Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Porady i wiedza - Prawidłowe chodzenie o dwóch kulach po operacji

jaagna - Sob 19 Wrz, 2009
Temat postu: Prawidłowe chodzenie o dwóch kulach po operacji
:help:
Przed operacją używałam kul prawie 30 lat, więc wypracowałam sobie własny sposób chodzenia. W szpitalu, po zabiegu, miałam spotkanie z bardzo nieprzyjemną rehabilitantką :evil: , której zadaniem było nauczyć mnie chodzenia po terenie płaskim i po schodach. Podczas "sesji" byłam tak zdenerwowana i zniechęcona :placze: , że w tej chwili już NIE PAMIĘTAM, jaka jest prawidłowa kolejność stawiania dwóch kul i nóg.

Czy ma to być:
- kule, noga operowana, noga nieoperowana
czy
- kule, noga nieoperowana, noga operowana

A może jeszcze inaczej? :help:
Na pewno chodzę źle, ponieważ zaczyna mnie boleć kręgosłup w ten sam sposób, jak przed zabiegiem. Czy mogę liczyć na pomoc bioderkowców?

Katja - Sob 19 Wrz, 2009

Cytat:
Czy ma to być:
- kule, noga operowana, noga nieoperowana


Tak. Jeśli masz kłopoty z prawidłowym chodem jaagno, a z tego co piszesz masz - udaj się koniecznie do dobrego fizjoterapeuty na konsultację. Tym bardziej jest Ci to mocno potrzebne w obecnym momencie, kiedy jesteś po operacji. Naprawdę, nie ma na co czekać. Warto zainwestować w siebie i wyrugować stare złe przyzwyczajenia, które działają na Twoja niekorzyść.

KALINA - Sob 19 Wrz, 2009

jaagna :-)
-kule noga nie operowana-noga operowana. To jest prawidłowy sposób chodzenia.

jaagna - Sob 19 Wrz, 2009
Temat postu: Kalina i Katja!
Dziękuję dziewczynym ale obydwie dałyście różne odpowiedzi! :whata: :whata:
To jak to ma w końcu być???
mam zamiar skorzystać z usług rehabilitanta, bo chodzenie w tej chwili jest niezwykle trudne...

Katja - Sob 19 Wrz, 2009

KULE, KOŃCZYNA OPEROWANA, KOŃCZYNA NIEOPEROWANA i żadna inna opcja nie wchodzi w rachubę!
Pozdrawiam

KALINA napisał/a:
-kule noga nie operowana-noga operowana. To jest prawidłowy sposób chodzenia.

Kalina ;-) jeśli chodzi tak jak piszesz, jestes dla mnie niekwestionowanym mistrzem ;-) Dlaczego? Bo nie jest to możliwe nie obciążając jednocześnie operowanej nogi.

AgaW - Sob 19 Wrz, 2009

Idziesz jak pisala Katja ;-)
Koniecznie znajdź kogoś, kto będzie prowadził Twoją rehabilitację - bóle kręgosłupa mogą świadczyć o wielu złych nawykach w pracy wielu mięśni nabytych dzięki postępowi choroby.
Musisz je wykorzenić dla Twojego dobra! :-) Bez pomocy fizjoterapeuty nie dasz rady!

KALINA - Nie 20 Wrz, 2009

Zwracam honor :-) prawidłowy tok chodzenia jest taki jak pisze Katja :-)
basia19 - Sob 06 Mar, 2010

Dzisiaj kupiłam śliczne czarno zielone kule i chyba zaczne uczyć się chodzić, nigdy nie chodziłam o kulach.
Jak to jest z tym chodzeniem , boli mnie prawa noga to zaczynam jak?
Po schodach to wchodze:zdrowa noga i która kula? zchodze :noga chora i ?
Trudne to.
Czy jak sie chodzi o 2 kulach to chora noga jest w powietrzu?

KasiaM - Sob 06 Mar, 2010

Tak, chora noga jest w powietrzu, możesz nią lekko dotykać podłoża, ale nie stawać ciężarem ciała. Najlepiej żebyś spotkała się z jakimś rehabilitantem i żeby on pomógł Ci dopasować wysokość kul, ważne żeby kule były równo ustawione. Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest tak łatwo się nauczyć, ale najlepiej żeby ktoś wytłumaczył to na żywo. Bardzo ważne są silne mięśnie rąk, ramion, ponieważ po operacji to one utrzymują spory ciężar ciała. Spory wycisk dostaje też zdrowe biodro, które dźwiga prawie cały ciężar naszego ciała.

Jeżeli chodzi o wchodzenie i schodzenie ze schodów do zozo napisała wyżej:

Jak wchodzimy na schody, to najpierw idzie noga nieoperowana, potem dostawiamy na ten sam stopień kule z operowaną nogą.
Jak schodzimy ze schodów - kule z nogą operowaną i dostawiamy nogę nieoperowaną.

basia19 - Sob 06 Mar, 2010

Dzięki Kasiu. Pozdrawiam
Alicja - Sob 06 Mar, 2010

Mój ostatni ortopeda mówił mi, że noga operowana nie powinna bezwładnie zwisać i że trzeba ją na podłożu stawiać, ale (jak pisze to też Kasia) nie przenosić na nią ciężaru ciała. W ten sposób chodziło mi sie wolniej niż z lekko podkurczoną operowaną nogą, ale tak jest zdecydowanie dla niej lepiej. Bardziej zwraca się uwagę na to, jak się chodzi.
Co do chodzenia o kulach po schodach to naprawdę warto poćwiczyć je przed operacją (pisał też o tym Marek Roman). Ja po ostatniej operacji dostałam jakiegoś zaćmienia i nagle w domu okazało się, że mimo ćwiczeń w szpitalu, nie radzę sobie z chodzeniem po schodach. Był to dla mnie ogromny stres i długo zajęło mi przezwyciężenie go. Ale trening czyni mistrza. :mrgreen:

Lenka4 - Nie 07 Mar, 2010

Z drugiej strony, podczas ćwiczeń na warsztatach, Fizkom uczył nas troszkę inaczej:

zaczynamy zdrową nogą - potem kule i noga operowana szura po podłodze (to dla tych, którzy nie mogą obciążać nogi, ci którzy mogą zdzieraja lakier z parkietu) :mrgreen:

Ale nie da się ukryć, że dobry fizjoterapeuta jest obowiązkowy!

hanka - Nie 07 Mar, 2010

A może cwiczyć chodzenie o kulach przed operacją z chorą nogą w powietrzu i wzmacniać ręcem, barki?
I tak do samego końca, tylko czy to dobrze żeby ta noga się nie ruszała?

pasiflora - Nie 07 Mar, 2010

hanka, wierz mi w ten sposób nie wzmocnisz górnej części ciała, ale faktycznie powinno się o to zadbać.
Może ktoś doradzi jak zadbać o tę partię ciała :?: :?: :?:

basia80 - Czw 11 Mar, 2010

Witam
Dzis mialam spotkanie z moim lekarzem. Powiedzial ze moge odstawic kule, totalnie mnie zatkalo, bo przez ostatnie 5 tygodni nawet nie moglam szurac noga po podlodze :!: . Dodam jeszcze ze noga jest dluzsza o 4 cm. Teraz czekam na but ortopedyczny. Szokiem jest dla mnie to ze wogole nie wiem jak sie poruszac, a lekarz nawet nie wspomnial o fizjoterapeucie. Moje prawe biodro jest zablokowane, a zgiecie nogi w kolanie do wejscia na schodek jest prawie nie mozliwe, wiec nawet nie wiem jak wchodzic po schodach.
Lewa operowana noga trzesie sie jak osika, bo nawet nie mialam szans cwiczyc w pozycji pionowej- a lekarz kaze mi juz chodzic bez kul. Okazuje sie ze co kraj to obyczaj- w Anglii wszystko robia na opak :) Bede walczyc o wizyte z fizjoterapeuta moze sie uda :)

