przerwy, ale nie kulałam, nie chrupałam, nie miałam tak ograniczonej ruchomości, w porównaniu do dnia dzisiejszego mogłam chodzić. Obecnie kuleję( nie używam kul od dawna), chodzenie sprawia mi trudność (szarpanie, kłucie itp.), ale sama nie wiem czy to problem stawu czy mięśni. Wg mnie samej to coś jest nie tak z mięśniami. Przy leżeniu płasko na plecach nie mogę podnieść wyprostowanej nogi do góry, z odwodzeniem w tej pozycji również jest problem. Ogólnie nie jestem zadowolona, chyba byłoby lepiej jakby odrazu zrobiono mi endoprotezę (która i tak na 100% mnie czeka). Każdy człowiek to indywidualny przypadek, myślałam że gładko pójdzie, ale niestety myliłam się. Cudów ni ma:) Pozdrawiam
Grazyna1950 - Pon 30 Maj, 2011

Kulka!!!!!! A jak z rehabilitacją? Dlaczego, jeżeli Twój chód nie jest prawidłowy odstawiłaś kule?
kulka - Pon 30 Maj, 2011

Hej! Kule odstawiłam ponieważ strasznie zaczęły mi przeszkadzać. Najpierw odstawiłam jedną, a później drugą. Lekarze nic nie mieli przeciwko, tak samo rehabilitanci. To był prawdopodobnie błąd, ale stało się i mam nauczkę na przyszłość. Poza tym noga jest krótsza o 2 cm.
Jeśli chodzi o rehabilitację to miałam jej sporo i do tej pory ją uskuteczniam. Byłam 6 tyg. w Konstancinie w CKR, rehabilitacja w domu z fizjoterapeutą, rehabilitacje w innych radomskich placówkach, pilates, basen, rower, piłka itp. Cały czas coś robię i mimo wszystko jest jak jest. Niestety dziewczyny w moim przypadku to nie taka prosta sprawa - staw był już ogromnie zniszczony, poza tym był już operowany w dzieciństwie, będzie i tak wstawiana endoproteza (prof. Czubak już mi to oznajmił). Ganz zbyt wiele nie pomógł. Podobno efekt ma być widoczny po zoperowaniu drugiej nogi więc zaufałam tym słowom. Profesor powiedział, że miał przy mnie dużo roboty i moja noga nie była łatwym przypadkiem. Jest duża asymetria miednicy i po drugim Ganzu zostanie wyrównana. Tym razem zaczynam rehabilitację duuuużo wcześniej i nie odstawiam kul dopóki noga nie stanie się naprawdę silna!!!

aga.t. - Wto 31 Maj, 2011

kulka napisał/a:
Kule odstawiłam ponieważ strasznie zaczęły mi przeszkadzać. Najpierw odstawiłam jedną, a później drugą.

W czym zaczęły Ci przeszkadzać? Czy odstawienie jednej kuli było dobrą decyzją?
kulka napisał/a:
Tym razem zaczynam rehabilitację duuuużo wcześniej i nie odstawiam kul dopóki noga nie stanie się naprawdę silna!!!

Może jednak powrót do kul będzie w jakimś stopniu pomocny? Te ''przyjaciółki'' naprawdę nie są takie złe ;)
Cały czas zastanawiam się jaką miałaś rehabilitację a nie ile jej miałaś.
Kulka życzę powodzenia w dochodzeniu do sprawności - nie poddawaj się łatwo, choć wiemy jak czasami bywa ciężko.
Pozdrawiam!

AgaW - Czw 02 Cze, 2011

Kulko, napiszę Ci tylko tyle- nie ma rewelacji, bo nie zadbałaś o swoją rehabilitację. Dziwię się, że nie boisz się operować na drugą nogę gdy pierwsza nie została wyrehabilitowana ( co sama czujesz w mięśniach )
Pierwsza operowana noga będzie nosić podwójny ciężar gdy zoperujesz drugą, a nie jest na to przygotowana. To utrudni rehabilitacjię drugiej nogi, bo tak naprawdę będziesz musiała przeskoczyć kupę straconego czasu i rehabilitować obie nogi i to bardzo intensywnie.
Sama widzisz teraz jak bardzo po Ganzu trzeba rehabilitacji-zacznij jak najszyciej, nawet teraz przed operacją i zadbaj aby po zabiegu była ona jak najlepsza. Wydaje mi się, że zanim położysz się na stół to powinien Cię zobaczyć fizjoterapeuta i ocenić czy w ogóle powinnaś poddać się operacji, czy w ogóle jest to teraz bezpieczne dla pierwszego operowanego biodra, czy nie pogorszy jego stanu.
Termin zawsze możesz przesunąć i wzmocnić operowaną nogę, potem już nie będzie odwrotu, musisz mieć pewność że ona da radę spełnić swoje zadanie podczas powrotu do zdrowia drugiej nogi.
Może mój post jest niezbyt optymistyczny ale przemyśl wszystko jeszcze raz, aby nie popełnić błędu, zaplanuj wszystko z fizjoterapeutą abyś mogła wrócić do sprawności, a druga operacja nie przyniosła nieprzewidzianych komplikacji.
Jesteś młoda, więc musisz dołożyć wszelkich starań aby wrócić do zdrowia-czego gorąco Ci życzę.

kulka - Wto 05 Lip, 2011

Witam! Ja już 4 tygodnie po operacji lewej nogi. Napisałam się okrutnie i jak kliknęłam w wyślił to mi wszystko znikło. Strasznie się wkurzyłam i dlatego teraz tak tylko króciutko.
Ogólnie z lewą nogą poszło gładko:) Zobaczymy jak będzie dalej. Prawa - operowana rok temu jest krótsza w tej chwili o ok. 4 cm. (efekt jednej i drugiej operacji). Porównując stan sprzed i po prawej nogi - jest gorzej niż było. Jest krótsza, chrupie, strzela, trze, ograniczona ruchomość, utykanie itp. Tak już było od samego początku jak tylko zaczęłam ją bardziej eksploatować. Porównując rentgen sprzed: noga jest tak samo wywichnięta jak była. Do endoprotezy. Gdybym wiedziała, że będzie taki efekt po Ganzu od razu zdecydowałabym się na endo.
Chciałam prosić o wasze opinie na taki temat: Jak wygląda ciąża z endoprotezą? Czy są jakieś przeciwskazania? A jeśli tak to jakie?
Ja trochę podpytywałam się lekarzy, ale nic konkretnego. Nie chcę funkcjonować tak jak teraz i czekać aż urodzę dzieci.

