Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Endoproteza - historie - Historia bioderek drupinki

drupinka - Pią 28 Sie, 2009
Temat postu: Historia bioderek drupinki
Witam wszystkich.
Od jakiegoś czasu czytam forum i troszkę się udzielam, a dzisiaj chcę napisać, "Jak to ze mną było". Z opowieści rodziców pamiętam, że kiedy byłam tak malutka, że jeszcze nie chodziłam, moją Mamę zaniepokoiło chrupanie w bioderku. Niestety, lekarze to kompletnie zlekceważyli. Kiedy zaczęłam chodzić, zaczęłam też bardzo nieznacznie utykać. Na skutek nieustępliwości Mamy zrobiono mi wreszcie Rtg i w wieku 5 lat trafiłam do szpitala w Bytomiu, gdzie mnie operowano. Na leczenie zachowawcze było za późno...
Kilka tygodni w gipsie po pachy, 3 miesiace w tzw. gipsowej rozpórce - i wreszcie - nauka chodzenia. Byłam na tyle mała, że właściwie ze szpitalem wiążą mi się tylko dość przyjemne wspomnienia. Inne dzieci, miłe pielęgniarki... Tamtego bólu już nie pamiętam.
Potem co kilka lat pojawiały się jakieś bóle, które przechodziły po rehabilitacjach albo nawet samoistnie. Starałam się żyć normalnie - nie wolno mi było tylko skakać. Ale spore ograniczenie ruchomości stawu pozostało. Nigdy nie usiadłam poturecku, nie założyłam rajstop na stojąco ;-) No i te pretensje do Pana Boga, czekanie na cud...
Na studiach wyszłam za mąż (mężowi jakoś nie przeszkadzała okropna, dwudziestoparocentymetrowa blizna na biodrze). O mojej chorobie wiedzieli tylko najbliżsi. (Na plaży dłuższe majtasy, nigdy bikini).
Siłami natury urodziłam dwoje dzieci (można powiedzieć, że dzięki położnym, które nie wezwały dyżurującego lekarza, gotowego mnie kroić!!!) I nikt mi nigdy wcześniej nie powiedział, ze ta sielanka nie będzie trwała wiecznie... w 2004 r. pierwszy silny atak bólu dosłownie zwalił mnie z nóg. Lekarz rodzinny - chirurg ortopeda - rehabilitacja. Jakoś przeszło, wciąż myślałam, że to nic takiego.
Dopiero przypadek - Teściowa złamała nieszczęśliwie nogę, dostała endoprotezę i w czasie jednej z wizyt kontrolnych stwierdziłam, że przy okazji pokaże mu moje zdjęcie Rtg. Spojrzał, uśmiechnął się uroczo i rzekł: Wcześniej czy później będzie pani naszą pacjentką!
"Niedoczekanie!" Pomyślałam sobie ale od tej chwili zaczęłam czytać, szukać, pytać... No i teraz jestem jedną z Was. Widzę, że takich "wcześniej urodzonych" tu niewiele. Teraz są lepsze metody diagnostyczne i operacyjne, wszystkim życzę wytrwałości i powodzenia!
Za 2 tygodnie będę po wizycie, to napiszę, co mnie będzie czekać.

pasiflora - Pią 28 Sie, 2009

Czytając Twój post Drupinka, zastanawia mnie tylko jedno: skoro tyle jest dysplastycznych bioderek, to po jaka cholerę lekarze wciskają, rodzicom zaniepokojonym stanem dziecka, że to minie lub że niepotrzebnie panikują , że wyrosną. Po co się takie osoby wybierają na studia skoro nie chcą leczyć tylko odwalać swój dyżur w poradni lub ambulatorium.
Drupinka, życzę zdrówka ;-)
Czy możesz zdradzić gdzie się na wizytę umówiłaś?

zozo - Pią 28 Sie, 2009

Wiesz co – sądzę, że wolą nie straszyć pacjentów i większość nadal utrzymuje stanowisko, że jak długo się da należy chodzić o własnych biodrach. Podam Wam kilka przykładów na to, że nam, nie lekarzom jest łatwiej zdecydować się na operację niż samym lekarzom.
Oczywiście zaniechanie u noworodków sygnałów nieprawidłowości w rozwoju bioder jest karygodne, ale później, chyba niewiele da się zrobić – pozostaje osteotomia, ale może nie wszyscy w nią wierzą lub mają odpowiednią wiedzę. Sam prof. Czubak nie jest w stanie uzdrowić wszystkich bioderek.

Przykłady pracowników służby zdrowia, którzy zwlekają z operacją:

Parę lat temu trafiłam do ortopedy, który utykał gorzej niż ja. Powiedziałam mu, że ja to chyba z podobnym problemem, jak pan doktor a że był sympatyczny, to sobie pogadaliśmy. Okazało się, że jestem nie źle zorientowaną pacjentką a więc na moje pytanie, dlaczego sam nie podda się operacji – stwierdził, że on się tyle napatrzył, że póki daje radę egzystować, to mu się do operacji nie spieszy. Pomyślcie, jak taki lekarz ma namawiać do operacji?

Drugi przypadek – stacja krwiodawstwa – pracująca tam pielęgniarka – poruszała się dużo gorzej niż ja a przecież związana z medycyną – nie wierzę, że nie ma łatwiejszego dostępu niż my.

Kolejna lekarka – pani anestezjolog – również chodzi dużo gorzej niż ja przed operacją i co, dlaczego się nie decyduje. Codziennie asystuje przy różnych operacjach i sama nie ma odwagi zrobić ze sobą porządku.

Znajomy lekarz moich znajomych, specjalizacja nie jest istotna, w każdym razie nie ortopeda – tak długo utykał, aż wysiadły mu obydwa biodra. Dopiero, jak miał problemy z wstaniem z krzesła, jak nie mógł stać już przy stole operacyjnym zoperował jedno biodro a chyba po 4 miesiącach drugie - obecnie wrócił do zawodu – chodzi normalnie i pewnie zadaje sobie pytanie, dlaczego tak długo zwlekał.

Kiedyś chirurga ortopedy, który opisywał moje kolejne zdjęcie rtg zapytałam, co by zrobił na moim miejscu – stwierdził, że decyzja należy do mnie, że moje biodro nie jest jeszcze w jakimś krytycznym stanie, że operują biodra dużo gorsze, jak tylko mogę funkcjonować, to nie muszę się spieszyć a zaznaczam, że był to chirurg ortopeda z jednej ze znanych i tu na forum wymienianych placówek.

Wniosek – jesteśmy chyba bardziej odważne/-i niż sami lekarze i osoby ściśle związane ze służbą zdrowia.

Wracając do dzieci – sama jestem przypadkiem dysplazji nie zauważonej w dzieciństwie. Rozwijałam się właściwie normalnie, jeździłam na łyżwach, później nartach, chodziłam z plecakiem po górach. Biodro odzywało się od czasu do czasu, potem coraz częściej, ale muszę przyznać, że do 40 roku żyłam właściwie normalnie. Dzisiaj nie jestem pewna, czy jakby np. w wieku 4 lat, jakiś chirurg zdiagnozował dysplazję i zaczęliby „grzebać” w moich biodrach, wkładać na wiele miesięcy w gips – takie wtedy były metody, czy moje biodra dzisiaj byłyby w lepszym stanie. Serio nie wiem, czy te wczesne interwencje przynoszą więcej szkody, niż pożytku. Jestem przekonana, że jak kości jeszcze są miękkie, to można skorygować stawy, ale u niemowlaka a później – nie wiem. No chyba, że ja jestem przykładem lekkiej dysplazji

drupinka - Pią 28 Sie, 2009

zozo, ja też nie wiem, co by było, gdyby... ale ja jeździłam na nartach jeszcze 3 lata temu, moja noga nie jest krótsza i jeśli mam dzień bez silnego bólu, to naprawdę nikt nie uwierzyłby w moją chorobę. Nauczyłam się zyć z pewnymi ruchowymi ograniczeniami i gdyby mnie ktoś zapewnił, że nie będzie gorzej, nigdy bym nawet nie pomyślała o operacji. Niestety, nieodwołalnie będzie gorzej... Dlatego chcę to zrobić, póki mam w miarę sprawne mięśnie.
Tak więc myślę, że lekarze, którzy mnie operowali zrobili (to jak na tamte czasy) dobrze i właściwie to cieszę się, że miałam do tej pory całkiem fajne życie.
A poza tym wczoraj urodziła się moja wnusia :-D

pasiflora - Pią 28 Sie, 2009

zozo napisał/a:
Serio nie wiem, czy te wczesne interwencje przynoszą więcej szkody, niż pożytku.

Niestety mam taki sam mętlik w głowie, bo faktem jest, że po osteotomii w wieku 15 lat, zaczęłam gorzej się poruszać, a w dodatku rotacje stóp miałam różne, jedna leciała mi sama na zewnątrz i ta długo była ok a druga pomimo, że później operowana od razu jakby byla gorzej zoperowana i stopa ukladała sie do wewnątrz.
Mi na szczęście odłożenie operacji wyszło na dobre gdyż w międzyczasie w Polsce wprowadzono protezę BMHR. :-D

Jowi - Wto 01 Wrz, 2009

Cytat:
Za 2 tygodnie będę po wizycie, to napiszę, co mnie będzie czekać.


Czekam na wieści:)

pasiflora - Wto 01 Wrz, 2009

drupinka napisał/a:
A poza tym wczoraj urodziła się moja wnusia

Gratuluję!!!