Grazyna1950 - Pią 12 Mar, 2010

basia80 napisał/a:
a lekarz kaze mi juz chodzic bez kul
Jak nie czujesz się bezpiecznie wg mnie chodź dalej z kulami. Dopiero po porządnej rehabilitacji można pomaleńku rezygnować z kul. Mnie po wstawieniu ENDO przez pół roku nakazywali chodzenie z kulami, tzn. chodzenie, a nie skakanie na nieoperowanej nodze. Powodzenia w poszukiwaniu rehabilitanta.
basia80 - Pią 12 Mar, 2010

To chyba najzdrowsze podejscie :-D W koncu to moja noga i moj komfort zycia .
Katja - Pią 12 Mar, 2010

basia80 napisał/a:
ewa operowana noga trzesie sie jak osika, bo nawet nie mialam szans cwiczyc w pozycji pionowej- a lekarz kaze mi juz chodzic bez kul.


:-? eeeeee, co najmniej dziwne praktyki... ale nie mnie o tym sądzić... Myślę, że nasi tutaj fizjoterapeuci czytając takie "rewelacje" robią wielkie oczy.

basia80 - Pią 12 Mar, 2010

Tak wiem ze dziwne, mase ludzi wysylaja do domu bez wspomnienia o rehabilitacji.
Mialam juz 9 operacji i podstawa zawsze byla fizjoterapia (leczylam sie w szpitalu Gorka w Busku-Zdroju polecam ). Plan mam taki ze jak tylko dostane buta , zeby wyrownac nogi , lece do domu na pozadna rehabilitacje wlasnie na Gorce.
W Polsce jak widzicie nie jest jeszcze tak zle, mimo ze czekacie na fizjo, wiecie ze taka jest wam zalecana. Niestety wiem ze sama nie dam rady dojsc do siebie pomimo twierdzen lekarza.

AgaW - Pią 12 Mar, 2010

basia80 napisał/a:
Niestety wiem ze sama nie dam rady dojsc do siebie pomimo twierdzen lekarza.

I Basiu to bardzo dobra świadomość - WSZYSCY potrzebujemy pomocy terpeuty, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę :)
Jeśli wiesz że trzeba to nie zaniedbasz rehabilitacji :)

Lenka4 - Sob 20 Mar, 2010

Lekarz na wizycie kontrolnej po trzech miesiącach od operacji, rzucił "na wyjściu" - Tylko nie przesadzać z tą rehabilitacją. Żałuję ogromnie, że nie zawróciłam, żeby zapytać co ma na myśli, ale byłam już wykończona dwuipółgodzinnym czekaniem w przychodni. Najlepiej jakby stał się cud i wszystko samo się poukładało.
karollka - Nie 06 Mar, 2011

Zerkając w ten temat zobaczyłam podstawową różnicę, mnie jak pani rehabilitantka uczyła chodzić o kulach w szpitalu to przy normalnym chodzeniu było tak samo: kule, noga operowana, noga nie operowana. Ale przy wchodzeniu po schodach było inaczej i ja tak chodzę:wchodzenie:kule , noga operowana, noga nie operowana a schodzenie: kule, noga nie operowana, noga operowana. Czemu tak jest? Czy to jest błąd i źle chodzę?
AgaW - Nie 06 Mar, 2011

Na schodach inaczej rozkłada się obciążenie ciała i chodzi się odwrotnie, jak uczyła Cię rehabilitantka. Sposób który Ci pokazano jest wymyślony po to, aby chronić operowaną nogę przed obciążeniem i urazem :)
karollka - Nie 06 Mar, 2011

AgaW :) wielkie dzięki, całą noc nie mogłam spać bo myslałam czy robię to dobrze czy niestety źle:)
Bonia - Nie 06 Mar, 2011

Czyli w góre noga nie operowana w dół operowana.
karollka - Nie 06 Mar, 2011

Teraz zobaczyłam , że źle napisałam właśnie poprawiłam. Więc z tego co piszecie chodzę źle. Nie wiem czemu, ale rehabilitantka właśnie tak mnie uczyła.
Bonia - Nie 06 Mar, 2011

Karollka dla ścisłości ja nie wchodzę o kulach po schodach mpd nie dała bym rady a więc trochę inny sposób bo bez kul ale zasada ta sama w góre nie operowana noga w dół najpierw operowana póżniej zdrowa. A u was jest tak kule i nie operowana noga pierwsza jak wchodzicie do góry na dół kule i operowana noga pierwsza
karollka - Nie 06 Mar, 2011

To całkiem odwrotnie jak pokazywała mi pani rehabilitantka z oddziału 1B.
Bonia - Nie 06 Mar, 2011

Karollka moj terapeuta mówi tak zdrowa do nieba chora do piekła czyli wchodząc po schodach zaczynamy zdrową nogą schodząc zaczynamy od operowanej nogi
pasiflora - Pon 07 Mar, 2011

Bonia, świetnie wytłumaczona zasada wchodzenia :mrgreen:
Bonia - Pon 07 Mar, 2011

Pasiflora to nie moje to powiedzenie mojego terapeuty :mrgreen:
karollka - Wto 08 Mar, 2011

:) dzwoniłam do Otwocka i rozmawiałam z Panią rehabilitantką. Wchodząc po schodach: kule, noga operowana, noga nieoperowana. Jest tak ponieważ wtedy utrzymuje ciężar ciała na kulach. Schodząc ze schodów: kule, noga nieoperowana, noga operowana. Tak jak uczyłam się w Otwocku.
AgaW - Wto 08 Mar, 2011

zozo napisał/a:
Jak wchodzimy na schody, to najpierw idzie noga nieoperowana, potem dostawiamy na ten sam stopień kule z operowaną nogą.
Jak schodzimy ze schodów - kule z nogą operowaną i dostawiamy nogę nieoperowaną.

Wcześniej, na początku w temacie było już wytłumaczone jak wchodzić i schodzić, wypowiadało się kilka osób.
Zozo dokładnie wytłumaczyła zasadę , którą zacytowałam :)
Karolko, czytaj dokładnie i od początku tematy w kąciku rehabilitacji , będziesz mieć wtedy wszystko wiadome, nie będziesz mieć wątpliwości - w czasie rozmowy tel. łatwo coś niechcący przekręcić i źle zrozumieć. :)

kinga - Wto 08 Mar, 2011

Ja miałam całkowity zakaz i chodziłam wg wzoru:
Jak wchodzimy na schody, to najpierw idzie noga nieoperowana, potem dostawiamy na ten sam stopień kule z operowaną nogą.
Jak schodzimy ze schodów - kule z nogą operowaną i dostawiamy nogę nieoperowaną.

