Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Endoproteza - historie - Endoproteza aktywnego człowieka

Cyryl - Pią 13 Lip, 2012
Temat postu: Endoproteza aktywnego człowieka
ma 56 lat, ponad 40 grałem w siatkówkę, a w okresie olbyskim bardzo intensywnie do 6 razy w tygodniu.
w efekcie zużyłem panewki w prawym biodrze, a zaczęło się tak:
w 2009 roku grałem w mistrzostwach Polski oldboyów w Miliczu graliśmy w sobotę, a w niedzielę przegraliśmy w ćwierćfinale i zamiast jechać do domu, pojechałem z kolegą (oczywiście dużo młodszym) do Oławy, aby jeszcze pograć.
i w poniedziałek odezwało się biodro, początkowo myślałem że to ścięgna w pachwinie, które miałem kiedyś naderwane, ale zaczęło boleć czasem więcej i poszedłem do lekarza. okazało się biodro i wymiana stawu nieodzowna. w pierwszej chwili wydawało mi się, że jakoś to przejdzie, ale było co raz gorzej od 2010 przestałem grać, pod koniec 2010 musiałem już łykać leki przeciwbólowe, aby jako tako egzystować. do tego kulenie.
z człowieka mocno aktywnego stałem się antyaktywny: do pracy autem w pracy siedzię, z pracy autem i w domu siedzę i tak w kółko.
przy bardzo mocnym reżimie przytyłem tylko 2 kg, ale w prwej nodze mięsień czworogłowy zrobił się słaby i mniejszy.

we Wrocławiu bardzo długo się czeka na wymianę stawu. od kogoś dowiedziałem się, że w Łużyckim Centrum Medycznym jest szybciej i robią dobrze.
najpierw zadzwoniłem później pojechałem i dostałem termin na początek lipca.

pojechałem samochodem typu kamper (żeby wygodnie się siedziało) w sobotę 8.07.2012 wziąwszy tydzień urlopu.
w poniedziałek miałem operację, której się bardzo obawiałem. operacja trwała 45 minut i jak o 9:00 byłem na sali operacyjnej, przygotowanie, znieczulenie, operacja, szycie i zdjęcie RTG o 10:30 byłem na swojej sali.
pierwszy dzień, a szczególnie noc były straszne. trzeba leżeć na wznak bez ruchu, gdy ja zwykle śpię na brzuchu, to udręka. materace są ofoliowane i świetnie nadają się do odkażania, ale nie nadają się do spania. przy obecnych temperaturach między plecami i tyłkiem a materacem mimo prześcieradła było na moje oko 60 stopni C.

wtorek po wizycie byłem do pionizowanie i chodzenia na balkonie. a ja jak w sporcie godziny nieparzyste spacer 100m, godziny parzyste ćwiczenia izometryczne. nastawienie budzika w telefonie i inni mogli regulować zegarki ode mnie.

środa po wizycie kule, tak ja poprzednio nieparzyste godziny spacer, parzyste izometria.

czwartek do domu.

wsiadłem w samochód i pojechałem do domu, musiałem zrobić jeszcze zakupy bo rodzina nad morzem.

dzisiejszy dzień przesiedziałem w domu nic nie robiąc, po domu chodzę na jednej kuli, a jutro jadę do rodziny.
ponieważ nie czuję się jeszcze pewnie, wziąłem jeszcze tydzień urlopu.

w początkowym okresie noga w stawie biodrowym odczuwałem jako witką i musiałem przestrzegać wszystkich zasad prze wywichnięciem. dzisiaj mam odczucie, jakbym miał to biodro usztywnione. jutro jadę kamperem będę stawał co jakieś 100-200km i jeździł rowerem, aby zachować ruchomość w stawie.

mam endoprotezę bezcementową Corin Trinity (Short Stem) z trzpieniem przynasadowym Taperloc (ceramika/ceramika). do września chcę wrócić do pełnej sprawności. o graniu już nie myślę, ale spacery bez zastanawiania się czy dam rady wrócić, bezbolesne chodzenie po schodach, bezbólowe spanie, rowerek itp.

Grazyna1950 - Pią 13 Lip, 2012

Cyryl !!! !! nie szalej. Nikt Ci nie powiedział, że nogi z endo nie wolno obciązać i, że powinieneś chodzić z dwoma kulami? A jazda samochodem jako kierowca???? - niepojęte. Oby się to nie skonczyło dla Ciebie źle.
Cyryl - Pią 13 Lip, 2012

dostałem takie informacje:
Endoproteza stawu biodrowego typu "short-stem" czyli endoproteza krótko-trzpieniowa jest to implant bezcemetowy, przeznaczony przede wszystkim dla pacjentów aktywnych. Niezależnie od wieku, przy dobrym stanie kośćca, każdy aktywny pacjent może skorzystać z takich jej zalet jak: możliwość wczesnego pełnego obciążania operowanego biodra (już w drugiej dobie po operacji!), większego zakresu ruchomości biodra oraz mniejszego obszaru resekcji kostnej w porównaniu do endoprotezoplastyki standardowej. Endoproteza "short-stem" jest zalecana szczególnie pacjentom poniżej 60 roku życia, u których endoprotezoplastyka typu "Resurfacing" jest wykluczona ze względu na stopień zniekształcenia stawu biodrowego. Oba komponenty endoprotezy osadza się w tkance kostnej bezcementową metodą "press-fit". Elementy wobec siebie ruchome, czyli wkładka panewkowa oraz głowa endoprotezy, są ceramiczne co zapobiega ich zużyciu. Możliwość wczesnego pełnego obciążania operowanego stawu biodrowego jest związana z kształtem trzpienia endoprotezy oraz miejscem jego implantacji. Większy zakres ruchomości endoprotezy wynika z wielkości jej głowy, której średnica jest większa od średnicy głowy standardowej i wynosi 32 mm. Ze względu na sposób mocowania krótkiego trzpienia w kości udowej, resekcja tkanki kostnej jest znacznie mniejsza niż w przypadku osadzania trzpienia standardowego. Pozostawianie jak największej ilości tkanki kostnej ma bardzo istotne znaczenie z uwagi na ewentualne przyszłe zabiegi rewizyjne. Endoprotezy typu "short-stem" podobnie jak endoprotezy typu "Resurfacing" umożliwiają pacjentowi szybki powrót do pełnej sprawności ruchowej wliczając w to nieznacznie ograniczoną aktywność sportową.

samochód ma fotele wygoniejsze niż w domu zachowujące ponad 90 st między tułowiem a udem. samochód obejrzał lekarz (też miał wątpliwości) i nie widział przeciwwskazań.

jutro jadę, postaram się jeździć dziennie rowerem jakiś 10km, noga nie będzie obciążona w 100%, ale trochę ją rozruszam. aby na rowerze zachować kąt 90 st wymieniłem kierownicę.

jestem bardzo karnym pacjentem, ściśle wykonującym polecenia.

AgaW - Pią 13 Lip, 2012

Witaj Cyrylu
Rozumiem Cię jak najbardziej że szybko chcesz wrócić do aktywnego życia.
Uda Ci się to, ale musisz zrobić to w mądry sposób.
Zajrzyj koniecznie na Forum do działu o rehabilitacji,szczególnie do tematu o chodzeniu o kulach i poszukaj dobrego fizjoterapeuty.

Cyryl - Pią 13 Lip, 2012

mam książeczkę jak postępować i rozpiskę ćwiczeń od pań z rehabilitacji, ja naprawę traktuję to bardzo poważnie. tak jak kiedyś trening jest zeszyt rozpisane ćwiczenia, odpoczynki, dieta, odżywki itp.

natomiast w szpitalu widziałem gościa, który nim rehabilitantki przyszły do pionizacji wziął balkonik i sam poszedł. ledwo wrócił z 20m spaceru cały spocony i zmęczony, moim zdaniem z braku między innymi właściwej pionizacji.
gdy przyszły rehabilitantki nie miał sił, cały dzień przespał i ani ćwiczeń izometrycznych, ani chodzenia z balkonem, dla mnie dzień stracony.

do tego dodam, że stawka żywnieniowa w tym szpitalu to 7,50zł dziennie. więc żadnych witamin, żadnych minerałów, żadnych mikroelementów. a przecież tutaj ludzie muszą dochodzić do siebie i tego bardzo potrzebują. więc jak nie przyjedziesz obładowany swoimi specyfikami, to tydzien pobytu, to tydzień wyniszczenia organizmu.

szpital jest świetny, lekarze znakomici, ten który mnie operował przyszedł, gadaliśmy o endoprotezach w sumie z 3 godziny, powiedział o historii, o przemianach, o możliwościach, najnowszych trendach, przyniósł mi zdjęcie. pielęgniarki, salowe, rehabilitantki (z nimi przegadałem najwięcej na temat rehabilitacji) wszystko OK, ale wyżywienie rodem z Barei.

jak ludzie mają dochodzić do siebie mając na śniadanie 2 kromki suchego chleba, 1,5 cm cienkiej pasztetowej i kubek czegoś co stało kiedyś obok herbaty i codzienne pytanie: był stolec? a jak wiemy z głodu jeszcze nikt się nie zes...ł
w sporcie bierze się pot zawodnika i analizuje. na tej podstawie dostaje odpowiednie płyny do uzupełnienia. tutaj obłęd.

ja od poniedziałku do czwartku prawie nic tam nie zjadłem (może jeden obiad), żyłem na swoich odżywkach, płynach, napojach.
dzisiaj dopiero układ trawienny, który najbardziej ucierpiał, dochodzi do siebie.

AgaW - Sob 14 Lip, 2012

Cyryl napisał/a:
mam książeczkę jak postępować i rozpiskę ćwiczeń od pań z rehabilitacji, ja naprawę traktuję to bardzo poważnie.

Właśnie dlatego że traktujesz rehabilitację poważnie zanim zaczniesz ćwiczyć ćwiczenia z książeczki przeczytaj dz. o rehabilitacji!
Będziesz wtedy wiedział że potrzebujesz indywidualnej rehabilitacji i ćwiczeń dobranych do Ciebie. Każdy z nas ma inne problemy mięśniowe po operacji i wymaga odpowiedniej dla siebie rehabilitacji. Nie można załatwić tego książeczką dla wszystkich.
Ćwiczenia muszą uwzględniać całe Twoje ciało, uczyć Cię od nowa prawidłowo chodzić jak też potrzebujesz aby ktoś nauczył Cię prawidłowo ćwiczyć.
Inaczej możesz naćwiczyć się nie dość że na darmo to jeszcze nabawić nowych problemów ruchowych.
Prawidłowy chód jest bardzo ważny i ma znaczny wpływ na efekt operacji. Warto o niego zawalczyć.
Z dz. o rehabilitacji dowiesz się o wielu rzeczach jakich nie ma w książeczkach, o jakich lekarze nie mówią ( bo oni są od operowania ) i pomoże Ci to uniknąć ewentualnych błędów. Stąd namawiam Cię do czytania, także naszych historii, potem sam zdecydujesz czego wolisz się trzymać :) Ale będzie to świadoma decyzja :)
Operacja dała Ci nową szansę na sprawność. A szansę wykorzystasz jeśli poprowadzi Cię właściwie fizjoterapeuta :) Pomyśl o tym.
Powodzenia!

Nuta - Sob 14 Lip, 2012

Witaj, Cyryl, jestem pod wrażeniem twojej sprawności po endo. Jesteś sportowcem, więc twoje mięśnie są czy były w nieustannym ruchu i widzę, że traktujesz wszczepienie endo jako jeden z etapów (krótkich) pewnej niedyspozycji, a potem powrót do pełnej sprawności.
Czyli jesteś piąty dzień po zabiegu.
Ja 16, ale do samochodu jeszcze się nie przymierzam, przyjdzie na to czas.
Mam inną endo niż ty, ale również czuję się sprawna i chodzę o dwóch kulach od drugiego dnia. Wolę dwie kule, bo kręgosłup jest wtedy w równowadze.
Życzę szczęśliwej podróży i naprawdę jestem pod wrażeniem.

Cyryl - Sob 14 Lip, 2012

zależy jakie masz doświadczenie i umiejętności kierowania. poza tym samochód, którym teraz się poruszam, typu kamper ma siedzienia jak normalne wysokie krzesła, więc nie ma się czego obawiać.
o tej porze roku (jak nie jadę do pracy) prowadzę na bosaka, więc pedał gazu i hamulca obsługuję dużym palcem prawej nogi, więc przełożenie z jednego pedału na drugi to żaden problem. ponieważ pedał hamulca jest ciut wyżej wymagało to zastosowania kilkucentymetrowej podstawki. może być to książka, może być but pod piętę.
poza tym mam uprawnienia wykładowcy i instruktora nauki jazdy na wszystkie możliwe auta.
jestem również instruktorem doskonalenia techniki jazdy - jazda na torze na płytach poślizgowych oraz instruktorem ekonomicznej jazdy. więc trudno mnie mierzyć tą samą miarką co przeciętnego użytkownika samochodu.

Ewaa - Sob 14 Lip, 2012

Witaj Cyryl..przeczytalam ze dwa razy co tu napisales..i az nie wierze ze mozna jechac po operacji w tak krotkim czasie jako kierowca autem.Ja jestem rowniez aktywna osoba...ale po operacji wracalam autam i mialam lozeczko przez meza w srodku zrobione.Do domku mam 160km i po przyjezdie nawet nie pomyslalam by isc do sklepu tylko by wygodnie sie polozyc w swoim lozku.Moja pani doktor nigdy w zyciu by sie na ten wyczyn nie zgodzila ba..nawet bym ja nie zapytala.No ale coz roznie dochodzimy do zdrowia po tych operacjach, ale nie szalej tego zycze, nieco ostroznosci by na dlugo sluzylo nowe bioderko.Kiedy czytam takie historie to zatanawiam sie..czy teraz jest latwiej po operacjach jak 10 lat temu kiedy ja mialam..Czy Ty jestes wyjatkiem.Jestem pod wielkim i to wielkim wrazeniem.Pozdrawiam Cie serdecznie.

EDIT
Helo Nuta..Jak a co u Ciebie , jak sobie radzisz..to juz minelo 2 tygodnie..Twoje nastawienie tez jest dla mnie super, ale tak z reszta musi byc,nie ma co sie spieszyc i denerwowac, fakt ze to sie tak tylko tez i mowi.Ja z regoly jestem spokojna ale teraz chyba juz sie bardziej denerwuje skoro wiem jak jest po takiej operacji.Mnie za tydzien czeka powazna juz rozmowa z moja pania profesor..bo jeszcze 3 mies temu Jej powiedzialam..jeszcze nie teraz ..nie mam czasu:)Ale zycie kresli inne plany, wiec zobaczymy..najpierw scyntygrafie mam we wtorek..a potem moze jakis cud malutki chociaz.
Czy juz lekarz powiedzial Ci Nuta po operaji jak dlugo o 2 kulach bedziesz chodzila? Ja poprzednio chyba 3 miesiace musialm miec 2, wiem , ze to tez inndywidulane jest jak sie pozbieramy, ale moze jest latwiej, inna technika operacji. Milego dnia i pozdrawiam

Nuta - Nie 15 Lip, 2012

Dzięki, Ewaa, piszemy w wątku Cyryla, zajrzyj do mojego wątku!
Cyryl, jesteś zawodowym kierowcą, to też ułatwia pewnie kierowanie samochodem. Ja siadam za kółkiem po 4 tyg. Mam doświadczenie, bo to moja czwarta operacja biodrowa.
Tak jak pisała Ewaa - ty jesteś jakimś wyjątkiem, bo i te zakupy tuż po...
Powodzenia!

piedra32 - Wto 17 Lip, 2012

Cyryl, co do jedzenia w szpitalu to chyba za wiele oczekiwałeś ale nie to najważniejsze jak widać sobie poradziłeś.
Gratuluję odwagi bo szybko wracasz do życia ale polecam jednak chadzać z dwoma kulami.Może warto poczytać na ten temat.
Co do jazdy na rowerze w tym okresie czasu 10km to jetem w szoku - żebyś sobie krzywdy nie zrobił bo raczej mięśnie nie są w tym samym stanie co przed operacją.

W każdym razie mnie osobiście szokujesz ale mam nadzieję ze Twoja odwaga nie okaze sie brawurą.

Życzę sukcesów i powodzenia

Mijka - Sro 18 Lip, 2012

Cyryl napisał/a:
w początkowym okresie noga w stawie biodrowym odczuwałem jako witką i musiałem przestrzegać wszystkich zasad prze wywichnięciem. dzisiaj mam odczucie, jakbym miał to biodro usztywnione. jutro jadę kamperem będę stawał co jakieś 100-200km i jeździł rowerem, aby zachować ruchomość w stawie.


Witaj Cyryl, podziwiam Twoją odwagę :) napisz - wyjechałeś, dojechałeś do celu :?: i jak Twoje bioderko zniosło trudy podróży, przecież to dopiero 9 dzień od operacji :)
:ok: Trzymaj się bez bólu :ok:

Cyryl - Czw 19 Lip, 2012

w domu byłem czwartek i piątek i stwierdziłem, że to czas stracony. mieszkam w plombie wcisniętej między przedwojenne kamienice i nie mam gdzie robić spacerów, a wybierać się 7 pięter, aby przejść 100m to bezsens.
wobec tego pojechałem kamperem do Piskorzyny. tam jest fundacja TARA opiekująca się zwierzakami i wyjście na spacer to wyjście z auta, mam rower więc jest OK. właściwy dystans spaceru to 100m, a przejażdżki rowerowej to jakiś kilometr na drugi koniec wsi. akurat trafiłem na zjazd Vegan z całego świata, w poniedziałek rozjechali się. w niedzielę pojechałem z Niemcami pokazać im konie na pastwiskach fundacji ProNatura - bardzo fajni ludzie.
w Piskorzynie siedzialem do środy, kiedy to ruszyłem w kierunku morza.

ponieważ muszę w sobotę odebrać dziciaka i żonę z Łeby jestem dzisiaj w Borach Tucholoskich. między Chojnicami, a Bytowem przy drodze jest zajazd Babilon. okazało się, że właściciel to mój równieśnik, studiowiał we Wrocławiu i mamy trochę wspólnych znajomych.
stoję więc tutaj kamperem, co jakiś czas robię spacery do 100m o jednej kuli na przemian z przejżdżkami rowerowymi po lesie.
przejażdżka do max 2km, bez podjazdów. w piątek ruszam do Łeby.

wczoraj przejechałem około 400km, ale nie jednym cięgiem, ale do 1h jazdy i 1h leżakowania potem krótka przejażdżka rowerem i w drogę.

na powrót z Łeby (500km) mam sobotę i niedzielę. staję gdzie chcę i kiedy chcę. mam w samochodzie łóżka, więc nie ma strachu.

w tej chwili czuję się tak jakbym miał za ciasne spodnie, a w nich w boczniej kieszeni kombinerki lub jakiś klucz, który uwiera mnie. dziwne odczucie.

co do jazdy rowerem, to nie mięśnie są tu ograniczeniem, ale siedzienie.
siodełko rowerowe, że tak brzydko powiem rozdwaja pupę. rozpycha ją wypychając kości udowe na zewnątrz od miednicy. w poniedziałek pojechałem dłużej i wracałem jadąc na jednym policzku. w moim przypadku czas jazdy rowerem 15 minut (20 min Max), to znakomite rozruszanie stawu bez konsekwencji.

właśnie utłukłem dwa kotleciki z karkówki na grilla na dzisiejszy i jutrzejszy obiad. siedzę i czekam z niecierpliwością na pierwszego. do tego ziemniaczki, pikle i herbatka z cytryną. są lekkie chmurki +24 stopnie, bez wiatru - idealnie.
po obiedzie leżakowanie, przejażdżka rowerem, leniuchowanie i wieczorny spacer.

Cyryl - Czw 19 Lip, 2012

piedra32 napisał/a:
Cyryl, co do jedzenia w szpitalu to chyba za wiele oczekiwałeś...


tym to już kompletnie mnie rozwaliłaś.
a dlaczego to mam nie wymagać ludzkiego jedzenia w szpitalu?
a co ja ZUS-u nie płacę, poszedłem do szpitala na waleta?
to w jaki sposób się gospadarują guzik mnie obchodzi, liczy sie efekt.
dieta jest elementem składowym terapii i powinna być na podobnym poziomie.
po co utrzymywać fikcję, zrobić szpitale bez wyżywienia i będzie już wiadome, ale oczywiście po obniżeniu stawki ZUS-owskiej.

płacimy jedne z najwyższych podatków w Europie, ba nawet na świecie i nadal ludzie nie mają jakiegoś nawyku wymagać jakości za swoją kasę.

kate310 - Czw 19 Lip, 2012

Cyryl czytam z podziwem i nie wierzę, zdecydowanie nie obchodzisz się ze sobą jak z jajkiem....
3mam kciuki za udaną metę :) zdawaj relację na bieżąco. Jesteś absolutnym zaskoczeniem!! :O

Cyryl - Czw 19 Lip, 2012

ja nie robię tego co nie wolno, ale to co wolno, no może w innych ilościach.

zakazy jakie dostałem, czyli 90 stopni, nie skręcanie do środka, nie krzyżowanie nóg są zachowane.
czy to że chcę szybko wrócić do względnej sprawności jest takim zaskoczeniem?

tak samo w szpitalu byłem dziwadłem. większość z moim schorzeniem (odniosłem takie wrażenie) była z tym szczęśliwa. od razu zostałem poinformowany jak wyrwać plakietkę na auto, jak ciągnąć L4, jak załatwiać santoria i inne wszelkie bonusy. ale nikt nawet nie zaprzątnął sobie głowy jak wrócić do zdrowia.

rehabilitacja wyglądała na ruchy stopą w momencie wizyty lekarskiej i spanie cały dzień. ważne jest co rodzina przyniesie na obiad, czy za opatrunek trzeba będzie zapłacić, czy będzie za darmo, ale w jakim stanie opuści się szpital nie miało dla nich najmniejszego znaczenia.

normalnie Alternatywy 4.

Nuta - Czw 19 Lip, 2012

Cyryl, tak mi się zdaje, że mierzysz innych swoją miarą, i dobrze, ale na szczęście jesteśmy rożni.
Nie wyobrażam sobie mojej sąsiadki z łóżka, która całe życie spokojnie sobie po prostu prowadziła dom w swoim rytmie, że po wszczepieniu endo będzie robiła to, co ty. No nie! Ona naprawdę źle się czuła i jak powietrza potrzebowała uwagi rodziny, ich troski, opieki, czułości. Bo taka jest.
Ale ty mnie zadziwiasz dynamizmem. Ty jesteś akurat taki.
Bałabym się jechać na rowerze, choć mam dziś 3 tyg. po. Do samochodu się przymierzę za tydzień.
Piszesz,że ludzie nie dbają o swoje zdrowie. To prawda. Może mają za mało wiedzy, o co chodzi w tym naszym schorzeniu. A może są leniwi. Może nie chcą wiedzieć, bo po co. I tak są mądrzy. Czasem najmądrzejsi.
Pozdrawiam i pisz, jak mija podróż.
Jak na pociętego chłopa zachowujesz się wyjątkowo przytomnie. Znam takich, którzy mdleli od rany na palcu!

Cyryl - Czw 19 Lip, 2012

ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni, ale to co mnie uderzyło, to nastawienie psychiczne.
wszyscy zadawali pytanie: jak chorować? a nie: jak zdrowieć?

AgaW - Czw 19 Lip, 2012

Bo tak chorobę odbiera większość ludzi, co gorsze w naszym kraju jakoś mało jest propagowania optymistycznego nastawienia ( skąd inąd te realia leczenia dobijają ).
Jeśli zajrzysz do dz.o psychologii to zobaczysz że nie wszyscy lubią i chcą się użalać.
Wiele osób w chorobie uczy się stopniowo swojej nowej rzeczywistości i dopóki nie poddaje się to w pewnym sensie stopniowo w czymś wygrywa.
Zaskoczyłeś się że ludzie nie pytają "jak zdrowieć"-masz tu dużo racji a Forum jest właśnie podpowiedzią na pytanie: jak zdrowieć i dbać o to zdrowie :) Jeśli ktoś zechce wykorzystać wiedzę jaką tu znajdzie to napewno ma szansę sobie pomóc poprawić zdrowie :)
Ludzie wolą pisać gdy jest im źle, a gdy czują się dobrze to zapominają o chorobie i już nie piszą.
Mam nadzieję, że pozytywny duch walki o siebie trochę udzieli się tym, co tego potrzebują :)

Jesteś dynamiczną osobą i to może być Twoim wielkim atutem w powrocie do sprawności-zależy od Ciebie jak to wykorzystasz.
Jednak warto abyś pamiętał, że jesteś już "bioderkiem" i czasem warto przystopować, aby na tym coś zyskać co zaprocentuje.
Radzisz sobie świetnie, wszystko idzie Ci ekspresowo-jednak przestrzegam Cię przed brawurą tak krótko po operacji, no nawet tak wysportowane osoby jak Ty miały podczes operacji uszkodzenia tkanek i trzeba im pomóc się zregenerować i prawidłowo ze sobą współpracować aby ta sprawność mogła Ci jak najlepiej i jak najdłużej służyć.
Dziwię Ci się, że tak bardzo cenisz sobie sprawność i dynamizm, lubisz ruch i ćwiczenia a chyba nie doceniasz roli ile może dla Ciebie zrobić dobra rehabilitacja.
Samodzielne ćwiczenia są bardzo potrzebne ale ich rodzaj i kierunek powinien dobrać do Ciebie fizjoterapeuta.
Wtedy jeszcze szybciej i jeszcze lepiej wracałbyś do sprawności.
Przede wszystkim bezpieczniej dla siebie, bo teraz to igrasz trochę z losem, proteza jest świeża.
Masz wielki potencjał w postaci zacięcia i bardzo dużą szansę na sukces, operacja to jednak coś innego niż kontuzja i wymaga trochę innej pracy nad powrotem do sprawności.
Najlepsi sportowcy po urazach ćwiczą - ale są pod opieką fizjoterapeuty, który na bieżąco kieruje powrotem do sprawności.
Po operacji najważniejsze jest nauczyć się prawidłowo chodzić od nowa, a tego nie nauczysz się ani z kartki szpitalnej ani sam. Prawdopodobnie z racji aktywności nie trzeba Ci będzie dużo pracy nad tym, a praca z fizjoterapeutą nie byłaby dla Ciebie męcząca-tym bardziej pomyśl o tym ile możesz jeszcze zyskać jeśli wyrehabilitujesz się maksymalnie dobrze, prawidłowe chodzenie zwiększa szansę na dobry i długi efekt operacji :)
Zrobisz jak uważasz, przemyślisz i zdecydujesz jak uznasz za słuszne ale pomyśl nad moją wskazówką :)

Jupi - Czw 19 Lip, 2012

Ja tak sobie myślę że jak Cyryl już zrobi sobie krzywdę to dopiero zejdzie z niego powietrze i zacznie słuchać...życzę ci Cyryl jak najlepiej, ale uważaj chłopie na siebie...
Cyryl - Czw 19 Lip, 2012

AgaW napisał/a:
Bo tak chorobę odbiera większość ludzi, co gorsze w naszym kraju jakoś mało jest propagowania optymistycznego nastawienia ( skąd inąd te realia leczenia dobijają )...


co ma kraj do tego? nie wiem, ale ja uważam, że ja choruję, ja chcę wyzdrowieć i z jakim podejściem to zrobię zależy ode mnie. nikt tego ze mnie nie zdejmie.

sytuacja jak w naszym sporcie, dopiero psycholog musi wytłumaczyć zawodowemu sportowcowi, że uprawia on sport po to, aby wygrywać, bo skąd ten sportowiec może o tym wiedzieć?

skąd chory może wiedzieć, że chce wyzdrowieć? trzeba mu to wytłumaczyć.

w moim przypadku fizykoterapeuta jest osobą wspomagającą. ja jestem właścicielem swojego ciała, ja uprawiam sport od 40 lat, ja mialem wiele kontuzji i ja wiem jak wrócić do sprawności. fizykoterapeuta ma tylko podpowiedzieć jak czegoś nie zepsuć i to wszystko.

piedra32 - Czw 19 Lip, 2012

Cyryl, nie będę dyskutować z Tobą w kwestii szpitalnej żywności.Czy płacisz Zus czy nie to jakość jest taka jak napisałeś a wymagania owszem są i tylko są .Masz i tak szczęście że byłeś w szpitalu krótko więc zajadaj sie teraz do woli.
Po za tym z Twoich postów wynika że wszystko doskonale wiesz więc super jeszcze raz gratuluję odwagi.
Chodzenie z jedną kulą nadal uważam za głupotę i nie wiem czy czytasz coś na tym forum czy tylko piszesz sprawozdania z wojaży ale zachęcam do działu rehabilitacji.
Mam nadzieję że to wszystko co robisz doprowadzi Ciebie do pełnej sprawnosci i ze zadbasz o swój nowy nabytek czyli Endo.
A co do mentalności w Polsce to uważam że jest wielka różnica w zachowaniu ludzi i podejściu do życia niż w Europie.


Pozdrawiam

Cyryl - Czw 19 Lip, 2012

piedra32 napisał/a:
...ale zachęcam do działu rehabilitacji...


problem w tym, że takiego działu nie ma. nie jestem komputerowym idiotą, ale jak dotąd o rehablitacji znalazłem jako odpryski w innych działach.
nawet jak się wejdzie w szukanie, to działu rehabilitacja nie ma.

piedra32 - Czw 19 Lip, 2012

Cyryl, może tutaj :-)
http://forumbioderko.pl/viewforum.php?f=2


no i tutaj też
http://forumbioderko.pl/viewforum.php?f=14

pasiflora - Czw 19 Lip, 2012

Cyryl napisał/a:
skąd chory może wiedzieć, że chce wyzdrowieć? trzeba mu to wytłumaczyć.
Nie sądzisz chyba że większość nas chce być traktowanym jak jakieś niedołęgi życiowe zamknięte w swej chorobie.
Ja o niczym bardziej nie marzyłam niż o tym by wyzdrowieć. Myślałam... Pójdę na operację, lekarz wymieni moje stawy biodrowe i będę chodziła normalnie tak jak każdy. Tylko że cholera jasna nadal nie chodzę poprawnie, a mija prawie rok od operacji. I nie wciskaj kitu że myślę o chorobie, a nie o wyzdrowieniu, bo przecież chcę! Bardzo chcę!
Szit! Moje chcenie nic nie daje :( Sprawdziłam ... Przeszłam się i nadal dupiato łażę A może powinnam udawać że jest idealnie :roll: Przecież nic mnie nie boli rehabilituję się raz w tygodniu, ćwiczę sama codziennie.
Powiedz mi co robię nie tak ?

AgaW - Pią 20 Lip, 2012

Cyryl napisał/a:
ja mialem wiele kontuzji i ja wiem jak wrócić do sprawności. fizykoterapeuta ma tylko podpowiedzieć jak czegoś nie zepsuć i to wszystko.

Cyrylu. i tu się mylisz.
Nie mówię o fizykoterapii ale o rehabilitacji funkcjonalnej a to wielka różnica.
Dory fizjoterapeuta umie podpowiedzieć o niebo więcej niż myślisz. Czy choć raz byłeś u kogoś takiego? Wiesz w jakim stanie są Twoje tkanki? Wiesz jakie masz do poprawy kompensaty? Bo to że ich może nie widać to nie znaczy że ich nie ma i że nie będą mieć wpływu na dalszą sprawność. Czy masz już teraz prawidłowy wzorzec chodu? Założe się że nie masz, że nie byłeś u fizjo i ufasz swojej sile i wytrwalości.
Jak pisałam-operacja to coś innego niż kontuzja, dbasz o siebie jak umiesz i albo to wystarczy albo nie.
Masz rację pisząc, że każdy musi zawalczyć o siebie, ja tylko dodam "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz"- i niestety często to powiedzenie ma analogię do rehabilitacji. Bycie samosią, nawet bardzo silną psychicznie i wysportowaną może nie dać oczekiwanych efektów. No ale może Ty będziesz wyjątkiem, czas pokaże.

Cyryl - Pią 20 Lip, 2012

AgaW napisał/a:
... co gorsze w naszym kraju jakoś mało jest propagowania optymistycznego nastawienia ( skąd inąd te realia leczenia dobijają )...


Pasiflora, to nie moje zdanie o tych chęciach wyzdrowienia, ale jak czytam i słuchałem w szpitalu, w opinii większości te chęci, tą wiarę ma propagować kraj (choć nie wiem w jaki spospób), albo pan doktór podać w tabletce.

pasiflora - Pią 20 Lip, 2012

Cyryl, realia są jakie są. I nie ma tu głównie znaczenie czy się chce czy też nie. Choć podejście wiadomo też jest ważne. Najczęściej jednak blokuje nas nie psychologiczne podejście tylko stan naszego organizmu.
U mnie w tej chwili najważniejsza jest praca nad sobą, a że mam pogodne usposobienie to na pewno pomoże, ale nie załatwi sprawy.

Cyryl - Pią 20 Lip, 2012

tutaj sie nie zgodzę, podejście psychiczne jest niezwykle ważne.
przykładem może być Józef Schmit, który 6 miesięcy po operacji łakotki zdobył złoty medal olimpijski w trójskoku (a pierwszy skok w tej konkurencji odbywa się na jednej nodze), a był to rok 1964.
nikomu nie przyszło by do głowy po artroskopii kolana wrócić w krótkim czasie nie do zdrowia, ale do sportu wyczynowego na najwyższym poziomie. a w 1980 roku w Lake Placid Ingemar Stenmark dwa tygodnie po artroskopii kolana zdobył złoto olimpijskie w gigancie, dwa dni później w slalomie specjalnym. było to 32 lata temu.

są to oczywiście skrajne przypadki, ale obrazują, że bez odpowiedniego podejścia psychicznego nie ma szans na osiągnięcie celów.

piedra32 - Pią 20 Lip, 2012

Cyryl, tak jak piszesz są to wyjątki 8-)
Libra - Pią 20 Lip, 2012

Czy ja dobrze pacze? Kierowca kilka dni po endo?