Alicja - Wto 05 Lip, 2011

kulka, tu jest cały wątek o ciąży z chorymi biodrami.
Jest kilka wypowiedzi dziewczyn, które rodziły mając endo.
http://www.forumbioderko....der=asc&start=0
Ja mając endo urodziłam dwoje przez CC i było dobrze, ale każdy przypadek jest inny.

kulka - Sro 20 Lip, 2011

Alicjo! Dziękuję bardzo! Pozdrawiam:)

Jutro jadę na wizytę kontrolną po 6 tyg.:) Noga sprawuje się jak na razie super:) Chce się ruszać i ćwiczyć:) Czuję że mam mięśnie:) Jak będzie wszystko ok. to lecę na basen popluskać się:) Troszkę martwię się w związku z dziwnym bólem, który pojawił się jakieś 2 tyg. temu. Wcześniej był ostrzejszy niż teraz, ale moje wyniki badań wskazują na jakiś stan zapalny (CRP = 7). Najpierw był to ból przeszywający plecy-bok-brzuch i myślałam, że to może nerka. Zrobiłam badania, a lekarz powiedział, że to coś związanego z operacją. Mogłam chodzić, ale wstawanie i przemieszczanie się po łóżku było problemem. W tej chwili ból pojawia się rzadko w okolicach miednicy pod szwem. Nie mogę za bardzo się skręcać bo właśnie wtedy szarpie. Mam wrażenie jakby ciałko odrywało się od miednicy. No cóż zobaczymy co na to powie profesor (jeśli będzie).
cdn...

kulka - Czw 21 Lip, 2011

Hej!
Dziś byłam na wizycie kontrolnej po sześciu tygodniach od operacji drugiej nogi. Jak zwykle kolejki do Rtg:) Profesor był obecny. No i tak jak myślałam zbyt wiele się nie dowiedziałam:( Zresztą i tak za bardzo nie liczyłam na to. Mam się nie przejmować tym dziwnym bólem. Pójdę więc do mojego ortopedy na miejscu. Noga na zdjęciu wygląda dobrze, zrasta się szybko. Mam ćwiczyć dzień i noc, mogę pływać, jeździć na rowerku i chodzić z jedną kulą. Muszę umówić się z fizjoteraputą. Profesor sam zapytał się czy robimy najpierw endoprotezę czy najpierw rodzimy dzieci. No i powiedziałam, że dzieci, ale jeszcze zobaczymy jak sprawy się potoczą. Według profesora nie ma żadnych przeciwskazań jeśli chodzi o ciążę z endo. Ale Profesor widzi wszystko kolorowo więc muszę konsultować się dalej, a po przeczytaniu opinii dziewczyn na forum i konsultacji z moim ortopedą konieczne będzie dalsze badanie gruntu.
Za sześć tygodni wizyta następna, ale już prywatnie. Trzeba zrobić sobie rtg i jechać do W-wy. Szykują się dodatkowe wydatki ;-)
Uwaga: PROFESOR J. CZUBAK OD 1 WRZEŚNIA 2011 r. NIE BĘDZIE JUŻ PRZYJMOWAŁ W PRZYCHODNI PRZY SZPITALU.

kulka - Pią 22 Lip, 2011

Witam,
Opowiem Wam jak wyglądało moje ostatnie znieczulenie podczas operacji. A to było tak:

Dzień przed operacją przyszedł Pan anestezjolog i przeprowadził krótki acz wyczerpujący wywiad. Powiedziałam mu, że chcę wszystko widzieć i słyszeć, nie chcę być otumaniona i na pewno nie chcę znieczulenia ogólnego, bo jak byłam dzieckiem to przeżyłam horror - dusiłam się po przedwczesnym wybudzeniu.
Rok temu znieczulenie podpajęczynówkowe było super - inna ekipa, nic nie czułam i nic się nie działo.
Tym razem podczas operacji ułożono mnie na lewym boku, potem anestezjolog zaczął się wkłuwać - masakra! Czułam okropne dłubanie w kręgosłupie. Nie trwało to długo, ale wystarczająco żebym miała dosyć. Gdy zaczął mi wstrzykiwać środek znieczulający to szybko wycofał się i coś tam pomajstrował i wstrzyknął gdzieś indziej. Słyszałam jak powiedział do innej osoby, że wkłuł się za wysoko. Zaczęłam czuć się źle. Potem kazał mi się przekręcić samej na plecy. Noga prawa działała jeszcze, ale lewa ledwo, ledwo. Musieli mi pomóc ułożyć się na stole. Czułam dziwne mrowienia, ciepło, zimno, zmienne odczucie znieczulenia w nogach itp. Gdy już tak leżałam i znieczulenie zaczęło działać na całe nogi to okazało się, że przestaję czuć brzuch i przeponę Zaczęłam bardzo płytko oddychać co mnie wystraszyło i o czym poinformowałam. Szybko unieśli część stołu gdzie leżały moje plecy i głowa do góry, ale niestety szło wyżej. Mówiłam że przestaję czuć żebra a potem klatkę piersiową. Ręce zaczęły mi drętwieć. Zaczęło się najgorsze - bardzo, bardzo płytko oddychałam, a gdy mnie o coś pytano nie miałam siły wydać dźwięku z siebie. Czułam, że zasypiam - odpływam - przestaję oddychać. Coś mi wstrzyknięto. Czułam się jak naćpana, jakbym śniła na jawie. Jakieś głosy, smiechy, piły, kolorowy obraz. Pamiętam jak bardzo chciałam otworzyć oczy i jak w końcu się udało to obraz mi wibrował potrójnie, podwójnie, miałam maskę tlenową. Potem mi ją zabrano oznajmiając: - no koniec tego dobrego. Gdy już wróciłam czułam się tak pysznie wypoczęta jak nigdy w życiu. Na proces końcowy operacji świadomość wróciła całkowicie. Jeszcze pamiętam szarpanie i wesołą rozmowę doktorów -asystentów profesora :mrgreen: Operacja trwała ok. 1,5 godziny. Żałowałam, że tak mi przeleciało w nieświadomości, ale anestezjolog powiedział, że tak musiał zrobić. Nie wiem dokładnie co miał na myśli, ale już nie dopytywałam. Była godzina 21.00 gdy mnie przewieziono na nowy blok pooperacyjny. I była to najdłuższa noc w życiu - prawie nie bolało i nie chciało się spać.

Nad ranem mnie zabrali, wymiotowałam na sali jak kot, a ok. 14.00 stanęłam na nogi i zrobiłam kilka kroczków.
Operacja była w poniedziałek (godz. 19.15), a w czwartek już byłam w domku. W międzyczasie mnie napełniali krwią (2 jednostki), ale miałam taką straszną siłę wewnętrzną żeby jak najszybciej pokonać schody jak nigdy. I udało się.

W chwili obecnej noga operowana 6 czerwca 2011 r. jest sprawniejsza od nogi operowanej 15 lutego 2010 r.

AgaW - Pią 22 Lip, 2011

Dobrze, że to masz za sobą :ok: Dbaj o siebie, odpoczywaj i szybko wracaj do sprawności. Fajnie że ta druga noga jest w lepszym stanie. Tym bardziej zadbaj o tamtą, żeby też wróciła do formy !
maxyma - Sob 23 Lip, 2011

Dokładnie, najważniejsze że to co najgorsze masz juz za sobą. Tera tylko silna wola i praca nad rehabilitacją - ale to juz chyba tylko czysta przyjemność biorąc pod uwagę twój zapał i energie do pracy.

No i mam nadzieję, że bóle o których piszesz to nic poważnego.