I nie wyobrażam sobie ruchów odwrotnych.... Równowagi bym chyba nie utrzymała :) a co dopiero nie obciążać nogi. Próbowałam dziś na schodach iść tak jak Karollka pisze i .... :lol:

Grazyna1950 - Sro 09 Mar, 2011

Chodzenie z jedną kulą może nam wyrządzić wiele szkody. Chodziłam z kulami prawie 10 lat (trochę z dwoma, wiecej z jedną) i dopiero pobyt na Warsztatach w Orthosie uświadomił mi, że sama siebie krzywdziłam chodząc z jedną kulą. Po odstawieniu kul też trzeba wiele pracy nad utrzymaniem prawidłowej sylwetki i wyuczeniem się "ładnego" chodu. Za nasze złe nawyki niestety winię lekarzy, których wcale nie interesuje jak chodzimy.
karollka - Sro 09 Mar, 2011

Czyli jak lekarz, pozwolił mi chodzic o jednej kuli po mieszkaniu, to mam lepiej nie chodzić o jednej tylko o dwóch??
kinga - Sro 09 Mar, 2011

karollka napisał/a:
Czyli jak lekarz, pozwolił mi chodzic o jednej kuli po mieszkaniu, to mam lepiej nie chodzić o jednej tylko o dwóch??

Przepraszam, ale zapytam: czy Ty czytałaś cokolwiek na forum, to co było polecane Tobie wielokrotnie?
Poczytaj od początku wątek, w którym teraz piszemy oraz TUTAj

Fizkom - Sro 09 Mar, 2011

karollka napisał/a:
Czyli jak lekarz, pozwolił mi chodzic o jednej kuli po mieszkaniu, to mam lepiej nie chodzić o jednej tylko o dwóch??

Karollka,
Jeśli lekarz wyrazi zgodę na poruszanie się o jednej kuli, skonsultuj to dodatkowo z fizjoterapeutą. Decyzja o poruszaniu się, o jednej kuli uwarunkowana jest m.in. jakością zrostu kostnego i prawidłowym wzorcem chodu. Jest tylko jedno ale: jak do tej pory nie spotkałem osoby po operacji stawu biodrowego, której chód o jednej kuli byłby prawidłowy. Moim zdaniem to ostateczny argument przemawiający za poruszaniem się o dwóch kulach aż do czasu szczęśliwego finału........

Fizkom

zozo - Pią 19 Sie, 2011

No i minęło już ponad 2,5 m-ca od operacji drugiej nogi. Mój chód pozostawia wiele do życzenia. Niestety bez kul chyboczę się na boki. Ostatnio operowana noga sprawuje się dużo lepiej niż ta po 2 operacjach. Lansowana tutaj jest opinia, że należy chodzić w schemacie "operowana noga - kule - druga noga" - niestety dla mnie ten sposób chodzenia jest bardzo niewygodny. Najwygodniej i najłatwiej utrzymać mi prostą sylwetkę, jak chodzę z kulami "naprzemiennie", czyli prawa noga + kula w lewej ręce, lewa noga + kula w prawej ręce. Rozmawiałam z moimi rehabilitantami - nie mają oni tak mocno sprecyzowanych poglądów, jak te prezentowana na forum i powiedzieli, że skoro "naprzemiennie" chodzi mi się wygodniej, to tak powinnam chodzić.
Moje chybotanie jest spowodowane min. tym, że w pierwszej fazie ruchu włączają mi się mięśnie tułowia a mięśnie pośladkowe wciąż mam za słabe.

kinga - Pią 19 Sie, 2011

zozo napisał/a:
że skoro "naprzemiennie" chodzi mi się wygodniej, to tak powinnam chodzić.

a mi się zawsze wydawało, że na pierwszym miejscu ma stać POPRAWNOŚĆ, a nie WYGODA...
no cóż-każdy wybiera to, co dla niego jest ważniejsze :)

Edi - Pią 19 Sie, 2011

zozo, ja dokładnie tak jak TY jak wypróbowałam chodzenie naprzemienne to czułam ,że to mi pasuje i że idę dobrze .Jak przyszłam po ok 2 mies.po operacji na reha do Piekar to nawet po schodach sunęłam naprzemiennie widząc mnie rehabilitanci stwierdzili wtedy ,że super sobie radzę może nie mam racji ,ale dla mnie to był kolejny etap mojej już silniejszej nogi ,zaraz po operacji nie dałabym rady chodzić z kulami w ten sposób natomiast gdy noga była silniejsza jakoś samoistnie chciała już naprzemiennego chodu .(opisuje tylko moje odczucie ,każdy z nas to inny przypadek ;-) )
zozo - Pią 19 Sie, 2011

Edi, no to może i ja w końcu nauczę się chodzić prosto bez kul ;) .

Kinga, lubisz się wymądrzać a w sumie niewiele wiesz, wszakże nie jesteś rehabilitantem - skoro nie mogę ani na lewej, ani na prawej nodze stabilnie i bez powykręcanego tułowia przenieść ciężaru ciała, żeby zrobić krok, to dla mnie nie ma sensu. Nie będę się męczyć i przy okazji utrwalać jakiś pokręcony chód dla lansowanej tutaj idei :-P . Przed ostatnią operacją, zanim mi się zdrowsza noga "popsuła" mogłam chodzić lansowanym tutaj sposobem, ale teraz po prostu nie daję rady i tyle :-P .

Poza tym męczyłam paru rehabilitantów z imponującym CV :] o to chodzenie o kulach i żaden nie potwierdził, że opisywana tutaj metoda jest jedyna słuszna - nawet zadano to pytanie wybitnemu irlandzkiemu specjaliście, który prowadził w Polsce cykl szkoleń :-P i również nie potwierdził, że tylko taka metoda jest jedynie słuszna :-P .

Mam obustronną dysplazję, jak chodzę bez kul, to się kiwam. Tylko chodzenie z kulami naprzemiennie stabilizuje mi sylwetkę i idę prosto. Taki chód jest zbliżony do naturalnego - nawet wysuwanie kuli w przeciwległej ręce odwzorowuje wysunięcie ręku, jak w normalnym chodzie. Nie wspieram się mocno na kulach, ale trochę niestety muszę. Poza tym zauważyłam, że po intensywnych ćwiczeniach - nie będę tutaj opisywać jakich, bo nie wolno :-P , mój chód poprawia się. Niestety gdybym dłużej chodziła, to następuje zmęczenie mięśni i zaczynam się znowu kiwać, dlatego chodzę o kulach naprzemiennie, żeby nie utrwalać sobie złych nawyków - tak ja to widzę w moim przypadku. Czeka mnie ciężka praca - tylko intensywne ćwiczenia dają minimalne, pozytywne efekty. Staram się ćwiczyć przynajmniej 1-2 godz. dziennie w 2 turach. Czasem mi się nie udaje ;) . O kręgosłup się nie boję (ponoć chodzenie naprzemienne nie jest dobre ze względu na kręgosłup), bo po ostatniej operacji, dolegliwości ze strony odcinka lędźwiowego, pojawiające się podczas dłuższego stania, ustąpiły. Przejęłam już większość obowiązków w kuchni - gotuję obiady, przygotowuję śniadania i nic mnie nie boli. Jak kręcę się po kuchni, to kule stoją w kącie. Żeby się nie kiwać, to podpieram się o blaty kuchenne. Ciekawe jest to, że wystarczy tylko lekko się podeprzeć. Czuję, że niewiele trzeba a mimo wszystko to kiwanie jest takie trudne do wyeliminowania. :roll:

Bonia - Pią 19 Sie, 2011

Zozo nie denerwuj się ja teraz też tak chodzę lewa kula prawa noga prawa kula lewa noga to jest tak zwany chód 4 taktowy i mam go zalecony nie przez kogo innego a przez terapeutę właśnie. Taki chód jest zgodny z moim prawidłowym wzorcem naturalnego chodu.