Jowi - Wto 01 Wrz, 2009

Gratulacje dla babci:)
drupinka - Sro 06 Sty, 2010

Witam i życzę spełnienia wszystkich bioderkowych (i nie tylko) marzeń w nowym roku.
Jestem wdzięczna Nice, ze przywołała mnie do porządku, bo faktycznie długo się nie odzywałam, ale ostatnio w moim życiu dość dużo się działo. Tylko w bioderkach był zastój...
Krótkie sprawozdanko: W sierpniu byłam u znanego ortopedy (prywatnie - więc nie mógł mnie skierować na bezpłatną TK). A więc więc- wizyta u lekarza rodzinnego - skierowanie do ortopedy - kosmiczny termin - wizyta - skierowanie na TK - kolejny kosmiczny termin- a gdy wreszcie nadszedł: awaria sprzętu. No i dopiero przedwczoraj zrobiono mi TK, a wczoraj odebrałam wynik.
Zdrowemu biodru p. dr poświęcił 1 zdanie, a lewe okazało się godne opisu na pół strony A4. Szpara stawowa zwężona, sklerotyzacja podchrzęstna, osteofity, zwyrodnieniowe torbiele, wydrążenie panewki, ubytek ściany kostnej, kość w rotacji, głowa spłaszczona, skostnienie, zwapnienia, płyn w stawie biodrowym... Zastanawiam się, jakim cudem jeszcze chodzę??? Ale chodzę!!!
Napiszę, kiedy będą jakieś konkrety. Na razie nie mam czasu na lekarzy...
Pozdrawiam serdecznie! Drupinka

drupinka - Czw 25 Lut, 2010

No tak, jestem po wizycie. Pan dr Kasparek z Krakowa (sympatycznie wspominany już przez kogoś na forum) obejrzał moje zdjęcia z tomografu i wstawił mnie w kolejkę oczekujacych na endo. Ale ponieważ na razie jakoś obywam się bez środków p/bólowych (podobno jest to jeden z rzadkich przypadków, że przy takim stanie kości ból jest niewielki) mam dbać o zachowanie ruchomości stawu - pływanie, rower i zgłaszać się co 8 - 10 miesięcy na wizytę z nowym Rtg, żeby nie przeoczyć jakichś podstępnych zmian. :-/ I oby tak dalej... :-D
pasiflora - Czw 25 Lut, 2010

drupinka, to bardzo dobre wieści I trzymaj się zaleceń lekarza Pomyśl też o rehabilitacji w między czasie to pozwoli Ci utrzymać mięśnie w dobrym stanie i nie mówię tu tyle o utrzymaniu masy mięśniowej, co o ich plastyczności, aby nie doprowadzić do przykurczów.
drupinka - Pią 10 Wrz, 2010

Jestem świeżutko po wizycie u dr Mielnika. Rozmowa była bardzo rzeczowa, a równocześnie sympatyczna. Dobra wiadomość jest taka, że można mi wstawić praktycznie wszystko, czym obecnie dysponuje ortopedia (kapo, BMHR, Silent) :!: A zła - że nie mogę czekać zbyt długo - być może w przyszłym roku nadejdzie ta chwila...
A na razie warsztaty - czekam na nie z niecierpliwością :-)

aga.t. - Pią 10 Wrz, 2010

Cytat:
Dobra wiadomość jest taka, że można mi wstawić praktycznie wszystko, czym obecnie dysponuje ortopedia (kapo, BMHR, Silent) :!: A zła - że nie mogę czekać zbyt długo - być może w przyszłym roku nadejdzie ta chwila...


na co w końcu się decydujesz-lub lekarz? termin jakiś wyznaczony?

drupinka - Pią 10 Wrz, 2010

Aga.t., na wiosnę mam sobie zrobić nową TK, żeby lekarz mógł ocenić, jak szybko następują podstępne zmiany w stawie i wtedy będzie decyzja. A na razie nie czuję sie źle, więc nie chcę niczego przyśpieszać. Teraz mam dbać o kondychę :mrgreen: I dlatego pędzę do Warszawy ;-) Szkoda, że Cię nie będzie...
A co u Ciebie? U kogo masz mieć wizytę w pażdzierniku?

aga.t. - Pią 10 Wrz, 2010

w październiku mam mieć wizytę u tego samego lekarza , u którego Ty dziś byłaś ;-) ja jestem po TK i pewnie na tej wizycie będę wiedziała kiedy pójdę na stół.
co do warsztatów to też żałuję,że mnie nie będzie-ale byśmy miały fajną podróż pociągiem-ale myślę,że będzie jeszcze nie jedna okazja,żeby się spotkać :-D

drupinka - Wto 06 Mar, 2012

Jestem całym sercem za istnieniem Forum i Fundacji Bioderko jako Organizacji Pożytku Publicznego. Mam nadzieję, że tych kilka zdań będzie pomocą w trudnych staraniach...

Jestem osobą przez całe życie borykającą się z „problemem
biodrowym”. Przeszłam jedną operację, obecnie czeka mnie druga.
Wsparcie i fachowe porady ze strony osób związanych z Fundacją Bioderko
są dla mnie bezcenne. Ważne jest to, że poruszane są tam rzeczywiste
problemy pacjentów, że żadna nasza niepewność nie zostaje bez
odpowiedzi. Osoby udzielające się na Forum piszą głównie o swoich
własnych doświadczeniach, a w sytuacjach wątpliwych zawsze biorą
odpowiedzialność za swoje słowa i odsyłają po poradę do specjalisty.
Nie wyobrażam sobie, żeby Forum Bioderko miało zniknąć z powodów
finansowych!
Pozdrawiam serdecznie Twórców, Moderatorów oraz cała Bioderkową
Rodzinę.

AgaW - Sro 07 Mar, 2012

:hug: Dziękuję Ci Drupinko :dajeserce:
drupinka - Pią 12 Kwi, 2013

Jak już pisałam w dziale Nasze terminy na 17 kwietnia mam zaplanowaną operację. Udało mi się i jestem po 2 wizytach u p. Krzysia w Zabrzu (Pasiflora, dzięki za namiary) i od kilku tygodni wzmacniam mięśnie.
P. Krzysztof obiecał, że mnie nie opuści po operacji, więc jestem dobrej myśli :-)

Edi - Pią 12 Kwi, 2013

drupinka, daj znać 22.04 mam prywatną wizytę i wpadnę z przyjemnością do Ciebie;)
drupinka - Sob 13 Kwi, 2013

Edi, jesteś kochana! Czekam :-)
tinapl - Pią 19 Kwi, 2013

Dzisiaj byłam dosłownie na chwilkę odwiedzić Drupinkę. Nasza koleżanka ma się świetnie i też tak wygląda. Operacja się udała, a Drupinka jest zadowolona.
elba - Pią 19 Kwi, 2013

No to super wieści :-D Jeszcze raz pozdrowienia dla Drupinki i życzenia szybkiego powrotu do formy
aga.t. - Nie 21 Kwi, 2013

Byłam wczoraj u Drupinki, dreny miała już wyciągnięte, pionizacja była w piątek na chwilkę bo była osłabiona (''zaliczyła'' spadek ciśnienia) ale wczoraj widziałam jak chodzi przy pomocy balkonika i dobrze jej to wychodziło.
Na pewno po wyjściu ze szpitala sama podzieli się swoimi przeżyciami :)

kate310 - Pon 22 Kwi, 2013

drupinka jestem z Tobą myślami - zobaczysz teraz będzie już coraz lepiej. To nowe życie jest cudowne :)
Edi - Pon 22 Kwi, 2013

Drupinka czuje się dobrze ,jak zwykle rozsyla uśmiechy i wszystkich Was pozdrawia ;-) było bardzo sympatycznie u Drupinki spotkałam naszą Jolę :mrgreen: tak więc bioderkowa rodzina się wspiera i to jest bardzo milutkie ;-)
Mijka - Wto 23 Kwi, 2013

Edi napisał/a:
Drupinka czuje się dobrze ,jak zwykle rozsyla uśmiechy i wszystkich Was pozdrawia

Bardzo miłe wieści :) ode mnie szeroki uśmiech :-D i życzenia szybkiego i bezproblemowego powrotu do sprawności :)
:hug:

AgaW - Wto 23 Kwi, 2013

Drupinko, wracaj szybko do sił i do nas :) Teraz gdy jesteś po życzę Ci szybkiego powrotu do sprawności :hug:
drupinka - Sob 27 Kwi, 2013

aga.t, Edi, jola, tinapl - wielkie dzięki za odwiedziny i wsparcie wszelakie :mrgreen: :hug:
elba, kate310, Mijka, AgaW - dziękuję za dobre fluidy, kciuki itd. :hug:
Opiszę wszystko, jak trochę się "ogarnę"...

kinga - Sob 27 Kwi, 2013

hej Drupinka :)
czekam na ogarnięcie się i relację :)

zbieraj siły :*

aga.t. - Nie 28 Kwi, 2013

Drupinko cała przyjemność po mojej stronie - spotkania z Tobą to zawsze miło spędzony czas (nawet przy szpitalnym łóżku ;) ). Powodzenia i serdecznie pozdrawiam :*
drupinka - Nie 28 Kwi, 2013

Zaczynam moją powieść w odcinkach, mam nadzieję, że z happy endem :)
Mój pobyt w Piekarach rozpoczął się we wtorek, 16 kwietnia 2013. Na skierowaniu (trzecim z kolei) miałam datę 15 kwietnia, czyli bez opóźnień. Oczywiście wstępne badania, EKG, rozmowa z panią dr anestezjolog.
Następnego dnia dostałam zieloną koszulkę  i po godz. 12 wsiadłam na wózeczek. Potem znieczulenie zewnątrzoponowe (udało się pierwsze wkłucie). Pamiętam, że widziałam zegar wskazujący 13:15, więc operacja rozpoczęła się już po tej godzinie. Miałam nieprzyjemne uczucie, że znieczulenie oprócz nóg i bioder objęło mi przeponę i nie mogłam zaczerpnąć głębszego oddechu, ale uspokajające słowa p. anestezjolog i maseczka tlenowa przyniosły ulgę. Potem było mi już wszystko jedno ;-) choć słyszałam rozmowy operatorów i te wszystkie dźwięki rodem z warsztatu mechanicznego…
Pod koniec operacji, już podczas „cerowania” poczułam dotkliwe uczucie zimna, skaczące dłonie osiągały amplitudę 10 cm. Gdy wywieziono mnie już z sali operacyjnej wciąż miałam „zimne drgawki”. Kiedy się na to poskarżyłam, przemiłe anioły w fartuchach przykryły mnie specjalną kołderką, pod którą umieściły dmuchawę z cudownie ciepłym powietrzem! Dopiero potem przewieziono mnie na salę, było już po 15-ej.
Czułam się bardzo dobrze, zero zmęczenia, nawet nie chciało mi się spać. I nagle poczułam gorąco, pieczenie w klatce piersiowej i zobaczyłam, że moje palce się usztywniają i nie mogę ich zgiąć! Zaalarmowane siostry zmierzyły mi ciśnienie i okazało się, że gwałtownie spadło. Na szczęście dla nich to bułka z masłem, kroplówka i po chwili było ok. Ale co przeżyłam, to moje :-?
Przez całą noc próbowałam zasnąć, ale bardzo bolało mnie kolano i podudzie operowanej nogi. Piekła też pięta, ale tu błyskawiczną ulgę przyniósł mi wynalazek opisywany chyba przez Pasiflorę – gumowa rękawiczka napełniona wodą (budziła zdziwienie wszystkich kolejnych pielęgniarek, którym odpowiadałam, że to mój materacyk przeciwodleżynowy :mrgreen: ). Do 3 nad ranem co kilka minut sprawdzałam, która godzina, wreszcie poprosiłam o morfinę. Zastrzyk zniósł ból i pomógł przespać 2 godziny…
I tu się zaczyna następny dzień - cdn...

