Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Osteotomia wg Ganza - historie - Bonia - osteotomia okołopanewkowa wg Ganza

Bonia - Sro 01 Lip, 2009
Temat postu: Bonia - osteotomia okołopanewkowa wg Ganza
Witajcie wszyscy Ganzowicze. Właśnie minął rok od mojej podwójnej osteotomii prawego bioderka i uda. 25 czerwca zostało mi wszystko usunięte. Mój problem z biodrem zaczął się od tego, że w wyniku błędu rehabilitantki zostało mi wyrwane biodro.

W wyniku tego musiałam przejść osteotomię Ganza i osteotomię derotacyjną prawego uda. Polegało to na tym, że została mi przycięta kość udowa i zabezpieczona stabilizatorem czyli płytką, ponieważ oprócz tego że biodro zostało wyrwane to jeszcze obsuneło się 15 cm w dół - stąd ta płytka.

Operacja usunięcia przebiegła pomyślnie. Trwała około godziny. Zostało mi to usunięte narzędziem, które przypomina trochę śrubokręt :-D czyli śrubki zostały po prostu wykręcone.

Przed operacją dostałam standardowe znieczulenie w kręgosłup i jeszcze zostałam przebadana urządzeniem przypominającym trochę Usg w celu lokalizacji płytki.

Sama operacja przypominała raczej zabieg kosmetyczny. Mam cięcie na bioderku na początku i na końcu po operacyjnej blizny natomiast na udzie cięcie jest na całości nie wygląda to źle no i jestem bardzo ładnie zszyta.

Po samej operacji spędziłam około pół godziny na sali pooperacyjnej potem zostałam zwieziona na moją salę . Naprawdę poszło to bardzo szybko, w porównaniu z poprzednim zabiegiem jest to pikuś

No i jestem posiadaczką 6 śrubek 3 z biodra i 3 z płytki, niestety płytki nie dostałam bo jest bardzo droga (kurcze straciłam na wartości nie wiedziałam że jestem taka cenna :-D )

Natomiast szokiem było dla mnie to że nie robił tego Prof. tylko doktor Polaczek. Nieżle się wystraszyłam tym bardziej że umówiłam się z Prof. na to wyciąganie, ech cały Prof.

Jeszcze trochę a operacja nie doszła by do skutku. Byłam spanikowana nieobecnością Prof. w końcu jestem jego prototypem :lol: Prof , dr widząc moją panikę zadzwonił do Prof który powiedział, że jak będzie się coś działo to przyjdzie.

Nie wiem, co sobie pomyślał Dr Polaczek bo jeszcze beszczelnie spytałam się go czy umie to wyciągać :mrgreen: Powiedział że asystował Prof przy mojej operacji i na pewno sobie poradzi he he chyba go trochę obraziłam, ale w tym momencie spanikowałam.

Dzisiaj tydzień po operacji. Czuję się nieżle, szwy trochę ciągną ale spokojnie staje na tą nogę bez obaw. Pionizacje przeszłam pomyślnie - właściwie na 3 dzień po operacji wstałam sama, 4 dnia zaliczyłam schody, co prawda przy schodzeniu omal orła nie wywinęłam, ale dziewczyny się śmiały, że wpadłam w ramiona przystojnego faceta :-D naszego rehabilitanta P.Jana (bardzo sympatyczny facet). Teraz czeka mnie ściąganie szwów za dwa tygodnie no i dwa tygodnie zastrzyki z heparyny, których nie cierpię :oops: ale za to z mego bioderka jestem bardzo zadowolona.

Bonia - Pon 20 Lip, 2009
Temat postu: Trzy miesiące podsumowanie
Chciałam trochę napisać jak to jest 3 miesiące po usunięciu zespolenia po Ganzu. No cóż rehabilitacja daje efekty już prawie nie widać że byłam operowana. Oczywiście cały czas muszę kontrolować jak chodze stoje. Bo czasem zdarza mi się o tym zapominać tak twierdzi mój rehabilitant.

Zupełnie musiałam zmienić wrzożec chodu o kulach mimo że o kulach chodze całe życie to nie zdawałam sobie sprawy że robie to żle. Czego konsekwencją były bóle kręgosłupa i innych części ciała. Po operacji. Czyli musiałam na nowo uczyć się chodzić i to chodzić prawidłowo, a nie jak było mi wygodnie. Bo organizm sprytnie kompensował sobie ruchy że względu na bolące biodro, z czego nie zdawałam sobie sprawy.

Co do biodra no cóż rana wygoiła się super jeśli chodzi o ból krótko po operacji nie bolało wcale, teraz czasem pomarudzi ale nie jest to koszmarny ból i przeważnie pochodzi z mięśni gdy się zapomnę i nie tak postawie nogę. Jest to poprostu dzwonek alarmowy stop robisz coś żle. No i czasem na zmiane pogody no ale mamy poprzecinane kości mięśnie więc nasze bioderka są po prostu wrażliwe na anomalie pogodowe.

Co do codziennego życia mogę klękać pochylać się chodzić normalnie nie mam żadnych ograniczeń jeśli chodzi o ruch w bioderku. Jak mi się uda przedstawie moją 6 śrubek bo narazie jeszcze nie opanowałam wstawiania fotek na forum. Podsumowując wróciłam do takiej sprawności jakiej byłam Zanim biodro zaczeło boleć. Ale nauczyłam się prawidłowego wzorca chodu.

Bonia - Sro 21 Kwi, 2010

A mnie się płakać chce :cry: kolejna rehabilitantka kolejna porażka.Jak wy to robicie że wam udaje się trafić w końcu na odpowiedniego rehabilitanta. Bo u mnie w Pile to graniczy z cudem. A nie stać mnie już na to żeby jeździć prywatnie do Poznania no ale może od początku już po operacji miałam z tym kłopoty najpierw mój znajomy kumpel rehabilitant starał mi się pomóc skończyło by się to katastrofą.Postanowiłam szukać dalej niestety w Pile wszyscy rehabilitanci patrzyli i patrzą na mnie jak na kosmitkę. Rehabilitant Polecony mi przez kol Prof stchórzył jak zobaczył zdjęcia. Rehabilitant z mojego zakładu pracy który zna mnie 20 lat bo ćwiczył mnie jako dzieciaka obiecał że mi pomoże po operacji jak zobaczył zdjęcia konsekwentnie mnie później unikał. Znalazłam na jakiś czas rehabilitanta niestety finanse mi się pogmatwały i mnie na niego nie stać. Miałam wielkie nadzieje ponieważ w pracy zmieniła mi się rehabilitantka myślałam że znowu coś drgnie w mojej rehabilitacji niestety od razu po pierwszej rozmowie zostałam sprowadzona na ziemię niby obiecała że będzie się konsultować bo uczciwie przyznała że ona 1 raz coś takiego widzi .No ale od razu powiedziała że podwieszki nie wchodzą w rachubę uf i to dobre że od razu nie chciała mnie wieszać. No i wczoraj miałam z nią kolejną rozmowę i powiedziała mi że ona się boi!!!!!!!!! że raczej się tego nie podejmie po dłuższej rozmowie i po naciskach z mojej strony sprawdziła mój chód moją równowagę powiedziała że ładnie chodzę tyle pociechy z tej rozmowy. Pytałam ją o PNF owszem słyszała o tej metodzie ale nią nie pracuje I w moim przypadku jest ona nie wskazana Co????????Zgłupiałam jeden mówi że jak najbardziej wskazana 2 że nie. dalsza część rozmowy cytuje nie zakładać nogi na nogę ależ ja to wiem od mojego rehabilitanta Prof i Fizkoma A najdziwniejsza rzecz jaką usłyszałam to że nie wolno mi zginać nogi do 90 stopni i wykonywać ćwiczeń nogą do środka Co???????? Przecież ja nie mam endo tylko miałam Ganza to raz a po 2 jak ćwiczyłam z rehabilitantem to wykonywałam ruchy we wszystkich kierunkach i ani on ani Prof nie mieli żadnych zastrzeżeń. co do ruchów nogą we wszystkich kierunkach owszem po operacji nie mogłam zginać nogi do 90 stopni raz dlatego że po prostu nie wolno a po 2 nawet gdybym chciała to po operacji było to fizycznie nie wykonalne. No ale że nie wolno mi teraz zginać do 90 stopni to 1 słysze no i nawet Prof przy którejś kontroli gdy miałam jeszcze zespolenie zgioł mi nogę do 90 zeby sprawdzić oczywiście samej nie wolno mi było tego zrobić do momentu usunięcia zespolenia W każdym razie wyszłam stamtąd podłamana bo widzę że nic z tego nie będzie moje nadzieje kolejny raz rozprysły się jak bańka mydlana niby jeszcze będzie się konsultować i chce rozmawiać z Prof ale czułam że robi to z grzeczności i tylko dlatego że naciskałam. A tak naprawdę nic z tego nie będzie. Jednym słowem Prof ugotował wspaniałe danie tylko nie powiedział z czym to się je A na pewno w Pile tego nie wiedzą czuje się jak jakiś dziwoląg dosłownie Bo słyszę MPD Ganz ??? ?????? Wie P ale ja 1 raz coś takiego widzę. :shock:
Bonia - Czw 22 Kwi, 2010

Aga dzisiaj miałam dłuższą rozmowę z naszą kochaną Katją być może spotkamy się w Warszawie bo ja również chciała bym wziąć udział w warsztatach i spotkać się z Fizkomem I przy okazji z Prof i nareście poznać was kochane bioderka. Zależy mi na spotkaniu z wami wszystkimi ale piorytetem jest dla mnie Fizkom Ostatnio zdarzyło się coś co mnie bardzo nie pokoi Wyszłam jak zwykle na spacer o kulach i poczułam się na tyle pewnie że zaczełam iść dość szybko. I w pewnym momencie zrotowałam miednice, a operowana noga została mi w tyle tak jakby nie nadążała więc przez parę minut stałam rozkraczona jak zaba w pozycji szpagatu dosłownie :-/ Nic mnie nie bolało, ale to był dla mnie szok i dosłownie zimny kubeł na głowę. Było dobrze jak idę wolniej, więc co mi się stało? Po drugie przy MPD rehabilitacja jest konieczna cały czas. No i musze dbać o bioderko bo jak widać za wcześnie się cieszyłam z rezultatów.

Więc mam nadzieje że z warsztatów i jeśli Fizkom będzie mi mógł poświęcić czas wyjadę mądrzejsza.

Bonia - Czw 06 Maj, 2010

Kurcze co się dzieje :-x dzisiaj noga ściągła mnie tak, że z bólu przykucnęłam bo nie byłam w stanie stać. Idąc o balkoniku w pracy skręciłam za szybko w lewo i masakra. To któryś raz od czasu upadku na to biodro, gdy koleżanka dosłownie mnie staranowała wpadając na mnie i wywracając mnie i balkonik. Nie zareagowałam na czas, nie miałam na to wpływu bo wpadła na mnie od tyłu, cały impet uderzenia poszedł na operowane biodro gdy upadłam. Nie mam do niej żalu, bo ona bardzo słabo widzi.

Boję się, czy jednak coś się nie stało, rehabilitantka w zakładzie mnie nastraszyła bo powiedziała że jest to możliwe : :-| W poniedziałek idę do fizioterapeuty, może to nic poważnego a jednak bardzo się boję. :cry: Nie chcę ponownie trafić na stół. A było tak wspaniale. :-/

Bonia - Czw 06 Maj, 2010

Dzięki dziewczyny ja najbardziej obciążam właśnie operowane prawe bioderko nawet jak chodzę to najpierw właśnie stawiam tą nogę więc nie zależnie czy idę w prawo czy lewo zawsze ta noga jest pierwsza. No nic pozostaje mi czekać do poniedziałku na konsultacje z nadzieją że nic się więcej nie będzie działo
Bonia - Pią 11 Cze, 2010

Witajcie. Z bioderkiem nie jest żle , odetchnełam. Ale muszę się przyłożyć ponownie do ćwiczeń. Okazało się, że praca siedząca daje mi w kość - to raz, dwa że w pracy chodzę o balkoniku, nie o kulach co raczej nie jest wskazane. O kulach pilnuje prawidłowego wzorca chodu, a o balkoniku sobie to odpuszczam i czuje to nigdy o balkoniku nie chodziłam dopiero w zakładzie dla mnie takie chodzenie nigdy nie było naturalne cały czas chodziłam o kulach dlatego mam ponowne problemy, wracam do kul/co łatwe nie jest- bo podłogi tam to koszmar płytki śliskie jak nie wiem co i to jest zakład pracy dla ludzi między innymi z problemami ruchowymi. Bez komentarza to zostawię, bo szlag mnie trafia w efekcie tego chodzenia o kulach notorycznie się spóżniam z przerwy kilka minut, ale mam to w nosie, nie mam zamiaru biodra sobie rozwalić gdybym upadła,niech sobie podłogi zmienią. Kadra się o te spóżnienia wkurza, wisi mi to. :evil: Stwierdziłam jedno: niech przystosują zakład albo dam im kule i każe im się o nich przejść niech sobie zobaczą jak tam się chodzi ludziom niepełnosprawnym :-(
AgaW - Pią 11 Cze, 2010

Bardzo mi przykro, że Twój zakład pracy tak nie dba o bezpieczeństwo ludzi niepełnosprawnych...czy tam nie można posłać jakiejś kontroli? żeby zobaczyła i ukarała i wymogła dostosowanie do osób niepełnosprawnych?
Boniu - na pewno jest Ci trudni i jesteś rozgoryczona tym wszystkim...jedyne co mogę Ci poradzić to ćwicz na te plecy...to naprawdę pomaga! Odkąd dbam o plecy ( a dbam teraz bardzo, ćwiczę, z piłką do rehabilitacji też co jest super dla mnie ) to czuję się całkiem inaczej!
Super, że poza tymi trudnościami codziennymi Twoje bioderka dobrze się sprawują :ok: Dbaj o siebie, o plecy!

Bonia - Pią 11 Cze, 2010

Aga W dzięki za słowa otuchy. Myślałam żeby zgłosić te podłogi, niestety chyba ja jedyna widzę problem chociaż nie ja jedyna chodzę tam o kulach i o balkoniku. Niestety jest chyba tak, że innym jest chyba wszystko jedno jak chodzą i po czym chodzą. Jak widzę jak się męczą i chodzą powyginani dosłownie żeby się tam nie wywalić, a sama byłam świadkiem kilku takich upadków - to ręce opadają. Ale cóż, jeśli im nie żależy jak chodzą i nie żależy im na swoim bezpieczeństwie ja sama nic nie zwojuję. I tak już mnie kierownictwo i kadra ledwo toleruje bo walę prosto z mostu, co o tym wszystkim myślę ale w pojedynkę niewiele się zdziała. A inni chyba po prostu się boją, nawet jeśli bym coś wywalczyła dla innych to niestety odbędzie się to moim kosztem, bo mogę wylecieć z pracy a narazie nie mogę sobie na to pozwolić :-( Pozostaje mi rehabilitacja i dbanie o siebie, póki nie znajdę innej pracy do czego się przymierzam.
andźka - Sro 14 Lip, 2010

Bonia przeraziłam się jak przeczytałam o twoich problemach w pracy. Może jakaś petycja do kierownika? Trzymaj się
pozdrawiam serdecznie

Bonia - Sro 14 Lip, 2010

andzka dzięki za słowa otuchy teraz jestem na 10 dniowym zwolnieniu byłam przeziębiona i brałam antybiotyk, szczerze mówiąc nie bardzo mnie jestem z tego zwolnienia zadowolona. Ale z drugiej strony trochę się cieszę bo odpoczne chodzenie po tym zakładzie to koszmar siedzenie też daje mi w kość a chodzenie jeszcze bardziej moje mięśnie i i oba biodra chociaz operowane miałam tylko jedno bo drugie jest w porządku dostają przepraszam za wyrażenie w dupę tak boję się tam chodzić i że się przewrócę że chodzę cały czas napięta do granic mozliwości i w tym momencie nie ma to nic wspólnego że spastyką czyli z MPD po prostu paralizuje mnie strach przed upadkiem. W domu nie mam tego typu obaw i co dziwne na ulicy też nie może dlatego że na chodniku i na normalnej podłodze jestem w stanie kontrolować upadek wiem bo takie dwa upadki nie dawno miałam przez własną nie uwagę ale to było w pełni kontrolowane mam wypracowany swoisty mechanizm obrony natomiast na śliżkich płytkach nie jestem w stanie zachować jakiej kolwiek kontroli i jeszcze jak ktoś na mnie wpadnie albo staranuje od tyłu pracuje w takim a nie innym zakładzie i muszę się liczyć z tym że nie widomy może na mnie wpaść I z tego powodu boję się podwójnie :-/chćę zmienić pracę bo na dłuższą metę nie idzie tego ciągnąć. nie będę ryzykować że albo się wywalę bo jest ślisko i na dodatek nie raz wylana woda albo ktoś na mnie wpadnie. A nie po to się rehabilituje żeby w pracy siedzieć na wóżku i stale z niego kożystać jak radzi mi kadra i wszystko wiedząca Pani pielęgniarka.
Bonia - Sro 14 Lip, 2010

Aga moze nie aż obóz pracy ale fakt jestem zmęczona nie dość że warunki do kitu to jeszcze ostatnio pozarłam się ostro z kadrą. Nie podoba mi się to wszystko łącznie z traktowaniem pracowników przez nie których z kadry. I koniec końców mam przechlapane bo śmiem się upominać o swoje i o traktowanie mnie jak pełnowartościowego członka społeczeństwa.
danka - Sro 14 Lip, 2010

Bonia, na zdjęciu wyglądasz na taką łagodną istotkę,a od początku podziwiam Cię za odwagę.Za każdym razem na nowo!
pasiflora - Czw 15 Lip, 2010

Bonia napisał/a:
bo śmiem się upominać o swoje i o traktowanie mnie jak pełnowartościowego członka społeczeństwa.
O to musimy walczyć Boniu Nie dajmy się zepchnąć na dalszy plan.
danka napisał/a:
od początku podziwiam Cię za odwagę.Za każdym razem na nowo!
Ja również Cię podziwiam :)
Bonia - Czw 15 Lip, 2010

Oj aż się :oops: wy również potraficie walczycz o swoje ja także was wszystkich podziwiam Pasiflora a najlepszym tego przykładem jesteś Ty :-)
Bonia - Czw 29 Lip, 2010

Kochani krótkie podsumowanie 18 czerwca minął rok od usunięcia zespolenia 2 lata od operacji metodą Ganza. Mimo kilku przygód z wywrotkami i siniakami na biodrze i kilkoma stresującymi i nie bezpiecznymi sytuacjami jest dobrze bioderko spisuje się poprawnie rehabilitacja daje efekty chociaż tutaj czeka mnie jeszcze sporo pracy bo przy MPD wymaga to ode mnie podwójnego wysiłku jednak widząc efekty rehabilitacji dała bym jeszcze raz tyle żeby osiągnąć to co teraz. Oczywiście jeszcze popełniam błędy i w chwili gdy się na tym łapie natychmiast koryguje :-D Zresztą mój terapeuta nie daje mi żadnej taryfy ulgowej i nie odpuszcza ale warto naprawdę warto prowadzona prawidłowo rehabilitacja jest bez cenna . W pracy chodzę już o kulach mimo tego że ryzykuje że względu na wywrotkę na podłogach ale nie ma nic za nic albo zależy mi na tym żeby poprawnie chodzić albo po prostu mogę sobie odpuścić jeśli dalej korzystała bym z balkonika ponieważ korzystanie z tego sprzętu tylko niszczyło to co osiągałam czyli prawidłowy chód sama to czuje także po rozmowie z terapeutą że mogę spróbować o kulach balkonik definitywnie zniknął z mojego życia i od tygodnia również w pracy korzystam tylko z kul
Musiałam się przełamać i udało mi się to osiągnąć co prawda w telefonie ustawiłam sobie opcje alarmową do Prof w razie czego ale mam nadzieje że nigdy z niej nie skorzystam :-) Co do bólu to go nie ma oczywiście jeśli nie zrobię czegoś nie dozwolonego jak zakładanie nogi na nogę na czym jeszcze się niestety przyłapuję że próbuje to zrobić ponieważ weszło mi to w paskudny nawyk przy ubieraniu obuwia bo jest mi tak wygodnie i niestety muszę się pilnować i podczas ćwiczeń zdarza mi się przekroczyć linię prostą no i dostaje wtedy łupnia od bioderka w innych sytuacjach dolegliwości bólowych nie ma.Pozostaje mi tylko nadal ćwiczyć i pozbyć się kilku moich ulubionych nawyków :-)

Bonia - Sro 04 Sie, 2010

Jestem bojowa no jestem wczoraj o mało nie zabiłam pracownika w zakładzie wyobrażcie sobie wybiega taki ciołek i nie patrzy gdzie idzie omal nie wylądowałam z nosem na dzwiach windy dobrze że winda jeszcze się nie otworzyła bo inaczej bym do niej wpadła szczęście że te nie otwarte jeszcze dzwi dały mi możliwośc wychamowania. I mam tylko siniaka na ręku. że strachu myślałam że go rozszarpie na strzępy do jasnej cholerci czy to ja muszę przed wszystkimi uskakiwać jak tam pracuję to jeszcze na nikogo nie wpadłam. A na mnie ciągle ktoś wpada czy ja mam takiego pecha czy co? I jeszcze wkurzył mnie komentarz koleżanki typu nie przesadzaj gdy rozmawiałam z dziewczynami z kadry że gdyby coś się stało to w telefonie mam numer Prof i mają z nim się skontaktować w razie czego a ta mi moja koleżanka miała operację i nie panikuje tak jak ty tylko że operacja operacji nie równa po pierwsze jej znajoma miała coś z kolanem po drugie to nie była podwójna osteotomia i pierwsza tego typu operacja ja nie jestem święta krowa i nie uważam się za wyjątek ale nie chciała bym spotkać się z prof gdybym uszkodziła biodro. Widziałam jak sie wkurzył po tej rehabilitacji po operacji i wystarczy. :!: Nie mam ochoty na powtórkę Jak dziś pamiętam jego słowa dopiero drugi raz będę operował tą samą metodą Co ciebie Chłopca z MPD byłaś pierwsza. I gdyby coś się stało z biodrem to nie wiem jaka była by jego reakcja. A w zakładzie zdziwieni czego panikuje :-x
Bonia - Pon 30 Sie, 2010

cześć wszystkim Bioderko się spisuje za to kręgosłup szkoda gadać im bardziej usiłuje zmusić miednicę do prwawidłowego chodu tym bardziej kręgosłup dostaje po dupie. Ostatnio coś dziwnego mnie dopadło nie dość że boli mnie bark po prawej stronie i całe plecy to jeszcze odcinek szyjny i łedzwiowy dostaje tak że ostatnio mam zaburzenie widzenia szumy w uszach bóle głowy że aż mnie chwilami mdli łącznie z zawrotami a ponieważ nie dawno miałam MIRI głowy to wiem że nic się w tej mojej łepetynie podejrzanego nie dzieje więc w sumie wychodzi że kręgosłup uządza mi nie zły bal. Na dodatek kolejna wywrotka w pracy tym razem przez moje gapiostwo i pośpiech jak mozna chodzić tyle lat o kulach i samemu sobie podstawić kule pod nogi:?: Do teraz się nad tym zastanawiam ;-) Dzisiaj dzwoniłam do Pana Piotra wizytę mam 6 września I zobaczymy co jest co się dzieje. Jednym słowem jak nie urok to. Dobrze że z biodrem żyjemy sobie w zgodzie
danka - Wto 31 Sie, 2010