ja nie słyszałam od terapeuty że jest to nie prawidłowe wręcz odwrotnie tak mam chodzić. Choć krótko po zabiegu chodziłam właśnie tak jak większość z was i tak mnie uczyła Pani Ania i Pan Jan rehabilitanci z Otwocka kule operowana noga i dostawienie zdrowej i chyba wiedzieli co robią prawda mając doświadczenie.

barbórka - Pią 19 Sie, 2011

Zozo, ja jestem po dwóch endo i też za każdym razem chodziłam najpierw schematem kule - operowana noga - nieoperowana noga, potem - po zezwoleniu na obciążanie nogi - kule plus operowana noga - nieoperowana noga, a po kilku dniach takiego chodzenia dostałam od rehabilitantki zalecenie chodzenia lewa kula plus prawa noga i na odwrót. Powiedziała, że inaczej nigdy nie wrócę do prawidłowego rytmu chodzenia. I miała rację. Teraz jestem 4 miesiące po drugiej operacji i chodzę absolutnie bez kul. Znajomi na ulicy witają mnie z uśmiechem, mówiąc "Jak pani wspaniale chodzi". Lubię chodzić i wręcz mnie nosi.
Na forum to chodzenie ciągle jest krytykowane, ale to naprawdę zależy od indywidualnych problemów pacjenta i nie należy tym się przejmować. Najważniejsze, żeby były efekty. Zaraz mnie tu pewnie ktoś zgromi, ale takie jest moje zdanie i już.

AgaW - Pią 19 Sie, 2011

zozo napisał/a:
Moje chybotanie jest spowodowane min. tym, że w pierwszej fazie ruchu włączają mi się mięśnie tułowia a mięśnie pośladkowe wciąż mam za słabe.

Zozo, Kinga się nie wymądrza, Ty zresztą też nie jesteś fizjoterapeutą. Twój sposób chodzenia jest Twoim wyborem, jeśli Twój terapeuta uważa że Twój chód jest lepszy nić "sposób Kingi" - to nikt nie broni Ci go słuchać.
Dla większości osób jest zalecany "sposób Kingi" jako dobry i odpowiedni po operacji bioder.
Myślę, że dobry terapeuta dla każdego z nas zaleci odpowiedni dla danego przypadku sposób chodzenia.
Z tego co ja wiem od fizjoterapeutów to chód naprzemienny nie jest dobry przy np. niestabilnej miednicy bo nie pomaga w jej ustabilizowaniu, wręcz często utrudnia naprawę tego kłopotu. Po operacjach bioder miednica często ulega rozstabilizowaniu w jakimś stopniu ( przy innych operacjach też może )- i dlatego zalecany jest sposób chodu jaki opisywała Kinga.

Ty Zozo jesteś na Forum pewnego rodzaju wyjątkiem ( to nie jest obrażanie ), masz inną od większości sytuację więc może dla Ciebie ten Twój sposób będzie faktycznie lepszy - skoro Twój terapeuta Ci go zaleca.
Piszesz o słabych m.pośladkowych, to ma duży wpływ na chód i postawę - napewno z czasem wzmocnisz odpowiednio te mięśnie, piszesz że ćwiczysz - więc z czasem odczujesz poprawę-czego gorąco Ci życzę :)

Piotrek Medic - Pią 19 Sie, 2011

Moi Drodzy, a raczej DROGIE! :-)

Trochę przykro mi się robi jak widze tyle kłótni kłótni i jakby nieporozumień w sumie dla Was- pacjentów NAJWAŻNIEJSZYM TEMACIE.

FIZKOM- sorry Piotrze że mówię trochę za Ciebie- nigdy nie powiedział, że TYLKO I WYŁĄCZNIE CHÓD O DWÓCH KULACH Z SYMETRYCZNĄ PRACA KOŃCZYN GÓRNYCH PRZY ASYMETRYCZNEJ PRACY KOŃCZYN DOLNYCH JEST PRAWIDŁOWY. Dużo osób myśli, że ten chód UZDRAWIA, itp. Otóż NIE- samo chodzenie w ten sposób o kulach nie da NIC- podobnie jak nie da i inne chodzenie- czterotakt, trojtakt itp. Większośc chyba zapomina o tym, że terapeuta, który w swojej pracy stosuje zasady znajomości biomechaniki, patomechaniki, neurofizjologii, anatomii i rehabilitacji funkcjonalnej musi KONTROLOWAĆ zachowania pacjenta. To nie jest na zasadzie- masz dwie kule i idź. Fizjoterapeuta powinien kontrolować ustawienie tułowia, miednicy, obręczy barkowej, GŁOWY, ŻUCHWY itd względem miednicy itp. W końcu pojawia się ważna sprawa- indywidualnego podejścia do pacjenta- zozo o ile Twój terapeuta zbadał wszystkie składowe- poprawność ustawienai i pracy poszczególnych części ciała i widzi, że inny typ chodu- w Twoim przypadu czterotakt jest prawidłowy i najbardziej toruje, czyli pomaga w odtworzeniu właściwego chodu- to ja podpisuję się pod tym nawet i nogami :-) .

Poza tym to co opisuje zozo to również dwutakt tylko asymetryczny o ile dobrze czytam.

Jeśli ktoś zapyta- kiedy jaki chód stosowac- odpowiem, że nie wiem!!! Nie wiem dlatego, gdyż typologię chodu dobieram do pacjenta. Fizkom niegdyś opisywał idee wprowadzenia takiego typu chodu w poprzednich tematach. Myślę, że to nie powinno być kwestią sporną, oczywiście jako fizjoterapeuta i inni fizjoterapeuci możemy sie zastanawiać- czy aby na pewno ten typ u tej i tej pacjentki z takim opisem jest najlepszy- wynika to z doświadczeń danego terapeuty, ale chyba każdy mądrze myślący terapeuta nie podejmie się zmiany, modyfikacji terapii przez INTERNET.

Pamiętajmy tez, że forum czytają ludzie, którzy poszukują dobrego fizjoterapeuty albo zastanawiają się czy W OGÓLE iść na rehabilitację. Gdy widzą sprzeczne wiadomości, de facto pisane przez pacjentów może to zniechęcić. Ja sobie nie mogę darować, że rzadko jestem na forum, ale ostatnio wynika to z ograniczonego dostępu do internetu, ale postaram się udzielac się jak najwięcej w tematach, na które powinien odpowiadać fizjoterapeuta.

Pewnie się powtórzę, ale pamiętajmy, że nie ważne jest to CZY KTOŚ CHODZI, ważne jest JAK TO ROBI. Nie samo chodzenie o danym typie chodu jest istotne co jak ktoś to robi. Oczywiście są sytuacje takie np. jak wykorzystanie jednej kuli, gdzie zostało udowodnione, że dłuższe wykorzystywanie tego typu wzorca może wtórnie powodowac zaburzenie mechaniki miednicy, przesunięcie środka ciężkości, skrócenie tułowia itp itd. Jednak nie nalezy tez popadać w paranoje.