Z jednej strony podziwiam, a z drugiej posądzam o fantazję ;-)
Pewnosci nie mam, więc podzwiam ;-)

Jupi - Sob 21 Lip, 2012

Cyryl, ty nas chyba źle oceniasz... :-(

Większość z nas walczy przez całe swoje życie z chorobą bioder, ból, ograniczenia a czasem i upokorzenia są nierozłącznym składnikiem naszej egzystencji. Nie poddajemy się, mamy domy, dzieci, rodziny i robimy wszystko by nie dać im odczuć że nam jest źle. Co tam osiągnięcia sportowe, co tam ekspresowa rehabilitacja, to wszystko nic w porównaniu z tym że ktoś musi pracować przez 12 godzin z bólem przyprawiającym o szaleństwo... :-(
Ty tego nie znasz, nie pisz że oni nie chcą wrócić do zdrowia...to ludzie którzy przeszli wiele a ból to ich życie...

Cyryl - Sob 21 Lip, 2012

w piątek dojechałem z Borów Tucholskich do Łeby 3,5h jazdy z jedną przerwą.

dzisiaj o 9 rano ruszyłem z Łeby, 3 przerwy z półgodzinną drzemką w Krotoszynie i 19:30 jestem we Wrocławiu.

Cyryl - Nie 22 Lip, 2012

Libra napisał/a:
Czy ja dobrze pacze? Kierowca kilka dni po endo?

Z jednej strony podziwiam, a z drugiej posądzam o fantazję ;-)
Pewnosci nie mam, więc podzwiam ;-)


Apacze i nic nie widzę.

przy dobrym fotelu i podkładce pod piętę (prawa noga) podczas jazdy ruszasz tylko stopą i stawem skokowym. staw kolanowy nie bierze udziału w ruchu, nie mówiąc o stawie biodrowym.
to tak jak bezpośrednio po operacji w łóżku ćwiczysz stopą krążenia i góra/dół.

bożena - Nie 22 Lip, 2012

Jupi, złota czcionka za ty, co napisałeś.Choć jestem polonistką-lepiej bym tego nie ujęła!
Nasze życie to walka -nie tylko z bólem. Walka o godne warunki życia, z uprzedzeniami społeczeństwa do osób niepełnosprawnych, walka o przetrwanie w pracy.Przy problemach z chodzeniem zdarzają się dni b.ciężkie, a tu w pracy trzeba być, bo narada, kontrola czy też -u pedagogów- wywiadówka.
Jesteśmy z mężem oboje ułomni fizycznie- Czesiek od kilku lat chodzi o kulach.Od początku zmagaliśmy się z ludzką głupotą- tak to nazwę.Mnie bardzo pomagało to, że byłam świadoma własnej wartości jako człowieka (dzięki rodzicom).No i ;-) zawsze miałam motywację, żeby walczyć o zdrowie.Bo chcę swoją klasę doprowadzić do końca, bo lubię uczyć, bo mąż mnie potrzebuje.Motywacja jest naprawdę ważna, nie tylko w sporcie!

Nuta - Nie 22 Lip, 2012

Zgadzam się z Cyrylem - miałam wiszące biodro z prawej strony i szybciej niż przy endo weszłam do samochodu, wykonując opisane ruchy stopą; w stawie biodrowym (którego nie miałam) noga była nieruchoma. Jeździłam bez podkładki pod stopę, ale było to później niż robisz to ty.
Teraz mam lewą nogę, jutro popróbuję jazdy, myślę że będzie o.k., bo robię ćwiczenia tą nogą i na piłce, i na podłożu zwiększam nacisk.
Przejechałeś kawał drogi, czyli chcieć to móc, jako podstawa, o czym piszesz, a do tego wyćwiczone mięśnie.
Powodzenia!

Jupi - Nie 22 Lip, 2012

bożena napisał/a:
Jupi, złota czcionka za ty, co napisałeś.


Pani pedagog, z tą czcionką to nie przesadzajmy :-D Proszę nie sprawdzać mi błędów bo ja dysortografikiem jestem i jeszcze na dwóję się załapię :lol:
Cyryl napisał/a:
w piątek dojechałem z Borów Tucholskich do Łeby 3,5h jazdy z jedną przerwą.


Da się nie przeczę, ja jestem kierowcą, prowadzę auto ciężarowe i coś cienko widzę kilka godzin za kółkiem po operacji wstawienia endo...ale zobaczymy jak to będzie... :-D kiedyś... :mrgreen:

Cyryl - Nie 22 Lip, 2012

co innego jazda dla siebie, a co innego praca jako kierowca zawodowy.
pracując w firmie zajmującej się transportem międzynarodowym miałem kierowcę po 60-tce, który spadł z naczepy i złamał główkę kości udowej.
wstawiono mu endoprotezę, według mnie kiepską i chyba kiepsko zrobili, bo miał różnicę 3cm w długości nóg.

wrócił do pracy, ale wysyłałem go z młodym, który za niego skakał po naczepie zabezpieczając towar i plandekując skrzynię ładunkową.

jednak któregoś razu schodząc z kabiny zwichnął biodro.
on przez 5-7h siedział podczas jazdy w kabinie bez ruchu w cieple co powoduje, jak ja to nazywam, sfalczenie mięśni i więzadeł, a podłoga kabiny współczesnego samochodu ciężarowego jest na wysokości 2,5m i jeżeli są 4 stopnie korzystamy z każdego, nie zeskakujemy.

powrót do zawodu kierowcy po endo tylko we względnie młodym wieku, dobrej endoprotezie i bardzo dobrej rehabilitacji.

natomiast jeżeli miałbym wybrać jazdę po endo osobowym, a samochodem typu tir, oczywiście że wybrałbym ciężarówkę.
fotel ma więcej możliwości regulacji, są poduszki powietrzne pod kręgosłup odcinek lędźwiowy, krzyżowy, pod boki, fotel jest zawieszony na poduszkach. kierownica ma więcej możliwości regulacji, pedały można obsługiwać z powietrza nie opierając pięty o podłogę.
jeżeli chodzi o samą jazdę nie ma porównania.

Jupi - Nie 22 Lip, 2012

Oprócz samej jazdy jest jeszcze parę rzeczy do zrobienia jak to opisałeś, dlatego właśnie myślę że po endo praca kierowcy jest mało możliwa... :-(
Cyryl - Nie 22 Lip, 2012

wszystko zależy od nastawienia, jeżeli założysz, że nie da się, to na pewno się nie da. natomiast jeżeli założysz, że da się, to może nie osiągniesz celu, ale na pewno będzie to krok do przodu.
Grazyna1950 - Nie 22 Lip, 2012

Cyrylu, nie zawsze wszystko jest takie proste. Ja bardzo, bardzo chciałam dojść szybko do siebie i wrócić do pracy - zabrakło mi kilku m-cy do nagrody jubileuszowej za 35 lat pracy. Niestety po pierwszej operacji juz nigdy do pracy nie wróciłam.
Cyryl - Pon 23 Lip, 2012

ja właśnie jestem w pracy, jako że siedzę za komputerem to w zasadzie nic się nie dzieje.
Nuta - Pon 23 Lip, 2012

Czyli wróciłeś już do pracy?
Cyryl - Pon 23 Lip, 2012

no tak, czy siedzę w domu przed komuterem, czy w pracy jaka to różnica (w pracy mam lepszy fotel i klimatyzację, a zbliżają się upały).
w pracy mam więcej spacerków (najdalej 30m), dzisiaj kończę wcześniej bo o 16:00 ściągam szwy.

w zasadzie to wziąłem tydzień urlopu, ale przedłużyłem do dwóch tygodni.

pasiflora - Pon 23 Lip, 2012

Cyryl, wspaniale :!: Brawo :!: Gratuluję i w ogóle jesteś the best :!: :!: :!:
Cyryl - Wto 24 Lip, 2012

wczoraj zdjęli mi szwy, wszystko się fajnie i czyściutko zrosło. jednak po zdjęciu opatrunku stwierdziłem, że czeka mnie odbudowa mięśni pośladka.
wreszcie dzisiaj rano mogłem się wymoczyć w wannie, co za ulga.
dzisiaj w pracy luzik, a jutro delegacja na budowę w okolice Gliwic.

Nuta - Wto 24 Lip, 2012

Jesteś świetnym przykładem na to, jak się nie dać słabościom i dążyć do celu. Z Wrocławia do Gliwic, hm, ok.3,5 godz. Znam tą trasę, bo pierwszą operację miałam we Wrocławiu, właściwie w Brzegu Dolnym, a mieszkam właśnie niedaleko Gliwic, więc pamiętam, jak obolała wracałam w 5. dniu po operacji wieziona przez męża w maksymalnie wygodnej dla mnie pozycji. To był 3 lata temu.
A ty pewnie sam pokonasz tę odległość.
No to miłej delegacji!

Cyryl - Wto 24 Lip, 2012

przecież w sobotę przywiozłem dzieciaka i żonę z Łeby (ponad 500km).
dzisiaj testowałem jeden samochód, osobówką jeżdżę już bez przeszkód, ale w delegację jadę, jako że mam wybór, autem z wyższymi fotelami.

pomyślalem, że jak jechać to jechać. jutro w Gliwicach, a pojutrze w Skarżysku Kamiennej.

Cyryl - Czw 26 Lip, 2012

wróciłem, było OK.
rozmawiałem z moim kolegą, który zajmuje się szkoleniem fizykoterapeutów, a sam opiekował sie między innymi Śląskiem Wrocław, kadrą koszykarek i siatkarzami Gwardii Wrocław.
zaaplikował mi ćwiczenia, które w większości pokrywały się z moimi, niektóre ćwiczenia jak np. prostowanie kolana będę robić z obciążnikiem - opaską 1kg, takowe posiadam jeszcze z czasów sportu.
jedno ćwiczenie całkowicie mnie zaskoczyło: ściskanie kolanami piłki, ale całkowity zakaz leżenia na boku bez czegoś co spełni rolę dystansu między nogami (o tym wiedziałem).
jeszcze jestem za słaby na siłownię, mam nadzieję chodzić od września.

pasiflora - Nie 29 Lip, 2012

Cyryl napisał/a:
jedno ćwiczenie całkowicie mnie zaskoczyło: ściskanie kolanami piłki
A ja mam całkowity zakaz wykonywania tego ćwiczenia, bo przywodzicele które mam przykrócone niepotrzebnie wzmocnię.
Cyryl - Pon 30 Lip, 2012

w tej chwili (21 dni po operacji) jestem drugi tydzień w pracy, chodzę lepiej niż przed operacją.
wykonuję dużo ćwiczeń rano, z tego powodu muszę wstawać o 4 rano, w pracy siedząc przed komuterem zakładam obciążnik na nogę i prostowanie oraz ćwiczenia izometryczne. tych ćwiczeń ze ściskaniem piłki jeszcze nie wykonuję. mam zaplanowane na 5-6 tydzień po operacji. w tym czasie będę również wykonywał ćwiczenia z odwodzeniem nogi. w tej chwili priorytetem jest odbudowanie mięśni uda (czworogłowy) oraz mięśni pośladka.
wieczorem również dużo ćwiczeń z obciążeniem. w weekend dziennie 4-5 krótkich przejażdżek rowerem.
do tego kreatyna, odżywki białkowe na odbudowę mięśni i woda z witaminami oraz elektrolitami.

jednak chodzenie na dystansie jednorazowym do 100m. jeszcze nie wyzbyłem się uczucia obcości w biodrze oraz mam blokadę psychiczną ze względu na słabość mięśni.
na normalne chodzenie bez specjanych ograniczeń zdecyduję się po odbudowie mięśni.

dzisiaj jadę w delegację. jutro Szczecin, pojutrze Darłowo.

piedra32 - Pon 30 Lip, 2012

Cyryl, jak chodziłeś przed operacją jeśli można?
Czy teraz chodzisz z kulami?

Dużo ćwiczysz jak czytam mam nadzieję ze dajesz tez odpocząć mięśniom.Co do blokady psychicznej to normalne bo jednak masz "coś" nowego i mięśnie są słabsze.


Pozdrawiam :-)

Cyryl - Pon 30 Lip, 2012

przed operacją chodziłem mocno kulawo z wiekim bólem, po schodach dostawiałem nogę.

teraz chodzę bez kul, na schodach naprzemiennie. jeżeli wiem, że mam podnieść nogę jest OK, ale jak trafię niespodziwanie na nierówność to szybkie uniesienie nogi operowanej jest trudne, dlatego po założeniu opaski 1kg na kostkę unoszę nogę zgiętą w kolanie w górę, ale jeszcze daleko do zamierzonego efektu.
mięśniom zawsze dam odpocząć, bo często się zapominam przed komputerem i przyłapuję się w bezruchu nogi i wtedy od nowa.
te ćwiczenia na przykład napinanie mięśnia czworogłowego są tak delikatne (jeszcze 2 lata temu na Atlasie wyciskałem 200kg), że nie ma sposobu skatować mięśnie.
po prostu małe obciążenie - duża liczba powtórzeń.
jak będę dochodził do formy, będę mógł zmniejszać ilość na rzecz zwiększania obciążenia.

piedra32 - Pon 30 Lip, 2012

Rozumiem ze nie kulejesz obecnie?
I nie kryję podziwu chodu bez kul ale jeśli chodzisz prawidłowo to ok.

Cyryl - Wto 31 Lip, 2012

bez kulenia to za dużo powiedziane. mimo że nie mam już bólu w biodrze, bólu fizycznego, wspomnienie bólu trwającego 2 lata w glowie został.
jest obawa przed obciążaniem, musi upłynąć trochę czasu, aż umysł się wyprostuje.

stając na tej nodze, umysł aż prosi się, czeka niecierpliwie na ból, który w niezrozumiały sposób dla niego nie pojawia się.
i teraz głowa jest w rozterce, czy to zjawisko przejściowe, czy juz na stałe.

piedra32 - Wto 31 Lip, 2012

Cyryl, możesz pisać mi tutaj cuda a ja i tak uważam ze dobrze jest korzystać z rehabilitacji./jeśli w głowie jest początek to ciezko samemu wyćwiczyc prawidłowy chód.Ale oczywiście każdy z nas ma swoje podejście i poglądy.

Pozdrawiam

Cyryl - Sro 01 Sie, 2012

korzystam, z porad kolegi rehabilitanta, ale jestem 23 dni po operacji, więc na prawidłowy chód jeszcze za wcześnie, nawet z wybitną pomocą rehabilitanta.
WiktoriaBooo - Sro 01 Sie, 2012

Cyryl napisał/a:
więc na prawidłowy chód jeszcze za wcześnie, nawet z wybitną pomocą rehabilitanta.

I tu się po raz kolejny mylisz.
No ale skąd możesz wiedzieć, skoro nie współpracujesz z terapeutą, tylko się od czasu do czasu pytasz kolegi.
Piszesz, że ładujesz dziennie sporo ćwiczeń. Z obciążeniem. A po co to? Nie lepiej nauczyć się prawidłowego chodzenia? Zadbać o te miejsca, mięśnie (i resztę), które są najbardziej potrzebne przy ruchu.
Ty walisz ćwiczonka jak idzie. Na ślepo. Byle robić. A na co to ma dokładnie pomóc?
Te obciążniki nauczą Ciebie chodu?

Warto ćwiczyć, ale ważniejsze jest, by robić to z głową. :roll:

pasiflora - Sro 01 Sie, 2012

Cyryl, niestety zgodzę się z koleżankami.
Czy kolega rehabilitant zbadał Cię czy tylko wskazówek udziela, bo skoro tak to wybacz ale nie tak rehabilitacja powinna wyglądać.
Podejrzewam że masz problem z miednicą. Właściwie jak każdy z nas. Jakie ćwiczenia robiłeś na tę partię ciała? Pracujesz nad blizną? Nie chodzi mi o wygląd lecz o elastyczność, bo to mega ważne! No ale o tym powinien Ci powiedzieć rehabilitant.

Na oddziale rehabilitacyjnym poznałam kolegę który przed rehabilitacją od właściwie pierwszych dni ćwiczył jak wściekły. Wzmocnił mięśnie i utrudnił pracę rehabilitantom, bo jak się okazało niektóre miał przykrócone i ciężko im było je "wyciągnąć" skoro on już je wcześniej cholernie wzmocnił.

Chyba nie podejrzewasz że piszemy tutaj by Ci zaszkodzić? Nie po to powstało te forum. :D
Pozdrawiam :)

Cyryl - Czw 02 Sie, 2012

chyba nie bardzo się rozumiemy.

prostowanie nogi w kolanie z opaską 1kg nie jest żadnym obciążeniem.
po 20 dniach po operacji wróciłem do sprawności przed operację, teraz chodzę lepiej, ale nie mogę powiedzieć że prawidłowo.

żeby chodzić prawidłowo trzeba mieć ku temu instrumety, których jeszcze nie mam. gdy zaczynam nogą po operacji muszę ją podnieść, czego nie robiłem prawie dwa lata (albo minimalny ruch, albo przesuwanie nogi wkoło) i te mięśnie trzeba odbudować.
żeby chodzić normalnie trzeba w równym stopniu obciążać obie nogi, a tego gdy różnica w obwodzie ud jest 8 cm nie da się zrobić.
jeżeli nogę operowaną przez 2 lata nie obciążałem w pełnym stopniu z powodu bólu i im bliżej operacji tym mniej, na razie nie mam możliwości chodzić normalnie.
jeżeli są niskie stopnie chodzę na przemnienie, jeżeli wyższe już zmieniam nogę. nogę zdrową szybciej i swobodniej podnoszę oraz mocniej i pewniej prostuję. to jest wynik kulawego chodzenia przez dwa lata.
i teraz w ciągu miesiąca tego się nie nadrobi.

po co w tej chwili ćwiczę? ćwiczenia izometryczne, ćwiczenia z opaską 1kg nie bardzo są w stanie odbudować zaniedbane mięśnie, ale zatrzymują cofanie się oraz powodują wykonywanie ruchów, które ta noga przez 2 lata nie wykonywała.
a solidna odbudowa mięśni będzie wtedy, gdy będę gotowy na siłownię.

AgaW - Czw 02 Sie, 2012

Cyryl napisał/a:
chyba nie bardzo się rozumiemy.

Wcale się nie rozumiecie.
Już miałam odpuścić sobie przekonywanie Cyryla do rehabilitacji ale nie mogę nie napisać kilku zdań.
Cyrylu dziewczyny chcą powiedzieć Ci, że możesz być silny jak Pudzian, wyciskać ileś tam kg na wszystkie sposoby na siłowni, ćwiczyć od rana do nocy a jednak wcale od tego dobrze nie będziesz chodził.
Te wszystkie silne mięśnie, ścięgna i powięzi ( nie tylko w nodze ale i ma na to wpływ reszta ciała ! ) muszą się nauczyć z sobą współpracować i pracować w odpowiedni sposób abyś chodził dobrze.
Fizjoterapeuta musi Cię tego nauczyć, wykorzystać Twój potencjał mięśniowy i wyrobić w Tobie od nowa prawidłowy wzorzec chodu. Innego skutecznego sposobu nie ma.
Tym bardziej niektóre rodzaje obciążeń mogą utrudnić naukę tego wzorca, niestety bycie silnym i wysportowanym nie znaczy że ta nauka przyjdzie przez to łatwiej. Każdy ma w tym względzie swoją indywidualną drogę do przepracowania.
Kochasz ruch, więc nie daj się prosić tylko dołóż do tego co robisz porządną rehabilitację funkcjonalną, przecież chcesz chodzić zdrowo, bez kołysania i śladów utykania-prawda?
Takie pozornie proste rzeczy można osiągnąć tylko pracą nad chodem kierowaną przez terapeutę. Tego się nie przeskoczy.
Mając dobrane ćwiczenia na chód mógłbyś ćwiczyć je sobie w domu, a to nie byłoby kłopotem bo i tak ćwiczysz :)
Pomyśl o tym, bo najłatwiej wyeliminować złe chodzenie właśnie teraz, krótko po operacji.
Po iluś miesiącach jak zaczniesz będzie o wiele trudniej, bo to się utrwali.
Zły na skutek deformacji w biodrze chód i sposób pracy mięśni przed operacją koduje się nie tylko w mięśniach ale też w mózgu. To on nie pozwala pracować mięśniom inaczej niż, źle nawet gdy są odbudowane z nawiązką.
To jest właśnie do przepracowania z terapeutą. Nauczenie nogi jak ma od nowa prawidłowo chodzić w każdej fazie ruchu i zapamiętanie tego nowo nauczonego wzorca w mózgu wymazując właśnie wtedy jednocześnie z pamięci wcześniejsze nawyki ruchowe.
Wydaje Ci się że rehabilitacja mająca na celu naukę chodu jest bezcelowa u Ciebie. Ale czemu nawet nie spróbujesz spotkać się z dobrym terapeutą? Spróbuj. Daj sobie np. miesiąc na pracę z taką osobą wykonując jej polecenia-zobaczysz efekt, będziesz go widział i w chodzie i w postawie całego ciała :)

Cyryl - Czw 02 Sie, 2012

ćwiczenia, które w tej chwili robię są delikatne.
ale podsumujmy:
mięsień prostujący kolano słabszy dwa razy od tego w drugiej nodze.
mięsień pośladka odwodzący nogę do tyłu też dwa razy słabszy.
najgorsza sprawa jest z mięśniami unoszącymi nogę. były nieużywane lub używane w niewielkim stopniu przez dwa lata. teraz na razie nie można ruszać nogą mniej niz 90st między tułowiem, a udem, więc nie pracują w pełnym zakresie, czyli są w dalszym ciągu w regresie.
dodatkowo nie można zrobić zwrotu na operowanej nodze, aby uchronić sie przed niepożądana rotacją.
nie wspomnę o mięśniach owdodzących nogę na zewnątrz i przywodzicielu.

to jest ten potencjał mięśniowy, który mogę w tej chwili wykorzystać.

to wszystko sprawia, że nie sposób chodzić właściwie - swodobnie.

to tak jak zadać pytanie czy można "normalnie" jeździć autem w którym: zacina się pedał gazu, wyskakuje dwójka, nie trzyma ręczny, na wolnych obrotach gaśnie i czasem nie działa wspomaganie kierownicy.
otóż można dojechać takim samochodem do Warszawy, ale nie będzie to jazda normalna.

oczywiście kontaktuję się z terapeutą.

Jupi - Czw 02 Sie, 2012

A ja zaczynam rozumieć Cyryla, on nie przeczy nauce chodzenia pod okiem specjalisty, on chce stworzyć solidne fundamenty pod tą naukę (obudować zanikłe mięśnie) a następnym etapem będzie chodzenie prawidłowe...
Cyryl - Czw 02 Sie, 2012

no w końcu, ktoś mnie biedaka zrozumiał.

trzeba dać temu terapeucie jakieś podstawy, narzędzia do pracy.

przegięcie w jedną i w drugą stronę jest nieporządane. mój wniosek jest taki: że najlepszy nawet terapeuta, bez naszej własnej pracy odbudowującej mięśnie nic nie da.

im szybciej odbudujemy mięśnie, tym będzie on (czyli w rezultacie MY) miał łatwiej.

jeszcze o normalnym chodzeniu.
w tej chwili chodzenie po schodach bez kłopotu, ale po jeden stopień. gdybym chciał wspinać się co dwa (lub stopnie będą niestandardowo wysokie) to po pierwsze są kłopoty z uniesieniem nogi na taką wysokość, po drugie noga jest za słaba, aby bez kłopotu dźwignąć mnie w górę - musiałbym się podeprzeć o poręcz.

i gdy za jakiś czas terapeuta powie: no dobrze po jedym stopniu już przerobiliśmy, teraz proszę spróbować na wyższych stopniach lub po dwa, to ja muszę być fizycznie na to gotowy.

Wendy - Czw 02 Sie, 2012

:-D
Tak tylko budując te "solidne fundamenty" nie torujesz prawidłowego ruchu w Twoim ciele, co kończy się jak próba przepchnięcia wagonu bardzo potężną lokomotywą tylko po krzywych torach - coś się popsuje.
Cyrylu praca nad siłą mięśniową to ostatni etap w rehabilitacji stawu biodrowego, rozumiem, że Twój chód jest już tak doskonały, że możesz sobie pozwolić na takie przeskakiwanie etapów w terapii.
Już od dawna krzyczy się w rehabilitacji o tym, że siła mięśniowa jako podstawowa składowa prawidłowego chodu, to źle obrany kierunek terapii. Najpierw ruch powinien być prawidłowy, dobrze "zrozumiany" przez głowę, wyuczony przez ciało, a dopiero potem siła mięśniowa, która nota bene pojawi się sama podczas nauki prawidłowego chodu. Ja wiem, że brzmi to dziwnie, w szczególności jeśli ktoś do tej pory uprawiał sport, w którym to duży nacisk kładzie się na siłę mięśniową. Rehabilitacja to powrót do zdrowia, a nie dyscyplina wyczynowa, więc pracujemy tam zupełnie na innych zasadach.
Co więcej Cyrylu obawiam się, że podnoszenie nogi z nawet z zerowym obciążeniem, to dokładnie to czego nie możesz robić. Dlaczego? Zapytaj terapeuty. (polecam dobrego)
Pozdrawiam.

Cyryl - Czw 02 Sie, 2012

podnoszenie (podkurczanie) nogi z zerowym obciążeniem do kąta prostego w kolanie w pozycji leżącej zlecone było na dzień po operacji.

ruchy okrężne stopą, podkurczanie nogi, napinanie mięśni prostujących kolano i napinanie pośladków - to były zadania w szpitalu na drugi dzień po operacji.

czy 24 dni po operacji mam zaniechać ćwiczeń jakie miałem bezpośrednio po operacji. to cofanie się.
teraz powiedz mi jak masz uczyć się chodzenia? nie mogąc podnosić nogi nie zrobisz kroku, w takiej sytuacji operowaną nogę możesz tylko dostawiać, więc jak masz uczyć głowę ruchów prawidłowego chodzenia?

w tych ćwiczeniach terapeuta nie widzi nic zdrożnego.
ilość powtórzeń i obciążenie zostawia mojemu uznaniu, ma trochę zaufania do mnie, że nie przedobrze, ale też nie zaniecham.

jeszcze jedno - siła mięśniowa nie pojawi się sama. jest wynikiem pracy.
jak bez dodatkowych ćwiczeń zniwelować różnicę 8cm w obwodzie uda?
nawet jak człowiek wróci do normalnej sprawności będzie chodził jak nowy, to w równym stopniu będzie obciążał obie nogi i tej różnicy nigdy nie zniweluje bez dodatkowych ćwiczeń.
to samo z pośladkiem, to samo z mięśniami podnoszącymi nogę.

mając tak upośledzone mięśnie można udawać normalne chodzenie, można uczyć się zasad takiego chodzenia, ale nastąpi to dopiero kiedy mięśnie obu nóg będą w miarę symetryczne. to są naczynia połączone.

pasiflora - Czw 02 Sie, 2012

Cyryl napisał/a:
jak bez dodatkowych ćwiczeń zniwelować różnicę 8cm w obwodzie uda?
Zadaj sobie pytanie co jest Twoim priorytetem wygląd czy wzorowy chód? Tak jak napisała Wendy Najpierw pacjent po operacji biodra powinien postawić na etap poprawnego chodu, a potem dopiero na siłę mięśniową.
Cyryl - Czw 02 Sie, 2012

siła mięsniowa nie jest wynikiem enegrii Psi czy czego w tym rodzaju. mi nie chodzi o zdobycie Mistera Unieversum, ale mniejszy mięsień to słabsza siła, to mniejsza waga, to utrata symetryczności, co od razu przerzuca się na chód.

jeżeli to nie przekonuje Cię, weź w jedną rękę bańkę 5l wody i spróbuj iść tak samo jak bez tego obciążenia. sama różnica wagi jest istotna.

innymi słowy: jednego zadowala byle auto dowożące go do pracy, dla innego Mercedes to mało - musi być koniecznie z tuningiem AMG.

kinga - Czw 02 Sie, 2012

Wendy napisał/a:
Już od dawna krzyczy się w rehabilitacji o tym, że siła mięśniowa jako podstawowa składowa prawidłowego chodu, to źle obrany kierunek terapii. Najpierw ruch powinien być prawidłowy, dobrze "zrozumiany" przez głowę, wyuczony przez ciało, a dopiero potem siła mięśniowa, która nota bene pojawi się sama podczas nauki prawidłowego chodu. Ja wiem, że brzmi to dziwnie, w szczególności jeśli ktoś do tej pory uprawiał sport, w którym to duży nacisk kładzie się na siłę mięśniową. Rehabilitacja to powrót do zdrowia, a nie dyscyplina wyczynowa, więc pracujemy tam zupełnie na innych zasadach.

I ja właśnie też tak robię za swoją terapeutką. Siła i odbudowa mięśni na drugim miejscu.
:)
i jest git, że tak się wyrażę :D


i widzę, że Cyryl jest dyplomowanym rehabilitantem, kurczę, zna się najlepiej na wszystkim ... :roll: :roll:

Wendy - Czw 02 Sie, 2012

Cyrylu widzę, że nasza dyskusja nie ma najmniejszego sensu, ponieważ stoisz przy swoich racjach i jakiekolwiek nie użyłabym argumentów to i tak do Ciebie nie trafią, ponieważ nie starasz się ich zrozumieć tylko najistotniejsze jest dla Ciebie, żeby je odeprzeć. Życzę Ci powodzenia w powrocie do zdrowia. W przyszłości mam nadzieję, że nie będziesz musiał przyznawać mi (i innym osobom próbującym Cię tu przekonać) racji, że faktycznie nie do końca rehabilitacja przyniosła sukcesy, bo za 10 lat będziesz czekał na artroskopię kolana, albo pojawią się przepukliny w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Takie jest niebezpieczeństwo źle prowadzonej rehabilitacji, a raczej jej braku. Powodzenia.
keczu78 - Pią 03 Sie, 2012

Znalazłem idealny link dla kolegi
Tak na pewno wyrównasz sobie cm-y tu i ówdzie!
http://www.youtube.com/watch?v=yqww69g4Dic


Jupi - Pią 03 Sie, 2012

Obejrzałem filmik spod linku i zastanawiam się dlaczego ten człowiek jest taki wulgarny :shock:
To chyba wina tych tak zwanych suplementów, one pomagają uzyskać masę, ale po nich nie staje....................rozumu :mrgreen:

Fizkom - Pon 06 Sie, 2012

Cyryl,
Czy widziałeś jak porusza się (czytaj: jak chodzi) Arnold Schwarzenegger (l.65)?
Ciężki chód, bez kontrrotacji tułowia, bez koniecznej elastyczności i precyzji w ruchach całego ciała. To nie są kocie, miękkie ruchy. To jest ciągła walka o zbudowanie jeszcze większego napięcae w ciele w celu utrzymanie równowagi. Niestety ....
Acha, jeszcze jedno. Arnold na pewno jest bardzo silny.

Przemyśl to co zostało wcześniej napisane jeśli zależy Ci na sprawności. Jeśli na sile to nic dobrego z tego nie będzie. Za kilka lat wspomnisz moje słowa ale nie powinieneś wtedy być zdziwiony. Forum Bioderko istnieje między innymi po to aby nikt , kto go czytał, nie mógł powiedzieć ....." GDYBYM WIEDZIAŁ WCZEŚNIEJ TO ZROBIŁBYM INACZEJ ......."

Fizkom

Cyryl - Sro 08 Sie, 2012

znowy piszemy/mówimy o dwóch różnych rzeczach.

ja mówię o ćwiczeniach izometrycznych jakie miałem bezpośrednio po operacji (w większonej intensywności) i prostowaniu kolana z obciążeniem 1kg, nie 10, nie 100, ale JEDNEGO kilograma.

a tu czytam o Pudzianie, Burniejce i Schwarzeneggerze. oni na prostowanie kolan mieli obciążenia rzędu 350-400kg.

to jakbym kupił sobie rower, a czytał o zgarożeniach jakie wystepują w formule jeden.

Schwarzenegger doszedł do takiego chodu przez 30 lat walenia obciążeń na nogi rzędu 300kg i żarcia sterydów w stopniu nieograniczonym.

to zastanówmy się: mam 57 lat, jeżeli zacząłbym dzisiaj robić to co on, to doszedłbym do tego terminatorowego chodu mają 87 lat.
problem w tym, że nie mam dostępu do sterydów i pod obciążeniem 300kg (lub o wiele mniejszym) mógłbym najwyżej się niekontrolowanie wypróżnić.

WiktoriaBooo - Sro 08 Sie, 2012

Cyryl napisał/a:
znowy piszemy/mówimy o dwóch różnych rzeczach.

a wg mnie ciągle o tym samym, tylko Ty nikogo nie chcesz słuchać
dostajesz pomoc za darmo, ludzie poświęcają czas na odpisywanie, nikt Ciebie nie olewa....a Ty nadal swoje, idziesz w zaparte, jesteś najmądrzejszy, bo.... bo kiedyś tam uprawiałeś prawie wyczynowo sport? I Ty sam wiesz, co dla Ciebie najlepsze. I tu też się mylisz. I to Ty olewasz innych....

Nuta - Sro 08 Sie, 2012

Wiktoria, to dobrze, ze zna się swoje ciało i wie, co dla niego najlepsze. Każdy z nas tak ma.
Jeżeli ktoś, jak np Cyryl, ma swoje metody, to niech ma, bo jemu służą i pomagają.
Bardzo nie lubię uogólnień.
Tyle czerpiemy z forum, ile chcemy. Ja więcej, ktoś inny mniej, a inni wcale.
Cyryl napisz, jak twoja forma. Ja mam 5 tyg. po i całkiem nieźle, ale muszę ćwiczyć chód, bo nie jest idealnie.

kinga - Sro 08 Sie, 2012

Nuta napisał/a:
Wiktoria, to dobrze, ze zna się swoje ciało i wie, co dla niego najlepsze. Każdy z nas tak ma.