Bonia napisał/a:
ostatnio mam zaburzenie widzenia szumy w uszach bóle głowy że aż mnie chwilami mdli łącznie z zawrotami a ponieważ nie dawno miałam MIRI głowy to wiem że nic się w tej mojej łepetynie podejrzanego nie dzieje więc w sumie wychodzi że kręgosłup uządza mi nie zły bal


Boniu, kochana.Ja miałam właśnie takie objawy,jak Ty,kiedy uszkodziłam sobie kręgi szyjne(od 5-go w dół) ćwicząc świecę.Nawet butów nie mogłam zasznurować.Neurolog potraktował mnie jako symulantkę,więc prywatnie zrobiłam rezonans mózgu,który też nic nie wykazał.Ale technik,który ten rezonans robił powiedział mi tak: Jeśli badanie nic nie wykaże,to niech pani dobry kręgarz sprawdzi kręgi od piątego w dół (bo tylko do czwartego "sięga badanie").Gołym okiem widać o co chodzi.
NO I MIAŁ ŚWIĘTĄ RACJĘ! Ustawianie u kręgarza trwało 5 sek-przejechał mi tylko kciukami po karku-i kazał się schylić.No więc jak zwykle, trzymając się stołu i krzesła ze strachu,że upadnę,nachyliłam się i podniosłam głowę.Nie mogłam uwierzyć,wszystko było OK!
Bonia, zobaczysz,wszystko będzie dobrze,tylko "oddaj się" w dobre ręce :)

Bonia - Wto 31 Sie, 2010

danusiu kochana dzięki jestem pod dobrą opieką chyba lepszej juz nie moge mieć. A co do symulowania to mi neurolog też to zazucił jak po Miri i EMG nic nie wyszło wpienił mnie tak że omal z siebie nie wyszłam niby po co mam symulować rente mam na stałe pracuje a jak by mi się nie chciało pracować to bym sie nie zatrudniała . potem zwalał na nerwice i depresje dopiero mu mina żrzedła jak zaniosłam mu czarno na białym że nie mam depresji ani nerwicy. To wymyslił fibriomialgie bo mu sie szukać przyczyny nie chce ech szkoda gadać :-| Czekam więc na wizytę u Pana Piotra i poniedziałku jak zmiłowania
Bonia - Wto 07 Wrz, 2010

Dzięki dziewczyny no cóż łatwo nie jest bo mam poprawny wzorzec chodu ale wykorzenienie nawyków które mi sie nazbierały to inna bajka. Co mnie zaskoczyło wczoraj stwierdzenie Piotra że moja kompensja wzięła się nie tylko z wcześniejszych lat bo rehabilitanci nie zwracali na to uwagi mieli tylko jeden cel postawić mnie na nogi żebym zaczęła w ogóle chodzić. Ale również po operacji biodra rehabilitantka wzieła sobie za punkt tylko to żebym zaczęła chodzić nie zwracając zupełnie uwagi na szczegóły miednica biodro kręgosłup. Skupiła się na tym żebym podczas chodu nie obciążała nogi i miała prosty kręgosłup pomijając miednice biodro. I w sumie po osteotomi rehabilitanci skupiali się też tylko na tym żebym chodziła a jak chodzę to już inna kwestia co prawda znajomy po operacji starał się to korygować miednica biodro i stąd wziął mi się poprawny co jeszcze nie oznacza doskonały wzorzec chodu ale jedno ale nie ćwiczył że mną PNF nie stymulował mnie w ten sposób I to że mam poprawny wzorzec to tylko tyle albo aż tyle. Zaczynając swoją przygodę z PNF zaczęłam właściwie od zera. I tu przypominają mi się słowa Piotra Medica dobry rehabilitant nie pyta czy Pani chodzi tylko jak Pani chodzi wielki szacunek dla Ciebie Piotrze i to nie tylko ode mnie ale również od mojego terapeuty. Stwierdził że jesteś bardzo mądrym człowiekiem :-)
Bonia - Czw 16 Wrz, 2010

Hej Kochani może zacznę od tego że kilka dni temu obawiałam się że dopadł mnie wyrostek i to jakiś dziwny bez typowych objawów to znaczy gorączki wymiotów itp sensacji ponieważ bolała mnie pachwina i noga po prawej operowanej stronie od kilku dni poszłam do rodzinnej a ta że to jakiś dziwny wyrostek bo w momencie gdy naciskała to miejsce wyrostkowe czułam ból w dolnej części pleców. No cóz dla świętego spokoju dała mi skierowanie na USG które mam zamiar zrobić część dalsza tej dziwnej sprawy wyrostkowej ponieważ terapeuta ostatnio zmył mi głowe że za mało chodzę postanowiłam wreście że pora przestać cackać się że sobą w piątek do pracy od przystanku atobusowego szłam już o kulach nie zły kawał z dużym hakiem. Oczywiście znajoma pchała wóżek a ja zasuwałam o kulach Wóżek był w ramach wentyla bezpieczeństwa i kompromisu dla mamy a raczej zmydlenia jej oczu bo chyba zawału by dostała gdybym powiedziała że wózka tym razem nie biorę i w razie gdybym gdzieś się rozkraczyła na drodze i jednak nie dała rady. Uparłam się jak osioł zaciskając żeby parłam naprzód udało mi się i co dziwne po przejściu tego dystansu pachwina i noga przestały boleć i mam spokój do dziś w chwili przejścia tego nie złego maratonu poczułam tylko jakby jakiś mięsień gwałtownie sie rozpręzył. i ból minął co do chodzenia po drodze to jeszcze nie jestem całkowicie z tego zadowolona to jeszcze nie to po równym idzie jak po maśle na przeszkodach jest jeszcze ciut gorzej

Sporo parcy jeszcze mam przed sobą to raz a po drugie muszę mojego terapeutę napuścić na moja mamę bo to w sumie przez nią ostatnio oberwałam od Piotra a sprawa ma się tak muszę z od czasu operacji osteotomii i wyciągnięcia zespolenia toczyć z moją mamą wojnę domową ponieważ nie pozwala mi samej wychodzić na dwór bo krawężniki za wysokie bo teren nie równy bo ona się boi bo widziała mnie po operacji i jednym słowem nie daj boże bo coś sobie zrobie i nijak nie trafia do niej że u nas zawsze krawężniki były nie równe a jednak po nich chodziłam przed zabiegiem i nie pilnowała mnie wtedy że sama robiłam zakupy szłam do koleżanki a krawężniki na pewno nam się jeszcze długo nie zmienią. Normalnie masakra z tą moja matulą dziwne tylko że nie boi sie o moje chodzenie w zakładzie jak jej to powiedziałam to stwierdziła że tam mam opiekę normalnie ręce mi opadły kilka razy tam lezałam i nikt tego nie widział to raz drugie że tam nikt mnie nie pilnuje i za tyłkiem nie chodzi bo szanowna Pani Bożena orła moze wywinie. Co dziwne po zabiegu to krzyczała że sie z sobą pieszczę bo nie raz z bólu faktycznie nie mogłam ćwiczyć i nawet z nią nie chciałam wychodzić a po wyciągnięciu zespolenia to ona przegina w drugą stronę. Koniec końców wychodzę wbrew temu co mówi i myśli niestety potem jest na mnie obrażona. I chyba się na tym skończy że zaciagnę ja na poważną rozmowe z Piotrem bo moje argumenty ze chodzenie tylko po klatce schodowej tam i z powrotem jak ona sobie to wymysliła bo tam jest równo i bezpiecznie nic mi nie daje a do tego czuje sie jak ogłupiały chomik w kołowrotku :-| I nie mam mozliwości normalnie pochodzić i poćwiczyć doprowadza mnie to do szału.

duska - Pią 17 Wrz, 2010

Bonia, taaak, nadopiekuńczość jest gorsza niz faszyzm :mrgreen: Ale spróbuj sie postawić w sytuacji mamy. Wierze w to, ze straszliwie sie boi o Ciebie i pomysł z chodzeniem po klatce schodowej pewnie juz sie jej wydaje przesadzony :mrgreen: Moja mama tez najchętniej posadzila by mnie na wózku, zebym tylko nie zniszczyła kolejnego endo :mrgreen:
Mysle, ze zabranie jej do p. Piotra, zeby jej rozjasnil horyzonty, nie jest zły. I zycze ci wiecej powodzenia, bo mojej mamy do rehabilitanta końmi nie da sie zaciągnąć. Ona wie co boli, trzeba sie oszczedzac i już .. :mrgreen:

Bonia - Pią 17 Wrz, 2010

Dusia a kota tez na śmierć można zagłaskać zwłaszcza jak jeszcze nasze mamy w rehabilitantów i lekarzy zaczynaja się bawić bo one najlepiej wiedzą widzę że i ty masz przechlapane :-D
duska - Sob 18 Wrz, 2010

zozo napisał/a:
najdziwniejsze jest to, że wystarczy mi jedna kula w prawej ręce/ blat kuchenny i podparcie jednym palcem i idę prosto a jak zabraknie mi najmniejszego dodatkowego punktu podporu, to jest ciężko.


Zozo, to wcale nie jest najdziwniejsze. Wszystkie tak mamy. Ja jak sie podeprę jednym palcem to też idę bez kiwania :)
Ciesze się, że robisz postępy. Ta biodrowa epopeja musi sie kiedyś skończyć (byle nie w trumnie :mrgreen: ). Dlatego walczymy :mrgreen:

Bonia - Sob 18 Wrz, 2010

Dusia masz rację ja też potrafię iść trzymając się jednego palca hi hi i nawet zgrabnie mi to idzie :-D no ale tak chodzić nie mogę/Mimo to na mpd utrzymuję nie zle równowagę bo było sprawdzone i nie jest żle Oczywiście pomijając fakt gdy wlezie na mnie taranem sto 20 kilo bo wtedy o kontroli nie mam co marzyć :-D A wracając do końcówki Twojego zdania Dusia to mam nadzieję że po tej walce będziemy mogły się cieszyć bioderkami i poużywać życia bo cieszenie się w trumnie remontowanymi bioderkami rozwaliłaś mnie dosłownie tym określeniem :mrgreen:
Bonia - Sro 22 Wrz, 2010

Kochani wczoraj padłam jak mucha dosłownie po przekroczeniu progu domu powód wybrałam się z przyjaciółka i jej dwoma urwisami blizniaczkami po pracy na kawę. Oczywiście ustalamy restauracje i jedziemy samochodem wieżdzamy w ulice a tu zakaz wiazdu remąt drogi :-D nie ma innej możliwości jak zaparkować samochód kilometr dalej nie chciało nam się szukać już innego miejsca więc parkujemy. I dalej na piechotę nie zły spacerek żeśmy miały. Koleżanka ma zdrowe nogi więc dla niej to pikuś ja doszłam do tej restauracji trochę zmachana musiałam się pilnować bo dwa razy łapie się na czym a na tym że chcąc dogonic koleżankę i pilnując z nią dzieci zaczynam iść zamiast 4 taktem to dwu taktem bo tak kiedyś było mi wygodnie efekt tego jest taki że zamiast wygodniej to jest ja już mam dość w połowie drogi bunt że strony miednicy i kręgosłupa mięśnie zaczynają bunt totalny jak by zobaczył to Piotr zwalniam więc zaczynam iść poprawnie i kontroluje i nie szaleje udaje się mam ochotę z radości wrzasnąć na środku ulicy hip hip hura w pięknym stylu wchodzę do Niko. Po pysznej Latte i pizzy no i plotach droga powrotna tym razem pełna kontrola od początku do końca dochodzę do samochodu w iście super postawie taka trasa to dla mnie wyzwanie odkąd ćwicze PNF czyli uczę się chodzić jak powinnam a nie jak chcę jestem z siebie dumna jak jeszcze nigdy w życiu sama nie mogę w to uwierzyć udało mi się naprawdę mi się udało koleżanka twierdzi że jeszcze takiego zwycięskiego uśmiechu u mnie nie widziała. W jeden dzień zaliczyłam ćwiczenia dwu kilometrową trasę padłam wykończona o 21 padłam ale jaka szczęśliwa :-D Dałam radę moje biodro dało radę
Bonia - Czw 23 Wrz, 2010

Sporo ostatnio piszę ale i też dzieje się u mnie oj dzieje, dzisiaj na rehabilitacji w zakładzie rehabilitantka Pani Ewa zauważyła duże postępy i to mnie cieszy w zastępstwie Pana Wilkosza pilnuje mojej rehabilitacji do następnej wizyty u mojego terapeuty. Jest dobrze z jednym dużym ale w chodzeniu miednica mi nie lata za to gdy wykonuje ćwiczenie rotacyjne nogą na leżąco jeszcze mam tendencje do rotacji miednicy Pani Ewa zaproponowała mi pas na biodra mówiąć w skrócie założyła mi pas i przywiążała do leżanki efekt jest taki że nie mam możliwości rotować miednicy ćwiczę nogą a nie całą miednicą a przy okazji innymi częściami ciała które są w tym momencie zbedne :-) . Mam nadzieję że robimy z Panią Ewą dobrze i że to da jakiś efekt na wszelki wypadek zasięgne jężyka u Piotra.

A teraz rzecz która doprowadza mnie do szału totalnego jestem już dwa lata po operacji i rok od wyciągnięcia i nadal nie mogę ubrać buta :-/ ściągnąć wieczorem żaden problem ale ubrać rano makabra i nadal nie wiem co z tym fantem zrobić Pan Piotr mówi żeby się uzbroić w cierpliwość a mi się nie raż chce wrzeszczeć ile jeszcze to potrwa :-x

Piotrek Medic - Pią 24 Wrz, 2010

Widzisz Bonia oraz inne kochane bioderka. Kwestia rehabilitacji funkcjonalnej jak widać to nie kwestia ,,zegarka". Tu nie da się powiedzieć za miesiac, dwa czy trzy wróci funkcja. Spoglądanie na zegarek, co wielokrotnie było powtarzane, jedynie spowalnia proces rehabilitacji. Zanim wypowiem się na temat pasa pozwolę sobie opowiedzieć krótką historię, a raczej mój dzisiejszy przypadek w pracy.

Otóż przyszła kobieta, która maiała złamaną rękę ( śródręcze). Miała drutowanie i rehabilitację na NFZ. Już 2 cykle przeszła, czyli 20 dni. Trafiła do nas i mi ją przypisali. Gdy ja z nią zacząłem ćwiczyć ( ćwicze już 3 dzień). zacząłem od badania funkcjonalnego, określenia problemu itd itd. Przystapiliśmy do ćwiczeń, m.in przy stoliku manualnym. Ja ją poprawiam słownie za kazdym razem, że ruch wykonuje źle, żeby się nie śpieszyła, ze godzinka, któą ze mną jest jest dlanie, że nie zaskoczy mnie ilością powtórzeń, tylko ich jakością. Jakie było moje zdziwienie na koniec dzisiejszego ćwiczenia jak pacjentka mówi- wie pan co, panu to sie nic nie podoba, jak byłam na państwowej rehabilitacji to nikt mi nic nie mówił że źle wykonuje tam się liczyło, że w ogóle mogę ruszać ręką. Szczerze, nie wiedziałęm, czy mam się zaśmiać czy co, ale powiedziałem, krótko- i tyle ta rehabilitacja była warta. Dodatkowo pacjentce, kazano ze względu na obrzęk cały czas nosić rękę podkurczoną, zabronili jej ruchów naprzemiennych, co skutkuje dodatkowymi przykurczami.

Powiem tyle, wy, moje kochane bioderka tak jak wyżej było pisane, każdy ruch musicie wykonywać świadomie, z najdokładniejszą precyzją. Nie ważne jest ile zrobisz powtórzeń, ważne jest JAK JE WYKONASZ. To co mówiłem, np Tobie Bożenka: terapeuta PNF nie zapyta- czy wykonujesz ruch i Ci podziękuje, on zawsze dopyta JAK TY TO ROBISZ. Cierpliwość, sumienność oraz dokładność to chyba święta trójca w rehabilitacji, każdej nie tylko tej ukierunkowanej na biodro.

CO do Pasa, ciężko mi Bonia napisać co o tym sądzę, bo ciężko mi sobie wyobrazić ten ruch, o którym piszesz i to przypięcie. Nie chcę też wchodzić ze swoimi trzema groszami, bo trzech terapeutów to już za dużo. Zaufaj mojemu imiennikowi i wszystko z nim kosnsultuj. Czy przypiecie pasem miednicy do leżanki ( bo ja to tak rozumiem) zastąpi ci działanie mięśni? Co się stanie, gdy odepniesz ten pas, czy mięśnie będą dalej pracowały w funkcji jaką powinny spełniać. Oczywiście pewna stabilizacja, zwłaszcza u osób takich jak Ty ( czytaj dodatkowe choroby współistniejące) jest niekiedy potrzebna ale należy też zwracać szczególną uwage na aktywność mięśni, żeby ich nie rozleniwiać.

Pozdrawiam,
Piotrek Medic

Bonia - Wto 28 Wrz, 2010

Dzięki Piotr za post tylko czemu masz zawsze rację :-D Kontaktowałam się z Twoim imniennikiem treść tego maila znasz. Ale jak powiedziałam mu bo dzwoniłam do niego jak to wygląda okazało się że robie je żle przecież mówiłem zaczynamy stopą niech Pani miednice zostawi w spokoju podczas tego ćwiczenia .
Bonia - Czw 30 Wrz, 2010

Pasiflora czytając Twój post i bloga zastanawiałam się co Ci napisać a więc nie poddawaj się wiem że nie jest to łatwe wiem że cierpliwość nie raz może się wyczerpać że ma się dość bo ćwiczy się i ćwiczy a na efekty nie raż czeka się dość długo ale jaka jest satysfakcja gdy żaczynamy robić coś poprawnie choćby jeden mały ruch. Znam to z doświadczenia krótko po zabiegu miałam rehabilitacje standardową i rehabilitanci nie zwracali uwagi na każdy szczegół no bo ćwiczę i chodzę. Więc ok i więcej nie wymagali Wiesz pewnie z postów jak by się również ta rehabilitacja skończyła fakt stałam po tym i chodziłam przynajmniej wydawało mi się że chodzę. A to w sumie czy robię to dobrze nikogo już nie interesowało. Dzięki Katji poznałam PNF choć udając się do Pana Wilkosza wcale nie byłam pewna czy właśnie PNF będzie że mną ćwiczył gdy okazało się że tak to byłam święcie przekonana że doskonale wiem co to jest ba przecież czytałam blog Katji więc pójdzie mi jak z płatka i na pierwszej wizycie przeżyłam wielki szok żle chodzę żle stoję żle siedzę żle wstaję żle ustawiam miednicę stopy kręgosłup. Już na pierwszej wizycie rehabilitant każe mi sciągnąć i ubrać spodnie i buty żle wszystko robię żle o co tu u diabła chodzi poprzednio nikt tego nie sprawdzał i jeszcze na dodatek nie mówił że jest żle siadanie siedzenie i wstawaniena z krzesła żle to kompletna porażka Chód rehabilitant stawia mnie przed lustram i każe patrzeć jak stoję po czym każe iść obserwując to co się dzieje jest dla mnie jak kubeł zimnej wody czy to w ogóle jest chód nie to nie jest chód to tylko go przypomina Pan Wilkosz pokazuje mi jak wygląda prawidłowy chód koryguje wszystko zaczyna mnie uczyć od zera teraz zaczynam walkę o to by chodzić prawidłowo dostałam ćwicznia ćwiczę kolejna wizyta powtórka z rozrywki siedzę dobrze wstawaje żle chodzenie lepiej niestety biodro jeszcze w górze Chodzę a rehabilitant kontroluje i ustawia mi miednicę i stopy komentuje i kontroluje każdy ruch. I zaczynamy od początku
Kolejne ćwiczenie żle korekta i od początku :-/ Uwierz mi ja nie raz mam dość jestem zła jak osa na siebie nie raz ryczę w domu z bez silnej złóści. Tym bardziej że jak sama piszesz im dalej tym trudniej gdy dodawane są kolejne ćwiczenia i każdy ruch powtarza się do znudzenia zanim nie wykonasz go prawidłowo.

Tyle że Pasiflora my mamy szczęście że trafiłyśmy na rehabilitantów którym na nas zależy na tym żebyś my osiągneły to co najlepsze przecież nie musimy tam chodzić prawda możemy sobie darować. Ale ja pomimo tego że z rehabilitacji wychodzę nie raz na siebie wkurzona i padnięta wiem że mojemu terapeucie na mnie jako na pacjentce żależy i na tym żebym widziała efekty jego i swojej pracy i za to wielkie podziękowanie dla nich

pasiflora - Czw 30 Wrz, 2010

Bonia, Nawet nie wiesz jak mi dobrze po Twoim poście Byłaś kropką nad "i" do odzyskania wiary w siebie. Dziękuję :*
Pochwalę Ci się że chyba zatrybiłam o co chodzi z tym moim biodrem z tyłu co mnie bardzo cieszy :)

Bonia - Czw 07 Paź, 2010

Hej dzisiaj rehabilitantka w zakładzie stwierdziła że mój chód jest bardzo dobry zastosowała mały trik psychologiczny o którym dowiedziałam się na końcu mianowicie w czasie ćwiczeń i chodu mnie zagadała i obserwowała jak to wygląda gdy nie myślę nad tym co robię gdy nie jestem na chodzie skupiona. I według niej bardzo dobrze to wypadło bo byłam w stanie kontrolować to co robię nie myśląc o tym.Chociaż i tak opinia Pana Wilkosza bedzie tu decydująca. Jeśli chodzi o ćwiczenie rotacyjne to jeszcze nie jest tak pięknie co prawda nie rotuje i nie podnoszę miednicy ale to ćwiczenie niestety nadal sprawia mi kłopoty gdy zaczynam rotować nogę zaczynając od stopy to niestety nie zawsze mam taki efekt jaki powinien być czyli że cała noga łącznie z biodrem idzie tak jak powinna czyli za stopą :-/ Oceniając to na 10 np powtórzeń 3 wyjdą mi dobrze a reszta albo się uda albo nie :-( Mam nadzieję że do czasu następnego spotkania z terapeutą będę to wykonywać 10 na 10 prawidłowo.


