Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Endoproteza - historie - Moje bioderka

esca - Czw 28 Sie, 2014
Temat postu: Moje bioderka
Po urodzeniu widać było, że coś jest "nie tak" z moimi biodrami. Jednak lekarze kazali czekać. Mówili, że jak skończę pierwszy rok to będzie wszystko wiadomo.
Rok skończyłam i wtedy okazało się, że mam zwichnięte oba biodra (mama o mało nie pobiła lekarza). Będzie można mnie operować w wieku ok 5lat.
I tak się stało. Najpierw lewe biodro, za rok prawe. Ta druga noga była operowana nową metodą "przesunięcia chrząstki"(czy jakoś tak).
Niestety chrząstka wróciła na swoje dawne miejsce i trzeba było powtórzyć zabieg. W efekcie noga krótsza o 1,5cm.

Lata młodzieńcze to zupełnie inne czasy. Uważałam, że operacja się odbyła, nóżki mam zdrowe- a więc książka o moich bioderkach zamknięta i odłożona na półkę.
Rajdy, (po Tatrach również,) judo, siłownie...

Ale, tak bardzo oszczędzałam moją prawą nóżkę (dwukrotnie operowaną, słabszą), że zniszczyłam sobie lewą - sprawniejszą, mocniejszą, pewniejszą....
Trafiłam do LORO Świebodzin. Nowe endo w listopadzie 2000r. Operował dr Kaczmarczyk.
Bioderko fantazja, tak jest do dzisiaj. :mrgreen:

Po operacji uczyłam się na nowo chodzić. O rehabilitacji miałam bardzo mgliste pojęcie. A tak naprawdę :arrow: nie miałam wcale.
Zaczęłam 3 m-ce pryw rehabilitacji. O matko!!! :whata: :whata:
Pamiętam mojego fizjo z nosem przy ziemi. Odpowiednie ustawienie stopy, przenoszenie obciążenia itd. itp. Dla mnie taka technika chodu zupełnie nieznana. Przecież tak naprawdę, ja nigdy nie chodziłam dobrze (prawidłowo).
Byłam mokra od ćwiczeń, ciężka praca, bardzo. Ale opłaciło się.

Drugie siada coraz bardziej.
Co prawda, po pierwszej operacji mówiono, że powinnam drugą nogę zrobić za ok dwa lata. Ale ja, zachwycona - dopiero co - zrobioną nóżką, uwolniona od okropnego bólu nie myślałam o ponownym położeniu się na stół.
Tak naprawdę, to w 2000r endoprotezy były "nowej generacji" ale mówiło się, że nie są wieczne.
Myślałam tak :arrow: jeżeli zrobię drugą nogę to, po latach będzie trzeba wymienić obie endoprotezy. Poczekam. Tym bardziej, że biodro bolało mnie rzadko i nie za mocno. Odpoczynek, wyhamowanie tempa życia... pomagało.
Jednak ten czas się skończył.
Zapisałam się w kolejkę do LORO.
Teraz już byłam mądrzejsza i bardziej świadoma. Przygotowywałam się pod okiem mojego fizjo aż do samej operacji tj. ok 8m-cy. Endoprotezę prawego biodra zrobiono w sierpniu 2014. Również w LORO Świebodzin i również prof. Kaczmarczyk.

Wczoraj w południe z pooperacyjnej pojechałam już na swoją salę.
Jestem przygotowana więc pionizują mnie, z podtrzymaniem oczywiście. Jest dobrze.

Dzisiaj już chodziłam, opatrunek zmieniony, rury wyjęte. Dresik ubrany.
Normalnie przyszła fizjo i postawiła mnie na nogi. Doszłyśmy do zabiegowego ma zmianę opatrunku i potem ćwiczenia na korytarzu w rządku. Ty Stasiu robisz, Krysia, Zosia .... ty nie itd.
Suuuuuper.
Pozdr

dorotabeata - Czw 28 Sie, 2014

esca
Super! Bardzo się cieszę! Oby tak dalej! Trzymaj się!

esca - Czw 28 Sie, 2014

Dzięki, dzięki. Prawdopodobnie we wtorek do domku i fizjo już czeka.
Pozdr

mioda - Czw 28 Sie, 2014

esca, rewelacja! szybkiego powrotu do domu i formy życzę.
esca - Pią 29 Sie, 2014

Teraz czytam temat o napuchniętej nodze. Tym jestem tym zainteresowana na dzień dzisiejszy.
Od kolana do góry jest trochę grubsza.

Ale są równe!!! :viva: :dance:
Chociaż lekarze mówią, że to nie jest najważniejsze. Najważniejsze to dobre zamontowanie "sprzętu".
Ale ja bardzo się cieszę :jupi:
Pozdr

esca - Pon 01 Wrz, 2014

Nie wracam do domeczku, bo...... załapałam się na 3 tygodniową rehabilitację. W LORO, piętro niżej. Hurrrra!
Od dzisiaj zaczęłam. Piłka mała i wielgachna. :shock: Nawet deskorolka jest używana w ćwiczeniach.
Nóżka trochę boli ale im więcej ćwiczeń tym ból mniejszy.
Miałam przeszczep kości więc żadnego obciążenia. Tylko muśnięcie palcami podłogi aby głowa wiedziała, że noga jest.
Było pewne ryzyko, że może mi się urwać trochę miednicy, ale udało się. Jak to mi jeden lekarz powiedział- dr Kaczmarczyk ma te swoje tytuły nie od parady i już on coś tam wymyśli.
Jeszcze śrubki z dzieciństwa wywalone, podwiązka i gites.

Nie wiem jaką mam protezę, tyle że bezcementowa. Popytam.

Domi, powodzenia.

Buziuchna.
Pozdrawiam serdecznie.

dorotabeata - Pon 01 Wrz, 2014

esca
Super!
Ale Ci się fuksło!!!
Rehabilituj się zdrowo!
Pozdrowionka

aga.t. - Wto 02 Wrz, 2014

esca Super :) idziesz jak burza :) Powodzenia!
maaly-22 - Wto 02 Wrz, 2014

Esca gratulacje widze mamy podobne przypadki mi tez przeszczepiali kości w miednicy i tez mam rehabilitacje w ośrodku
pozdrawiam

esca - Pią 05 Wrz, 2014

Dalsze wiadomości z fronu. :arrow: 10 doba po operacji. Piąty dzień na rehabilitacji.
Każdego dnia lepiej.

Fizjoterapię prowadzoną od stycznia widać na każdym kroku.
Przed samym zabiegiem pani rahabilitantka powiedziała - jeżeli ćwiczy pani od stycznia pod okiem..... to jest pani przygotowana perfekt. I tak jest.
Jakie mi nie dadzą ćwiczenie :arrow: robię. Może nie pełen zakres, ale każdego dnia więcej i lepiej. Zmienili mi zabiegi bo miałam większy zakres, większe możliwości. Oczywiście wszystko spokojnie i pomalutku.
Dzisiaj podniosłam nóżkę na łóżko. Bez pomagania. Hurrrra.
Bardzo jestem zadowolona.

Pon Bucek wie co robi. :mrgreen: Musiałam doczekać swojego czasu, swojego terminu, poprawić tarczycę itd itd.
Jest gites i to bardzo gites.
Pozdrawiam serdecznie

pasiflora - Pią 05 Wrz, 2014

esca, fantastycznie!
To się nazywa robić coś z głową. Rehabilitacja przed daje zawsze wymierne efekty.

madi - Pon 08 Wrz, 2014

esca - super, że jesteś już po i tak świetnie sobie radzisz :D !
Życzę dalszych sukcesów w rehabilitacji i trzymam mocno kciuki :) !

esca - Wto 09 Wrz, 2014

14 doba po operacji.
Dzisiaj zdjęli mi szwy druciane. Już się nastawiłam, że będzie bolało a więc jakieś ptasie mleczko w nagrodę albo co. A tu niespodzianka :arrow: pstryk, pstryk, pstryk... wyskakiwały jeden po drugim. No i ciuciu odpadło. ;/
Przedłużyli mi rehabilitację do 30 września. Znalazło się wolne miejsce i pani dr mnie wpisała. Przyda mi się bo nowa nóżka musi ćwiczyć, a stare endo też musi się wzmocnić. Dostało w dupencję że hej.
Pozdrawiam

maaly-22 - Wto 09 Wrz, 2014

Ja za to mam juz 4 tyg od ostatniego zabiegu szwy to była chwila chodz tydzień temu sam wyciągałem bo jeden pozostał a co do rehabilitacji jestem juz tydzień i jak narazie to zeszła opuchlizna w 90% i mięsnie od kolana w dół sa juz normalne . Pozostałe mięśnie od kolana do pośladka dopiero budzą się do zycia . Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkim zdrówka hej....
Iza - Czw 11 Wrz, 2014

esca napisał/a:
14 doba po operacji.
Dzisiaj zdjęli mi szwy druciane. Już się nastawiłam, że będzie bolało a więc jakieś ptasie mleczko w nagrodę albo co. A tu niespodzianka :arrow: pstryk, pstryk, pstryk... wyskakiwały jeden po drugim. No i ciuciu odpadło. ;/
Przedłużyli mi rehabilitację do 30 września. Znalazło się wolne miejsce i pani dr mnie wpisała. Przyda mi się bo nowa nóżka musi ćwiczyć, a stare endo też musi się wzmocnić. Dostało w dupencję że hej.
Pozdrawiam

Super, że ściąganie szwów przeszło bezboleśnie. Mleczko i tak się należy :) Ćwicz Kochana, wzmacniaj nóżki, a za trzy miesiące będziesz brykać jak sarenka :) buziaki, pozdrawiam

esca - Pią 19 Wrz, 2014

24 dni po operacji.
Żadnych komplikacji jak na dzisiaj.
Właściwie więcej kłopotu miałam z kolanem niż z samym bioderkiem. Opuchlizna pod kolanem nie pozwalała na zginanie. Jednak ćwiczenia (mięśnie pracują jak pompy), żel i dzisiaj nie ma już z tym problemu.
Sięgam do stopy (od tyłu oczywiście) więc skarpetkę ubiorę, buty również. A to najbardziej było mi potrzebne. Przynajmniej do czasu kiedy będzie można zginać więcej niż 90 stopni.
Buziuchna
Pozdrawiam

dorotabeata - Pią 19 Wrz, 2014

esca napisał/a:
24 dni po operacji.
Żadnych komplikacji jak na dzisiaj.