Essence30 - Nie 28 Kwi, 2013

Drupinka już nie mogę się doczekać dalszej części! Wciągnęło mnie:) ....ale te dreszcze to ja kojarzę ... to dziwne uczucie i nie da się ich opanować - miałam takie po cesarce - mój mąż się przeraził, bo próbował mnie przytulić a tu takie wstrząsy z zimna ... nieźle :)
drupinka - Pon 29 Kwi, 2013

cd.
Jeszcze w dzień zabiegu wieczorem pobrano mi krew (morfologia) – była niezła – jak doczytałam później na wypisie, ale kolejne badania wykazały spory spadek hemoglobiny i ostatecznie w czwartek zostałam poczęstowana 2 porcjami koncentratu krwinek czerwonych.
Ogromnym wyczynem było dla mnie uniesienie bioder w celu „basenowym”. Miałam wrażenie, że unoszę tylko stronę zdrową, a operowana waży ze 150 kg…
W piątek po zmianie opatrunku i wyjęciu drenu okazało się, że moja skóra nie toleruje plastra i od tej pory rana się „wietrzyła”. Podobno tak najlepiej się wszystko goi. Następnie przy asekuracji dwóch rehabilitantów zostałam zmobilizowana do przyjęcia postawy siedzącej z opuszczonymi nogami, co mi się bardzo podobało po 48 godz. leżenia plackiem. :mrgreen: Zaraz potem była próba postania przy balkoniku, ale na próbie się skończyło, bo zakręciło mi się w głowie. Po południu dostałam następne 2 porcje krwinek i to mnie wzmocniło na tyle, że w sobotę pod okiem rehabilitanta udała się pierwsza wyprawa z balkonikiem do toalety!!! Co prawda ledwie unosiłam operowaną nogę, ale się udało. Jak bardzo się wtedy docenia tę odrobinę samodzielności… :!:
Plecy trochę mnie bolały od leżenia, ale w razie potrzeby podkładałam sobie dmuchane kółko p/odleżynowe . O dziwo, do spania na plecach można się przyzwyczaić!
Człowiek podświadomie porównuje się z innymi osobami na oddziale. Podziwiałam, jak dziewczyna na dzień przed pójściem do domu umiała na łóżku podnieść operowaną nogę pod kątem 45 stopni. Wszyscy mi powtarzali, że moje możliwości będą się zwiększać z każdym dniem. I to jest prawda, choć bardzo trudno było wtedy w to uwierzyć!
W poniedziałek zaliczyłam pierwsze kroki o kulach – oj, jak niepewnie! Ale do toalety dało się dojść, a nawet odwiedzić znajome osoby w innych salach. Przy pomocy bardzo życzliwej koleżanki z sali wzięłam bardzo ostrożny prysznic. Umyła mi też włosy – co za ulga!
We wtorek spróbowałam pierwszy raz pochodzić po schodach, z inicjatywy rehabilitanta, ale bardzo mnie to zmęczyło. A potem już było coraz łatwiej, noga spuchnięta tylko trochę, gorączki jak dotąd nie dostałam.
W nocy nie miałam jednak odwagi spacerować do łazienki i zawsze prosiłam o basen w zasięgu ręki. Nie miałam już problemu z samodzielnym obsłużeniem się, a czułam się bezpieczniej. W piątek (9 dnia po operacji) pojechałam do domu.
Co mi się bardzo przydało z gadżetów polecanych na forum: wunder-majtki ;-) (zrobiłam sobie na rzepy) –dają naprawdę luz i komfort, kiedy już można wstawać, woda w małych butelkach ze „smoczkiem”, stopery do uszu (sala jest od strony ulicy, a trudno teraz spać przy zamkniętych oknach), maska na oczy do drzemki w dzień, „krowi cycek” czyli rękawiczka gumowa z wodą pod piętę, miałam też taki mały chwytak, którym mogłam przyciągnąć to i owo, jasiek pod głowę, kółko dmuchane pod plecy.
Z wypisu dowiedziałam się, że dostałam panewkę Exceed z wkładem ceramicznym, trzpień Minihip, głowa ceramiczna Biolox Delta. Ufam, że mi długo posłuży…

To na razie tyle moich wspomnień. Mam nadzieję, że bioderkom oczekującym na zabieg trochę pomogą w pozytywnym nastawieniu do pobytu w szpitalu :->

WiktoriaBooo - Pon 29 Kwi, 2013

Drupinka super :) :) :) niedługo będziesz śmigać samodzielnie, a nowe biodro niech Ci służy długieeeee lata !!! :)
drupinka - Pon 29 Kwi, 2013

Dzieki, WiktoriaBooo :)
kinga - Pon 29 Kwi, 2013

drupinka napisał/a:
Wszyscy mi powtarzali, że moje możliwości będą się zwiększać z każdym dniem.

Drupinka i będą się zwiększać i zwiększać :) zobacz, Biedronne już na rowerze śmiga i to po ile km :)
drupinka napisał/a:
Ufam, że mi długo posłuży…

oby jak najdłużej i jak najlepiej !!! :)

AgaW - Pon 29 Kwi, 2013

kinga napisał/a:
Drupinka i będą się zwiększać i zwiększać zobacz, Biedronne już na rowerze śmiga i to po ile km

Pewnie że tak będzie :ok: Ani się obejrzysz a będziesz brykać jak sarenka :)
Jak będziesz w moich stronach to z Tobą bardzo chętnie też poszaleję na rowerze!

pasiflora - Pon 29 Kwi, 2013

drupinka, zaserwowałaś mi trochę wspomnień sprzed prawie dwóch lat.
Prawdą jest że teraz czeka Cię wspaniały okres :)
Wiem że z Krzysiem - rehabilitantem masz kontakt. Dobry wybór.

kate310 - Pon 29 Kwi, 2013

Brawo drupinka - pisz o swoich wszystkich małych i dużych sukcesach :)
drupinka - Pon 29 Kwi, 2013

Dzięki, dziewczyny! Nie mam wyjścia - muszę Wam uwierzyć, że tak będzie :-)
Na razie poleguję i spaceruję po mieszkaniu oraz po schodach: góra-dół. Może się w miarę szybko pozrastam, a potem - ho, ho! :mrgreen:
AgaW napisał/a:
Jak będziesz w moich stronach to z Tobą bardzo chętnie też poszaleję na rowerze!

Chętnie, okolice Zwierzyńca już kiedyś zjeździłam, przydałaby się powtórka z rozrywki ;-)

kinga - Pon 29 Kwi, 2013

drupinka napisał/a:
Dzięki, dziewczyny! Nie mam wyjścia - muszę Wam uwierzyć, że tak będzie :-)

to nawet więcej niż wiara - przecież my jesteśmy dowodami na sprawność po endo :)

elba - Pon 29 Kwi, 2013

Drupinka teraz trzymam kciuki za powrót do sprawności ,cieszę się że wszystko poszło dobrze , a bioderko zapewne długo posłuży :super:
madi - Wto 30 Kwi, 2013

Świetnie, że już jesteś po :) !
Ja również trzymam za Ciebie kciuki i czekam na dalsze relacje z Twoich postępów :D .
I jako osoba "przed" dziękuję Ci baaardzo za taką dokładną relacje :) .

drupinka - Wto 30 Kwi, 2013

Dzięki! Będę się bardzo starać, żeby Wasze kciuki się nie zmarnowały :mrgreen:
elba, czy w końcu masz jakiś konkretny termin przyjęcia?
madi, po operacji na pewno bardzo szybko się zregenerujesz, a po rehabilitacji pożegnasz się z kulami.
Pozdrawiam :-)

mprzepiora - Wto 30 Kwi, 2013

drupinka, ja również dziękuję za dokładką relację. Dziękuję też za kontakt, jeśli mogę odezwę się do Ciebie. Pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów.
Nuta - Wto 30 Kwi, 2013

Drupinko, pozdrawiam, to dość trudny okres, ale czas nam sprzyja.
W czerwcu już zatańczysz z Wnuczkami.

elba - Sro 01 Maj, 2013

Drupinko, termin przyjęcia mam na ten tydzień od 13 maja, mam dzwonić 9-go celem potwierdzenia. Pozdrawiam gorąco
drupinka - Pon 06 Maj, 2013

elba napisał/a:
termin przyjęcia mam na ten tydzień od 13 maja, mam dzwonić 9-go celem potwierdzenia.

mam nadzieję, że termin okaże się aktualny. Pozdrawiam :-)

Czytam i czytam różne historie z endo i jak na razie nie znalazłam nikogo, kto miałby zakaz obciążania nogi przez 9 tygodni. A ja nie mogę wcale obciążać do 1. wizyty, którą mam ustaloną na 21 czerwca... Makabra :shock:

kinga - Pon 06 Maj, 2013

drupinka napisał/a:
Czytam i czytam różne historie z endo i jak na razie nie znalazłam nikogo, kto miałby zakaz obciążania nogi przez 9 tygodni. A ja nie mogę wcale obciążać do 1. wizyty