No i ostatnie dwa dni sobie odpuściłam bo zostałam wykopana z mojego pokoju i tabczanu od tygodnia jest u nas babcia.A zwalanie betów z tabczanu mamy gdzie teraz śpię to odzielne ćwiczenie i to siłowe :-) tyle ma tam tego a na podłodze w tamtym pokoju nie mam jak się rozłożyć no więc tylko chodziłam a resztę odpuściłam. I niby tylko dwa nie winne dni skutek taki że jak się sama przekonałam tu nie ma wymówek. Nie ma że mi się nie chce albo nie mam warunków niestety te dwa dni kosztowały mnie poczwórnym nadrabianiem tego mojego lenistwa. Bo chwilami czułam się tak jakbym zaczynała od samego początku. :-x

Bonia - Sob 16 Paź, 2010

Dziękuje wam za słowa użnania ;-) jesteście kochane. Dzielna może jestem bardziej uparta niż dzielna wszyscy którzy mnie znają twierdzą że upór to moja cecha główna. Chociaż nie zawsze jest mi lekko mam swoje gorsze dni i nie raz mam dość na szczęście potrafię się szybko pozbierać. Bo wiem że jeśli sobie odpuszcze nic z tego dobrego nie wyjdzie przecież robię to dla własnego dobra to jest inwestycja w moje zdrowie. I chociaż wiem że sporo osiągnełam , to wiem również że jeszcze sporo pracy mnie czeka. Ale widząć efekty tego co już z fizjoterapeutą osiągneliśmy nie żałuje ani jednego dnia wylanego potu. I nerwów które nie jedno krotnie doprowadzały mnie do stanu wrzenia gdy na początku mi nie wychodziło tak jak powinno wieście mi naprawdę warto walczyć Bo widząc efekty nie raz można samego siebie zaskoczyć :-D
Bonia - Pon 18 Paź, 2010

Kochani mam dzisiaj wygraną na loterii dosłownie nie pisałam o tym bo nie wiedziałam czy sobie to załatwię. Otóż od dłuższego już czasu wojowałam o możliwość masażu w kręgosłupa pracy. Myślałam że sprawa beznadziejna bo masażysta mnie się bał a konkretnie bał się mojego biodra więc ostatnio szczerze porozmawiałam sobie i z nim i z rehabilitantką konsultowałam się też z moim terapeutą który stwierdził że nie widzi przeciw wskazań do masażu klasycznego jako terapii uzupełniającej co do masażu kamieniami to muszę go jeszcze podpytać bo tu pewności nie mam ponieważ nie wiedziałam że zostanie mi to zaproponowane sprawa masażu klasycznego stała jednak w miejscu. I myślałam że nic z tego nie będzie Jakie było moje zaskoczenie gdy dziś po przyjeździe do pracy Pan masażysta zawołał mnie do siebie na rozmowę. I stwierdził że jednak nie ma się czego tak bardzo obawiać i że będzie mi jednak je robił uwzględniając środki bezpieczeństwa rozbawił mnie tym tekstem gdy spytałam co ma na myśli to stwierdził ja mogę masować Pani wszystko oprócz biodra :mrgreen:

Także po podpisaniu klauzuli że nie mam miesiączki i żadnych uczuleń oprócz masażu klasycznego miałam też masaż gorącymi kamieniami pierwszy raz z czegoś takiego korzystałam ale to bardzo fajne i relaksujące uczucie.Mam nadzieję na szybką powtórkę. I że terapeuta wyrazi zgodę również na ten masaż jeśli tak wszystko było by super ale jest jedno ale które mi się nie spodobało a mianowicie musiała bym również podpisać oświadczenie że w razie jakichkolwiek komplikacji cała odpowiedzialność spada na mnie. Nie zrobiłam tego i nie mam takiego zamiaru dobrze wiem że gdybym to podpisała to w razie czego zostaje na lodzie bez szansy na jakikolwiek ruch prawny. Mimo że mówiono mi że wszyscy pracownicy to podpisują ja nie jestem pewna czy zakład pracy ma prawo dawać coś takiego do podpisywania pracownikom powiedziałam prosto z mostu że to jest chronienie sobie tyłka i ja na takie coś zgody nie wyrażę. Mam zamiar sprawdzić czy faktycznie mają takie prawo . Pomimo że tego oświadczenia nie podpisałam masaże jednak będę miała Tak w sumie zastanawiające że nie podpisałam tego oświadczenia a jednak zabiegi mam a najpierw uświadamiano mnie że bez tego oświadczenia zabiegów nie będzie . Coś tu mi śmierdzi na kilometr dziewczyny a co wy o tym sądzicie spotkałyście się kiedyś z czymś takim :?:

Bonia - Czw 16 Gru, 2010

Cześć wszystkim bioderkom. Dzisiaj miałam tak zwaną Wigilie działową. A więc udawaliśmy że wszystko jest ładnie cacy to znaczy udawała cała reszta ja nie zamierzałam w tej szopce uczestniczyć za co zostałam oskarżona że nie szanuje uczuć innych .Wykręciłam się podając bardzo dyplomatyczny powód choć aż mnie korciło żeby wygarnąć prawwdę cały rok traktują pracowników jak im się podoba a raptem wielka miłość i zgoda nie nawidzę fałszu i zakłamania więc nie miałam zamiaru w tym cyrku uczestniczyć starałam się to polubownie roztrzygnąć nie chcąc dolewać oliwy do ognia chyba mi się to nie bardzo udało no trudno jakoś zniosę te fochy po obrażanych współpracowników kiedyś im chyba przejdzie do następnych świąt cały rok :-)

Co innego Wigilia bioderkowiczów gdyby nie odległość to uczestniczyła bym w niej z radością wśród ludzi którzy naprawdę wiedzą co to dobro i potrafią to okazać i zrozumieć drugiego człowieka.
Ech takie to moje marzenie spotkać się wami. Kiedyś zażartowaliśmy z Piotrem Mediciem jak mnie terapeuta z wózka w cydzusłowiu ściągną bo kazał mi z niego zejść. Piotr oświadczył że on nie był by taki delikatny bo po odkręcał by mi u niego koła powiedziałam mu że śrubokręt nie byłby mu potrzebny bo koła można ściągnąć bez odkręcania :mrgreen: . No cóż odległość pora zimowa więc bez wózka raczej by się nie obeszło. Na razie nie będę ryzykować że jednak Piotr zajął by się tymi kołami :-D . Chce do was na spotkanie przyjechać i wejść o własnych nogach tylko z moimi koleżankami które mam już do końca życia. Ale to mój najmniejszy kłopot ;-) . Mam nadzieje że kiedyś to marzenie mi się spełni i się spotkamy wybiorę się do was bez wózka i taki mam ostateczny zamiar :-) .


Ostro walczę z sobą w trakcie ćwiczeń i w domu i w gabinecie z terapeutą. Jedno nowe ćwiczenie jest nawet zabawne na początku mój pies patrzył zdziwiony co jego pani wyprawia za hece gdy ćwiczę na karimacie przekręcanie się uznał to za formę zabawy i się przyłączył teraz kulamy się po macie wspólnie pies ma zabawę a ja mam ćwiczenie połączone z dogo terapią. A oboje mamy z tegp nie złą uciechę :lol:

Drugie nowe ćwiczenie już nie jest tak zabawne wykonuje cofanie się miednicy do tyłu i do przodu wygląda to nawet zabawnie po kojarzy się osobą postronnym wiecie z czym :oops: :-D tyle że zabawne to nie jest przynajmniej dla mnie w tym momencie np na krześle to ćwiczenie opanowałam i to dobrze to to samo ćwiczenie wykonywane na macie niestety wychodzi kiepsko cały czas muszę walczyć z miednicą która mi się blokuje pilnować pleców odpowiedniego ułożenia całego ciała i nie zapominać przy tym o oddychaniu podczas ćwiczenia to walka samego że sobą i własnym ciałem uczenie się że to ja kontroluje ciało a nie ono mnie. Ciekawe. Ile mi tym razem zajmie opanowanie tego nowego i jeszcze kilku innychć dodanych przez terapeutę ćwiczeń bo stare wychodzą mi i to dobrze. Jak mówią ćwiczenie czyni mistrza więc jest nadzieja że i te w końcu kiedyś mi się udadzą ;-)

Bonia - Pon 10 Sty, 2011

Nie wiedziałam gdzie napisać więc daje to w moją historie. Chce w tym roku wybrać się na turnus rehabilitacyjny latem wczoraj przekopałam cały net i co nie uwierzyłam na początku oczom bo szukałam rok temu i nie było ośrodka który stosuje PNF a tu nagle nie daleko mnie w Serbinowie w ośrodku Sophia Bryza stosują metodę PNF ośrodek piękny nad morzem dzwonię więc cała happy. Bo nareszcie znalazłam ośrodek który jest przystosowany dla niepełnosprawnych i na dodatek stosują PNF skierowanie na NFZ Niestety po tel szczęka mi opadła za dwa tygodniowy turnus muszę mieć 3 tysiące zł w tym rehabilitacja PNF jest odpłatna oddzielnie bo jest to rehabilitacja nie standardowa a odpłatność 35 zł za 45 minut 35 zł do przyjęcia odzielnie ale 3 tysiące: za sam turnus? :eek
Dzwonię do innego ośrodka skierowanie również na NFZ miły Pan śpiewa mi cenę 3 tysiące za dwa tygodnie chyba ta cena to standard w ośrodkach rehabilitacyjnych oświadczył mi że oni stosuję rehabilitacje nie standardową ale na pytanie czy również stosują PNF zadał mi pytanie proszę Pani a co to jest? Według niego rehabilitacja nie standardowa polega na tym że przez 45 minut zajmuje się mną rehabilitant serwując mi tak zwane NFZ towskie rznięcie tyle że prywatnie a za te przyjemności oddzielnie odpłatnie musiała bym zapłacić 40 zł za godzinę. Dzwonie do kolejnego ośrodka nikt nie odebrał tel może i dobrze bo byłam bliska omdlenia tymi cenami.

Ktoś z was stwierdził że nam się rehabilitacja należy jak psu micha. Tyle że Jak nie masz kasy to do porządnego ośrodka nie pojedziesz a na NFZ rżnięcie też musisz mieć 3 tysiące plus jak chcesz mieć tak zwane rznięcie prywatne to wydajesz kase że swojej kieszeni albo musisz obrabować bank tak to w naszej kochanej Polsce wygląda. Będę się starała o dofinansowanie z PROFON i CPR Nie wiem jak to pod tym względem wygląda dziewczyny może wy wiecie ile takie dofinansowanie wygląda jaka to jest kwota?
Zależało by mi na wyjeżdzie do tego ośrodka Bryza jeśli mi się nie uda to zostają mi normalne wczasy bez rehabilitacji i trzymanie się Pana Wilkosza bo na NFZ towską rehabilitacje czyli kochane podwieszki się nie dam. A na 3 tysiące mnie nie stać czyli jeśli mi się nie uda załatwić dofinansowania moje nadzieje na turnus rehabilitacyjny rozwieją się jak sen złoty.

Grazyna1950 - Pon 10 Sty, 2011

Boniu !!! Jeżeli masz orzeczona grupę niepełnosprawności możesz starać się o dofinansowanie Turnusu Rehabilitacyjnego w PCPR. Pobierz z netu druki, szybciutko niech Ci rodzinny wypełni i zanoś do PCPR. W zależności od stopnia niepełnosprawności dostaje się dopłatę. Nawet 800 zł . Poza sezonem wystarczy czasami na całkowitą opłatę.Tylko spiesz się. Jesteś młoda, więc masz pierwszeństwo. Tak mi w zeszłym roku odpisali, ze turnusy w pierwszej kolejności dla dzieci, młodzieży i osób aktywnych zawodowo.
Bonia - Pon 10 Sty, 2011

Grazynko 1950 bardzo dziękuję za podpowiedz na was zawsze można liczycz ide za ciosem nie odpuszcze tak łatwo
pasiflora - Pon 10 Sty, 2011

Bonia, z PFRONu dostaje się ok75% zwrotu za turnus Składaj szybko podanie bo tam jest często kto pierwszy ten lepszy :)
Bonia - Czw 13 Sty, 2011

Dzięki wam jeszcze raz za podpowiedzi w sprawie turnusu. Co do mnie miałam dzisiaj spotkanie z rehabilitantką w zakładzie zresztą rehabilitacja to już mój chleb poprzedni. Ocena Ewy w sprawie ćwiczeń jest bardzo dobrze ćwiczenia wykonuje tak jak powinnam wszystkie dzisiaj na chwile zawaliłam tylko w którymś momencie z chodem ale natychmiast odczułam to sama na sobie mięśniowo na co Ewa miała uśmiech od ucha do ucha :-D widząc moją reakcje albo inaczej reakcje mojego organizmu coś w rodzaju wielkiego stop wracaj mi się to nie podoba żle!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie musiała mnie nawet poprawiać. Według Ewy wzorce PNF mam tak zakodowane w chodzie i w ćwiczeniach że jak bym nawet chciała zrobić coś żle to się już nie da bo to odczuje sama na sobie.
Widać efekty terapii choć ocena Ewy jest pozytywna najważniejsza ocena będzie i tak ze strony Pana W ponieważ Ewa niejako mnie tylko kontroluje podczas ćwiczeń nie robimy nic czego nie zlecił by Pan Piotr ponieważ moim terapeutą jest on a Ewa mimo że jest rehabilitantką nie ma skończonego PNF a że jest koleżanką Pana Wilkosza tylko mnie pilnuje po dokładnym instruktarzu :-)

W jednej kwestii tylko na mnie dziś naburczała wstanie o kulach zrobiłam to niestety po łepkach :thumbdown: więc powrót na materac i powtórka złapała mnie na tym na czym złapał mnie Pan Piotr :-( w gabinecie czyli na tym że wstałam ale wstałam a nie wstałam prawidłowo i to jest to czego muszę się nauczyć prawidłowo a nie jak mi wygodnie.Inne wzorce mam opanowane ten niestety jeszcze kiepsko mi wychodzi :-| mam tylko nadzieję że nie odwale tego numeru u terapeuty jak do niego ponownie pojadę i że do tego czasu zakoduje sobie ten poprawny wzorzec w moim malutkim rozumku ;-) . Po dłuższym obcowaniu z PNF stwierdzam że jest to twarda szkoła rehabilitacji ale warto naprawdę warto widząc jak chodzą nie ktorzy moi koledzy też są niepełnosprawni a jak chodzę teraz ja słysząc ich pochwały a czasem widząc nawet ich zazdrość mimo że to ciężka praca jestem z siebie dumna i to bardzo ;-)

AgaW - Czw 13 Sty, 2011

Bonia napisał/a:
Po dłuższym obcowaniu z PNF stwierdzam że jest to twarda szkoła rehabilitacji ale warto naprawdę warto widząc jak chodzą moi ktorzy też są niepełnosprawni a jak chodzę teraz ja słysząc ich pochwały a czasem widząc nawet ich zazdrość mimo że to ciężka praca jestem z siebie dumna i to bardzo

tak, to twarda szkoła która bardzo wiele uczy :)
Boniu, czytając Cię jestem pełna podziwu dla Twojej wytrwałości. Masz w sobie mnóstwo siły i umiesz świwtnie wyczuć swoje ciało :ok:
Masz u mnie medal za pracowitość i za ten wspaniały upór :brawo:

Bonia - Czw 03 Mar, 2011

Biodro spisuje się super z wyjątkami taki jak ostatnio no i przed wczorajszy incdent ja tej dziewczyny w zakładzie muszę unikać bo kazdo razowe spotkanie z nią może się skończyć dla mnie śmercią bądz trwałym kalectwem nie tylko dla mnie zresztą bo nie tylko ja mam z nią takiego pecha wpadła na mnie znowu omal nie wywracająć mnie z wózkiem a że byłam jeszcze na tym lekkim sportowym leżała bym jak nic zdołałam się jakoś wybronić na tyle że nie lezałam kołami do góry niestety impet był żeby jej uniknąć musiałam ją brutalnie odepchnąc udeżyła mnie jednak w biodro aż zasyczałam a jeszcze w obronie wykręciłam ciało w nie naturalnej dla mnie pozycji więc dostało i biodro i kręgosłup łącznie z rozmasowaną przed chwilą przez Tomka powięzią barkową.I cały masaż diabli wzieli na szczęście Tomek dzisiaj również był więc sobie z tym poradził. Dzięki Tomku. Ja wiem że ona słabo widzi ale w końcu poszłam do dyrektor zgłosiłam sprawę niech zwrócą jej mamie uwagę że ma po zakładzie również z laską chodzić bo nikt przed nią uskakiwał i ciągle na nią uważał nie będzie ile można na nią uważać. I uskakiwać przed 150 kilowym taranem.

Teraz 7 marca jadę do Pana Wilkosza jestem ciekawa co powie według Ewy jest dobrze jaka będzie jego ocena zobaczymy. Mam też nadzieje że zdejmie mi areszt domowy w postaci wózka w zakładzie bo już mi bokami wychodzi siedzenie na nim w pracy dziewczyny spotkałyście się z tym że niepełnosprawny nie cierpi swojego pojazdu Nie cierpie wózka dziwne nie ;-) Jakoś do czasu rehabilitacji z Panem Piotrem mi nie przeszkadzał a teraz z ulgą z niego schodzę A taki jest ładny zagraniczny :mrgreen: A niech go wszyscy diabli no nic do czasu spotkania z terapeutą jestem jednak na nim w pracy uziemiona.

A teraz małe podsumowanie na sobie odczuwam skutki pracy pnf niech spróbuje coś żle zrobić nie mogę zrobić żle bo się nie da ;-)

Bonia - Pon 07 Mar, 2011

Cześć i po wizycie jest super!!!!!!!!!! ;-) Pierwsza pochwała wstałam prawidłowo czyli z nóg a nie z rąk jak zaczynaliśmy a następnie nogi chodzenie widząc zadowoloną minę mojego terapeuty nie miałam wątpliwości że jest dobrze. Siedzenie nawet nie musiał mi uwagi zwracać. Wstawanie z klęku bardzo dobrze. No zawaliłam trochę obroty bo nie podgiełam ręki dwu krotnie musiał mi uwagę zwrócić za trzecim razem ok już było Doszło nowe ćwiczenie trzymanie miednicy w klęku podczas gdy terapeuta próbował mnie wytrącić z tego ustawienia pierwszy raz nie było dobrze bo poczułam to dość dobitnie musiałam skorygować miednice za trzecim razem było tak sobie. Pokazał mi ze poleciałam na prawo więc stąd dyskomfort. Wróciłam do jednego poprzedniego ćwiczenia odstawiliśmy je na jakiś czas bo coś było nie tak dzisiaj po sprawdzeniu tego wracamy nie ma wymówki. Wszystko jest ok nie ma powodu żeby nie kontynuować. tego ćwiczenia. Reszta na razie zostaje tak jak jest.

zaskoczyło mnie to co powiedział terapeuta P Bożeno małymi kroczkami ale będzie dobrze z tym że wyjaśnijmy sobie jedno te zasady i wypracowane wzorce zostają z Panią na zawsze. nawet jeśli my nie będziemy się już spotykać nigdy nie wolno Pani sobie odpuścić.

Co do wózka areszt zostaje w zakładzie przynajmniej na razie prosiłam P Piotra o wyrażne zalecenia na kartce nie dał mi ich do zakładu mamy ustalone między soba że jeśli będzie bezpiecznie to mam wrócić tam do kul nie chciał się wypowiadać w tej kwestii mamy ustalone że gdy uznam to za bezpieczne wracam do kul jeśli nie to nie decyzja należy do mnie. na koniec pochwała za buty no jestem grzeczna słucham terapeuty :-) następne spotkanie za 3 miesiące i nadal praca w domu oraz pozostajemy w kontakcie mailowym i telefonicznym

Bonia - Wto 22 Mar, 2011

U mnie pomału choć ostatnio przegiełam ze swojej winy przyznaję się bez bicia kochani a sprawa ma się tak że od piątku od rana ganiam psa po mieszkaniu bo przy okazji szczepienia wyszło że ma coś z serduchem i wode w płucach Więc lekarz zapisał mu leki ale podać mu je to masakra w jedzeniu jakim kolwiek nie ruszy nic z tego mogę pomarzyć. Więc od piątku od 7 rano ganiam psa po mieszkaniu celem podania mu leków i chyba przedobrzyłam sobie bo od wczoraj boli mnie stopa w chodzie ciągnie to do uda nogi operowanej nie mogę obciążyć więcej jak chyba z 15 % w chodzie dobrze że ćwiczenia nie powodują żadnego dyskomfortu. Ale chodzenie jest mało przyjemne na razie Ewa rehabilitantka z zakładu nie bardzo umiała powiedzieć co to za ktoś. No A mój terapeuta nic nie jest w stanie powiedzieć bez badania więc poczekam parę dni a jak nie minie to szukam ratunku u mojego nie ocenionego terapeuty.
Bonia - Pon 06 Cze, 2011

Witajcie kochani dostałam dziś pochwałę od Pana Piotra gdyby z każdym tak łatwo się współpracowało jak z Panią to są słowa mojego terapeuty. Pan Piotr był bardzo zadowolony z efektów co prawda przy wejściu do gabinetu zauważył że idę wolniej i zapytał co się dzieje? No cóż byłam w nowych butach i dlatego tak jakoś wyszło bo ich nie wyczułam jeszcze. Po wywiadzie jak zwykle kontrola tego co umiem stwierdzenie terapeuty widzę że Pani ćwiczy . Co prawda jeszcze trzeba to i owo podciągnąć ćwiczenie miednicy w przód i w tył jeszcze nie takie Pan Piotr sprowokował ten ruch ale jeszcze jest spora blokada co dziwne Ewa mówiła ze jest dobrze no ale tak naprawdę ocena należy do Pana Piotra i widać że jednak trzeba popracować nad tym.

Natomiast rotacja wewnętrzna i zewnętrzna prawa noga jeszcze trzeba powalczyć bo jak współpracuje uparciuch jeden to jest dobrze a jak nie to nie i koniec zgięcie biodra w prawej 90 czyli dobrze lewej nie opisuje bo tą to prawie że na głowę mogę sobie założyć tyle że nad kolankiem muszę trochę jeszcze popracować.

Dostałam trzy nowe ćwiczenia mianowicie leżąc na plecach ze zgiętymi nogami mam lekko przechylać albo w lewo albo w prawo jednocześnie broniąc się żeby nie wytrącić się z ustawienia prostego czyli nie pozwolić żeby mi poleciało albo w prawo albo w lewo i tu przyda mi się pasek jak będę sama ćwiczyć albo pomoc Ewy. Następne nowe mam usiąść prosto z rękoma do tyłu opartymi o podłogę plecy o ściane względnie inny mebel i Pan Piotr zrobił to tak że położył mi rękę na głowę i kazał tak jak by odepchnąc tą rękę czyli mam się jak najbardziej wyciągać w górę czyli jak fajnie to określił urosnąć. Chyba w tym celu położe sobie jakieś tomisko na głowę :-D żeby lepiej wczuć się w ćwiczenie. Pan Piotr nic nie mówił o tomisku no ale przy okazji pierwszego ćwiczenia stwierdził że jestem bardzo kreatywna bo pokazałam że bez paska się da to zrobić więc kreatywna będę dalej :-) . Pan Piotr również w chodzie stwierdził że mam zastosować metodę rośnięcia czyli trzymać głowę wysoko a nie liczyć ewentualne dziury w podłodze właściwie te dziury to podżuciła moja znajoma no ale fakt jeszcze zdarza mi się zerkać na podłogę na samym początku jak zaczynaliśmy widział to ale trochę mi to odpuszczał więc nie będzie mi łatwo tego się pozbyć bo czułam się bezpieczniej gdy od czasu do czasu na tą podłogę okiem żuciłam. Reszta ćwiczeń zostaje jak jest.