Jak miło przeczytać takie informacje!
Jesteś przykładem, że można szybko dojść do siebie. Taki wzorcowy bioderkowicz. Na Twoim przykładzie wszystko jest łatwe i proste (bo ciężkiej pracy rehabilitacji nie widać). Trzymaj się i oby tak dalej!
Pozdrowionka

esca - Sob 20 Wrz, 2014

Jasne, że można szybko dojść do siebie, ale ja przygotowywałam się do operacji od stycznia 2014, moja kochana.
dorotabeata napisał/a:
(bo ciężkiej pracy rehabilitacji nie widać).
oj, nie powiedziałabym. Zapraszam na 11.oo zaczynam ćwiczyć. I powiem szczerze - nie jest lekko ale da się zrobić. Pomalutku, pomalutku.
Pozdr

esca - Sob 04 Paź, 2014

domi84 napisał/a:
Życie bez bólu jest pięknym życiem :)
potwierdzam ŻYCIE JEST PIĘKNE :jupi: :jupi:
Jestem już w domu.
Spotkałam się z moim fizjo. Trochę ucieka stopa, kolano też coś tam... ale to się wszystko w y p r a c u j e
Teraz to już :arrow: świat do mnie należy :mrgreen:
pozdrawiam

esca - Pią 17 Paź, 2014

Kurcze, w nowej nóżce nie chce mi pracować "krawiec". Boli jak diabli. Najbardziej w kolanie. Masuję piłeczką - trochę pomaga.
Rozciągam jak fizjo kazał ale idzie opornie. Ten mięsień nie pracował ze 30 lat, albo i dłużej. Zrobił się chyba drewniany?
Cierpliwości daj mi Panie, cierpliwości daj mi Panie, cierpliwości daj mi Panie....
pozdr

maaly-22 - Pią 17 Paź, 2014

Esca cierpliwości jak i tez czasu , czas jest dobrym lekarstwem myśle ze i Uciebie tez będzie cego zycze. Ja tez powoli wracam do sprawności myle ze będzie dobrze jak narazie jest a co będzie okaze się jak zaczne chodzić....
Fizkom - Pią 17 Paź, 2014

esca napisał/a:
w nowej nóżce nie chce mi pracować "krawiec". Boli jak diabli. Najbardziej w kolanie.
W którym miejscu (dokładnie) boli Ciebie kolano?

Fizkom

esca - Sob 18 Paź, 2014

Fizkom, najbardziej boli mnie w zgięciu pod kolanem, tak centralnie, po środku.
Ale trochę po wewnętrznej stronie kolana też.
Pozdr

maaly-22 - Sob 18 Paź, 2014

Mowa o mięśniach to i ja zapytam bo mam mały problem poprostu ogranicza mnie troche mięsien z zewnetrznej strony na końcu pośladka a początku uda nie wiem czy to mięsien pośladkowy mały czy to mięsięn napręzacz powięzi szerokiej . Ogranicza moje ruchy gdy są przy 90 stopniach zgięcia lub gdy odwodze noge na bok więcej ni połowa mozliwości . Wcześniej mi to nie przeszkadzało byłem mniej sprawny teraz zacołem obciązać noge i nie wiem czy tak ma być po endo poniewaz mój przypadek był rozleglejszy przeszczep kości miedniczy aby było do cego załozyć endo. blizna jest od początku biodra dokładnie od pasaw dól około 40 paru cm...
esca - Sob 18 Paź, 2014

Mały, a jak wygląda u Ciebie praca na tkankach miękkich?

Mój mięsień pośladkowy, nie pracował. Normalnie nie chciał się ruszyć, napiąć, unieść nogę. Okazało się, że jest zablokowany. Głowa, głowa zablokowała go aby nie chodzić bo. ... boli.
Fizjo masażem rozblokował go. Ruszył, działał, podnosił nogę.
Są takie punkty na mięśniach i tam się skleja jak "włosy cukrem".

Oczywiście po kilku dniach znowu się zablokował i znowu masaż. Boli, chodzisz po ścianach ale pomaga.
Jak to mówi mój fizjo- wie Pani, możemy się głaskać ale co to da?
Teraz sama wyczuję te zgrubienia i piłeczka tenisowa idzie w ruch. Jest lepiej, resztę dokończy fizjo.

Pracuje ktoś na twoich tkankach miękkich?
Pozdr

esca - Sob 18 Paź, 2014

Bonia, też poznałam te miejsca, ale oczywiście nie wszystkie.
Przed operacją raz w tygodniu spotkanie z fizjo i za każdym razem bardzo bolało. Teraz, po operacji mięśnie pracują i już nie ma tyle tych punktów zablokowanych.
Poza tym umiem już sama znaleźć, naciskać i uwalniać. Normalnie czuję jak ciepło rozchodzi się po ciele. Najlepiej sprawdza się w tym piłeczka tenisowa, taka żółta.

Mały, koniecznie zapytaj fizjoterapeutę o te punkty. Ula ogromna. No, i mięśnie zaczynają pracować.
Pozdr

Fizkom - Sob 18 Paź, 2014

esca napisał/a:
Fizkom, najbardziej boli mnie w zgięciu pod kolanem, tak centralnie, po środku.
Ale trochę po wewnętrznej stronie kolana też.
Co zwiększa a co zmniejsza ból? Jak czujesz się bezpośrednio po ćwiczeniach z fizjoterapeutą?

Fizkom

esca - Sob 18 Paź, 2014

Cytat:
Co zwiększa a co zmniejsza ból
przy chodzeniu nie odczuwam dyskomfortu. Zwiększa ból zginanie, mocne dociskanie, np. kiedy leżąc rozciągam ten krawiecki. Miałam go wyćwiczyć i pomału jest coraz lepiej. Czuję jak noga jest silniejsza. Biodro już tak nie opada.

Fizjoterapeuta rozmasowuje mi wszystkie bolące miejsca/punkty. Jestem jak nowonarodzona. Nóżki pracują lekko, i taki stan wystarczy do ok. środy. Potem jest trudniej..... i już czekam na spotkanie z fizjo.

To kolano ciągnie się od operacji. Było napuchnięte, potem bolało bo opadała/skręcała się stopa, teraz ten krawiecki do wyćwiczenia. Dalej pewnie też coś się znajdzie.
Uruchamiany po kolei mięśnie, które chyba nigdy nie pracowały, bo operowano mnie w wieku 5, 6 i 7 lat.
Pozdr

aga.t. - Sob 18 Paź, 2014

Esca też miewam problemy z krawieckim i też używam do rozmasowania piłeczki tenisowej - to świetna sprawa jeśli ból złapie gdzieś ''w drodze''. Mój krawiecki odzywa się od wewnętrznej strony uda, kilka centymetrów nad kolanem. A od operacji minęło 3 lata..
Punkty spustowe (bo chyba o nich mowa) też mi nie raz dały ostro popalić...kilka w pośladku miałam ''rozluźniane'' igłą.

esca - Pon 27 Paź, 2014

Fizkom napisał/a:
mobilizację Nerwu Kulszowego i Nerwu Udowego.
fizjo mówi, że nerwy nie są blokowane.
Zresztą po tygodniu ćwiczeń zakres krawieckiego się zwiększył. Już tak nie boli.

U mnie wygląda to mniej więcej tak jakby odkrywało się coraz to nowe miejsca.
To są zastałe mięśnie, nie działające przynajmniej przez 30 lat. Odzywają się po kolei. Jak zaczyna działać pośladkowy to nagle gruszkowy nie chce.
Oczywiście po spotkaniu z fizjo, jego pracy na tkankach miękkich :arrow: wszystkie nagle pracują, nie bolą, nie blokują się...
Jakieś zginacze :shock: , przyczepy :shock: piszczelowe :shock: ..... kurcze.
Jak tak dalej się nasłucham, niedługo sama zostanę fizjoterapeutką. :lol: :lol:
pozdr

esca - Sob 01 Lis, 2014

Wczoraj byłam na kontroli. Na kompie pomierzono, że trzpień wsunął się 3 mm od czasu operacji. (wtedy też zrobione było zdjęcie).
Kiedy to się stało? Czy to możliwe, że nic nie czułam? Przecież uderzona kość boli. A tu wciska się na 3 mm i ja nic o tym nie wiem?

Dr mówił, że to mogło stać się zaraz w pierwszych dniach po operacji. Dostaje się wtedy dużo przeciwbólowych leków. Ogólnie odczuwa się ból całego biodra - szew, przecięte mięśnie, kości...
Nie wolno mi było obciążać nogi ale może nieświadomie nacisnęłam raz i drugi? Może na ćwiczeniach?
Nie chce mi się wierzyć, że trzpień ruszył się kiedy byłam już w domu?