Bardzo proszę bysmy pisząc posty nie kierowali się emocjami, pamietajmy, ze jako forum PUBLICZNE czytają to pacjenci, którzy nie muszą się wypowiadać- szukają dla siebie jakiegoś kierunku, drogowskazu. A nie ma nic lepszego jak oczywiście doświadczenia innych pacjentów ale nie można negować czegoś w 100%. Na potwierdzenie powiem, że jak pacjent przychodzi do mnie z błahą sprawą, np. zwyczajny przykurcz mięśnia np bicepsa, gdzie po zbadaniu okoliczności jego powstania, odpowiedzenia sobie samemu na trudne pytania wiem, że- kurczę no pomoge mu- nigdy nie mówię 100% pewniaków- zawsze pojawia się słowo ,, w wyniku terapii jest ogromna szansa na wyleczenie". Pamiętajmy wszyscy o tym.


Pozdrawiam

kinga - Pią 19 Sie, 2011

zozo napisał/a:
Kinga, lubisz się wymądrzać a w sumie niewiele wiesz, wszakże nie jesteś rehabilitantem - skoro nie mogę ani na lewej, ani na prawej nodze stabilnie i bez powykręcanego tułowia przenieść ciężaru ciała, żeby zrobić krok, to dla mnie nie ma sensu. Nie będę się męczyć i przy okazji utrwalać jakiś pokręcony chód dla lansowanej tutaj idei :-P . Przed ostatnią operacją, zanim mi się zdrowsza noga "popsuła" mogłam chodzić lansowanym tutaj sposobem, ale teraz po prostu nie daję rady i tyle :-P .

Szanowna Zozo; jeśli potrafisz czytać ze zrozumieniem, to skorzystaj z tego. Bo jak każdy widzi nie napisałam ani słowa o rehabilitacji, ćwiczeniach itp. Nigdy nie napisałam, że jestem rehabilitantem. Jestem germanistką.
Nigdy się nie wymądrzam. Ty to robisz. Jesteś cięta na wyraz REHABILITACJA i wściekle atakujesz każdego, kto zaczyna pisać. Nie ważne, czy to dyplomowany terapeuta, czy też człowiek z ogromnym bagażem doświadczeń.

Zapraszam Ciebie również na stronę Fundacji. Może w końcu zrozumiesz, że jednym z celów jest propagowanie właściwej i ukierunkowanej rehabilitacji.

Piotrek Medic napisał/a:
Pewnie się powtórzę, ale pamiętajmy, że nie ważne jest to CZY KTOŚ CHODZI, ważne jest JAK TO ROBI.

Dokładnie tak jest. Dlatego napisałam, że liczy się POPRAWNOŚĆ a nie WYGODA.
Kierując się tym drugim, to daleko w życiu się nie zajdzie. Obojętnie w jakiej dziedzinie.

Tak czy inaczej życzę Zozo by kiedyś w końcu zrobiła choć jeden prawidłowy krok :)

zozo - Sob 20 Sie, 2011

Piotrek Medic napisał/a:
nigdy nie powiedział, że TYLKO I WYŁĄCZNIE CHÓD O DWÓCH KULACH Z SYMETRYCZNĄ PRACA KOŃCZYN GÓRNYCH PRZY ASYMETRYCZNEJ PRACY KOŃCZYN DOLNYCH JEST PRAWIDŁOWY. Dużo osób myśli, że ten chód UZDRAWIA, itp. Otóż NIE- samo chodzenie w ten sposób o kulach nie da NIC- podobnie jak nie da i inne chodzenie- czterotakt, trojtakt itp. Większośc chyba zapomina o tym, że terapeuta, który w swojej pracy stosuje zasady znajomości biomechaniki, patomechaniki, neurofizjologii, anatomii i rehabilitacji funkcjonalnej musi KONTROLOWAĆ zachowania pacjenta.


Dzięki za rozwianie moich wątpliwości. Niestety, ale na forum dosyć jednoznacznie był lansowany określony sposób chodzenia o kulach - dobrze, że zostało to wyjaśnione.

Już o tym pisałam, ale napiszę raz jeszcze, to moi rehabilitanci stwierdzili, że lepiej, abym chodziła z kulami "naprzemiennie" , każdorazowo kontrolują mój chód i dobierają odpowiednio terapię z wykorzystaniem elementów PNF i nie tylko.

Edi, Bonia, Barbórka - czyli jest nas więcej, którym taki sposób chodzenia o kulach nie szkodzi :mrgreen: a nawet jest/był zalecany ;) .

Piotrek Medic - Sob 20 Sie, 2011

oczywiście tylko zozo pamiętaj- że chód dwutaktowy jest fizjologicznie najbardziej prawidłowy i jha jako terapeuta dążę do jego odtwarzania- nawet jeśli czasami pacjentowi jest TRUDNO. Trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw i dobrać odpowiedni typ chodu. Ta idea, o której piszesz jest dobra, gdyż jednocześnie odtwarza prawidłowy chód, stymuluje torowanie stabilnej miednicy a także skutecznie potrafi zniwelować zły, zapamiętany wzorzec chodu. Ale o ile w czterotakcie- potrafisz utrzymać stabilną miednicę, nie kołyszesz tułowiem, odpowiednio ustawiasz głowę w przestrzeni, twój chód jest ergonomiczny to OK- nie mogę się tego doczepić, choć przyznam szczerze jako terapeuta nie do końca dowierzam, że tak jest- ale to jest moje osobiste zdanie.

Należałoby powiedzieć inaczej- samodzielne chodzenie czterotaktem, trójtaktem czy o jednej kuli JEST ZŁE!!!! Natomiast kontrolowane rękoma terapeuty, wspomagane terapią chodzenie nawet czterotaktem MOŻE BYĆ DOBRE. Wierz mi, że mimo, iż wydaje się, że dwutakt z asymetrią dolną a symetrią górną jest w sumie ,,jednym z łątwiejszych sposobów chodzenia o kulach" to na 10 pacjentów jestem w stanie wskazać dwóch, którzy potrafią zrobić to dobrze- kontrolując miednicę itp. Jest to spowodowane wieloma czynnikami:

- po pierwsze złe przygotowanie tkanek do pracy
- po drugie niedostatecznie przetorowane prawidłowe wzorce
- po trzecie destabilizacja miednicy
- po czwarte brak tzw. dysocjacji między obręczą górną i dolną
- po piąte brak kontrrotacji tułowia
- po szóste- niestety częste brak kontroli głowy ( często wina terapeuty, który nie zwraca na to uwagę i nadmiernie skupia się na ,,dole"

Dopiero po osiągnięciu tego wszystkiego i wszystkiego, czego nie wymieniłem można rzec- o chód dwutaktem jest ŁATWY I PRZYJEMNY i oczywiście POPRAWNY. Droga do osiągnięcia tego jest ciężka. Ale nie dziw się zozo dziewczynom, że czasami tak reagują bo osobiście też jeśli słyszę, że pacjent mówi ,,łatwiej mi tak to robię tak" bardzo często jest tak, że to co pacjent robi i jest mu łątwiej- robi niepoprawnie. Ja tutatj stawiam marginesik i dodaję- jest pod kontrolą terapeuty i ufam, że są fizjoterapeuci prócz tych co znam i m.in mnie, któzy na te wszystkie rzeczy, które wymieniłęm powyżej zwracają uwagę i kontrolują je w trakcie nawet czterotaktu. Użyłaś sformułowania, że dwutaktem nie jesteś w stanie utrzymać statyki itp.- zadam jako fizjoterapeuta pytanie DLACZEGO, co jest tego przyczyną- to oczywiście nie pytanie do Ciebie lecz terapeuty, któy CIę prowadzi. Jeśli ja zlecam swojemu pacjentowi np chodzenie dwutaktem o symetrycznej pracy góry przy asymetrycznym dole i nagle mówię- a od dziś chodzimy inaczej- dwutakt asymetryczna góra i asymetryczny dół to muszę sam sobie odpowiedzieć na pytanie DLACZEGO TO ZROBIŁEM, co wpłynęło na moją decyzję, dlaczego pacjent w tej i w tej pozycji utrzymuje lepiej stabilizację, czy może czegoś nie zrobiłem do końca skoro w tamtej pozycji nie dzialało? Może brzmi to abstrakcyjnie ale jeden, bardziej doświadczony terapeuta, jak byłem na studiach mi powiedział słynne słowa, które zapamiętałem- NIGDY NIE PRZESTAWAJ ZADAWAĆ PYTANIA DLACZEGO. Między innymi z tego powodu sam osobiście jako fizjoterapeuta zastanawiam się- dlaczego ten chód jest lepszy dla Ciebie- czy dlatego żebyś w ogóle się przemieszczała ale nie ważnie jak, czy poprawnie czy nie, czy też aby dlatego, że autentycznie wszystkie wyznaczniki o których pisałem powyżej SĄ POPRAWNE W TYM TYPIE CHODU.