Trzymaj się i powodzenia.

kulka - Nie 24 Lip, 2011

Mam nadzieję, że nie przedwcześnie chwalę dzień, ale muszę się podzielić z Wami dobrymi nowinami :-D Mój dziwny ból minął, a nóżka sprawuje się rewelacyjne. Hura! Podejrzewam, że musiałam naderwać sobie lub porządnie nadwyrężyć coś na linii plecy - bok - brzuch albo coś pod szwem. Całe szczęście szarpanie minęło całkiem. Noga jest naprawdę super, aż przyjemnie jest ją trenować. Wczoraj byłam na basenie i troszkę się popluskałam. Rozruszałam i rozmasowałam kręgosłup, ale w chwili wejścia do wody moja noga operowana w ubiegłym roku zupełnie odmówiła posłuszeństwa i nie rozumiem dlaczego. Czyżby mięśnie na skutek zmiany temp. tak strasznie się pospinały i ścisnęły mi bioderko? Możliwe, ale dziwne, że noga bolała mnie w stawie dopóki nie usnęłam. W nocy było bardzo ok., ale dziś gdy chcę nią poruszać to boli. jeszcze od czasu operacji tak mnie nie bolało. Być może jest to też związane z przeciążeniem jakiemu poddaję ją już od miesiąca i chodzeniem na paluszkach (no bo mam tę nogę krótszą). Mam podklejonego buta, ale jeszcze za mało. Bardzo jej nie lubię i najchętniej wymieniłabym na lepszy model. W tym tygodniu wybieram się do W-wy na konsultację w sprawie co dalej ze mną będzie, co da się zrobić, jak mam chodzić z kulami itp. Trzymajcie kciuki! Pozdrawiam cieplutko!
maxyma - Pią 29 Lip, 2011

Cześć,

bardzo mnie cieszy, że z nogą już lepiej, i że bioderko sprawuje się dobrze. Trzymam kciuki za pomyślne konsultacje. Oczywiscie czekam na wieści. Wszystkiego dobrego.
Co do basenu to jeżeli woda była zimna - faktycznie noga mogła się zbuntować - czsami też tak mam, jak na dworze jest zimno to bioderko zaczyna bolec i ciężko mi sie chodzi, mimo że ciepło sie ubiorę.
Nie poddawaj się, będzie coraz lepiej :thumbup:

kulka - Pią 19 Sie, 2011

Hej! No i znowu napisałam się strasznie i ładnie i wszystko mi przepadło, bo pojawiło się zaloguj :-x Następnym razem napiszę co nieco. I musze tak na zimno teraz:(
W skrócie na chwilę obecną: "Nowa" noga sprawuje się super, jest bardzo silna i ma bardzo dobry zakres ruchów, "Stara" noga jest beznadziejna i nadaje się tylko do wymiany, Kręgosłup (cały) padał, ale ratuję go pływaniem i masażami. Barki też padały, ale je wzmacniam.
Był am w W-wie u fizjoterapeuty: mam chodzić z kulami odciążając raz jedną raz drugą nogę (naprzemiennie noga lewa z prawą kulą i odwrotnie), kolanka ugięte, miednica podniesiona, plecy proste, szyja wyciągnięta - oj nie jest to proste, ale trenuję. Dostałam jedno ćwiczenie na brzuchu. Otrzymałam parę wskazówek co mogę, a czego nie robić np. jazda na rowerku, ćwiczenia od Profesora. Dosyć często odwiedza mnie masażysta - rehabilitant, trenuję na pływalni 5 dni w tyg minimum godzinę (tam ćwiczę, duuużo pływam, chodzę, kopię). Pomimo sprawującej się super "nowej" nogi uważam moją sytuację za złą. Mam problem z krótszą nogą o 4 cm. A oprócz tego kulejącą, ograniczoną ruchowo, trzeszczącą, chrupiącą, zwichniętą itd. Oj nie dam się już nigdy zaczarować optymizmem jeśli chodzi o moje ciałko!

maxyma - Nie 21 Sie, 2011

I przede wszystkim - NIGDY NIE MÓW NIGDY :!:

kulka napisał/a:
Pomimo sprawującej się super "nowej" nogi uważam moją sytuację za złą. Mam problem z krótszą nogą o 4 cm. A oprócz tego kulejącą, ograniczoną ruchowo, trzeszczącą, chrupiącą, zwichniętą itd. Oj nie dam się już nigdy zaczarować optymizmem jeśli chodzi o moje ciałko!

Wierz mi, że jak dostrzeżesz pierwszy mały sukces w tym co robisz to zmienisz zdanie :-D Znam ten stan z autopsji. Wiele razy miałam chwile zwątpienia, stawałam przed lustrem, patrzyłam na swoje pokrojone nogi, jedną krótszą ze zdeformowana stopą - w dodatku mniejszą i ustawiona pod kątem - i dochodziłam do wniosku, że taka "córka frankensztaina" to nie ma przyszłości i jestem beznadziejna, w dodatku po 13 operacjach....... i nic nie warta i bardzo brzydka. Ale to nie prawda - kazdy ma wsobie ukryte piekno, którego czasem sami nie widzimy - czasem wystarczy aby ktoś mam tylko pokazał jakąś małą część a odkryjemy w sobie kopciuszka w balowej sukni.

Może się zdziwisz, że tylko ty tak siebie postrzegasz - a cały swiat widzi dzielna i walczącą, uparta kobietę, która sie nie poddaje mimo trudności i wyzwań losu. Więc patrząc nastepnym razem do lustra - uśmiechnij sie i pomyśl sobie, że ta kobieta na którą patrzysz jest WIELKA i WSPANIAŁA :!: Bez wątpienia - głowa do góry.

A to, że czsem coś nie wychodzi - to tylko kwestia czasu aby organizm załapał o co tak na prawdę chodzi i zaczął spełniać nasze oczekiwania - cieprliwości.

kulka - Nie 09 Paź, 2011

Witam po dłuższej przerwie:)
We wrześniu byłam na drugiej wizycie kontrolnej u Profesora. "Nowa" noga wygląda super, a co najważniejsze dla mnie sprawuje się równie dobrze:) Nie potrzeba więcej kontrolnych wizyt:) Niestety nadal śmigam z dwiema kulami i pewnie będą mi towarzyszyły jeszcze przez jakiś czas:( Profesor nie miał dla mnie dobrych wieści co do mojej "starej nogi" - endoproteza jest konieczna i to jak najszybciej.
2 razy w tygodniu mam ćwiczenia z rehabilitantem w domu (oczywiście prywatnie). Ćwiczę sama, z taśmą, piłką i poduszką:) Pływam i ćwiczę w basenie. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to moje nieszczęsne zwichnięte bioderko. Boli mnie każdego dnia. Nie daję rady chodzić beż odciążania. Cóż, człowiek musi jakoś żyć:) Byle do grudnia lub stycznia (wtedy mam mieć operację). Chciałabym mieć to już za sobą. Mam nadzieję, że będzie ze mną duuużo lepiej. Moja różnica w długości nóg zmniejszyła się trochę, mam wkładkę do buta zrobioną przez technika i noszę ją w kozaku - tylko do nich pasuje:) Już dwa wesela w nich obleciałam - nie poszalałam, ale i tak fajnie było. Nie mogłam doczekać się kiedy skończy się lato:) Ogólnie ogarnęłam się i jest ok.:) Pozdrawiam wszystkich forumowiczów!!! Ubierajcie się ciepło :mrgreen:

AgaW - Nie 09 Paź, 2011

Kulko, bardzo dobrze że ćwiczysz, dbasz o siebie i czekając na operację chodzisz z kulami aby odciążyć staw. Mam nadzieję, że termin nie ulegnie zmianie i szybko będziesz mieć operację za sobą. Trzymaj się, życzę wytrwałości w ćwiczeniach :)
kulka - Czw 20 Paź, 2011

Hej!!!
Aż mi się nóż w kieszeni otwiera!!!
W Radomskim Oddziale Rehabilitacyjnym przy ulicy Giserskiej zostały złożone moje dokumenty na rehabilitację stacjonarną (przypominam miałam operację w czerwcu). Miałam czekać na telefon z info o przyjęciu. I tak mija już trochę czasu i nic. Dzwonię do nich i nikt nic nie wie, a doktor Gamecka, która przyjmowała i oglądała papierki, rentgeny itd każe mi dzwonić z dnia na dzień. Tak już od 3 tygodni!!! Poprostu KATASTROFA. Szybciej miałabym rehabilitację w Konstancinie niż u mnie w tej dziurze. I jak tu człowiek ma liczyć na jakąkolwiek pomoc bez wydawania kasy??? Całe szczęście, że mam bliskich, którzy wspierają finansowo:) Ale co z tymi ludźmi, którym nikt nie pomoże. No to trochę się powkurzałam, a teraz co nieco o mnie.
Ogólnie nudy:( Noga mi się zwichła całkiem i ani nie mogę ćwiczyć, bo boli jak cholera, ani nawet pływać nie daje rady.Tylko z dwiema kulami daję radę się poruszać. Jeszcze nigdy tak nie miałam. Muszę poczekać, aż ból przejdzie i wtedy treningi od nowa. Oj żałuję strasznie, że dałam sobie ją operować zamiast od razu endo założyć. Ale co tu żałować w sumie jak miało być super, tylko ja głupa uwierzyłam. Trudno nie wyszło. Żyć trzeba dalej:) Pocieszam się że na drugiej nodze się udało (przynajmiej na razie tak czuję). Dzisiaj jestem zła strasznie na lekarzy i musiałam wyrzucić to z siebie. Ulżyło:) Idę dokończyć malowanie obrazu dla mamy. Pozdrawiam WSZYSTKICH!!! Zyczę wytrwałości, cierpliwości i samych udanych dni!!!

Nuta - Pią 21 Paź, 2011

Aniu, bądź dzielna, zresztą jesteś jak mało kto!
Wstawią endo i będzie dobrze. Masz już jakiś termin na endo?

kulka - Pią 21 Paź, 2011

Hej!!! Dziękuję Danusiu za miłe słowa:) Mam mieć zabieg jeszcze w grudniu lub w styczniu. Nie mam jeszcze podanej dokładnej daty, ale w poniedziałek dzwonili do mnie z Otwocka z zapytaniem na kiedy profesor planuje operację. Od razu będę miała wyciągnięte śruby i wstawioną endo. Mam ogromną nadzieję, że ułatwi mi to poruszanie się i w ogóle wszystko będzie lepiej:)
Nuta - Pią 21 Paź, 2011

Aniu, to świetnie! Nic się nie bój operacji, mieliśmy już przecież tych zabiegów kilka i wiemy, jak jest. Raz lepiej, a raz trochę mniej lepiej, ale do wytrzymania przecież. Dostaniesz endo i będziesz nareszcie w pełni sprawna. Ja z drugą nogą mam termin w czerwcu - tak zdecydował dr Czwojdziński na kontroli, zresztą to jest jakby kontynuacja leczenia, bo obydwa biodra były do leczenia: jedno juz naprawione, a drugie do naprawy. Sama poprosiłam o taki termin, żeby w wakacje dojść do siebie.
Aniu, napisz, jak będziesz znała swój termin. Pozdrawiam!

kulka - Pią 09 Gru, 2011

Hej, w tym tygodniu miałam telefon z Otwocka, że niestety w tym roku operacji wstawiania endo już nie będę miała. Pani z którą rozmawiałam poinformowała mnie, że mogę zacząć się przygotowywać do zabiegu i będzie dzwoniła do mnie po Nowym Roku. Nie zapytałam (jeszcze spałam) co oznacza przygotowanie się do zabiegu i teraz mam zagadkę czy tak samo wszystko wygląda jak przed Ganzem? Mam jeszcze jeden mały, a może nawet nie taki mały problem z zębami mądrości. Muszę je wyrwać i naprawdę nie wiem czy to robić jeszcze przed operacją czy już po(mam termin usunięcia zęba na 20 grudnia). Jeśli macie jakiekolwiek sugestie i pomocne wiadomości bardzo proszę dajcie znać:) Ostatnio moje szare komórki jakieś otępiałe są :mrgreen: To chyba z braku słońca:) Pozdrawiam
pasiflora - Pią 09 Gru, 2011

kulka napisał/a:
Muszę je wyrwać i naprawdę nie wiem czy to robić jeszcze przed operacją czy już po(mam termin usunięcia zęba na 20 grudnia)
A dlaczego chcesz usunąć zęby mądrości Mi mój dentysta powiedział, że powinnam je zostawić. Jeżeli nie masz stanu zapalnego przy tych ząbkach to nie widzę potrzeby ich usuwania :)
kulka - Pią 09 Gru, 2011

Niestety moje ząbki są ogniskami stanów zapalnych:( Wyrosły sobie, ale nie pobrzebijały się całkiem przez dziąsła i kawałek ich widać, a reszta pod dziąsełkiem (jedzonko mi się tam gramoli). Byłam u specjalistów na chirurgii szczękowej w szpitalu i dowiedziałam się, że trzeba usunąć je wszystkie tzn. wszystkie 4, ale na razie tylko 2.
zozo - Pią 09 Gru, 2011

Kulka, ale w czym problem skoro masz termin na 20 grudnia a termin operacji w Otwocku wyznaczą Ci na początku roku. Ja usuwałam chirurgicznie jeden taki i jest to prosty zabieg. Znieczulenie miejscowe, podobnie jak przy leczeniu kanałowym będziesz miała przez pewien czas troszkę zdrętwiałą szczękę po stronie znieczulenia. Ja po takim zabiegu wsiadałam do auta i sama wróciłam do domu. Chyba tydzień później zdjęli mi parę szwów, które założyli.
kulka - Pon 12 Gru, 2011