Nutko wiesz... to nie jest całkiem tak
Tak, znamy swoje ciało i niby wiemy, co dla nas najlepsze. Też po operacji odpuściłam karteczkowe ćwiczenia, bo bolało. Zanikły mięśnie. Teraz odbudowuję je, ale według planu; według dopasowanych ćwiczeń. Nie boli. Wydaje mi się, że dobrze zrobiłam - mimo wszystko. Nie wiem, czy to było mądre.
Znamy swoje ciało i wiemy, kiedy trzeba odpuścić, odpocząć.
ALE nie jesteśmy wykształconymi terapeutami i nie znamy się na rehabilitacji. To, co nam często wydaje super, jest dla nas szkodliwe.
Też tak miałam. Byłam pewna, że ja znam się i swe ciało najlepiej i NIKT mi nie będzie mówił, co mam robić. Też uprawiałam sport, przez wiele lat. I nie amatorsko.
A po pierwszej operacji usprawniałam się sama i byłam przekonana, iż to jest THE BEST. I się myliłam, bardzo myliłam. Szkodziłam sobie.
Zadanie dbania o moje ciało i kierowania nim powierzyłam specom od tego :)

Heh.... dumę własną trzeba schować do kieszeni i pogodzić się z tym, że nie jesteśmy mistrzami w każdej dziedzinie :)
ale na szczęście są ludzie, którzy chcą i mogą na pomóc :)

Cyryl też mógłby chociaż spróbować :)

AgaW - Sro 08 Sie, 2012

kinga napisał/a:
Znamy swoje ciało i wiemy, kiedy trzeba odpuścić, odpocząć.
ALE nie jesteśmy wykształconymi terapeutami i nie znamy się na rehabilitacji. To, co nam często wydaje super, jest dla nas szkodliwe.

Nic dodać nic ująć.
kinga napisał/a:
Cyryl też mógłby chociaż spróbować

I nie piszemy tego, aby udowaniać że jesteśmy najmądrzejsi czy coś.
Radzimy to z własnego doświadczenia i doświadczeń innych, aby komuś też się udało. Na tyle ile tylko będzie można i na tyle na jak długo można.
Fizjoterapia ta nowoczesna to nie tylko nauka, to też sztuka. I warto z niej skorzystać.
Amen.

Fizkom - Sro 08 Sie, 2012

Cyryl,
No to z innej beczki:
1. jak często w ciągu dnia wykonujesz te czynności, która wymagają napięcia i
jednocześnie bezruchu (ćwicz. izometryczne) ?
2. dlaczego prowadzisz tzw. terapię jednomięśniową skoro wiadomo, że ruch to
praca wielu łańcuchów kinematycznych jednocześnie? To błąd już w
założeniach terapii
!!!
3. dlaczego ćwicząc m.czworogłowego uda opierasz się o jego skurcz koncentryczny
(opaska z 1 kg) ? Ty potrzebujesz zupełnie innego skurczu. Już, teraz a nie
potem.
!!!
4. dlaczego piszesz o masie mięśniowej (przekrój poprzeczny mięśnia) jako
wyznaczniku siły? To są często nieproporcjonalne wartości. !!!
5. podaj choc jedno ćwiczenie, które wykonujesz dla odtworzenia funkcji nogi.
Z tego co piszesz - zająłeś się strukturą. Tymczasem to funkcja kształtuje
strukturę
!!!
6. czy widziałeś jak wygląda terapia funkcjonalna w oparciu o reedukację nerwowo-
mięśniową? Jestem pewien, że nie widziałeś. Jakbyś widział nie traciłbyś
teraz niepotrzebnie czasu
!!!

Pamietam pacjentów takich jak Ty: z własnym planem, własną koncepcją terapii, niekoniecznie otwartych na nowe spojrzenie, na funkcjonowanie własnego ciała. Większość z nich zgłaszała się już po wykorzystaniu wszystkich własnych pomysłów. Dopiero wtedy gdy zauważyli, że ich wysiłek podczas ćwiczeń jest nieadekwatny do nabytych umiejętności. Ciekaw jestem ile czasu bedziesz potrzebował aby również to zauważyć :?: :idea:

Fizkom

Cyryl - Pią 10 Sie, 2012

Fizkom napisał/a:

4. dlaczego piszesz o masie mięśniowej (przekrój poprzeczny mięśnia) jako
wyznaczniku siły? To są często nieproporcjonalne wartości.


zastanówmy się dlaczego mięśnie prawej nogi zanikły?
przez 2 lata mniej obciążałem prawą nogę i mięśnie stopniowo zanikały.

do tej pory wyczytałem tu teorię, że siła mięśniowa przychodzi sama, bez żadnej pracy.

ale teraz okazuje się, że przez okres 2 lat mniejszego obciążania nogi, mięśnie co prawda zanikają zmniejszając swoją masę, ale w jakiś cudowny sposób miałyby zwiększyć siłę mięśniową.

miałem rękę, nogę w gipsie (parę razy), raz miałem gorset gipsowy przez pół roku, ale nigdy żadne mięśnie z tego powodu nie zwiększyły swojej siły.

każdy powrót do sprawności był okupiony pracą odbudowy mięśni. po prostu proces zanikania mięśni trzeba odwrócić.

więc przepraszam, ale nie mogę takich teorii mówiących o przyroście siły mięśniowej nieobciążanych i zanikających mięśni traktować poważnie.

ogólnie rzecz biorąc nie pozostaję w bezruchu nigdy oprócz snu. siedząc za komputerm czy to w pracy, czy to w domu noga się rusza. oglądając olimpiadę ćwiczę, a dzięki naszym sportowcom skurcze są silniejsze. nawet jadąc samochodem mimo, że prawa noga obsługuje gaz i hamulec ruszam nią. ale tak mam od zawsze. na budowie mam lekcje chodzenia po nierównym podłożu.

AgaW - Pią 10 Sie, 2012

Cyryl napisał/a:
przez 2 lata mniej obciążałem prawą nogę i mięśnie stopniowo zanikały.

Tak jak w cudowny sposób mięśnie zanikły pod wpływe choroby ino ćwiczeń tak teraz za pomocą dobrej reh. mają szansę się odbudować i to prawidłowo pracując.
Cyryl napisał/a:
do tej pory wyczytałem tu teorię, że siła mięśniowa przychodzi sama, bez żadnej pracy.

Tak nigdzie nie pisaliśmy. Siła przychodzi sama, ale po odpowiednim wyrehabilitowaniu ! Tak wynika z konktekstu wypowiedzi.
Cyryl napisał/a:
miałem rękę, nogę w gipsie (parę razy), raz miałem gorset gipsowy przez pół roku, ale nigdy żadne mięśnie z tego powodu nie zwiększyły swojej siły.

A od czego miały zwiększyć? od gipsu?
Nie bądź śmieszny, nawet początkujący fizjoterapeuci wiedzą, że kończyna w gipsie jakiś czas=zanikik mięśni ( bo jak mają w pełni pracować? )
Cyryl napisał/a:
każdy powrót do sprawności był okupiony pracą odbudowy mięśni. po prostu proces zanikania mięśni trzeba odwrócić.

Zależy co było przyczyną utraty sprawności. Już kiedyś Ci pisałam, że kontuzja to coś zupełnie innego niż koniecznośc operacji. Kontuzja staje się nagle, a gdy choruje biodero to choruje wiele tkanek już wcześniej, mięśnbie i powięzi często przestają prawidłowo pracować zanim choroba zostaje zdiagnozowana, bo tworzą się kompensacje nie zawsze widoczne!
Cyryl napisał/a:
nie mogę takich teorii mówiących o przyroście siły mięśniowej nieobciążanych i zanikających mięśni traktować poważnie.

Nie możesz, bo nie chcesz. Nie ignorujesz nas, tu ignorujesz wiedzę z zakresu rehabilitacji funkcjonalnej.
Nikomu nie da się pomóc, wskazać kierunku na siłę.
To co robisz, w jaki sposób pojmujesz rehabilitację to Twoja decyzja, Twój wybór, Twoje zdrowie i Twoje biodro.
Konsekwencje wszystkie , także te widoczne za jakiś długi czas Ty też poniesiesz. Zarówno pozytywne i negatywne.

Fizkom - Pią 10 Sie, 2012

Cyryl,

Cyryl napisał/a:
więc przepraszam, ale nie mogę takich teorii mówiących o przyroście siły mięśniowej nieobciążanych i zanikających mięśni traktować poważnie. .

To nie teoria ale wiedza medyczna oparta o nowoczesne metody badawcze.
Poza tym nikt nie mówił, że siła powróci sama. Powróci jeśli nauczysz się prawidłowych wzorców ruchowych. Tymczasem Ty nie masz o nich zielonego pojecia ......

Cyryl napisał/a:
rzecz biorąc nie pozostaję w bezruchu nigdy oprócz snu. siedząc za komputerm czy to w pracy, czy to w domu noga się rusza. oglądając olimpiadę ćwiczę, a dzięki naszym sportowcom skurcze są silniejsze. nawet jadąc samochodem mimo, że prawa noga obsługuje gaz i hamulec ruszam nią. ale tak mam od zawsze. na budowie mam lekcje chodzenia po nierównym podłożu.

Ćwiczysz podczas oglądania TV? Jeśli tak to ćwiczysz przede wszystkim oczy ........
Ćwiczysz chodzenie ? A skąd wiesz, że ćwiczysz chodzenie prawidłowo ........?

Cyryl, nie gniewaj się ale jak to czytam to nie wiem czy śmiać się czy płakać. Tym bardziej, że tyle już tutaj zostało powiedziane na ten temat. Przemyśl to wszystko raz jeszcze.

Fizkom

kinga - Pią 10 Sie, 2012

Cyrylu poczytaj TO i skorzystaj
piedra32 - Pią 10 Sie, 2012

Mnie zastanawia czy Cyryl chce tutaj pomoc?radę?jak widać nie koniecznie wiec może szkoda czasu.

Cyryl, może napisz o co chodzi ?jaki cel tych sporów?i po co licytacja z ludżmi którzy maja doświadczenie.

Cyryl - Pią 10 Sie, 2012

nie miałem żadnych złych zamiarów, przedstawiłem tylko swoje racje i swój sposób postępowania. ale widzę, że nie jest to - posiadanie swojego zdania i samodzielność, tutaj mile widziane.

nawet jeżeli się mylę, nawet jeżeli moje racje mijają się z prawdą, mam chyba prawo do własnego zdania?

natomiast jeżeli to forum służy do potakiwania i hołodowaniu zasadzie nihil novi, to rzeczywiście źle trafiłem.

AgaW - Pią 10 Sie, 2012

Cyrylu,
Nie jesteśmy Twoimi wrogami, nawet jeśli różnimy się zdaniem.
Pytasz, po co tu trafiłeś skoro my piszemy to co piszemy i nie rozumiemy Cię. Jeśli chcesz wiedzieć dlaczego tak bardzo usiłujemy Cię "nawrócić" na rehabilitację to proszę przeczytaj ten niezbyt długi temat po co komu ta strona :)

kinga - Nie 12 Sie, 2012

Dalsza część dyskusji usunięta jako nic nie wnosząca do tematu.

Administrator

Cyryl - Sob 18 Sie, 2012

jestem w Starych Jabłonkach jak co roku na WorldTourze najlepszych na świecie siatkarzy plażowych.

wczoraj po kolacji siedziałem wieczorem przy piwie przed kamperem i zobaczyłem na boisku do palżówki trzech chłopaków. żal mi się ich zrobiło, że nie mają czwartego. chociaż poziom jaki bym 2-3 lata temu nazwał kalectwem dzisiaj wydaje sie kosmosem.

i zagrałem, dostojnie prawie nie ruszając się z miejsca, 30 minut. mimo że nie czułem żadnych dolegliwości bałem się dłużej. ponieważ przez 2 letni okres bezczynności zagubiłem również wydolność, więc po 30 minutach byłem zmęczony, smpcony i upaprany piachem poszedłem popływać na co w innych warunach nigdybym się nie zdecydował.

pierwsza próba podskoku (oczywiście na miękkim podłozu) skończyła się fiaskiem. podejrzewam, że nieoderwałem sie od ziemi. za drugim razem poskok spowodował, że moje ręce znalazły się nad siatką, a to pewnie z tego powodu, że siatka jest niższa o 20cm.

wczoraj grałem 45 inut, ale było czworo na czworo, więc prawie stałem w miejscu. ale zawsze to jakiś ruch jakiego mi tak brakowało. a po wysiłku, wieczornym pływaniu piwko smakuje wspaniale.

do miejsca rozgrywania zawodów mam 1 km, dojeżdżam rowerem, ale staram się 300-400m prowadzić rower.

Cyryl - Pon 20 Sie, 2012

w niedzielę poszedłem na zawody pieszo (około 1900 kroków, czyli gdzieś 1300m). w polowie jest sklepik z stolikami i krzesełkami. myślałem o odpoczynku tam, ale okazał się zbędny. spokojnie przeszedłem tam i wieczorem wróciłem.
piedra32 - Wto 21 Sie, 2012

Czytam co robisz gry,rower ok wszystko miło brzmi i fajnie ale co z tym chodzeniem?czy chodzisz samodzielnie bez utykania?

Pozdrawiam

Cyryl - Wto 21 Sie, 2012

jeżeli gram, chociaż to za dużo powiedziane, jeżeli chodze po schodach na przemiennie, a od tego tygodnia po dwa stopnie to chyba wydaje mi się, że to robię samodzielnie.

samo pytanie jest trochę zabawne. czy to możliwe, aby chodził ze świtą, która by mnie nosiła w lektyce. po drugie od 23 lipca pracuję, za biurkiem, ale pracuję, chodzę między pokojami, na piętro i na dół i na schodach ta lektyka nie bardzo by się zmieściła.

jeżeli ktoś nie wie że mialem operację, nie zauważy trochę nierównego chodu, ale jeszcze raz piszę ten chód nigdy nie będzie równy póki noga operowana jest słabsza i mniej waży. znajomi, ktorzy nie widzieli mnie 2 lata, czyli utykającego z chorym biodrem i pamiętają mnie zdrowego nie zauważają zmian.

oczywście opinie tutaj są odmienne. tak jak najpierw założyć koło, jechać prosto i równo, a później dopiero je napompować.
ja chodzenia nie zarzucam, ale według mnie im szybciej odbuduje się mięśnie tym szybciej wróci się do normalności.
a odbudowa mięśni to ciężka praca i nie przychodzi to samo według tu pokutującej opini.

Tekst usunięty przez Administratora.

CARMEN - Wto 21 Sie, 2012

Cyrylu nie przjmuj się!! Żyj jak uważasz. Nie każdy dochodzi do siebie po operacji w taki sam sposób. Ja jestem po dwóch endo. Pierwsza 14.09.11. druga 18.06.12r. Po obydwu operacjach za 2 tyg wsiadłam za kółko w pracy byłam po 4 tyg. a na rehabilitację chodziłam tylko po pierwszej operacji a po drugiej ćwiczyłam sama. Nie utykam chodzę prosto nic mnie nie boli. O kulach chodziłam 5 tyg. Pozdrawiam
kinga - Wto 21 Sie, 2012

Cyryl wiesz, co mnie przeraża?
Że uważasz, że wszyscy tu Tobie pomagający i odpisujący życzą Tobie źle.
Ktoś zapyta serio, ktoś napisze coś w żartach. Ktoś poradzi (a po to jest to forum; AgaW podała link odpowiedni swego czasu).
Każdy chce pomóc, a Ty traktujesz ich jak...

Przy okazji kolejny raz ostrzegam, że posty nie na temat będą kasowane. Posty, w których są ewidentne zaczepki i treści niezwiązane z tematem (przypominam, że to forum o biodrach a nie o krowach, Niemcach, czy Amerykanach) - będą modyfikowane.

Cyryl - Wto 21 Sie, 2012

1. czy ja komuś narzucam swój sposób postępowania?
2. czy ja komuś narzucam swoje poczucie humoru?
3. czy ja komuś narzucam swoje poglądy?

czy to jest takie przerażające? że chcę żartować, gdy inni żartują ze mnie?

ja postepuję według siebie.
nie piszę innym: rób tak, czy tak.
nie piszę innym: poczekam, że zdarzy Ci się wypadek, czy takie tam inne.

parę razy w życiu mi pomagano i w większości wypadków nie wyszedłem na tym dobrze, więc chyba mam prawo mieć do takiego postępowania rezerwę.

nie piszę: wypchajcie się, tylko: wy uważacie tak, a ja i tak zrobię po swojemu.

czy to jest takie przerażające?

kinga - Wto 21 Sie, 2012

Cyryl napisał/a:
1. czy ja komuś narzucam swój sposób postępowania?

Tobie nikt tutaj niczego nie narzuca.
Ludzie doświadczeni udzielają rad.

Cyryl napisał/a:
2. czy ja komuś narzucam swoje poczucie humoru?
3. czy ja komuś narzucam swoje poglądy?

Nikt tutaj nie narzuca Tobie poglądów. To jest forum. Użytkownicy nie muszą mieć takiego zdania jak Ty.

Cyryl napisał/a:
czy to jest takie przerażające? że chcę żartować, gdy inni żartują ze mnie?

Nikt tutaj z Ciebie nie żartuje. Co najwyżej do Ciebie. To różnica.


Poczytaj raz jeszcze ten temat od początku, ale tym razem bez nastawienia: oni wszyscy chcą tu dla mnie źle; rady ludzi są złe
A może pomyśl: ciekawe ile mogę zyskać dla siebie i jakich błędów się ustrzec.

Koniec.
Cyryl, chcesz prowadzić nadal prywatne rozmowy - pisz prywatnie.
Posty typu: jak mnie tu nikt nie rozumie, będą kasowane, ponieważ nie wnoszą nic do tematu. Możesz też pisać w Hyde Parku. Wtedy nie będą usuwane.

Cyryl - Pią 24 Sie, 2012

dzisiaj byłem pierwszy raz od dłuższego czasu na grzybach.

uprzedając niektórych, nie był to żaden akt bohaterstwa, ale zaspokajanie swoich zachcianek.

nie było to grzybobranie z prawdziwego zdarzenia.

niedaleko Wrocławia w okolicach Prochowic znalazlem dawno temu taki młodnik modrzewiowy, gdzie maślaki rosły jak pieczarki hodowlane. w takiej ilości.
jednak po chyba gdzieć 6-7 latach zniknęły. nie to że było ich mniej. wogóle zniknęły jak kamfora.

jakieś 5 lat temu przeszła tamtędy wichura, która zdmuchnęła caly młodnik. zostało parę drzewek i grupek przytulonych do wyższego lasu.
od tego czasu tam nie byłem.

dzisiaj wracałem z delegacji z Międzyrzecza i nie jak zwykle w ciemną noc, ale za dnia. zatrzymałem się tam i poszedłem sprawdzić czy coś sie pokazało.
znalazłem 9 maślaków i właśnie warzy się zupka grzybowa.

Cyryl - Czw 30 Sie, 2012

w 1992 roku jak kupiłem mieszkanie pierwszą rzeczą jaką zamontowałem były drabinki gimnastyczne i materac oczywiście z myślą o sobie.
okazały się bardzo przydatne dla dziciaka, który zamiast wdrapywać się na meble jak każdy mały szkodnik, właził na drabinki.

dzisiaj co prawda materaca już nie ma, bo mi nie był potrzebny, ale teraz znowu mam gdzie ćwiczyć.

Cyryl - Sob 08 Wrz, 2012

właśnie wróciłem z konsultacji (darmowych) w RehaPlus.
gość pomęczył mnie prawie godzinę, pogadaliśmy i było przyjemnie.

według niego nie wymagam rehabilitacji.
dał mi jedno dodatkowe ćwiczenie jakiego nie wykonywałem, to jest jakby wchodzenie na płot zdrową nogą, ale opierając się na operowanej. ma to wypchąć miednicę do przodu.
jeszcze przez pół roku mam unikać rotacji nogi.

poza tym, jak najszybciej odzyskać masę mięśniową. moje ćwiczenia z kilogramowym obciążnikiem nogi jeżeli nie sprawiają mi trudności są bezcelowe.
wskazane ćwiczenia na siłowni.

dodatkowo wczoraj byłem na treningu siatkarskim, oczywiście nie grałem.
na rozgrzewce podobijałem jakieś 40 minut z kolegą, głównie stojąc w miejscu.
ale byłem niemile zaskoczony jak osłabły mi mięśnie rąk.
przy pierwszych odbiciach piłka zostawała mi w rękach, później było lepiej, ale po prostu nie miałem siły, aby palcami odbić wysoko pod sufit.
dodatkowo przy serwisie w pierwszych piłkach ledwo przebiłem przez siatkę, później było lepiej, ale widzę, że na siłowni trzeba będzie popracować nad górą. jedyny pozytyw to, że minęło dwa i pół roku ja ostatni raz miałem piłkę w rękach, ale odbiór dołem został precyzyjny, oczywiście tego co jest prosto we mnie.

po rozgrzwce koledzy grali, a ja poćwiczyłem przy drabinkach, trochę popatrzyłem. potem prysznic i na piwo.
posiedzieliśmy, pogadaliśmy. jak mi tego brakowało.

Cyryl - Sro 12 Wrz, 2012

w poniedziałek miałem konsultacje 2 miesiące po operacji.
aby nie brać dnia wolnego wymyślilem delegację na budowę - remont drogi w Pobierowie na wtorek. więc w poniedziałek, w pracy miałem spotkanie, pojechałem o 12:00 do Lubania (z Wrocławia).

konsultacje o 15:00 miałem z lekarzem, który mnie operował. pooglądął, pobadał i wszystko jest OK. następna wizyta za pół roku.
pogadaliśmy dłużej i z trwogą dowiedziałem się, że od jakiś 15 lat w operacji endo nie zszywa się rotorów jakie tnie się, aby dostać się do stawu.
jak powiedział lekarz otwiera się torebkę stawową i po operacji ona sama nałazi na staw.

nie zbyt mogłem sobie to wyobrazić, jednak świadomość, że nie zszywa się tych rotorów nie napawała mnie radością.

ze mną na wizycie był gość, który był operowany w tym czasie co ja.
przyszedł o kulach. jak leżeliśmy razem ze zdziwieniem dowiedziałem się, że jest młodszy ode mnie.
był przede mną, a lekarz pozwoli mu po dwóch miesiącach zacząć chodzić o jednej kuli, a w domu gdy ma punkty podparcia bez kul.

w rozmowie z lekarzem, zapytalem czy ja źle zrobiłem dając sobie spokój z kulami i dlaczego on tak długo chodzi o kulach. lekrza powiedział: każdy jest inny i on tak musi. w moim przypadku jest zupelnie inaczej.

AgaW - Sro 12 Wrz, 2012

Super, że ortopedycznie jest wszystko ok :) Co do rotorów-właśnie, tnie się...
Cyryl - Sro 12 Wrz, 2012

ale dlaczego się nie zszywa
AgaW - Sro 12 Wrz, 2012

Bo ma się "zrosnąć samo". To dlatego tak często brak rehabilitacji ma marne skutki.
Cyryl - Pią 21 Wrz, 2012

zacząłem regularnie chodzić na salę.

ponieważ dostałem dwie różne informacje: od fizjoterapeuty, że mogę chodzić na siłownie (zwiększyć obciążenia), od lekarza operującego, aby jeszcze się wstrzymać, wobec czego na sali rozgrzewam się i odbijam z chłopakami w dwójkach, a gdy przechodzą na siatkę, ja zaczynam swoje ćwiczenia nadal z niewielkim obciążeniem 1 kg.

w tej chwili chodzę normalnie, na schody wchodzę na przemian po dwa stopnie i zaczynam biegać, tak bardzo powolutku.

po sali pierwszy raz zaczynam czuć zmęcznie w mięśniach bez bólu w stawie.

Cyryl - Pon 08 Paź, 2012

w zasadzie historia endoprotezy aktywnego człowieka zakończyła sie po 3 miesiącach.

normalnie funkcjonuję od ponad dwóch miesięcy, chodzę normalnie, różnica jest widoczna, gdy wchodzę po dwa stopnie (próbuję po trzy) lub wchodzę pod górę.
mam jeszcze różnicę w mięśniach nóg, ale przecież nie będę pisał co jakiś czas, że obwód wzrósł o 5mm.

natomiast powrót do sportu to już inna bajka i nie na to forum.

temat można zamknąć.

dziękuję za udział i cenne porady.

kieszczyński - Pon 08 Paź, 2012
Temat postu: endo
Jesteś optymistą! Ale życzę Ci,żeby Twoja endo dała o sobie zapomnieć....
Cyryl - Wto 09 Paź, 2012

jakbym usłyszał własną żonę, która w każdej najlepszej nawet wiadomości potrafi znaleźć coś złego. mimo to dziękuję.

takimi życzeniami i pocieszeniami największego optymistę można wpakować w psychicznego doła.

czy na tym forum nie ma osoby, która potrafiłaby dobrą wiadomość przyjąć bezwarunkowo?

wiadomo każdy kiedyś umrze, na pewno będą nas dręczyły jeszcze nie jedne choroby, ale dlaczego na Boga nie dacie się człowiekowi cieszyć chwilą?

kieszczyński - Wto 09 Paź, 2012
Temat postu: endo
Ty masz endo ciut czasu,ja 27 lat.....Nadal życzę Ci ,abyś o niej zapomniał.Ja z moją endo chodziłem z plecakiem po górach, kopałem ziemię w ogródku i inne takie...teraz inaczej do tego podchodzę.Przecież nikt Ci nie zabrania cieszyć się z udanego zabiegu,być optymistą
ps.czytając Twoje wcześniejsze posty jestem przekonany,że trudno akceptujesz odmienne od Twojego zdanie innych....

kate310 - Wto 09 Paź, 2012

Powodzenia Cyryl - dla odmiany Twoja historia była bardzo optymistyczna. jesteś Barwną Postacią i miło się Ciebie czyta :) :) :)
Cyryl - Wto 09 Paź, 2012
Temat postu: Re: endo
kieszczyński napisał/a:
Ty masz endo ciut czasu,ja 27 lat...


OK, jak będę miał endo 27 lat to wtedy pogadamy.

moja ciotka miała raka mózgu i 1983 miała bardzo ciężką operację, ale dzisiaj (ba 10 lat po tej operacji) już o tym nie pamięta i nawet nie rozpamiętuje w rozmowach. wydaje mi się, że osoby z chorobą nowotworową żyją z mniejszym piętnem niż wynika to z obowiązku jaki na mnie nakładasz.

kieszczyński - Wto 09 Paź, 2012
Temat postu: optymista
POWODZENIA...!
Katja - Wto 09 Paź, 2012

Cyryl napisał/a:
w zasadzie historia endoprotezy aktywnego człowieka zakończyła sie po 3 miesiącach.

normalnie funkcjonuję od ponad dwóch miesięcy, chodzę normalnie, różnica jest widoczna, gdy wchodzę po dwa stopnie (próbuję po trzy) lub wchodzę pod górę.
mam jeszcze różnicę w mięśniach nóg, ale przecież nie będę pisał co jakiś czas, że obwód wzrósł o 5mm.

natomiast powrót do sportu to już inna bajka i nie na to forum.

temat można zamknąć.

dziękuję za udział i cenne porady.


Życzymy zdrowia, nieustającego i w myśl Cyryla zamykamy temat. Dziękujemy za udział w forum. Powodzenia w codzienności no i powrocie do sportu oczywiście.

Cyryl - Sob 16 Mar, 2013

trochę się pozmieniało.

moim planem było przez zimę przywrócić siłę w nodze, sprawność i wydolność i cichutko miałem nadzieję na powrót do siatkówki na wiosną na piasku, bo jest przyjaźniejszy dla stawów.

w listopadzie poszedłem pierwszy raz na salę i masakra. odbijając pierwsze trzy piłki zostały mi rękach i nie mogłem dobić piłki palcami do niezbyt wysokiego sufitu, tak osłabły mi mięśnie dłoni.
zacząłem regularnie chodzić na salę, ale na początku rozgrzewałem się, potem odbijanie w dwójkach, a gdy chłopcy szli na siatkę do ataku i potem grali, ja z boku z obciążnikiem na nodze ćwiczyłem. również ćwicząc w domu.

po jakimś czasie siła w dłoniach zaczęła wracać.

kolejną przeszkodą w powrocie do aktywności stała się mniejsza wydolność organizmu, który beczynnie spędził 2 i pół roku.
z tego względu mieszkając na 7 piętrze zrezygnowałem z windy i wchodzę na piechotę. na początku było ciężko.

gdzieś na początku grudnia wybrałem się na salę i gdy chłopcy zaczęli grać, ja poszedłem piętro niżej na siłownię.
ponieważ nie jestem szalny, jak niektórzy myślą, zaaplikowałem sobie 20-25% możliwości. w sumie byłem godzinę, ale robiłem przerwy i spotkałem znajomego, więc tak uczciwie nie było pewnie pół godziny pracy. na siłownie z braku czasu chodzę sporadycznie, a przydałoby się.

po tym jest wspaniałe uczucie na schodach, po siłowni dosłownie płynie się w górę.

w połowie grudnia zacząłem grać, ale na pozycji stałego libero, czyli z tyłu do odbioru zagrywki i obrony. ponieważ jestem wolniejszy na nogach, po pierwszym graniu bolały mnie wszystkie mięśnie odpowiedzialne za skręty tułowia. ale później poszło łatwiej.

na początku stycznia ponieważ wszystko szło OK, zacząłem próbować podskakiwać.
natura sama zrobiła mi ograniczenia, bo skacze na wysokość gazety. ale nie odczuwałem żadnych dolegliwości.
w końcu odważyłem się na zagranie w pełnym zakresie z atakiem i blokiem. ograniczyłem się na początku do jednego seta, później po miesiącu do dwóch.

bez żadnych konsekwencji.

na początku marca byłem na wizycie w szpitalu gdzie mnie operowali i tam zrobiono mi zdjęcie obu stawów.
wszystko jest OK, jak to powiedział ordynator, że takie coś co powstaje w wyniku wciskania endo do kości ja to nazwałem opiłki, zespoliło i jak to powiedział przejęło funkcje lepiszcza. według niego to pożądane zjawisko.

rozmawialiśmy o mojej aktywności i lekarz stwierdził, że mimo długiej kariery nie ma żadnych doświadczeń z takim gościem jak ja i jesteśmy w kontakcie. jak to powiedział wielu ludzi mam bardzo duże hamulce psychiczne ograniczające ich powrót do pełniej sprawności, który dość często jest w zasięgu ich możliwości.

dzisiaj chodzę 3 x w tygodniu na salę grając już wszystko. gram w tej chwili 3 - 4 sety w zależności od intensywności, bardziej niż noga ogranicza mnie mniejsza wydolność. ćwiczę dalej w domu, na 7 piętro wbiegam po dwa stopnie, tak że zdążę otworzyć drzwi nim zgaśnie światło zapalone na dole czasowym włącznikiem. próbowałem po trzy, ale jeszcze mam za słabe nogi. zrobić się da, ale nie jestem w stanie utrzymać tempa dłużej. różnice w obwodzie uda spadło do 1,5cm (z ponad 5cm). co trzeci dzień wracam zmachany, nim dojdę do siebie już jest następne granie, więc cały czas się czuję jakbym wykonywał bardzo ciężką pracę fizyczną. czyli dla mnie norma.

musiałem już dwa razy pauzować po 4 dni z powodu przeciążeń, ale w końcu wyczułem swoje możliwości.

o chodzeniu nie ma co wspominać, bo dzisiaj spacery na dystansie 10-15 kilometrów nie nastręczają kłopotów. tam gdzie jeżdżę na weekendy przed operacją jeździłem rowerem, dzisiaj na tych samych dystansach chodzę pieszo.

jedynie co mnie martwi, mam pewne kłopoty z bieganiem, szczególnie z takim unoszeniem nóg jak w skipinngu A (kolana wysoko). z bieganiem bokiem, tyłem nie mam kłopotów. wydaje mi się, że łatwiej mi biegać po schodach pod górę niż po płaskim.

dostałem dwie propozycje: 18 maja jadę z równieśnikami na mistrzostwa Polski oldboyów w siatkówce na hali w Drzonkowie oraz zaproponowano mi grę w zespole II ligi Otwartych Mistrzostw Wrocławia. to taka liga niby amatorska, ja grałem w I lidze w zespole Kogeneracji, ale przyszli młodzi, niektórzy grający w ligach regionalnych, więc wejście do składu jest poza moimi możliwościami. ale na niższym poziomie koledzy stwierdzili, że się przydam.
na rozkładzie jeszcze mam tej wiosny mistrzostwa Polski energetyków w siatkówce plażowej i mistrzostwa Polski na plaży.
kolega z Niemiec (wyemigrował w latach '70-tych) będąc na Święta Bożegonarodzenia namiawiał mnie na wyjazd teraz w marcu do Włoch i w maju do Chorwacji na turnieje plażówki, na razie odpuściłem, ale chyba w sierpniu zagramy razem w mistrzostwach Niemiec.

czyli wszystko poszło szybciej i lepiej niż zakładałem.

kate310 - Nie 17 Mar, 2013

Cyryl już myślałam, że zrezygnowałeś z bytności na tym forum. Gratuluję sukcesów. te drobne trudności to akurat chyba mobilizują Cię do walki. POWODZENIA - oby tak dalej :)
Cyryl - Nie 17 Mar, 2013

z pewnych względów nie mogłem pisać.

ale ja nie widzę żadnych trudności, stany przeciążeniowe są czymś naturalnym, a drobne kontuzje: wybite palce, skręcenie kostki to w siatkówce codzienność.