Jagi84 - Pon 11 Lip, 2011

Hej Bonia:)
ty jesteś niesamowita, świetnie sobie radzisz, czytałam sobie teraz twoja historie, bo tak powoli próbuję zapoznać się z wami i jestem pełna podziwu ile w tobie siły i optymizmu:) I jeszcze mi po atro piszesz żebym się nie martwiła a ja marudzę strasznie a ty jeszcze masz cierpliwość żeby mi odpisywać, hehe:) Ja to mam jednak słaba psychikę, muszę się jeszcze widzę wiele od was nauczyć! buziaki:***

AgaW - Pon 11 Lip, 2011

I nauczysz się Jagi :) , bo na swoich doświadczeniach wzajemnych bardzo dużo się uczymy jeśli tylko jest się otwartym ;) A Bonia to niesamowita babka, jedyna w swoim rodzaju :ok:
maxyma - Nie 21 Sie, 2011

AgaW napisał/a:
Bonia to niesamowita babka, jedyna w swoim rodzaju

Zgadza sie bez dwóch zdań - tyle siły, uporu i pozytywnej energii do działania dawno już nie widziałam, w dodatku u jednej osoby :!:

Bonia nie poddawaj się i nie przejmuj sie pracą - robisz swoje i jesteś świetna - wszyscy, którzy powinni to wiedż. Nie zapominaj o tym :!:

Bonia napisał/a:
No nic zgłoszę ten problem bólu terapeucie i zobaczymy czy z tym fantem da się coś zrobić.
Znając zycie i twój upór - to w mig sobie tą drobnostką poradzisz, głowa do góry :-D
Bonia - Pon 05 Wrz, 2011

Cześć byłam dzisiaj u Pana Piotra i jestem w szoku mój terapeuta jest bardzo zadowolony to mało powiedziane :-) . mam ochotę z radości skakać pod sufit jest jak sam to określił jest super. Co prawda przy wejściu do gabinetu mały poślizg ale to dlatego że dopiero ruszyłam tyłek z wózka po 4 godzinnym siedzeniu. No ale już w gabinecie chodziłam że był zaskoczony :-) nie musiał mnie korygować a i przy zwrotach zauważył że nawet i tu nie musi mnie poprawiać bo robie to automatycznie. Trochę pożartowaliśmy o tych dziurach w podłodze że już ich nie liczę :mrgreen: . Przy okazji wytłumaczył mamie dlaczego nie które ćwiczenia wydają jej się dziwne jak uparła się na tą prawą nogę że mam jej w kolanie nie zginać mama nie Pan Piotr wytłumaczył jej że ja mam tą nogę zginać bo inaczej jak bym nóg nie zginała to chodziła bym jak automat a nie o to tu chodzi. Jak jej co nie co wyjaśniał to w nie których momentach miałam ochotę parsknąć śmiechem dla mnie i mojego terapeuty to oczywista oczywistość. Oj nie ładnie śmiać się z mamy :-P ale cieszy mnie to że sama zobaczyła jakie to daje efekty. I nareście się przekonała że PNF to nie moda czy moje widzie misie.


Dostałam dzisiaj mnóstwo pochwał i za ćwiczenia i za buty w ogóle za całokształt pracy oboje z moim terapeutą byliśmy z siebie nad wzajem dumni :-D Dostałm też nowe ćwiczenia. Czyli dalsza praca i żelazna konsekwencja. I powtórzone stanowczo słowa Pana Piotra Pani Bożenko Pani nigdy nie wolno sobie odpuścić. panią te zasady obowiązują do końca życia.

Zatem pozostaje praca do następnego spotkania za 3 miesiące.

AgaW - Wto 06 Wrz, 2011

Bonia napisał/a:
nigdy nie wolno sobie odpuścić. panią te zasady obowiązują do końca życia.

Te słowa właściwie to dotyczą nas wszystkich, zawsze już będziemy "bioderkami" i zawsze musimy być tego świadomymi, dbać o siebie.

Boniu
, podziwiam Twoją determinację i wolę walki. Jesteś przykładem pilności i zasłużyłaś na te pochwały :ok: Wielkie brawa i gratulacje :brawo: Jestem z Ciebie dumna, wkładasz kupę wysiłku w ćwiczenia i jesteś w tym wzorowo uparta :hug:

NUTKA - Wto 06 Wrz, 2011

Bonia gratulacje,kurcze też bym tak chciała.Bardzo Ci zazdroszczę w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Tak trzymaj.Pozdrawiam z GDYNI.
Bonia - Czw 06 Paź, 2011

Tyłozgięcie miednicy na leżąco załapane tak określiła to Ewa no wreście załapałaś uf w końcu bo już w akcie desperacji różne zwariowane pomysły przychodziły mi do głowy co by tu zrobić no i raczej nie będę tu o tym pisać w każdym razie jak Ewa usłyszała o tym ostatnim to miałyśmy ubaw na całego :lol: .Chociaż stwierdziła że pomysł całkiem nie zły :-) .


Co do dzisiejszych ćwiczeń poszło super z jednym wyjądkiem mam takie ćwiczenie że siedzę na kozetce i terapeuta pcha mnie np w tył a ja się opieram i w odwrotnym kierunku czyli w przód i odwrotnie terapeuta pcha mnie w przód a ja muszę do tyłu opór czyli się nie dać. No i właśnie ten drugi kierunek mi się pomylił tak że omal z kozetki nie zleciałam. Ewa co ty kombinujesz kierunki ci się pokiełbasiły ? Czy jakies sporty ekstremalne zaczynasz uprawiać? :-D .No dopiero miała bym zdziwko jak bym się na z hukiem na podłodze znalazła :-) . Na szczęście nie przy Ewie. No a reszta poszła gładko jak po maśle :-D

Bonia - Nie 06 Lis, 2011

Ostatnio chodzi mi po głowie kilka razy dziennie kompensja konpensja konpensja. Przyczyna tego jest taka że ostatnio Ewa na rehabilitacji zauważyła że znowu chrzanie ćwiczenie z miednicą na leżąco było dobrze już było dobrze. Chyba za wcześnie się cieszyłam. W każdym razie na ostatnich zajęciach zamiast miednicą to ja sobie pracowałam ale klatką piersiową i czułam to Ewa musiała mnie dość stanowczo przyblokować, ale nadal szło opornie koszmar :-? Może Ewa ma rację że siedzenie 4 godziny na wózku w pracy tak się na mnie odbija. Bo mimo że siedzę prawidłowo to jednak siedzę i niestety kręgosłup obrywa szczególnie lędzwiowy bo często mnie boli po tych 4 godzinach i stąd wyłażą te kompensje bo staram się unikać bólu za to partaczę ćwiczenia i koło się zamyka.

Moze faktycznie nadszedł czas aby wózek poszedł w kąt bo raczej nie da się używać i kul i wózka. Do takiego wniosku doszłyśmy z Ewą po ostatnich zajęciach. W każdym razie Ewa stwierdziła że do przyszłej wiosny powinnam być już bez wózka na stałe.Ale najpierw muszę o tym z Panem Piotrem porozmawiać. Na ile według niego jestem na to gotowa.

Podsumowując to wszystko nie byłam z ostatnich zajęć zadowolona byłam wręcz wściekła na siebie :-x Na pocieszenie Ewa stwierdziłaiła że w chodzeniu było ok mało tego widząc że ze mną im sie udało teraz ona próbuje przetorować swoje dwie pacjentki z MPD na poprawne chodzenie bo póki co to chodzą jej koszmarnie. I przypominają mnie sprzed roku. Miło mi było usłyszeć pochwałę ;-) . Jednak to nie koniec walki. I niestety muszę się liczyć z tym że jeszcze nie raz będzie pod górkę.

Bonia - Pon 05 Gru, 2011

Kolejna wizyta u terapeuty zaliczona następne spotkanie za 3 miesiace. Pan Piotr bardzo zadowolony z ćwiczeń i moich postępów oraz z warsztatów w Poznaniu czyli kochani takie warsztaty warto organizować :-) . co do moich ćwiczeń rotacja miednicy jeszcze nie bardzo eh kiedy ona mnie zacznie wreście słuchać jest lepiej znacznie lepiej ale powinno być jeszcze lepiej więc kolejne ćwiczenie na tą upartą część ciała Wracając do dzisiejszego spotkania sprawdzian jak zwykle i kolejne właśnie na miednice i dwa dodatkowe nowe ćwiczenia czyli śniadanie obiad kolacja z ćwiczeniami za pan brat. Teraz mam tylko na trochę przystopować z powodu nie dawnej infekcji mam trochę więcej wpoczywać ponieważ powiedziałam terapeucie o tych moich dolegliwościach. no i okazało się że nasz Piotr Medic trafił w 10 ;-) powięzi od kaszlu niestety dostały kolokwentnie mówiąc w tyłek :-| . Cwiczenia oddechowe mi się kłaniają zresztą dziś mi Pan Piotr o tym przypomniał bo jak ćwicze to zdaża mi sie zapominać o oddechu :-o .

Jestem dziś wypompowana Pan Piotr konsekwentnie sprawdzał i wymagał zaskoczył mnie dziś także tym że kazał mi wykonać coś czego nie robiłam ale sądząc z jego reakcji całkiem nie żle mi poszło :-) mimo że z zaskoczenia. Powinnam się chyba już przyżwyczaić że pracując z Panem Wilkoszem nie ma standardu i pod szablon :-)

Bonia - Sro 07 Gru, 2011

Kurde te uparte powięzi jak nadwyręzyłam podczas przeziębienia tak póki co chyba nie mają zamiaru odpuścić ani na jotę chyba Dzisiaj Tomek w czasie masażu słyszał tylko ała i ała boli nigdy mnie takiej marudzącej i stękającej jeszcze nie miał. Zartował że jako terapię dodatkową to on by mi zalecił zamiast termofou na rozgrzanie przystojnego chłopaka zbereżnik jeden :mrgreen zastanawiam się czy nie ma :-) racji ale poważniej trochę musimy niestety powalczyć inaczej się nie da. Co do nowych ćwiczeń jestem wściekła na siebie bo drugi raz dzisiaj je robię i klapa na całej lini chrzanie i tyle :-? gdyby to terapeuta zobaczył to w najlepszym razie by się za głowę złapał muszę po pracować bo jak zakoduje nie prawidłowo to amen w pacierzu odkręcenie tego zajmie nie wiadomo ile czasu :-( Miałam ochotę się dzisiaj rozbeczeć jak małe dziecko czemu to takie h... le trudne :-? Odbiera mi to Chęci niby wiem że nie będzie łatwo ale takie niepowodzenia skutecznie odbierają motywację :-(
Bonia - Czw 08 Gru, 2011

Wzorce ruchowe miednicy - elewacja przednia oraz depresja tylna. Tak fachowo nazywa się jedno z dwóch ćwiczeń elewacja to mi się z budynkiem Kojarzy tak przynajmniej przez większą część życia myślałam. A depresje to ja mam i to nie tylko w kwestii ćwiczenia nie potrafię poprawnie tego wykonać 4 dzień z rzędu ratunku jakaś masakra totalna :-? To jak to bo zdawałam sobie sprawę że to trudne i raczej przynajmniej na początku bez pomocy Ewy będzie ciężko bo ćwiczę w domu sama niestety mama nie bardzo chce i umie mi pomóc ,ale żebym koci grzbiet partaczyła???????YYYYYYYYYYY :-? Muszę chyba kota zawołac na pomoc żeby mi pokazał po kociemu jak to się robi staram się zartować i podchodzić z humorem do sprawy, ale tak naprawdę mam załamankę mam ochotę wrzeszczeć tupać a w ogóle rozryczeć się jak bóbr takie proste ćwiczenie w przeciwieństwie do pierwszego a ja co odstawiam takie wygibasy że głowa mała miednica mnie nie słucha w ogóle. Jak chodzę jest ok jak nowa pozycja bądż ćwiczenie to do ładu nie potrafię z nią dojśc :-( I chodzi mi cały czas jedno po głowie Panie Piotrze pomocy!!!!!!

Nie wiem już co robić czy nadal walczyć sama do skutku aż zrobię tak jak u Pana Piotra czy ryzykować że jednak będę partolić i zakoduje nie właściwie i będziemy musiały z Ewą odkręcać cały ten bigos czy czekać do spotkania z Ewą i z nią spróbować opanować te ćwiczenia poprawnie sama nie wiem już co robić.


Co do powięzi bolą ale już znacznie mniej tyle w tym dobrego że przynajmniej nie odwracam się z grymasem bólu choć do zrobienia wykopu z pół obrotu jak Chuk Noriss jeszcze mi daleko. Także jak mówił Kargul chwalić się tym razem to ja nie mam czym :cry:

Bonia - Sro 14 Gru, 2011

Wczorajsze ćwiczenia z Ewą nie było żle nawet pochwałę dostałam :-D cieszę się z niej jak dziecko z przysłowiowego lizaka. Mimo stopnia trudności radzę sobie trzeba lekko korygować ale tragedi Nie ma. Ewa zaskoczyła mnie tylko mówiąc że po zadanych mi przez terapeutę ćwiczeniach oprócz tego że chodzi o chodzenie i inne rzeczy to Pan Piotr przygotowuje mnie jeszcze do czegoś tak wynika z tego co widzi. Narazie obie co do tego nie mamy pewności ale tak to wygląda no cóż pożyjemy zobaczymy a czasem lepiej żeby pacjent za dużo nie wiedział ;-) . Chociaż ciekawa jestem jak diabli czy faktycznie Ewa ma rację pozostaje mi się tylko uzbroić w cierpliwość.

Powięzi dały mi spokój nareście za to mimo brania antybiotyku katar mnie nadal męczy nosa mi się nie leje ale smarkam bolą mnie chyba zatoki i cały tył głowy łącznie z szyją Tomek próbuje masażami coś z tą szyją zrobić ma on ze mną ostatnio skaranie boskie biedny chłopak :roll:
W ogóle ostatnio chyba wirusy szczególnie upodobały sobie nasz dom bo teraz moją biedną mamę dopadło to co wcześniej mnie.

Ewa uczuliła mnie na jeszcze jedno w tym roku jest dużo porażeń nerwu twarzowego w wyniku wirusa a że jestem w grupie ryzyka bo już dwu krotnie mi się to przytrafiło nie wiem czy akurat z powodu wirusa, ale lepiej na zimne dmuchać niż mieć powtórkę z rozrywki.Bo jak sobie to przypomnę to mi ciarki po plecach chodzą.

Bonia - Czw 02 Lut, 2012

Dzisiaj byłam u Ewy wczoraj zrobiła badanie i hm nie było dobrze mięśniowo ponapinane zbite w kule przeciążone do granic ustaliłyśmy rehabilitacje na dzisiaj już wczoraj Ewa wspomniała o odciążeniu kręgosłupa i powiedziała masters czyli co ono podwieszki trochę mi się włos na głowie zjeżył bo mam nie miłe wspomnienia odnośnie tego sprzętu. W pierwszej chwili myślałam że nie dosłyszałam co podwieszki patrzyłam na Ewę z nie dowierzeniem bliska paniki chciałam powiedzieć wykluczone nie ma mowy. Ale musiałam Ewie zaufać zresztą i mój terapeuta stwierdził że to dobry pomysł. No więc dzisiaj byłam u Ewy fakt podwieszki ale zupełnie inny rodzaj ćwiczeń na nich bez jakiego kolwiek obciążenia pacjent pracuje wspólnie z terapeutą i pod jego baczną kontrolą najpierw pracowałam chwilke sama zeby choc troche rozlużnić napięcie po czym do akcji weszła Ewa pogłębiając maksymalnie ruch rozluzniający i odciązający mięśnie początek nie był przyjemny ale ulga była prawie natychmiast po podwieszkach Ewa zrobiła mi masaż uciskowy coś jak praca na powieziach ale nie tak do końca i pierwsze moje odruchy były takie ze sie cofałam bo pozbijane mięśnie w pierwszym momencie bolały dość solidnie ale po stanowczych ruchach Ewy ustepowało stopniowo ufff ale ulga.


ponad godzine żeśmy wojowały na jednym zabiegu sie to nie skończy a nie wiem co zrobić żeby dalsze były bo mnie kierownik dziś puścił ale zwrocił mi już uwagę że godzinę mnie nie było. No zobaczymy jak dalej będzie jedno jest pewne musimy to jeszcze parokrotnie powtorzyć inaczej sie nie da dostałam od Ewy ćwiczenie do domu i mam je robić i się kontrolować z tym siedzeniem w pracy czyli nie ma wyjątku że w domu się pilnuje a tam nie zawsze bo nie zawsze jest jak mam sie pilnować i tyle eh gdzieś to już też od kogoś słyszałam nie tylko od Ewy

Iza - Sro 25 Kwi, 2012

Znam to Bonia z autopsji, bo sama paliłam nie mało. Wiem też, że samo ograniczenie nic nie da i tylko definitywne odrzucenie i wytrwałość mogą dać rezultaty. Ja nie palę ok. 9-10 lat, ale wiem że nie mogę sięgnąć po papierosa "sportowo", bo wrócę do nałogu. Palacz jak alkoholik jest się nim do końca życia niestety :( a jak dałaś słowo to już mus rzucić :)
Bonia - Wto 08 Maj, 2012

każdy kto mnie widzi jak teraz chodzę to mnie chwali miłe to nie powiem tyle że ja sama nie do końca jestem z siebie jeszcze taka zadowolona mam wzloty i upadki. Może za dużo na raz chcę wszystko pewnie przyjdzie z czasem nażuciłam sobie żelazną dyscyplinę nawet moja lektorka na lekcjach dzisiaj stwierdziła że jestem wobec siebie piekelnie wymagająca, i surowa zrobiłam jeden błąd w tekscie i już nie bardzo byłam z siebie zadowolona. Asia moja lektorka spytała czy we wszystkich dziedzinach jestem taka to chyba jedna z części mojego charaKteru. Powinnam się cieszyć z tego co mam i cieszę się ale równocześnie z postępami czy to w rehabilitacji czy w nauce bo nasza rehabilitantka w zakładzie też mnie chwali jak i mój terapeuta i moja lektorka z pewnością bez powodu tak mnie nie chwalą a jednak im mam więcej tym chcę jeszcze więcej. Czasem powinnam chyba sama sobie trochę odpuścić :)
duska - Wto 08 Maj, 2012

Boniu, ja mam tak samo. Za dużo chcę, za szybko.. i efekty jak u Ciebie. Idę do przodu, ale jak sie lepiej poczuję to tak daję po garach, że potem tracę dwa, trzy tygodnie na wyciąganie się z bólu kolana, przeciążonego lędźwiowego, itp.. A jak już się lepiej poczuję to... i tak w kółko :mrgreen: Plus te chore wymagania, które powodują, że nigdy nie jest tak jakbym chciała. Ciągle mi jeszcze czegoś brakuje.. Ale takie chyba już nasze charaktery :mrgreen: zostaje tylko ćwiczyć nadal, cieszyć się z tego co mamy i korzystać z życia ile się da :mrgreen:
Libra - Sro 09 Maj, 2012

duska napisał/a:
Za dużo chcę, za szybko.. i efekty jak u Ciebie. Idę do przodu, ale jak sie lepiej poczuję to tak daję po garach, że potem tracę


Mam to samo :lol:
Sa dni, w których chciałabym nabrac od zycia garściami; mam powera i robię milion rzeczy (jakby na zapas). Po tym czasie przychodza bóle i przywracaja mnie do pionu, a raczej poziomu. ;-) Nie walcze juz z tym; ten typ tak ma.
Czasami mam takie życiowe ADHD i wtedy siebie lubię, ale poźniej rzeczywistość mnie woła i juz mniej siebie lubię;-))
To jest podobnie, jak z cyckami-natura jakos tego nie potrafiła wypośrodkować-jednym dała za dużo, innym za mało :mrgreen:
Boniu.....pochwal się sama czasem....bardzo dużo robisz dla siebie :-)

Bonia - Pon 14 Maj, 2012

Cześć dziewczyny jutro mam szkolenie medyczne między innymi sztuczne oddychanie tu będzie na klęczkach i zobaczymy jak zdam ten test na dłuższą metę czy w tej pozycji na dłużej utrzymam i będę kontrolowała miednicę i całe ciało bo opór pójdzie na nogi bez asekuracji rękoma owszem w domu zdaża mi się w różnych sytuacjach taki klęk ale nie na dłuższą metę zobaczymy za tem ile jutro wytrzymam. Co do reszty jest nie żle no hm powiedzmy bo chyba fibro o sobie chce przypomnieć a mam to w nosie i nie zwracam uwagi co do lewej nogi i kolana w czerwcu wizyta i się zobaczy bo równie dobrze mogłam przeciążyć albo sobie w chodzie pofolgowałam i stąd problem.

Chociaż Ewa ostatnio stwierdziła że trzymam postawę bardzo dobrze to jednak nie raz sobie bimbam bo ostatnio zwróciła jednak uwagę że mam wciągnąć brzuch bo wyglądam jak bym balon połkneła z przodu piłeczka a z tyłu wypięta dupeczka :lol: :lol: a nie tak ma to wyglądać.

I jeszcze temat Fibro tak do końca nie wiem czy to to bo pewnych badań nie miałam zrobionych tak zwanych punktów spustowych a żaden reumatolog jakoś się nie kwapi żeby je zrobić.

Od miesięcy wstajesz rano wyczerpana. Bolą cię mięśnie, masz coraz gorszy nastrój. W dodatku wszyscy lekarze, do których już trafiłaś, rozkładają bezradnie ręce. Nikt nie potrafi powiedzieć, co ci jest. A niektórzy wręcz sugerują, że te bóle to sobie sama wmówiłaś i potrzebujesz raczej pomocy psychologa albo psychiatry. To najczęstsza droga, jaką muszą przebyć osoby chore na fibromialgię.

To dolegliwość nadal mało znana, niestety, także wśród lekarzy. Do niedawna wielu z nich nawet nie uznawało jej istnienia. Twierdzili, że opisywane objawy – przede wszystkim ciągły ból – mają podłoże psychiczne, gdyż badania diagnostyczne nie wykazywały żadnych nieprawidłowości. Dziś już wiadomo, że fibromialgia jest chorobą w pełni realną, fizyczną. Lekarze szacują, że w Polsce na fibromialgię może cierpieć od 1 do 2,5 miliona osób. Atakuje przede wszystkim kobiety w wieku 40–60 lat, ale również mężczyzn i dzieci.

Smutek i ból
Fibromialgia należy do schorzeń reumatycznych. Często nazywa się ją reumatyzmem mięśniowym, ponieważ towarzyszące chorobie dolegliwości dotyczą nie stawów, lecz mięśni. Co może świadczyć o tej chorobie?

Ból. To największy problem w fibromialgii. Ból ma charakter przewlekły. Może pojawiać się co jakiś czas i mijać lub występować codziennie i trwać miesiącami. Osoby cierpiące na fibromialgię opisują bóle jako głębokie, rozlane, pulsujące, świdrujące, wykręcające, kłujące, strzelające. Najczęściej umiejscawia się w okolicach dużych stawów, obejmuje szyję, kark, plecy, łopatki i ręce. Może jednak wędrować do wszystkich części ciała i zmieniać intensywność. W późniejszych stadiach fibromialgii chorzy skarżą się np. na bóle w okolicy szczęk, w klatce piersiowej, zgięciach palców rąk i nóg. Często pojawia się również uczucie drętwienia, mrowienia, pieczenia, sztywność mięśni. Dolegliwości te nasila zimno, wilgoć, wyczerpujący wysiłek fizyczny lub psychiczny, stres.

Uczucie zmęczenia. W przypadku fibromialgii towarzyszy ono chorym niemal codziennie. I jest to coś więcej niż zwykłe zmęczenie. To wszechogarniające wyczerpanie, które często utrudnia wykonywanie nawet najprostszych codziennych czynności.

Problemy ze snem. Ma je większość chorych na fibromialgię. Potwierdzają to specjalistyczne badania. Wykazują one, że sen osób cierpiących na tę chorobę jest często przerywany, co uniemożliwia pełną regenerację organizmu w czasie nocnego wypoczynku i nasila zmęczenie.

Depresja i inne dolegliwości. Może występować nadwrażliwość jelit i pęcherza moczowego, zespół niespokojnych nóg, zaburzenia pamięci i koncentracji, nadwrażliwość skóry na zimno, skłonność do różnych wysypek, zaburzenia cyklu miesiączkowego. Wielu chorych na fibromialgię skarży się na częste bóle i zawroty głowy, suchość oczu, dzwonienie w uszach, zaburzenia widzenia, dolegliwości żołądkowe (zaparcia lub skłonność do biegunek).