No i z ząbkami muszę poczekać. Dzięki za informację. Dzisiaj miałam telefon z Otwocka i mam przyjęcie do szpitala w dniu 28 grudnia. Szykuje się mi niezapomniany Sylwester:) Najpierw miała to być data 26 grudnia, ale niestety w Wigilię kobieca przypadłość w planie no i zmieniono mi na bezpieczny termin po Świętach, ale przed Sylwestrem. W sumie im szybciej tym lepiej:)
Jak długo leżeliście na sali pooperacyjnej? Kiedy rehabilitant przychodzi pionizować pacjenta po operacji wstawienia endo? Przyznam się, że obecnie najgorzej znoszę myśli dotyczące pobytu na sali pooperacyjnej. Ostatnio (czerwiec 2011) leżałam całą noc (i tak krócej od wielu pacjentów bo od 21 w nocy do 7 rano) bez zmrużenia oka. Na salowego czekałam jak na największe szczęście w życiu :mrgreen: Przeraża mnie sala pooperacyjna, nie ból, ale te straszne nudy, niemożność zaśnięcia i bezruch. Potem wyczekiwałam rehabilitanta, który pomoże mi zejść z łóżka. Mimo bardzo niskiego poziomu hemoglobinki siłą woli zrobiłam kilka kroków. W roku 2010 również od 21 do 7 rano leżałam na pooperacyjnej, ale wtedy spałam słodko. Znieczulenie było identyczne - tylko za pierwszym razem nie dostałam takiego kopa na orzeźwienie jak za drugim gdy podczas operacji odpływałam nie mogąc oddychać. Ale się użalam :idea: Zbieram się do kupy i co ma być to będzie, a co złe to minie szybko :!: Dajcie znać jak tam u Was wyglądał pobyt na pooperacyjnej i pionizacja.Pozdrawiam

AgaW - Pon 12 Gru, 2011

kulka napisał/a:
Zbieram się do kupy i co ma być to będzie, a co złe to minie szybko

I to jest dobre podejście.
Pobyt na pooperacynej u mnie trwał od wieczora po operacji do rana. Próba pionizacji na kolejny dzień, ale nie miałam siły chodzić, tylko postałam i posiedziałam. Kolejnego dnia zaczęłam chodzić. Pionizacja u ludzi wygląda różnie zależnie od tego jak się czują, większość jest słabiutka, dostaje jeszcze krew. Nie myśl o tym teraz, spróbuj podejść spokojnie bez wnikania i narzekania do tego co Cię czeka, sala pooperacyjna nie jest aż taka straszna, może będziesz mieć reakcję organizmu jak za za każdym razem-że po prostu najgorszy czas przespałam spokojnie, czego Ci życzę :)

dorka - Pon 12 Gru, 2011

Nie leżałam na żadnej sali pooperacyjnej (nawet nie wiedziałam, że trzeba).
Niestety 2 godz. po operacji spadło mi ciśnienie i miałam wstrząs. Myślę, że powodem było wysokie ułożenie łóżka. Potem dowiedziałam się, że powinno się leżeć niemal płasko (pielęgniarki nie wiedziały?)
W pierwszą noc morfina i przez cały pobyt w szpitalu (7 dni) radio na słuchawki w uszach. W nocy też grało, moja współspaczka okropnie chrapała, żadne stopery nie pomagały. Poza tym książki i krzyżówki.

Na drugi dzień po operacji RTG i krew (ze wzg. na ten wstrząs). Przyszedł rehabilitant pionizować mnie. Nie dałam się, usiadłam i powiedziałam, że kręci mi się w głowie. Na moje pytanie, kiedy będę mogła zacząć rehabilitację, powiedział, że w moim przypadku żadna reha nie jest potrzebna (!?).

Na trzeci dzień, wyjęcie drenów i parę kroczków z balkonikiem do toalety (była na sali bliziutko).
Na czwarty dzień kule i spacer po korytarzu.
Miałam problemy z położeniem nogi na łóżku. Czekałam cierpliwie aż ktoś mi ją ułoży, pielęgniarka ,salowa, czy odwiedzający. Poza tym miałam okropny obrzęk całej nogi. W zasadzie jeszcze teraz mam spuchniętą, oczywiście mniej.

Cały pobyt dobrze wspominam, przeciwbólowe i nasenne można było dostać 'na życzenie'. Pierwszy raz od wielu lat nic mnie nie bolało. Nawet mogłam spać na wznak a tego najbardziej się bałam.

kulka - Sro 11 Sty, 2012

Hej! I po wszystkim!!! Przyjęta do szpitala zostałam w dniu 28 grudnia. Operacja miała się odbyć 30 grudnia, ale mnie odwołano (za dużo roboty przy mnie było) i przeniesiono na dzień 3 stycznia. Sylwester minął całkiem sympatycznie i wesoło w szpitalu:) Po zabiegu bardzo krwawiłam z rany (endo) i musieli mnie zabandażować i obłożyć lodem, potem dostałam krew, a po niej wyskoczyły mi wielkie swędzące bąble. Dostałam antybiotyki i leki na alergię. Potem bylo ok. W dniu 5 stycznia wyszłam ze szpitala do domku. Jestem z siebie ogromnie dumna, że tak szybko dochodzę do formy - tymbardziej, że obie nogi były cięte (śruby plus endo). Moja endoproteza jest ceramiczno-metalowa z krótkim trzpieniem (Zimmer-Variall-Fitmore). Nogi są teraz równe. W przyszłym tyg przychodzi do mnie fizjoterapeuta by mnie poinstruować jak, ile i co mogę. Na razie kazał mi chodzić jak najwięcej. Pozdrawiam
Alicja - Czw 12 Sty, 2012

kulka, gratulacje !!!

Ale szybko Cię wypisali. :shock: Trochę przejść miałaś, super, że szybko do siebie dochodzisz.

Nuta - Pią 13 Sty, 2012

Aniu, to już po? I masz równe nogi - to świetnie! Bo o tym głównie mówiłaś i o bólu nogi robionej rok temu. Po czerwcowej osteotomii czułaś się dobrze. Teraz tylko rehabilitacja i kule po jakimś czasie w odstawkę.
Na pewno czujesz się dobrze. Pamiętam, że szybko dochodziłaś do formy, choć byłaś osłabiona upływem krwi. Zresztą podziwiałyśmy cię zawsze w tej naszej 6 za pogodę ducha i wytrwałość.
Brawo, nareszcie naprawiona!
Pozdrów Mamę i Narzeczonego! I całą rodzinę.

kulka - Wto 31 Sty, 2012

Dziś minął miesiąc od wyjęcia śrub i wstawienia endo.
Porównując wszystkie operacje to endo mogę określić mianem naprawdę lekkiego zabiegu. Wyjęcia śrub w ogóle nie poczułam (poza lekkim szczypaniem uda nogi lewej na której od razu po zabiegu musiałam się dźwigać). Ganz nogi lewej z mniejszymi zmianami, która jeszcze nie dawała o sobie znać przebiegał trochę ciężej niż endo, ale zdecydowaniej lżej niż Ganz nogi prawej z większymi zmianami, która bardzo bolała (to była masakra).
Obecnie swój stan mogę określić na bardzo ok. Noga prawa z endo nie boli i nie bolała od początku - tylko mięśnie i ścięgna ciągnęły przez kilka dni. Już od pobytu w szpitalu (tylko jedna noc po przyjeździe z pooperacyjnej) normalnie spałam, nie dostawałam kroplówek z przeciwbólowymi środkami, nie brałam też tabletek oprócz jedej sztuki ketonalu 100mg. Ogólnie super zniosłam rekonwalescencję i mam nadzieję że tak dalej będzie. Chodzę z kulami odciążając nogę prawą (czasem trochę z przeciążenia pobolewa noga lewa), mimowolnie czasem obciążam ją prawie normalnie, ale staram się pilnować. Sama się ubieram łącznie z rajstopkami i skarpetkami. Tylko traperki musi mi ktoś zawiązywać. Nie jest to oczywiście takie proste, ale na pewno bezboleśnie i z głową daję radę powoli się ogarnąć. Sama wchodzę i wychodzę z wanny - kąpię się normalnie. Obiadów całe szczęście jeszcze nie gotuję i garnków też nie zmywam :mrgreen: Unikam stania bez kul :mrgreen: Chodzę na coraz dłuższe spacerki. Śpię na wznak i na brzuchu (już 2 tyg po operacji tak się kładłam). Jedyne co mi przeszkadza to ból barków na wieczór i ból kręgosłupa z rana. Odwodzenie w nodze się poprawiło, nie jest takie jak przed Ganzem, ale na pewno o sto razy lepsze niż po Ganzu. Przywodzenie niestety tylko 45 stopni. Jeśli chodzi o przestrzeganie wszystkich zasad, które zalecane są po protezoplastyce to nie mam najmniejszego z tym problemu. Już od dawna nie zakładałam nogi na nogę, nie krzyżowałam nóg, nie zginałam powyżej 90 stopni, nie łączyłam nóg, nie rotowałam. A to dlatego że po Ganzu po prostu tak się porobiło. Mam nadzieję że jak będę się rehabilitowała to te ruchy się poprawią. Przecież teraz noga powinna się kręcić jak na karuzeli :mrgreen: Pan rehabilitant ostro będzie ze mną pracował dopiero po pierwszej kontroli. Do tego czasu mam zaleconych kilka ćwiczeń do robienia samej. Pozdrawiam wszystkich bioderkowiczów i dziękuję Wam Kochani za wsparcie:)