29palms - Nie 17 Mar, 2013

Gratuluję szybkiego powrotu do formy. Na forum piszę po raz pierwszy, przez dłuższy czas je obserwuję i z przyjemnością przeczytałam Twoje wpisy. Moja mama miała operację 2,5 roku temu. Mimo wieku (w chwili operacji miała 74 lata) lekarz zdecydował o "zamontowaniu" endoprotezy bezcementowej. Po 3 miesiącach dostała zgodę na odstawienie kuli, po kolejnym miesiącu mogła odstawić drugą. Po pół roku śmigała na 10 km spacery. Ale jej sukces był okupiony codzienną pracą nad sobą, ćwiczyła chodzenie po schodach, niezależnie od pogody codziennie spacerowała za każdym razem zwiększając dystans, itp. A na początku nie było łatwo - noga została wydłużona o 7 cm. Dlaczego to piszę akurat w Twoim wątku?
Moja mama, tak ja Ty, jest sportowcem. Teoretycznie powinnam napisać, że była - w końcu wioślarstwa już nie trenuje... Ale upór, regularność ćwiczeń pozostały do dzisiaj.

Cyryl - Pon 18 Mar, 2013

wcześniej tutaj wspomniałem o moim koledze Gieniu. emerytowany lekarz okrętowy, siatkarz amator, uroczy człowiek. kiedy byłem młody graliśmy z dziadkami, którzy mimo że słabi i grający pewnie lepiej niż ja dzisiaj, ze względu na bardzo fajny charakter powodowali, że chodziliśmy z nimi pograć. a jednym z nich był Gieniu. dzisiaj już nie gra, a starzy siatkarze zbierają się u niego na brydżyku.
otóż Gienu zadzwonił do mnie bo ma mieć operację z pytaniami jak szybko wrócić do sprawności, bo chce pojeździć na rowerze i popływać. pogadaliśmy, ale Gieniu 20 lat temu miał około 70-tki, więc dzisiaj musi mieć ponad 90 do czego oczywiście się nie przynaje.

oczywiście w jakiej będziemy sprawności w późniejszym wieku zależy od uwarunkowań genetycznych, ale też od nas samych. więc wiek jest pewnym ograniczeniem, ale nie takim bezwarunkowym.

elba - Pon 18 Mar, 2013

Cyryl gratuluję tak dużych postępów w dochodzeniu do sportowej formy. Fajnie,że na nowo można robić to co było i jest Twoją pasją. Takie optymistyczne posty dają nadzieję,że przez pracę nad sobą można wrócić do swoich ulubionych sportowych zajęć . Tak trzymaj ! :-D
Cyryl - Pon 18 Mar, 2013

wydaje mi się, że trzeba mieć swoje zdanie.
przez ponad 40 lat trenowałem sport i trochę znam swoje ciało. po operacji nie korzystałem z żadnej rehabilitacji.
w zasadzie nic się nie zmieniło, po okresie 2,5 rocznej przerwy podjąłem treningi. zmienił się tylko cel i forma treningu.

Nuta - Pon 18 Mar, 2013

Jak piszą Forumowicze wyżej, twój post daje nadzieję, że nie do końca jesteśmy skazani na nieuprawianie swoich ulubionych sportów - a przede wszystkim, żeby to robić, trzeba znać własne ciało.
Jestem pod wrażeniem, a zwłaszcza utkwił mi jakoś w głowie ten bieg bokiem i tyłem, no i po dwa schody w górę.
W każdym razie jesteś przykładem na to, jak nie dać się zapowiadanym ograniczeniom. I ten biedny operator - nie miał takiego przypadku jak ty!
Też znam swoje ciało i wiem, ze tyle z siebie nie da, co twoje, ale dobrze wiedzieć, ze gdzieś, ktoś żyje tak aktywnie, jak chce - nawet z protezą biodra.

Cyryl - Pon 18 Mar, 2013

Nuta napisał/a:
...żeby to robić, trzeba znać własne ciało...


no tak. ale oprócz tego potrzebne są własne chęci.
miałem w szpitalu kolegę na drugim łóżku po takiej samej operacji, w porównywalnym wieku.
gdy po wizycie rehabiltantek, ja ćwiczyłem co pół godziny ćwiczenia izometryczne i co godzina posuwałem z balkonikiem 50m w jedną i drugie tyle w drugą do 22:00, on ćwiczył przy dziewczynach, czyli dwa razy po 15 minut dziennie, a potem spał.

dla mnie byłby to stracony czas.
on nie zna granic swoich możliwości w ćwiaczeniach, a ja nie znam kresu moich możliwości w spaniu non stop, bo tego nigdy nie miałem czasu, ani ochoty robić.
w efekcie ja po dwóch miesiącach normalnie chodziłem bez kul, a on przyszedł o kulach.

otóż powiem taką rzecz: największym problemem wrócenia do sportu, chodzenia na salę nie były wcale względy zdrowotne.

kiedyś chodziłem na salę 6 razy w tygodniu, odbywało się to automatycznie. wracałem z pracy, obiad, pakowanie ciuchów i na salę. bez zastanowienie się nad tym i bez żadnych wątpliwości. jak chodzi się na posiłki, czy do pracy.

natomiast po 2,5 roku niechodznia, gdy miałem iść na salę opadały mnie wątpliwości:
- czy to warto?
- plecy mnie bola, albo cóś innego,
- a zmęczę się,
- a to na drugim końcu miasta,
- jest zimno, a ja będę wracał z mokrą glową,
- a nie chce mi się,
- może jest coś ciekawego w TV.

10 000 powodów, aby nie pójść.

dzisiaj mija 4 miesiące jak chodzę na salę i jeszcze nie mam dawnego automatyzmu. zawsze przed pójściem dopada mnie leń, ale jak na razie przezwyciężam się.

29palms - Pon 18 Mar, 2013

To prawda z rehabilitacją. Mama została postawiona do pionu 3 dni po operacji. Najpierw przeszła się z balkonikiem do drzwi, kiedy wróciła miała zamienić balkonik na kule. Co godzinę starała się przejść po szpitalnym korytarzu. Chodziła tylko ona i Pan z endoprotezą kolana, reszta pacjentów leżała. Raz miała przerwę jednodniową w ćwiczeniach, z winy rehabilitanta... Kazał ćwiczyć wchodzenie na schody, miała wykonać 200 powtórzeń. Tak powiedział rehabilitant i poszedł do innego pacjenta. Kiedy wrócił po dłuższym czasie i zapytał ile powtórzeń zostało wykonanych i usłyszał, że tyle ile powiedział lekko zbladł. Doświadczenie mu podpowiedziało, że zazwyczaj pacjenci wykonują jego polecenia w 10-20%.
WiktoriaBooo - Pon 18 Mar, 2013

Cyryl jak tak bardzo znasz swoje ciało i jesteś w ogóle taki naj naj naj....
sam się rehabilitujesz (manipulacje powięziowe sam sobie też robisz?); to może następnym razem olej lekarza i zrób sobie sam operację - z pewnością znasz swój organizm dużo dużo lepiej niż tam jakiś lekarz, który widzi ciebie pierwszy raz.
Cytat:
jedynie co mnie martwi, mam pewne kłopoty z bieganiem, szczególnie z takim unoszeniem nóg jak w skipinngu A (kolana wysoko)

Takiś mądry, a nie wiesz skąd to się bierze i jak temu zaradzić? Jesteś już tyle czasu po zabiegu, więc nie powinieneś mieć z tym problemów. Nie umiesz sam zlikwidować przykurczów? I rozluźnić spiętych powięzi?

Widać nie jesteś taki naj....
po co administrator/moderator odblokował ten temat?

Cyryl - Pon 18 Mar, 2013

nie jestem naj-, nie jestem wszechwiedzący.
i co najważniejsze nikomu nie narzucam swojej drogi postępowania.

przedstawiam ją.
dlatego, że jest diametralnie różna od postępowania większości ludzi z tym schorzenim.
wiem, że przeciętny 56-latek nie trenuje 6 razy w tygodniu, dlatego nikogo nie przkonywuje do tego, ale też chcę, aby moje zdanie uszanowano.

lekarz zrobił swoje, powiedział co nie wolno i jego rola się skończyła. on za mnie nic już nie zrobi. potem zaczyna się własna praca.

jak chcesz sama olać lekarza - olej Twoja sprawa, ja nie rządam niczego od Ciebie, Ty nie rządaj ode mnie.

przypomnę, że większość ludzi narzekała na wizyty pooperacyjne, trakowane przez lekarzy dość lekko.
ja na wizytę 2 miesiące po operacji przygotowałem kartkę z wszystkimi pytaniami jakie miałem.
może ktoś przed wizytą dzięki temu spisze swoje wątpliwości, pytania.

nie wiem czy tak robią geniusze, ale dla mnie to codzienność, szczególnie chodząc na zakupy.
czy trzeba być według Ciebie naj-, żeby na to wpaść?

ja z tego pisania nic nie mam, przez jakiś czas temat był zablokowany, a ja nie brałem udziału w forum. ale na PW i telefonicznie miałem parę rozmów z ludźmi, których to zainteresowało.
więc może ktoś coś dla siebie znajdzie.

jeżeli faktycznie tak bardzo Cię razi co piszę, zgłość władzom forum, ale wtedy rządaj wykasowania całego tematu - ja się podporządkuje.

przypomniały mi się jeszcze dwie rzeczy:

1. przez 2,5 roku ja wogóle się nie ruszałem i przede wszystkim musiałem odbudować mięśnie, a ruchomość w stawach, sprawność wymusza sytuacja na boisku podczas gry, czego większość ludzi nie będzie robić.

2. poza tym różnię się jeszcze jedną ważną rzeczą: ja mam 58 lat, pogram jeszcze nie więcej jak 5, może 8 lat. ja nie mogę być sprawny później, ja nie mogę zaczekać, co możesz zrobić Ty. ja muszę być sprawny tu i teraz, natychmiast.
stąd u mnie całkiem inna motywacja, której większość ludzi nie rozumie.

Nuta - Wto 19 Mar, 2013

Nie rozumiem agresji Wiktorii, już ten kurczak z awatarku jest taki jakiś zły.
Forum, jak każde inne, służy do wymiany poglądów, a kiedy się stanie forum kontroli, skreślania, zamykania, zmieniania postów, usuwania - to kiedyś zamieni się we wzajemne ochy, achy i ciumcianie, a nie o to chodzi na żadnym forum!
Już i tak wiele ciekawych ludzi nie pisze, a szkoda.
Nie odnoszę wrażenia, ze Cyryl kreuje się na "naj".
Taka jest jego droga z endo, czy trudno to zrozumieć?
Przecież każdy ma własną głowę, w niej rozum - i postępuje tak, jak mu ten rozum nakazuje! Więcej wiary w siebie! :-)

dorka - Wto 19 Mar, 2013

Podziwiam Cyryla za jego osiągnięcia i determinację, aby odzyskać pełną sprawność
Natomiast wypowiedzią Wiktorii jestem zbulwersowana.

Przy okazji, Forum jest bardzo potrzebne, ma niepodważalne zasługi, ale uważam, że cenzurowanie postów jest nie na miejscu.
W sprawach kontrowersyjnych wystarczyłby komentarz Adminek.
Oczywiście nie dotyczy to trolli, tak jak to jest na innych forach.
Pozdrawiam serdecznie.

asia567 - Wto 19 Mar, 2013


madi - Sro 20 Mar, 2013

Jeeej :roll: . Zupełnie nie rozumiem tej agresji w stosunku do Cyryla w poście Wiktorii.
Ja osobiście cieszę się, że ten temat został odblokowany bo jego historia jest dla mnie mega pozytywna, zawsze napawa mnie optymizmem bo pokazuje, że po endo nie musi być tak źle jak powszechnie się wydaje. Wiadomo, że nie u każdego będzie jak u Cyryla bo on jest specyficznym przypadkiem, który według mnie należy podziwiać a nie krytykować.
A poza tym, jeżeli nie podoba Ci się to co Cyryl pisze/robi i jak robi to po prostu nie czytaj jego historii...

Milano - Wto 26 Mar, 2013

Cześć
Dawno nie zaglądałam na forum. Moje, już półtoraroczne endo, spisuje się tak świetnie, że o nim zapominam...
Cyryl, witam w klubie aktywnych!

Dobra_Wrozka - Wto 26 Mar, 2013

Cyryl napisał/a:
poza tym różnię się jeszcze jedną ważną rzeczą: ja mam 58 lat, pogram jeszcze nie więcej jak 5, może 8 lat. ja nie mogę być sprawny później, ja nie mogę zaczekać, co możesz zrobić Ty. ja muszę być sprawny tu i teraz, natychmiast.
stąd u mnie całkiem inna motywacja, której większość ludzi nie rozumie


-ja rozumiem :thumbup: lepiej wyciskac tu i teraz niz czekac, zycie jest krotkie.

Edi - Czw 11 Kwi, 2013

Cyryl, brawo!!! od samego początku uwielbiam czytać Twoje posty :mrgreen: mobilizujesz do działania :) Milano, dzięki Tobie w poniedziałek wyruszam na pierwsze zajęcia jogi ;-) tak więc ludzie aktywni piszcie dalej i wspólnie cieszmy się z naprawionych nóżek :mrgreen:
Cyryl - Sob 13 Kwi, 2013

po rozmowie z paroma ludźmi zdecydowałem umieścić w sieci parę filmików o ćwiczeniach.
jest parę ćwiczeń jakie stosowałem zaraz po operacji i jest parę ćwiczeń jakie robię dzisiaj na sali na rozgrzewkę przed treningiem.

dorka - Sob 13 Kwi, 2013

Cyryl, moje gratulacje.
Jestem pełna podziwu dla Twojej sprawności (zdążyłam zapisać link przed usunięciem).
Nie sądzę, żeby wielu zdrowych mężczyzn, w Twoim wieku, nie mających nigdy problemu z biodrami, było fizycznie tak sprawnych jak Ty :-)

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

Na Forum Bioderko nie publikujemy filmików z ćwiczeniami ani gotowych zestawów. Byłeś już wielokrotnie o tym informowany. Złamałeś Regulamin kolejny raz. Kolejny raz będzie niósł za sobą właściwe następstwa.

Administrator

dorka - Nie 14 Kwi, 2013

Kingo wybacz, wiem... każdy człowiek jest inny, co jednemu pomoże, drugiemu zaszkodzi itd.
Gdyby tak było naprawdę, to cała medycyna nie byłaby nauką, nie byłoby standartów w leczeniu.
Można sobie z tego nie zdawać sprawy, ale na Forum naprawdę są myślący ludzie, którzy wybraliby z tego tylko te wiadomości, które akurat dla nich byłyby najbardziej przydatne. Można by też wymienić przy okazji swoje opinie i spostrzeżenia. Przepraszam, ale czasami czuję się ubezwłasnowolniona.
Tyle moich uwag, wiem, że włożyłam kij w mrowisko.
Dlaczego o tym piszę? Bo Forum to uważam za jedno z najlepszych (a znam ich b.dużo), jest mi szczególnie bliskie, bo w trudnych chwilach przed operacją, było dla mnie prawdziwą skarbnicą wiedzy zgromadzoną w jednym miejscu. Bardzo mi w tym czasie pomogło i za to jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam
dorka

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

dorka napisał/a:
Można sobie z tego nie zdawać sprawy, ale na Forum naprawdę są myślący ludzie, którzy wybraliby z tego tylko te wiadomości, które akurat dla nich byłyby najbardziej przydatne. Można by też wymienić przy okazji swoje opinie i spostrzeżenia. Przepraszam, ale czasami czuję się ubezwłasnowolniona.

Dorka ćwiczenia można znaleźć wszędzie - wystarczy wpisać w googlach, czy na youtube, ale na Forum tego nie będzie. Takie są założenia Fundacji. Mamy pomagać i propagować właściwe podejście do problemu. Szczególnie przy chorych biodrach, bo to tutaj na ściąga.

Ludzie idąc na siłownię źle wykonują ćwiczenia, bo widzą przyrządy i korzystają z nich bezmyślnie. Ćwiczenia znajdzie się wszędzie. My chcemy pokazać, że można inaczej i mądrzej.

dorka - Nie 14 Kwi, 2013

My chcemy pokazać, że można inaczej i mądrzej.
Tak, tylko to sprowadza się do rady...udaj się do dobrego terapeuty/rehabilitanta.
Jak ktoś nie ma kasy, pozostaje sam sobie, musi po omacku szukać, albo rezygnuje całkowicie z rehabilitacji, tak jak ja.
Na szczęście (jak do tej pory) czuję się dobrze i nic mi nie dolega, mimo, że wieszczono mi całkiem coś innego.
Wzięłam przykład ze znajomych (w moim wieku endo biodra ma już dużo osób), które poza nfz nigdy nie korzystały z płatnej reha i świetnie funkcjonują.

Jak ktoś trafił, lub zna jakieś fajne linki z ćwiczeniami, to proszę o przesłanie na pw.
Z góry dziękuję.

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

dorka napisał/a:
My chcemy pokazać, że można inaczej i mądrzej.
Tak, tylko to sprowadza się do rady...udaj się do dobrego terapeuty/rehabilitanta.


Z całym szacunkiem Dorka.... chyba nie czytasz Forum dokładnie. Poczytaj wypowiedzi Fizkoma, Wendy, Piotrka Medica oraz wielu innych osób.
Działalność Forum sprowadza do rad "udaj się do terapeuty"? Pominęłaś chyba Warsztaty organizowane przez Fundację.
A odsyłanie do terapeuty jest właściwe i odpowiedzialne, bo nikt nikogo nie uleczy przez internet. Można tylko zaszkodzić. To Forum ma się właśnie różnić od dziesiątek innych, gdzie ludzie leczą się nawzajem.

dorka napisał/a:
Na szczęście (jak do tej pory) czuję się dobrze i nic mi nie dolega, mimo, że wieszczono mi całkiem coś innego.

I bardzo się z tego cieszę. I oby tak zostało. Nie wiem też, kto Tobie wieszczył coś innego.
dorka napisał/a:
Wzięłam przykład ze znajomych (w moim wieku endo biodra ma już dużo osób), które poza nfz nigdy nie korzystały z płatnej reha i świetnie funkcjonują.

Każdy bierze wzór z kogo chce i postępuje jak chce.
Powtórzę raz jeszcze - na tym Forum nie będzie podanych gotowych zestawów ćwiczeń. Dlaczego? Setki razy już to było omawiane i tłumaczone.

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

Fundacja i Forum Bioderko są otwarte na różne formy terapii, ale nie na nieprofesjonalne, domorosłe rady dot. leczenia stawów po ENDO, czy innych zabiegach operacyjnych. Nie możemy pozwolić aby Forum zostało zaśmiecone takimi treściami. Stoimy na straży i jesteśmy odpowiedzialni za jego wysoki poziom. Dzięki temu mogliśmy wielokrotnie pomóc i uchronić przed nierozważnym działaniem.

Administracja Forum

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

na tych filmikach jest wyraźne napisane, że niektóre ćwiczenia są NIEWSKAZANE dla osób po operacji stawów.

a natomiast co do fachowości, to gdybym polegał na nich, to dzisiaj właśnie zaczynałbym chodzić bez kul. ale za to według nich według fachowego, profesjonalnego programu.

ja nikomu nie polecam, nikomu nie narzucam swojego sposobu postępowania w odróżnieniu od fachowców, którzy nie widzą jednej rzeczy, że ja po prostu nie mieszczę się zakresie ich pacjentów i początkowo chcieli mnie wcielić w swoją uniwersalną terapię dla wszystkich.

co więcej na kontrolach w szpitalu gdzie byłem operowany, lekarza interesował wynik oraz, co oczywiście wzbudzi zdziwienie fachowców, sposób osiągnięcia tego efektu. czyli są raczej otwarci i mniej konserwatywni.

jeżeli któryś z fizjoterapeutów powiedziałby w lipcu, że w 8 miesięcy po operacji wrócę do gry w pełnym zakresie, a w 9 miesięcy będę gotów do mistrzostw Polski (oldboy-ów), zgłosiłbym się w ciemno, posłusznie stosowałbym się do zaleceń, niezależnie od kosztów i w każdym miejscu kraju.

Fizkom - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl,
O umieszczaniu filmów (linków) instruktażowych dot. rehabilitacji, po operacji stawu biodrowego, na tym Forum było już wiele razy pisane. Regulamin Forum powinieneś znać i go przestrzegać. Nie będzie żadnych wyjątków :!: Takie instruktażowe materiały, powielane potem bezkrytycznie (tak na próbę) przynoszą więcej szkody niż pożytku. Konsekwencje są opłakane. Piszę o tym w oparciu o moje długoletnie, złe doświadczenie zawodowe w tym temacie. Moimi pacjentami po ENDO byli przeciętnie wysportowani, Ci poniżej średniego poziomu i sportowcy. Cześć z nich korzystała z instruktażowych informacji (kateczki, filmiki internetowe) dot. rehabilitacji i zawsze wracali do gab. fizjoterapeuty. Zawsze z problemami. Często nie do odwrócenia. Ty dokładnie mieścisz się w przedziale sprawności pacjentów trafiających do gab. fizjoterapeutycznych. Nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Poziom Twojego usportowienia nic tutaj nie zmienia. No, może trochę przeszkadza bo chcesz szybko jak pisałeś ...."tu i teraz.....".

Oczywiście zachęcam Ciebie do korzystania z Forum, dzielenia się swoimi sukcesami z jego użytkownikami.
Oczywiście, masz również możliwość kontaktu z zainteresowanymi "Twoimi ćwiczeniami". Nic nie stoi na przeszkodzie aby odbywało się to poprzez choćby YouTube. Możesz ogłaszać się gdzie chcesz, jak chcesz i kiedy chcesz. Na tym Forum - NIE :!:
Dlaczego? Dlatego, że wszyscy administrujący nim, starają się zapewnić (i robią to) jak najwyższy jego poziom. Twój instruktaż tego nie gwarantuje. Dobre intencje to zbyt mało. Potrzebna jest wiedza i wieloletnie doświadczenia aby móc dawać konkretne, spójne i odpowiedzialne zalecenia w szerszym gronie osób.

Życzę powodzenia i sukcesów w życiu sportowym. Zawsze staraj się patrzeć w przyszłość nieco dalej niż tylko na osiągnięcie sukcesu ...."tu i teraz.....".

Fizkom

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

to nie są żadne filmy instruktażowe. żadnych instruktarzy nie chcę nikomu udzielać.

moim zdaniem forum jest do dzielenia się doświadczeniami, a bardzo przepraszam, ale ja mam tylko takie doświadczenia jakie mam.

natomiast bardzo zdziwiło mnie określenie: że to jest zaśmiecanie forum.
rozumiem, że to co przedstawiłem może być dla innych niewskazane, co uwzględniłem, ale nie jest to śmieciem, bo w moim przypadku zdało egzamin o wiele lepiej od metod fachowych.

może gdyby jakiś otwarty fachowiec przejrzał to, doradził, wstawił trochę swojego, złe rzeczy jakie robiłem wyeliminował, lepsze zmodyfikował, dodał swoje i z tego ulepił coś nowego, być może wtedy więcej osób by na tym skorzystało.

na to skrycie liczyłem.

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
bo w moim przypadku zdało egzamin o wiele lepiej od metod fachowych.

hmmm z metod fachowych nie korzystałeś, więc nie masz porównania
Cyryl napisał/a:
dodał swoje i z tego ulepił coś nowego, być może wtedy więcej osób by na tym skorzystało.

ale to ciągle opiera się na "leczeniu" przez internet

Jeśli potrafisz czytać ze zrozumieniem, to byś zauważył, że na Forum propagujemy zupełnie coś innego; zaakceptowałeś Regulamin, więc się dostosuj do tutejszych zasad.

Fizkom - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
rozumiem, że to co przedstawiłem może być dla innych niewskazane, co uwzględniłem, ale nie jest to śmieciem, bo w moim przypadku zdało egzamin o wiele lepiej od metod fachowych.

O tym czy zdało to egzamin nic jeszcze nie wiesz. Przekonasz się o tym za kilka lat. Może szybciej. Niestety ....
Cyryl napisał/a:
może gdyby jakiś otwarty fachowiec przejrzał to, doradził, wstawił trochę swojego, złe rzeczy jakie robiłem wyeliminował, lepsze zmodyfikował, dodał swoje i z tego ulepił coś nowego, być może wtedy więcej osób by na tym skorzystało.

A kto i w jaki sposób będzie kwalifikował te osoby do Twoich ćwiczeń? Przez internet? Na podstawie RTG? Na podstawie oświadczenia "chcę być zdrowy i sprawny"? To o czym piszesz jest niemożliwe i po prostu niezgodne z wiedzą medyczną.

Fizkom

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

kinga napisał/a:
Cyryl napisał/a:
bo w moim przypadku zdało egzamin o wiele lepiej od metod fachowych.

hmmm z metod fachowych nie korzystałeś, więc nie masz porównania ...


tu akurat się mylisz, kiedy ja zaczynałem biegi i podskoki, zaproponowano mi naukę chodzenia.
wtedy gdy ja wchodziłem na salę operowani ze mną właśnie odstawiali kule.
oczywiście są to fachowe metody, ale nie dla mnie.

poza tym większość tych ćwiczeń jest wynikiem mojej pracy.

natomiast lekarz operujący mnie w marcu na konsultacji, gdy zapytałem się czy nie za ostro, powiedział: jeżeli w pańskim przypadku daje to rezultaty, to znaczy że jest dobrze.

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

Fizkom napisał/a:
...To o czym piszesz jest niemożliwe i po prostu niezgodne z wiedzą medyczną.

Fizkom



tego nie przeczę, ale to co proponuje mi ta przytaczana wiedza medyczna po prostu mnie nie satysfakcjonuje.

Fizkom - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
natomiast lekarz operujący mnie w marcu na konsultacji, gdy zapytałem się czy nie za ostro, powiedział: jeżeli w pańskim przypadku daje to rezultaty, to znaczy że jest dobrze.

Na jakiej podstawie to ocenił? Chyba na podstawie badania obrazowego. Bo innych "narzędzi" nie posiada oprócz skalpela.

F.

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
tu akurat się mylisz, kiedy ja zaczynałem biegi i podskoki, zaproponowano mi naukę chodzenia.

Proszę, pochwal się, co to były za fachowe metody, bo jeszcze tego nie opisywałeś.
Cyryl napisał/a:
natomiast lekarz operujący mnie w marcu na konsultacji, gdy zapytałem się czy nie za ostro, powiedział: jeżeli w pańskim przypadku daje to rezultaty, to znaczy że jest dobrze.

Różnica między lekarzem a fizjoterapeutą oraz różnice pomiędzy punktem ich "patrzenia na pacjenta" była wielokrotnie omawiana na tym Forum. Wystarczy poczytać i otworzyć swój umysł.

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

byłem dokładnie badany (moim zdaniem), było zdjęcie stawu operowanego i stawu zdrowego, porównanie ze zdjęciem po operacji i przed operacją.
tak jak wcześniej przychodzę z listą pytań i nie daję się spławić. a co ciekawe zostało to zaakceptowane. i dwa miesiące po operacji i w marcu moja wizyta trwała prawie godzinę.

nie mam zamiaru Was przekonywać.
uważacie mnie za ciemnego - OK. niech będzie, ale ja się z tym bardzo dobrze czuję.
nie mam pojęcia jakie są relacje między lekarzami i fizjoterapeutami.
ja nie mam czasu się zajmować takim zabawami, ledwo wystarcza mi czasu na pracę, trening i rodzinę.

dlaczego tak trudno przyjąć, że każdy jest inny, a różnice czasem są kolosalne.

jeżeli kazałbym przeciętnemu człowiekowi przebiec maraton, część z nich zmarłaby z wycieńczenia lub na zawał, ale są ludzie dla których jest to nieszczególny wysiłek.

dlatego uważam, że są rzeczy, które dla jednych będą niebezpieczne, a dla drugich zbawienne.

Fizkom - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
byłem dokładnie badany (moim zdaniem), było zdjęcie stawu operowanego i stawu zdrowego, porównanie ze zdjęciem po operacji i przed operacją.

No dobrze Cyryl. Widzę, że przechodzimy do konkretów. To lubię najbardziej. Na tym opiera się moja praca.
Oczywiście przed usunięciem przez Admina linku z Twojego postu, obejrzałem filmiki jakie zamieściłeś. Byłem ciekaw jak sobie radzisz po operacji przy jednocześnie dużych ambicjach sportowych. Lubię wiedzieć o czym piszę. Lubię poznawać nowe pomysły na zdrowie. Jestem na nie w pełni otwarty.

Jestem pewien, że praca ortopedy została wykonana na jak najwyższym poziomie. Dowodem są dobre wyniki RTG stawu biodrowego i uznanie samych ortopedów z ich dzieła.

Jednak jest jeszcze jeden a właściwie kilka problemów.

Liczy się nie tylko to jak została osadzona ENDO. Dla Twojego powrotu pełnego do zdrowia najistotniejsze jest jak Twoja noga zachowuje się podczas tej funkcji, do której została stworzona - PODPORU. I tutaj niestety sytuacja zaczyna się komplikować ponieważ jest on wyraźnie nieprawidłowy. Tego zupełnie nie uwzględniasz w swoim instruktażu. Ba, Ty nawet o tym nie wiesz. Bo niby skąd? Ze zdjęcia RTG? U fizjoterapeuty nie byłeś ostatnio. Opierasz się na wiedzy lekarza, który wykonuje operacje ale nie może jednak przeprowadzić pełnego i gruntownego badania funkcjonalnego. Zdobył wykształcenie przecież w innym kierunku.

Sugeruję, mimo różnic zdań, wizytę u dobrego fizjoterapeuty i zwrócenie uwagi na niektóre aspekty. Niektóre bo pełna i kompletna ocena tego jak funkcjonujesz możliwa jest po przeprowadzonym dokładnym wywiadzie, badaniu funkcjonalnym i palpacyjnym.

1. nieliniowe ustawienie stawu kolanowego prawego. Nazywa się to dysfunkcją w odwiedzeniu i rotacji zewnętrznej. Skutkuje przeciążeniem więzadła Pobocznego Piszczelowego i przedziału piszczelowo-łąkotkowego w stawie. Bioderka długo zmagające się z tym problemem wiedzą o czym mówię. Ból od strony przyśrodkowej kolana bywa nieznośny.

2. przedrost prawego kolana. Twoje więzadło Krzyżowe Przednie jest przeciążone. jego propriocepcja zaburzona. Jako sportowiec, wiesz o czym mówię. Pracując nad tym problemem mógłbyś poprawić fazę lądowania po wyskoku. Zresztą podczas niego wyraźnie widać jak unikasz obciążenia właśnie nogi prawej. Warto to przepracować bo będą kłopoty w przyszłości.

3. niestabilność prawej stopy i jej koślawe ustawienie. Zobacz czy na tej stopie nie Tworzy się przypadkiem Hallux Valgus. Niestety w butach tego nie widzę.

4. niestabilność miednicy w fazie podporowej na prawej nodze. Jakiego typu? Trudno mi odpowiedzieć bo ruch wykonujesz w ubraniu. jedno jest pewne, będzie to skutkowało problemami w obrębie tułowia, kręgosłupa i/lub stawu biodrowego . To może być zresztą pierwotna przyczyna Twoich problemów ze stawem biodrowym. Niezauważona wcześniej. Koniecznie trzeba przepracować stabilność miednicy. W niej zatopiona jest przecież składowa stawu biodrowego - panewka.

5. Twój tułów ustawiony jest asymetrycznie. Szyja i Twoja głowa są w w skłonie w lewo z obniżonym barkiem prawym. To świadczyć może o niestabilności Twojego tułowia w fazie podporowej na prawej nodze właśnie. Do tego dochodzi wydechowe ustawienie prawej kopuły przepony. Myślę, że pracując nad nią mógłbyś poprawić swoją wydolność.

Cyryl. Zadałem sobie trud napisania o tym po to abyś przede wszystkim mógł powiedzieć za 10 lat, że nie masz jakichkolwiek problemów bólowych. Nie piszę o stawie bordowym prawym ale o całym Twoim organizmie. Właśnie dlatego powstało to Forum. Umiejętność leczenia to w dużej mierze umiejętność przewidywania.
I jeszcze raz: Cyryl idź do dobrego fizjoterapeuty
I jeszcze raz: przestrzegam przed umieszczaniem jakichkolwiek materiałów instruktażowych na Forum. W świetle tego co napisałem są one dla naszych podopiecznych bezwartościowe.

Pozdrawiam,
Fizkom

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

Fizkom napisał/a:
...I jeszcze raz: Cyryl idź do dobrego fizjoterapeuty...


gdybyś przeczytał mój post z września, dowiedziałbyś się, że byłem w gabinecie RehaPlus polecanym na tym forum, we Wrocławiu polecanym jako najlepszy.
byłem badany przez podobnież bardzo dobrego fizjoterapeuty.
trwało to też dość długo.

nie miał żadnych zastrzeżeń do moich ćwiczeń. dodatkowo na moje pytanie odnośnie siłowni 2 miesiące po operacji lekarz zalecał umiar, fizjoterapeuta z RehaPlus twierdził, że nie ma żadnych przeciwwskazań.
we wszelkich ćwiczeniach jakie wykonywałem on nie widział nic złego, dodał swoje, między innymi ściskanie piłki kolanami, czy wspięcie się na jednej nodze z wypchnięciem miednicy do przodu.

natomiast jeżeli chodzi o kolana, to raczej miałem początkowo kłopoty przeciążeniowe z lewym, bo asekuracyjnie chroniłem prawą nogę. teraz jest OK.

to było nakręcone na sali w tydzień po pęknięciu żebra po 6 dniach pauzowania, więc w paru przypadkach inaczej wykonuję rozgrzewkę niż normalnie, bez przewrotów i padów.

natomiast to przed czym przestrzegasz jest chyba trochę na wyrost.

mam znajomych grających w siatkówkę starszych ode mnie.
wspomniany tutaj kiedyś Gieniu mający halluxy (których nie mam, w domu chodzę boso i w lecie na wyjazdach oraz gram na piachu), zakończył grać w siatkówkę po 80-tce. dzisiaj jest ponad 90-latkiem w miarę sprawnym, jeżdżącym na rowerze, pływającym, szczęśliwym staruszkiem, ale z halluxami. jeżeli te halluxy zapewniłyby mi tak długowieczną sprawność - jestem gotów.
kolega Mundek były rozgrywający o takim artretyzmie w palcach rąk, że musiał rozgrywać dołem dyszlem, ale robił to do 79 roku życia.
oni w myśl współczesnej medycyny powinni funkcjonować na poziomie wysiłku dziecka w żłobku i podobnym intelekcie.
tym bardziej Gieniu sam emerytowany lekarz traktujący wskazania lekarzy w stosunku do siebie z przymrużeniem oka.

to co robię mój wybór, ja Cię nie zachęcam na zmianę Twojego postępowania i Ty uszanuj mój wybór.
to takie trudne?

ps. przypomniało mi się: moja żona ma halluxy, może to ze mnie na nią przeszło.

kinga - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
gdybyś przeczytał mój post z września, dowiedziałbyś się, że byłem w gabinecie RehaPlus polecanym na tym forum, we Wrocławiu polecanym jako najlepszy.
byłem badany przez podobnież bardzo dobrego fizjoterapeuty.