Dostałam brak obciążenia i wizytę w styczniu. Wtedy będzie wiadomo więcej.
Pozdr

dorotabeata - Sob 01 Lis, 2014

esca,
Przeczytałam. Może to już tak zostanie i będzie dalej w porządku. Czy teraz będziesz ćwiczyć z fizjo bez obciążeń?
Trzymaj się!!
Pozdrawiam

esca - Wto 09 Gru, 2014

Minęły trzy miesiące od zabiegu endo w drugiej nóżce.
I oto po raz pierwszy.... przeszłam prościutko ok. 10m. Pierwszy raz :arrow: nie opadało biodro, nie utykałam, nie machałam ramieniem.... Szłam lekko o swobodnie.
Nigdy w życiu tak nie było. :lol: Zawsze coś działo się z moimi nogami. Jak nie jedna to druga, albo obie naraz. Zawsze utykałam mniej albo więcej. Biodro uciekało, ramię również...

Praca na tkankach, ćwiczenia... i cała rehabilitacja daje wspaniałe efekty.
Teraz tylko popracujemy z fizjo nad wytrzymałością. Aby nie było to tylko 10m ale więcej.

Zaczął się inny/następny etap w moim życiu. Urodziłam się na NOWO. Urodziła się we mnie KOBIETA. Niesamowite uczucie. :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Pewność siebie wzrosła. Radość z każdego dnia niesamowita.
Nie przemykam się między ludźmi „niewidoczna” jak kiedyś, aby nie było bardzo widać mojego utykania. Idę pewnym krokiem, moje "laseczki" towarzyszą mi jeszcze ale ja już wiem, już czuję, że jestem zupełnie innym człowiekiem.

To mi dały moje endo i nie oddam tego nikomu. :dance: :dance: :dance:

Pozdrawiam i życzę wszystkim dużo zdrówka.

aga.t. - Wto 09 Gru, 2014

esca Ależ miło czytać takie wiadomości :) Gratuluję formy, podejścia, humoru - wszystkiego :) No i życzę zwiększania dystansu, na pewno z dnia na dzień będzie więcej niż 10m. Widzisz efekty więc jest chęć i mobilizacja do dalszego działania.
Pozdrawiam serdecznie :)

esca - Wto 16 Gru, 2014

Wczoraj, byłam w pięciu miejscach. :mrgreen: :mrgreen:

Za każdym razem wsiadłam(!) i wysiadłam(!) z samochodu. To razem 10razy!!!!!!!!! ruszanie nogami.
Dodam, że w domu ubrałam się na nowo(!) do wyjścia, i rozebrałam(!) po przyjściu.
:jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi:

Jak ja teraz będę żyć :?: :?: :?: :?: :?: :?:

Do tej pory od rana wiedziałam, że będę wychodzić i ubrałam się odpowiednio.
Załatwiałam jedną sprawę, max dwie w tygodniu.
Jedno dodatkowe wyjście z domu to jak wejście na Mont Blanc. Odpoczywałam przez kolejne dwa, trzy dni zanim znów byłam gotowa zrobić parę kroków na zewnątrz.
A tak naprawdę, chodziłam tylko do pracy i z powrotem. Po drodze (ewentualnie) mogłam coś załatwić.
Ale... kiedy już znalazłam się w domu, żadna ale to żadna siła nie była w stanie mnie z niego wyciągnąć.

Jak tu żyć? kochani. Jak żyć?

W każdej chwili mogę po prostu wstać i wyjść. To niesamowite. Nie mogę się nacieszyć.

"La vie est belle" ....... "Życie jest piękne". To prawda najprawdziwsza. Mam nowe życie.

pozdrawiam serdecznie

dorotabeata - Wto 16 Gru, 2014

esca napisał/a:
Wczoraj, byłam w pięciu miejscach.

Bardzo Ci kibicuję. Czyli 3,5 miesiąca po endo możesz chodzić normalnie. Nie chce mi się wierzyć, że już po wszystkim, ale to fakt. Gratuluję. Tak jak piszesz, rehabilitacja jest potrzebna.
esca napisał/a:
mogę po prostu wstać i wyjść

Piękne!
Pozdrawiam

esca - Wto 16 Gru, 2014

dorotabeata napisał/a:
Czyli 3,5 miesiąca po endo możesz chodzić normalnie.
krótkie dystanse.
Ale w samochodzie wożę kijki do nordic i jak trzeba to używam.
To z ich pomocą uczyłam się płynności, lekkości, gracji.... itd itp w chodzeniu.
Zresztą dalej się uczę bo to wcale a wcale nie jest takie proste. ha ha ha ha

pozdrawiam

AgaW - Wto 16 Gru, 2014

esca napisał/a:
W każdej chwili mogę po prostu wstać i wyjść. To niesamowite. Nie mogę się nacieszyć.

Esca, super! :ok: Gratuluję Ci i życzę abyś już zawsze była w świetnej formie :hug:

esca - Wto 06 Sty, 2015

4,5 miesiąca od zabiegu.

Ach, ta moja "głowa".
Chodzę z jedna kulą. Ale nie używam jej jak większość, tylko niosę w garści jak... np. parasolkę, torebkę....
Po mieszkaniu nie ma problemu, chodzę dobrze, prosto, bez utykania (no, trochę jeszcze nieraz mi się zdarza).
Ale kiedy wychodzę na zewnątrz, normalnie nie umiem przejść kilku metrów. :whata: :whata:
Mam jakieś szaleństwo w głowie, jakiś strach, obawę (nie wiem o co?). Kiedy biorę kulę do ręki - tak zwyczajnie niosę ją w garści, wymachując nawet - wszystko mija.
WIEM, że mam kulę, WIDZĘ ją, umysł rejestruje.... a to, że nie opieram się na niej :arrow: to już nie ma większego znaczenia.

Moje nogi, chore od dzieciństwa, zawsze coś tam bolały. Jak nie jedna, to druga, całe 50 lat.
Nie wiem ile czasu zajmie mi, żeby mój umysł "zapomniał" o tym. Uwierzył :!: :!: , że mogę chodzić i nie będzie występował żaden ból.

Mam w planach od lutego wrócić na zajęcia "Formuła 50+", ćwiczenia ogólnorozwojowe, usprawniające kondycję fizyczną oraz pozwalające zgubić zbędne kilogramy. Tego bardzo mi brakuje.
Tylko tą kulę muszę zostawić w kącie. Ona tam nie pasuje nawet jako... "parasolka" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pozdr

dorotabeata - Pon 12 Sty, 2015

esca napisał/a:
mogę chodzić i nie będzie występował żaden ból

Cieszę się i gratuluję, że już po wszystkim. Teraz tylko chodzić :lol:
Pozdrawiam

AgaW - Wto 13 Sty, 2015

esca napisał/a:
Nie wiem ile czasu zajmie mi, żeby mój umysł "zapomniał" o tym. Uwierzył , że mogę chodzić i nie będzie występował żaden ból.

Skoro wszystko jest wyrehabilitowane to nie potrzebujesz się o coś bać. Nie potrzebujesz tej asekuracji. Masz dowód-po mieszkaniu chodzisz bez niej. Zostaw więc ją, wynieś do piwnicy czy gdzieś-bo wykonała już swoje zadanie. Przecież jej nie potrzebujesz-usuń ją więc ze swojego otoczenia abyś jej nie widziała,aby Cię nie kusiła, świetnie radzisz sobie bez niej.
Zrób to już teraz od dziś nie odkładając na jutro, od dziś jesteś bez niej bo tak postanawiasz i gotowe. Twój umysł przyzwyczai się i nawyk zniknie.
Super że chcesz wrócić na zajęcia "formuła +50" :ok:

WiktoriaBooo - Wto 13 Sty, 2015

AgaW napisał/a:
Skoro wszystko jest wyrehabilitowane to nie potrzebujesz się o coś bać. Nie potrzebujesz tej asekuracji. Masz dowód-po mieszkaniu chodzisz bez niej. Zostaw więc ją, wynieś do piwnicy czy gdzieś-bo wykonała już swoje zadanie. Przecież jej nie potrzebujesz-usuń ją więc ze swojego otoczenia abyś jej nie widziała,aby Cię nie kusiła, świetnie radzisz sobie bez niej.
Zrób to już teraz od dziś nie odkładając na jutro, od dziś jesteś bez niej bo tak postanawiasz i gotowe. Twój umysł przyzwyczai się i nawyk zniknie.

Aga.... a mi się wydaje, że jak człowiek przeszedł dobrą rehabilitację.... i wszystko jest ok.... to nie ma problemów "w domu chodzę, a jak wyjdę, to już nie...." ..... coś musi być nie tak.... bo na rehabilitacji ćwiczy się cały wzorzec chodu, fizjoterapeuta nad tym czuwa.... i osoba po rehabilitacji ma już pewność, że wszystko działa poprawie i umie chodzić..... i wtedy nie ma sytuacji, że na dworze się kuleje....

esca - Wto 13 Sty, 2015

WiktoriaBooo napisał/a:
a mi się wydaje, że jak człowiek przeszedł dobrą rehabilitację.... i wszystko jest ok.... to nie ma problemów "w domu chodzę, a jak wyjdę, to już nie...."
dobrze piszesz "wydaje Ci się". Nogi swoje, a głowa swoje.
- w domu chodzę :arrow: mam świadomość, że w każdej chwili mogę usiąść, oprzeć się, wesprzeć....
- na zewnątrz :arrow: nie wiem. Dlatego trzymana w ręce kula daje mi jakąś pewność.