Mam nadzieję, że teraz rozumiesz taką ilość pytań. Ja przedstawiam CI to z perspektywy terapeuty- koleżanki na forum może i czasami emocjonalnie- ale jesteśmy ludźmi przedstawiają CI to z perspektywy pacjenta. Większości z nich pomógł dwutakt- który jest jednocześnie sposobem poruszania się ale także NEUSTANNEGO ĆWICZENIA. Zapominamy o tym, że ta typologia chodu, o której tu mowa nie służy tylko do przemieszczania- tam ma znaczenie- dlaczego dwutakt, dlaczego asymetryczna praca kończyn dolnych, dlaczego symetryczna praca górnych , dlaczego zaczynamy zdrową nogą itp itp itd. Poza tym powtórzę się po raz setny- żeby dobrze chodzić np dwutaktem trzeba umiejętnie nauczyć się SIEDZIEĆ, później WSTAWAĆ, później STAĆ i dopiero wtedy umiejętnie nauczyć się RUSZAĆ- święta kaskada, gdzie kolejności nie da się zmienić.

Reasumując- osobiście uważam, że dwutakt jest najlepszym i najbardziej fizjologicznym typem chodu a zarazem jednym z lepszych ćwiczeń na utrzymanie między innymi stabilnej miednicy, ALE o ile ktoś potrafi przy kontroli fizjoterapeuty i później poza jego ,,oczami" utrzymywać te wszystkie wyznaczniki w typie innego chodu OK NIE MA SPRAWY- podpisuję się pod tym.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że wiele kwestii przy tym wyjaśniło się.

zozo - Nie 21 Sie, 2011

Piotrek Medic, zgodzisz się ze mną, że chodzenie dwutaktem, czyli noga zdrowa, noga operowana z dwoma kulami, inaczej symetryczna praca kończyn górnych, z asymetryczną pracą kończyn dolnych, wymaga tej ZDROWEJ nogi. Obecnie nie mogę żadnej z moich nóg nazwać zdrową. Mój chód dwutaktem wszystko jedno, czy rozpoczynam od nogi prawej, czy lewej powoduje, że utykam na tą nogę, która aktualnie nie jest chroniona kulami i musi w pewnej fazie ruchu przenieść cały ciężar ciała. Jak odstawię kule, to utykam na obydwie strony. Najbardziej prostą sylwetkę udaje mi się uzyskać, gdy pomagam sobie kulami tak jak pisałam – prawa noga z lewą kulą, lewa noga z prawą kulą, czyli asymetryczna praca kończyn górnych, z asymetryczną pracą kończyn dolnych.

Reasumując moi rehabilitanci stwierdzili, że z dwojga złego lepiej, jak chodzę tak, jak napisałam.

Gdyby nie to, że zaraz idę na oddział rehabilitacyjny na 3 tygodnie, to chyba nagrałabym jak chodzę z/bez kul i pokazałabym Ci.

Piotrek Medic napisał/a:
Użyłaś sformułowania, że dwutaktem nie jesteś w stanie utrzymać statyki itp.- zadam jako fizjoterapeuta pytanie DLACZEGO, co jest tego przyczyną- to oczywiście nie pytanie do Ciebie lecz terapeuty, któy CIę prowadzi.

Przed każdym seansem terapeutycznym sprawdzają, jak poruszam się bez kul i potem próbują terapią poprawić sylwetkę i zawsze po udaje mi się iść lepiej. Sama to czuję. Niestety efekt nie jest trwały, chociaż jest postęp – tak mi się wydaje.

Wg rehabilitantów podobno mam jeszcze za słabe mięśnie pośladków a dodatkowo po lewej stronie robię krok wspomagając się mięśniami tułowia i jest to u mnie trudne do wyeliminowania. Cały czas z tym walczymy. Generalnie nie jestem łatwym przypadkiem – lewa noga, ta po 2 operacjach jest dla mnie problemem. Nie wiem jednak, jak Ci to opisać Twoim fachowym językiem. Spróbuję na paru przykładach.

O ile np. na prawej nodze potrafię stabilnie stanąć na jednej nodze – w pozycji nazwijmy to „na bociana”, to na lewej stanę, ale z trudem i nie tak swobodnie, jak na prawej, dodatkowo muszę pomóc sobie prawą nogą – przyciskam ją do lewej, nie zachowuję prostej sylwetki.

Inne proste ćwiczenie – leżę na plecach – mogę swobodnie, lekko i dowolną ilość razy zginać/prostować prawą nogę, druga w tym momencie leży swobodnie, rozluźniona a to samo ćwiczenie z lewą sprawia mi problem – kosztuje mnie to sporo wysiłku i na dodatek automatycznie podnosi mi się druga noga.

Inny przykład – klęczę, ręce na podłodze – mogę wyprostować z uniesieniem do tyłu nogę lewą, natomiast prawą nie dam rady, bo wtedy główny ciężar spoczywa na nodze lewej.

I ostatni przykład - w pozycji leżącej na plecach prawą nogą potrafię swobodnie wykonać "rowerek", lewą nie dam rady i oczywiście nie dam rady wykonać tego ćwiczenia równocześnie dwoma nogami.

Mam niemiecką książeczkę z ćwiczeniami, jakie można wykonywać w pierwszych i następnych tygodniach po operacji biodra. Wiem, że jesteście przeciwnikami, takich materiałów, ale wiesz jest to dla mnie pewnego rodzaju test sprawności moich nóg. Bez problemów wykonuję prawie wszystkie ćwiczenia nogą prawą, tą operowaną 2 m-ce temu a są ćwiczenia, które są niemożliwe do wykonania tą drugą, lewą nogą, operowaną 1,5 roku temu. Mam wrażenie, że jak nie doprowadzę lewej nogi do takiej sprawności, jak druga noga, to nie nauczę się prawidłowo chodzić. Niestety czuję, że będzie to bardzo trudne i nie wiem czy możliwe.

Reasumując prawa, jednocześnie sprawniejsza noga jest 2 m-ce po operacji i jest jeszcze za słaba, aby przenieść w fazie wykonywania kroku cały ciężar ciała a lewa po rewizji 1,5 roku wciąż nie jest sprawna i tym bardziej nie mogę przenieść płynnie przez nią ciężar ciała. To powoduje, że najswobodniej chodzę tak, jak wcześniej napisałam z asymetrią górnych i dolnych kończyn.