Prawdopodobnie nie czytasz dobrze Forum, ponieważ nigdzie na tym Forum nikt nie polecał RehaPlus we Wrocławiu.
Cytat:
to co robię mój wybór, ja Cię nie zachęcam na zmianę Twojego postępowania i Ty uszanuj mój wybór.
to takie trudne?

Sam prosiłeś o wypowiedzenie się na temat wykonywanych ćwiczeń:
Cyryl napisał/a:
może gdyby jakiś otwarty fachowiec przejrzał to, doradził, wstawił trochę swojego, złe rzeczy jakie robiłem wyeliminował, lepsze zmodyfikował, dodał swoje i z tego ulepił coś nowego, być może wtedy więcej osób by na tym skorzystało.

na to skrycie liczyłem.

więc nie rozumiem Twojego oburzenia

Fizkom - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
przypomniało mi się: moja żona ma halluxy, może to ze mnie na nią przeszło.

Myślę, że nie. Paluchy Koślawy ew. Paluch Sztywny nie są zaraźliwe. Dziedziczne też nie. Są wyrazem nieprawidłowej pracy stopy i wynikiem nieliniowego ustawienia kończyny dolnej podczas podporu.

Fizkom

Cyryl - Nie 14 Kwi, 2013

Kinga nie wkładaj nie moich słów i pojęć w moje usta.

nie jestem oburzony tylko nieco rozbawiony.

Nuta - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl, możesz mi na priva przesłać linki do filmików?
Dziękuję.

AgaW - Nie 14 Kwi, 2013

Cyrylu, nie będę roztrząsać tematu filmików-bo zdanie Adminów Forum na ten temat już znasz.
Piszesz że byłeś badany przez Fizjo i że nikt nie zauważył u Ciebie symptomów o których napisał Ci Fizkom.
Być może tak krótko po operacji nie były jeszcze widoczne, z czasem mogły się pogłębić i ulec utrwaleniu. Być może osoba, która Cię oglądała nie ma aż takiej wiedzy i zapewne takiego doświadczenia jak Fizkom aby zauważyć te objawy ( zapewne tak właśnie było ).
Chcesz być sprawny i sport jest Twoim życiem więc warto by było znaleźć terapeutę który poradziłby sobie z tym o czym Fizkom wspomniał, abyś kiedyś nie miał kłopotów w przyszłości i mógł zawsze cieszyć się aktywnością-bo choć wydaje Ci się pewnie że on przesadza to niestety zwykle się nie myli w diagnozach-jest zbyt dobrym fachowcem w swoim zawodzie. Pomyśl o tym już teraz bo rehabilitacja to inwestycja w swoją przyszłość.

zozo - Nie 14 Kwi, 2013

Cyryl zgadzam się z Tobą w 100%. Dzięki takim osobom czasem na forum powieje świeżym powietrzem. Bez takich osób robi się nudno a po wykręceniu nadmiaru wody niewiele zostaje treści, skoro nawet nie chcą pokazać technik chodzenia o kulach :O . Ciekawe słowny opis jest OK, ale pokazać na filmie to już zaszkodzi pacjentowi :mrgreen: . Proponuję opis słowny - definicję w jakiej kolejności stawia się nogi i kule - również usunąć, bo jeszcze ktoś zrobi sobie krzywdę :mrgreen: .

Ciekawa jestem Twoich filmików - prześlij proszę na priva - zakazany owoc zawsze smakuje najlepiej :wink: . Jeśli zrobię sobie krzywdę, to biorę całą odpowiedzialność na siebie.

dorka napisał/a:
......Jak ktoś nie ma kasy, pozostaje sam sobie, musi po omacku szukać, albo rezygnuje całkowicie z rehabilitacji, tak jak ja. Na szczęście (jak do tej pory) czuję się dobrze i nic mi nie dolega, mimo, że wieszczono mi całkiem coś innego......

Widziałam, jak chodzisz na warsztatach w Krakowie - SUPER !!! Uważam, że najbardziej pomogły Ci długie spacery z kijkami - o ile sobie przypominam jesteś zmuszona do sklepu po codzienne zakupy chodzić dosyć daleko. Ja niestety wożę się samochodem i to nie jest dobre :roll: .

Generalnie za mało chodzę. Po domu, po biurze a tak to wszędzie samochód - zdrowi ludzie bez problemów z biodrami wysiadają z wiekiem przy takim trybie życia. Młodzież, która spędza coraz więcej czasu przed komputerem, telewizorem, zamiast pobiegać z piłką, powspinać się po drzewach - to ogromny problem - 90% dzieci i młodzieży przy takim trybie życia ma wady postawy - to opinia ortopedy, który robi "przeglądy" w szkołach podstawowych.

Dlatego BRAWO Cyryl !!! ;)

elkar - Nie 14 Kwi, 2013

do usunięcia
Fizkom - Nie 14 Kwi, 2013

Dziewczyny !!! Nie szkoda czasu i klawiatury?
Najlepszy sposób aby obejrzeć filmiki Cyryla to wejść z Nim w kontakt mailowy. Regulamin Forum nie zostanie złamany, moderatorzy Forum wolni od konsekwencji ich zastosowania w praktyce a wszyscy zainteresowani szczęśliwi z faktu posiadania. Do dzieła ......

W dziale Polecane Gabinety jest rozróżnienie na te zweryfikowane i czekające na weryfikację. Trzeba na to zwracać uwagę.

Fizkom

Libra - Nie 14 Kwi, 2013

elkar napisał/a:
Poniekąd tak Były warsztaty realizowane przez Reha+. I jak widać na ich stronie internetowej, mają swoje punkty w różnych miejscach kraju. Pewnie o to chodziło, w wypowiedzi "polecane na forum". Stąd mógł wypływać wniosek, że skoro realizowała "firma" warsztaty polecane na forum, to warto tam udać się w celu zasięgnięcia opinii.



Tu by trzeba było być chyba całkowitym ignorantem, by mysleć inaczej. Skoro promowana i polecana jest marka, to chyba logiczne, że nie tylko poszczegfólne punkty. To marka powinna zadbać o to, by nie było zakalca w cudownym cieście.
Statystyczny Kowalski pokieruje się marką i to raczej oczywiste, przynajmniej na pierwszy rzut. :roll:

Cyryl - Pon 15 Kwi, 2013

może źle się wyraziłem o tym RehaPlus, ale o nich dowiedziałem się właśnie z tego forum.
potem zebrałem opinie w sieci, z tego forum też. a przede wszystkim sprawdziłem czy nie ma negatywnych.

ps.
w większości wypadków awatary obrazują charakter użytkownika.

elkar - Pon 15 Kwi, 2013

do usunięcia
Cyryl - Sro 17 Kwi, 2013

Fizkom napisał/a:
...Sugeruję, mimo różnic zdań, wizytę u dobrego fizjoterapeuty...
...I jeszcze raz: Cyryl idź do dobrego fizjoterapeuty...


rady bardzo cenne, ale zrobiłem to we wrześniu tamtego roku.
wydaje mi się, że gabinet rehabilitacyjny wybrałem dobrze, oparłem się na wielu pozytywnych opiniach.
jednak widać i ocena i zalecenia są różne.
więc jako laik przestaję być stroną w sprawie, a właściwość oceny i wskazówek muszą już rozstrzygnąć między sobą fachowcy.

Fizkom - Sro 17 Kwi, 2013

Cyryl napisał/a:
rady bardzo cenne, ale zrobiłem to we wrześniu tamtego roku.

Cyryl
Mamy koniec kwietnia 2013. Od Twojej wizyty u fizjoterapeuty minęło 7 miesięcy. Obudź się ......

Fizkom

Cyryl - Sro 17 Kwi, 2013

no tak, ale we wrześniu tamtego roku Twoje opinie o moim postępowaniu również były negatywne.

więc podejrzewam, że cotygodniowa wizyta w takim gabinecie nic by tu nie zmieniła.

Fizkom - Sro 17 Kwi, 2013

Cyryl. Poddaję się. Już nic i niczego nie chcę Ci tłumaczyć ..........

F.

tinapl - Sob 20 Kwi, 2013

A ja dziś pierwszy raz wsiadłam za kierownicę i sobie pojeździłam moim autkiem :) było Ok, chociaż dziwnie :) , jestem 7,5 tygodnia po operacji. Po domu kilka razy chodziłam bez kul, ale krótkie dystanse :) . Wiele się muszę jeszcze nauczyć :) , to chodzenie to nie taka łatwa sprawa-głowa to największe moje ograniczenie :)
Fizkom - Sob 20 Kwi, 2013

tinapl,
Tak, tak, tak. Głowa - od niej zależy najwięcej i tam wszystko się zaczyna.

Powodzenia,
Fizkom

Cyryl - Sro 01 Maj, 2013

dopiero po zamieszaniu w temacie Co dzisiaj robiłaś/łeś? mniej więcej zrozumiałem o co chodzi.

otóż chodzi o trudności w zrozumieniu innej osoby.

wyobraźmy sobie, że do chirurga plastycznego przychodzi kobieta z pokiereszowaną twarzą po wypadku, lekarz proponuje: zrobimy nos, wokół oczu, uszy itp.
na to pacjentka: wygląd dla mnie jest sprawą drugorzędną, mam męża - jestem szczęśliwa, ale proszę mi zrobić tak usta, abym mogła śpiewać, bo to moje życie.

otóż każdy z nas ma inne cele, marzenia i priorytety, co wydaje mi się źle zostało zrozumiano.
podobało mi się w szpitalu gdzie mnie operowano i w RehaPlus to że od początku uwzględniono, to co chcę osiągnąć, chociaż lekarz otwarcie powiedział: nie wiem, z takimi jak pan nie miałem żadnego doświadczenia. w RehaPlus doradzono parę rzeczy.

i tu na forum przedstawiając swój sposób postępowania, większość użytkowników powiedziała: masz robić inaczej, masz inne cele.
nagle okazało się, że nie mam żyć swoim życiem, iść do swoich celów, spełniać swoje oczekiwania i dążyć do swoich celów.

powinienem żyć życiem innych, iść do celów innych, spełniać oczekiwania innych i dążyć do marzeń innych obcych mi osób.

a ja chcę być sobą i żyć swoim życiem, mam swoje cele i swoje marzenia.
i odwrotnie nikogo nie namawiam, aby zmienił swoje priorytety życia, ale po prostu chcę zachować swój wybór, swoją wolność.

Fizkom - Sro 01 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
i tu na forum przedstawiając swój sposób postępowania, większość użytkowników powiedziała: masz robić inaczej, masz inne cele.
nagle okazało się, że nie mam żyć swoim życiem, iść do swoich celów, spełniać swoje oczekiwania i dążyć do swoich celów.

Cyryl, źle zrozumiałeś. Nikt na Forum nie starał się wpłynąć na określenie Twoich CELÓW. Jeśli są one w zakresie Twoich możliwości nic nie stoi na przeszkodzie abyś dążył do ich osiągnięcia. To co próbowano Ci zasugerować / podpowiedzieć na Forum to SPOSÓB w jaki możesz osiągnąć ten cel. Nie skorzystałeś z tego zgodnie z zasadą ...." Twoje decyzje, Twoja noga, Twoje zdrowie ...." i wbrew zasadzie ...." rehabilitacja człowieka, jako całości, wymaga czegoś więcej niż przypadkowego rozciągania i wzmacniania pewnych obszarów .....". O tym już pisałem wcześniej i nie będę się powtarzał.
Widzę, że wciąż "odświeżasz" ten temat i wciąż go "drążysz" choć właściwie już wszystko zostało powiedziane i napisane. Czas zweryfikuje. Cierpliwości .........

Fizkom

Cyryl - Sro 01 Maj, 2013

Fizkom napisał/a:

...zasugerować / podpowiedzieć...


ładnie to ująłeś, bez emotikonek uśmiałem się po pachy.

24-26 maja są Mistrzostwa Polski w Siatkówce Halowej oldboy-ów, oczywiście jadę, przede wszystkim w celach towarzyskich, ale prawdopodobnie będę wchodził pod siatkę i na zagrywkę, może na libero. będę grał z młodszymi kolegami w niższej kategorii wiekowej.

w czerwcu jest Puchar Polski w plażówce oldboy-ów we Wrześni, szukam partnera.

AgaW - Sro 01 Maj, 2013

Wiesz Cyryl - naprawdę dziwię się co jeszcze robisz na naszym Forum. Uważasz że chcemy Cię nawracać rehabilitacyjnie bez potrzeby, czujesz się nierozumiany itd. Dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem byłoby prowadzenie blogu - tam nikt z Adminów Forum nie mógłby się wtrącać do tego w którym miejscu i co piszesz. To byłoby tylko Twoje miejsce w necie, osoby kóre Cię polubiły mogłbyby spokojnie koresponodować z Tobą na każdy temat i nikomu nie byłoby nic do tego. Wolność absolutna.
WiktoriaBooo - Sro 01 Maj, 2013

AgaW napisał/a:
Wiesz Cyryl - naprawdę dziwię się co jeszcze robisz na naszym Forum.

AgoW Cyryl to napisał w ostatnim poście:
Cyryl napisał/a:
szukam partnera.

:wink:

29palms - Sro 01 Maj, 2013

AgaW napisał/a:
Wiesz Cyryl - naprawdę dziwię się co jeszcze robisz na naszym Forum. Uważasz że chcemy Cię nawracać rehabilitacyjnie bez potrzeby, czujesz się nierozumiany itd.


Pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze, jako czytelnik tego forum rzadko na nim zabierający głos. Moim zdaniem osoby takie jak Cyryl wnoszą inne spojrzenie na życie "po endo". Przepraszam bardzo jeśli kogoś urażę, ale w jakimś sensie to forum stało się miejscem spotkań towarzystwa wzajemnej adoracji i biada jeżeli ktoś odważy się napisać coś nie pomyśli tej grupy. Szkoda, że do tej grupy atakujących za inność (dodam inność na własną odpowiedzialność! ) przyłączył się Fizkom. Szczególnie przykry był wpis wypominający złe ustawienia stóp, kolan, kręgosłupa, itp. Już piszę dlaczego - otóż kto jak kto, ale szczególnie Fizkom wie, że w rehabilitacji istnieje coś takiego jak np. wzorzec chodu. Problem polega jednak na tym, że ów wzorzec zakłada np. symetrię budowy ciała, prawidłowe ustawienie osi, itp. Tyle, że symetria to jest piękne pojęcie matematyczne nie występujące w naturze... Dodatkowo ten brak równowagi pomiędzy lewą i prawą połową ciała pogłębiamy naszymi codziennymi nawykami, z reguły jesteśmy też jednostronni np. jesteśmy tylko praworęczni, zawsze zaczynamy chodzić zaczynąjąc od prawej nogi. Kogokolwiek nie weźmiemy pod lupę, to okaże się iż jego postawa odbiega od wzorca. Do każdego należy podchodzić indywidualnie, uwzględniając jego nawyki ruchowe, naturalne predyspozycje do ustawienia ciała i jeszcze jeden istotny czynnik - wygodę. Może już mało kto pamięta, ale kiedyś był taki tenisista, Bjern Borg się nazywał. Kiedy się pojawił na kortach wszyscy specjaliści orzekli, że nic z niego nie będzie - grał trzymając rakietę oburącz, co jest niezgodne z mechaniką gry. Grał tak, bo w dzieciństwie kiedy zaczynał treningi, rodziców nie było stać na lżejszą rakietę dla juniorów, a "dorosła" rakieta była dla niego zbyt ciężka do utrzymania w jednej dłoni. Stąd miał ten niefizjologiczny nawyk i to, co było wadą dla innych, jemu zagwarantowało pasmo sukcesów.

Wracając do samego bohatera wątku, może zamiast krytykować uszanujmy fakt, że osoba która przez większość życia była ponadprzeciętnie usportowiona ma prawo do zaprezentowania tutaj swojego sukcesu. Tym bardziej, że jakoś nie doczytałam, żeby Cyryl namawiał innych do podążenia jego drogą. Darujmy sobie bezinteresowną złośliwość i krytykanctwo...

AgaW - Sro 01 Maj, 2013

29palms, Forum ma swoją misję temat tutaj, nie jest to kółko adoracji ale Administracja Forum jest jednomyślna w temacie rehabilitacji, staramy się dbać o odpowiedni poziom Forum.
Okazuje się że odmienność Cyryla podzieliła naszych Użytkowników na obozy. To niezdrowa sytuacja bo łączy nas coś co skierowało wszystkich na tą stronę - problem z biodrami. I to tym przede wszystkim chcemy pisać starając się wyrażać swój punkt widzenia, sugestie dotyczące rehabilitacji, niestety w pewnych sprawach się nie zrozumiemy z Cyrylem bo myślimy innymi kategoriami. On rozumie inaczej to co my chcemy mu przekazać.
Nie chcemy go zmieniać i cenimy pasję jako sportowca. To jak postanowi wykorzystać sugestie jakie dostaje od innych użytkowników czy Administratorów są jego wyborem i jego decyzją.
Zaproponowałam prowadzenie bloga dlatego, że nasze Forum nie spełnia oczekiwań Cyryla, skoro on ma takie odczucia. Ma do nich prawo i zawsze jest jakieś wyjście jeśli nie znajduje tu tego czego oczekiwał.
To tyle miałabym do powiedzenia w temacie Cyryla, któremu skąd inąd życzę szczerze sportowych sukcesów.

Cyryl - Sro 01 Maj, 2013

WiktoriaBooo napisał/a:
AgaW napisał/a:
Wiesz Cyryl - naprawdę dziwię się co jeszcze robisz na naszym Forum.

AgoW Cyryl to napisał w ostatnim poście:
Cyryl napisał/a:
szukam partnera.

:wink:


nie myślałem o Tobie - to żart.

gość z którym grałem w 2009 jest za wielką wodą.
Wiktoria znaleźć kogoś kto ma ponad 55 lat, gra w siatkówkę plażową i do tego jeszcze żyje jest bardzo trudno.
wierz mi.

a dlaczego tu jestem, bo znalazłem paru znajomych, fajnych ludzi, z jednym nawet coś tam zrobiłem (nie to o czym myśli Wiktoria - to znowu żart) i uważam go za kolegę, może przyjaciela (bez podtekstów) jak się poznamy w realu.

ponad to uważam wielu użytkowników mimo różnic zdań za ciekawych ludzi. są też inni, ale tak jest wszędzie i to trzeba zaakceptować.

nie chcę żeby wszyscy byli tacy jak ja, bo gdyby byli tu sami Cyryle to można było się obwiesić, ale chciałbym zachować prawo do własnego zdania, postępowania, wyborów i być tolerowanym.

natomiast blog nie wchodzi w grę, teraz biodro jest zbyt małą cząstką mojego życia, aby tracić czas i uwagę, na forum starczy czasu, na blog już nie.
bo albo robić dobrze, a to kosztuje pracę i czas, albo dać sobie spokój.

forum jest jak kawiarnia, lokal. wpada się do jednego gdzie jest jakieś grono znajomych, można wypić kawę, piwo, pogadać, pożartować. można pójść potem do innej, ale trudno mając pracę, rodzinę, hobby całe życie przesiedzieć w knajpie.

29palms - Sro 01 Maj, 2013

AgaW napisał/a:

Nie chcemy go zmieniać i cenimy pasję jako sportowca. To jak postanowi wykorzystać sugestie jakie dostaje od innych użytkowników czy Administratorów są jego wyborem i jego decyzją.


Czasami odnoszę wrażenie, że to coś więcej niż tylko sugestie, raczej przypomina to dyskusję pt: "już ja wiem lepiej, co dla Ciebie dobre".
Z tym, że chyba żadna z osób nie miała okazji przebadać Cyryla, przestudiować jego wyników, ruchomości stawów, itp. w czas sprzed operacji
i problemów ze stawem. Oczywiście nie porównuję Cyryla z Justyną Kowalczyk, ale gdyby ktoś opisał jej rehabilitację i obciążenia z jakimi ćwiczyła dwa miesiące po artroskopii kolana, to też większość z nas uznałaby, że ktoś wyjątkowo nieodpowiedzialny pozwala jej na takie harce...

AgaW - Sro 01 Maj, 2013

29palms napisał/a:
Czasami odnoszę wrażenie, że to coś więcej niż tylko sugestie, raczej przypomina to dyskusję pt: "już ja wiem lepiej, co dla Ciebie dobre".

No i to jest potwierdzenie że różni ludzi różnie rozumieją tą samą wypowiedź.
Sugestie Fizkoma wynikły z jego dobrej woli dzielenia się wiedzą i wieloletniego doświadczenia pracy z pacjentami. Cyryl uważa inaczej. Każdy ma swoje racje i swój punt widzenia. Są ludzie którzy się po prostu nie zrozumieją nawet jeśli może się starają i nawet jeśli każdy z nich wykazuje dobrą wolę. Forum ma służyć wiedzą w zakresie rehabilitacji i robi to. Cyryl uważa że tego nie potrzebuje, stąd moje zdziwienie że jest z nami, bo to nie jest Forum sportowe. Dopóki to co pisze Cyryl jest zgodne z regulaminem to nikt nie ingeruje w jego indywiualność, jego poglądy i jest ok.

Cyryl - Sro 01 Maj, 2013

AgaW napisał/a:
...stąd moje zdziwienie że jest z nami, bo to nie jest Forum sportowe...


dla mnie to żadna sensacja, mam znajomych mających diametralnie różne zainteresowania od moich.

mam kolegę ponad 30 lat, który w ogóle nie rusza się, nie interesuje sportem, ale za to śpiewa i gra na gitarze (pisze i komponuje). ja natomiast mam drewniane ucho i wyobraź sobie, że w ogóle nie przeszkadza nam to w przyjaźni.
mało tego moja żona nie podziela większości moich zainteresowań, a wytrzymała ze mną ponad 30 lat.

Fizkom - Sro 01 Maj, 2013

29palms napisał/a:
Przepraszam bardzo jeśli kogoś urażę, ale w jakimś sensie to forum stało się miejscem spotkań towarzystwa wzajemnej adoracji i biada jeżeli ktoś odważy się napisać coś nie pomyśli tej grupy. Szkoda, że do tej grupy atakujących za inność (dodam inność na własną odpowiedzialność! ) przyłączył się Fizkom.


Myślę, że opacznie zrozumiałeś sens moich wypowiedzi. Nie skupiłeś się na ich istocie. Zająłeś się tylko ich częścią tak aby pasowały pod Twoją tezę.

Nie znajdziesz w moich wypowiedziach dot. stawu biodrowego Cyryla ani jednego wpisu umniejszających bądź negujących ponadprzeciętne czy jakiekolwiek inne Jego osiągnięcia. Porównanie z Björn Borgiem jest nietrafione, ponieważ szwed zakończył karierę w zdrowiu. Sam chyba rozumiesz, że gdyby sytuacja Cyryla była podobna, nie trafiłby na to Forum. Trafił tutaj ponieważ podobna nie jest. Z jakiś powodów Jego stawy biodrowe pracowały w na tyle dużej asymetrii, że jeden z nich zareagował zmianami zwyrodnieniowo-wytwórczymi. Zmiany te są właśnie wynikiem asymetryczne pracy aparatu ruchu, zarówno na poziomie "opakowania" jak i "zawartości". Sam fakt, że tego nikt wcześniej nie zauważył, świadczy w tym przypadku właśnie o dużej rozbieżności między domniemaną sprawnością i pełnią zdrowia a optymalnym sposobem poruszania się i funkcjonowania organizmu. Stąd moje uwagi dotyczące nieprawidłowości wzorca ruchowego podczas stania obunóż, wyskoku, złej kontroli podczas lądowania, wykroku, oddychania, braku poziomowania obręczy barkowej itp, itd. To właśnie na tę część mojej wypowiedzi powinieneś zwrócić uwagę. To jest właśnie jej istota. Chętnie na ten temat podejmę dyskusję na Forum, ponieważ wnioski z niej będa służyły wszystkim jego użytkownikom. Taka jest tutaj moja rola.

Tak na marginesie: to jedna z niewielu sytuacji na Forum (na 4 lata jego istnienia), kiedy użytkownik zamiast sprawdzić słuszność spostrzeżeń fizjoterapeuty dyskutuje z nimi i je neguje z założenia. Nie chce poznać stanu faktycznego dot. swojej sprawności - może i tak. Nie chce przyjąć ich do wiadomści - raczej tak. Nie chce skorzystać z doświadczenia innych - na pewno tak. To kwestia Jego wyboru. Nikt tego prawa mu nie odmawia. Twórcy tego Forum są natomiast zobowiązani do precyzyjnego informowania, udzielania fachowych rad i merytorycznej pomocy. Forum to nie .... "kawiarnia czy lokal gdzie można wypić kawę i pogadać......". Większość użytkowników przychodzi tutaj po radę, po pomoc. Aby były skuteczne jest jeden warunek, trzeba umieć i chcieć je przyjąć. Inaczej wszystko pozostanie na poziomie zwykłego gadulstwa i bicia piany. Akurat na to nie mam czasu ........

Fizkom

Cyryl - Sro 01 Maj, 2013

przede wszystkim małe sprostowanie, kiedy Ty napisałeś mi, że podczas oglądania TV to mogę ćwiczyć tylko oczy, to wybacz ale zwątpiłem.

druga sprawa, to jednak byłem w RehaPlus i co tydzień na sali widuję się z kolegą, który jest fizjoterapeutą i to nie jakimś średnim, więc Twoja wypowiedź jest negowaniem ich zaleceń.

Fizkom - Sro 01 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
........" kiedy Ty napisałeś mi, że podczas oglądania TV to mogę ćwiczyć tylko oczy, to wybacz ale zwątpiłem......."

Nadal to potwierdzam. Abyś mógł dyskutować ze mną o tym musisz zagłębić się w tematykę plastyczności mózgu. Tyle tylko, że jeśli się w nią zagłębisz nigdy już nie użyjesz tego argumentu .........
Cyryl napisał/a:
......."czytanie lub pisanie merytorycznej części według mnie nie wyklucza pogaduch....."

Nie wyklucza ale w odpowiednim do tego dziale. Patrz → Regulamin Forum.
Cyryl napisał/a:
........." na sali widuję się z kolegą, który jest fizjoterapeutą i to nie jakimś średnim, więc Twoja wypowiedź jest negowaniem ich zaleceń........"

Przekombinowałeś. To nie negowanie czegokolwiek. To zwrócenie Tobie uwagi na pewne fakty. A te są niestety nieubłagane.
Cyryl napisał/a:
dla mnie nawet sport to też forma życia towarzyskiego, spotkania, wyjazdy i oczywiście pogaduchy. dlaczego nie? co w tym złego?

Nie widzę w tym nic złego. W tym akurat przypadku, problem nie w tym Co się robi tylko JAK to się robi. Mówimy oczywiście o sporcie......

Fizkom

Cyryl - Sro 01 Maj, 2013

to jak wytłumaczysz takie rzeczy:
Steffi Graf miała taką intensywność treningów, że brakowało czasu na sesje z psychologiem i jednak znalazła rozwiązanie.
otóż znalazła takiego psychologa sportowego, który podczas treningów na siłowni i treningów wydolnościowych prowadził sesje.

wygrała 107 turniejów w grze pojedynczej, więc te sesje podczas treningów siły jakoś jej pomogły.

natomiast co do oglądania TV: piszę teraz jednocześnie oglądając Barcelonę (rzut wolny dla Barcy) i Bayern i jakoś jedno nie przeszkadza drugiemu.
nie powiesz chyba, że ćwiczenia izometryczne polegające na napinaniu mięśni, wymaga większego skupienia od pisania?

Fizkom - Sro 01 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
otóż znalazła takiego psychologa sportowego, który podczas treningów na siłowni i treningów wydolnościowych prowadził sesje.
Nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Jestem jednak pewien, że Steffi Graf i Jej psychoterapeuta nie oglądali w trakcie tych sesji telewizji. A Ty myślisz, że oglądali .....?
Cyryl napisał/a:
natomiast co do oglądania TV: piszę teraz jednocześnie oglądając Barcelonę (rzut wolny dla Barcy) i Bayern i jakoś jedno nie przeszkadza drugiemu.
Oczywiście, jedno nie przeszkadza drugiemu. Pytanie - CO zobaczyłeś w TV w momencie gdy patrzyłeś na klawiaturę ? Nie patrzyłeś na klawiaturę pisząc? Umiesz pisać bez kontroli oko-ręka? Nie umiesz. Pisząc więc przeoczyłeś, być może, stały fragment gry .......
Cyryl napisał/a:
nie powiesz chyba, że ćwiczenia izometryczne polegające na napinaniu mięśni, wymaga większego skupienia od pisania?

To Ty piszesz o ćwiczeniach polegających na napinaniu mięśni. Ja nigdy bym nie użył tego zwrotu, pisząc o jakimkolwiek treningu. I tym sportowym, i tym leczniczym. Wiem coś o tym. Tak jak Ty jestem byłym zawodnikiem. Tak jak Ty nadal trenuję. Mam od Ciebie jednak o jedną belkę więcej - zaliczyłem dwie operacje .........

Fizkom

Cyryl - Czw 02 Maj, 2013

TV to nie tylko obraz ale i fonia.

dłużej się nad tym zastanawiałem i nie mogę pojąć.
na pewno napinanie (możemy się sprzeczać o nazewnictwo, na egzaminie na prawo jazdy mówiąc na pewną część - bagnet oblałbyś egzamin, ale gdybyś w każdym warsztacie samochodowym powiedział na to "wskaźnik poziomu oleju silnikowego" popatrzyliby na Ciebie jak na Marsjanina i nie wiedzieliby o co chodzi) kolejno mięśnie podudzia, uda i pośladka jest mniej skomplikowaną czynnością niż powiedzmy zmiana biegów w samochodzie lub utrzymanie równowagi podczas jady na rowerze.

oglądając TV oglądasz tylko biernie nie zawsze zastanawiając się nad tym, natomiast jadąc samochodem lub rowerem na drodze musisz jednocześnie obserwować, analizować, przewidywać i podejmować decyzje w dość krótkim czasie.

więc jeżeli według Ciebie napinanie mięśni i oglądanie TV są tak skomplikowane, że nie można ich robić jednocześnie, w jaki sposób radzisz sobie z jazdą samochodem lub rowerem?

Fizkom - Czw 02 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
dłużej się nad tym zastanawiałem i nie mogę pojąć.
Tak właśnie myślałem Cyryl. Dlatego cierpliwie odpowiadam. Forum powstało m.in. w celach edukacyjnych.
Cyryl napisał/a:
na pewno napinanie kolejno mięśnie podudzia, uda i pośladka jest mniej skomplikowaną czynnością niż powiedzmy zmiana biegów w samochodzie lub utrzymanie równowagi podczas jady na rowerze.
Napinanie mięśni, jako czynność sama w sobie, nie jest specjalnie skomplikowana. Dlatego należy znacznie wyżej stawiać sobie poprzeczkę, będąc powiedzmy parę miesięcy po operacji .....
Cytat:
więc jeżeli według Ciebie napinanie mięśni i oglądanie TV są tak skomplikowane, że nie można ich robić jednocześnie, w jaki sposób radzisz sobie z jazdą samochodem lub rowerem?
Wszystko zależy od tego jaki rodzaj programów TV oglądasz i jaki rodzaj ćwiczeń wykonujesz jednocześnie. Na pewno i jedne i drugie można dobrać tak aby nie zaprzątały naszej uwagi.
Cyryl napisał/a:
oglądając TV oglądasz tylko biernie nie zawsze zastanawiając się nad tym, natomiast jadąc samochodem lub rowerem na drodze musisz jednocześnie obserwować, analizować, przewidywać i podejmować decyzje w dość krótkim czasie.
Zaciekawiłeś mnie. A co robisz podczas takich czynności jak: operowanie pedałem gaz-hamulec? Też analizujesz i przewidujesz? A do tego jeszcze obserwujesz? Nie patrzysz się przed siebie .... ?

Reasumując: wszystko zależy od rodzaju czynności, stopnia jej skomplikowania oraz wytrenowania naszego Centralnego Układu Nerwowego (CUN). W nowoczesnej neurorehabilitacji jest taka zasada: jeśli dana czynność nie zmusza Ciebie do zaangażowania uwagi oznacza to, że jej poziom skomplikowania jest dla Twojego CUN niekoniecznie wygórowany

Fizkom

29palms - Czw 02 Maj, 2013

Fizkom napisał/a:
Porównanie z Björn Borgiem jest nietrafione, ponieważ szwed zakończył karierę w zdrowiu.


No właśnie przypadkiem przyznałeś, że jednak jest trafione. Borg miał styl gry przeczący wszelkim ekspertom, którzy jak mogę się domyślić jaki rodzaj ruchu w tym sporcie jest optymalny i bezpieczny, a mimo to zakończył karierę w zdrowiu.