Jest coś takiego jak świadomość i podświadomość. A jeżeli przez 50lat chodziło się nieprawidłowo, z bólem mniejszym albo większym to "nauka chodu" trochę potrwa. Ponieważ masz daleko, głęboko zakodowane, że boleć musi i koniec. I stąd bierze się właśnie ten strach, ta obawa.

Poza tym, po domu chodzę krótkie odcinki 5m, 10m.... Na zewnątrz idę dużo, dużo więcej.
Tu chodzi o kondycję, wytrzymałość na dłuższe dystanse. I nad tym też pracujemy z fizjo, a 50+ byłoby jak znalazł.
AgaW napisał/a:
Zrób to już teraz od dziś nie odkładając na jutro, od dziś jesteś bez niej bo tak postanawiasz i gotowe.
masz rację, dam sobie czas do końca stycznia na wzmocnienie, poprawę kondycji i... od lutego idę na 50+. Koniec, decyzja zapadła.
pozdr

AgaW - Wto 13 Sty, 2015

WiktoriaBooo napisał/a:
Aga.... a mi się wydaje, że jak człowiek przeszedł dobrą rehabilitację.... i wszystko jest ok.... to nie ma problemów "w domu chodzę, a jak wyjdę, to już nie...." ..... coś musi być nie tak.... bo na rehabilitacji ćwiczy się cały wzorzec chodu, fizjoterapeuta nad tym czuwa.... i osoba po rehabilitacji ma już pewność, że wszystko działa poprawie i umie chodzić..... i wtedy nie ma sytuacji, że na dworze się kuleje....

Wiktorio-w zasadzie masz w zupełności rację. Jest jak piszesz.
Chodzi mi o inny aspekt-skoro tyle czasu Esca potrzebowała asekuracji to w zasadzie jej psyche przywykła tak bardzo do tego stanu że zapomniała jak to jest, że może być inaczej. Stąd strach podświadomy. Żeby się przekonać na ile rehabilitacja przynosi już teraz trwały efekt ona musi się przekonać i przełamać swoje wewnętrzne opory. Zakładam że terapeuta pozwolił jej chodzić bez kul (tak by wynikało z wpisów) a skoro tak to blokada tkwi w przyzwyczajeniu i schemacie do którego przywykła. Złamać schemat może tylko ona sama.
esca napisał/a:
dam sobie czas do końca stycznia na wzmocnienie, poprawę kondycji i... od lutego idę na 50+. Koniec, decyzja zapadła

Doskonały pomysł, skoro masz obawy-poczekaj i oswój się z myślą że nie potrzebujesz kuli-parasolki. Napisz jak będziesz się czu gdy już jej "podziękujesz" za dotychczasowe wsparcie.

Bonia - Wto 13 Sty, 2015

esca, daj sobie czas spokojnie. Powiem Ci coś ja mimo że mam MPD i praktycznie nigdy sama już chodzić nie będę bo kule z powodu tej choroby mam wpisane do końca życia. Potrafię kilkanaście metrów iść sama praktycznie trzymając się jednego palca innej osoby. Bo mam pewność że mam się czego chwycić. Jeśli ty czujesz że kula Tobie daje taką pewność to ją sobie noś do czasu aż sama poczujesz się pewnie i nie będziesz się
bała jej odstawić. Ale nic na siłę .

biedronne - Sro 14 Sty, 2015

esca, dobrze, że wiesz, że problem siedzi w głowie - łatwiej chyba z taką świadomością iść dalej i nad tym pracować. Dla mnie też było pewnym problemem całkowite odrzucenie kul poza domem, bo niby jest ok, ale co jeśli wybiorę się w dłuższą trasę bez kul i się okaże, że coś jest nie tak i dalej nie pójdę. Ja sobie przygotowałam w głowie taki "plan awaryjny" - wziąć zawsze kasę na taksówkę, mieć pod ręką telefon i od razu wymyśleć kto ze znajomych / rodziny w takiej awaryjnej sytuacji byłby dyspozycyjny.
Na szczęście nie zdarzyło mi się skorzystać z planu awaryjnego, ale siedział sobie "z tyłu głowy" i łatwiej się wtedy zapuścić nieco dalej.

esca - Pon 19 Sty, 2015

Ręce! ręce! ręce! - słyszę od fizjo- ręce pracują w czasie chodu.

A to ci dopiero niespodzianka. :shock: :shock: :shock:
Ja od zawsze, od urodzenia używałam rąk aby zachować równowagę i nie przewrócić się przy utykaniu.
Aż tu nagle mam używać je w innym celu??? :whata:

Po operacji nie "przewracam się" więc nie wiem co z nimi robić i najczęściej wiszą jak strąki.
Co jeszcze? Czego jeszcze muszę się nauczyć?
Jestem dla mojego fizjo nie lada wyzwaniem - nauczyć PRAWIDŁOWO CHODZIĆ kogoś, kto nigdy tego nie robił. :glupek:

Powiem wam, nie jest łatwo, naprawdę.

Wiem, teraz mi wpadło - bieżnia ustawiona przed lustrem. Mam do takiego sprzętu dostęp. Kiedy będę widzieć w lustrze jak chodzę, głowa przestanie rządzić.
Co myślicie? Ktoś trenował tak?

pozdrawiam i miłego dnia życzę

AgaW - Pon 19 Sty, 2015

esca napisał/a:
Wiem, teraz mi wpadło - bieżnia ustawiona przed lustrem. Mam do takiego sprzętu dostęp. Kiedy będę widzieć w lustrze jak chodzę, głowa przestanie rządzić.
Co myślicie? Ktoś trenował tak?

Myślę że najlepiej omówić ten pomysł z swoim terapeutą jak i kwestię "po co są potrzebne ręce w prawidłowym poruszaniu się"-Esca, daj sobie czas i pracuj z terapeutą, głowa w końcu zrozumie i przyjmie co trzeba :)

esca - Czw 22 Sty, 2015

Jutro jadę do LORO na kolejną kontrolę bioderka. Od zabiegu minęło 5 miesięcy.

Mam wziąć wszystkie zdjęcia, bo przy okazji doktor sprawdzi jak ma się pierwsze endo, zamontowane 14 lat temu- grubość wkładki.... itp
pozdr

esca - Pią 23 Sty, 2015

Wróciłam z LORO.

Życie jest piękne :jupi: :jupi: :jupi: :jupi:

5-miesięczne edno jest dobrze osadzone :arrow: czyli OK.
14-letnie, w dobrym stanie, nie wytarte za bardzo :arrow: czyli też OK.
W obu zakres ruchu dobry, bólu brak. Malina. :super:
Ruszać się, chodzić, ruszać się, chodzić, ruszać się.....

Właściwie bardziej bałam się o stare niż o nowe bioderko. Teraz, kiedy druga noga wzięła na siebie połowę "obowiązków", stare zostanie odciążone i powinno wystarczyć na długo, długo.
Zapisałam się na Oddział Dziennej Rehabilitacji. Potrzebuję dostać "wycisk" ale taki pod kontrolą fizjo. Brakuje mi kondycji, wzmocnienia. Zaczynam 5 lutego, zajęcia 8.oo -12.oo.
(50+ poczeka. Tam też jest wycisk ale jednak .... bez kontroli.)

Mam się pokazać za 2-3 lata, chyba że wystąpi jakiś ból.
W LORO re-operacje nie czekają w kolejce.
pozdrawiam serdecznie

dorotabeata - Pią 23 Sty, 2015

esca napisał/a:
Życie jest piękne :jupi: :jupi:

Też tak uważam. Bardzo się cieszę, że tak Ci wyszło. Czas szybko minął i już po wszystkim. Bez komplikacji, z fizjoterapeutą. Życzę dużo spacerów z "nowym chodzeniem". Fajnie Ci się wszystko układa.
esca napisał/a:
W obu zakres ruchu dobry, bólu brak
Pięknie to brzmi. Czy naprawdę nie boli i możesz podnieść kolano?(pytanie retoryczne)
Pozdrawiam serdecznie.

AgaW - Pią 23 Sty, 2015

Esca-super :ok: gratuluję udanej kontroli i życzę Ci udanej rehabilitacji.
P.S. jak sprawa z parasolką?

Beata7115 - Pią 23 Sty, 2015

Esca gratuluję! Jak miło się czyta takie pozytywne wiadomości! To teraz życzę owocnej rehabilitacji. Pozdrawiam! :-)
esca - Pią 23 Sty, 2015

AgaW napisał/a:
jak sprawa z parasolką?
fizjo dał mi do każdej ręki jakiś przedmiot. Kiedy ręce są zajęte (czymkolwiek) nogi idą same. :mrgreen:
Wzięłam kijki i wyszłam na zewnątrz. Obeszłam cały budynek. Nawet nie zastanawiałam się za bardzo kiedy należy :arrow: napiąć mięśnie, dłuższy krok, ręce, pięta/stopa, głowa do góry, żebra schować.....
Najpierw się trochę przestraszyłam, że nie mam nad tym kontroli a potem micha mi się uśmiechnęła ha ha ha Tu już chyba działa automat.
Dlatego myślę, że będzie dobrze.
Dzisiaj w LORO po wizycie postawiłam moją kulę do kąta i latałam po szpitalu bez niej. Jestem dobrej myśli.
pozdr

laura_m - Pią 23 Sty, 2015

esca, chciałabym kiedyś, za pięć miesięcy napisać to co Ty.
Nie zazdroszczę, podziwiam.
Tak trzymaj.
Pozdrawiam

maaly-22 - Pią 23 Sty, 2015

Esca gratuluje i zycze aby było tak dalej umnie po kontroli tez były dobre wiadomości nie dawno cieszy taki wpisz jak i to ze jest radość co jest najwazniejsze...
AgaW - Pią 23 Sty, 2015

esca napisał/a:
Najpierw się trochę przestraszyłam, że nie mam nad tym kontroli a potem micha mi się uśmiechnęła ha ha ha Tu już chyba działa automat. Jestem dobrej myśli.