Nuta - Sro 24 Sie, 2011

Mam podobnie jak Zozo - moja lewa noga, nadająca się już pewnie teraz do operacji, boli mnie, natomiast prawa po rewizji jest naprawiona i nie sprawia żadnego kłopotu, jednak jest na pewno słabsza, bo upłynęło 9 tygodni od operacji. Co zauważyłam u siebie? Otóż gdy idę z kulami prawa noga lewa ręka i odwrotnie, wtedy pomagam obydwu nogom. Ból w "zdrowej" nodze jest mniejszy. Gdy idę osłaniając operowana nogę, ból w nieoperowanej jest większy. Zmniejsza się również, gdy idę bez kul, ale na to może jeszcze za wcześnie. Mój rehab pozwolił mi chodzić z asymetrią górnych i dolnych kończyn. Zalecił tez basen i chodzenie z kijkami, byle nie forsownie, no i fachowo. Natomiast co do ćwiczeń, o których pisze Zozo, bo też mam tę książeczkę, w mojej specyficznej sytuacji rewizyjnej mam sobie dać spokój na razie z wymachami nóg w pozycji klęcznej. Każdy więc dobiera do siebie pod okiem fachowca pomocne mu ćwiczenia.
Pozdrawiam.

duska - Pon 05 Wrz, 2011

zozo, myśle, że Twoje problemy z nogą kokoszkową (tak sobie ją nazwę, bo mi wygodniej:) ), wynikają z faktu, że tam są dużo bardziej sharatane mięśnie z powodu dwóch, a nie jednej fachowej, operacji. Dlatego masz tam dużo słabsze pośladkowe i ta noga, uratowana tak jak się dało, czyli nieidealnie, jest słabsza. Ogólnie, myśle, że musisz włożyć w nią dużo więcej pracy niż w drugą. Ja mam podobnie. Jeszcze do zejscia z kul mam daleką drogę, bo tyle operacji zostawiło mi w nodze "stolarnię", jak to uroczo nazwała pani doktor, która ostatnio robiła mi usg biodra. Ciągle nie mogę przestać balansować ciałem w celu utrzymania równowagi, co powoduje efekt paskudnego przechylania się na stronę operowaną. Pomimo tego, że ciągle ćwiczę, i że są efekty, a jakże! :) , to żeby odrzucić kule to jeszcze hohoho... :evil:
Wendy - Czw 06 Paź, 2011

Daga jak tam Twoja stolarnia? Mam nadzieję że od ostatniego wpisu jest już bliżej do odrzucenia kul, czego z całego serca Ci życzę. :mrgreen:
Przeczytałam posty dotyczące problemu Zozo z chodem o kulach. Myślę że temat zostałby znacznie szybciej zakończony gdyby wszyscy pamiętali o tym że KAŻDY jest jedyny w swoim rodzaju i mądry rehabilitant wybierze optymalny sposób chodzenia dla danej osoby. Ponieważ nie istnieje ten jeden jedyny prawidłowy chód, a reszta to dla słabiaków ;-)

duska - Pią 07 Paź, 2011

Wendy, moja stolarnia ma się świetnie ale jeszcze nie posprzątałam :) A tak serio, to ciągle ćwiczę a chodzenie bez kul to dla mnie wciąż jeszcze melodia przyszłości.. Jest zdecydowanie lepiej, nogę mam silną, zakresy niezłe, ale chodzenie..ech to chodzenie.. :mrgreen:
Wendy - Pią 07 Paź, 2011

A co z chodzeniem? Zakresy niezłe, siła niezła... to co ból czy wzorzec chodu? Ciągle szukam tej terapii o której rozmawiałyśmy jak tylko coś złapie to dam znać.
duska - Pią 07 Paź, 2011

Wendy,
Tak, niestety ból z przodu uda, który skutecznie obniża mi napięcie mięśniowe. A oprócz tego jestem betonem :) Nie mogę zmusić moich odwodzicieli, żeby się włączały kiedy trzeba. A może, po prostu, trudno jest zmusić do pracy coś, co nie przypomina mięśnia, a jest jedynie zbitkiem blizn :evil: Ale mam świetną rehabilitantkę, jeszcze trochę pieniędzy (hahaha) wiec wierzę, że uda mi się w końcu z nimi dogadac.
Co do tej terapii to szukaj, szukaj :-D Moja Kaśka (rehabilitantka) jest bardzo zainteresowana co to jest.
I gratuluję pracy. Wiedziałam, że ją znajdziesz ;-)

zozo - Pią 07 Paź, 2011

duska napisał/a:
Ciągle nie mogę przestać balansować ciałem w celu utrzymania równowagi, co powoduje efekt paskudnego przechylania się na stronę operowaną.
No właśnie ja mam chyba podobnie. Na ostatnio operowanej nodze potrafię zrobić krok w zwolnionym tempie a na tej drugiej nie. Czuję ten brak stabilizacji i załamywanie się gdzieś w okolicy pasa po stronie lewej, czyli "kokoszkowej" nogi. Ostatnio wróciłam do podstaw :mrgreen: i zaczęłam raczkować :wink: . Problem z lewą nogą w raczkowaniu się ujawnia, ale jest coraz lepiej. Cały czas z tym walczę. Mam wrażenie, że to jest główny problem. Z przywodzicielami oczywiście również mam problem, ale to chyba prawie wszyscy po endo tak mają.

Dodam jeszcze, że cały dzień mogę kręcić się po domu bez kul i nie męczę się, biodra mnie nie bolą. Mam tylko czasem bóle w okolicy lędźwiowej - jak się zasiedzę i wstaję lub chcę zawiązać buty. Nie chodzę idealnie, ale jest postęp. Natomiast mam problem z chodem na dłuższych dystansach. Ostatnio staramy się z mężem chodzić na spacery tak ok. 1-2 km. Jak próbuję bez kul, to po 300m mam dosyć. Bardzo szybko się męczę. Muszę iść o kulach i niestety nadal udaje mi się utrzymać sylwetkę w miarę prostą, jak idę z kulami naprzemiennie, czyli asymetryczna praca kończyn górnych. Całkiem dobrą mam postawę, jak idę z jedną kulą w ręce prawej, czyli odciążam lewą nogę, tą operowaną 2x, czyli tą na której nie potrafię stabilnie stanąć.

Alicja - Pią 07 Paź, 2011

zozo napisał/a:
Z przywodzicielami oczywiście również mam problem, ale to chyba prawie wszyscy po endo tak mają.

zozo, masz na myśli przywodziciele czyli mięśnie po wewnętrznej stronie uda?
Bo Duska pisze o odwodzicielach czyli tym miejscu, gdzie ona i ja mamy po kilka blizn. Póki co moje jako tako pracują, chociaż okolica blizny jest nadal twarda. Ciekawe, jak będzie, gdy kiedyś będę próbowała odstawić kule. :roll:

zozo - Pią 07 Paź, 2011

Tak miałam na myśli odwodziciele, ale w lewej, tej kokoszkowej nodze chyba odwodziciele mam słabiutkie - jak się tak zastanowię, to siła ruchu na zewnątrz lewej nogi jest słabiutki.
Alicja - Pon 10 Paź, 2011

Cytat:
odciążam lewą nogę, tą operowaną 2x, czyli tą na której nie potrafię stabilnie stanąć.