kulka - Wto 31 Sty, 2012

Aha zapomniałabym: w ogóle nie korzystałam z nasadki na sedes, chwytaków, deseczki na wannę itp. Radzę sobię naprawdę super bez tych wszystkich ułatwiaczy. Jak człowiek musi to se poradzi. Hej!
pasiflora - Wto 31 Sty, 2012

kulka napisał/a:
Jak człowiek musi to se poradzi. Hej!
Oj ja nie jestem tego pewna! Może po prostu miałaś wyżej muszlę klozetową zamontowaną. Może masz tylko jedną nogę chorą i w tym momencie masz na czym się wesprzeć?

Ja po moich sierpniowych "wyczynach" ledwo wstawałam z czegokolwiek. Bez nakładki pewnie bym kombinowała ale sama bym nie wstała.
Co do chwytaka i nakładki na wannę faktycznie można sobie podarować. Podnosimy rzeczy z podłogi na jaskółkę, unosząc do tyłu operowaną nogę, a prysznic na stojąco :)

kulka - Wto 31 Sty, 2012

Passifloro nogi obydwie mam chore (przeczytaj sobie wcześniejsze posty). Naraz miałam wyjmowane śruby z obydwu nóg i wstawianą do prawej endo.
U mnie muszla klozetowa nie jest wmontowana w ścianę, więc jest rozmiaru standardowego. Dla mnie ma idealną wysokość (może dlatego że jestem niska). Na początku nie wspierałam się całkiem na drugiej nodze, bo były z niej wyciągnięte śruby po Ganzu, a z tego co wiem (od fizjoterapeuty sportowców) gdy obciążamy całkiem tylko jedną z nóg to wtedy na biodro idzie siła równa sile 220 kg (przy mojej wadze ciała 54 kg) i dlatego bałam się tak od razu po śrubach na niej opierać tymbardziej, że i tak przy chodzeniu było obciążane wystarczająco. Przy podnoszeniu się z czegokolwiek wspierałam się kulami. Parę mam w rękach :mrgreen: Od czerwca chodzę z kulami więc są już porządnie wytrenowane. Jeśli chodzi o wannę to zaraz w 3 tygodniu po operacji wpakowałam się do niej już na siedząco (tu też kule się przydały)- wannę mam szeroką i długą.

pasiflora - Wto 31 Sty, 2012

kulka, przy chodzeniu o kulach tylko wydaje Ci się że masz parę w rękach. Wiem to z własnego doświadczenia, bo chodzę o dwóch kulach od 2008 roku non stop. Wcześniej nieświadomie chodziłam o jednej kuli.
Też twierdziłam że ręce mam silne, tym bardziej że pracę fizyczną miałam ciężką. Dziennie kilka ton przerzucałam metalowych elementów. Duśka wtedy mi powiedziała że to nie jest tak. I miała rację. Nie wiem czy dałabym w tej chwili jakąkolwiek torbę z zakupami donieść ze sklepu do domu. Inne mięśnie wykorzystujemy do chodu o kulach a inne do dźwigania torb.

Jednak te toalety zamontowane w ścianie są wyżej osadzane niż te przykręcane do posadzki.
Dobrze, że tak malutko ważysz to i tyłek Ci się łatwiej dźwigało. Ja m.in. na własne życzenie takiego komfortu nie mam.
Z wanny nie podnosiłam się tak łatwo bo waga moja niestety nie jest przepiórcza :-P
No tak Kuka jakoś umknęło mi że jesteś właściwie świeżo po Ganzu.
Świetnie sobie radzisz! I masz rację im mniej ułatwiamy sobie życie pooperacyjne tym szybciej wracamy do "normalności". Ty to bez gadżetów w ogóle dałaś radę więc WIELKIE UKŁONY :*

AgaW - Sro 01 Lut, 2012

kulka napisał/a:
Mam nadzieję że jak będę się rehabilitowała to te ruchy się poprawią.

I tak będzie :ok:
Świetnie sobie poradziłaś i super, że tak dobrze zniosłaś operację i ten czas zaraz po niej :)
Dbaj o siebie, ćwicz, trzymam kciuki że teraz już będzie u Ciebie dobrze i będziesz bezbólowo cieszyć się ze sprawnośći :ok:

Nuta - Czw 02 Lut, 2012

Aniu, jak się cieszę, ze wszystko wraca do normy!
Ty to jesteś dla mnie bohaterką, pamiętam jaka dzielna byłaś po poprzedniej operacji, a teraz również! No i do wanny tak wcześnie SAMA! Odważyłam się wejść do wanny bardzo długo po, zawsze korzystałam z prysznica.
W takim tempie to już niedługo będziesz chodziła bez kul.
Zdrowiej, dochodź do formy, tego ci życzę z całego serca!

kulka - Sro 22 Lut, 2012

Danusiu dziękuję ogromnie za tak miłe słowa! Do bohaterki to mi jeszcze daleko :mrgreen: Spójrz kochana na siebie - taka cierpliwa, wytrwała, uśmiechnięta i do rany przyłóż - kobieta cód miód!!!
W ubiegłym tygodniu w czwartek byłam w Otwocku na wizycie kontrolnej. Strasznie długo mi zeszło z rentgenem no i musiałam na oddział do lekarza biegać. Prawdę mówiąc to dopiero teraz wiem co mam w środku:) Wszystko jest w porządku. Za dwa miesiące następna kontrola (wtedy mam już przyjechać bez kul). Pozdrawiam Ewę i Krysię (koleżanki z sal na IB). Zaczęłam ostrzejszą rehabilitację - od poniedziałku (spotykam się z moim rehabilitantem 3 razy w tyg.) W marcu jadę na wizytę kwalifikacyjną do przyjęcia na oddział rehab. stacjonarnej w Konstancinie (CKR). Mój stan oceniam na dobry. Dużo chodzę, uważam jak stawiam nogę itp. W podnoszeniem nogi do góry jest tragedia. Szarpią mnie mięśnie w różnych miejscach, na miednicy, na udzie, w pachwinie (podobno to przyczepy mięśni i mięśnie, których nie używałam baaardzo długo). Mam ogromna nadzieję że to wyćwiczę. Próbowałam chodzenia bez kul i co mnie raduje ogromnie? Nie jestem już kulawa!!! Porównując stan sprzed operacji napradę jest o niebo lepiej. Ruchomośc jest też lepsza. Cieszę się że mam endo, a zdrugiej strony Ganza. Pan rehabilitant szykuje mnie na majową wyprawę w góry.