Myślę że tak!
Już teraz oddaj komuś kulę-parasolkę, może ktoś z rodziny niech ją przed Tobą schowa? Postanów że na razie na czas rehabilitacji dziennej, wtedy łatwiej pokonasz przyzwyczajenie. Potem sama nie będziesz jej potrzebować. To dobry moment-wśród terapeutów z którymi będziesz się teraz spotykać możesz poczuć się bezpiecznie i pracować nad sobą, ciałem bez tej "dekoracji". Trzymam za to kciuki!

pasiflora - Wto 10 Lut, 2015

Esca zapracowałaś na ten sukces Gratuluję!!!
esca - Wto 17 Lut, 2015

Załapałam się na rehabilitację, co by poprawić sobie kondycję nowo-uruchomionych mięśni.
Dostałam na każdą nóżkę ciężar 2kg. Po 2 tyg. ćwiczeń jestem o wiele mocniejsza w pośladkach. Tego było mi potrzeba. Mój chód od razu się poprawił.
Kupiłam do domu 2 szt opasek po 1kg (wystarczy :mrgreen: ) i będę machać.

A od marca startuję na Formułę 50+.
pozdr

W ten czwartek :arrow: wracam do pracy :jupi: :jupi: :jupi: :jupi:

dorotabeata - Wto 17 Lut, 2015

esca, Super :lol:
Szybko minęły te 5,5 miesiąca. Nie wiadomo kiedy. Już jesteś po wstawieniu endo i wracasz do pracy :) :)
Widzę, że nie odpuszczasz i walczysz dalej o coraz lepszą formę. Powodzenia :lol:
Pozdrawiam serdecznie

esca - Wto 03 Mar, 2015

Minęło 6 m-cy.
Idę dzisiaj po raz pierwszy na Formułę 50+. I muszę przyznać, że mam cykora i to nie małego :roll: :roll:
Przedyskutowałam ćwiczenia znane mi z tych zajęć z fizjo i jestem gotowa. Dostałam wskazówki i życzenia powodzenia. :mrgreen: :mrgreen:

Chodzenie na bieżni nie wypaliło, zbyt duże obciążenie dla bioder. Czułam duże napięcie przy normalnym trybie chodzenia, przy wolniejszym tempie - jeszcze gorzej. Tak, że bieżnia odpadła, (na razie.)
Formuła pewnie pójdzie lepiej.
Napiszę.
pozdr

esca - Wto 03 Mar, 2015

Byłam :viva: :viva:

Ćwiczyłam :viva: :viva:

Przeżyłam :jupi: :jupi: :jupi: :jupi:

Wiara bardzo ciepło mnie przyjęła - ...gdzie byłaś tak długo? ....Czekaliśmy na ciebie.... Bioderko zrobione? Fajnie..... itd w tym stylu.
Bardzo, naprawdę bardzo miło.

Nie odczuwam żadnego bólu, dyskomfortu, ale też nie przesilałam się za bardzo. Na pierwszy raz wystarczamy.
Mam o wiele większy zakres ruchu, łatwiej mi się ćwiczy, sprawniej. Wykonałam wszystkie ćwiczenia, może nie po 10 razy (jak inni) ale po 8. Chociaż niektóre ćwiczenia mogłabym zrobić 3-4 serie po 10. Jestem bardzo zadowolona.

Naprawdę, niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia. Ot, takie zajęcia z wiarą na Formule 50+. Dwa razy w tygodniu 1,5 godz, polecam. :lol:
pozdr

AgaW - Wto 03 Mar, 2015

Esca, super :brawo:
Wracasz do codziennego życia i robisz co lubisz-gratuluję :) Tak trzymaj :ok:

esca - Wto 03 Mar, 2015

AgaW napisał/a:
Wracasz do codziennego życia i robisz co lubisz-gratuluję
dziękuję.
Przy okazji dowiedziałam się, że ćwiczy z nami bioderko-endo 18-letnie. Też długi staż, chwali się.
Zauważam, że u ludzi "ruszających się", ćwiczących, uprawiających jakiś sport nawet -ogólnorozwojowy, usprawniający..... endo trzyma się dobrze, nie ma kłopotu.
Kości mocne. Bo, przecież kości rosną kiedy się ruszamy a nie kiedy śpimy. Ruszajmy sie więc jak najwięcej.
pozdr

ps. oczywiście zdarzają się wyjątki, indywidualne przypadki.

AgaW - Wto 03 Mar, 2015

esca napisał/a:
Ruszajmy sie więc jak najwięcej.

:ok:

kejpi77 - Czw 05 Mar, 2015

super, tak trzymaj :!:
esca - Nie 29 Mar, 2015

Kończy mi się renta. Myślę jednak o tym, żeby nie stawać ponownie przed komisją.
Z czym pójdę? Micha mi się śmieje, żadnych dolegliwości, chodzę coraz ładniej....
I co najważniejsze - nie myślę o sobie :arrow: niepełnosprawna!!!!!!

Chodzi o to, że do tej pory stając przed komisją, naprawdę, całą swoją postawą! czułam się rencistką, osobą chorą, niepełnosprawną, wymagającą pomocy.

Dzisiaj.... nie parkuję już na kopercie - pamiętam jak sama z kulami szukałam wolnego miejsca, horror.
Nie wiszę na wózku w sklepie. W ogóle życie sprawia mi radość. :mrgreen:

Po 20 latach przestanę być rencistką? Trochę mnie to przeraża :whata: :whata: :whata: :whata: :whata:
Kim ja teraz będę? Zwyczajnym człowiekiem? Takim, jakich wielu? Całe życie byłam "inna" i czułam się "inna".

Mówią mi - idź, może Ci dadzą? A ja pytam - co dadzą? Z powrotem bolące nogi? Nie chcę!!!!!!
A może ja oszalałam?

Pracę mam, do emerytury 5 lat.
Pozdrawiam

maaly-22 - Nie 29 Mar, 2015

I tak trzymaj i nie poddawaj się zdrówka i radości z zycia zycze...
kejpi77 - Nie 29 Mar, 2015

korzystaj z życia ile się da, fajnie się czyta takie posty :-)
AgaW - Pon 30 Mar, 2015

esca napisał/a:
Kim ja teraz będę? Zwyczajnym człowiekiem? Takim, jakich wielu? Całe życie byłam "inna" i czułam się "inna".

Mówią mi - idź, może Ci dadzą? A ja pytam - co dadzą? Z powrotem bolące nogi? Nie chcę!!!!!!
A może ja oszalałam?

Esca, gratuluję Ci formy :brawo: Wcale nie oszalałaś. Po prostu czujesz się szczęśliwie i pewnie-zawsze na komisję możesz pójść bo pójść, dla spokoju że byłaś-jeśli tego potrzebujesz, olewając to co z tego wyjdzie.
Kim teraz będziesz? - jesteś SOBĄ, zwyczajną SOBĄ, unikatem jak każdy z nas :) To bardzo ważne umieć sobą być i z sobą się dobrze czuć.
Skoro rady innych nie pasują Ci to...po prostu ich nie słuchaj, rób co Ty uważasz za słuszne, co Ty potrzebujesz, nie masz obowiązku nikogo słuchać ani dostosowywać się. Niech mówią a Ty machnij ręką i zdecyduj jak uważasz, masz do tego swoje prawo-bo to Twoje życie :)
Dobrze że masz pracę, to daje Ci komfort :)
Esca- powodzenia w podejmowaniu decyzji, trzymam kciuki że będą tylko Twoje wypływające z tego co Ty czujesz. Takich decyzji się nie żałuje, dają szczęście ;)

dorotabeata - Pon 30 Mar, 2015

esca, Gratuluję :dance:
Podpisuję się pod tym, co napisała AgaW
Pozdrawiam

Mijka - Pon 30 Mar, 2015

esca, gratuluję :thumbup:

esca napisał/a:
Kim ja teraz będę? Zwyczajnym człowiekiem? Takim, jakich wielu?

esca, Ty jesteś więcej niż zwyczajny człowiek, bo wielu zwyczajnych ludzi nie doznało radości ze zwyczajnego chodzenia bez bólu :)

esca napisał/a:
Całe życie byłam "inna" i czułam się "inna".

Za siebie się już nie oglądaj, nie warto :)
Życie sprawia Ci radość :-D to żyj jego radością z równiutkim bezbolesnym chodem :)
:*

esca - Sob 11 Kwi, 2015

Z fizjoterapeutą człowiek ciągle uczy się czegoś nowego.
Dzisiaj, w jakiś przedziwny sposób dotarło do mnie, że aby iść, trzeba wysunąć/wyrzucić do przodu nogę. Ale nie stopę czy też usztywnione/napięte bioderko.
Najpierw idzie kolanko, potem nóżka się prostuje i stopa zostaje postawiona, mocno i konkretnie.
EUREKA poprostu. :mrgreen: :mrgreen: fajne uczucie.