Drupinko ja nie mogłam obciążać nogi (nawet na 0,5kg) od zabiegu do pierwszej wizyty; a to było chyba ok. 6 tygodni. Było to spowodowane bardzo złym stanem kości i wieloma przeszczepami kostnymi.

drupinka - Pon 06 Maj, 2013

no właśnie, kingo, miałaś zakaz 6 tygodni, a ja 9. I nie miałam przeszczepów... Ale może to jest także kwestia wieku - Ty jesteś młodziutka :-)

Nuta napisał/a:
W czerwcu już zatańczysz z Wnuczkami

dziękuję Ci Nutko za powiew optymizmu ;-)

kinga - Pon 06 Maj, 2013

drupinka napisał/a:
no właśnie, kingo, miałaś zakaz 6 tygodni, a ja 9. I nie miałam przeszczepów... Ale może to jest także kwestia wieku - Ty jesteś młodziutka :-)

tu raczej wiek nie ma nic do gadania
przy drugiej operacji mogłam obciążać od razu na 100%
stan kości jest ważny i często waga operowanego
Ty jesteś szczupła, więc chyba kg odpadają

A lekarz tak Ci powiedział, czy masz to napisane w karcie informacyjnej? Jest zakaz całkowitego obciążania, czy nakaz odciążania?

drupinka - Pon 06 Maj, 2013

kinga napisał/a:
Jest zakaz całkowitego obciążania, czy nakaz odciążania?


dosłownie to brzmi tak: "chodzenie w asekuracji 2 kul łokciowych z odciążaniem kończyny operowanej z kontaktem stopy z podłożem". Czyli mogę sobie stopę postawić (pięta-palce)i to na razie wszystko.

kinga - Pon 06 Maj, 2013

drupinka napisał/a:
dosłownie to brzmi tak: "chodzenie w asekuracji 2 kul łokciowych z odciążaniem kończyny operowanej z kontaktem stopy z podłożem". Czyli mogę sobie stopę postawić (pięta-palce)i to na razie wszystko.

Drupinka :) czyli chodzisz z kulami i odciążasz operowaną kończynę.
Po zabiegu chodziłaś przy pomocy balkonika, potem kul. Gdybyś miała zakaz obciążania nogi, to nikt by Ci nie pozwolił chodzić w szpitalu z balkonikiem. Lekarz z pewnością by zaznaczył to na początku. Bo niby jak-w szpitalu mogłaś obciążać kilka dni po zabiegu, a potem nie?

kate310 - Pon 06 Maj, 2013

drupinka napisał/a:
elba napisał/a:
termin przyjęcia mam na ten tydzień od 13 maja, mam dzwonić 9-go celem potwierdzenia.

mam nadzieję, że termin okaże się aktualny. Pozdrawiam :-)

Czytam i czytam różne historie z endo i jak na razie nie znalazłam nikogo, kto miałby zakaz obciążania nogi przez 9 tygodni. A ja nie mogę wcale obciążać do 1. wizyty, którą mam ustaloną na 21 czerwca... Makabra :shock:


drupinko ja również miałam całkowity zakaz obciążania nogi, schylania się. Jakoś wytrzymasz te parę tygodni do pierwszej wizyty.

drupinka - Czw 09 Maj, 2013

kinga napisał/a:
Drupinka czyli chodzisz z kulami i odciążasz operowaną kończynę.

masz rację, kingo. Po prostu człowiek po wyjściu ze szpitala zdaje sobie sprawę, ile ma do stracenia. Ja obawiałam się, żeby sobie nie zaszkodzić i nadinterpretowałam to zalecenie. Dobrze, że mój nieoceniony rehabilitant mi wszystko wytłumaczył teoretycznie i praktycznie. Od razu po zastosowaniu się do jego rad przestało mnie boleć kolano. :)
A wczoraj pojechałam do Piekar na zdjęcie staplerów. Przy okazji dowiedziałam się, że 2 pacjentki z 13 zwolniły już łóżka, jest więc szansa na kolejne bioderka do remontu... :-)

kinga - Czw 09 Maj, 2013

drupinka napisał/a:
Od razu po zastosowaniu się do jego rad przestało mnie boleć kolano.

super :) cieszę się bardzo :)

drupinka - Czw 23 Maj, 2013

Minęło 5 tygodni od operacji.
Po kolejnej wizycie u p. Krzysia czuję, że moje mięśnie zaczynają pracować. Kolano, które mi dokuczało mam otejpowane na różowo :) jak Justyna Kowalczyk :mrgreen: Powoli zwiększa się też zakres ruchów. Niestety, wciąż mam wrażenie ??? nieco dłuższej nogi... Oby to się wyrównało...
P.S. Dziś jest Święto Pierwszej Samodzielnie Założonej Skarpetki :mrgreen:

AgaW - Czw 23 Maj, 2013

Super że wracasz do sprawności :) do tego w różowym kolorze :) Na poważnie: z czasem przy pomocy dobrej rehabilitacji ciało zacznie się wyrównywać, ten proces trochę trwa ale ćwicz cierpliwie. Powodzenia!
drupinka - Czw 23 Maj, 2013

Dzięki, AgaW :)
kate310 - Czw 23 Maj, 2013

pięknie drupinka same dobre wieści, takie małe sukcesy a jak cieszą. Zycie jest piękne po operacji :)
pasiflora - Czw 23 Maj, 2013

drupinka, nasz Krzysio jest wielki. Dziś też mi zdrowie ratował, ale na ten temat w swojej historii i blogu :) opiszę.
Essence30 - Czw 23 Maj, 2013

Drupinka hej! ja też już po i najgorsze to wrażenie tej dłuższej nogi (przynajmniej dla mnie), a mam pytanie, kiedy pierwszy raz zmoczyłaś ranę?
drupinka - Czw 23 Maj, 2013

Essence30 napisał/a:
kiedy pierwszy raz zmoczyłaś ranę?


Tak naprawdę dopiero kilka dni po wyciągnięciu staplerów i zdjęciu opatrunku. Wcześniej ją osłaniałam folią i tak brałam prysznic.

Essence30 napisał/a:
najgorsze to wrażenie tej dłuższej nogi

a o ile Ci się wydaje za długa? Ja miałam ok 2 cm, ale teraz jestem coraz bliżej równoległego ustawienia stóp obok siebie :)

Essence30 - Czw 23 Maj, 2013

MI się wydaje, że nawet o 3 albo i więcej jest dłuższa, jak siedzę to tak bardzo widać, a jak stoję to operowaną mam dużo zgiętą. Był już u mnie rehabilitant i oczywiście mnie pociesza i pierwsze co muszę poprawić to to, co całe życie źle robiłam - czyli stanie na przeprostach
drupinka - Czw 23 Maj, 2013

Ess, na pewno wspólnie dacie radę! Ja nie przyjmuję do wiadomości, żeby ta noga miała zostać dłuższa.
MONIKAIMPRESJA - Pon 27 Maj, 2013

Essence30, też tak miałam, no może fachowo nie stwierdzono, ze dłuższa noga, ale
stałam w wydętym brzuchem i tak czułam, ze operowana noga jest dłuższa
(przed oper. miałam ją już krótszą)
powiem tak: zmożona rehabilitacja wszystko wyrównała, obecnie jestem po 1,5 roku od operacji-śmigam, biegam, tańcuje, nawet zakładam nogę na nogę-czego generalnie robić nie można...
Chryste, nic mnie nie boli, no trochę kręgosłup....

drupinka - Czw 30 Maj, 2013

MONIKAIMPRESJA napisał/a:
zmożona rehabilitacja wszystko wyrównała, obecnie jestem po 1,5 roku od operacji-śmigam, biegam, tańcuje, nawet zakładam nogę na nogę-czego generalnie robić nie można...


Monika, serdecznie gratuluję :) i już trochę zazdroszczę... ;)

Ja od operacji wciąż mam problem z kolanem nogi operowanej. Zaraz po operacji kolano i podudzie bolały bardzo, ale miałam nadzieję, że to przejdzie. Wskazówki rehabilitanta pomogły, ale problem nie chce całkiem zniknąć. Boli przy próbie całkowitego wyprostowania, mocniej przy zginaniu - i wtedy mam uczucie obrzęku, choć tego prawie nie widać... To już 6 tygodni po... Zastanawiam się czy nie pojechać na kontrolę wcześniej? Czy ktoś tak miał???

drupinka - Sob 22 Cze, 2013

Niestety dolegliwości ze strony kolana uparcie się utrzymują - constans...
Bioderko chyba w porządku, (piszę "chyba", bo nie zrobiono mi kontrolnego rtg) jeszcze mam uczucie sztywności tkanek wokół endo, wolno mi stopniowo obciążać nogę, ale kolano mi to bardzo utrudnia!
Na wizycie kontrolnej lekarz (nie operator) potwierdził podejrzenie rehabilitanta czyli możliwość uszkodzenia łąkotki i wypisał skierowanie na rezonans magnetyczny. Zobaczymy... mam nadzieję, że następstwem operacji na biodrze nie będzie operacja kolana...
Okropnie mnie to dołuje, bo przedtem kolana były OK :(

kinga - Sob 22 Cze, 2013

drupinka napisał/a:
Okropnie mnie to dołuje, bo przedtem kolana były OK

Drupinka póki tylko są podejrzenia, to nie ma co się dołować i stresować. Serio. Spróbuj o tym nie myśleć :) albo myśleć inaczej
Buziak dla Ciebie :*

Grace - Nie 23 Cze, 2013

drupinka napisał/a:
Niestety dolegliwości ze strony kolana uparcie się utrzymują


Drupinko
- po operacji również długo dokuczało mi kolanko w operowanej nodze.Dopiero po około 4 miesiącach od operacji ,dzięki ćwiczeniom z rehabilitantem,dolegliwość zniknęła jak ręką odjął.
Do dnia dzisiejszego czyli niecałe trzy lata po operacji , żadnych dolegliwości ze strony kolanka nie odczuwam.
Miejmy nadzieję ,że Twój przypadek z kolankiem będzie podobny do mojego i za jakiś czas dzięki ćwiczeniom dolegliwość ustąpi - czego Ci z całego serca życzę.