Ale nie o tym. Masz bardzo dobrą zasadę nieudzielania porad bez bezpośredniego kontaktu z pacjentem. W tym przypadku ją złamałeś, kierując się szlachetnymi pobudkami, a potem nawzajem obaj zaczęliście sobie coś udowodnić.
Rozumiem, że opisałeś co dostrzegłeś na filmie, ale czy wiesz jak wyglądały te ćwiczenia wykonywane przez Cyryla zanim nabawił się kłopotów ze stawem? Być może teraz wykonuje je lepiej niż przedtem, może jego kontuzja nie była spowodowana przez uprawianie sportu, ale nabawił się jej w inny sposób (przykład mojej mamy - również typa sportowego, równie szybko doszła do pełnej sprawności, mimo znacznie bardziej zaawansowanego wieku i jako "ciekawostka przyrodnicza" została przebadana na AWF-ie) . Nie znając pełnej historii choroby nie powinieneś być aż tak bardzo radykalny w swoich sądach. I jeszcze jedno, zdaję sobie sprawę, że wiele osób czytających ten wątek jest, powiedzmy, zaniepokojonych obciążeniami i tempem powrotu do "normalności". Ale nie pomijajmy efektu skali. Przecież na dobrą sprawę osiągnięcia Cyryla są mniejsze od wielu osób, które opisywały tutaj swoją historię - dla organizmu kogoś, kto od dzieciństwa zmagał się z chorobami stawów i nigdy nie był całkowicie sprawny dojście do momentu, w którym porusza się sprawnie bez kul, było większym obciążeniem niż dla kogoś dobrze wytrenowanego. Zamiast się nakręcać wystarczy dodać do historii Cyryla krótką notkę typu "Prosimy nie powtarzaj tego samodzielnie i bez zgody wykwalifikowanych lekarzy i rehabilitantów" i obie strony powinny być zadowolone.

Fizkom - Czw 02 Maj, 2013

29palms napisał/a:
No właśnie przypadkiem przyznałeś, że jednak jest trafione. Borg miał styl gry przeczący wszelkim ekspertom, którzy jak mogę się domyślić jaki rodzaj ruchu w tym sporcie jest optymalny i bezpieczny, a mimo to zakończył karierę w zdrowiu.
Porównanie nietrafione. Szwed zakończył karierę w zdrowiu a Cyryl stał się właścicielem ENDO. Cały czas sugeruję konieczność poszukiwania przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie mówię tutaj o osiągnięciach sportowych. Cały czas rozmawiamy o zdrowiu .......
29palms napisał/a:
Masz bardzo dobrą zasadę nieudzielania porad bez bezpośredniego kontaktu z pacjentem. W tym przypadku ją złamałeś, kierując się szlachetnymi pobudkami, a potem nawzajem obaj zaczęliście sobie coś udowodnić
Wiekszośc moich postów to porady bez bezpośredniego kontaktu z pacjentem, choć są takie sytuacje kiedy proszę o filmy / zdjęcia osoby z zaznaczonymi miejscami bólu, obszaru jego promieniowania, podczas konkretnych testów funkcjonalnych. Odpisując jednemu użytkownikowi, zdaję sobie sprawę, że czyta moja odpowiedź cała rzesza zainteresowanych. Piszę, odpowiadam, edukuję. Robię to nie z myślą o jednostce ale o ogóle, o tych wszystkich, którzy takiej pomocy potrzebują i chcą walczyć o swoje zdrowie. Nie staram się komukolwiek i czegokolwiek udowodnić. Całkowicie satysfakcjonuje mnie fakt jeśli ktoś inny wyciągnie z moich postów należyte wnioski.
29palms napisał/a:
może jego kontuzja nie była spowodowana przez uprawianie sportu
U Cyryla zmiany zwyrodnieniowo-wytwórcze i odczuwany ból przed operacją NIE są spowodowane jednorazową kontuzją.
29palms napisał/a:
Nie znając pełnej historii choroby nie powinieneś być aż tak bardzo radykalny w swoich sądach.
Przeczytaj "historię" Cyryla. Jest do ogólnego wglądu na Forum
29palms napisał/a:
I jeszcze jedno, zdaję sobie sprawę, że wiele osób czytających ten wątek jest, powiedzmy, zaniepokojonych obciążeniami i tempem powrotu do "normalności".
Tu absolutnie nie chodzi o tempo powrotu do zdrowia. Tu chodzi o jego jakość. Zasadniczym pytaniem nadal pozostaje: czy szybki powrót do aktywności sportowych idzie w parze z jakością aktywności ruchowej. Na filmie zamieszczonym przez Cyryla można znaleść "odpowiedź".
29palms napisał/a:
Zamiast się nakręcać wystarczy dodać do historii Cyryla krótką notkę typu "Prosimy nie powtarzaj tego samodzielnie i bez zgody wykwalifikowanych lekarzy i rehabilitantów" i obie strony powinny być zadowolone.
Regulamin Forum nie pozwala na na umieszczanie filmików z przykładami ćwiczeń / terapii. Dlaczego? Prześledź odpowiedzi na ten temat zamieszczone na Forum.

Rozpisałem się ale zrobiłem to celowo. Odpisując Tobie, dałem możliwość innym wyrobienia własnego zdania w tej sprawie. Taki jest cel tego Forum i taka jest tutaj moja rola. Zawsze jestem gotów na tym Forum do merytorycznej dyskusji z kolegami po fachu (i nie tylko po fachu), rzetelnej i profesjonalnej odpowiedzi na pytania jego użytkowników. Dlatego też, nie ciągnijmy już dłużej tej rozmowy na ten konkretny temat.

Pozdrawiam,
Fizkom

Cyryl - Czw 02 Maj, 2013

przede wszystkim przyczyną uszkodzenia stawu biodrowego było parę elementów, które nałożyły się na siebie.
- pewne wrodzone wady stawów, pewnie nieznaczne przy normalnej eksploatacji,
- nadmierne eksploatowanie i to nie wieku jaki inni, ale w wieku 45-55 lat 6 treningów tygodniowo i rywalizacja z chłopakami młodszymi o 20-30 lat. gdy moi rówieśnicy grali 2 razy w tygodniu w swoim gronie, najwyżej jeden, dwóch młodych, ja grałem tylko z młodymi. a zdarzało mi się grać czasami dwa razy dziennie. pierwszy raz biodro odezwało się, gdy w 2009 roku po ciężkim turnieju mistrzostw Polski, zamiast jechać do domu pojechałem w tym samym dniu grać z młodymi do wieczora.

Fizykom poszukiwanie tych przyczyn przypomina szukanie wady serca u gościa, który spadł z 10 piętra.
być może gdyby wyeliminować jakieś niuanse jakieś 40 lat temu, to może grałbym do dzisiaj po 6 razy w tygodniu i zamiast biodra wysiadłyby mi kolana lub stawy skokowe za rok, teraz lub rok temu.
tylko ja nie będę znowu mieć 20 lat, to se nevrati!
kolega wspomniany terapeuta sportowy, nawiasem dobry, gdy przychodziłem do niego ze stanami przeciążeniowymi, mówił mi: ty chcesz zmusić swój organizm, żeby robił coś, czego nie powinien w tym wieku robić. a ten organizm zrobi wszystko, abyś tych rzeczy nie robił.
i tak się stało.

więc teraz chodzę 2 razy w tygodniu i gram z mniejszą intensywnością. a ponieważ straciłem sporo wydolności, sprawności i skoczności ruszam się w 25-20% tego co przed tym, bo sam mój organizm mnie ogranicza.
i w tej chwili chodzi mi o to, aby względnie poruszać się w tej intensywności jakieś parę sezonów jakie mi zostały.
liczę się z tym, że skończy się to wymianą drugiego biodra, ale wkalkulowałem to, jeżeli drugie biodro zacznie mi uniemożliwiać granie za rok, to i tak jestem rok do przodu. jak za dwa lata, to mam dwa sezony do przodu, itd.
jeżeli zacząłbym rehabilitować się w umiarkowanym - rozsądnym tempie to wrócił bym na parkiet mając ponad 60 lat bez wydolności, sprawności, bez sensu. dla mnie.

to tak jakbyś panu młodemu obiecywał konsumpcję małżeństwa po przejściu na emeryturę.

taki po prostu jest mój sposób myślenia.

Wiktoria, wybacz ale czytanie Twoich postów jest dla mnie za trudne, uznaj mnie za idiotę i spróbuj się z tym pogodzić.
są osoby z paranoją, schizofrenią, autystycy, debile i wsiowe głupki. uznaj, że jestem jednym z nich.
i jak napisał 29palms obie strony powinny być zadowolone.

kinga - Czw 02 Maj, 2013

Bardzo proszę Użytkownika 29palms o chociaż krótkie przedstawienie się. Będzie miło wiedzieć z kim piszemy :)
Fizkom - Czw 02 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
przede wszystkim przyczyną uszkodzenia stawu biodrowego było parę elementów, które nałożyły się na siebie.
- pewne wrodzone wady stawów, pewnie nieznaczne przy normalnej eksploatacji,
- nadmierne eksploatowanie i to nie wieku jaki inni, ale w wieku 45-55 lat 6 treningów tygodniowo i rywalizacja z chłopakami młodszymi o 20-30 lat. gdy moi rówieśnicy grali 2 razy w tygodniu w swoim gronie, najwyżej jeden, dwóch młodych, ja grałem tylko z młodymi. a zdarzało mi się grać czasami dwa razy dziennie. pierwszy raz biodro odezwało się, gdy w 2009 roku po ciężkim turnieju mistrzostw Polski, zamiast jechać do domu pojechałem w tym samym dniu grać z młodymi do wieczora.
Niestety Cyryl. Mylisz się i to bardzo. Jeśli prawdą jest to co piszesz należy wnioskować, że treningi i turnieje zaliczyłeś tylko przy pomocy prawej nogi . Lewy staw biodrowy w ich trakcie odpoczywał i dlatego "nie zapracował" na ENDO. Jak to możliwe? Wytłumacz to :!:
Cyryl napisał/a:
kolega wspomniany terapeuta sportowy, nawiasem dobry, gdy przychodziłem do niego ze stanami przeciążeniowymi, mówił mi: ty chcesz zmusić swój organizm, żeby robił coś, czego nie powinien w tym wieku robić. a ten organizm zrobi wszystko, abyś tych rzeczy nie robił
Dlaczego miałbyś nie zmuszać swojego organizmu do nadmiernego wysiłku, skoro lewy staw biodrowy radzi sobie z tym dobrze? Koniecznie wytłumacz to :!:
Cyryl napisał/a:
Fizykom poszukiwanie tych przyczyn przypomina szukanie wady serca u gościa, który spadł z 10 piętra.
Mylisz się znowu. Praca fizjoterapeuty opiera się na znalezieniu przyczyn przeciążenia. To jest podstawa pracy. Nie wiedziałeś o tym? Wiedziałeś bo chyba czytasz to Forum. Aby leczyć, należy najpierw zrozumieć mechanizm problemu. Jak można COŚ leczyć nie wiedząc GDZIE przyczyna ? Spróbujesz wytłumaczyć :?:
Cyryl napisał/a:
jeżeli zacząłbym rehabilitować się w umiarkowanym - rozsądnym tempie to wrócił bym na parkiet mając ponad 60 lat bez wydolności, sprawności, bez sensu. dla mnie.
A kto na Forum pisał o umiarkowanym (rozsądnym?) tempie usprawniania. Wszyscy pisali o PRAWIDŁOWYM usprawnianiu. Cyryl, czytaj posty wprost a nie wspak.
Cyryl napisał/a:
to tak jakbyś panu młodemu obiecywał konsumpcję małżeństwa po przejściu na emeryturę.
Piszesz teraz o zdrowiu czy znów o sporcie .......?
Cyryl napisał/a:
taki po prostu jest mój sposób myślenia.
Wiem Cyryl. Nie zrażam się tym. Ja piszę, tak jak już wspomniałem, dla całej rzeszy osób szukających pomocy właśnie na tym Forum. Nie tylko dla Ciebie.

Fizkom

AgaW - Czw 02 Maj, 2013

Cyrylu - zwracam uwagę na jedną powtarzającą się rażącą sprawę ( nie zwróciłeś uwagi? pośpiech? ignorancja? celowe działanie? - w to już nie wnikam ): nie przekręcaj nicków użytkowników Forum, nie ma użytkownika Fizykom ale jest Fizkom.
Żeby było jasne - taką uwagę zwracamy wszystkim, którzy przekręcają nicki innych osób.

Cyryl - Czw 02 Maj, 2013

trudno mi określić w 100%, ale wyobraź sobie idealnie symetryczne rzeczy w swoim samochodzie: żarówki świateł mijania.

i nagle jedna się spaliła, prawa.
czy to znaczy, że jeździłeś dotąd z włączoną tylko jedną prawą żarówką, a lewa odpoczywała? jak to wytłumaczysz?
ile razy zdarzyło Ci się że spaliły się obie na raz?
bo mi przez ostatnie 35 lat ani razu. a pojedynczo często.
tak samo z żarówkami świateł STOP-u, pozycyjnymi, oświetleniem tablicy rejestracyjnej.

na pompie wodnej mam dwa paski klinowe, z jednej fabryki, z tej samej partii, z tego samego automatu, naciągnięte tak samo, pracujące na tych samych kołach pasowych i zawsze uszkodzi się któryś pierwszy, nigdy razem. jak to wytłumaczysz? używałeś tylko jednego paska? drugi odpoczywał?

a z tego co wiem człowiek jest troszeczkę mniej symetryczny.

Fizkom - Czw 02 Maj, 2013

Cyryl,
Zasady na Forum są zawsze takie same. Ja zadałem pytanie pierwszy wiec czekam na Twoją odpowiedź.

Fizkom

Cyryl - Pią 03 Maj, 2013

sorry za mylenie nicka.

wybacz, ale nie mam odpowiedzi na niektóre pytania, ale moim zdaniem jak człowiek się nadmiernie eksploatuje zawsze coś "siądzie " pierwsze. raczej rzadko całość od razu. tak jest u wielu sportowców i zwykłych ludzi.

natomiast to co napisałeś o prawidłowym usprawnianiu. oczywiście jest pewnie prawidłowe, ale co w wypadku, gdy pacjent nie chce lub nie zamierza tego stosować?
wyganiasz go, bo nie mieści się w twoim schemacie?

piszesz o zrozumieniu mechanizmu problemu, co jest niewątpliwie konieczne, ale ten problem tkwi w ciele pacjenta, którego też dobrze byłoby zrozumieć.

bo tak jak w moim przypadku, przychodzi gość, przedstawiasz mu swój program naprawczy, terapię, ale okazuje się, że jemu to nie odpowiada, mimo niewątpliwej racji i słuszności.
z takich czy innych przyczyn nie chcę go przyjąć i przedstawia swoje oczekiwania.

i co wtedy? przestaje być pacjentem? jest niegodny leczenia?
czy w takim wypadku nie można opracować innej terapii, która kłóciłaby się w pewnych względach z zasadami leczącego, ale dawałaby pewne skutki, oczekiwane przez pacjenta, ale nie pasujące leczącemu?

czy ja jako pacjent nie ma żadnego zdania, nie mogą w żaden sposób rozporządzać swoją osobą?

Fizkom - Pią 03 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
sorry za mylenie nicka.
OK.
Cyryl napisał/a:
nie mam odpowiedzi na niektóre pytania, ale moim zdaniem jak człowiek się nadmiernie eksploatuje zawsze coś "siądzie " pierwsze. raczej rzadko całość od razu. tak jest u wielu sportowców i zwykłych ludzi.
Hm.... Ty odpowiedź na te pytania powinieneś znać. Przecież w przyszłości chcesz sie ustrzec przed podonymi sytuacjami.......
Pełna zgoda. Dokładnie tak. Najpierw "siada" najsłabszy element układu albo ten najbardziej przeciążony. Jeśli nie wychwyci się przyczyny potem "siada" po kolei cała reszta. Kolano i/lub stopa i/lub kręgosłup i/lub zwarcie zębowe. Mogę ten łańcuch objawów ciągnąć jeszcze długo.
Cyryl napisał/a:
bo tak jak w moim przypadku, przychodzi gość, przedstawiasz mu swój program naprawczy, terapię, ale okazuje się, że jemu to nie odpowiada, mimo niewątpliwej racji i słuszności. Z takich czy innych przyczyn nie chcę go przyjąć i przedstawia swoje oczekiwania. I co wtedy? przestaje być pacjentem? jest niegodny leczenia?
Cyryl. Widzę, że wreszcie jesteśmy na finiszu.
Pacjent określa CEL, który chce osiągnąć. Jeśli jest nierealny ustalamy cel możliwy do osiągnięcia. Jeśli pacjent stawia sobie zbyt nisko "poprzeczkę" staram się wykazać, że Jego możliwości i potencjał są większe niż myśli. To wszystko odbywa się na pierwszej ew. drugiej wizycie - to tzw. konsultacja. Wybór "narzędzi" (nazwijmy je ćwiczeniami, choć to nieodpowiednie słowo) nalezy do mnie. To ja odpowiadam za postęp terapii i ja decyduję o doborze środków. To tak jak w trenerce. Trener z zawodnikiem ustalają wspólnie cele a kwestia treningu leży w gestii trenera. Zawodnik musi się podporządkować jeśli chce pracować z tym trenerem. Podobnie jest w terapii. Jeśli pacjentowi nie odpowiadają środki (i znów te ćwiczenia), które zastosowałem - rozstajemy się. Współpraca i akceptacja zastosowanych środków jest podstawą na drodze do wytyczonych celów.
Cyryl napisał/a:
czy ja jako pacjent nie ma żadnego zdania, nie mogą w żaden sposób rozporządzać swoją osobą?
Raz jeszcze - CEL terapii ustala pacjent. Jeśli jest realny, środki do jego osiągnięcia dobiera terapeuta. Dlaczego właśnie tak? A no dlatego, że jego wiedza i doświadczenie pozwala mu dokonać korekt, ustrzec pacjenta przed pozorną poprawa, przed kontuzjami i przeciążeniami w przyszłości. Gdybyś miał w przeszłości takie wspomaganie terapeutyczne, rok 2009 nie wylałby na Ciebie "wiadra z zimną wodą"..........

Przykłady które podałeś (żarówki, pasek klinowy) nie są dobrymi porównaniami z biomechaniką stawów biodrowych. W przypadku żarówek mamy do czynienia ze zjawiskiem oporu elektrycznego, natężeniem, napięciem i ogólnie ze zjawiskiem elektryczności. W przypadku paska klinowego pod uwagę brane są takie wartości jak profil klina, współczynnik kąta, współczynnik długości. Musisz podać inny przykład. Najlepiej z przegubem kulowym czyli odpowiednikiem stawu biodrowego właśnie.
Tak na marginesie: mam nadzieję, że jeśli przepali się jedna żarówka w Twoim samochodzie, wymieniasz obie (L i P) na nowe :idea:

Fizkom

Cyryl - Pią 03 Maj, 2013

a po co wymieniać obie żarówki? jeżeli mają te same właściwości, to nie ma takiej potrzeby. mam w obu samochodach takie same żarówki, kupowane w jednej firmie, jednego producenta i o tych samych wartościach. powiedzmy, że masz 10 takich samych żarówek, z czego 4 w samochodach, co za różnica czy żarówka 1 będzie świeciła w parze z żarówką 2 czy z żarówką 5?

nie chodziło mi o porównywanie jakiejś dziedziny, ale o to że przedmioty zrobione na automatach z tych samych surowców, w ten sam sposób i pracujące w tych samych warunkach mają różny okres żywotności, czego żaden fachowiec nie potrafi wytłumaczyć.

przegub kulowy jest złym porównaniem w samochodzie (zawieszenie), bo z racji prawo lub lewostronnego ruchu strony pracują różnie tu nie ma prównania.
ale mamy coś takiego jak silnik ma ileś tam cylindrów, wszystkie były robione w tym samym czasie, z tych samych materiałów, na tych samych maszynach.
pracują na tym samym oleju silnikowym z tymi samymi obciążeniami i zawsze któryś pierwszy padnie. czy to tłok, czy panewka, czy korbowód.

Cyryl - Pią 03 Maj, 2013

Fizkom napisał/a:
...W przypadku paska klinowego pod uwagę brane są takie wartości jak profil klina, współczynnik kąta, współczynnik długości...


nie mam pojęcia o czym piszesz, w niektórych samochodach między kołem na wale, a pompą są dwa identyczne paski w moim 700mm. chodzą na tych samych kołach pasowych, z tymi samymi prędkościami, z tym samym obciążeniem.
miej więcej na takich kołach: http://tablica.pl/oferta/...ID5-IDMb3r.html

jaki profil, jakie kąty, jakie długości, jakie współczynniki?

Fizkom - Pią 03 Maj, 2013

Ta dyskusja nie meści się w ramach tego Forum. Czuję, że Moderator zaraz przeniesie nasze posty do Hyde Parku
Cyryl napisał/a:
a po co wymieniać obie żarówki? jeżeli mają te same właściwości, to nie ma takiej potrzeby
Potrzeba jest :!: Zawsze należy zmienić obie żarówki jednocześnie, parami. Żarówka "stara" ciemnieje i świeci znacznie słabiej. Tak więc każde światło będzie miało inną moc i barwę. Dla Ciebie to być może bez znaczenia ale dla nadjeżdżającego z przeciwka, już tak.
Wymiana tylko jednej żarówki prowadzi również do szybszego przepalenia żarówki niewymienionej. Wzrost oporu elektrycznego płynącego przez włókno starej żarówki obciąża obwód. Z elektrycznego punktu widzenia żarówka to rezystor, na którym wydziela się moc odwrotnie proporcjonalna do oporności. Jednym słowem masz to samo napięcia zasilające, oporność rożną dwóch żarówek‬ i odwrotnie proporcjonalną ich moc. To oznacza właśnie szybsze przepalenie "starej" żarówki. Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat, poczytaj opracowania specjalistów ze ścisłej, światowej czołówki w dziedzinie oświetlenia samochodowego.

Odnośnie pasków klinowych, tych pracujących pojedyńczo i tych pracujących jako pasy zespolone o charakterystyce jednopasowej; elastycznych wzdłużnie i sztywnych poprzecznie, pracujących w obciążeniu uderzeniowym i/lub przy pracy pulsującej (silnik spalinowy), podlegających siłom skrętnym, z tendencją do drgań - poczytaj gdzieś w internecie. Nie będę się więcej narażał Moderatorom. Nie chcę też łamać Regulaminu Forum.
Cyryl napisał/a:
przegub kulowy jest złym porównaniem w samochodzie (zawieszenie), bo z racji prawo lub lewostronnego ruchu strony pracują różnie tu nie ma prównania.

To świetne porównanie. :!: W obrębie pasa miednicznego (u człowieka, nie w samochodzie) mozemy zauważyć (zawsze) asymetrię w pracy i ustawieniu kk. biodrowych oraz adekwatne do tego ustawienie k.krzyzowej. Strony pracują różnie, choć zależnie od siebie. Tak jak zawieszenie w samochodzie, w lewo/prawostronnym ruchu.

Fizkom

Cyryl - Pią 03 Maj, 2013

1. żarówki bladły w czasach, gdy do silników lano Superol, a mięso było na kartki.
w tych czasach silniki swoich Maluchów musiałem remontować na podwórku po przebiegu około 100 tyś km.
dzisiejsze silnik bez remontu osiągają 300 tyś km i więcej, także nie ten czas nie ta epoka.

2. porównanie do zawieszenia moim zdaniem nie ma sensu. miałoby, gdybym całe życie grał na boisku pochylonym, bez zmiany stron, bez zmiany pozycji i z jedną nogą na innej nawierzchni. bo tak pracuje zawieszenie. pochyłość drogi to 2-3% i zawsze w jedną stronę. dziury z jednej strony. mało tego po prawej stronie są kałuże, pył znoszony przez auta, a więc i zużycie spowodowane drobinami i korozją większe.

AgaW - Pią 03 Maj, 2013

Fizkom napisał/a:
Ta dyskusja nie meści się w ramach tego Forum. Czuję, że Moderator zaraz przeniesie nasze posty do Hyde Parku

Dokładnie. Cyrylu, proszę o ściślejsze trzymanie się tematu wiodącego tj.w tym przypadku dyskusji o rehabilitacji.

Bonia - Pią 03 Maj, 2013

Cyryl na samochodach się nie znam , ale jeśli pozwolisz w tej dyskusji stane po stronie Fizkoma. Nawiązując do dyskusji o terapii jak rozumiem jesteś sportowcem trenowałeś wiele lat i znasz swoje ciało swoje mozliwości, Ale czy do końca znasz swoje ciało? Szczególnie po urazie i po operacji po zabiegu warunki i możliwości się zmieniają powstają pewne dysfunkcje których ty nawet jako sportowiec znający swoje ciało nie zawsze wychwycisz mało tego te kompensje zaczeły powstawać gdy tylko zacząłeś mieć problemy z biodrem i nie będąc fizjoterapeutą nie byłeś w stanie ich wychwycić wiedziałeś tylko że Cię boli i Cię ogranicza ból a reszta konpensji była dla Ciebie nie zauważalna to co właśnie zobaczył Fizkom oglądając filmik zobaczył to jako doświadczony fizjoterapeuta coś z czego ty nie zdawałeś sobie sprawy.

I nie pisze tego Cyryl żeby się wymądrzać bo nie taki cel ma ten post po prostu nikt z nas nie jest alfą i omegą dlatego zwracamy się do fachowców.
I odnosząc się do tego co napisał Fizkom podejmójąc rehabilitacje i ustalając cel terapii z rehabilitantem jako pacjent to ja muszę się podporządkować terapeucie w kwestii tego jakie narzędzia wykorzysta terapeuta by do tego celu doprowadzić. Fizkom dobrze napisał jeśli np zaczeła bym negować pracę terapeuty że mną to w przenośni wystawił by mnie za drzwi, mogę omówić np z terapeutą ze coś mi sprawia trudność że może można to inaczej zrobić i gdy terapeuta widzi że coś jest np nie tak modyfikujemy ćwiczenia Bo to on jest fachowcem nie ja. I jesli zdecydowałam się na współpracę to ja muszę się podporządkować jemu w kwestii doboru ćwiczeń nie on mi. Taka współpraca polega na wzajemnym zaufaniu a nie negacji. Bo wtedy nie warto nawet takiej współpracy zaczynać.

Napiszę Ci tylko co mi powiedział terapeuta gdy kiedys walnełam ni z gruszki ni z pietruszki. Bo coś mi się tam nie widziało.Ja płacę i ja wymagam w myśl zasady klient ma zawsze rację. Na co usłyszałam od mojego fizjoterapeuty Pani Bożenko to pani płaci ale wymagał bedę tutaj ja.Innymi słowy albo mamy do siebie wzajemne zaufanie albo niech Pani zmieni terapeutę.

Fizkom - Pią 03 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
żarówki bladły w czasach, gdy do silników lano Superol, a mięso było na kartki.
Skoro tak to dyskutuj sobie teraz ze specjalistami z Hella. Mimo upływu dziesiątek lat, prawa przepływu prądu są niezmienne i nadal takie same. Dotyczą również oświetlenia o wysokiej sprawności na przetwornicach - typu xenon. A te jak wiesz, należą do najnowocześniejszych. Może tylko objawy będą nieco inne: fioletowe cienie, efekt stroboskopu itp. itd.
Cyryl napisał/a:
dzisiejsze silnik bez remontu osiągają 300 tyś km i więcej, także nie ten czas nie ta epoka
Chyba w ciężarówkach z silnikami diesla, natomiast właściciele nowoczesnych osobówek nie potwierdzą tego. Zanim silnik osiągnie te 300 tys. km samochód się rozsypie. Co innego stary Mercedes "beczka". Ten był nie do zdarcia. Faktycznie, to inne czasy
Cyryl napisał/a:
porównanie do zawieszenia moim zdaniem nie ma sensu. miałoby, gdybym całe życie grał na boisku pochylonym, bez zmiany stron, bez zmiany pozycji i z jedną nogą na innej nawierzchni. bo tak pracuje zawieszenie. pochyłość drogi to 2-3% i zawsze w jedną stronę. dziury z jednej strony. mało tego po prawej stronie są kałuże, pył znoszony przez auta, a więc i zużycie spowodowane drobinami i korozją większe.
Rozumiem Cyryl. Ty jeździsz tylko po drogach o nachyleniu 2-3%. I tylko przechył w jedną stronę (prawą?). I nigdy nie wyprzedzasz lewym pasem. I nigdy nie wjedziesz w drogę wąską - bo tam dziury po jednej i po drugiej stronie (o kałużach już nie wspomnę). Pod żadnym pozorem w jednokierunkową - bo pobocze blisko, z obu stron. I tylko na wprost. Nie daj Boże zakręt w prawo bo siła wtedy odśrodkowa w lewo. No to zawężają się bardzo Twoje możliwości podróżowania. Nie zazdroszczę .....

Cyryl. Musimy zakończyć ten temat. Szkoda już czasu i nie miejsce na to.

Gdybyś miał kiedyś jakieś pytania odnośnie stawów biodrowych i ogólnie zdrowia - pisz i pytaj na Forum.

F.

Cyryl - Pon 13 Maj, 2013

otóż zaraz po operacji (lipiec 2012) zapisałem się na rehabilitację z NFZ i już dzisiaj ominąwszy najbardziej zapchane gabinety rehabilitacji byłem na pierwszej sesji.
czyli prawie rok czekania.

na tej rehabilitacji w zasadzie nic nowego.

nowością jest jakieś działanie polem magnetycznym z takiej obręczy, co prawda pytałem się czy nie ma przeciwskazań dla endoprotezy i pani powiedziała, że nie. jednak tak pamiętając fizykę nie jestem do końca przekonany.

więc mam pytanie: czy rzeczywiście jest to całkowicie nieszkodliwe?
jeżeli nieszkodliwe jakie ma działanie lecznicze?

pasiflora - Pon 13 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
więc mam pytanie: czy rzeczywiście jest to całkowicie nieszkodliwe?
jeżeli nieszkodliwe jakie ma działanie lecznicze?
Z informacji jakie uzyskałam od pani która obsługiwała w/w urządzenie uzyskałam informację, że nie ma negatywnego wpływu.
Z doświadczenia i opinii mojego rehabilitanta jedyny pozytywny wpływ jest taki że ok 15 minut wypoczywasz w pozycji leżącej he he

asia567 - Pon 13 Maj, 2013

ja jak zapytałam o to na rehabilitacji to Pani doktor powiedziała mi tak: jeżeli coś działa na wszystko to nie działa wcale :) Przepisują to po prostu rutynowo, moim zdaniem.
Cyryl - Wto 14 Maj, 2013

no właśnie, jak zapytałem jakie to ma działanie, pani rehabilitantka odpowiedziała: to tak ogólnie robi dobrze.
ale dokładnie nie potrafiła wytłumaczyć.

Wendy - Wto 14 Maj, 2013

Z polem magnetycznym sprawa wygląda tak... Faktycznie jest udowodnione że przy odpowiednio dobranych parametrach oraz odpowiedniej długości poddawania się temu zabiegowi ma działanie zwiększające uwapnienie kości (wspomaga zrost kostny i/lub "zalanie" endoprotezy bezcementowej), szybszą regenerację tkanek miękkich oraz zmniejszenie stanu zapalnego. Cały problem polega na tym, że w placówkach NFZtu po pierwsze: zabiegi trwają 15 min, a niezbędne minimum to 20 min., po drugie: nikt nie ustala i nie zmienia indukcji oraz natężenipolaa oraz kształtu impulsu, a to powinno być dopasowywane do każdego przypadku osobno. Pole magnetyczne nie działa szkodliwie na endoprotezę czy jej posiadacza. Nie zaszkodzi, a może pomóc choć nie koniecznie w takich dawkach.
Pozdrawiam :-D

Cyryl - Wto 14 Maj, 2013

wczoraj zostałem potraktowany jak przeciętny pacjent, więc ćwiczenia były dużo poniżej możliwości.
dzisiaj zrezygnowałem z tego pola magnetycznego, dostałem więcej ćwiczeń i większej intensywności. kilka było nowych.
porozmawiałem sobie z jedną z pań rehabilitantek.
ponieważ nie bardzo wierzę w cuda, ale w ciężką pracę, na jutro mam dostać nowy zestaw ćwiczeń specjalnie dla mnie z obciążeniami.

Fizkom - Wto 14 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
na jutro mam dostać nowy zestaw ćwiczeń specjalnie dla mnie z obciążeniami.

Jak będziesz już "PO", napisz jakiego typu ćwiczenia wykonujesz.

Fizkom

Cyryl - Sro 15 Maj, 2013

więc tak:
wszystkie ćwiczenia jakie dzisiaj zaordynowała mi pani rehabilitantka, są takie same jakie robiłem. różnica jest w obciążeniu, ja robiłem z opaską obciążającą kostkę, tutaj używałem gumy.
będę musiał takie coś kupić, bo w domu mam drobinki, więc jest gdzie zaczepić.
dodałem sobie ćwiczenia na bark.

natomiast dowiedziałem się pożytecznej sprawy - jak rozciągać mięśnie płaszczkowate.

Cyryl - Pią 17 Maj, 2013

wczoraj na sali był chyba właściciel tego gabinetu, osoba, której wszyscy słuchali i wyraźnie postanowił mnie zajechać.
zaczęło się jak zwykle od takiej maszyny wibrującej, bardzo fajna.
potem ćwiczenia z obciążeniem i w końcówce wskakiwanie i zeskakiwanie z krzesełka.
dość fajne i intensywne ćwiczenia, a że przykładam się do roboty, byłem po 40 minutach mokry jak mysz.
na koniec gość zaproponował: jak już mamy te mięśnie podmęczone to głęboki przysiad i chodzenie w tym przysiadzie, trochę mnie to rozśmieszyło.
odpowiedziałem: kolego, czy popatrzyłeś w metrykę? spróbuj to wyegzekwować od zdrowego mojego rówieśnika. poza tym ja wiele razy na obozach kondycyjnych zażynałem młodzież, a w tej chwili nie jestem ani kadetem, ani juniorem młodszym. i pośmialiśmy się.

i teraz uwaga: ponieważ mam te zajęcia na 12:30 po nich idę do pracy. po zajęciach podszedłem do tego biura i zapytałem; czy mogę się u nich wykąpać, bo jest pomieszczenie z napisem "łazienka".
jakąż bezgraniczną panikę zobaczyłem w ich oczach. i tak jak w mojej szkole podstawowej 50 lat temu prysznic był zastawiony jakimś sprzętem, ale posprzątali i mogłem się wykąpać. mam nadzieję, że przyjmą to jako standard i nie będzie z tym kłopotów i kąpiel po zajęciach uznają jako rzecz oczywistą.

kiedyś prowadziłem przez 10 lat drużynę amatorską, jak ich wziąłem byli to maturzyści. pomijam wyniki sportowe, ale moim największym osiągnięciem było to, że na początku po treningu tylko ja się kąpałem, a po dwóch latach wszyscy.