zozo, a co mówią Twój lekarz i rehabilitanci na taki stan rzeczy? Dlaczego nie potrafisz na niej stanąć? Czy to kwestia ustawienia trzpienia? Czy też zbyt słabych mięśni?
I ja podziwiam, że potrafisz przepłynąć 14 basenów. Gratulacje !!! Nie wiem, czy bym 4 przepłynęła i to nie teraz po operacji, tylko w ogóle, mając bardziej sprawną nogę. :roll: Jak widać, z Twoją kondycją wcale nie jest źle, a jeszcze niedawno pisałaś, że czujesz się mało sprawna.

zozo - Pon 10 Paź, 2011

Alicja, mało sprawna czuję się z powodu lewej nogi, tej operowanej 2x, bo ona głównie powoduje, że mój chód jest mało wydajny, co objawia się szybkim zmęczeniem przy próbie pokonania dłuższych dystansów, czyli normalny spacer. Nie jest to związane z kondycją, bo wydaje mi się, że kondycję mam wystarczającą do tego, aby móc normalnie chodzić. Rehabilitanci z Piekar i moi się do tego przychylają twierdzą, że mam za słabe mięśnie tułowia i pośladków. Nie udaje mi się wyeliminować utykania na lewą nogę.
Jerzy B - Wto 06 Lis, 2012

Czemu taka cisza na tym forum ? Ciekaw jestem co u zozo Swoją drogą czytając ze zrozumieniem, uważam ,że jeśli zozo wpisała plus wymieniając nogę z kulą, to znaczy że stawiała je jednocześnie na podlożu ( wpis z 19. sierp.2011r). Jest to więc napewno bardzo fizjologiczny dwutakt. Pozdrawiam.[/b]
Cadia - Sob 24 Lis, 2012

Bonia napisał/a:
Karollka moj terapeuta mówi tak zdrowa do nieba chora do piekła czyli wchodząc po schodach zaczynamy zdrową nogą schodząc zaczynamy od operowanej nogi


Mój rehabilitant na oddziale mówił mi dokładnie to samo, wiec myślę, że warto zapamiętać tę zasadę. ;)

poczwarka - Pią 20 Wrz, 2013

Mój rehabilitant w szpitalu mówił, że mam chodzic w ten sposób: kule do przodu, potem noga operowana i dostawiam zdrową. czy to prawidłowe?
Jeszcze jedno, czy normalne jest po totalnej endoplastyce, że prawa noga jest dłuższa od lewej?

kinga - Pią 20 Wrz, 2013

poczwarka napisał/a:
Jeszcze jedno, czy normalne jest po totalnej endoplastyce, że prawa noga jest dłuższa od lewej?

Poczytaj TUTAJ

wioletabb - Czw 23 Sty, 2014

Witam.
Moja mama jest 10 dni po operacji endoprotezy hybrydowej prawego biodra. Lewe biodro ma usztywnione od ponad 30 lat śrubami.
Czy w takim przypadku metoda chodzenia z kulami jest jakaś inna?
Czy to normalne, że podczas chodzenia z kulami (metoda od rehabilitantki ze szpitala: Kule razem z chorą nogą, potem zdrowa) cała miednica jest odchylona w bok i nieco do tyłu?
No i czy 10 dni po, lepiej więcej leżeć od czasu do czasu wstając na krótki spacer po mieszkaniu czy jak najwięcej próbować chodzić?

Wendy - Pią 24 Sty, 2014

wioletabb, Witaj:)

Zacznę od końca. 10 dni po zabiegu to dosyć krótki czas, mama przede wszystkim musi odzyskać siły i energię potrzebną do chodzenia, ale ilość spacerów i ich intensywność trzeba dostosować do sił mamy i jej możliwości, czyli bez dużego przeciążenia ale z sporym zaangażowaniem ;)

Na pierwszą część Twoich pytań dotyczących samego chodu będzie niezwykle trudno odpowiedzieć ponieważ bez wywiadu i badania nikt nie jest w stanie Ci powiedzieć dlaczego Twoja mama nie jest w stanie się wyprostować, czy winą jest "biodro zaśrubowane", czy to operowane, a może wina leży wyżej w miednicy czy kręgosłupie? Natomiast nie, to nie jest normalna pozycja jaką powinno się przyjąć chodząc o kulach. Pozycja powinna być wyprostowana i jak najbliższa prawidłowej pozycji chodu bez kul. Sprawdź wysokość kul może mama ma je za krótkie - choć to powinien dostosować rehabilitant.

Jeśli chodzi o metodę kule + operowana - nieoperowana, to tak jak najbardziej jest ok. Myślę że mamie przyda się jak najszybciej dobra ukierunkowana rehabilitacja, z tego co piszesz mama może mieć kłopoty z prostym ustawieniem miednicy, chociażby ze względu na wcześniejsze operacje drugiego biodra, a jest to warunkiem prawidłowego chodu. Nie jest to sytuacja "klasyczna", więc zawsze trochę trudniejsza.

Pozdrawiam, w razie pytań - pisz.

kaia - Sro 09 Kwi, 2014
Temat postu: [PYTANIE] Nauka chodu bez kul po endoprotezie bioder - czy m
Witam

Pytałam się wielu lekarzy i rehabilitantów. Szukałam w internecie. Nigdzie nie znalazłam odpowiedzi na pytanie jak w temacie.

Mama od dawna jest zakwalifikowana do endoprotezy stawu biodrowego. Zwlekała jednak, chociaż były możliwości. Od jakiegoś czasu mamy problem z prawą ręką, która w grudniu potwornie spuchła, bolała. Stwierdzono cieśń nadgarstka. Zanim jednak poddała się zabiegowi na cieśń musiała pochodzić po reumatologach, ortopedach, rehabilitantach, bo ręka wg lekarzy różnych specjalizacji była "dziwna". Nikt nie był w stanie określić, co to jest - bo objawy cieśni u mamy były nietypowe. Teraz jest po zabiegu - ręka dalej puchnie, sinieje, czasem robi się czerwona - rozpoznano więc zespół Sudecka.

To że musimy zmierzyć się z nowym problemem to jedno. Chciałybyśmy jednak wiedzieć z mamą, czy da się wyrehabilitować biodra bez użycia rąk, kul. W chwili obecnej mama ogranicza chodzenie, zamiast kul ma zalecone używanie kijków nordic walking. Może gdzieś jest ktoś, jakiś szpital, sanatorium, gdzie jest możliwa taka rehabilitacja?

Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Kasia

Fizkom - Czw 10 Kwi, 2014

kaia,
Kilka słów o prawej kończynie górnej. Jeśli objawy były niespecyficzne dla Cieśni Nadgarstka a zespół Sudecka został jakby zdiagnozowany z konieczności, może warto zainteresować się Zespołem Górnego Otworu Klatki Piersiowej. Objawy, które występuja u Mamy, bardzo pasuja właśnie do niego. Jeśli to jednak Zespół Algodystroficzny (Sudeck) poczytaj o Terapii Lustrzanej ….

Moim zdaniem, na pierwszym miejscu jest postawienie prawidłowej diagnozy dot. przyczyn bólu prawej k.górnej (dłoni?) i wdrożenie ukierunkowanego na problem leczenia. Będzie to niezbędne w poprowadzeniu terapii nauki chodu. Tego się nie przeskoczy …..

Wniosek: szukaj specjalistów którzy postawią dobra diagnozę dot. przyczyn problemów z prawa ręką. Sugeruję dobrego osteopatę lub dobrego fizjoterapeutę z umiejętnością pracy na powięziach !! U lekarzy Mama już była. Czas na zmiany.

Fizkom


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group