Pozdrawiam cieplutko

drupinka - Nie 23 Cze, 2013

kinga, Grace, dziękuję za słowa pocieszenia, oby były prorocze :)

Również pozdrawiam :-)

Bonia - Nie 23 Cze, 2013

drupinka ja miałam podobnie po Ganzu też mnie bolało kolano i to dośc długo teraz nie mam najmniejszego bólu w kolanie . trzymam kciuki oby Ci to mineło tak jak u mnie ;-)
drupinka - Pon 24 Cze, 2013

Boniu, przy Ganzu raczej nie doprowadzają siłą do wywichnięcia stawu biodrowego, jak to jest przy wymianie stawu, więc myślę, że u mnie przyczyna może być inna. Dzięki za kciuki :)

Dokładnie to mam tak, że nie mogę maksymalnie zgiąć nogi w kolanie - rozrywający ból, ani do końca wyprostować - chodzę na lekko zgiętej. We wszystkich pozycjach pośrednich nie czuję bólu, lecz wrażenie "pływającej" rzepki i muszę poruszać kolanem aż mi "strzeli" -taki dyskomfort :(
Poczekam w miarę cierpliwie do nast. wizyty - 2 lipca...

29palms - Pon 24 Cze, 2013

To jest kwestia indywidualna, którą musi ocenić ortopeda. W przypadku mojej mamy lekarz od razu powiedział, że przez jakiś czas będzie odczuwała silne dolegliwości ze stawu kolanowego, które po 2-3 miesiącach zaczną stopniowo zanikać. Na skutek wydłużenia nogi, innego ustawienia stawu biodrowego (w stosunku do czasu sprzed operacji), itp. kolano inaczej się ustawia - wraca do stanu prawidłowego. Inna sprawa, że już dwa lata przed operacją lekarz zalecił zastrzyki międzystawowe do stawu kolanowego, ochronnie przed zwyrodnieniem kolana.
Fizkom - Pon 24 Cze, 2013

29palms napisał/a:
inaczej się ustawia - wraca do stanu prawidłowego.


Naprawdę myślisz, że kolano wie gdzie jest pozycja prawidłowa? I że właśnie w tej pozycji się ustawia? Nie potwierdzam. Z całą stanowczością zaprzeczam !!!

Drupinka
Jeśli ból kolana pojawił się po operacji to raczej o świerzym uszkodzeniu łąkotki zapomnij.
Jeśli boli przyśrodkowa strona kolana to prawdopodobnie winne temu jest więzadło Poboczne Piszczelowe. Jeśli tak jest to trzeba ustalić dlaczego ta struktura jest przeciążona. Po postawieniu diagnozy, konieczna jest terapia. Nie czekaj, samo nic się nie naprawi a można dużo zepsuć czekając nie wiadomo na co .........

Fizkom

29palms - Pon 24 Cze, 2013

Fizkom napisał/a:
29palms napisał/a:
inaczej się ustawia - wraca do stanu prawidłowego.


Naprawdę myślisz, że kolano wie gdzie jest pozycja prawidłowa? I że właśnie w tej pozycji się ustawia? Nie potwierdzam. Z całą stanowczością zaprzeczam !!!

Fizkom


Widzę, że szanowny Pan lubi czepiać się słów, ewentualnie nie dopuszcza skrótów myślowych. No to wyjaśnię jeszcze raz. Czy podczas prawidłowo wykonanej operacji endoplastyki stawu biodrowego zostaje przywrócone bądź odtworzone prawidłowe położenie kości udowej względem miednicy? Czy ta zmiana ma wpływ na pracę pozostałych stawów podczas chodzenia? Zawodowo wpadł mi kiedyś w ręce podręcznik dla chirurgów
- kurs geometrii operacyjnej. Bo tak to już jest, że jeżeli chirurg nie pomyśli o odpowiednich kątach podczas operacji, to żaden rehabilitant jego partactwa nie naprawi. Natomiast przywrócenie osi stawów niewątpliwie ułatwia powrót do prawidłowego funkcjonowania całej kończyny. Zapewne
ma Pan również kontakt z "amputowanymi". Sam Pan przyzna, że czasami obrócenie np. adaptera leja o stopień lub dwa może znakomicie poprawić
chód takiej osoby. A na koniec proszę spojrzeć na pierwsze zdanie w poprzednim moim wpisie, nikogo nie namawiam na samoleczenie...

Fizkom - Pon 24 Cze, 2013

29palms napisał/a:

Widzę, że szanowny Pan lubi czepiać się słów, ewentualnie nie dopuszcza skrótów myślowych.
Nie mam czasu na czepianie się słów i skrótów myślowych. Jestem zawsze precyzyjny bo wiem, jak wiele od tego zależy w powrocie do zdrowia.
29palms napisał/a:
No to wyjaśnię jeszcze raz. Czy podczas prawidłowo wykonanej operacji endoplastyki stawu biodrowego zostaje przywrócone bądź odtworzone prawidłowe położenie kości udowej względem miednicy?
Podczas prawidłowo wykonanej operacji endoplastyki zostają stworzone warunki do prawidłowego położenia k.udowej względem miednicy. Do prawidłowego ustawienia obu elementów kostnych jest jeszcze daleka droga. Potwierdza to literatura fachowa, potwierdza praktyka. Ustawienie liniowe stawów k.dolnej na stole operacyjnym / w pozycji leżącej to abstrakcja w stosunku do fazy podporu na tej kończynie w czasie chodu. Skróty myślowe są niewłasciwe w tym przypadku.
29palms napisał/a:
Sam Pan przyzna, że czasami obrócenie np. adaptera leja o stopień lub dwa może znakomicie poprawić
chód takiej osoby
Przyznaję, czasami poprawia chód z naciskiem na słowo czasami i na pytanie, na czym polega ta poprawa i jakie generuje to kompensacje w obrębie narządu ruchu. Każdorazowa zmiana kąta ustawienia leja wymaga przewidzenia konsekwencji tego działania. Nie konsekwencji w najbliższej przyszłości. Zapobieganie dalszym problemom to przede wszystkim sztuka przewidywania i adekwatnie do sytuacji poprowadzona terapii.
29palms napisał/a:
A na koniec proszę spojrzeć na pierwsze zdanie w poprzednim moim wpisie, nikogo nie namawiam na samoleczenie
Nawet nie podejrzewałem o to .......

Fizkom

drupinka - Pon 24 Cze, 2013

29palms, Fizkom, dziękuję za zainteresowanie.
Ból kolana pojawił się natychmiast po operacji i był silny, środki p/bólowe w szpitalu brałam wyłącznie ze względu na kolano, a nie biodro.

" Jeśli boli przyśrodkowa strona kolana"
Nie napisałam, że boli mnie przyśrodkowa strona kolana. Przy silniejszym zgięciu mam wrażenie rozrywania całego stawu od środka. W innych pozycjach mam wrażenie "pływającej" rzepki. Pełny wyprost kolana jest nieosiągalny (od operacji mija 10 tygodni).

"Po postawieniu diagnozy, konieczna jest terapia.Nie czekaj, samo nic się nie naprawi a można dużo zepsuć czekając nie wiadomo na co ........."

Ja nie czekam bezczynnie! byłam na wizycie u ortopedy, dostałam Trosicam (NLPZ) i skierowanie na rezonans.
Rehabilitant, z którym ćwiczę i do którego mam zaufanie, (polecony przez Pasiflorę) stwierdził, że trzeba wyjaśnić, czy to tylko przeciążenie, czy jednak uszkodzenie.
Czekam tylko na kolejną wizytę... Co jeszcze mogę teraz zrobić???

Fizkom - Wto 25 Cze, 2013

drupinka,
Ja też nie miałem pewności odnośnie miejsca bólu Twojego kolana dlatego napisałem ...." jeśli boli przyśrodkowa strona .....".
To co należałoby zrobić w obecnej sytuacji to: zbadanie stawu kolanowego (funkcjonalne, testy ortopedyczne, palpacja). Jeśli to nie przynosi odpowiedzi na pytanie - dlaczego boli - jako uzupełnienie RM.
Piszesz o uczuciu pływającej rzepki. Czy w stawie jest wysięk? Co stwierdził Twój rehabilitant i lekarz?

Fizkom

drupinka - Wto 25 Cze, 2013

Fizkom,,
zarówno lekarz jak i rehabilitant podejrzewają uszkodzenie łąkotki.
Staw jest trochę, naprawdę minimalnie obrzęknięty. I boli tylko przy próbie dużego zgięcia.
W czasie wizyty lekarz chce stwierdzić, czy lek wpłynął na poprawę.
MR mam na 11 lipca.

Fizkom - Wto 25 Cze, 2013

drupinka napisał/a:
MR mam na 11 lipca
Czyli jednak czekamy......

Czytając Twoje posty zadaję sobie od razu pytania:
1. jeśli uszkodzenie łąkotki to co było siłą sprawczą tego uszkodzenia. Jak duża musiała być siła aby uszkodzić tę strukturę.
2. jeśli łąkotka powoduje rozpieranie na końcu zakresu zgięcia stawu to raczej nietypowe dla tego uszkodzenia. No chyba że jakieś ciało wolne "siedzi" w jamie stawowej. Ale niby skąd ........
3. jeśli to łąkotka i obrzęk niewielki to po co NLPZ. Podrażnienie błony maziowej i stan zapalny to co najmniej wyraźny obrzęk i ucieplenie stawu.
4. a może to zwyczajny brak prawidłowej gry tkankowej i brak ślizgu w stawie. Będzie to skutkowało rozpieraniem i bólem na końcu ruchu zgięcia w stawie kolanowym ew. niewielkim obrzękiem. Warto wykonać test szuflady przedniej/tylnej aby przekonać się o tym, sprawdzić liniowe ustawienie stawu, rotację w przedziale łąkotkowo-piszczelowym, ustawienie rzepki w stosunku do k.udowej. Dlatego, tak jak pisałem wcześniej, nie warto czekać. Trzeba poszukiwać przyczyn, analizować objawy.