Ta różnorodność dolegliwości sprawia, że bardzo często chorzy odsyłani są przez lekarzy pierwszego kontaktu do wielu specjalistów: ortopedów, neurologów, gastrologów, alergologów, dermatologów czy urologów. Ze statystyk medycznych wynika, że zwykle właściwa diagnoza stawiana jest dopiero mniej więcej po 5 latach. W tym czasie osoba cierpiąca na fibromialgię odwiedza średnio 15 lekarzy.

Jedno proste badanie
Jak szybko fibromialgia zostanie wykryta, zależy przede wszystkim od tego, czy chory trafi do lekarza, który ma odpowiednią wiedzę o tej chorobie. Najprędzej zrobi to reumatolog. Żadne tradycyjne badania diagnostyczne – analizy krwi czy prześwietlenia – nie pomogą wykryć fibromialgii. Jest jednak na to sposób. Na podstawie wieloletnich naukowych badań medycznych zostały ustalone przez Amerykańską Unię Reumatologiczną charakterystyczne cechy (tzw. kryteria) fibromialgii. Są to przede wszystkim:
- ból, który trwa co najmniej trzy miesiące i występuje w przynajmniej trzech miejscach ciała (powyżej i poniżej pasa, w okolicy kręgosłupa);
- nadmierna wrażliwość na ucisk, odczuwanie bólu w tak zwanych tkliwych punktach. Znając te kryteria, właściwie każdy lekarz może rozpoznać fibromialgię.

Najlepsze terapie
Leczenie fibromialgii nie jest, niestety, sprawą łatwą. Nieznane są do końca przyczyny tej choroby, nie ma więc leku, który pozwoliłby pozbyć się jej raz na zawsze. Ale można skutecznie łagodzić dolegliwości, zwłaszcza ból. Stosuje się w tym celu różne metody i środki.

Leki. Najczęściej są to niesteroidowe leki przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz preparaty rozluźniające mięśnie. Niestety, nie u wszystkich chorych łagodzą one ból w dostatecznym stopniu. Niektórym osobom pomagają środki uspokajające. Jednak zdaniem lekarzy należy je stosować jak najrzadziej i w jak najmniejszych dawkach. Nie tylko dlatego, że łatwo się od nich uzależnić. Także dlatego, że ingerują one w rytm snu i zażywane przez dłuższy czas mogą nasilać zmęczenie. W wielu przypadkach dobre efekty dają leki antydepresyjne, mające zdolność blokowania bólu. Od niedawna dostępny jest, i to bez recepty, lek roślinny o nazwie Myalgan, opracowany specjalnie z myślą o chorych na fibromialgię. Substancje w nim zawarte działają przeciwzapalnie i przeciwbólowo, zmniejszają napięcie mięśni, łagodzą nerwobóle, likwidują uczucie drętwienia.

Fizykoterapia. Musi być nieodłączną częścią leczenia. Każdy chory powinien razem z fizykoterapeutą opracować taki program terapeutyczny, który w jego przypadku będzie najbardziej skuteczny. Może on obejmować masaże, hydroterapię, akupresurę, stosowanie ciepła i zimna, akupunkturę, elektroterapię, magnetoterapię, światłolecznictwo oraz ultradźwięki. Zabiegi te skutecznie łagodzą ból, zapobiegają osłabieniu mięśni.

Ćwiczenia. Odpowiednio dobrana – najlepiej przy pomocy wykwalifikowanego rehabilitanta – aktywność fizyczna skutecznie łagodzi dolegliwości. Wykonywanie ćwiczeń zawsze należy zacząć od tych, które wydają się najłatwiejsze, i stopniowo zwiększać ich intensywność. Niewystarczający wysiłek nie przyniesie bowiem poprawy, a przetrenowanie może mieć bardzo bolesne następstwa. W jaki sposób poznać, że ćwiczenia są wystarczająco intensywne? Wystarczy uważnie słuchać własnego ciała. Jeżeli treningowi towarzyszą takie same dolegliwości, jak na co dzień, to w porządku. Jeśli jednak ćwiczenia spowodują nasilenie bólu, należy je przerwać, chwilę odpocząć i spróbować jeszcze raz.



Kto najczęściej choruje?
Lekarze na podstawie swoich obserwacji nakreślili typowy obraz chorego.
- Jest to zazwyczaj wiele wymagający od siebie perfekcjonista. Osoba bardzo aktywna zawodowo i prywatnie, która zwykle bierze na siebie zbyt dużo obowiązków.
- Wśród chorych na fibromialgię jest wiele osób, które w młodym wieku straciły rodziców. Okazuje się, że spory procent pacjentów stanowią też osoby, nad którymi w dzieciństwie się znęcano.

Dieta i relaks działają jak lek
- Jedz częściej, ale małe posiłki. W ten sposób zapewnisz organizmowi stałe dostawy energii, co ułatwi ci walkę ze zmęczeniem.
- Jak najczęściej odprężaj się, by rozładować stres, który nasila dolegliwości. Stosuj gorące kąpiele, słuchaj muzyki, ćwicz jogę, tai chi.
- Planuj dzień tak, by się nie spieszyć, abyś nie miała uczucia, że obowiązki cię przytłaczają. Pośpiech i napięcie to twoi wrogowie.

Szybka diagnoza
By stwierdzić fibromialgię, muszą być spełnione dwa kryteria. Jest to długotrwały ból i
nadwrażliwość na ucisk tzw. tkliwych punktów.

Tkliwe punkty (tender points) znajdują się w miejscach przyczepów ścięgien do kości. Zdaniem specjalistów istnieje ponad 100 takich punktów. Jednak najważniejsze dla postawienia prawidłowej diagnozy jest 18 z nich. Są one rozmieszczone w dziewięciu symetrycznych parach.

Jak wygląda badanie?
By stwierdzić fibromialgię, lekarz musi dość mocno (z siłą równą mniej więcej 4 kg) uciskać palcem wskazującym lub kciukiem kolejno wszystkie (jest ich 18) tkliwe punkty na ciele pacjenta. Odczuwanie wyraźnego bólu przy ucisku 11 spośród nich zwykle oznacza fibromialgię.

Dlaczego boli?
Większość naukowców uważa, że przyczyną dolegliwości towarzyszących fibromialgii jest wadliwe funkcjonowanie centralnego układu nerwowego. Nieprawidłowo przetwarza on bodźce czuciowe, w rezultacie chory mimo braku fizycznej przyczyny odczuwa ból.


Miła koleżanka nie ma co :-/ ale tak szybko to że mną nie wygra jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa

AgaW - Wto 15 Maj, 2012

Boniu, świetnie to opisałaś :ok:
Przyznam teraz że bardzo niewiele wiedziałam o Twojej chorobie, teraz już jestem wyedukowana :)
Tym bardziej podziwiam Cię jak sobie świetnie i uparcie radzisz ze wszystkim bo łatwo nie jest :brawo:

Bonia - Wto 15 Maj, 2012

No i po szkoleniu utrzymałam prawidłowo w klęku miednicę i pozostałą część ciała robiąc recytytację czyli nie poleciałam żadnych wygibasów których nie powinno być. Na dodatek koleżanka która na mnie ćwiczyła pozycję boczną bezpieczną stwierdziła że jestem bardzo elastyczna :-) Bo ćwicząc to na innej koleżance z MPD bała się że jej po prostu krzywdę zrobi taka była sztywna no cóż spastyka norma przy MPD tyle że ja ćwiczę a nie jak koleżanka raz na ruski rok oddział rehabilitacyjny a dalej się samemu nie ćwiczy. I w pozycji bocznej bezpiecznej miałam przygietą prawą noge operowaną do 90 stopni zapomniałam uprzedzić o zabiegu na bioderku ale nic żadnego bólu zgięcie głatko poszło:-). Jeszcze przed ćwiczeniami ratownik medyczny zaskoczony lekko bo powiedziałam że poćwiczę również w ramach kursu a Pani wstanie z wózka? he he niech mi Pan uwierzy że wstanę doznał chyba lekkiego szoku :lol: widząc jak w 5 minut stoje na nogach a w następnych trzech leżę już na kocu a potem klęcze robiąc usta usta :lol:
Aga moją chorobą podstawową jest MPD czyli dziecięce porazenie mózgowe a fibro dostałam od dwuch lat chyba w gratisie i tak do końca nie wiem czy to na pewno to lekarze stwierdzili na oko a nie po badaniu które powinnam mieć bo go nie miałam

AgaW - Wto 15 Maj, 2012

Wiem Boniu że masz inna postawową chorobę. A to że każdego z nas może dopaść taki gratis to nie wiedziałam.
Bonia - Wto 22 Maj, 2012

Praca dom rehabilitacja szkoła załatwianie mamie Kardiologa i Nefrologa sama też w sumie powinnam pewne badania powtórzyć. Ale dostać się gdziekolwiek do specjalisty graniczy z cudem nad Wisłą. W sumie ja moge poczekać ważna teraz jest mama. Powinnam sobie też załatwić basen tylko gdzie go wcisnąć pojęcia bladego nie mam.

Dobrze że przez ten tydzień mam przynajmniej regularne spotkania z Ewą i jest dobrze w ćwiczeniach bardzo dobrze z wyjątkiem tyło zgięcia miednicy tu jeszcze nie bardzo czy uda mi się do końca kiedyś to wypracować sama nie wiem postęp w tym jest znaczny ale powinno być lepiej. W chodzie bardzo dobrze mały poślizg dziś bo jednak lekko mi poleciała miednica no cóż jak się plotkuje w między czasie :-) leciutko i nie znacznie laik by nie zauwarzył rehabilitant natomiast tak krótka poprawka że strony Ewy i polecenie wystarczyło :-) .

Byłam zaskoczona bo było że mną kilka osób na sali i wszyscy jedno znacznie stwierdzili że chyba nie długo biegać:-) będę. Co do biegów to wątpie he he ale fakt ja nie obserwuje się uważnie na codzień i pewnych aspektów już nie dostrzegam moje ciało działa już na zasadzie wykonuje nie myślę odruchowo chociaż z tym czasem różnie jeszcze od czasu do czasu bywa :-) > Widziałam że są zaskoczeni ale też widziałam zazdrość w oczach kolezanki z MPD tak jak ja chodzi o kulach ale no właśnie chodzeniem nie można tego nazwać widząc tą zazdrość zrobiło mi się trochę przykro i nie swojo zazdrości mi ale nie wie ile ja muszę w to pracy włożyć. Od Ewy dowiedziałam się że pewna dziewczyna na wózku też mi zazdrości teraz rozumiem skąd te docinki z jej strony w pewnym sensie ją rozumiem bo nigdy już chodzić nie będzie ale zazdroszczą mi tego że chodzę nie wiedząc ile w to wkładam pracy ja i mój terapeuta łącznie z Ewą. Ile tu trzeba włożyć samozaparcia uporu potu i nie raz łez. Nikt kto tego nie przeszedł po prostu nie zrozumie.Dlatego ta zazdrość wręcz czasem mnie boli.

AgaW - Wto 22 Maj, 2012

Bonia napisał/a:
Ile tu trzeba włożyć samozaparcia uporu potu i nie raz łez. Nikt kto tego nie przeszedł po prostu nie zrozumie.Dlatego ta zazdrość wręcz czasem mnie boli.

Rozumiem Cię doskonale.
Ja takim zazdrośnikom życiowym w takich sprawach lub innych mówię: chcesz się zamienić skoro tak zazdrościsz? albo : czy ktoś Ci broni robić tak samo?
Szczególnie tych chętnych do zamiany jakoś brakuje i po takich słowach odczepiają się.
Nie myśl o tym, choć to przykre to najważniejsze że masz cel, do niego uparcie dążysz i się nie poddajesz. Zazdrośc jest chorym i głupim uczuciem bo tu nie trzeba zazdrościć ale wspierać kogoś aby zawsze miał siłę do rehabilitacji. Jesteś przykładem i wzorem i wiele osób zamiast w chory sposób zazdrościć to powinno pomyśleć nad sobą i "pomówić się" w tym dbaniu o siebie :ok:
Tak trzymaj Boniu, bo jesteś w tym świetna i godna naśladowania w walce o sprawność :ok:

Bonia - Pon 28 Maj, 2012

Ale narozrabiałam środa rano wstaje jak zwykle ogarnięcie się śniadanie kawa itd itp jeszcze w między czasie wpada sąsiadka zagadują się z mamą dwie kumoszki i omal nie spóżniamy się na autobus wcześniej dziś bo reh one się zagadały i mama teraz popędza więc biegiem i zbiegam ze schodów w pewnej chwili wykręcam się nie tak usiłując przepuścić dwie osoby na schodach i całą reh diabli biorą w 5 minut dostaje taki strzał bólowy pod łopadkę że siadam i nie mogę złapać oddechu. Mama się przeraziła że mam zawał poważnie he he bo lewa strona uspakajam ją Jedziemy do zakładu a tam Ewa jak mnie zobaczyła to chyba nie ciekawie wyglądałam badanie i potwierdzenie tego co sama wiedziałam dostały mięśnie próba rozlużnienia ulga znaczna niestety nie do końca i mam pecha bo ostatni dzień się z Ewą widzimy póki co a jeszcze trzy zabiegi by były potrzebne żeby raczyło to ho...le puścić bo prochy mogę zapomnieć że podziałają.

A to ma tendencje do wracania diabelstwo jedne nie taki ruch i pozamiatane współczuje Katji bo teraz wiem co przechodziła z tym pieruństwem to drugi raz z rzędu no nic dobrze że w następny poniedziałek mam spotkanie z terapeutą niestety trzeba się przemęczyć tyle że prochy przytłumiają ból. Teraz wiem że jakiś mądry człowiek słusznie powiedział spiesz się powoli :->

Bonia - Wto 05 Cze, 2012

No i po wczorajszej wizycie pan Piotr mnie chwalił nawet stwierdził że stawia mnie za wzór innym pacjentom i że jestem bardzo ambitna gdyby miał większość takich pacjentów jak ja komplement że aż się zaczerwieniłam jak buraczek ;-) widząc zadowolenie z jego strony tak naprawdę to nasza wspólna praca i cieszy mnie że ma również taką satysfakcję z pracy ze mną.

Co do ćwiczeń doszło kolejnie. A co do opisywanego bólu Ewa pomogła mi i to bardzo dużo niestety bólu nie dało się tak do końca zniwelować wczoraj obejżał to mój terapeuta no cóż w pierwszej chwili gdy przeprowadzał zabieg myślałam że głową wyrzne przysłowiowo w sufit choć pan Piotr starał się by jak najmniej bolało kilka razy było ała i zaciśnięte z bólu zęby raz nawet cofnełam się gwałtownie więc terapeuta widział jak mi ból daje popalić Ulga po zabiegu niebo a ziemia co prawda jeszcze nie dokońca stąd plaster rna razie no i zobaczymy za jakiś czas co dalej. Jutro z Ewą będziemy działać niestety nie wszystkie techniki bo Ewa co do niektórych technik nie ma przygotowania będzie jednak starała mi się pomóc w miarę możliwości. W każdym razie mogę odetchnąc bardziej swobodnie i się ruszyć bez uporczywego i przeszywającego bólu Panie Piotrze dziękuję ;-) A teraz dziewczyny ja wczoraj stałam sama nie trzymając się drabinek kilkanaście sekund stałam sama i nie upadłam mimo że byłam specjalnie wytrącana z tej postawy ale nie upadłam utrzymałam postawę i stałam ;-) Miałam kluche w gardle ja wiem że nigdy bez kul nie będę chodzić ale takie samodzielne stanie i utrzymanie postawy to dla mnie i mojego terapeuty to był nasz wspólny sukces ;-)

Danuta Kokott - Wto 05 Cze, 2012

Bonia napisał/a:
...ja wczoraj stałam sama nie trzymając się drabinek kilkanaście sekund stałam sama i nie upadłam mimo że byłam specjalnie wytrącana z tej postawy ale nie upadłam utrzymałam postawę i stałam ;-) Miałam kluche w gardle ja wiem że nigdy bez kul nie będę chodzić ale takie samodzielne stanie i utrzymanie postawy to dla mnie i mojego terapeuty to był nasz wspólny sukces ;-)


SUPER. Gratulacje! Życzę cierpliwości w pokonywaniu bólu i wytrwałości w rehabilitacji. :lol:
Danka Kokott

AgaW - Wto 05 Cze, 2012

Bonia napisał/a:
takie samodzielne stanie i utrzymanie postawy to dla mnie i mojego terapeuty to był nasz wspólny sukces

Gratuluję Ci Boniu :brawo:
Zasłużyłaś na sukces swoją wytrwałością i wierzę mocno że przyjdą te kolejne, upragnione :ok: -

Iza - Wto 05 Cze, 2012

Bonia fantastycznie !!! Cieszę się z Tobą z małych wielkich sukcesików :)
basia153 - Sro 06 Cze, 2012

Bonia napisał/a:
Miałam kluche w gardle ja wiem że nigdy bez kul nie będę chodzić ale takie samodzielne stanie i utrzymanie postawy to dla mnie i mojego terapeuty to był nasz wspólny sukces
Boniu -te kluchy radości to zapłata za Twój upór i wytrzymałość :super:
kika17 - Sro 06 Cze, 2012

Boniu, jesteś bardzo wytrwała. To postawa niezbędna w leczeniu chorób przewlekłych, często jednak trudno zmusić to oporne ciało do działania. Mam tak, szczególnie jak jest paskudna pogoda. Dobrze tak poczytać w jaki sposób inni walczą o zdrowie. Czytając udziela mi się ten stan i podnosi, bardzo podnosi na duchu, dziękuję :)
Libra - Sro 06 Cze, 2012

Boniu....ogromne gratulacje. Każdy z nas ma swój własny Everest do zdobycia. Tobie wspinaczka idzie rewelacyjnie, ale to efekt ciężkiej pracy i tym bardziej-gratulacje i czapki z głów ;-) :-D
Bonia - Wto 17 Lip, 2012

Nareście lapek działa normalnie kochani chciała bym wam podziękować za wsparcie i otuchę w tych ciężkich dla mnie chwilach wszystkim wam bardzo dziękuję. Co do bioderka i rehabilitacji biodro nie boli w ogóle no chyba że dużej poleże na operowanym boku ale to raczej jeszcze wina blizny nie stawu.

Dzisiaj na reh wspomniałam też Ewie o tym że czasem mam wrażenie że operowana noga jest krótsza przyczyna jest w miednicy i w przykurczonej jeszcze lewej nodze. Gdybym od razu po zabiegu trafiła do Pana Piotra szybciej by to poszło a tak muszę uzbroić się w cierpliwość jak to mówią nie odrazu Rzym zbudowano. I tak mam szczęście że mam dwoje wspaniałych opiekunów rehabilitacyjnych więc nie ma co gdybać co by było gdyby.Tylko solidnie pracować.

Teraz walczymy jeszcze z czym innym mam symptomy porażenia nerwu twarzowego już dwu krotnie to miałam porażenie właśnie w chwilach stresu więc teraz walczymy o to żeby tylko na symptomach się skończyło i mam nadzieję że nam się to uda i nie dojdzie do pełnych objawów które łagodnie mówiąc do przyjemnych nie należą. Jeszcze raz w imieniu swoim i mamy bardzo wam dziękuję za wsparcie i dobre myśli Bonia.

Katja - Czw 19 Lip, 2012

Bonia, dla mnie jesteś niesamowitą fighterką :) Tak trzymaj!
Bonia - Sro 01 Sie, 2012

Dzisiaj z Ewą śmiałyśmy się na całego zaczynają się utrudnienia w ćwiczeniach im dalej w las tym więcej drzew jak to się mówi :-D Stojąc na obu nogach utrzymuje postawę i ciężko naprawdę ciężko mnie z niej wytrącić. No w każdym razie Ewie się to dzisiaj nie udało :-o . Natomiast to ćwiczenie teraz mam udrudnione przez fizjoterapeutę to znaczy stojąc jedną nogą na drabince drugą na podłożu muszę utrzymać tą samą prawidłową postawę i tu dwa zero dwa dla Ewy zero niestety dla mnie póki co :-o Po pierwsze mam je zadane od jakiegoś czasu ale w domu nie mam drabinki więc możliwośći ćwiczenia ograniczone bo go nie robię. I tu mnie Ewa miała he he. Wygląda nie winnie ale no właśnie tylko wygląda :-) No i dzisiaj Ewa mnie wytrąca równocześnie każe utrzymać postawę udało jej się mnie wytrącić a jakże i to kilka krotnie równocześnie cały czas słyszę trzymaj postawę. W którymś momencie mówię do Ewy utrzymam postawę ale przestań mnie w końcu popychać bo czuję się jak w kolejce w czasie PRLU :mrgreen: . Obie dobrze wiemy o co w tym ćwiczeniu chodzi ale żaczełyśmy się śmiać. W każdym razie Ewa jeszcze tak pół zartem ale już bardziej serio to dopiero początek :-P

W pracy koleżanka która się kiedyś na mnie obraziła bo pokazałam jej podstawy tego jak to wyglądai obraziła się na to że kilka krotnie jej uwagę zwróciłam jak siedzi . W ramach próby dzisiaj mnie zaskoczyła aż to mi koparka opadła. Zaczeła mnie sama wypytywać co ja robię że tak to wygląda u mnie. Prosiła mnie o podanie jej paru ćwiczeń nawet na to się jednak nie zgodziłam Aneta od tego jest fizjoterapeuta. Jeśli Ci zależy masz namiary jesteś też pod opieką Ewy pytaj jej. Wiem że rozmawiała z Ewą bo gdy parę minut póżniej weszłam na salę prowadziły między sobą rozmowę na ten temat ;-) miała też okazję po obserwować za zgodą Ewy i moją jak Ewa że mną pracuje z zastrzeżeniem żeby tych ćwiczeń nie próbowała robić. Będzie miała ćwiczenia dostosowane do siebie, ale miło mi że dobry przykład działa :-)

Bonia - Pią 03 Sie, 2012

To nowe stare zmodyfikowane ćwiczenie strasznie ciągnie mięśnie i nie jest przyjemne na dodatek żle trzymam przy nim lewą nogę póki co jest masakra albo jak mówi nasza Katja haracore. Każda próba utrzymania prawidłowej postawy w tym ćwiczeniu kończy się totalnym buntem mięśni :-x
Bonia - Pią 24 Sie, 2012

Przerwa w reh to znaczy spotkania z terapeutami E na urlopie a z Panem P widzę się za tydzień jak wypadnie kontrola zobaczymy póki co żle nie jest ćwiczę sama i jestem w ruchu na ile pogoda pozwala. A ta niestety u nas w kratkę bo albo upały albo zimno. Wykożystuje każdą wolną chwilę na ruszanie się możliwie jak najwięcej mój kręgosłup bowiem coraz gorzej znosi już nawet te 4 godziny na wózku.
Co do ćwiczeń chyba jest dobrze w mojej ocenie choć nie zawsze jestem z siebie zadowolona bo czasem różnie wychodzi nie raz pewne ćwiczenia idą jak po maśle a nie raz jak po ugorze. Choć wykonuje je dzień w dzień. Ale całość oceny pozostawie fizjoterapeucie choć jedno z ćwiczeń mnie martwi nie robię go sama w domu bo nie mam warunków czyli drabinki a po drugie powinno być wykonywane najlepiej pod nadzorem przynajmniej tymczasowo a ja ostatnio miałam przerwę od niego i to dość długo czyli powrót do niego przyjemny nie będzie ciągnięcie mięśni i zacznie się od początku,wbrew buntowi całego ciała utrzymanie prawidłowej postawy.