AgaW - Pią 17 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
moim największym osiągnięciem było to, że na początku po treningu tylko ja się kąpałem, a po dwóch latach wszyscy.

Brawo !

pasiflora - Pią 17 Maj, 2013

Cyryl napisał/a:
zaczęło się jak zwykle od takiej maszyny wibrującej, bardzo fajna.
Co to za maszyna? I czy aby na pewno wirujące maszyny są dobre dla jakichkolwiek protez? Ja bym to raczej ustaliła ze swoim operatorem.
Cyryl - Pią 17 Maj, 2013

to wygląda jak bieżnia, ale zamiast przesuwającej się taśmy są dwa podesty pod stopy które wibrują, napędzane sa mechanizami mimośrodowymi o minimalnej różnicy średnic, dlatego też wibrują inaczej.
zasada jest taka, że trzeba stać na ugiętych nogach, wtedy odciążony jest układ kostny, a pracują mięśnie.
mam takich 9 seryjek po 90 sekund z odpoczynkiem równym czasowi pracy.

Bonia - Pią 17 Maj, 2013

pasiflora mi sie wydaje że to jest ta maszyna z pasem wibrującym Cyryl mam rację? Nie raz reklamują że szybko odchudza. Mamy cos takiego w zakładzie stosuje się ja w reh do masazu I powiem tak i do odchudzania i do terapii i do masazu nie ma ta maszyna zadnej wartośći to jest na zasadzie podąłączyć pacjenta niech ma wrażenie że coś robią a rehabilitant w sobie w tym czasie spokojnie kawę wypije ;-) Ze mną Ewa tego nie robi ponieważ wie że ma doczynienia z za bardzo świadomą pacjentką chociaz na innych to stosuje swiadomie i bez skrepowania tak samo jak UUGL
Cyryl - Pią 17 Maj, 2013

to jest to http://bodyandbalance.pl/.../IMG_7626_1.JPG
biedronne - Pią 17 Maj, 2013

Hmm nie wiem co powiedzą fachowcy, ale nie przekreślałabym tak szybko, ja mam różne ćwiczenia, które mają za zadanie "wytrącać z równowagi" - bardzo fajnie budują napięcię mięśniowe i poprawiają stabilność.
Myślę, że taka platforma ma to właśnie na celu.

Cyryl - Pią 17 Maj, 2013

w poprzedniej firmie pracowałem kontrolując budowy dróg, najlepszą rehabilitacją było założenie gumofilców i marsz po nasypie w grząskim piachu, albo w czasie deszczu po grząskim błocie. to dopiero wytrąca z równowagi.
Bonia - Pią 17 Maj, 2013

Cyryl myślałam o innej maszynie ale zgadzam się z Twoim ostatnim wpisem wczoraj będąc u fizjoterapeuty w związku z moim wyjazdem na turnus rehabilitacyjny pytałam o istotne kwestie terapii usłyszałam najlepsza jest terapia ruchem do tego basen pływanie czyli czynna terapia i rehabilitacja. A co do wytrącania z równowagi i ćwiczenia jej to w moim przypadku ćwiczy to że mną terapeuta a nie maszyna zresztą ćwicząc w domu też się tego uczymy kontrolować po to są zadawane ćwiczenia przez fizjoterapeutę aby nauczyć się kontroli własnego ciała. ja nie mam przekonania Bedrome do takiej formy terapii jak jakieś wibrujące maszyny nie mam i nigdy nie miałam, ale też nie jestem fachowcem i nie będę się zachowywać jak bym wszystkie rozumy pozjadała. Moja kolezanka ma MPD i w ramach rehabilitacji i nauki kontroli równowagi ma zajęcia na huśdawkach ja mam to samo schorzenie ale u mnie rehabilitacja przebiega inaczej mimo ze jesteśmy w sumie prowadzone PNF i kilkoma innymi technikami rehabilitacyjnymiale terapia u nas wygląda zupełnie inaczej Choć jedno jest w tym wszystkim wspólne nauka dobrze kontrolowanego ruchu ciała i nauka prawidłowego chodzenia
Cyryl - Pią 17 Maj, 2013

Bonia napisał/a:
...A co do wytrącania z równowgi...


ja od wytrącania z równowagi mam najdoskonalszego terapeutę - żonę.

Bonia - Pią 17 Maj, 2013

He he Cyryl jesli Tobie o takie wytrącanie chodzi to ja mam aż trzy takie osoby :lol:
Cyryl - Wto 16 Lip, 2013

minął rok od operacji.
założenia miałem takie, aby w zimie odbudować mięśnie, na wiosnę zacząć grać na piachu, który jest bardziej przyjazny dla stawów, a sala na jesień 2013.

wszystko poszło lepiej niż myślałem i założyłem. w zasadzie od stycznia gram na sali już wszystko, czyli już 7 miesięcy. w maju byłem na zawodach.
w całym tym huraoptymiźmie zaczyna teraz do mnie docierać, że w perspektywie jest drugie biodro.
i znowu coś trzeba założyć.
na razie jeszcze nie dokucza, ale trzeba przyjąć wariant pesymistyczny, że będzie do wymiany.
jeżeli zacznie się odzywać nie chcę czekać na zaniki mięśni i od razu będę chciał iść na stół.

jeżeli zaś uda się bez takich cyrków, to będzie tylko przyjemne zaskoczenie.

mprzepiora - Sro 17 Lip, 2013

Cyryl, gratuluję. Jesteś naprawdę w dobre formie.
Nie myśl na razie o wariancie pesymistycznym, może nie będzie takiej potrzeby.

Cyryl - Sro 17 Lip, 2013

arabskie przysłowie mówi: módl się tak jakbyś miał umrzeć jutro, a gospodaruj jakbyś miał żyć wiecznie.

czyli jedno drugiemu nie przeszkadza.

kiksem - Sro 17 Lip, 2013

Cyryl napisał/a:
minął rok od operacji.
założenia miałem takie, aby w zimie odbudować mięśnie, na wiosnę zacząć grać na piachu, który jest bardziej przyjazny dla stawów, a sala na jesień 2013.

wszystko poszło lepiej niż myślałem i założyłem. w zasadzie od stycznia gram na sali już wszystko, czyli już 7 miesięcy. w maju byłem na zawodach.
w całym tym huraoptymiźmie zaczyna teraz do mnie docierać, że w perspektywie jest drugie biodro.
i znowu coś trzeba założyć.
na razie jeszcze nie dokucza, ale trzeba przyjąć wariant pesymistyczny, że będzie do wymiany.
jeżeli zacznie się odzywać nie chcę czekać na zaniki mięśni i od razu będę chciał iść na stół.

jeżeli zaś uda się bez takich cyrków, to będzie tylko przyjemne zaskoczenie.


Cyryl też mam za sobą wymianę jednego bioderka, a drugie na fotkach nie prezentuje się zbyt dobrze - także jestem na podobnym etapie co ty. Ty jednak widzę robisz to co kochasz tzn. grasz w siatę, ja kocham piłkę nożną, ale w meczyku nie mam odwagi zagrać (lekarze straszyli), chociaż wymienione bioderko spisuje się rewelacyjnie...
Czy mam rozumieć, że grasz w siatę jak kiedyś: tzn. skaczesz, ścinasz, wyskakujesz do bloku, rzucasz się do trudnych piłek???

Cyryl - Sro 17 Lip, 2013

skaczę to dużo powiedziane, ale atakuję nad siatką, blokuję (na jednym treningu maiłem 12 bloków). z rzucaniem się jest trochę tak, że na sali mam opory przed położeniem się na parkiecie, ale na piachu czuję się komfortowo.
gram na tyle, że zmieściłem się w podstawowym składzie Wrocławia na mistrzostwach Polski oldboyów w siatkówce w kat. +50, choć powinienem grać w wyższej +55, więc jakoś tam gram.
bardziej niż biodro ogranicza mnie utracona sprawność, skoczność i wydolność przez 2,5 roku bezruchu.

mam kolegę pod dwóch bioderkach, który gra w piłkę nożną z powodzeniem, ale jest jedno ALE.
jestem (on też) dużo od Ciebie starszy i sama gorsza motoryka, skoczność i wydolność stanowi jakby zawór bezpieczeństwa. nie mogę wysoko skakać, czy dłużej grać.
nie wiem jak Ty, ale w wieku 40 lat doskakiwałem jeszcze do obręczy kosza dwoma rękoma (187cm wzrostu), mogłem grać i grałem codziennie, a nawet dwa razy dziennie. nie mam pojęcia jakby wtedy spisało się biodro. więc to zupełnie inna bajka.

także nie wszystkie moje doświadczenia muszą się u Ciebie sprawdzić.

kiksem - Pią 19 Lip, 2013

Cyryl napisał/a:
skaczę to dużo powiedziane, ale atakuję nad siatką, blokuję (na jednym treningu maiłem 12 bloków). z rzucaniem się jest trochę tak, że na sali mam opory przed położeniem się na parkiecie, ale na piachu czuję się komfortowo.
gram na tyle, że zmieściłem się w podstawowym składzie Wrocławia na mistrzostwach Polski oldboyów w siatkówce w kat. +50, choć powinienem grać w wyższej +55, więc jakoś tam gram.
bardziej niż biodro ogranicza mnie utracona sprawność, skoczność i wydolność przez 2,5 roku bezruchu.

mam kolegę pod dwóch bioderkach, który gra w piłkę nożną z powodzeniem, ale jest jedno ALE.
jestem (on też) dużo od Ciebie starszy i sama gorsza motoryka, skoczność i wydolność stanowi jakby zawór bezpieczeństwa. nie mogę wysoko skakać, czy dłużej grać.
nie wiem jak Ty, ale w wieku 40 lat doskakiwałem jeszcze do obręczy kosza dwoma rękoma (187cm wzrostu), mogłem grać i grałem codziennie, a nawet dwa razy dziennie. nie mam pojęcia jakby wtedy spisało się biodro. więc to zupełnie inna bajka.

także nie wszystkie moje doświadczenia muszą się u Ciebie sprawdzić.



Ja do 34 lat też dość aktywnie grałem, oczywiście amatorsko. Wtedy jeszcze nie wiedziałem o mojej chorobie, choć odkąd pamiętam miałem ograniczenia w rozstawie nóg i nie lubiłem ćwiczeń rozciągających na dolne partie. Teraz wiem, że to były początki zmagań z bioderkami. Lekarze oglądając moje zdjęcia nie wierzyli, że mogłem grać w piłkę z tak zepsutymi biodrami, nigdy nie doszli też jednoznacznie skąd wzięła się moja przypadłość w tym wieku. Mój operator stwierdził pewnego razu, że być może dzięki temu, że byłem tak aktywny sportowo, biodro było w ruchu i tyle czasu pozwoliło na życie bez bólu. Faktycznie pod koniec mojej gry w piłkę jak się rozruszałem grałem praktycznie bez bólu tylko czasami coś zakuło w pachwinie, zwykle przy strzałach. Obolały byłem za to na drugi dzień, rano tragedia zanim się rozruszałem. Minęło trochę czasu i ból zaczął mi towarzyszyć także przy chodzeniu. Wtedy dopiero pierwszy raz poszedłem do lekarza i na zdjęciach wyszło szydło z worka...
Pozdrawiam i życzę Ci dalszych sukcesów sportowych, choć muszę przyznać, że gratuluje również odwagi (no ale przecież sportowcy z reguły trochę inaczej odczuwają ból - także do boju)

Cyryl - Pią 19 Lip, 2013

wczoraj grałem na piachu w pełnym słońcu i wytrzymałem tylko 1 godzinę, 40 minut.
atak nad siatką która, wisi na prawidłowej wysokości, ale na amatorskich boiskach wygrzebane są dołki, czyli ponad 2,6m, jest abstrakcją w tej chwili, ale bieganie po piachu w pełnym słońcu jest wystarczająco uciążliwe.

ale jak fajnie później pod zimnym prysznicem i jak smakuje zimne piwo.

Cyryl - Wto 03 Wrz, 2013

dzisiaj jestem po pierwszym poważnym treningu.
gram w zespole Kogeneracji Wrocław. gramy w Otwartych Mistrzostwach Wrocławia w I lidze, a są jeszcze 2 grupy w II lidze i 4 w III lidze, więc poziom naszej drużyny jest dość wysoki.
również wysoki jest skład, ponieważ ja jestem jednym z niższych zawodników i jednym z najstarszych.
trening ma 2 godziny. ja i paru przychodzimy pół godziny wcześnie jest rozgrzewka, potem gramy 2 na 2 nim wszyscy się zejdą. następnie dokończenie rozgrzewki, atak na siatce i gramy zwykle 6 na 6.

po całym lecie grania na piachu okazało się, że nie mam kłopotu z atakiem na siatce i kondycją.
atakowałem około 40 razy osiągając dość wysoką skuteczność powyżej 80%. to dlatego, że młodzi skaczą do bloku i to pozwala na obicie rąk. wygraliśmy 3:1

także przepracowane lato dobrze zaowocowało. żadnych bóli, żadnego krańcowego zmęczenia.

po graniu w którym uczestniczy mój kolega fizjoterapeuta sportowy (gramy razem do 1969 roku) wszystko jest OK. jak on to powiedział: nie powinieneś grać, ale my wszyscy (miał na myśli moich rówieśników) też nie powinniśmy grać.
możesz sobie zrobić krzywdę wszędzie: pod prysznicem, w domu, na ulicy, więc co za różnica?

faktycznie najtrudniejsze było poruszanie się pod prysznicem, bo zapomniałem klapek.

AgaW - Wto 03 Wrz, 2013

Cyryl napisał/a:
przepracowane lato dobrze zaowocowało. żadnych bóli, żadnego krańcowego zmęczenia.

Brawo :ok: Tak trzymaj!

camayana - Sro 04 Wrz, 2013

dobra robota :)
Cyryl - Sob 11 Sty, 2014

forma ustabilizowała się.

gram we czwartek ze staruchami (rówieśnikami, część z nich to mistrzowie Polski i mistrzowie Niemiec w kat +60), a we wtorek Kogeneracja czyli z młodymi.
jak mało to mam jeszcze do wyboru środę, piątek dwie sale lub niedzielę.
ograniczam się jednak do 2-3 razy w tygodniu max.

niestety bioderko jest obecnie najmniejszym utrudnieniem w życiu, a szczególnie w grze.
jest coś takiego jak wiek, po treningu boli całe ciało, no ale z tym trzeba się pogodzić.
mimo powrotu do umiarkowanej sprawności, w dalszym ciągu mam kłopoty z dynamiką. co prawda wśród rówieśników nie odbiegam od normy, ale człowiek chciałby coś więcej.

otóż wracając do sprawności po operacji doznałem zjawiska jakby odwróconego czasu, czyli nie tak jak dotychczas: wraz z upływem czasu traciłem sprawność, ale wraz z upływem czasu ta sprawność wzrastała.
i cholera miałem nadzieję, że wrócę tak do sprawności 20-30-latka, a tak się nie stało.
jestem po prostu zawiedziony.

no ale cóż, trzeba się cieszyć tym co się ma i nie narzekać.

po drodze już zdążyłem mieć naciągnięcie mięśnia łydki, stłuczenia uda, wybicia palców itp. czyli drobnostki jakie muszą się zdarzyć podczas gry.

Mijka - Sob 11 Sty, 2014

Cyryl napisał/a:
i cholera miałem nadzieję, że wrócę tak do sprawności 20-30-latka, a tak się nie stało.

Cyrylu :mrgreen: a szkoda, no nie :?:
I tak gratuluję Ci sprawności :)

babcia-bis - Nie 26 Sty, 2014
Temat postu: dot. sprawności
Ja dopiszę -GRATULACJE-CYRYL jest z endo sprawny INACZEJ!
Cyryl - Pon 19 Maj, 2014

ponieważ wszystko jest dobrze, a za pasem mistrzostwa Polski oldboy-ów, chcąc dobrze wypaść, spróbowałem trochę cięższego treningu.

w okresie przygotowawczym, mam to już za sobą, trenowałem codziennie.
tak było przez okres dwóch tygodni.
pozwoliło mi to osiągnąć dość dobrą formę.
bardzo poprawiła się motoryka, szybkość i sprawność. grając z 30-latkami przyzwyczaja się człowiek do szybszych i mocniejszych piłek. w wyskoku dosiężnym łapię ponad 3m.

teraz trzeba utrzymać formę, więc granie 3 razy w tygodniu.

czasem mam lekkie dolegliwości przeciążeniowe, ale nie dotyczy to biodra które sprawuje się znakomicie.

Cyryl - Pią 10 Paź, 2014

człowiek uprawia sport, w moim przypadku gra w siatkówkę, ale widmo kontuzji zawsze nad nim wisi.
po operacji zastanawiałem się kiedy i jaka kontuzja mi się przydarzy.
czy przy zwichnięciu kostki biodro wytrzyma?
jednak wczoraj wieczorem na treningu podczas rozgrzewki, gdy na sali jest wiele piłek jedna z nich wlazła pode mnie, gdy byłem w podskoku.
wylądowałem na piłce i oczywiście nogą z endo. zrobiłem prawie szpagat turecki i noga uciekła mi jeszcze do tyłu, wywaliłem się i jeszcze mi coś w plecach szczykło.
początkowo ból nie był mocny, ale od razu dałem sobie spokój nie chcąc kusić złego.

jednak ból w biodrze był coraz większy i pół nocy nie przespałem. dzisiaj jestem po zdjęciu RTG i badaniach. w wyniku tego zdarzenia endo siedzi tak jak siedziała, ale mam naciągnięte wszystkie wiązadła w biodrze. dwa tygodnie przerwy w graniu.

maaly-22 - Pią 10 Paź, 2014

Cyryl szczeze z serca zycze Tobie jak najlepiej ale pomyśl czasem ze trzeba uwazać wiem trzeba normalnie zyc ,pisze to bo w zyciu i na rehabilitacji spotkałem osoby co po endo sie nie oszczędały praca na roli czy w lesie i albo są juz po kolejen endo albo ledwo co chodza
bebe14 - Pią 10 Paź, 2014

Cyryl ja mam zamiar być taki jak ty tylko z dwoma endo , a ryzyko zawsze jest u nas troszkę wieksze
Cyryl - Pią 10 Paź, 2014

widzisz, dla mnie sens życia jest wtedy gdy uprawiam sport, a z powodu wieku czasu gry na przyzwoitym jeszcze poziomie nie zostało mi dużo. dodatkowo ze względu na wiek gram że tak powiem mniej energicznie niż młodziak.

jutro wsiadam na rower po jednodniowej przerwie.

bebe14 - Pią 10 Paź, 2014

No bez przesady jeszcze młodzieniaszek jesteś ,zresztą mam dobrego znajomego co ma 2 endo ,operacje kręgosłupa ,druty w nodze i jest po 13 operacjach i pięć razy w tygodniu dźwiga naprawdę duże ciężary
Cyryl - Pią 10 Paź, 2014

no tak, ale granie tak, aby wypaść z pierwszej dziesiątki w Polsce to nie jest granie.
dorotabeata - Pią 10 Paź, 2014

Cyryl napisał/a:
człowiek uprawia sport, w moim przypadku gra w siatkówkę,

Nie człowiek, tylko nałóg siatkówkowy! Ja to rozumiem.
Dla mnie jesteś wzorem powrotu do formy po endo. Ale może czasem zastanów się...
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do sportu :puppyeyes:

Bonia - Pią 10 Paź, 2014

Cyryl a ja napiszę Ci tak jak spadłeś z tego Konia to właś na niego z powrotem z pewnością znasz to powiedzenie. Wykuruj się i do dzieła po prostu bardziej na siebie uważaj. Nie rezygnuj ze sportu który kochasz powodzenia.
Cyryl - Sob 11 Paź, 2014

uważanie nic nie da, bo kontuzje się zdarzają i nie masz na to wpływu.
ja po prostu żyję jak chcę, radości są moje, ale porażki też, bo cóż warte byłyby radości bez porażek (fabryka czekolady). i to w zasadzie wszystko.

29palms - Sob 11 Paź, 2014

Cyryl napisał/a:
uważanie nic nie da, bo kontuzje się zdarzają i nie masz na to wpływu.
ja po prostu żyję jak chcę, radości są moje, ale porażki też


Napiszę odrobinę inaczej - uważanie zazwyczaj przynosi oczekiwane skutki, najczęściej właśnie chwila dekoncentracji prowadzi do kontuzji. Natomiast nie uważam, że z obawy przed kontuzją należy zrezygnować z aktywności. Podam przykład pierwszy z brzegu, od tygodnia jestem szczęśliwą nosicielką gipsu lekkiego od kostki po pachwinę. Gdyby kózka nie skakała to by więzadła nie zerwała :) ) Niestety przy tym skakaniu nie zachowałam czujności (na jakiś czas zapamiętam, że trzeba patrzeć gdzie się ląduje) i teraz muszę się trochę pomęczyć. Twoja kontuzja to też kwestia nieuwagi (piłka pod nogami), a nie samego treningu.

Cyryl - Nie 12 Paź, 2014

no tak, ale jak udałoby Ci się uniknąć piłki, która wpada Ci pod nogi, gdy na sali jest 10 piłek, a Ty skupiona na tej którą odbijasz? lub gdy atakujesz, a piłka z bloku trafia pod nogi szybciej niż Ty jesteś na ziemi.
jak unikniesz wskoczenia na nogę przeciwnika, który blokuje lub atakuje? pod siatką jest bardzo ciasno, a ponieważ współczesne przepisy pozwalają na nadepnięcie linii (dopiero przejście całą stopą jest błędem), więc codziennością jest stykanie się stopami blokujących i atakującego.

gram w siatkówkę 45 lat i wiem, że cześć rzeczy można przewidzieć, jednak jest pewien margines przypadku na jaki nie masz wpływu, to już zależy od szczęścia.

w sporcie gra się na granicy ryzyka, więc kontuzje się zdarzają, np. Stich mógłby zrezygnować z dojścia do tej piłki, ale wtedy przegrywałby z każdym tenisistą z pierwszej i drugiej setki ATP - https://www.youtube.com/watch?v=17ImXAD_tig

dorotabeata - Nie 12 Paź, 2014

Cyryl napisał/a:
https://www.youtube.com/watch?v=17ImXAD_tig

:?: :!:

Cyryl - Nie 12 Paź, 2014

miałem kilkakrotnie skręcony staw skokowy, ale w takim stopniu tylko raz.
na ogół gdy spadamy na dwie nogi czując ból można odciążyć nogę, ważna też jest waga ciała. więc po skręceniu zwykle po tygodniu wracałem do treningu. ale gdy odbywa się to dynamicznie na jedną nogę nie ma możliwości wybronienia się. kiedyś jako środkowy goniłem do antenki, aby zewrzeć blok ze skrzydłowym, a on zostawił stopę. ja po wyskoku w bok całym ciężarem spadłem swoją stopą na jego i wyglądało to podobnie jak u Michaela Sticha. trzy tygodnie musiałem pauzować.

Danielos - Nie 12 Paź, 2014

Cyryl napisał/a:
uważanie nic nie da, bo kontuzje się zdarzają i nie masz na to wpływu.

Masz tylko częściową rację, Cyryl. Uważanie wiąże się ze świadomością a sport opiera się na wytrenowanych automatyzmach ruchowych. Nie znaczy to jednoznacznie, sportowiec jest nieświadomy tego co robi. Robi to, na co jego układ kontroli ruchu mu pozwala w danej chwili.
Kontuzja może być wynikiem m in.: siły zewnętrznej działającej na nas (piłka lecąca w naszym kierunku), lub wynikiem tzw. przeciążenia. W tym ostatnim przypadku wchodzi w grę mechanizm kontroli ruchu na który skałada się: lokalizacja odcinka poddawanego kontroli, kierunku wykonywanego ruchu (jedno/wielokierunkowa kontrola) i rodzaju obciążenia (niski/wysoki próg). Informacje zebrane w odpowiednich testach przesiewowych pozwalają ocenić potencjalne ryzyko kontuzji i je zmniejszyć przez wprowadzenie selektywnie dobranego treningu.
ten trening bazuje na takim opanowaniu ruchu, którego najsłabsze ogniwo zaburza/znacząco pogarsza pracę całych lub części grup mięśniowych (niektórzy pokusiliby się o stwierdzenie łańcuchów kinematycznych) W pierwszoligowych klubach siatkarskich (ale i nie tylko) działają fizjoterapeuci/trenerzy kontroli motorycznej, którzy przed częścią właściwą treningu przeprowadzają odpowiednie ćwiczenia ze swoimi zawodnikami dzięki którym ryzyko "grzania ławy" spada. Uprzedzając Twoje pytanie: testowanie, analiza danych i ewaluacja zawodnika pod kątem umiejętności jest obiektywna bo są badania m in.potwiedzające statystykę spadku ilości wyłączonych godzin z treningu dla danej grupy przed i po wprowadzeniu takowych ćwiczeń.

Cyryl - Pon 13 Paź, 2014

widzisz, w pierwszoligowych klubach trenuje się trzy razy dziennie, w dniu meczu dwa, trenują młodzi ludzie, często rozwijający się, których organizm rozwija się i dopiero poznają jego możliwości. nie bez znaczenia jest wysokość kasy i ambicja. zawodnik więcej słucha trenera niż własnego rozumu, którego jeszcze nie ma za wiele.

natomiast w siatkówce oldboy-ów po 45 latach grania znamy w większości swoje organizmy, siatkówka nie jest źródłem dochodów i większość zawodników ma swój rozum, oczywiście nie znaczy to, że traktujemy sport niepoważnie.

nie bez znaczenia jest czas, nawet gdybym ja chciał skakać metr w górę już tego nie zrobię i samo ciało poprzez proces starzenia się ogranicza szybkość, dynamikę.
więc zostaje tylko kwestia przypadku. uderzenie piłką, skoczenie drugiemu na stopę, wpadnięcie piłki pod nogi (wybicie palców w siatkówce nie jest kontuzją).
żaden z nas, a z częścią moich kolegów gram w siatkówkę od 1969 roku, przez ostatnie 30 lat nie miał kłopotów przeciążeniowych i chyba już nie będzie miał choćby nawet chciał w tym wcieleniu.

więc sport oldboy-ów jest zupełnie inny niż wyczynowy. dlatego też mimo, że ja grałem tylko w lidze okręgowej (odpowiednik dzisiejszej II ligi), a np. Świderski w lidze włoskiej, a dzisiaj jest trenerem czołowego polskiego klubu (ZAKSA), na mistrzostwach Polski oldboy-ów, gdy starsi koledzy mówią - on jako młodzian słucha.

Danielos - Pon 13 Paź, 2014

Cyryl napisał/a:
widzisz, w pierwszoligowych klubach trenuje się trzy razy dziennie, w dniu meczu dwa, trenują młodzi ludzie, często rozwijający się, których organizm rozwija się i dopiero poznają jego możliwości. nie bez znaczenia jest wysokość kasy i ambicja. zawodnik więcej słucha trenera niż własnego rozumu, którego jeszcze nie ma za wiele.

natomiast w siatkówce oldboy-ów po 45 latach grania znamy w większości swoje organizmy, siatkówka nie jest źródłem dochodów i większość zawodników ma swój rozum, oczywiście nie znaczy to, że traktujemy sport niepoważnie.

nie bez znaczenia jest czas, nawet gdybym ja chciał skakać metr w górę już tego nie zrobię i samo ciało poprzez proces starzenia się ogranicza szybkość, dynamikę.
więc zostaje tylko kwestia przypadku. uderzenie piłką, skoczenie drugiemu na stopę, wpadnięcie piłki pod nogi (wybicie palców w siatkówce nie jest kontuzją).
żaden z nas, a z częścią moich kolegów gram w siatkówkę od 1969 roku, przez ostatnie 30 lat nie miał kłopotów przeciążeniowych i chyba już nie będzie miał choćby nawet chciał w tym wcieleniu.

więc sport oldboy-ów jest zupełnie inny niż wyczynowy. dlatego też mimo, że ja grałem tylko w lidze okręgowej (odpowiednik dzisiejszej II ligi), a np. Świderski w lidze włoskiej, a dzisiaj jest trenerem czołowego polskiego klubu (ZAKSA), na mistrzostwach Polski oldboy-ów, gdy starsi koledzy mówią - on jako młodzian słucha.


Dyskutujemy w końcu na argumenty czy przekonania?

Cyryl - Wto 14 Paź, 2014

czy fakt, że w wieku po 50-tce trenuje się 3-4 razy w tygodniu, a wyczynowiec 3 razy dziennie jest argumentem, czy przekonaniem?
jeżeli fakt przeciążenia takim treningiem ma miejsce u zawodników, bo trenują w innym zakresie i jest to jedyne czym się zajmują, a oldboy ma kilka innych głównych zajęć: rodzina, praca, więc nawet z racji tego do przeciążeń dochodzi niezmiernie rzadko i to wydaje mi się będzie również argumentem, a nie przekonaniem.
my gramy dla przyjemności grania, tak samo jak ja jeżdżę kamperem dla radości podróżowania i nie można do takich ja jak przymierzać zasad z rajdów czy F1, gdzie liczy się tylko wynik czasowy.
mało tego jak mi nie idzie, jak pokłócę się z kolegami lub kolegą mogę przerwać granie i pójść do domu, lub nie przyjść na kolejny trening, bo jestem obrażony, czego nie wolno zrobić żadnemu zawodowemu sportowcowi. bo mi granie ma sprawiać przyjemność, a on musi się wywiązać z umowy-kontraktu i to chyba jest argument, a nie przekonanie.
to co piszesz ma swój sens do zawodników trenujących zawodowo, ale nie do oldboy-ów.
sport wyczynowy i jego zasady jakie opisujesz nie ma się nijak do zasad rekreacji nawet w najlepszym wydaniu.

w zasadzie już po tej kontuzji czuję się dobrze i poszedłbym na salę, początkowo tylko potrenować brzuszki, grzbiet i może zagrać jako stacjonarne libero, bez skakania, ale niestety w tym tygodniu do piątku muszę pracować od 8 rano do 20 wieczorem i to też jest ta różnica.

Danielos - Wto 14 Paź, 2014

Cyryl napisał/a:
czy fakt, że w wieku po 50-tce trenuje się 3-4 razy w tygodniu, a wyczynowiec 3 razy dziennie jest argumentem, czy przekonaniem?
jeżeli fakt przeciążenia takim treningiem ma miejsce u zawodników, bo trenują w innym zakresie i jest to jedyne czym się zajmują, a oldboy ma kilka innych głównych zajęć: rodzina, praca, więc nawet z racji tego do przeciążeń dochodzi niezmiernie rzadko i to wydaje mi się będzie również argumentem, a nie przekonaniem.
my gramy dla przyjemności grania, tak samo jak ja jeżdżę kamperem dla radości podróżowania i nie można do takich ja jak przymierzać zasad z rajdów czy F1, gdzie liczy się tylko wynik czasowy.
mało tego jak mi nie idzie, jak pokłócę się z kolegami lub kolegą mogę przerwać granie i pójść do domu, lub nie przyjść na kolejny trening, bo jestem obrażony, czego nie wolno zrobić żadnemu zawodowemu sportowcowi. bo mi granie ma sprawiać przyjemność, a on musi się wywiązać z umowy-kontraktu i to chyba jest argument, a nie przekonanie.
to co piszesz ma swój sens do zawodników trenujących zawodowo, ale nie do oldboy-ów.
sport wyczynowy i jego zasady jakie opisujesz nie ma się nijak do zasad rekreacji nawet w najlepszym wydaniu.

w zasadzie już po tej kontuzji czuję się dobrze i poszedłbym na salę, początkowo tylko potrenować brzuszki, grzbiet i może zagrać jako stacjonarne libero, bez skakania, ale niestety w tym tygodniu do piątku muszę pracować od 8 rano do 20 wieczorem i to też jest ta różnica.


Cyryl napisał/a:
uważanie nic nie da, bo kontuzje się zdarzają i nie masz na to wpływu.


Odniosłem się do tego, że wg Ciebie nie mamy wpływu na uraz a nie odnosiłem się do porównywania urazowości poszczegółnych grup, które próbujesz mi imputować. To, że wybierasz zdania z kontekstu i nie odnosisz się do istoty pytania nie zmienia faktu, że urazowość można zmniejszać przez rehabilitacyjny trening prewencyjny.

Cyryl - Sro 15 Paź, 2014

całkowita racja, ale jest to forum ludzi z bioderkami, a temat jest pod tytułem "endoproteza aktywnego człowieka" czyli mnie. a ja to facet 58 lat.

oczywistym więc jest dla mnie, że w tym co piszę odnoszę się do swojej osoby, forum sportu jaki ja uprawiam, a nie do innych rzeczy.

moja odpowiedź, że kontuzje zdarzają się i nic na to się nie poradzi, nie była podczas dyskusji o treningu PlusLigii czy reprezentacji Polski, ale przy uwadze dojrzałej osoby po bioderku do mnie, również dojrzałej osoby po bioderku.

Cyryl - Wto 04 Lis, 2014

parę dni temu poczułem delikatny ból w lewej pachwinie, czyli tak samo jak zaczęło się z prawą nogę kończąc się endo.
poprzednio poczułem pierwsze oznaki w maju 2009 roku, a ból utrudniający mi granie, a później chodzenie przyszedł w grudniu, czyli opierając się na tym prawdziwe objawy powinny przyjść w maju 2015.
powoli przygotowuję się o wizyty u mojego operatora, aby sprawdzić czy to już czas na drugie biodro, czy jakiś fałszywy alarm.