Jeśli chcesz, przekaż moje spostrzeżenia i sugestie swojemu terapeucie. Koniecznie przekaż pozdrowienia ode mnie.

Fizkom

drupinka - Sro 26 Cze, 2013

Fizkom napisał/a:
Czyli jednak czekamy......

Tylko na MR, bo tego nie przeskoczę...

Fizkom napisał/a:
Warto wykonać test szuflady przedniej/tylnej aby przekonać się o tym, sprawdzić liniowe ustawienie stawu, rotację w przedziale łąkotkowo-piszczelowym, ustawienie rzepki w stosunku do k.udowej.

Nie czekamy bezczynnie, cały czas pracujemy nad ślizgiem i rotacją. Mam nadzieję, że okaże się, że dotyczy mnie tylko p. 4 (ostatnio czuję lekką poprawę).
Sugestie i pozdrowienia oczywiście przekażę :)

Fizkom - Sro 26 Cze, 2013

W takim razie POWODZENIA !!!

Fizkom

drupinka - Pią 28 Cze, 2013

Fizkom, jak wiesz, pan Krzysztof bardzo sobie ceni Twoje umiejętności. Dziękujemy za sugestie. Wczoraj pracowaliśmy głównie nad kolanem, zobaczymy...
Teraz przez dwa tygodnie ze względu na urlop zostanę przekazana w inne "dobre ręce".

Fizkom - Pią 28 Cze, 2013

drupinka napisał/a:
Fizkom, jak wiesz, pan Krzysztof bardzo sobie ceni Twoje umiejętności
Nie wiedziałem. To bardzo miłe.
Pisz o postępach w terapii. Trzymamy kciuki.

Fizkom

drupinka - Pią 02 Sie, 2013

Dziś odebrałam wynik MR mojego stawu kolanowego. Najgorzej brzmi ten fragment:
"W obrębie rogu tylnego łąkotki przyśrodkowej widoczna pozioma szczelina pęknięcia dochodząca do powierzchni tylnej i górnej tego rogu".
Niestety, spełniły się podejrzenia mojego fizjoterapeuty, p. Krzysia... co oczywiście świadczy o Jego wysokich umiejętnościach i doświadczeniu :) ale mnie wcale nie cieszy...
I zostałam przekazana do kolejnego specjalisty, tym razem od kolan... wizyta 19 sierpnia.

Fizkom napisał/a:
jeśli uszkodzenie łąkotki to co było siłą sprawczą tego uszkodzenia. Jak duża musiała być siła aby uszkodzić tę strukturę.

Półżartem, półserio doszliśmy z p. Krzysiem do wniosku, że przede mną na stole operacyjnym leżał duuuży, masywny pacjent i przed moją operacją lekarz nie zdążył się zresetować...

A poważnie: Fizkom, czy w moim przypadku może się obejść bez artroskopii??? Czy jest taka szansa?

mprzepiora - Pon 05 Sie, 2013

drupinka, bardzo mi przykro, że potwierdziły się podejrzenia.
Bardzo Ci ból dokucza?
Dobrze, że za dwa tygodnie masz wizytę u specjalisty od kolan.
Trzymam bardzo mocno kciuki, żeby nie było konieczności wykonania artroskopii.
Przytulam Cię mocno :hug:

maaly-22 - Pon 05 Sie, 2013

Trzymam kciuki i życzę pomyślności i zdrowia, co do artroskopii to lepiej jak nie musi to lepiej niech nie będzie. Miałem 2 artroskopie jednego kolana i pobyt z zabiegiem 3 dni potem około 4 miesiące o kulach myślę ze tego unikniesz czego życzę...
Fizkom - Pon 05 Sie, 2013

Cytat:
Dziś odebrałam wynik MR mojego stawu kolanowego. Najgorzej brzmi ten fragment:

Ten fragment brzmi najgorzej dla osoby, która czyta po raz pierwszy RM i do tego absolutnie nie posiada wiedzy na ten temat (bez urazy ....). Na mnie ten fragment opisu RM nie robi większego wrażenia. Może dlatego, że widziałem takich opisów setki i konfrontowałem z nimi stan pacjentów zgłaszających się na wizytę do mnie.
Moim zdaniem jest duże prawdopodobieństwo, że z takim uszkodzeniem łąkotki chodziłaś już od jakiegoś czasu nie wiedząc o tym. Tym samym chcę zasugerować, że być może staw kolanowy jest nadal wydolny. Trzeba tylko poszukać przyczyny uruchomienia "łańcuszka zdarzeń".

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje końcowe pytanie dot. artroskopii. Nie mogę bo nie widziałem Ciebie i nie badałem. Praktyka podpowiada mi natomiast podobne przykłady problemów z kolanami gdzie artroskopia była niepotrzebna. Nie tak szybko z inwazyjnością leczenia. To jest zawsze ostateczność......

Fizkom

drupinka - Pon 05 Sie, 2013

mprzepiora, maaly-22, dzięki za słowa pociechy :)

Fizkom napisał/a:
z takim uszkodzeniem łąkotki chodziłaś już od jakiegoś czasu nie wiedząc o tym. Tym samym chcę zasugerować, że być może staw kolanowy jest nadal wydolny. Trzeba tylko poszukać przyczyny uruchomienia "łańcuszka zdarzeń".

Nigdy wcześniej nie miałam żadnych odczuwalnych problemów z kolanem. Nie było też żadnego urazu. Mogłam spokojnie uklęknąć, przykucnąć, wchodzić po schodach itp. Problemy zaczęły się po operacji, zaraz po zejściu znieczulenia pojawił się silny ból w okolicy kolana. Dla mnie to jest początek łańcuszka.
Nie mam pretensji do lekarza. To się mogło zdarzyć, niestety przydarzyło się właśnie mnie.

Fizkom napisał/a:
Nie tak szybko z inwazyjnością leczenia. To jest zawsze ostateczność......

A jeśli nie to co?
Bo teraz już nie wiem, czy obciążając nogę (stan biodra na to pozwala) nie robię krzywdy kolanu?

Fizkom - Pon 05 Sie, 2013

drupinka napisał/a:
Problemy zaczęły się po operacji, zaraz po zejściu znieczulenia pojawił się silny ból w okolicy kolana. Dla mnie to jest początek łańcuszka.

To niekoniecznie "początek łańcucha przyczynowo-skutkowego".
To tak jak z bólem zęba. Co jest początkiem problemu? Dzień w którym rozbolał ząb czy moment w którym próchnica "dotknęła" szkliwo?

Nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie dot. obciążenia nogi. Bez dokładnego badania to wróżenie z fusów i działanie w ciemno. Bardzo łatwo wtedy o pomyłkę.

Fizkom

drupinka - Pią 23 Sie, 2013

Koniec lenistwa. Poprosiłam o zaświadczenie o zdolności do pracy i dostałam :D
Czuję się dobrze, choć noga jeszcze się dość szybko męczy, ale ćwiczę w miarę możliwości (pod kierunkiem p. Krzysia).
Wczoraj się zapomniałam i chciałam lekko przykucnąć - moje kolano odezwało się wielkim głosem... Jedna z diagnoz (oprócz tej łąkotki) mówi o zapaleniu kaletki - psikam sobie ketosprayem i ćwiczę.
Myślę, że praca na niecałe pół etatu leży w zasięgu moich możliwości :)

mprzepiora - Sob 24 Sie, 2013

drupinka napisał/a:
Koniec lenistwa. Poprosiłam o zaświadczenie o zdolności do pracy i dostałam :D

Super. Pracując szybciej wracamy do normalności.

drupinka napisał/a:
moje kolano odezwało się wielkim głosem... Jedna z diagnoz (oprócz tej łąkotki) mówi o zapaleniu kaletki

Byłaś 19 sierpnia na wizycie?
Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze.

elba - Sob 24 Sie, 2013

Drupinka trzymam kciuki za twoje kolanko, aby więcej nie dawało znaku o sobie i oczywiście za bioderko też.
Milego powrotu do pracy ! :-D

drupinka - Nie 25 Sie, 2013

mprzepiora napisał/a:
Byłaś 19 sierpnia na wizycie?

Byłam... ale to był stracony dzień, dlatego nawet mi się nie chciało o tym pisać... Przyjął mnie młody lekarz w zastępstwie piekarskiego specjalisty od kolan (urlop), nie obejrzał mojego MR, delikatnie pomachał kolankiem i przepisał mi ultradźwięki, wirówkę i laser...
Ale dzięki p. Krzysiowi i jego sadystycznemu podejściu do pacjenta ;) już wchodzę po schodach "bez trzymanki", choć jeszcze trochę podskakuję jak ptaszek uczący się fruwać ;) , jeżdżę na rowerze (na razie na krótkie dystanse) i w ogóle oby tak dalej.
Kolano boli tylko przy maksymalnym zgięciu, ale może to też jakoś się uda zrehabilitować... mam taką nadzieję, bo artroskopia to ostateczność.

No może całkiem stracony ten dzień nie był, bo przy każdej okazji staram się upowszechniać informacje o Forum. Bardzo mi żal osób, które z ogromnym cierpieniem są odsyłane do kolejnych specjalistów bez konkretnych, praktycznych wskazówek. Wydają przy tym dużo pieniędzy na środki p/bólowe, a nie wiedzą, że często rehabilitacja mogłaby znacząco zmniejszyć ten ból...

elba napisał/a:
Drupinka trzymam kciuki za twoje kolanko, aby więcej nie dawało znaku o sobie i oczywiście za bioderko też.
Milego powrotu do pracy !

mprzepiora napisał/a:
Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze.

Moniko, Elu, dziękuję :hug:

AgaW - Pon 26 Sie, 2013

Drupinko, super że robisz postępy, że możesz choć częściowo wrócić do pracy :ok:
Napewno pogodzisz pracę z dalszą rehabilitacją.
drupinka napisał/a:
Wydają przy tym dużo pieniędzy na środki p/bólowe, a nie wiedzą, że często rehabilitacja mogłaby znacząco zmniejszyć ten ból...