Co do biodra nie boli wcale nic zero bólu nawet przy zmianie pogody czy nawet dłuższym intensywnym ruchu.Trochę z ostatniej wizyty u fizjoterapeuty Są ogromne postępy niebo a ziemia Pan Piotr jest zadowolony i to bardzo ja z siebie trochę mniej po 1 lekka nie stabilność miednicy jest nadal czyli dalsza praca walka z miednicą jeszcze potrwa przykurcz lewej nogi jest mniejszy ale jest stąd wrażenie że mam krótszą noge lewą terapeuta mnie sobie dokładnie obejżał. Jest lepiej o wiele lepiej ale jeszcze nie koniec walki. I to nie tyle biodro co przepraszam za wyrażenie to ho...le mpd dlatego proces reh jest wolniejszy. W każdym razie cieszyć mam się z czego ale to nie koniec pracy.

I dziewczyny powiem wam coś co mnie samą zaskoczyło ja łapię się na tym że od kilku tygodni w domu potrafię kilka metrów przejść sama u mnie nie jest to świadome raczej pod świadome a piszę pod świadome dlatego że łapie się na tym już po fakcie. Powiedziałam o tym Panu Piotrowi a co mój fizjoterapeuta sprawdził no i faktycznie . Porozmawialiśmy na ten temat z Panem Piotrem że nie wykluczone jest że mogę za jakiś czas chodzić sama nie wykluczone ale Pan Piotr nie ma pewności a zbędnych nadzieji też nie ma co sobie robić.To jednak jest porażenie mózgowe w każdym razie mam próbować nadal gdy czuję się bezpiecznie i zobaczymy co z tego wyniknie. Ćwiczenia na razie zostają te same z wyjądkiem jednego nowego i zwracaniem uwagi na całokształt.

Bonia - Sro 13 Lut, 2013

Wróciłam do reh z Ewą wykaraskałam się z kolejnego przeziębienia którego juz w tym sezonie straciłam rachubę :-) . Na szczęście tym razem antybiotyk mnie ominął i innej przypadłości się wyleczyłam ufff wreście. mam tylko tabletki na podniesienie odporności które przy okazji leczą zapalenie dróg oddechowych jeszcze trochę smarkam i kaszle ale to już pestka tyle że tabletki na odporność muszę brać do końca sezonu grypowego no i się w tym roku przeciw grypie zaszczepić.

kolejmy raz wózek mi sie rozkraczył więc nie bawiąc się tym razem w suptelności zadzwoniłam do serwisu i porozmawiałam sobie z szefem że ja go naprawię z części które mi przysłali ale jesli jeszcze raz te same części pójdą to odsyłam im ten wózek i firma będzie mi kasę za ten wózek zwracać :evil:

Co do reh jest dobrze jestem lużna spastyczność w związku z MPD zmiejszyła się do minimum napięcie trzymam prawidłowo zakres ruchów prawidłowy biodro nie boli postępy są ogromne Ewa stwierdziła że stoję tak prosto że jestem równa z nią :-D Miednica mi nie lata jak chce i gdzie chce kręgosłup również umiem prawidłowo stać i ciężko a nawet bardzo ciężko mnie z tej postawy wytrącić z ćwiczeniami nie mam najmniejszych problemów. Z chodzeniem bywa różnie kwadratowo i podłużnie jak mawia moja znajoma ale to żależy chyba od dnia i od tego czy jestem bardzo zmęczona no i jednak wózek przez zime też swoje robi. No i żależy czy myślę nad tym co robię czasami ale ogólna ocena Ewy jest na bardzo dobry zobaczymy jak oceni to mój fizjoterapeuta ;-)

Bonia - Wto 16 Kwi, 2013

Jestem przerażona od 4 dni boli mnie kręgosłup i klatka piersiowa z tendencją pod lewą łopadkę wczoraj i dziś miałam wrażenie że z łóżka nie wstane każdy ruch powoduje ból przeszywający nie do opanowaniw środki przeciw bólowe poszły w ruch niwelują ból ale nie usuwają do końca dzisiaj zadzwoniłam do fizjoterapeuty i to co usłyszałam dosłownie mnie zmroziło jak usłyszałam co mi powiedział terapeuta takie objawy nie są już niepokojące ale bardzo bardzo nie dobre wręcz alarmujące. Myślałam że mam powtórkę z rozrywki jak kilka miesięcy temu z tym barkiem gdy wykręciłam się na schodach ale tym razem nie przypominam sobie jakiegoś nie właściwego ruchu owszem siedzę dużo przy kompie ale staram się utrzymywać postawę no różnie bywa z tym. Teraz mam podobny obiaw tyle że z lewej strony. Nowe jest tylko to że ledwo z łóżka wstaje i od samego rana prochy i o ile wówczas Terapeuta pozwolił na masaż i było po sprawie w tej chwili nie kazał tego ruszać tyle że wysyła mnie jak najszybciej do lekarza i że te objawy są bardzo bardzo nie dobre. Nie wyjasnił mi co podejżewa a mi włosy demba staneły nigdy jeszcze nie usłyszałam od terapeuty że objaw jest bardzo nie dobry jestem przerażona :cry: i mam czarny scenariusz w głowie Boże co się dzieje???????
aga.t. - Wto 16 Kwi, 2013

Bonia mam nadzieje, że żaden czarny scenariusz się nie spełni! Jak już będziesz po wizycie u lekarza to daj znać, trzymaj się!
Bonia - Sro 17 Kwi, 2013

Byłam u lekarza osłuchowo z płucami ok EKG zrobione normalne jedyne co mam to podwyższone ciśnienie do obserwacji a z tym ciśnieniem wyszło troche dziwnie bo lekarka mi nie kazała go mierzyć ja już po EKG poprosiłam o to pielęgniarkę i wyszło że mam podwyższone do obserwacji. Ale myślę że to bardziej że stresu Bo nie omal nie opierdzieliłam lekarki bo te moje bóle zasugerowała mniej więcej tak że siedzę w necie i sobie choroby wymyślam czy też wynajduje taa jasne ja nie mam co robić. Dopiero jak powiedziałam że do niej wysłał mnie fizjoterapeuta. I że jeśli on tak stawia sprawę to nie są żarty. na co lekarka do mnie po badaniu że mam coś z kręgosłupem ponapinane mięśnie itd a mój fizjo mnie nie bada tylko ona na co ja jej Pani doktor badanie funkcjonalne i wywiad przez fizjoterapeutę ja mam kazdorazowo gdy u niego jestem. Więc proszę mi tu kitu nie wciskać tylko zrobić konkretne badania ja nie zamierzam z Panią dyskutować. jak usłyszała o tym badaniu u Pana Piotra spuściła z tonu pani doktor ja nie chodzę na reh z NFZ a do mojego Fizjoterapeuty mam ogromne zaufanie i już to że zanim w tej chwili cokolwiek zrobi wysłał mnie do Pani świadczy o tym że ma na względzie dobro pacjenta a nie olewczy stosunek to juz miałam na końcu języka ale się powstrzymałam ale doskonale zrozumiała o co mi chodzi w tym nie dokończonym zdaniu zrobiła sie czerwona jak burak :oops.: mama mnie opierdzielała potem że byłam bardzo nie miła byłam ale potrafię być naprawdę bardzo nie miła to jeszcze co jej powiedziałam było i tak łagodne bo trzymałam nerwy na wodzy .

W każdym razie mam przepisany lek na rożlużnienie mięśni i poltram przeciw bólowo w dawce po 3 razy dziennie trzy razy nie będę tego brała ponieważ Poltram jest opiodem a ja nie zamierzam chodzić naćpana jak królik w każdym razie ulżyło mi że tak się to skończyło dostałam też teraz od Fizjoterapeuty pozwolenie na delikatny masaż u naszego zakładowego masażysty no i zobaczymy co dalej bo jak jutro nie dostanę sie do Pana P to następny termin mam na 29 kwietnia

sirdalud działa ból ustąpił tyle że chodzę i się wkurzam bo działa tak że czuje się jak pijak po tygodniowej imprezie zakręconai wyrażnie czuje zwiodczenie mięśni w związku z tym chodzi mi się dziwnie i bardzo nie komfortowo. Dobrze że nie poszłam za sugestią lekarki i nie biorę Poltramu 3 razy dziennie po tabletce było by 150 mg A ja bym była naćpana na maxa i po tygodniu takiej kuracji została bym ćpunką roku. Nie wiem co narkomani widzą w ćpaniu mi to w każdym razie nie odpowiada i doprowadza wręcz do szału. Bo chamuje mi całą rehabilitację już po Surdalicie musiałąm przystopować z chodzeniem a aż strach pomyśleć i jeszcze do tego Poltram w takiej dawce takie jest leczenie zapobiegawcze naszych lekarzy naćpać pacjenta problem z głowy. Nie marudzi nie domaga się badań. A to że reh diabli biorą to mało ich obchodzi :-x

pasiflora - Wto 14 Maj, 2013

Bonia, zdecydowanie swój stan po spożyciu leków powinnaś skonsultować z lekarzem.

Co do napięcia w klatce piersiowej to znakomicie radzi sobie z tym mój rehabilitant. Też mam często opisywane przez Ciebie bóle które kumulują się koło łopatek.

Bonia - Wto 14 Maj, 2013

Pasiflora Sirdalud wziełam do końca kolejnej dawki tego leku już mi lekarka nie przepisała Poltramu nie brałam odkąd wzieła się za mnie moja rehabilitantka z zakładu, poradziła sobie z napięciem tyle że to lubi powracać najmniejszy nie odpowiedni ruch ciałem dzwigniecie w pospiechu cięzkiego kartonu i mamy pozamiatane. Chyba mój organizm tak się przyzwyczaił do prawidłowego ruchu że jak zrobię coś co mu się nie podoba to postanawia mnie sam do pionu ustawić w bardzo nie miły sposób Teraz w ten czwartek jadę do mojego fizjoterapeuty ponieważ 29 kwietnia mi nie wypalił dobrze że Ewa była w tym czasie w zakładzie gdy nie mogłam jechać do Pana Piotra bo inaczej miała bym haracore i to długo poniewaz leki owszem niwelowały ból ale przyczyny by na pewno nie usuneły. A dzieki masazowi na który Pan Piotr się zgodził po wizycie u lekarza, i szybkiej rehabilitacyjnej interwencji Ewy po kilku dniach ból zniknął jak by go nie było.
Bonia - Sob 18 Maj, 2013

Z wczorajszej wizyty o Pana Piotra,według niego żle nie jest ale efekty rehabilitacji się niestety trochę cofneły, mniej ćwiczyłam i to widać. Miednica a konkretnie prawa strona ma znowu tendencje do uciekania prawe biodro znowu lekko poszło w górę. Widać to w chodzie że jest destabilizacja miednicy i całej reszty wciąż walczymy też z przykurczem lewej nogi z tym jest lepiej ale to ciągła praca i walka jeśli odpuszczę to jest to widoczne, że ciało zapomina i mam tendencje do wracania do starych nawyków.

Jak określił to wczoraj terapeuta proszę iść wolniej bo mi się widzę Pani rozkręciła aż miło ale za to tańczy mi tu pani Lambadę na całego ;-) .A tak robić nie będziemy, wiem że jest Pani szybka ale musi Pani kontrolować swoje ciało i postawę. Więc lepiej iść trochę wolniej ale dokładniej. ;-)

aga.t. - Sob 18 Maj, 2013

Bonia napisał/a:
Więc lepiej iść trochę wolniej ale dokładniej.

Podpisuję się pod tym!! Bonia też tak mam, czasem gdy mnie nic nie boli to zapominam, że coś tam w środku mam zastępczego i nie wszystko jest jeszcze ok i wtedy bioderko/kolano/kręgosłup przypomina mi boleśnie abym przystopowała.
Najważniejsze aby nasza kochana głowa nie zapominała o tych dobrych nawykach, nie możemy się cofać i marnować pracy swojej i wielu osób.
Powodzenia i pozdrawiam!

Bonia - Pon 03 Cze, 2013

Jak czytałam właśnie w którymś z postów nasza służba zdrowia tak potrafi życie umilić, ze nie wiadomo czy wejść grzecznie czy odrazu z buzią. Byłam dzisiaj u Neurologa w związku z kontrolą. Fibro i dalej jestem w krzakach dostałam skierowanie do poradni leczenia bólu i tyle najlepiej pacjenta naćpać prochami i problem z głowy. A jak zwróciłam uwagę że ostatnio mnie głowa boli i dzisiaj u nas w zakładzie pielęgniarka potwierdziła że mam ciśnienie za wysokie to lekarz Neurolog do mnie wcale nie takie wysokie pielęgniarka mnie do lekarza wysyła lekarz sobie olewa i tak w kółko Macieju :evil: że mam ochotę połowę lekarzy udusić to mało powiedziane.


To ciśnienie będę kontrolować zobaczę jeśli dalej tak będzie to mojej rodzinnej nie popuszczę. Dzisiaj do niej nie poszłam bo po prostu byłam tak wściekła że oberwało by się jej za zachowanie Neurologa.Robią sobie spychankę jeden na drugiego co mi się ciśnie na usta to nie nadaje się do napisania. :evil:

Co innego mnie bardziej natomiast zaniepokoiło wczoraj wyszłam na bardzo długi spacer i żaczełam odczuwać w drodze powrotnej ból operowanej nogi od krzyża poprzez pachwinę do uda i pośladka musiałam chwilę przystanąc i puszczało nie wiem zmęczone mięśnie bo szłam tak jak powinnam pewnie mój fizjo i tak wyłapał by to i owo mimo wszystko. Co mnie zaniepokoiło to to że odezwała się noga ta noga która przez 5 lat po zabiegu nie dawała mi żadnych odczuć bólowych w żadnym ruchu i nie żależnie jak długie robiłam trasy czy np na zmianę pogody. A wczoraj czułam ból nie jakiś wściekły ale jednak ciągnięcie i dyskomfort pierwszy raz od ponad 5 lat. Jeśli się to powtórzy to chyba będę musiała się z moim fizjoterapeutą skontaktować i ustalić powody tego dziwnego zachowania mojej nogi. :shock:

pasiflora - Pon 03 Cze, 2013

Bonia, a może warto skontrolować biodro. Może jakiś rtgen i wizyta u ortopedy by się przydała. Sama wspominałaś że do tej pory było wszystko ok i te objawy mają prawo Cię niepokoić.
Bonia - Pon 03 Cze, 2013

Iwonko poczekam zobaczę czy to się powtórzy być może to tylko przeciążenie, Nie mniej jednak jeśli się powtórzy będę musiała to skontrolować z dr Naumczykiem bo to już sygnał ostrzegawczy a nie byłam na kontroli po wyciągnięciu zespolenia. To moje bioderko ma że mną ciężkie życie oj ma biedne jak nie przeciąże bo daje mu nie raz taki wycisk że ma dość. To jeszcze nie raz zafunduje mu siniaka. Wczoraj byłam z kolezanką na spacerze dość długa trasa było miło i fajnie gdyby nie jedna rzecz te ho....le upierdliwe komarzyce żadne środki na nie nie skutkują a jesli już to na chwilę więc oganiałyśmy się jak mogłyśmy tylko ja w pewnej chwili chcąc strącić z siebie małego krwiopijcę. Zapomniałam że jestem o kulach i mało tego złamałam jedną z zasad którą uczy mnie terapeuta że jeśli muszę stanąc o jednej kuli to wyłapuje najpierw oś ciała i środek ciężkośći zeby stabilnie złapać równowagę. A ja chcąc się pozbyć jak najszybciej natreta który ciął mnie dotkliwie zapomniałam o poleceniach terapeuty. Efekt tego taki że zaliczyłam orła śmieje się do koleżanki że leżałam u jej stóp. No i mam siniola na operowanym biodrze i lekko zdarty łokieć. Łokieć to pikuś bo na mnie się jak na psie goi ale siniak na bioderku pobolewa jednak. No ale jak mówią nie nauczysz się konno jeżdzić jak z konia nie spadniesz ;-) martwi mnie jednak bardziej co innego jednak mam nadciśnienie dostałam leki musze badania zrobić skąd mi to nadciśnienie przyplatało. Chyba jednak pomału mnie SKS dopada :-)
Bonia - Nie 14 Lip, 2013

Cześć wszystkim Bioderkom weszłam na forum i szok tyle postów do przeczytania ;-) . No ale dwa tygodnie mnie nie było jednak. I nie miałam dostępu do netu. Chociaż lapka wziełam bo w osrodku dostęp był mi sie jednak dostał pokuj gdzie akurat go nie było. Chyba to był znak ze mam od netu odpocząć ;-) . Co do osrodka bardzo mi się podobał doskonale przystosowany i dla ludzi chodzących o kulach i dla wózkowiczów zjazdy dla wózków równy teren na ośrodku platforma dla wózków do kawiarni na górze gorzej natomiast z wjazdem na teren ośrodka bo droga jest wyłożona płytami no i są w nich nie złe szczeliny ale Pani dyrektor ośrodka obiecała że w najbliższym czasie coś sie postarają z tym zrobić. Dojście do Morza z osrodka 500 metrów bo mają własne zejscie na plażę też przystosowane dla niepełnosprawnych. Na promenadę i do miasta był jednak spory kawałek ale też na samej promenadzie przystosowane zejścia dla ludzi z kłopotami ruchowymi. Byłam tam kilka razy i muszę się wam przyznac przeszłam ją całą a ma ponad kilometr długości. Jedzenie w ośrodku smaczne i tyle że nie szło tego przejeść. A w dniu wyjazdu mało że śniadanie i obiad to jeszcze dostałyśmy prowiant na drogę. Mimo ze te wakacje do tanich nie nalezały to było warto.

Jedyny taki naprawdę wielki minus to była reh badanie przez lekarza krótkie i w ogóle badaniem tego nazwać nie było można bo weszłam usiadłam i po zadaniu mi kilku pytań lekarz zapisał mi laser na biodro, które od czasu operacji mnie nie boli no chyba że coś nie tak zrobię, no i mate masującą kompletnie nie wiem na co ale jak zapisał to chodziłam przynajmniej sobie polezałam na tej macie z garzetą, :-D z laseru zrezygnowałam już po drugim zabiegu,Rehabilitacja PNF owszem jest ale dodatkowo płatna i w sumie pojechałam na wczasy a nie jak po cichu liczyłam na turnus rehabilitacyjny. To tyle z minusów.

Miałam kilka zabawnych sytuacji jak pierwszy raz wyszłam o kulach na teren ośrodka bo że mnie ni pies ni wydra chyba tak mnie odbierali przed chwila byłam na wózku za chwile widzą mnie jak śmigam o kulach :shock: Co to za kuracjuszka. A już najzabawniejsza była sytuacja jak wózkowicze zablokowali pół chodnika a mnie się nie chciało ich prosić o przejście więc postanowiłam przejść trawnikiem mówię wam zebrał sie wianuszek gapii stali i patrzyli czy ja rzeczywiście przez ten trawnik przejdę :-D . Odpoczełam opalilam sie bo pogode mieliśmy piękną i pod koniec troch e żal było wyjeżdzać :->

Bonia - Pon 05 Sie, 2013

Mój fizjoterapeuta skończył kolejny kurs a że ja z natury jestem bardzo ciekawska od razu musialam poczytać , co to i z czym się wiąże.

W dziedzinie odkryć naukowych szczęśliwy przypadek sprzyja umysłom przygotowanym

Współczesna fizjoterapia, nadążając za stale i systematycznie rozwijającą się szeroko pojętą medycyną, ulega zmianom
i doskonali się. Powstają nowe techniki i metody, których celem jest podniesienie efektywności zabiegu, ograniczenie dolegliwości bólowych, przekonanie pacjenta do sposobów leczenia, szczególnie zachowawczego, wzbudzenie jego zaufania do terapeuty, itp. Koncepcja Briana Mulligana - cała jego metoda, na którą składa się bardzo duża ilość różnorodnych specjalistycznych technik - opiera się na wielu zasadach. Zrozumienie przez terapeutę całości metody i odpowiednie zastosowanie konkretnych technik u pacjenta wymaga  ukończenia specjalistycznego szkolenia rekomendowanego przez MCTA. W dobie, kiedy następuje wyraźna "zmiana pokoleń", a co za tym idzie młodzi terapeuci /lekarze, fizjoterapeuci/ szukają bardziej efektywnych sposobów  oddziaływania na pacjenta, bezpieczeństwo zabiegu jest podstawowym kryterium w świetle odpowiedzialności prawnej. METODA  Briana Mulligana z Nowej Zelandii jest specjalistyczną metodą diagnostyczno - terapeutyczną ciągle rozwijającą się wraz z postępem medycyny
i rozwojem badań naukowych /istnieje specjalny fundusz na rozwój badań naukowych w tej dziedzinie/. Brian Mulligan opracował, a następnie opublikował zasady stosowania takich technik jak "NAG", "SNAG", "odwrotne NAG"oraz mobilizacje połączone ruchem /tzw. techniki "MWM"/ i wiele innych. Są to techniki działające bezpośrednio na stawy, a pośrednio na układ nerwowo-mięśniowy. Metoda ta, jako oryginalna sama w sobie, ma niektóre wspólne elementy z technikami wg Kaltenborna, Maitlanda oraz Positional Release Techniques. Brian Mulligan jest nowozelandzkim fizjoterapeutą, który w latach 90-tych przedstawił nową koncepcję diagnostyczno-terapeutyczną mobilizacji stawowej połączonej z ruchem. Nowatorskie podejście jego konceptu polega m.in. na połączeniu ruchu biernego wykonywanego przez terapeutę i ruchu czynnego wykonywanego przez pacjenta. Mulligan uważa m.in, że zmiany w obrębie segmentu ruchowego (w tym stawów międzywyrostkowych) mogą powodować ograniczenia ruchu
i ból w czasie jego wykonywania. Zaburzenia w mechanice poszczególnych elementów segmentu ruchowego mogą wpływać na siebie wzajemnie, ale ich analiza powinna odbywać się wieloaspektowo w odniesieniu do całego narządu ruchu, a także innych układów

Koncepcja Mulligana zakłada:
całkowitą bezbolesność podczas stosowania technik mobilizacyjnych,
funkcjonalne obciążenie powierzchni stawowych siłą grawitacji;
łączenie ruchu biernego, mobilizacyjnego w płaszczyźnie powierzchni stawowych
z czynnym ruchem kątowym w tym samym stawie;
stosowanie docisku na końcu zakresu bezbolesnego ruchu;
wykonanie odpowiedniej liczby powtórzeń wyżej wymienionej procedury terapeutycznej;
polecenie "zadania domowego" dla pacjenta, polegającego na wykonywaniu indywidualnie dobranych specjalistycznych ćwiczeń.
Praktyczne zastosowanie metody Briana Mulligana daje terapeutom manualnym/fizjoterapeutom wiedzę i nowe narzędzia do pracy z pacjentami z dysfunkcjami w obrębie stawów kręgosłupa, stawów obwodowych i z chorobą krążka międzykręgowego, dolegliwościami  i zawrotami głowy, chronicznymi stanami bólowymi narządu ruchu i innymi.....
Techniki terapeutyczne połączone z ruchem dają możliwość stosowania ich u pacjentów przebywających na oddziałach szpitalnych jak i leczonych w trybie ambulatoryjnym. Wyposażają pacjenta w niezbędne informacje dotyczące postępowania w okresie zaostrzenia choroby, wykonywania czynności dnia codziennego w sposób nieprowokujący wystąpienie objawów. Przygotowują do profilaktyki nawrotów choroby oraz przejęcia przez pacjenta części odpowiedzialności za proces leczenia.
Atutem koncepcji Mulligana jest bezbolesność wykonywania terapii, co zapewnia komfort
i bezpieczeństwo zarówno pacjenta jak i terapeuty oraz stosowanie pozycji obciążenia ciężarem ciała bez uzyskiwania chwilowego odciążenia, które zwykle łagodzi objawy i występuje w innych metodach manualnych. Pacjent nie jest biernie poddawany terapii, lecz aktywnie w niej uczestniczy.