AgaW - Sro 22 Lut, 2012

kulka napisał/a:
W podnoszeniem nogi do góry jest tragedia. Szarpią mnie mięśnie w różnych miejscach, na miednicy, na udzie, w pachwinie (podobno to przyczepy mięśni i mięśnie, których nie używałam baaardzo długo). Mam ogromna nadzieję że to wyćwiczę.

Wyćwiczysz jeśli będziesz mieć wyznaczony dobry kierunek rehabilitacji. Częste spotkania to dobry pomysł, tym bardziej że potrzebujesz nauki chodu skoro musisz pilnować stopy a niedługo chcesz odstawiać kule. Nie spiesz się z tym bardzo, najpierw wyćwicz wszystko :)
Piszesz, że nie jesteś kulawa a ciągną Cię mięśnie-jeszcze masz trochę pracy przed sobą, bo do dobrego chodu nic nie powinno ciągnąć czy szarpać w mięśniach, ścięgnach czy powięziach.
Trzymam kciuki, że uda Ci się z tym szybko uporać :ok:

Nuta - Wto 24 Lip, 2012

Aniu, co u ciebie? Jak majowa wyprawa w góry? Jak rehabilitacja?
Pozdrawiam cię serdecznie!

kulka - Sro 29 Maj, 2013

Witam wszystkich po baaaardzo długiej przerwie:) Jak widać o operacjach chyba zapomniałam całkiem :-D Nie zapeszając... biodra czują się super i psychika też. Ostatnią kontrolną wizytę miałam w październiku 2012r. - ponowna w październiku 2013r.. Przez ostatni rok rehabilitowałam się przez 6 tyg w Konstancinie i w sumie 12 tyg ambulatoryjnie na miejscu, też troszkę z prywatnym rehabilitantem (tylko do kwietnia 2012 r.). Po operacjach naprawczych bioder nasilił się ból kręgosłupa, ale póki co jakoś sobie radzę pomimo codziennie odczuwanego bólu (przepuklina z uciskiem na nerw). Nie utykam i nikt nie zauważa, że mam problem z bioderkami (no wyłączając pewnie innych bioderkowych). Jestem 2 lata po Ganzu nogi lewej (jak było tak jest nadal bo i tak nigdy nie bolała, ruchomość i funkjonalność świetne jak zawsze), 3 lata po Ganzu nogi prawej (przed był straszny ból, ruchomość świetna, po Ganzu ruchomość do d...y, skrócenie, niemożność chodzenia "normalnego", mniejszy ból) i 1 rok po endoprotezie nogi prawej (nie ma żadnego bólu, mogę chodzić, ruchomość lepsza niż po Ganzu, ale nie taka świetna jak przed, są spore ograniczenia w manewrach nogą, wyrównana długość nóg). Ogólnie polecam jak najbardziej wstawienie endoprotezy, jeśli chodzi o Ganza nie wiem co mam sądzić. Na pewno zrobienie Ganza umożliwiło mi bezproblemowe i stabilne umocowanie panewki. Jedno mogę powiedzieć, że od stycznia 2010 r. (Ganz) przez czerwiec 2011 r. (Ganz) do 3 stycznia 2012 r. (endo) umordowałam się strasznie. Poważnie od razu po wstawieniu endoprotezy czułam się już tylko lepiej. Na weselu brata w grudniu szalałam, oj i to jak szalałam :lol:
Ale się rozpisałam..... no to pa pa

kate310 - Sro 29 Maj, 2013

kulka świetnie czyta się takie posty pełne radości i optyzmizmu. Mam nadzieję, że zdrowie będzie Ci dopisywać a nóżki poniosą Cię w tak doskonałym stanie do końca życia :)
GRATULUJĘ :) :)

kulka - Pon 16 Wrz, 2013

Hej, Hej! Mam dobre i złe wiadomości. Od których zacząć? Chyba od dobrych: mianowicie z bioderkami jest ok. tylko troszkę ostatnio coś zaczęło mi delikatnie pukać w biodrze z endoprotezą. A te złe: mam do operacji lewą stopę:( Na razie konsultowałam się tylko w Radomiu no i poradzono mi aby zapytać o tę stopę w Otwocku jak będę na wizycie kontrolnej 17 października. Tylko nie wiem czy dr Polaczek będzie kompetentny w chirurgii stopy. Jesli wiecie który z lekarzy specjalizuje się w stopach to proszę dajcie znać. Niestety stopę mam zablokowaną, spuchniętą i w ogóle bez kul nie da rady chodzić:(
Wendy - Pon 16 Wrz, 2013

kulka, czy mogłabyś określić na czym według Ciebie czy według postawionej Ci diagnozy przez lekarzy polega to zablokowanie stopy?
kulka - Nie 29 Wrz, 2013

Moja stopa była operowana w dzieciństwie tj. 25 lat temu (stopa końsko-szpotawa). Chyba jej termin przydatności powoli mija:) Lekarz powiedział że mam 1 mały osteofit i ogólne zwyrodnienie. Wspominał coś o kości łódeczkowej (konflikt czy coś takiego). Moja stopa już w dzieciństwie po operacji była lekko ograniczona ruchowo. Teraz podobno trzeba zrobić artroskopię ale nie na 100%.
Aktualnie jestem po 10 zabiegach: laser, pole magnetyczne, ultradźwięki, krionawiew i opuchlizna zeszła, nie boli i się bardziej zgina.
Ale mam większy problem niż ta stopa:( 17 września wylądowałam na pogotowiu z lewostronnym uszkodzoniem nerwu twarzowego. Masakra:( Nie wiadomo skąd to się wzięło, podobno mnie przewiało, ale ja tam nic nie przypominam sobie. Może przy stanie zapalnym stopy byłam bardziej osłabiona i jakiś wirus mnie dopadł. Mam sparaliżoną połowę twarzy i podejrzewany czas rehabilitacji to pół roku.
A myślałam kiedyś że na całe szczęście przy tych powichrowanych nogach i kręgosłupie chociaż mam urodę. I d... nawet i uroda mi minęła.
Oj tam już nie piszę bo mrugać nie mogę i męczę się strasznie.