Właśnie tak jest, dlatego tak często o tym piszemy. Dziękujemy za Twoje wsparcie :hug:

mprzepiora - Pon 26 Sie, 2013

drupinka, z p. Krzysiem może uda Ci się usprawnić kolanko. Trzymam kciuki.
drupinka - Wto 17 Wrz, 2013

No to ja znikam na 24 dni do Ustronia, bogata we wskazówki od p. Krzysia :)
Nie wiem, czy będę tam mogła korzystać z neta... :papa:

drupinka - Nie 22 Wrz, 2013

Moja rehabilitacja na razie jest OK, podwiesić się nie dałam ;) , mam ćwiczenia wzmacniające mięśnie 2xdz, ,ćwiczenia w basenie i pozostałe zabiegi to wiecie jakie...
Ale w miarę możliwości spaceruję z kijkami i się relaksuję...
Pozdrawiam serdecznie

mprzepiora - Nie 22 Wrz, 2013

drupinka, owocnej rehabilitacji i odpoczynku :)
elba - Nie 22 Wrz, 2013

Drupinko no to masz czas na wypoczynek i relaks, a i bioderko z pewnością na tym skorzysta. Pozdrawiam serdecznie :lol:
pasiflora - Czw 26 Wrz, 2013

drupinka, owocnej (o ile to możliwe :mrgreen: ) rehabilitacji w Ustroniu.
drupinka - Pią 27 Wrz, 2013

Dzięki, dziewczyny :)
Co prawda brak mi dotyku "rąk, które leczą" ;-) , ale ogólnie jest dobrze, czuję się codziennie troszkę silniejsza. Obowiązkowe 2 spacery dziennie, dużo ćwiczeń i jakoś leci :)

aga.t. - Pią 27 Wrz, 2013

Zmiana klimatu też wyjdzie na dobre :)
drupinka - Pon 30 Wrz, 2013

Ogólnie jestem bardzo zadowolona. Dużo ćwiczę, chodzę z kijkami - wczoraj doszłam od stacji kolejki do szczytu Czantorii i z powrotem. Proszę się nie śmiać! dla mnie to wyczyn ;-)
Pogoda na razie dopisuje... no i odwiedziny Gobli :mrgreen: - i czegóż więcej trzeba?
Mięśnie mi się wzmacniają, tylko kolano tak nie do końca jest w porządku... zobaczymy...

Nena - Sob 12 Paź, 2013

drupinka napisał/a:
No to ja znikam na 24 dni do Ustronia


Drupinko w jakim ośrodku w Ustroniu jesteś/byłaś? Ja mam skierowanie na listopad do Równicy i ciekawa jestem opinii jak tam jest.

drupinka - Pon 14 Paź, 2013

Witaj, Nena!
Ja byłam w sanatorium Róża. Ogólnie jestem zadowolona, choć nie mam żadnego porównania, bo jeszcze nigdy nie korzystałam z takiej formy rehabilitacji. Opierając się na opiniach osób bardziej w tym względzie doświadczonych mogę powiedzieć, że w Ustroniu Róża ma najwięcej zwolenników. Wszystkie zabiegi na miejscu, wystarczy zjechać windą (lub zejść po schodach :-) ). Wyżywienie może nie rewelacyjne (brakuje warzyw i owoców...), ale ilość wystarczająca. Pokoje w dobrym stanie, większość po remoncie.
Jeśli chodzi o Równicę, to też ma dobre opinie, choć leży trochę dalej od centrum, na niektóre zabiegi podobno trzeba powędrować dość daleko długim korytarzem...
Niektórzy cenią sobie też wieczorki w tamtejszym Klubie kuracjusza... (nie byłam, więc nie wiem ;-) ) No i jest bardzo zróżnicowany standard pokojów, te przed remontem są w fatalnym stanie...
Szkoda, że to listopad, bo jest gdzie spacerować, ale może akurat pogoda dopisze? Życzę Ci tego z całego serca :-) i odezwij się stamtąd!

Nena - Pon 14 Paź, 2013

Dziękuję bardzo za informacje :) Trochę mam pietra, bo wybieram się też po raz pierwszy, do tego na 28 dni (rehabilitacja uzdrowiskowa). Nie wiem jak mam się spakować, termin pobytu też nieciekawy... Chciałam zrezygnować ale wspólnie z rodzinką doszliśmy do wniosku, że dobrze będzie jak sobie trochę odpocznę. Dam znać jak było :roll:

Wróciłam zadowolona i wypoczęta ;-) . Pokoje nędzne (tzw. wczesny Gierek), jedzenie mało urozmaicone z min. ilością warzyw i owoców ale głodna nie chodziłam. Każdą wolną chwilę wykorzystywałam na spacery i na czytanie książek, jak padało - biblioteka była na miejscu w sanatorium. Zabiegi to głównie rożne kąpiele solankowe, hydromasaże, borowina, ćwiczenia indywidualne (dla każdego prawie to samo, bez względu na schorzenie) :mrgreen: , i prądy. Wszystkie zabiegi pod dachem bez wychodzenia na zewnątrz ale trochę nachodzić się tymi korytarzami trzeba było. Podsumowując, nie żałuję, że pojechałam.

drupinka - Nie 02 Mar, 2014

10 i pół miesiąca po operacji.
Moje bioderko ma za sobą bardzo poważny egzamin - jestem świeżutko po weselu mojego syna :)
Mam wspaniałą synową :) a i wytańczyłam się za wszystkie czasy! Nic nie bolało i nie boli. Jest wspaniale, aż trudno mi w to uwierzyć - tyle godzin na nogach... Pięciocentymetrowy obcas był w sam raz.
A teraz muszę to tylko odespać :-)

Ola foczka - Nie 02 Mar, 2014

To tylko się cieszyć, dałaś mi nadzieje ze kiedyś jeszcze zaszaleje na imprezie, bo właśnie jakoś mnie wczoraj taki mały "dołek" dopadł, robiłam porządek w starych płytach i przypominały mi stare czasy - imprezy, tańce i szaleństwa...oj było tego trochę, a od dłuższego czasu nawet na spokojny spacer z dzieckiem nie mogłam sobie pozwolić. Ale jestem prawie 5 tygodni po endo i choć powoli to mam nadzieje ze wszystko wróci do normy o zacznę normalnie żyć! Przy okazji wszystkiego najlepszego dla syna i synowej 😃
Mijka - Pon 03 Mar, 2014

drupinka napisał/a:
wytańczyłam się za wszystkie czasy! Nic nie bolało i nie boli. Jest wspaniale, aż trudno mi w to uwierzyć - tyle godzin na nogach...

drubinka :brawo: właśnie takie informacje są dobrym fundamentem dla oczekujących na operację :ok:
Tobie gratulacje :) i uściski dla nowożeńców :hug:

pasiflora - Pon 03 Mar, 2014

drupinka, no to jesteś w rewelacyjnej formie :)
Wszystkiego dobrego nowożeńcom na nowej drodze życia Buziale :*

drupinka - Pon 03 Mar, 2014

Ola foczka, Mijka, Pasiflora! dziękuję za dobre słowo, nowożeńcom przekażę :)

Olu, świeżo po operacji rzeczywiście trudno jest uwierzyć, że operowana noga będzie nam posłuszna... ale z każdym dniem i tygodniem aktywności i ćwiczeń naprawdę jest coraz lepiej. Pewnie to już zauważyłaś ;) Na pewno będziesz żyć "normalnie", a nawet lepiej niż przed, bo bez bólu. Trzymaj się! :hug:

babcia-bis - Wto 04 Mar, 2014
Temat postu: Drupinko!
GRATULACJE rodzinne ale największe dla Twojego bioderka:) Jestes dla mnie świetlanym drogowskazem w nowej drodze życia z moja tygodniową endo.
Pozdrawiam serdecznie. Czytam wszystkie informacje na forum a szczegolnie bliskie są te z mojego przedziału peselowego. Buziak.

Iza - Wto 04 Mar, 2014

drupinka napisał/a:
a i wytańczyłam się za wszystkie czasy! Nic nie bolało i nie boli. Jest wspaniale, aż trudno mi w to uwierzyć - tyle godzin na nogach... Pięciocentymetrowy obcas był w sam raz.


drupinka jestem pod wrażeniem, szczególnie tego 5 cm obcasa ;) wspaniale, gratuluję !!!

drupinka - Wto 04 Mar, 2014

Babciu-bis, Iza - dziękuję :)
Na forum jest wiele optymistycznych historii bioderek, na pewno Wasze też będą z happy endem :)

aga.t. - Wto 04 Mar, 2014

Mnie specjalnie nie dziwi to, że Drupinka tak poszalała na weselu - jak ją widziałam ostatnio to wyglądała i chodziła tak ładnie jakby w ogóle nie miała ''problemu'' z bioderkami :)
Pozdrawiam Uleńko :*

Iza - Wto 04 Mar, 2014

drupinka napisał/a:
Babciu-bis, Iza - dziękuję :)
Na forum jest wiele optymistycznych historii bioderek, na pewno Wasze też będą z happy endem :)


Z endem na pewno i miejmy nadzieję, że happy ;D

drupinka - Wto 04 Mar, 2014

aga.t. napisał/a:
jakby w ogóle nie miała ''problemu'' z bioderkami

Oj, Agusiu, co ja bym dała, żeby tak było... ale cieszę się, że jest coraz lepiej, czego i Tobie życzę :) (też chodzisz przecież bardzo ładnie :) )

Iza napisał/a:
Z endem na pewno i miejmy nadzieję, że happy

Iza, doskonałe! Trzeba prosić swojego operatora o "happy endo" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Nena - Sro 05 Mar, 2014

drupinka napisał/a:
Pięciocentymetrowy obcas był w sam raz.


drupinka, nie ma co, nieźle zaszalałaś :shock: :lol: Super się czyta takie wpisy :!: Tak trzymaj :lol:

kinga - Sro 05 Mar, 2014

drupinka napisał/a:
10 i pół miesiąca po operacji.
Moje bioderko ma za sobą bardzo poważny egzamin - jestem świeżutko po weselu mojego syna :)
Mam wspaniałą synową :) a i wytańczyłam się za wszystkie czasy! Nic nie bolało i nie boli. Jest wspaniale, aż trudno mi w to uwierzyć - tyle godzin na nogach... Pięciocentymetrowy obcas był w sam raz.
A teraz muszę to tylko odespać :-)

Pięknie :)
Cieszę się razem z Tobą :)
Ja wesele przyjaciółki zaliczyłam niecałe 2 miesiące po operacji :) Wspaniałe uczucie, gdy nic nie boli :) oby tak zostało ju na zawsze :)

jola - Czw 06 Mar, 2014

Kinga,
pocieszające jest to co napisałaś, ja mam mieć operację drugiego bioderka w czerwcu br, a wesele mojego syna w sierpniu, bardzo się martwiłam jak ja dam radę.