W porównaniu do konwencjonalnych technik terapeutycznych mobilizacje połączone z ruchem /techniki MWM, NAG i SNAG i wiele innych/ są oryginalne i jedyne w swoim rodzaju dlatego, że są połączeniem technik ślizgowych z przedłużoną fazą docisku pod koniec zakresu ruchu, podczas gdy pacjent wykonuje ruch w kierunku bolesnego sektora. /Mulligan 1999/.
Specjalistyczna literatura światowa opisuje szereg prowadzonych badań i programów terapeutycznych wg. koncepcji B. Mulligana.  Dotyczy to pacjentów z problemami zarówno w stawach obwodowych, jak i stawach kręgosłupa.
Na podstawie doświadczeń klinicznych z użyciem technik opisywanej metody uczestnicy specjalistycznych kursów podkreślają pozytywne efekty oraz jasny i klarowny system działania
w pracy z pacjentem w celu zastosowania efektywnego programu terapeutycznego.

Brian R. Mulligan otrzymał dyplom uprawniający go do
wykonywania zawodu fizjoterapeuty w roku 1954, natomiast w 1974 roku - Dyplom z zakresu terapii manualnej. W 1996 roku, uznając pracę, jaką włożył w rozwój fizjoterapii przyznano mu honorowe członkostwo Nowozelandzkiego Towarzystwa Fizjoterapeutów.
W 1998 roku został dożywotnim członkiem Nowozelandzkiej Szkoły Fizjoterapii.
W 1968 roku B. R. Mulligan wraz R.A. McKenzie i J. Cameron założył Nowozelandzkie Stowarzyszenie Terapeutów Manualnych (obecnie: Nowozelandzkie Stowarzyszenie Fizjoterapeutów Manualnych), 
a w 1988 roku został jego dożywotnim członkiem

Oprócz prywatnej praktyki w Wellington, od 1970 roku zaangażowany jest w nauczanie terapii manualnej w Nowej Zelandii. Od 1972 roku naucza terapii manualnej za granicą, a jego kursy zawsze cieszyły się dużą popularnością. Aby zaspokoić ogromne zapotrzebowanie ze strony fizjoterapeutów pragnących nauczyć się jego technik i zapewnić wysoki standard nauczania, założył w 1995 roku międzynarodową organizację akredytującą nauczycieli. Nosi ona nazwę: Stowarzyszenie Nauczycieli Koncepcji Mulligana (The Mulligan Concept Teachers Association). Uczestnicy kursów prowadzonych przez akredytowanych nauczycieli mogą być pewni wysokiego poziomu nauczania i wierności przekazu.
Brian Mulligan jest autorem licznych artykułów, które zostały opublikowane w New Zealand Journal of Physiotherapy, jak również w czasopismach zagranicznych.

1.Metoda Mulligana zawiera ponad 150 różnorodnych technik. Ich nazwy określają lokalizację oraz sposób wykonania.
 
Techniki stosowane na kręgosłupie szyjnym:
NAG - naturalne ślizgi oscylacyjne
SNAG - mobilizacje z ruchem w odcinku szyjnym kręgosłupa
SMWAM - mobilizacje stawów szyi z ruchem ramienia.
 
Przykładowe zasady stosowania technik NAG    
i odwróconych NAG:
 
Zasady stosowania NAG:
techniki NAG stosowane na poziomie C2-C7,
techniki odwrócone NAG - na poziomie C6-Th2/3,
wykonywane w pozycji funkcjonalnej/siedzącej,
ruch oscylacyjny od połowy do końca zakresu ruchu,
stosowanie zasady płaszczyzny leczenia,
częstotliwość 2x/1 sek,
możliwość stosowania centralnie i bocznie.
 
 
2.Techniki stosowane na kręgosłupie lędźwiowym:
SNAG's - mobilizacje z ruchem tułowia
MWLMS - mobilizacje kręgosłupa z ruchem kończyny dolnej.
 
Sposób wykonania nie różni się od zasad stosowanych na kręgosłupie szyjnym, dodatkowo, w trakcie pierwszej wizyty obowiązuje zasada trzech powtórzeń mobilizacji, aby zapobiec nadmiernemu podrażnieniu korzeni nerwowych.
 
Techniki
3.
W czasie terapii  zaangażowany zostaje układ nerwowy oraz mechanizm torowania bezbolesnego ruchu. Bierna, bezbolesna mobilizacja stawu określonego segmentu pozwala pacjentowi na ruch, w kierunku ograniczenia lub bólu.
 
Zwiększenie bólu świadczy o nieprawidłowym kierunku mobilizacji lub aplikacji na niewłaściwym poziomie kręgosłupa. Zasadą stosowania technik na kręgosłupie lędźwiowym jest rozpoczęcie terapii w pozycji, w jakiej występuje ból. Dla utrzymania uzyskanych efektów procedury Mulligan poleca plastrowanie stabilizacyjne, które pozwala utrwalić skorygowaną pozycję ciała i zabezpiecza pacjenta przed wykonywaniem niewłaściwego ruchu a także ćwiczenia domowe.

Bonia - Pią 16 Sie, 2013

Dzisiaj miałam lekcje pokazową z reh dla naszej nowej stażystki. Było przesympatycznie i zabawnie. Ewa nasza reh zastanawiała się co ja zrobiłam poprzedniego dnia że taka lużna jestem, zero spastyki. Hm Ewa gdybym ja Ci powiedziała co zrobiłam i zaczełam się śmiać :lol: No ale ta terapia Ci służy jak widzę taa jasne ale po dłuższym stosowaniu jej miała bym inny problem :mrgreen: Ewa jak zaskoczyła o co chodzi to do mnie jesteś nie możliwa wiesz i obie w śmiech. Wszystko poszło gładko jak po maśle no z jednym wyjątkiem, w pewnej chwili przy staniu. Ewa do mnie stój prosto!!!!!! zabrzmiało to jak wystrzał z pistoletu Jezu E mało zawału nie dostałam. Ale poprawiłaś się natychmiast lawirantko jedna :-o I o to mi chodziło ;-)

Kochani kilka dni temu dostałam od lekarza wiadomość która ścieła mnie z nóg czeka mnie zabieg operacyjny, nie nie chodzi o biodro. Nie mniej zabieg jest poważny 13 września mam konsultacje. I decyzja czy zabieg będzie przeprowadzony i kiedy. Jeśli się zakfalifikuję nie będę miała wyjścia muszę ten zabieg przejść. Choć bardzo się boję i wolała bym go uniknąć.

Bonia - Czw 12 Wrz, 2013

Dzisiaj wylądowała bym na urazówce Pilskiego szpitala do teraz się trzęsę, ale po kolei. Ponieważ E nasza rehabilitantka jest w tym tygodniu w pracy jeżdżę godzinę wcześniej do zakładu właśnie, że względu na rehabilitację. Z E dobrze mi się ćwiczy i za zaistniałą sytuacje nie mogę jej do końca obwiniać. A sprawa ma się tak że niektórzy nasi instruktorzy właśnie w godzinach swojej pracy i pracy E mają zwyczaj wchodzić na salę i załatwiać swoje prywatne sprawy. Wczoraj wchodzi instruktorka z naszego działu z prywatną sprawą. I do mnie co ja tu robię ? Chwileczkę jeśli Pani nie zauważyła ja byłam na dziale godzinę wcześniej. Więc mam prawo do rehabilitacji i już miałam na końcu języka a co Pani tu robi w godzinach pracy? Nie korzysta Pani z rehabilitacji a od załatwiania prywatnych spraw i pogaduszek są godziny poza pracą. Ugryzłam się w język i nic nie powiedziałam. Zresztą E stała obok mnie ćwicząc że mną a niech tam pomyślałam sobie nie będę wojny robić.

Do dzisiaj jestem na sali ta sama sytuacja wchodzi ta sama instruktorka i do E że chce numer telefonu bo ona remont łazienki robi a E jej fachowca miała polecić. Widzi , że ja leżę na kozetce i E że mną ćwiczy pomijam już fakt że w godzinach pracy nie załatwia się spraw prywatnych i że np. pacjent i rehabilitant nie życzą sobie osób drugich na sali podczas zajęć. E powinna jej na to uwagę zwrócić jako terapeutka. Ale E to szczera dziewczyna każdemu chce pomóc. I nie raz jest trochę roztrzepana. Chcąc dać tej namolnej babie ten telefon. Zrobiła coś czego żaden rehabilitant nie powinien zrobić. Pracując z osobami z odruchami spastycznymi. Zostawia mnie na chwilę na boku na brzegu kozetki i to jeszcze na prawym operowanym gdzie mam dość silny odruch spastyczny. Oboje moi rehabilitanci o tym wiedzą dlatego Pan Piotr nigdy nie zostawia mnie w takiej pozycji samej. Na lewym mogę leżeć wszędzie i na tabczanie i na kozetce i nic się nie dzieje z tą prawą stroną niestety tak jest że jeszcze na brzegu kozetki mam odruch spastyczny.
E odeszła dosłownie na kilka minut i chyba zapomniała który to bok ja też nie pomyślałam żeby przekręcić się na plecy względnie stronę w której czuje się bezpiecznie.

Skutek był tego taki że w kilka sekund po odejściu E złapał mnie taki skurcz spastyczny że po prostu spadła bym z tej kozetki na podłogę, zdążyłam jednak krzyknąć do Ewy co się dzieje. Gdyby nie to że szybko zareagowała nie wiem jak by się to skończyło.

Jeśli jutro ta instruktorka jeszcze raz wejdzie na salę albo ktokolwiek inny z niepowołanych do tego osób, i będzie taka sytuacja jak dzisiejsza po prostu wyproszę tą osobę z sali jeśli nie zrobi tego E jako rehabilitantka. Ja nie mam zamiaru płacić swoim zdrowiem i bezpieczeństwem jako pacjent bo ktoś sobie prywatne sprawy w godzinach pracy załatwia. :evil:

maaly-22 - Czw 12 Wrz, 2013

Bonia trzymam kćiuki i z serca zycze by konsultacja dała przyniosła pozytywny wynik.A operacja zabieg zeby był udany w 101% wiem łatwo sie pisze mówi , ale domyslam sie jak sie czujesz od ponad 25 lat lecze oczy (zwezenie naczyn krwionosnych , zanik barwnika plamki zółtej oka,oczoplas , zez, dystrofia czopów , ostatnio dowiedziałem sie ze siatkówka oka jest juz cienka).Wieze ze będzie u ciebie wszystko ok cego z całego serca zycze.........
Bonia - Czw 12 Wrz, 2013

Dziękuję z całegp serca maały ;-)
maaly-22 - Pią 13 Wrz, 2013

Nie masz za co trzymam kćiuki i wieze ze wszystko się ułozy ,wieze ze zabieg uda się pomyślnie i będzie wszystko ok.Popatrz ja rok temu przezyłem wypadek gdzie lekarze mówili rodzinie ze nie przezyje do dzis dziwią się ze chodze z cego się ciesze jak i równiez czytajac historie tu na forum Innych osób nieraz się dziwie ze jestem tak super stanie fizycznym pszychicznym za co dziekuje Bogu wiezyłem wieze i modliłem się cały czas..Wieze ze i Tobie się ułozy i będzie dobrze pozdrawiam serdecznie...
Bonia - Pią 13 Wrz, 2013

Już po konsultacji. Kwalifikację do zabiegu mam za 3 miesiące a miałam cichą nadzieję, że moja okulistka się pomyliła. Jestem zdołowana kolejny zabieg znowu stół operacyjny. Czy to się nigdy nie skończy? I teraz następna kwestia co z pracą ile będę dochodzić do siebie i najważniejsze co z rehabilitacją? Jaka przerwa mnie czeka? czy Powiedzieć o zabiegu Panu Piotrowi?
maaly-22 - Pią 13 Wrz, 2013

Niewiem nie umiem odpowiedziec ale napewno bedzie czas potrzebny na dojscie do Siebie , a z Panem Piotrem warto porozmawiać no ja tak myśle ...
Bonia - Czw 19 Wrz, 2013

I po wizycie u Pana Piotra kamień spadł mi z serca. Po zabiegu terapia będzie możliwa, trzeba będzie ją zmodyfikować, ale będzie możliwa. Ja się bałam właśnie tego że nie damy rady i będę musiała z niej zrezygnować. Nie wiem czy tak by się nie stało gdybym pracowała z kim innym z mniejszym doświadczeniem, czy nie postawił by na mnie krzyżyka Pisałam to wiele razy ale napiszę jeszcze raz. Dziękuję opatrzności , ze postawił na mojej drodze tak wspaniałego człowieka jak Pan Piotr Wilkosz z całego serca dziękuję Panu Panie Piotrze! za pana pasję za wsparcie za te trzy lata wspólnej czasem nie łatwej i ciężkiej dla Pana pracy za te efekty jakie osiągnęłam dzięki Panu.
I za dalszą współpracę dzięki której wiem że osiągnę więcej.


A co do efektów Pan Piotr jest bardzo zadowolony dostałam kilka wskazówek korygujących pewne sprawy. Nad którymi muszę jeszcze po pracować. Widzimy się w grudniu ponownie a po zabiegu będziemy korygować terapię i pracować nadal. Co oczywiście nie zwalnia mnie do czasu zabiegu z ćwiczeń w domu i pracy nad sobą do czasu zabiegu nadal mam ćwiczyć tak jak obecnie

maaly-22 - Pią 20 Wrz, 2013

Super miło czytać ze jest i będzie dobrze cego szystkim zycze pozdrawiam..
aga.t. - Pon 23 Wrz, 2013

Bonia czytam Twoje posty i mogę powiedzieć tylko jedno: jesteś super dzielna kobitka!
maaly-22 - Pon 23 Wrz, 2013

No podstawa to nie poddawać się walczyć o Siebie i Swoje co Bonia czyni i są efekty które napewno dają mnóstwo radości...
pasiflora - Czw 26 Wrz, 2013

Boniu i tak jesteś dzielna pod każdym względem. Bardzo mi przykro że bez kolejnej operacji się nie obejdzie, ale wierzę szczerze że dojście do sprawności przy panu Piotrze to już tylko błahostka :)
Bonia - Pon 30 Wrz, 2013

Jestem w szoku dosłownie w pozytywnym szoku coś dziwnego dzieje się z moją równowagą od jakiegoś czasu chodzę muskając tylko kulami ziemie mało tego nie wieszam się na nich. Czasem mam wrażenie jak by nie były mi potrzebne to takie dziwne że dosłownie mózg mi szaleje ;-) To że jest mi dziwnie to mało powiedziane. Nie umiem do końca ani wyjaśnić ani zrozumieć tej reakcji.Czasem chodziłam po domu sama ale pod swiadomie a teraz mało że to zaczyna być nie tylko świadome to jeszcze jak by się ta reakcja pogłębiała inaczej nie umiem sobie tego wyjaśnić ;-) . Ten stan sie pogłębia dzisiaj E sprawdzała Szłam dosłownie na czubkach jej palców od rąk E nie dawała mi żadnego podporu wentyla bezpieczeństwa jesli próbowałam się jej mocniej złapać uniemożliwiała mi to cofając ręce. sama jestem ciekawa co dalej z tego wyniknie.

Te Choinki w pracy przez trzy dni dały mi tak popalić że kolejne trzy dni walczyłam o dojście z sobą do ładu, w akcie desperacji aż naszego Fizkoma o pomoc prosiłam, choć doskonale wiem że sama narozrabiałam. Co mam na swoją obronę w sumie nie wiele bo bardziej dbam o pracowników niż o samą siebie i wcześniej czy póżniej konsekfencje poniosę ja. jak że wsząd słyszę żle mi się siedzi Bożena możesz się posunąć? Albo ja tego nie zrobię np to przeważnie kończy się tym że ja się posówam żeby innym było wygodnie przy czym sama siedze tak że mój terapeuta natychmiast by mnie do pionu ustawił. No i jak słyszę ja tego nie zrobię bo mi ciężko to biorę większość pracy na siebie zachowuje się jak przysłowiowa Matka Teresa z Kalkuty a potem mam takie a nie inne skutki własnego postępowania. I nie dziwię się że mój organizm reaguje bólem bo jest nauczony już czego innego a ja go zmuszam do czegoś co mu już w tej chwili absolutnie nie odpowiada eh życie czy ja sie kiedyś zmienię i zacznę sama o siebie też bardziej dbać.

maaly-22 - Pon 30 Wrz, 2013

Bonia radość z zycia czy skzydła pozdrawiam...
Bonia - Sro 23 Paź, 2013

czy ja w końcu kiedyś napiszę że że zdrowiem mam ok ? Bo nie zanosi się na to znowu antybiotyk bo od leku na nadciśnienie który biore nabawiłam się zapalenia pęcherza innej opcji nie ma. próbowałam od soboty ratować się jak mogłam Fregmin urosept żurawina a to jak się uwzieło tak d... trzymało w końcu w poniedziałek dzwonie do lekarki i mówię co się dzieje . A ta Bożena nie mamy innego wyjścia wypisuje Ci antybiotyk ja prawie z płaczem Pani doktor ale wie Pani czym się u mnie antybiotyk kończy. Do dzisiaj walczyłam żeby go jednak nie wziąc. Ewa też mnie zburczała że nie biorę tego antybiotyku. Bo wyglądam nie ciekawie oczy jak u królika podkrążone bo co chwile w nocy biegam do ubikacji. I w sumie od soboty nie wiele śpię. I Ewa do mnie jak mi tu padniesz z nie wyspania i nabawisz się zapalenia nerek a przy okazji całej miednicy to naprawdę nie będzie wesoło. Nie masz wyjścia wziąć go musisz. Rada nie rada wziełam dziś pierwszą dawkę i od razy wykupiłam osłonowe więc mam nadzieję że nie skończy się ta kuracja tym antybiotykiem jak rok temu.

Co do rehabilitacji i postępów jest dobrze i nie wierzyłam gdy mi Piotr mówił że ćwiczeniami da się skorygować przykurcz lewej nogi a tu niespodzianka jednak się da powoli stopniowo ale efekty są tak widoczne że jestem nie zle zaskoczona tym bardziej że przykurcz miałam od dziecka a tu proszę ;-) pomału się go pozbywamy.

maaly-22 - Sro 23 Paź, 2013

Bonia znam to z zycia ja mam podobnie jak nie kregosłup to oczy ostatnio biodro nadcisnienie od lat i do tego podagra która jest gorsza od pchły która czepia się psiego ogona .Z tego co widze czytam otobie jesteś dzielna i wytrwała Dziewczyna która łatwo się niepoddaje ......zdrówka zycze i postepów w rehabilitacji
Bonia - Pią 08 Lis, 2013

Nie wiem czy pisać swoją historię tu dalej bo po przejżeniu postów wydaje mi się że wiecznie tylko marudzę.Dzisiaj rozmawiałam z E naszą reh z zakładu o ile od strony biodra i mięśniowo jest w porządku i są ogromne postępy. To dostałam z drugiej strony byłam u lekarza dziewczyny pewnie się domyślą o jakiego chodzi stwierdził to co ponad rok temu. I co dziwne na antybiotyk brałam osłonowe i to co teraz mam zaczeło się przed tem zanim w ogóle lekarka zapisała mi antybiotyk nie pomógł leki od lekarza nie skutkują również w tej chwili. Po rozmowie z E odstawiłam lek od nadciśnienia bo być może on właśnie powoduje te objawy. Nie była tym pomysłem zachwycona robię to na własne ryzyko. A ja już nie wiem co robić objawy jak były tak są obecne leki nie skutkują również a dalszej diagnostyki nie mogę póki co przeprowadzić, że względu na obecne leki niby ginek.. ok oprócz tego co stwierdził juz pomału wysiadam ból pieczenie ból w dole brzucha tyłu pleców miednicy od ponad 3 tygodni to moja codzienność. Funkcjonuje bo muszę i tylko tyle.
Bonia - Pon 18 Lis, 2013

Dostałam kolejny lek od Gina i tak w kółko Macieju byłam też dzisiaj u rodzinnej jeśli coś mi się dzieje z układem moczowym to i tak póki co nic nie zrobi bo najpierw muszę się ginekologicznie przeleczyć do końca. leku na nadciśnienie mi nie zmieniła choć ja właśnie co do niego mam podejrzenia no cóż zobaczymy po prostu co będzie dalej po przeleczeniu.

Rehabilitacja natomiast idzie dobrze i tfu tfu odpukać z tej strony nic się nie dzieje i oby tak dalej. Jedyne na czym się ostatnio przejechałam to na nowych gumach do kul nie będę was zanudzać bo to dłuższa historia w każdym razie mama kupiła gumy i okazało się że nie ten model to że mama się nie zna rozumiem bo ja zwykle takie zakupy robię sama. Mame rozumiem może się nie znać ale sprzedawczyni w sklepie powinna mieć pojęcie co sprzedaje a sprzedała zamiast gumy do kul to do balkonika. Może by i uszły szkopuł w tym że jednak mi się ślizgają i ryzyko wywinięcia orła jest i to duże.

A teraz trochę inny temat pisałam kiedyś że Pan Piotr bardzo mnie prosił o żucenie palenia, ale od tej strony to ja jestem miękka jak masło i choć ograniczyłam na ile się dało niestety ale sięgałam dalej. Wiem że to śmierdzi szkodliwe jak holender mam tego świadomość rozumiem też E moją terapeutkę z zakładu że zwracała mi uwagę że jedzie ode mnie fajkami. Oboje moi terapeuci nie palą i wiem jak się muszą czuć mając styczność z palącymi. Sama kiedyś pojechałam do Piotra i ponoć byłam zielona po przejeżdzie samochodem znajomego smród fajek u niego w samochodzie był taki że ja paląca nie wytrzymałam a co dopiero mówiąc o moich terapeutach którzy nie palą a mają styczność z osobami palącymi.

I było mi głupio przed Panem Piotrem obiecałam mu ale kiepsko mi to wychodziło w końcu wziełam to trochę z innej strony od soboty jestem posiadaczką małej zabawki a mnianowicie E papierosa. Kupiłam też tak zwany liquid o smaku wiśniowym i o małej zawartości nikotyny skutek na razie jest taki że od soboty sięgnełam chyba dwa razy po normalną fajkę dzisiaj jestem cały dzień już na E papierosie. mam nadzieję że w ten sposób uda mi się wreście wygrać z nałogiem. Trzymajcie za mnie kciuki :->


Trochę o E papierosie ciąg dalszy a mnianowicie nie wierzyłam ale to naprawdę działa. Mało tego przez te kilka dni tak wyostrzył mi się węch że na kilometr wyczuje że ktoś pali zwykłego papierosa. Kondycyjnie jest lepiej a mianowicie czuję jak by mi ktoś z piersi ściągnął wielki głaz nie mam odczucia podduszania jak by mi coś na piersi leżało. Nie wiem co na tego E papierosa powie mój fizjoterapeuta ;-) . Jak znam Pana Piotra to powie że najlepiej by było gdybym całkiem nie paliła he he gdyby to było takie proste. Ale zalety są nie wątpliwe nie ciągnie mnie do fajek nie truje innych bo wydycham samą parę wodną w liquidzie nie ma supstancji smolistych nikotyne w takim liquidzie mogę sobie dozować najwyższe stężenie nikotyny jest 36 ja zaczełam od 12 obecnie jestem już na liquidzie 11% zawartości nikotyny mozna się pobawić smakami liquidu bo są różne smaki. Mam nadzieję zejść nie bawem do 0% nikotyny w liquidzie. A najważniejsze zalety to ciuchy i włosy nie jadą mi fajkami a jeśli już to przez mamę bo ta nadal pali.Ja sama nie śmierdzę nie kaszlę nie truję innych mam to co palacz potrzebuje czyli zajęte ręce mogę puścić sobie dymka i to jeszcze smakowego :-) . Ktoś kto wymyślił E papierosw był genialny.