Bonia - Nie 29 Wrz, 2013

Kulka porażenie Bella czyli nerwu twarzowego znam to bo miałam dwu krotnie i może być od przewiania. Ale równie dobrze od wirusa i faktycznie etnologia tego schorzenie nie jest do końca znana lekarzom
AgaW - Nie 29 Wrz, 2013

Tak, często to wynik przewiania jak pisze Bonia.
Co do stopy-cóż, jak zapewne się domyślasz to zamiast zabiegów wolałabym poszukać pomocy w doświadczonego terapeuty- i to już dawno-bo to pogorszenie stanu może wynikać (główna przyczyna lub towarzysząca) z błędów/zaniedbań w postępowaniu planu rehabilitacji-a operacja biodra pogłębiła problem stopy. Operacja jest koniecznością po wyczerpaniu innych metod leczenia, więc warto rozważyć tą możliwość.

Fizkom - Nie 29 Wrz, 2013

Teorię "przewiania" jako przyczynę niedowładu/porazenia w obrębie Nerwu Twarzowego można odłożyć na półkę. Tym wytłumaczeniem można uzasadnić Twój obecny problem ale natychmiast neży postawić pytanie: dlaczego na przewianie zareagowała lewa strona twarzy a prawa nie. Ciekaw jestem odpowiedzi na to zagadnienie. Pewnie zakończy sie wzruszeniem ramion przez lekarza w gbinecie.
Twój obecny problem wymaga być może, połączonej wiedzy dwóch specjalistów: fizjoterapeuty terapii funkcjonalnej i stomatologa zajmującego się zwarciem zębowym i stawem skroniowo-żuchwowym. Z tego co piszesz, nikt nie prosił fachowców z tych dziedzin o wyrażenie swojej opinii w temacie. Uważam, że od tego należałoby zacząć .....

Powodzenia,
Fizkom

kulka - Pon 30 Wrz, 2013

Dzięki za odpowiedzi:) Dla mnie również teoria przewiania stoi pod znakiem zapytania gdyż nie kojarzę abym jakoś w przeciągu stała itp. Byłam tylko u lekarza rodzinnego, dwóch neurologów i laryngologa. O zębach i szczęce sama pomyślałam ale skoro lekarze nic nie mówią no to odpuściłam, ale tylko na chwilkę:) Mam 4 ósemki (ponoć do wyrwania bo rosną "na leżąco") i zanim pojawiło się porażenie bolała mnie szczęka z obu stron - teraz nie boli. Pracuję z fizjoteraputą - masaż i ćwiczenia oraz lekko nagrzewam się lampą (okolice nerwów przy uchu). Dzisiaj już widać delikatny efekt polepszenia:)
Bonia - Pon 30 Wrz, 2013

Fizkom ok nie neguje twojej wypowiedzi ale z ciekawości Neurolog mi powiedział że mam płytko umieszczony nerw twarzowy i że to jest od przewiania. Pierwsze porażenie dostałam w wieku 12 lat z jednej strony a drugi raz kilka lat temu z drugiej strony. A w zeszłym roku E nasza reh ostrzegła mnie że jest dużo porażeń nerwu twarzowego na tle wirusowym.

Więc jak to w końcu jest?

Fizkom - Pon 30 Wrz, 2013

Bonia napisał/a:
........."Neurolog mi powiedział że mam płytko umieszczony nerw twarzowi i że to jest od przewiania. Pierwsze porażenie dostałam w wieku 12 lat z jednej strony a drugi raz kilka lat temu z drugiej strony......."
......"A w zeszłym roku E nasza reh ostrzegła mnie że jest dużo porażeń nerwu twarzowego......."

Jeśli przyjąć za słuszną teorię płytko położonego Nerwu Twarzowego to co dopiero mowić o Nerwie Trójdzielnym, który unerwia m.in. skóre twarzy. Ten to leży niemal na wiierzchu. Miałaś kiedyś porażony ten nerw .....?
Jednym słowem, to tylko przypuszczenie lekarza ale nie dowód. Nowoczesna medycynna/fizjoterapia i inne dziedziny zwiazane ze zdrowiem to coś więcej niż przypuszczenia ........

Odnośnie wirusowych zapaleń, sam fakt ich czestego występowania nie oznacza, że właśnie Ty na to chorujesz. Sama zresztą piszesz że etiologia nie jest do końca znana........

Boniu. W Twoim przypaku sugerowałbym sprawdzić poziom zwarcia zębowego i stopień napięcia mięśni żujących. Chcę abyś wiedziała, że sa to mięśnie antygrawitacyjne pracujące nie tylko podczas żucia ale również podczas chodzenia. Tym mocniej pracują im bardziej utrudniony chód. Czy teraz rozumiesz tę zależność?

Pozdrawiam,
Fizkom

Bonia - Pon 30 Wrz, 2013

Fizkom na te pytanie nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć do końca bo nie wiem miałam znieczuloną twarz tak jak przy znieczuleniu dentystycznym czyli skóra policzka nie reagowała na szczypanie itp. Oprócz tego miałam typowe objawy porażenia Bella jesteś fizjoterapeutą to wiesz jak to wyglądało.

Nie twierdzę że miałam to na tle wirusowym zostałam po prostu uczulona na to i tyle. A co do Twojej wypowiedzi rozumiem bo sama się nie raz zastanawiałam dlaczego u licha nie raz jak chodziłam np spięta to bolała mnie szczęka :-> i zęby jak kolwiek zabawnie to nie brzmi.

Wendy - Wto 01 Paź, 2013

kulka, bardzo się cieszę że widać już poprawę po porażeniu.
Natomiast to, o czym pisze Fizkom bezpośrednio dotyczy Twojej stopy... Zacznijmy od początku.
Jest wielu pacjentów, którym pomimo osteofitów i zwyrodnienia powierzchni stawowych udaje się odblokować stopę i znacznie poprawić jej ruchomość. Może nie warto od razu wchodzić z operacją i powodować kolejne blizny pooperacyjne (czytaj kolejny element unieruchamiający), ponieważ wystarczy popracować elementami terapii manualnej i ją odblokować.
Kolejnym elementem jest pewien łańcuch zdarzeń i wspólnych zależności.
Mięśnie żwaczowe jak wcześniej napisał Fizkom, są mięśniami antygrawitacyjnymi, to znaczy że gdy chcemy sobie pomóc np. coś podnieść często zaciskamy zęby - to podnosi w całym układzie ruchu napięcie mięśniowe i realnie "dodaje" nam siły. Na bazie tego mechanizmu, po stronie nogi/stopy/uszkodzenia/operacji aby wzmocnić/poprawić fazę podporową powstaje mocny docisk tych mięśni. Na podstawie nierównowagi w żuchwie pomiędzy jedną stroną, a drugą i potężnych napięć tam powstających dosłownie miażdżysz sobie krążek stawowy i wyciskasz go do czaszki. Niestety w okolicy tych potężnie przeciążonych struktur znajduje się nerw twarzowy, któremu również się "dostaje".
Sama piszesz o bólu i napięciu wyczuwalnym w żuchwie. Bez odblokowania stopy, popracowania na asymetrii napięć w tułowiu i okolicy stawu skroniowo-żuchwowego wraz z pracą na zwarciu zębowym, masz jak w banku powtarzające się porażenia nerwu lub migrenowe bóle głowy, czy niedosłuch... oczywiście nie dziś, ani nie nie jutro... to byłoby za łatwe ;-) , za parę lat i zupełnie nie skojarzysz tych objawów ze swoją stopą.
Pomyśl o tym i zastanów się nad inwestycją w swoje zdrowie.
Pozdrawiam.
;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group