Oczywiście musiałam do tego momentu dojrzeć. Musiałam wzmocnić m.in mięśnie miednicy na tyle :arrow: aby to wykonać. Wcześniej było to dla mnie niedostępne.

Jednak, jeżeli komuś bioderka zepsuły się późniejszych latach, ma w głowie model chodu i szybciej wraca do prawidłowego maszerowania.
Ale bioderka dysplastyczne, uszkodzone od urodzenia muszą nauczyć się wszystkiego od nowa, jak małe dziecko.
A "głowa" boi się nowego stylu i ciągle wraca do starego, sprawdzonego modelu. Blokuje mięśnie, robi wszystko aby chodzić po staremu, bo boi się bólu.

Zaraz będzie 9 miesięcy a w mojej głowie ciągle jeszcze opór i blokada.
Pokonujemy go pomalutku, pomalutku. Ale sama, bez fizjo nie dałabym rady. Nie ma mowy.

Fajne to są rzeczy, takie odkrywanie własnych możliwości. :mrgreen:
W nagrodę zaserwowałam sobie loda, ha!
Pozdrawiam

dorotabeata - Sob 11 Kwi, 2015

esca napisał/a:
że aby iść, trzeba wysunąć/wyrzucić do przodu nogę.
Najpierw idzie kolanko, potem nóżka się prostuje i stopa zostaje postawiona, mocno

Od jakiegoś czasu, idąc, zastanawiam się, jak to się chodzi? Jak inni idą, co zrobić, żeby iść naprzód. Patrzę przez okno, jak się chodzi i nie mogę tego rozgryźć.
Tobie się udało, gratuluję i cieszę się, że wszystko idzie ku normalnej zwykłości. Pozdrawiam. :)

Danielos - Nie 12 Kwi, 2015

dorotabeata napisał/a:
esca napisał/a:
że aby iść, trzeba wysunąć/wyrzucić do przodu nogę.
Najpierw idzie kolanko, potem nóżka się prostuje i stopa zostaje postawiona, mocno

Od jakiegoś czasu, idąc, zastanawiam się, jak to się chodzi? Jak inni idą, co zrobić, żeby iść naprzód. Patrzę przez okno, jak się chodzi i nie mogę tego rozgryźć.
Tobie się udało, gratuluję i cieszę się, że wszystko idzie ku normalnej zwykłości. Pozdrawiam. :)


Tak, ale chodzenie to nie tylko przebieranie nóżkami. Zanim poruszymy nogą, pojawi się przesunięcie środka ciężkości w kierunku ruchu (pochylimy/przechylimy cię) w obrębie tułowia. Czynność ta (chód) wykonywana w sposób prawidłowy wymaga odpowiedniego zaangażowania, elastyczności kotroli i prawiłowej kolejności włączania do pracy naprzemiennych grup mięśni nie tylko w obrębie nóg ale przede wszystkim w obrębie tułowia. Z resztą na sam sposób chodu wpłynie również m in. rozkład ciśnień w obrębie głównych jam ciała. Nie musimy o tym myśleć gdy robimy to automatycznie (nic nam nie dolega) jednakże przywrócenie tej aktywności u pacjentki/-ta wymaga uwzględnienia powyższych elementów w planowaniu terapii.

dorotabeata - Nie 12 Kwi, 2015

Danielos,
Dzięki za mądre słowa. Niestety, zmiany zwyrodnieniowe są duże i stąd moje zainteresowania i obserwacje.

esca - Czw 16 Kwi, 2015

Wczoraj.... pojechałam do pracy.... autobusem!!!!!!!
Nie pamiętam kiedy ostatnio jechałam. Nóżki bolały więc z 15lat samochodem.
Musiałam pożyczyć auto więc.... MZK.

Do przystanku doszłam z przerwami na chwilę odpoczynku. To odległość 630m (mam krokomierz :mrgreen: ) Dobrze, prawidłowo idę tak ok 150m a potem "po staremu". Dlatego musiałam się zatrzymywać. Ja nie chcę chodzić byle jak, ja chcę chodzić "dobrze", jak książka pisze :mrgreen: :mrgreen:
Potem od przystanku do pracy znów 600m, więc taktyka ta sama.

Jestem bardzo, bardzo zadowolona. Samochodem to smutno :arrow: wsiadam i wysiadam pod domem, nikogo nie spotykam.
A tu ... oczywiście spotkało się różne osoby, pogadało - a jakże.
Popatrzyło na świat, nawet bilet musiałam kupić i skasować. :viva: :viva: Może dla kogoś to normalne ale dla mnie to ósmy cud świata.

Do domu wracałam już samochodem.
Co prawda wieczorem byłam lekko zmęczona - pracy trochę latam. Nóżka nie chciała chodzić przepisowo. Miednica też mi się rozhuśtała.
To jest chyba najtrudniejsze - ta miednica. Utrzymać ją prawidłowo. Ucieka mi do środka ale też do przodu. Wtedy robi mi się siodełko w lędźwiach. Muszę mieć napięte pośladki i "kitę podwiniętą" (to moje określenie, nie wiem jak nazywa się fachowo :roll: ) Wtedy jest w miarę dobrze. Długo jednak tak nie dam rady. A już chodzić taka wyprostowana :shock: :shock: Do tego kolanko, wyprostować, postawić stopę, bioderko itd itd ..... o matko!

Ale dzisiaj idę na 50+ a sobotę fizjo naprawi mnie i ustawi odpowiednio. Zawsze tak jest. Co by się nie działo w tygodniu, wiem, że przyjdzie sobota i wszystko zostanie wyrównane. I to jest fajne.

Za tydzień 8-mcy. Wolno bioderka dysplastyczne dochodzą do formy. Pewnie jeszcze nie raz wsiądę do autobusu ale na razie sobie odpuszczę, Ha!
pozdr

Bonia - Czw 16 Kwi, 2015

esca, Nie od razu Rzym zbudowano jak mówią dzięki systematycznej pracy będzie z dnia na dzień coraz lepiej. ;-)
esca - Nie 03 Maj, 2015

Wczoraj nauczyłam się..... kucać. Nie pamiętam kiedy to robiłam ostatnio. Może w podstawówce?
Dotarło do mnie, że kucanie i klękanie to zupełnie co innego :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Usiąść tak na pięcie ze zgiętym biodrem :whata: :whata: :whata: :whata: :whata:
A jednak okazało się proste.
Tak mi się podoba, że latam ze zmiotką i ciągle coś muszę zebrać z podłogi. :jupi: :jupi: :jupi:
Życie jest piękne.
Pozdrawiam

maaly-22 - Nie 03 Maj, 2015

Gratuluje i zycze ćierpliwości a napewno będzie duzo okazji do radości tak jak w postach wyzej co wiem i znam z zycia trzymam za Ciebie kćiuki i zycze aby z kazdym dniem było coraz lepiej pozdrawiam....
Bonia - Nie 03 Maj, 2015

No pięknie gratulacje.
esca - Wto 26 Maj, 2015

Idę w sobotę na Nordic Walking. Pierwszy raz. Mój fizjo nic o tym nie wie. Wyjechał na trochę. Nie będę siedzieć w domu. :mrgreen: Zrobię mu niespodziankę.
Ponieważ ostatnio ćwiczyliśmy właśnie ruchy ramion. Moje ręce "nie chodzą", słabo ruszają się... A jeżeli już, to nie od ramion, trochę od łokcia.... Jakoś tak nie umiem złapać rytmu. Do tego krok nie chce się wydłużyć.
Kiedyś powiedział mi o Nordicu, że będzie dla mnie dobry. Wszystko pasuje - krok, ramiona, po prostu jak znalazł. A więc idę.
Kije mam już od dwóch lat. Kupię tylko buty (maja być podobno takie jak do biegania)
Spacery są w każdą sobotę, z instruktorem, uczą chodzić, trasa od 5-8 km.
Chodzą moje dziewczyny z 50+, dzisiaj z nimi pogadam.
pozdrawiam

ps. Dzisiaj moja druga endo ma 9-miesiąc. :viva: :viva: :viva:

esca - Pon 01 Cze, 2015

Byłam na Nordic. Nie z grupą bo trasa 5-8km trochę mnie przestraszyła. Rozum i logika podpowiadały, że na pierwszy raz to :arrow: za dużo. Poszłam więc sama. Zrobiłam 4km.
I powiem tak :arrow: nie było łatwo. Rytm złapałam, ramiona w końcu zaczęły ruszać się jak wahadła, z dłuższym krokiem trochę gorzej. Ale potrenuję jeszcze, pochodzę trochę.
pozdr

maaly-22 - Pon 01 Cze, 2015

No to czas zacząć spacerować częsciej pozdrawiam...
bebe14 - Pon 01 Cze, 2015

Esca ja też się przymierzam do kijków i wiem że to dobra sprawa bo chodziłem w tamtym roku w sanatorium z kijkami i mi się podobało Tylko że wtedy byłem po jednym endo a teraz mam w obu nogach i ta druga ma dwa miechy Do tego ostro działam na basenie co się odbija niestety wieczorami ale o kijkach cały czas myślę i na początek sobie pożyczę od znajomej na próbę na bo na sam basen mam blisko 2 kilosy w jedna strone metrów w jedna stronę to może upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu
kejpi77 - Pon 01 Cze, 2015