Drupinko,
cieszę się , że u Ciebie wszystko dobrze :kiss:

elba - Pon 10 Mar, 2014

Drupinka super ,że w końcu bez bólu mogłaś poszaleć na weselu syna.
Gratuluję wspaniałej formy, a Młodej Parze życzę Wszystkiego Najlepszego :kwiatki: :wino:

drupinka - Wto 29 Kwi, 2014

Dziękuję, dziewczyny :)
Niedawno minął rok, odkąd Pan dr MM wyposażył mnie w nowe bioderko. Jest OK, bez szaleństw (poza weselem oczywiście), ale i bez bólu. Właściwie o biodrze mogłabym prawie zapomnieć, ale trochę ogranicza mnie to nieszczęsne kolano (chociaż i tak jest poprawa - dzięki rehabilitacji). Ale widocznie nie można mieć wszystkiego :mrgreen:

mprzepiora - Sro 30 Kwi, 2014

drupinka, patrz jak ten czas biegnie, to już rok. Cieszę się, że z bioderkiem wszystko w porządku. Rehabilitacja kolana pewnie też przyniesie z czasem coraz większa poprawę.
Pozdrawiam Cie serdecznie ;-)

drupinka - Nie 18 Maj, 2014

Moniko, dzięki za pozdrowienia, również Cię pozdrawiam :)
Ja 28 maja wybieram się na Oddział Rehabilitacyjny w Piekarach. Oczywiście na 14 dni.

Mijka - Pon 19 Maj, 2014

drupinka napisał/a:
Właściwie o biodrze mogłabym prawie zapomnieć, ale trochę ogranicza mnie to nieszczęsne kolano (chociaż i tak jest poprawa - dzięki rehabilitacji).

drupinka, świetnie, że już zapominasz o bioderku a rehabilitacja kolana przynosi ulgę :)

drupinka - Pon 09 Cze, 2014

Jeszcze 2 dni na Oddziale Reh. w Piekarach. Standardowo pierwsza rehabilitacja stacjonarna po endo trwa tutaj 22 dni, ale ja zrezygnowałam z trzeciego tygodnia, ponieważ czuję się dobrze, a "życie stygnie" :mrgreen:

Na dzień dobry p. dr zapytał mnie, po co właściwie tu przyszłam, bo chodzę dobrze... Odpowiedziałam, że ciężko na to pracowałam przez cały rok (gdyby nie p. Krzysztof, na pewno nie byłoby tak wesoło...) ale muszę wzmocnić mięśnie operowanej nogi i doskonalić funkcję chodu. No więc wzmacniam i udoskonalam :) :) :)

Naprawdę, muszę powiedzieć, że takiej rehabilitacji na NFZ nigdzie jeszcze nie spotkałam. Jestem pod wrażeniem fachowości i indywidualnego traktowania każdego pacjenta przez fizjoterapeutów. Mną zajmuje się p. Patrycja.

Pozdrowienia i uściski dla Grażynki, Gosi, Aguli76 i Agaty z Oddz. III, która nas podczytuje i chyba jest już w domu :) oraz dla Marzeny (Mioda), którą poznałam dziś i która jest fantastyczną osobą :)

mioda - Nie 15 Cze, 2014

Ulu, bardzo dziękuję za miłe słowa :oops: również pozdrawiam.
drupinka - Pią 17 Kwi, 2015

Ha, melduję, że moja "Endzia" właśnie skończyła 2 lata ;-) Zachowuje się - jak dotąd - bez zarzutu. Napiszę więcej, ale teraz nie mam możliwości. Pozdrawiam wszystkie Bioderka!!! Te po i te przed :-D
elba - Pią 17 Kwi, 2015

Gratulacje Ula !!! I takiego stanu życzę na wiele,wiele lat :lol:
aga.t. - Sob 18 Kwi, 2015

Już dwa lata minęło? Dobrze, że jest dobrze :) I jaka miła nazwa :) Pozdrawiam!
Mijka - Sob 18 Kwi, 2015

drupinka napisał/a:
Ha, melduję, że moja "Endzia" właśnie skończyła 2 lata Zachowuje się - jak dotąd - bez zarzutu

drupinka, gratulacje dla Ciebie i Twojej "Endzi" :brawo: :ok: i tak niech już zostanie na dłuuugie lata !!!
:hug:

mprzepiora - Pon 20 Kwi, 2015

drupinka, gratuluję i życzę radosnych kolejny rocznic ;)
AgaW - Pon 20 Kwi, 2015

mprzepiora napisał/a:
drupinka, gratuluję i życzę radosnych kolejny rocznic

Dołączam do życzeń :)

drupinka - Sob 06 Lut, 2016

Witam wszystkich! Muszę się pochwalić. Dziś po 5-letniej przerwie założyłam narty i dokonałam 4 zjazdów na stoku. Co prawda na początku zaliczyłam 2 niegroźne "gleby" czy raczej "śniegi", ale żyję i czuję się świetnie :) Jeśli zima pozwoli, to może jeszcze raz w tym sezonie? kto wie?
kejpi77 - Sob 06 Lut, 2016

suuuuper !!! !!!!!!!!!!
Ania K. - Nie 07 Lut, 2016

bardzo fajnie!!! :)
i całe szczęście, że "gleby" nie czegoś nie naruszyły...

pasiflora - Pon 08 Lut, 2016

drupinka, no to pogratulować tylko pozostaje :)
I nie mam tu na myśli upadków :wink: lecz samego powrotu do narciarstwa

drupinka - Pon 08 Lut, 2016

Jak sie nie przewrócis to sie nie naucys... ;) a moje nogi dopiero po 2 zjeździe przypomniały sobie co nieco ;)
drupinka - Pon 18 Kwi, 2016

No i wczoraj mojej "Endzi" minęły 3 lata. Jest dobrze! Jak ten czas leci... Jeszcze raz dziękuję Forumowiczom a szczególnie Forumowiczkom znanym mi osobiście :) za wsparcie w trudnym czasie przed i po operacji! :kwiatki: :dajeserce:
aga.t. - Pon 18 Kwi, 2016

3 lata :) Ważne, że jest dobrze i oby tak mijały kolejne ''urodziny'' Endzi :)
drupinka - Pon 18 Kwi, 2016

Dzięki, Aguś, moja dobra duszyczko :)
maaly-22 - Pon 18 Kwi, 2016

Super Drupinko gratuluje i zycze dalszych radosnych i dobrych lat z endo...
drupinka - Czw 21 Kwi, 2016

maaly-22, dziękuję! I mam nadzieję, że Twoje problemy z nogami ustąpią, czego Ci gorąco życzę. :)
P.S. Byłeś już u naczyniowca?

kejpi77 - Czw 21 Kwi, 2016

10-ciokrotności życzę ;-)
drupinka - Czw 21 Kwi, 2016

To moje marzenie ;) , dzięki kejpi77 !
maaly-22 - Czw 21 Kwi, 2016

Tak Drupinko znowu pod nóż....pozdrawiam i życze wszystkiego co dobre....
pasiflora - Sob 23 Kwi, 2016

Trzy lata już? Wow! Ale ten czas leci :) Wielu latek życzę z tą samą endo :)
mprzepiora - Nie 01 Maj, 2016

drupinka gratuluję sprawności ;-) patrz jak ten czas umyka, to już 3 lata. Wielu takich rocznic jeszcze życzę :hug:
drupinka - Nie 19 Lut, 2017

Hej! W ubiegłym roku moje narciarskie "szaleństwo" się nie powtórzyło, ale w tym tygodniu jeździłam po 2 godziny przez dwa dni. Co prawda, jakby to określiła pewna moja koleżanka, było to raczej "radosne zsuwanie się po stoku", ale ta radość była przeogromna! :) Obyło się bez upadków :)
Jeździłam też kilka razy na łyżwach, oczywiście ostrożnie ;) ale czuję, że kondycję ogólną mam o niebo lepszą niż wcześniej.
"Życie nie kończy się po endo!" Ściskam Was, kochane Bioderka!
:hug:

Ania K. - Nie 19 Lut, 2017

:beer: brawo!

drupinka napisał/a:
"Życie nie kończy się po endo!"


dla niektórych życie zaczyna się po endo...:D albo przynajmniej nabiera rozmachu:)

aga.t. - Pon 20 Lut, 2017

drupinka napisał/a:
czuję, że kondycję ogólną mam o niebo lepszą niż wcześniej.


No kochana :) i to są bardzo miłe wiadomości. Uważam, że Ty i tak byłaś w niezłej kondycji ale to Ty sama wiesz najlepiej jak było i jak jest teraz. Korzystaj i ciesz się. Pozdrawiam :)

AgaW - Pon 20 Lut, 2017

Drupinka,super :) zycze Ci aby Twoja forma byla coraz lepsza :)
drupinka - Wto 18 Kwi, 2017

I kolejny rok z moją Endzią odliczony! Pozdrawiam Was, kochane Bioderka :)
maaly-22 - Wto 18 Kwi, 2017

Gratuluje.....
AgaW - Pon 26 Cze, 2017

Kolejnych lat w zdrowiu :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group