Cyryl - Sro 23 Mar, 2016

dwa tygodnie temu w poniedziałek zacząłem odczuwać bardzo intensywny ból w operowanej nodze, zaczynający się od biodra, promieniujący na cała nogę, udo, przód podudzia, powodujący drętwienie stopy.
mimo, że przed tym nie miałem żadnego urazu, nie grałem, jednak mimo to się zaniepokoiłem.
aby nie czekać w kolejkach pojechałem na pogotowie i powiedziałem, że wywróciłem się, co wiązało się z koniecznością RTG. na prześwietleniu wyszło, że z endo wszystko jest OK. okazało się, że jest to rwa kulszowa (pierwszy raz w życiu). prawdopodobnie zbyt długo siedziałem dwa dni wcześniej przy ognisku.

po tygodniu mocnego bólu, przyszedł tydzień od umiarkowanego do niewielkiego. wczoraj wróciłem na salę, na początek na dwa sety.

pasiflora - Czw 24 Mar, 2016

Cyryl, 90% zdiagnozowanej rwy kulszowej to błędna diagnoza. Czy tylko na podstawie opowieści lekarz to stwierdził? Robione były badania neurologiczne lub jakiekolwiek inne?


Fajny artykuł Przeczytaj proszę
Cytat:
Chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie diagnostyki, bólu rzekomokorzeniowego, korzeniowego i terapii.

Zacznę od najważniejszego, rwę kulszową należy traktować tylko i wyłącznie jak zespół objawów.
Natomiast na potrzeby artykułu chciałbym abyśmy potraktowali to jako jednostkę chorobową wynikającą z patologii jądra miażdżystego uciskającego struktury nerwowe czyli tak jak jest to zazwyczaj przedstawiane na uczelniach, pacjentowi w szpitalu itd.

Tak jeszcze na temat oczywistych oczywistości, należy nadmienić, że osoba bez objawów klinicznych może mieć taki sam a nawet gorsze badania obrazowe niż ta z objawami rwy. Odwrotnie również, można mieć podobne objawy kliniczne bez ucisku na strukturę korzenia nerwowego. To jak to w końcu jest? Jest tak samo jak z czułością w teście SLR. Większa część osób, która ma objawy rwy kulszowej ma zmiany dyskopatyczne , ale czy to one muszą dawać objawy – NIE. Konfilikt korzeniowo-dyskowy nie musi być bezpośrednią przyczyną bólu i objawów.

Dlaczego SLR ma wysoką czułość? Bo jak ktoś ma jakiekolwiek problemy z kręgosłupem to SLR będzie wywoływał objawy. Jakby została zbadana specyficzność tego testu(może już jest zbadana), to większość zwolenników, powołująca się na czułość chowałaby głowy w piach. Jest tyle możliwości zaburzeń w naszym organizmie, które mogą dawać pozytywny wynik SLRa, że liczyć do tylu nie potrafię.

Więc co badać w przebiegu rwy? Jak zbadać czy rwa kulszowa jest od ucisku korzeni? Jakie testy? Niestety żadne testy. Żaden test nie da Ci konkretnej odpowiedzi, gdzie tkwi przyczyna dolegliwości. Dlatego, że wszystko w naszym organizmie posiada mechanizmy kompensacji. Nawet jeżeli rzeczywistym problemem jest ta dyskopatia w eLce, to może być ona początkiem dla kaskad procesów w organizmie, które w rzeczywistości będą powodowały ból i charakterystyczne objawy.

Oczywiście też wiem, jak książkowo/akademicko odróżnić ból peseudokorzeniowy i korzeniowy, ale to w sumie mija się z rzeczywistością…

Przykład:

Mówi się, że osłabienie czucia powierzchownego są dobrym dowodem. Nawet przy aktywnych punktach spustowych również możesz mieć zaburzenie czucia.

Parestezje jak również mrowienia w okolicach stopy również nie muszą świadczyć o rwie kulszowej, są obecne przy zaburzeniach stawu biodrowego.

Ubytki neurologiczne również nie dają nam gwarancji tego, że problem jest stricte związany z zespołem korzeniowym. Dla przykładu – opadanie stopy – czyli osłabienie zginaczy grzbietowych stopy również występuje przy zespole więzadła krzyżowo-guzowego.

Osłabienie odruchów – jak widzieliście kiedyś badanie neurologiczne, nawet u zdorwej osoby porównując do siebie dwa odruchy kolanowe mogą być różne po obu stronach. Nie jest więc to najlepszy sposób do diagnozowania konfliktu korzeniowego.

Mówi się również, że zgrubienia tkanki łącznej powierzchownej jest charakterystyczne dla zespołu pseudokorzeniowego. Również na swojej drodze spotkałem osobę z przepukliną i uciskiem na tkanki nerwowe – fałdu Kiblera prawie nie dało się zrobić.

Wszystkie charakterystyczne objawy rwy kulszowej tak naprawdę nie są specyficzne dla rwy kulszowej. Bardzo mało się mówi o więzadłach, a ich możliwości w wywoływaniu takich objawów są bardzo duże.

Czy rysunek poniżej jest wam znajomy?



Obrazuje on rozmieszczenie bólu na wskutek wstrzyknięcia soli niefizjologicznej do więzadeł międzykolcowych w różnych segmentach kręgosłupa. Może dlatego technika KAT przy rwach kulszowych daje dobre efekty – pozbywa się tylko i aż napięcia więzadłowego. J
Nie tylko patlogia w więzadłach międzykolcowych, ale również w więzadłach krzyżowo-biodrowych, krzyżowo-guzowych, więzadłach biodrowo-lędźwiowych. Zaburzenia w stawiach biodrowych mogą prowokować objawy rwy kulszowej. Nie mówię już nawet o rwie kulszowej gruszkowatej, którą większość zna, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Jest wiele struktur w naszym organizmie które mogą naprawdę wiernie dawać objawy rwy. Aby bardziej zgłębić wiedzę apropos więzadeł i chociażby rwy kulszowej polecam książkę A.Rakowskiego – Terapia Manualna Holistyczna.

Jakie badanie i diagnostykę ja polecam? Funkcjonalną, tylko po to aby sprawdzić ograniczenia, co wywołuje ból i czy pacjent uzyska poprawę po terapii. Przeprowadza się to na drodze obserwacji i kontroli stanu pacjenta. Do tego mogą posłużyć się testy z fajnymi medycznymi nazwami typu test Lasequea, ale koniec końców jest to tylko podniesienie prostej nogi. Równie dobrze mogę powiedzieć, żeby pacjent zrobił to co wywołuje u niego dolegliwości, sprawdzić ruchomość itd. – później obserwować i dostosowywać zmiany w terapii.

Cyryl - Czw 24 Mar, 2016

dzięki za fatygę, ale to już poza mną, dzisiaj trening w pełnym wymiarze bez żadnych objawów.
pasiflora - Czw 24 Mar, 2016

Cyryl, leczenie trwa około 6 tyg wg lekarzy. Moim zdaniem to nie była rwa.

Świetnie że znów jesteś w formie :)

AgaW - Pon 04 Kwi, 2016

Zgadzam sie z Pasiflora.Cyryl, przypomnij sobie dyskusje odnosnie Twojego stanu jakie prowadziles z Fizkomem...
Cyryl - Czw 26 Maj, 2016

w tym sezonie, a nastawiam się głównie na siatkówkę plażową, wszystko podporządkowałem pod sport.
poszedłem do szefa i powiedziałem, że muszę grać, więc w pół miesiąca muszę zarobić tyle ile poprzednio w miesiąc oraz mniej pracować, czyli 100% podwyżki i tutaj osiągnąłem sukces.
ponieważ jednak muszę pracować, to we wtorki i czwartki trenuję dwa razy dziennie, co na początku skutkowało "zdechaniem" (wydolnościowym, bo na piachu) dni następnego, ale po tygodniu takiego trybu już bez konsekwencji,
dzisiaj grałem 3 godziny prawie cięgiem, jutro od nowa.
terminarz zawodów podałem w innym temacie, więc trzeba harować i iść dalej.

Ania K. - Czw 02 Cze, 2016

Cyryl, chcę być po operacji w takiej formie jak Ty! ;)
powiem więcej..Będę!:D

Cyryl - Nie 12 Cze, 2016

IV miejsce na Mistrzostwach Polski Energetyków w siatkówce plażowej. w meczu o brąz przegraliśmy z wiatrem.
Ania K. - Wto 14 Cze, 2016

Tak trzymaj! Powodzenia w kolejnych meczach :)
Cyryl - Nie 19 Cze, 2016

4 miejsce w Mistrzostwach Polski w Siatkówce Oldbojów
AgaW - Sob 02 Lip, 2016

Gratuluję!
Cyryl - Nie 03 Lip, 2016

wczoraj 6 miejsce w Mistrzostwach Dolnego Śląska Oldboy-ów w siatkówce plażowej (jedna kategoria wiekowa +40) na nowym wrocławski lub podwrocławskim kąpielisku Kopalnia.
johana4 - Nie 03 Lip, 2016

Gratuluję!!! Sukces za sukcesem, tak trzymaj ;)
Cyryl - Wto 30 Sie, 2016

na Mistrzostwach Polski Oldboy-ów w Siatkówce Plażowej 5 miejsce z kontuzją - opisywałem to szerzej, ale post został skasowany.
Ania K. - Wto 30 Sie, 2016

Cyryl, nie został skasowany. Ja cały czas widzę ten post. W innej sekcji.
aga.t. - Wto 30 Sie, 2016

Cyryl czy chodzi Ci o ten wpis? TUTAJ, post na końcu strony. Został przeniesiony a nie skasowany.
Cyryl - Pią 02 Wrz, 2016

no tak, masz rację udział w Mistrzostwach Polski Oldboy-ów nie ma nic wspólnego z tematem "aktywność fizyczna z endoprotezą".
aga.t. - Pią 02 Wrz, 2016

Cyryl ja tylko Cię poinformowałam, że post nadal jest tylko w innym dziale. Nie napisałam, że to ja go przeniosłam.
Cyryl - Pią 02 Wrz, 2016

przecież rozumiem, bo wszelkie zmiany czynione są bez wiedzy autora i anonimowo.
jak zapytasz wszystkich moderatorów, odpowiedzą tak samo jak Ty.

drupinka - Nie 04 Wrz, 2016

Cyryl napisał/a:
no tak, masz rację udział w Mistrzostwach Polski Oldboy-ów nie ma nic wspólnego z tematem "aktywność fizyczna z endoprotezą".

agi.t. nie ma wśród moderatorów tego działu.
Ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego przeniesiono akurat ten post. Przecież to jest właśnie Twoja historia!

Cyryl - Nie 04 Wrz, 2016

ale to nie przeniesiono tutaj, ale do tematu: "co dzisiaj robiłeś".
mi chodzi o inną rzecz: na wielu forach gdzie jestem użytkownikiem, związanych ze sportem, turystyką kamperową, transportem, czy nauczaniem, jeżeli w jakiś post moderator ingeruje, czy kasując czy też przenosząc, autor jest informowany z podaniem przyczyny, a moderator podpisuje się imiennie.
tutaj posty znikają, autor nie ma pojęcia czy są kasowane, czy przenoszone, a jeżeli tak to gdzie, a żaden moderator o niczym nie wie.

nie napisałem, że Aga jest moderatorem, ale moderatorzy udzielają podobnych odpowiedzi.

pasiflora - Nie 04 Wrz, 2016

Cyryl, wszyscy potrafią znalezć wszystko, a tylko Ty masz odwiecznie jakiś problem.
Wklejam Ci linka gdzie zawsze bez trudu odnajdziesz swoje posty: http://forumbioderko.pl/s...ch_author=Cyryl
Tak na marginesie przy likwidacji jest możliwość poinformowania użytkownika o wykonaniu takiego ruchu. Zaś przy przenoszeniu niestety nie ma możliwości. Jeżeli zostało to zrobione to na pewno że moderator/admin/junior admin tak zdecydowali. Nie robią tego z braku zadań. Trzeba zrobić mnóstwo ruchów by przenieść choć jeden post. Ja kiedyś się wkurzałam i usuwałam informując użytkowników. Admin bądz JA poprosił mnie bym tego nie robiła. Jak widzę konieczność to robię to ale rzadko. Na pewno nie robimy tego bo nam się tak ubzdurało :evil:
Jeżeli Ci się to nie podoba to... Dopowiedz sobie sam.

Ps. Ja również nie przenosiłam łahaha

Cyryl - Pon 05 Wrz, 2016

pasiflora napisał/a:
...Jeżeli Ci się to nie podoba to...



dziękuję za zaproszenie do dalszego aktywnego udziału na forum.

dorotabeata - Pon 05 Wrz, 2016

Cyryl, mam nadzieję, że wszystko Ok i dalej będziesz pisał.
Nawet nie wiesz ile wnosisz optymizmu dla tych przed operacją ;-) Później oczywiście życie wnosi swoje poprawki, bo zapominamy, że jesteś w innej -lepszej- sytuacji niż osoby po wcześniejszych operacjach. Ale pierwsze wrażenie po Twoich wpisach o siatkówce zmienia wyobrażenia, jak to będzie po operacji.
O tym, że po operacji będzie lepiej to trzymały mnie Nuta, Kinga i Ty. Wszystkim opowiadałam o waszej trójce z wnioskiem, że ja też dam radę. U mnie było zupełnie inaczej, ale już tak nie panikowałam.
Pozdrawiam ;)

aga.t. - Wto 06 Wrz, 2016

Miałam już się nie odzywać ale jakoś dziwnie się poczułam, że pisząc posta z wyjaśnieniem co się stało z Twoją wypowiedzią Cyryl zostałam wrzucona do jakiegoś wora, schematu pod tytułem ''jak się zachowują i co robią moderatorzy''. Sam swoją historią udowadniasz, że nigdy nie można w żadnym temacie wrzucać wszystkich do jednego worka. Jeśli faktycznie coś źle robię, źle piszę, kogoś obraziłam to bardzo przepraszam. Miałam o sobie - jako moderatorze ale i jako człowieku - inne wyobrażenie ale dzięki za uświadomienie mnie. Obiecuję poprawę.
Jesteśmy ludźmi i każdy może się pomylić. Nie raz prosiłam tu na forum aby sobie wszystko na spokojnie wyjaśniać, aby nie było kłótni i aby szanować czyjeś zdanie bo każdy ma prawo do własnego. Mam nadzieję, że tak będzie.
Jeszcze raz przepraszam za wszystko co mogło kogoś urazić, nigdy celowo czegoś takiego bym nie zrobiła.
Wiem, że teraz ja nie zachowuję się profesjonalnie bo zaśmiecam Twoją historię ale chciałam to wyjaśnić.
Zawsze zachęcam do aktywnego uczestnictwa w forum każdego bo każdy z nas jest inny, inaczej czuje i patrzy na pewne sprawy i zawsze można się coś od kogoś nauczyć.
Dobrze wiesz, że Twoja historia wyróżnia się na forum i dla wielu osób jest motywacją do działania. Obyś nie zrozumiał mojej pisaniny źle.
Szanujmy się wzajemnie, wyjaśniajmy i wspierajmy.

P.S. Małe wyjaśnienie: gdy usuwam czyjś post bo np. jest to typowa reklama czyli niezgodność z regulaminem to informuję o tym użytkownika. Zdarzyło mi się kiedyś przenosić jakiś post czy temat i zwykle pisałam o tym w danym temacie, że post został przeniesiony i dopisek gdzie. Jeśli post łącze w jeden (gdy jest jeden pod drugim w tematach innych niż własne historie) to nie informuję bo to widać.
Posty przenoszone są widoczne więc nie zawsze się o tym informuje. Jeśli się kasuje to wtedy informacja o tym fakcie i dlaczego tak zrobiono jest wysyłana do użytkownika.

Cyryl - Wto 06 Wrz, 2016

aga.t. napisał/a:
zostałam wrzucona do jakiegoś wora...
...Zawsze zachęcam do aktywnego uczestnictwa w forum każdego bo każdy z nas jest inny, inaczej czuje i patrzy na pewne sprawy i zawsze można się coś od kogoś nauczyć...


pasiflora napisał/a:
...Jeżeli Ci się to nie podoba to...


Jak widzisz Aga zachęcanie do uczestnictwa mogą wyglądać różnie. chociaż Ty wypowiadasz się jako użytkownik, a moderator reprezentuje forum.

Cyryl - Wto 08 Lis, 2016

ponieważ z powodu kontuzji nadgarstka mniej grałem w plażówkę w tym sezonie, teraz aby właściwie przygotować się do nowego sezonu - 2017 przeszedłem na tryb 7 treningów tygodniowo. codziennie + wtorek i czwartek 2 x dziennie, w weekend wolne. nic nie ma za darmo.
Bonia - Wto 08 Lis, 2016

Fajnie że się odezwałeś Cyryl ;-) Mam nadzieję że z nadgarstkiem już dobrze?
Będę trzymać za Ciebie kciuki w nowym sezonie

AgaW - Pią 11 Lis, 2016

Bonia napisał/a:

Będę trzymać za Ciebie kciuki w nowym sezonie

I ja też :) :) :)

dorotabeata - Pią 11 Lis, 2016

Ja oczywiście też. Następnych sukcesów :smile:
Cyryl - Nie 13 Lis, 2016

Bonia napisał/a:
...Mam nadzieję że z nadgarstkiem już dobrze?...

od dłuższego czasu nie bolał, ale próbuję przywrócić całkowity zakres ruchu, więc po ćwiczeniach boli.

Cyryl - Pon 20 Mar, 2017

i okazało się, że zajechałem drugie biodro.
na razie jeszcze podczas chodzenia nie boli mnie zanadto, ale już skakanie nie jest przyjemnością.
jeszcze wchodzę na schody co dwa stopnie. w tamtym tygodniu byłem chyba ostatni raz na treningu, grałem na pozycji stacjonarnego libero (obrona bez skakania).
byłem pod koniec lutego u chirurga, który mnie naprawiał i drugą operację mam mieć za 3-4 miesiące.
no i sezon stracony.

Jagi84 - Pon 20 Mar, 2017

ojjj, współczuję kolejnej operacji, ale z drugiej strony jak już będziesz miał dwa nie do zdarcia to będziesz jeszcze większe sukcesy osiągał! :) powodzenia i najmocniejszej protezy życzę !
Cyryl - Pon 20 Mar, 2017

poszedłem do lekarza w końcówce lutego, musiałem mieć zdjęcie, a na wizytę do rodzinnego trzeba czekać, więc poszedłem na pogotowie 8 rano, nie ma tłoku i powiedziałem, że wywróciłem się, więc zdjęcie miałem w ciągu godziny.
na wizycie u mojego lekarza, na pytanie kiedy by pan chciałby mieć operację, odpowiedziałem: najlepiej pojutrze, aby jeszcze zdążyć dojść do formy na mistrzostwa Polski oldboy-ów na plaży w sierpniu. mało co nie spadł ze stołka ze śmiechu.
niestety realia naszego kraju są tragiczne.

pablo1971 - Pon 20 Mar, 2017

Trzy cztery m-c to jak od ręki są szpitale co mają terminy na lata w w tym wszystkim to najważniejsze że by wszystko się udało i z drugim że byś tak szybko wracał do formy... ;-) a mistrzostwa oldboyów za rok tez będą ..
maaly-22 - Pon 20 Mar, 2017

Cyryl nie nazekaj ja czekałem dwa lata na endo.... na ból miałem czysty tramal 100....Chłopie nie nazekaj tylko się rehabilituj i czekaj na zabieg a co do sezonu będzie jeszcze nie jeden ...Więc głowa do góry inni mają gozej i zyją z uśmiechem.....
Cyryl - Wto 04 Kwi, 2017

na pierwszą operację czekałem rok, ale wcześniej rok mi zajęło dojrzewanie do decyzji o operacji. myślę, że gdyby wtedy był szybszy termin nie zdecydowałbym się.
jeden z moich kolegów zwlekał ponad 10 lat, inny już drugi rok męczy się na środkach przeciwbólowych i na razie o operacji nie myśli.
pierwsza operacja, to bardzo trudna decyzja i okres oczekiwania, w moim przypadku, był nawet mi na rękę.
dzisiaj po doświadczeniach poprzedniej powiedziałem sobie: najmniejszy ból w drugim biodrze i zapisuje się na operację, a zrobię wszystko co mojej mocy, aby było najszybciej.

Cyryl - Sob 21 Paź, 2017

ten rok był i szczęśliwy i nie.
zdobyłem II miejsce w Mistrzostwach Polski Oldboy-ów na hali (mój minimalny udział), oraz srebrny medal na pucharze Polski w Siatkówce plażowej (9 września).
natomiast posypało się drugie biodro i o ile mogłem grać na piachu, to na hali już bez skakania i w ograniczonym zakresie.
więc po zakończeniu sezonu plażowego zapisałem się na drugie bioderko, jak zwykle w Lubaniu Śl. operację miałem 18.10 (środa) dzisiaj wróciłem do domu, jak zwykle autem. oczywiście przy akceptacji lekarzy.
czyli jak 5 lat temu.
wszystko idzie ku dobremu.
https://www.facebook.com/...&type=3&theater
https://www.facebook.com/...&type=3&theater

AgaW - Wto 24 Paź, 2017

Wracaj szybko do zdrowia :)
Cyryl - Sro 25 Paź, 2017

chciałem na podstawie przeżyć pokazać, że doświadczenie i lepsze przygotowanie do operacji nie muszą wcale dawać lepszych rezultatów i właściwiej motywować.

przed pierwszą operacją bardzo się bałem i zdecydowałem się dopiero, gdy zacząłem mieć kłopoty z chodzeniem. przed samą operacją musiałem łykać środki przeciwbólowe długotrwałego działania, a mimo to po przejściu 50m musiałem odpoczywać od bólu. dodatkowo pogodziłem się z myślą, że mogę nie wrócić do 100% sprawności, a chodziło mi o to, aby móc przejść bez bólu odcinek więcej niż 100m i móc bez bólu spać w każdej pozycji. wziąłem też pod uwagę, że po operacji będę zmuszony do dłuższego chodzenia o kulach.

i co się stało. ból w biodrze zmienił się na ból pooperacyjny, który jednak był mniejszy i z czasem, choć powoli, malał. było to bardzo pozytywne zjawisko. każdy dzień wydawał się lepszym. jak powiedziałem wówczas koledze poczułem się, jakby dla mnie czas się odwrócił i zamiast sprawność spadać zwiększała się. każdy dzień był jak bonus.

a jak jest dzisiaj.
gdy zgłaszałem się na oddział 17.10, to jeszcze 4 dni wcześniej byłem na treningu. chodziłem bez ograniczeń, no chyba, że dzień po graniu. spałem bez przeszkód.

i teraz po operacji mam ból, który trudno zaakceptować. wiedząc, że powrót do 100% jest możliwy dzisiaj będąc tydzień po operacji chciałbym już chodzić bez kul. co więcej wczoraj byłem na hali popatrzeć jak chłopaki grają. tak mnie już korci.

więc to doświadczenie, ta świadomość rezultatów operacji wcale nie pomaga. zabija cierpliwość i na prawdę trzeba się bardzo mocno pilnować, aby nie zrobić jakiegoś głupstwa.

kieszczyński - Sro 25 Paź, 2017
Temat postu: szalony Cyryl
Krzysiu, jestes szalony :-/ :-? :shock: :shock: :shock: :shock:
Cyryl - Nie 05 Lis, 2017

od 27.10 chodzę bez kul, po schodach do góry naprzemiennie też.
we wtorek wracam na salę, na razie nie ma mowy o graniu, ale mam tam i materace i piłki lekarskie i gumy oraz inne wyposażenie do rehabilitacji.

maaly-22 - Nie 05 Lis, 2017

I tak trzymaj ćwiczyć pewnie wiesz co tylko bądz cierpliwy nie odrazu kraków zbudowali....
Cyryl - Pią 10 Lis, 2017

21 dni po operacji. jestem po pierwszej sali. trochę grzbietów, trochę brzuszków, chodzenie z nogami "spętanymi" gumą. trochę rozciągania gumy nogami, trochę ściskania piłki lekarskiej, trochę płytkich przysiadów. w sumie OK.
najlepszy jednak prysznic. jeszcze nie mogę kąpać się w wannie, więc zostaje prysznic. w domu na klęczkach w wannie, trzymając nad głową słuchawkę, bardzo uciążliwe, więc normalny prysznic zamontowany w ścianie, gdzie nie trzeba trzymać i można stać, jest komfortem.

mjuniorek - Pią 10 Lis, 2017

No to fajnie. Dodac do prysznica należało by jeszcze w miare mozliwosci plytki brodzik. Ja sobie wlasnie czekam w Piekarach śląskich na zdjecie rtg 😀
Cyryl - Nie 12 Lis, 2017

24 i 25 dzień po operacji. wczoraj i dzisiaj wycieczki rowerowe po 2h.
co prawda jeździłem w tempie żwawego piechura, ale pod polnych drogach, często w błocie.

mjuniorek - Pon 13 Lis, 2017

Dobrze, ze opisujecie takie sytuacjie. Bardzo wielu osoba pomoze to przy decyzji o operacji. Ja osobiscie juz sie nie moge doczekac jednak z drugiej strony boje sie jak cholera.
Elizabeth - Pon 13 Lis, 2017

Łał Cyryl jestem w szoku bo też jestem 24 dni po endo ale na rower to pewnie wsiądę za miesiąc. Na razie chodzę na spacery około 1km. Druga noga mnie nie boli ale wiem, że im wcześniej tym lepiej więc się zdecydowałam kiedy tylko lekarz na to pozwoli. Pozdrawiam
Cyryl - Wto 14 Lis, 2017

otóż moim zdaniem bardzo duże znaczenie ma przygotowanie fizyczne do operacji.
ponieważ biodro nie dokuczało mi bardzo, na piachu niezauważalnie, na sali już było to odczuwalne (poszedłem na operację, aby w przyszłym roku już być przygotowany na sezon plażowy), praktycznie przed operacją byłem w cyklu treningowym, 5 dni przed operacją byłem na ostatnim treningu. także wydaje mi się, że to ma ogromne znaczenie.

bebe14 - Sro 15 Lis, 2017

Ja chodzę z kijkami i zaczełem startować w zawodach do tego fitnes i pływanie ale niestety pachwina okrutnie boli coraz częściej i nikt nie wie co jest .Na rtg biodro niby ok i czeski film a ja sie zastrzykami często biorę .Jutro kolejny pobyt w szpitalu może zrobią rezonans jak sie da z dwoma endoprotezami .Przeciążenie ale mimo to tak silny ból pachwiny nie pozwalający spać ,nawet nogę muszę rekami podnosić nie jest normalny bo prawa noga ma ma się dobrze
Cyryl - Czw 23 Lis, 2017

35 po operacji, byłem na kontroli, wszystko OK.
w zasadzie w życiu codziennym już zapomniałem o operacji, natomiast na sali cały czas ćwiczę nogi (ale też grzbiet, brzuszki i inne) dwa razy w tygodniu i dwa razy w tygodniu 2-3 godzinna wycieczka rowerem.

pasiflora - Czw 23 Lis, 2017

Cyryl, ty to jesteś model. Oczywiście w pozytywnym słowa tego znaczeniu.
Powodzenia!

Cyryl - Sob 25 Lis, 2017

o ile jeszcze dwa tygodnie temu miałem kłopot z podniesieniem wyprostowanej nogi leżąc na brzuchu i na plecach, dzisiaj nie ma kłopotu z 10 powtórzeniami z obciążnikiem 1kg na kostce.
ogólnie: ostrzej ćwiczę na sali we wtorki i czwartki.
efekt jest taki: w środę bolą mnie wszystkie mięśnie wokół biodra, w czwartek też, że trzeba iść na salę.
w piątek odczuwam mocno, w sobotę troszeczkę mniej, w niedzielę jeszcze mniej, weekend jeżdżę rowerem, a w poniedziałek jest idealnie, ale zaraz we wtorek znowu trzeba ćwiczyć.
i tak w kółko.

Cyryl - Wto 28 Lis, 2017

dzisiaj 40 dni po operacji spróbowałem biegać.
no może to za dużo powiedziane, ale wolny trucht na dystansie szerokości hali (około 20m), 4 razy z przerwami.
bieg bokiem również spróbowałem.

mam już konkretny cel.
okazuje się, że w styczniu będą nieoficjalne Mistrzostwa Polski w Siatkówce Plażowej na hali z piachem w Spale. dostałem zaproszenie i oczywiście potwierdziłem uczestnictwo.

dorotabeata - Wto 28 Lis, 2017

Cyryl, :S Zazdrościć, czy podziwiać? Bardzo się cieszę, że tak super.
Cyryl - Pią 08 Gru, 2017

wczoraj 50 dni po operacji pierwszy raz zagrałem.
to oczywiście za dużo powiedziane, bo stałem z tyłu i podbijałem piłki, które były w moim zasięgu, nie robiąc żadnych gwałtownych ruchów. gdy piłka spadała 1m przede mną, nawet nie ruszałem do niej.
mimo to zszedłem mokry od potu.

maaly-22 - Sob 09 Gru, 2017

Cyryl podziwiam i uwazaj na Siebie....hmm czytam posty wyzej i wszpominając swój czas po endo to po 2 mieś lekarz na rehabilitacji pozwolił mi po prośbach na rower....zdrowia zycze...
Cyryl - Sob 23 Gru, 2017

przed poprzednią operacją miałem przerwę w ruchu 2,5 roku i skutkowało to różnicą w obwodzie ud 8cm.
ponieważ przed tegoroczną operacją do końca ruszałem się, grałem, bo biodro mi jeszcze tak nie dokuczało, różnicy nie było i myślałem, że wyrównywanie mięśni mnie ominie.
nic bardziej mylnego. teraz chodząc na salę, grając w ograniczonym zakresie, obciążam w większym stopniu drugą nogę, oszczędzając z obawą nogę ostatnio operowaną i zauważyłem, że w tej chwili mam różnicę około 1-1,5 cm w obwodzie ud.
i teraz jak 5 lat temu spędzam święta z obciążnikiem leżąc przed TV i ćwicząc nogę.

Cyryl - Pią 05 Sty, 2018

od dwóch tygodni głębokie przysiady, rozciągnie.
grałem już jako rozgrywający, ale jeszcze bez skakania.
na razie delikatne podskoki (tak na wysokość gazety) tylko na rozgrzewce.

14.01 zapisałem się wstępnie na Nieoficjalne Zimowe Mistrzostwa Polski Oldboy-ów w Siatkówce Plażowej na hali w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale.
czekam na decyzję partnera.

29palms - Pią 05 Sty, 2018

Podziwiam za silną wolę. Po tylu latach treningu wyskok do piłki to już odruch, zapanowanie nad tego typu zachowaniami musi być zwyczajnie trudne.
Cyryl - Pią 05 Sty, 2018

to nie jest silna wola, ale doświadczenie i po prostu starość.

grając w mojej kategorii wiekowej nie masz możliwości walczyć o każdą piłkę, bo kondycyjnie nie wytrzymasz, szczególnie na piachu. na meczach profesjonalistów, nawet gdy piłka jest grubo poza zasięgiem zawodnik, jest on obowiązany pójść do niej i zrobić pad.
więc idziesz tylko do piłek tych, które jesteś w stanie podbić w przynajmniej 80%, reszta piłek staje się dla Ciebie obojętna.

podobnie jest z wyskokiem, skaczesz jak masz dobrą piłkę (jeżeli jest niedokładna, nie wisisz metr nad siatką i możesz zniwelować niedokładność wystawy zasięgiem lub ekwilibrystyką, np. tak: https://www.youtube.com/watch?v=qMk5UStR3NA) i wtedy gdy masz szanse na blok, jak nie lepiej się cofnąć i próbować podbić w polu.

tutaj można zobaczyć intensywność treningu libero w Japonii. u nas aż tak mocnych nie mają, ale trzeba pamiętać, że to jeden z trzech treningów dziennie.

https://www.youtube.com/watch?v=TxGDaEUNKZE

to przesłał mi kolega i powiedział, że będzie wymagał ode mnie co najmniej takiej gry w obronie:
https://www.youtube.com/watch?v=oY2nVQNlUB8

leniuch - Czw 11 Sty, 2018

Cyryl napisał/a:
to nie jest silna wola, ale doświadczenie i po prostu starość.

grając w mojej kategorii wiekowej nie masz możliwości walczyć o każdą piłkę, bo kondycyjnie nie wytrzymasz, szczególnie na piachu. na meczach profesjonalistów, nawet gdy piłka jest grubo poza zasięgiem zawodnik, jest on obowiązany pójść do niej i zrobić pad.
więc idziesz tylko do piłek tych, które jesteś w stanie podbić w przynajmniej 80%, reszta piłek staje się dla Ciebie obojętna.

podobnie jest z wyskokiem, skaczesz jak masz dobrą piłkę (jeżeli jest niedokładna, nie wisisz metr nad siatką i możesz zniwelować niedokładność wystawy zasięgiem lub ekwilibrystyką, np. tak: https://www.youtube.com/watch?v=qMk5UStR3NA) i wtedy gdy masz szanse na blok, jak nie lepiej się cofnąć i próbować podbić w polu.

tutaj można zobaczyć intensywność treningu libero w Japonii. u nas aż tak mocnych nie mają, ale trzeba pamiętać, że to jeden z trzech treningów dziennie.

https://www.youtube.com/watch?v=TxGDaEUNKZE

to przesłał mi kolega i powiedział, że będzie wymagał ode mnie co najmniej takiej gry w obronie:
https://www.youtube.com/watch?v=oY2nVQNlUB8


aż mnie proteza boli od tych filmików :) ale czytam, że masz dużo doświadczenia po pierwszej operacji więc na pewno wiesz jak się z nową zabawką bawić

Cyryl - Pią 12 Sty, 2018

te filmy przedstawiają to czego ja na pewno nie robię.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group