Esca, ale kondycja jeszcze nie ta, czy bioderka nie wydalały ?
dorotabeata - Pon 01 Cze, 2015

bebe14, A rowerek pewnie też i mamy triathlon :mrgreen:
esca, Gratuluję, cały czas Ci kibicuję :) Idziesz jak burza! :clap:

crust - Pon 01 Cze, 2015

:-D
esca - Pon 01 Cze, 2015

kejpi77 napisał/a:
Esca, ale kondycja jeszcze nie ta, czy bioderka nie wydalały
bólu nie było żadnego. Raczej ogólnie nogi nie wyrabiały, tzn były zmęczone.
Kondycja jednak lepsza, bo kiedy ostatnio miałam do przejścia trasę, zatrzymywałam się częściej niż wczoraj.
Coś mi tam pstryka w tym biodrze. Nie boli, ale przeskakuje.
Ale co najważniejsze, głowa rejestruje ale już nie blokuje. (przed operacją takie pstrykanie stawiało włosy dęba a oczy do nieba)

Nawiasem mówiąc, nie pamiętam kiedy ja zrobiłam trasę 4 km na własnych nogach i bez żadnego bólu?? Dlatego jestem zadowolona. Pozostaje mi ćwiczenie ćwiczenie ćwiczenie. Moje 50+ bardzo mi w tym pomaga.
Pozdr

esca - Pon 10 Sie, 2015

Muszę się pochwalić
:arrow: byłam na zlocie i zrobiłam 9km. I co? I.... nic!!! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
:arrow: w ostatnim czasie dowiedziałam się, że aby chodzić (stanąć na nodze obciążanej) należy napiąć mięśnie z tyłu nogi. Aż po pośladek.
A to ci dopiero niespodzianka :shock: Do tej pory napinałam mięśnie z przodu nogi, a kolano to mało nie wyskoczyło. Miednica opadała, sylwetka przechylała się na bok, utykałam.

Oczywiście bez nowego bioderka zmiana nie byłaby możliwa.
Poza tym trzeba było wyćwiczyć mięśnie, które nie pracowały chyba nigdy w życiu. Pamiętam jak mama mnie upominała abym trzymała prosto ramię wtedy nie będę utykać. A to przecież nie ramię trzyma miednicę tylko m.in. pośladkowy średni. Zanim go wyćwiczyłam, trochę czasu upłynęło.
Sylwetkę mam inną, wyprostowałam się. "Urosłam" 2cm :mrgreen: Siedzę też inaczej, pośladki napięte.....

I tak oto przyszedł na mnie czas, że .......chodzę prosto. Nie marzyłam o tym.
Jakieś cuda się dzieją, naprawdę.

Życie jest piękne.
pozdrawiam

ps. wiem, wiem, Pan Bóg mówi - wygrasz milion, tylko kup wreszcie ten los!
Tzn, ty tez coś zrób.

Dałam swój wkład, trochę pomogłam tym cudom zdarzyć się poprzez moją ciężką pracę z fizjo :arrow: cierpliwość, oraz ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia.
Za kilka dni będzie roczek.

Fizkom - Pon 10 Sie, 2015

esca,
Gratulacje, 9 kilometrowy marsz bez bólu to jest Coś ........ !!

Twoja Mama miała dużo racji, zwracając uwagę na ustawienie Twojego barku i ramienia. Nasza miednica "zawieszona" jest właśnie na nich poprzez m.Najszerszy Grzbietu. Zrównoważona praca właśnie tego mięśnia jest warunkiem optymalnej pracy m.Pośladkowego Średniego.
Zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się, skąd u naszych Rodziców tak szeroka wiedza ......... :-)

Fizkom

AgaW - Pon 10 Sie, 2015

Esca, gratuluję i cieszę się Twoim sukcesem :) Dbaj dalej o siebie i życzę kolejnych cudownych potwierdzeń sprawności :)

Fizkom, jak to nie wiesz skąd wiedzą to matki? z matczynej intuicji, wiedzy nie zawsze trzeba fachowo nabywać aby "skądś po prostu wiedzieć" i mieć pewność jej słuszności :) Ale o intuicji i wiedzy która sama przychodzi to już zupełnie inny, bardzo szeroki temat...a tu jest historia Eski.

Sylwia22 - Pon 10 Sie, 2015

Esca. Napisałaś ze kucałaś, dziś dowiedzialam sie ze z dwoma endo bedzie to nie mozliwe i zakazane, czeka mnie druga endo więc sie dziwie...
esca - Pon 10 Sie, 2015

Cytat:
z dwoma endo bedzie to nie mozliwe i zakazane
nie wiem czy jest zakazane, wiem że ja mogę. Kucam i jest mi z tym super.
Może zależy to od rozciągnięcia, nie wiem.
Pewnie fizjoterapeuci coś na ten temat napiszą.
Pozdr

dorotabeata - Pon 10 Sie, 2015

esca, Bardzo się cieszę i gratuluję wytrwałości. Ale chodziłaś z kijkami? Serdecznie pozdrawiam :)
pasiflora - Pon 10 Sie, 2015

Sylwia22 napisał/a:
dziś dowiedzialam sie ze z dwoma endo bedzie to nie mozliwe i zakazane, czeka mnie druga endo więc sie dziwie...
Nie wiem kto Ci to powiedział, ale to nie jest tak. Kucać możesz ale...
Trza dobrze kucać wg wytycznych lekarza i fizjo.

Bonia - Pon 10 Sie, 2015

esca, Cieszę się bardzo i gratuluje zuch dziewczyna ;-)
Sylwia22 - Wto 11 Sie, 2015

Esca a jakiego rodzaju masz endo, z długim trzpieniem? No na rechabiliracji fizjo mi tak powiedzial, i tak samo zasada głebokiego siadu bo wtedy trzpień wypycha kośc, ja już po sie w tym gupie co można a co nie...
esca - Wto 11 Sie, 2015

Dziękuję bardzo :dajeserce:

Sylwia22 napisał/a:
ja już po się w tym gubię co można a co nie...
"pilnuj swojego nosa" tzn. patrz co dla Ciebie jest dobre, jakie masz zalecenia, wskazania od operatora, fizjoterapeuty. Jeżeli nie będziesz kucać świat się nie zawali. Ja prawie całe życie nie kucałam i żyję. Nie kupowałam butów wiązanych i gites. :mrgreen:
Sylwia22 napisał/a:
jakiego rodzaju masz endo, z długim trzpieniem?
długi trzpień.
dorotabeata napisał/a:
Ale chodziłaś z kijkami?
chodziłam i chodzę. Kije dają mi taką sylwetkę jakiej nie znałam. Wymuszają ruch ramion, całych! od barku a nie od łokcia jak było do tej pory.
Jeżeli biodro było usztywnione (nie daj boże żadnego ruchu w tym miejscu) to chód nie przypominał chodu. To jakieś pokraczne wymachy rąk, naciąganie szyi, głowy... aby się nie przewrócić.

Kije wstawiają mnie w ramy. Nakazują określone ruchy i delikatnie podpierają. Oczywiście nie myślę tu o takim zwykłym chodzeniu z kijami jak z laską, jak to nieraz widać na ulicach.
Instruktor pokazał, nauczył mnie jak chwytać kije, kiedy wypuszczać... A ten dłuższy krok to dla mnie marzenie. :lol:
Moja głowa zna tylko krótki krok, stary wieloletni styl chodzenia, pokraczny jak diabli. Jeżeli tylko postawię taki krok natychmiast wpadam w stary schemat. Z automatu.
Dlatego dla mnie to bardzo ważna rzecz. Głowa nie zna takiego kroku i mam szansę na nowy schemat prawidłowego chodu.
To jest mój cel :arrow: Jak najwięcej chodzić wg nowego stylu tak aby stary wyleciał z głowy.

Oczywiście jest też cała reszta ale to już pryszcz.
pozdr

kejpi77 - Wto 11 Sie, 2015

ale śmigasz :-D , super !
esca - Czw 27 Sie, 2015

Wczoraj minął roczek drugiego bioderka :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Pierwsze niedługo będzie miało 15lat, też niczego sobie.
A w ubiegłą sobotę byłam na weselu. 12 godz baletów, zabaw, tańczenia..... i nic. :viva: :viva: :viva: :viva:
Jestem bardzo happy, bardzo bardzo.
pozdr

dorotabeata - Czw 27 Sie, 2015

Gratuluję :) i pozdrawiam :)
maaly-22 - Czw 27 Sie, 2015

Esca super czytać takie słowa taki post u mnie minął już rok i parę dni gdy rok temu o tym czasie stawiałem pierwsze kroki .Dziś robię wszystko nawet dach maluje który nie jest płaski po prostu cieszę się życiem .Czytając takie posty tez się cieszę ze inna osoba po zabiegu te ma się dobrze a Jeszcze Ty Esca którą Ciebie tu odebrałem odbieram jako dobrą radosną osobę inne osoby również bo miałem okazje i poznałem kilka osób z naszego forum osobiście i wieżę ze poznam więcej....
sonce2000 - Pon 19 Paź, 2015

Jestem zachwycona tą historią :-)
Zastanawiam się, czy ja będę tak żyła pełnią życia. Ale czy będę mogła bawić się z dziećmi bez ograniczeń? Szaleć w aquaparku, podnieś małego na ręce -ma obecnie 6 miesięcy. Czy tego się już nie da przeskoczyć? Samej operacji się tak nie boję, co tego jak będę żyła po niej czy lepiej bo bez bólu-czy gorzej bo bardzo ograniczona ? Czas chyba zacząć ćwiczyć-znaleźć dobrego fizjoterapeutę i do dzieła-choć terminu jeszcze nie mam...

AgaW - Wto 20 Paź, 2015

sonce2000 napisał/a:
Czas chyba zacząć ćwiczyć-znaleźć dobrego fizjoterapeutę i do dzieła-choć terminu jeszcze nie mam

Dobre podejście, to zaprocentuje . Jeszcze i Ty nam napiszesz swoją historię, która innych podniesie na duchu - czego Ci gorąco życzę :)

esca - Wto 08 Gru, 2015

Witam.
Moje pierwsze bioderko skończyło właśnie 15lat. (drugie mam 16m-cy)
Sprawuje się bardzo dobrze. Przez tyle lat, od czasu operacji nie bolało, nie przeskakiwało, nie chrupało.... nic, po prostu nie było z nim żadnego problemu.

Mam nadzieję że z drugim będzie tak samo. Również działa bez zarzutu.
Mimo ciężkiej i trudnej :mrgreen: nauki chodu, stawiania kroków, odp. miednica, kolana, stopy... itd nie mogę powiedzieć na endo złego słowa.
I niech tak zostanie. :viva: :viva: :viva: :viva:
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

dorotabeata - Wto 08 Gru, 2015

esca, Bardzo, ale to bardzo się cieszę :mrgreen: :lol: :-D
Serdecznie pozdrawiam ;) :) :-)

maaly-22 - Wto 08 Gru, 2015

Gratuluje Esca u mnie podobnie pozdrawiam....
Bonia - Wto 08 Gru, 2015

Wspaniale esca, ;-)
pasiflora - Sro 09 Gru, 2015

esca, ale masz fajny wynik Rewelacja. Chciałabym też tak a nawet więcej. Czego i Tobie moja droga życzę :-D
kejpi77 - Sro 09 Gru, 2015

Życzę przynajmniej minimum kolejnych bezproblemowych 15 lat ;-)
esca - Sro 09 Gru, 2015

Dziękuję bardzo. :lol:
pasiflora napisał/a:
Chciałabym też tak a nawet więcej.
jeżeli bardzo tego chcesz :arrow: to tak będzie! Może nie dziś, nie jutro ale przyjdzie ten dzień i stanie się.
http://forumbioderko.pl/v...p?p=68845#68845
Życzę Ci tego.
pozdr

crust - Sro 09 Gru, 2015

15 lat, ładnie... :thumbup:
AgaW - Sro 09 Gru, 2015

Esca - Brawo :ok: Tak trzymaj i dbaj o swój świetny stan. Życzę Ci kolejnych szczęśliwych rocznic :)
aga.t. - Sro 09 Gru, 2015

Super :) I ja życzę kolejnych tak udanych rocznic :)
Reniaczek - Czw 10 Gru, 2015

Wspaniale!!!Oby tak dalej:) Pozdrawiam:)
esca - Wto 15 Lis, 2016

Witam.
Kolejny roczek minął mojej pierwszej endo. To już 16 lat. Jest bardzo dobrze, przez tyle lat nie miałam z nią żadnego problemu.
Druga nóżka zrobiona była w sierpniu 2014, a więc ponad 2 latka. Też sprawuje się dobrze.
W ogóle to świat jest cudny.
Pozdrawiam serdecznie i zdrówka życzę.

dorotabeata - Wto 15 Lis, 2016

esca, Bardzo się cieszę i gratuluję endo. Dobrze wszystko wyszło.
Pozdrawiam serdecznie 8-)

aga.t. - Wto 15 Lis, 2016

esca Piękny wynik :) No i najważniejsze, że wszystko jest dobrze. Gratuluję i pozdrawiam :)
kejpi77 - Sro 16 Lis, 2016

:clap:
pasiflora - Sro 16 Lis, 2016

esca, dajesz nadzieję na wieloletnie użytkowanie endo :) Kolejnych wspaniałych rocznic życzę.
AgaW - Czw 17 Lis, 2016

Esca,zycze Ci kolejnych rocznic w zdrowiu :)
esca - Sob 26 Sie, 2017

Witam.
Dzisiaj mija 3 lata jak dostałam nową prawą nóżkę.
Dużo nowych rzeczy doszło. A właściwe wszystko było nowe, bo ta nóżka nie pracowała prawidłowo od urodzenia. Musiałam nauczyć się, przy pomocy fizjo, nowych ruchów, napięcia mięśni odpowiednich dla konkretnego ruchu...

Ostatnio nauczyłam się wchodzenia na trochę wyższe schody. Zdarzyło mi się że "przeszedł mi prąd" i noga zwiotczała. Okropne uczucie. Strach w głowie powrócił. Przetrenowałam to z fizjo. Ustawiliśmy schody odp. wysokości i :arrow: weszłam. Oczywiście trzymałam go za rękę :-D bo głowa tak blokowała w podświadomości, że nie mogłam się zdecydować. Odpowiednia postawa, napięcie potrzebnych mięśni i jakoś poszło.
Mam takie schody w pracy. Wchodzę na nie co najmniej 3-4 razy dziennie. Mam więc dobry trening. Już się nie boję.

Innym "kwiatkiem" to ciągle krótsza noga. Podkurczana z czasów kiedy bolała, automatycznie unosiłam sobie piętę (nie wiem po co?), unosiłam biodro. Efektem był brak ok 1cm, ból w boku i oczywiście niekomfortowe chodzenie.
Fizjo znalazł przyczynę i sposób jak temu zaradzić.

Codzienne ćwiczenia, coraz trudniejsze, uruchamiające coraz to nowe mięśnie... na to wszystko potrzeba czasu. Ja potrzebowałam tych 3 lat.
Zresztą sama nie wiem co jeszcze wyskoczy? Tak jak pisałam - nigdy nie chodziłam prawidłowo i nawet nie wiem, czego jeszcze nie umiem? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Lewa nóżka będzie miała w listopadzie 2017 - 17 urodziny
Sprawuje się dobrze.
Pozdrawiam serecznie

mjuniorek - Sob 26 Sie, 2017

Gratulacje!
dorotabeata - Wto 29 Sie, 2017

esca napisał/a:
mija 3 lata
Szybko minęły Ci te lata. Bardzo się cieszę i gratuluję :mrgreen: :lol: :)
esca napisał/a:
Codzienne ćwiczenia, coraz trudniejsze, uruchamiające coraz to nowe mięśnie... na to wszystko potrzeba czasu. Ja potrzebowałam tych 3 lat.
No i są efekty. Udało się, chodzisz. Pewnie jesteś lekka jak piórko :medit: Dzień bez ćwiczeń, to dzień stracony.
Serdecznie pozdrawiam, miłego chodzenia 8-) :rotfl:

aga.t. - Sro 30 Sie, 2017

Esca gratulacje i oczywiście życzę kolejnych udanych rocznic :flower:
Ja za parę dni 6 urodzinki :)

AgaW - Czw 31 Sie, 2017

Esca, wspanialej formy na kolejne rocznice :)
esca - Czw 16 Lis, 2017

esca napisał/a:
Lewa nóżka będzie miała w listopadzie 2017 - 17 urodziny
Sprawuje się dobrze.
no i przyszedł czas urodzin.
Właśnie minął kolejny roczek
To razem 17.

Nic nie boli, nic się nie dzieje, biegam (bez przesady), tańczę, ćwiczę na sali, na macie... ŻYJĘ!!! :mrgreen: :mrgreen:
Co 2-3 mies spotykam się z moim fizjo, aby nie zgubić kierunku i na bieżąco załatwiać sprawy z drugim bioderkiem (które ma dopiero 3 lata)
Ja jednak miałam nieprawidłowe bioderka od urodzenia i o pewnych rzeczach nie miałam pojęcia. Trzeba było wdrukować sobie w głowie nowy sposób chodzenia, kucania, siadania...
A ostatnio uczyłam się prawidłowego wchodzenia po schodach (takich trochę wyższych niż standartowe)
Pozdr

dorotabeata - Czw 16 Lis, 2017

esca napisał/a:
Nic nie boli, nic się nie dzieje, biegam (bez przesady), tańczę, ćwiczę na sali, na macie... ŻYJĘ!!!
Extra i niech tak zostanie :mrgreen:
Pozdrowionka

esca - Czw 15 Lis, 2018

Witam.
Melduje posłusznie, że moja lewa nóżka skończyła 18 lat :!: :!: Sprawuje się świetnie.
Drugiej w sierpniu minęło 4 lata.
Spotykam się z fizjo raz na 2-3 m-ce. Ustawia mnie, odblokowuje, daje nowe zadania....
Chodzę na 50+. Biegamy tam, rozciągamy się, skaczemy (spokojnie, wszystkie ćwiczenia mam przeanalizowane przez fizjo i nie przesadzam)......

Jest suuuuuper, czego i innym bioderkowiczom życzę.
Pozdrawiam serdecznie

dorotabeata - Czw 15 Lis, 2018

esca, Wielkie gratulacje :mrgreen: To już 18-tka, czyli wielka impreza. Bardzo się cieszę, że tak sobie super chodzisz. Bardzo miło poczytać o takich sukcesach. Świetnie sobie radzisz jako Ironwomen :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Pozdrowionka 8-)

karolina23 - Czw 15 Lis, 2018

Gratulacje :brawo: 18 lat to wspaniały wynik! Życzę Ci następnych tylu, albo i więcej! Super się czyta takie wpisy ;)
AgaW - Nie 18 Lis, 2018

Esca, brawa i gratulacje :) Jestes przykladem ile mozna osiagnac dobrego.
Tak trzymaj ! Serdecznie Cie pozdrawiam!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group