Teraz trochę wad sam Liquid kosztuje 12 zł przynajmniej z tej firmy jakiej ja kupuje zależy ile się pali mi taka buteleczka starcza na tydzień, baterie trzeba ładować tak około co 3 dni też żależy ile się takiego papierosa pali i jaką ma się pojemność baterii. No i grzałke trzeba co jakiś czas wymienić raz na miesiąc albo żadziej też żależy ile się pali koszt grzałki około 8 zł Baterie też co jakiś czas trzeba wymienić nie wiem co ile przekonam się po dłuższym używaniu na ile starcza. No i to by było na tyle póki chodzi o moją zabawę z E papierosem.

A jeśli idzie o rehabilitację jest dobrze teraz to nawet mama mnie krótko trzyma a jak sobie przypomnę jaka była wojna jak pierwszy raz jechałam do Piotra moja mama nie wierzyła że to coś da a teraz jak widzę jak reaguje ba czasem sama mnie ostro do porządku potrafi przywołać to parskam śmiechem. Musiała sama się przekonać na czym taka terapia polega żeby w końcu zrozumieć że to nie jest bez sensowne machanie nogami. A ciężka odpowiedzialna praca moja i mojego fizjoterapeuty. I to nie jest jak na NFZ podwiesi Cię reh i według słów Pana Owsiaka róbta co chceta tu tak nie ma Pan Piotr ode mnie wymaga konsekwentnie i stanowczo. Jeśli się rozleniwie to skutki lenistwa ponoszę ja. A cofnięcie się w terapii skutkuje tym że nie ma że boli w przenośni bo jeśli tak jest to terapeuta konsekwentnie każe mi wrócić do tego co zaniedbałam.

Bonia - Czw 12 Gru, 2013

Miałam dzisiaj jechać do terapeuty i co ano d... do piątku byłam zdrowa, i była bym dalej gdyby moja sąsiadka nie roznosiła zarazków. Czytaj weszła z mega katarem. No i rzecz oczywista jako że mam obnizoną odporność w sobotę mnie dopadło i trzyma. Nie chcąc jechać do terapeuty i częstować go moimi zarazkami odwołałam wizytę do 27 grudnia bo już wolnych miejsc nie ma.

Jestem na Terafflu tylko zastanawia mnie jedno co oni u licha do tego dodają? Wczoraj dosłownie ten lek zwalił mnie z nóg mnie na którą większość opiodów tak nie działa nawet morfina. :-) Bo jak pamiętam z kliniki to nawet Prof się zastanawiał dlaczego ja po takich końskich przeciw bólowych nie śpie hehe a tu zwykły lek przeciw przeziębieniu spowodował że przespałam całe popołudnie i nie miałam i nie mam gorączki a stan pod gorączkowy. A lek przeciw przeziębieniu mnoe zwalił? :shock:

Z barkiem sie uspokoiło ale tylko dzięki temu że Piotr pokazał mi co robić w razie takiej sytuacji i gdyby nie katar było by tak pięknie wrrr czemu ludzie nie siedzą u siebie w domu tylko roznosza to paskudztwo.

maaly-22 - Pią 13 Gru, 2013

Bonia takie nasze zycie spokojnie będzie ok wiem po czasie.. Zycze duzo zdrówka i radości...
MałaMi - Pią 13 Gru, 2013

Bonia napisał/a:
czemu ludzie nie siedzą u siebie w domu tylko roznosza to paskudztwo.

Bo dla tej Pani to pewnie nic i na pupie siedzieć w domu nie potrafi żeby chróbsko wygrzać, a teraz ktoś musi cierpieć. :/
a wzięłaś ten lek wieczorem? Na mnie też tak działa każdy jeśli wezmę wieczorkiem. Mega twarde uzdrawiające spanko :-P

Duuużo zdrówka!

MałaMi - Pon 16 Gru, 2013

Oh dopiero się zaczytałam głebiej, więc jeszcze raz ja :mrgreen:
Bonia napisał/a:
Ale zalety są nie wątpliwe nie ciągnie mnie do fajek nie truje innych bo wydycham samą parę wodną w liquidzie nie ma supstancji smolistych nikotyne w takim liquidzie mogę sobie dozować najwyższe stężenie nikotyny jest 36 ja zaczełam od 12 obecnie jestem już na liquidzie 11% zawartości nikotyny mozna się pobawić smakami liquidu bo są różne smaki. Mam nadzieję zejść nie bawem do 0% nikotyny w liquidzie. A najważniejsze zalety to ciuchy i włosy nie jadą mi fajkami a jeśli już to przez mamę bo ta nadal pali.Ja sama nie śmierdzę nie kaszlę nie truję innych mam to co palacz potrzebuje czyli zajęte ręce mogę puścić sobie dymka i to jeszcze smakowego . Ktoś kto wymyślił E papierosw był genialny.


Tez tak mysle! To swietny wynalazek. Nie smierdzi, nie trzeba palić 'calego' wystarczy kilka dymków. Jest o wiele tańsze... Działa, ale przy odrobinie silnej woli. Mam to cudo, miałam ogromny zapał, ale później przyszła impreza i zimne piwo z moim B. który pali. Czerwone. Dużo czerwonych. :evil:
Ale co do szkodliwości- zdania są bardzo podzielone. Niektórzy twierdzą że to szkodzi jeszcze bardziej, inni że wcale. Tak na prawdę nie zostało jeszcze na tyle dokładnie zbadane, bo na to potrzebny jest czas aby odkryć ewentualne powikłania. Ale moje zdanie jest takie, że nie wydaje mi się aby było bardziej szkodliwe niż normalne papierosy które zawierają 8965468484... substancji smolistych, więc nie widzę problemu.
Też chętnie kupiłabym sobie jakiś smakowy liquid, ale kupiłam e-fajkę która nie obsługuje takich wariacji smakowych, eh.
A jak zdrówko??

Bonia - Pon 16 Gru, 2013

Mała Mi ja mam Milda Light z e papierosa to frma Volish jedna z lepszych firm i te papierosy sa odrobine tansze niż inne z marki Volish. Jest jeszcze Mild Masters ta sama firma te e papierosy obsługują liquidy smakowe. Co prawda ja słyszałam że lepsze do liquidów smakowych są lepsze dwu grzałkowe a nie jedno grzałkowe jak właśnie Mild. ale na początki E palenia Mild daje nie złe wrażenia smakowe. A co do liquidów polecam czarną herbate z Sensation albo wiśnie z P 1 zresztą tych liquidów jest cała masa każdy znajdzie cos dla siebie. Mała Mi nie zachęcam do palenia ale powiem tak lepsza taka alternatywa, zresztą jak czytasz moją historię to sama wiesz dlaczego zdecydowałam się na takie rozwiążanie.

Z moim zdrowiem już lepiej czyli nie leci mi z nosa jak z kranu i nie mam już go zapchanego, i najważniejsze nie krwawię już z niego a niestety przy każdym katarze podkrwawiam. Jednym słowem będę żyć ;-) . Tylko następnym razem jak ktoś mi wejdzie z grypą i katarem to chyba uduszę taką osobę własnoręcznie Bo złapie coś od kogoś i mam całe życie zdeorganizowane łącznie z terapią, bo raz że nie chce zarazic terapeuty drugie że jak mam nawet najmniejszy stan pod gorączkowy to terapeuta nie bedzie wtedy ze mną ćwiczył. A każe mi się wykurować.

pasiflora - Wto 17 Gru, 2013

Bonia, gratuluję wytrwałości przy mniejszej porcji zła, czyli przy e-papierosie.
Dobrze już, że choroba powoli odchodzi w niepamięć. Na święta mam nadzieję że już całkiem wydobrzejesz, by w pełni smakować potraw wigilijnych :)

Cyryl - Wto 17 Gru, 2013

ja mam inny kłopot z fajkami.

jestem wieczornym palaczem, czyli mogę nie palić cały dzień, ale przychodzi wieczór, wracam po treningu i wypijam piwo, a ono bez papierosa traci sens no i imprezy.
ale powoli mnie to wkurza, więc aby zrobić sobie prezent gwiazdkowy od poniedziałku przestałem palić.
raptem drugi dzień, ale dzisiaj będzie czas próby, czyli od 20:30 wrócę z treningu i wypiję piwo, wtedy zobaczę co jest wart ten mój prezent.

MałaMi - Wto 17 Gru, 2013

Bonia, zrobiłaś mi smaka :mrgreen: mój bezsmakowy, imitujący normalnego papierosa ma jednak dziwny posmak do którego można się szybko przyzwyczaić, a po chwili i tak znika z buzi, wiele szybciej niż posmak normalengo papierosa- po wieczorze "out" przy piwie lub drinku palimy więcej- wiadomo, więc rano po przebudzeniu możemy delektować się smakiem starej skarpetki w ustach :lol: i w ogóle myślę że palenie dużej ilości papierosów do alkoholu potęguje złego kaca. Jakże dobrze mają ludzie którzy nie mają pociągów do papierosów. Nigdy!
Zapytam tutaj o marki o których mówisz, może też sprzedawane są w NL.
Ja swojego papieroska kupiłam na stacji benzynowej, bo od dłuższego czasu intrygowało mnie co to właściwie jest tuż przy kasie- dobry chwyt. Nie był drogi, więc można go palić w wariancie bezsmakowym lub miętowym jedynie.
A co do zdrówka- musisz umieścić jakiś napis ostrzegawczy na drzwiach 'CHORZY WCHODZĄ NA WŁASNE RYZYKO' i wtedy możesz legalnie przystąpić do ataku :D
A tak poważnie, to masz świętą rację. Ale dla kogoś kogo choroba nie rozłożyła do łóżka to nic, skoro jeszcze ma siłę chodzić i gadać, a jedynym zmartwieniem jest katar który i tak za kilka dni przejdzie :/ więc kuruj się dobrze ! :)

Cyryl, więc prawdziwa bitwa zacznie się dopiero z pierwszym łykiem piwa , trzymam kciuki, byś nie poległ ! :-o

Cyryl - Wto 17 Gru, 2013

MałaMi napisał/a:
...Cyryl, więc prawdziwa bitwa zacznie się dopiero z pierwszym łykiem piwa , trzymam kciuki, byś nie poległ ! :-o


mam nadzieję, że smak piwa złagodzi brak fajki.

MałaMi napisał/a:
...Ja swojego papieroska kupiłam na stacji benzynowej...


a to o smaku bezołowiówki czy oleju napędowego?

Bonia - Wto 17 Gru, 2013

Cyryl życze powodzenia i wytrwałości, sama wiem że to nie łatwe,przy alkoholu też paliłam no a już poranna kawa bez dymka nie do pomyślenia była. No i nawet jak ograniczyłam fajki to każdy większy stres np w pracy wracałam do swojej normy palenia.

A co do tego że mała Mi kupiła na stacji benzynowej e papierosa to zapewniam Cię że napewno nie ma to takich smaków jak myślisz :-)

MałaMi - Wto 17 Gru, 2013

Oj tam, oj tam! :lol: po prostu przyznaję się że dałam się naciągnąć na e-papierosa bo za każdym razem miałam go przed oczami stojąc przy kasie, zamiast dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat i iść do skelpu gdzie wybór jest ciekawszy i sprzedawcy pewnie mogą udzielić więcej informacji na ten temat :-P
Cyryl - Sro 18 Gru, 2013

jakoś się udało przetrwać przy piwie bez fajki, jako że dzisiaj nie pracowałem dla pewności wypiłem kilka piw, aby sprawdzić jakość prezentu gwiazdkowego.

ale jutro po treningu robimy Wigilię, czyli wynajęta knajpa i imprezka, to dopiero będzie wyzwanie.

Bonia - Sro 18 Gru, 2013

Cyryl tak trzymaj dalej. A jesli chodzi o e palenie to największa moc liquidu jest 36% nikotyny. Jeśli jednak nie dasz rady. To spróbuj wtedy tak ja palę 11 a zaczynałam od 18 % nikotymy w liquidzie gdyz ten najwyższy procent nie dla mnie bo czułam jak bym się naćpała dosłownie jak się zaciągłam to wcisneło mnie w krzesło a w głowie miałam takie kołowanie jak bym dopiero co zeszła z Roler Costera :lol:
pasiflora - Czw 19 Gru, 2013

Proszę o trzymanie się tematu. Powyższe posty to raczej HydePark
Bonia - Czw 19 Gru, 2013

Przepraszam obiecuje poprawę ;-)
Bonia - Sob 11 Sty, 2014

Jestem po konsultacji okulistycznej terminu nie mam bo lekarz powiedział że się nie podejmie z powodu ogólnego stanu zdrowia. Miedzy wierszami Pani ma MPD ja się tego nie podejmę nie będę ryzykować . Powiedział też coś co mnie rozbawiło Pani jest za ruchliwa. A tu po godzinie Panią wypuszczamy po zabiegu a w domu trzeba uważać, to za ruchliwa jestem to prawda a między wierszami też jeszcze chodzi o co innego. powinnam mieć 80 lat i siedzieć grzecznie w bujanym fotelu a ja jestem młoda i za aktywna. na dokładkę mam MPD i nie siedzę na wózku i nie jestem powykręcana jak wiekszość lekarzy jest przyzwyczajona sprawdziło się to o czym rozmawiałam z moim fizjoterapeutą że obawiam się że z zabiegu mogą być nici. Bo się lekarz może nie podjąć , na co Pan Piotr do mnie poradzą sobie z Tobą jasne tylko dlaczego ja Ciebie szukałam ponad rok? I tu chodziło tylko o rehabilitację albo aż rehabilitację. Wiesz jakoś czarno widzę tą konsultacje okulistyczną i żeby nie wyszło na moje.

I wyszło na moje czyli albo jestem takim ewenementem medycznym albo lekarze mają za małą wiedzę . jestem zawiedzona po części bo spodziewałam się tego każdy mi mówił że to prosty zabieg jak widać nie w moim przypadku.
Nie wiem czy każdy porażeniec to taki ewenement ale na sobie coraz częściej się przekonuje że chyba tak. A ja już chyba w ogóle
W Każdym razie skierowanie mam na pilne a na moje pytanie i co dalej jeśli Pan się tego nie podejmuje? Usłyszałam że mam jechać na konsultacje do szpitala bo po zabiegu powinnam trzy dni leżeć na obserwacji swoja drogą czyżby mieli mnie zamiar do łóżka w szpitalu przywiążać ?Zartuje oczywiście.

Tylko ciekawe co będzie jak w naszym szpitalu się tego nie podejmą, będę musiała szukać innego lekarza tak jak szukałam Profesora i fizjoterapeutę? Znalezienie Profesora nie zajeło mi dużo czasu Piotra szukałam ponad rok ciekawe ile mi zajmie teraz szukanie okulisty?

Mijka - Sob 11 Sty, 2014

Bonia napisał/a:
ciekawe ile mi zajmie teraz szukanie okulisty?

Boniu myślę, że niedługo znajdziesz - kto szuka ten znajduje :)

Bonia - Sro 05 Mar, 2014

Okulista znaleziony na 31 marca mam termin do szpitala na zabieg. Okulista jest wielkim optymistą ja trochę mniej. Bo w podejściu przypomina mi Profesora który tak optymistycznie podchodził do operacji biodra 10 dni i do domu. Pobyt w klinice potrwał ale trzy miesiące. Teraz teoretyczne po 4 dniach powinnam być w domu a jak będzie zobaczymy. Nie chce uprawiać czarnowidztwa ale z optynizmem to się póki co wstrzymam. Z biodrem natomiast wszystko w porządku i oby tak dalej.

Inna sprawa natpmiast jest taka że z tą operacją oka nie wiadomo jak będzie ponieważ od kilku dni bolała mnie japa myślałam że to tylko zapalenie dziąseł i sama się z tym uporam, Niestety maść mi nie pomogła no i rada nie rada poszłam w końcu do dentystki okazało się że nie tylko mam małą dziurkę w zębie, ale zaczął mi się robić mały ropień. Dentystka po przeczyszczeniu i zapląbowaniu zęba chciała mi od razu antybiotyk wypisać. Wiecie jak ja reaguje na antybiotyki. Więc się nie zgodziłam ale teraz nie wiem czy nie zrobiłam głupoty ponieważ mimo płulania Szałwią i stosowania maści nie chce odpuścić i pewnie jednak antybiotyk mnie nie ominie. Choć bardzo nie chętnie będę musiała jednak poprosić Dentystkę o wypisanie mi recepty.

Pozostanie mi sie tylko modlić abym do czasu zabiegu wykurowała stan zapalny przy okazji nie nabawiając się tego czego się obawiam

Przed samym zabiegiem mam jeszcze spotkanie z moim fizjoterapeutą ocena postępów ale też zmiana ćwiczeń, bo pewne ćwiczenia trzeba będzie odstawić i zmodyfikować terapię tak żebym całkowicie z rehabilitacji nie musiała rezygnować po operacji.

MałaMi - Sro 05 Mar, 2014

Ah ta Bonia...co rusz to nowe wyzwania. Mam nadzieję że zdążysz wykurować "ząba" !
Bonia - Sro 05 Mar, 2014

Mała mi wolała bym inne wyzwania naprawdę, niż bieganie po szpitalach operacje itp sensacje. W tym roku chce się nauczyć jezdzić konno oczywiście za zgodą fizjoterapeuty już kiedyś jeżdziłam rekreacyjnie. Nie wiem czy po operacji biodra którą miałam terapeuta mi na to pozwoli zapytać nie zaszkodzi. ;-)
Bonia - Pon 10 Mar, 2014

I jednak jestem na antybiotyku. Mało tego pierwszy raz mam doczynienia z takim działaniem antybiotyku. W dzień kobiet umówiłam się z koleżanką na spotkanie w kawiarni. I miałam cyrk wychodząc z klatki raptem znalażłam się na ziemi. Tak jak by mnie ktoś bez ostrzeżenia na nią rzucił. Jestem z MPD to prawda i mam zaburzenia równowagi ale po pierwsze upadki żdarzają mi się bardzo rzadko. Po drugie czuję gdy tracę równowagę a tu nic tego nie zapowiadało po prostu w jednej chwili szłam a w następnej zaliczyłam glebę. I nie byłam wstanie zareagować. Wyjasniło się na drugi dzień po przeczytaniu ulotki antybiotyk powoduje zaburzenia przewodnictwa mięśniowego

Skontaktowałam się z terapeutą do piątku czyli do końca antybiotyku mam o kulach nie chodzić :-(

Nena - Pon 10 Mar, 2014

Bonia, pewnie nieźle się wystraszyłaś. Mam nadzieję, że nie potłukłaś się za bardzo? Zdrówka :!:
Pewnie w kawiarni zjadłaś dwa ciacha ze złości ;-)

johana4 - Wto 11 Mar, 2014

Uwielbiam to, jak lekarze przepisując leki, nie pytają, czy bierze się jakieś inne, czy jest się na coś uczulonym, ani nie informują, że przy danym antybiotyku, czy leku mogą być takie, a takie skutki. Wywiad lekarski zerowy :-/
Bonia - Pią 21 Mar, 2014

Wczoraj miałam ostatnie spotkanie z fizjoterapeutą przed zabiegiem. Ustalenie planu terapii po operacyjnej, na jakiś czas odstawiamy wszelkie ćwiczenia wymagające wysiłku. Po operacji mam się skupić przede wszystkim na ćwiczeniach oddechowych i rozluźniających. Do chodzenia wracam jak tylko dostanę pozwolenie od lekarza na wstanie z łóżka. Przede wszystkim muszę się skupić na tym aby w trakcie leżenia nie ucierpiał mój kręgosłup i inne partie ciała. Do normalnej rehabilitacji zdaniem terapeuty spokojnie będziemy mogli wrócić po trzech miesiącach. Zależy to też od pozwolenia lekarza.

I tyle jeśli chodzi o ustalenie terapii. Jeśli chodzi o moje obecne postępy, Pan Piotr jest zadowolony co nie oznacza że ja mogę sobie spocząć na laurach, kilka krotnie musiał mnie jednak przywołać do porządku. I równocześnie parę rzeczy przypomnieć. Mniej więcej coś takiego jak pisała nasza Pasifflora jak się pilnuje jest ok, jak zaczynam myśleć o czymś innym to wychodzi mydło i powidło. Mój mózg wie o co chodzi tylko moje ciało nie do końca umie się chyba z moim mózgiem dogadać i zsynchronizować kolejne etapy ruchu w jedną całość. Jak poprawnie wykonuje jakiś ruch to drugi jest nie do końca prawidłowy. I wzorzec ruchowy zaczyna się sypać jak przewrócone kostki Domina.

Bonia - Nie 06 Kwi, 2014

Jestem już po zabiegu, ale jedno mogę stwierdzić jeśli ktoś wam powie że od razu po zabiegu widział rewelacyjnie to można to włożyć między bajki. Z moich obserwacji są zaburzenia koordynacji wzrokowo ruchowej. W tej chwili widzę ostrzej to prawda i z dużej odległości bo trzech metrów. Ale mój mózg zachowuje się na zasadzie jak by nie wiedział czego ja od niego chcę. Nie potrafi jeszcze skoordynować w pełni ruch oko ręka. Mam nadzieję że nie bawem się to uspokoi. Od lekarza wiem że goi się to do miesiąca póki co mam zakaz wysiłku fizycznego wstrząsów i wibracji bo istnieje ryzyko odrzutu odklejenia się soczewki bądź odwarstwienia siatkówki. A co za tym idzie niestety z rehabilitacją i z chodzeniem muszę się wstrzymać co prawda lekarz nie widział przeciwwskazań do chodzenia o kulach ale teoria co innego praktyka to już zupełnie co innego. Dopóki mam zaburzona koordynację nie odważę się na chodzenie. Mam nadzieję że w tą środę na kontroli lekarka stwierdzi że wszystko jest dobrze i wyjaśni mi kilka kwestii. Chociaż u mnie i tak w pełni dobrze będzie chyba dopiero wtedy jak zoperuje drugie oko. Bo tam też mam zaćmę póki co chodzi mi tylko o to żeby do tego czasu normalnie funkcjonować i wrócić do rehabilitacji.

Samo przygotowanie do zabiegu standardowo badania i tak dalej i pierwsze z czym się spotkałam w naszym szpitalu to kąpiel dezinflacyjna i to na całe ciało, wieczorem przed zabiegiem. Po kąpieli miałam wkuty wenflon, i tu były jaja jak berety nie dość że wkuwały się 45 minut to jeszcze wkuły się nie w tą rękę i tak anestezjolog na sali zrobił mi drugie wkucie w lewą rękę tak jak powinno być. Jednak nasze pielęgniarki w Otwocku mają większe doświadczenie tam nawet człowiek nie poczuje kiedy się dziewczyny wkłują.

Na drugi dzień przed zabiegiem dostałam urocze wdzianko i głupiego jasia tabletka zwaliła mnie z nóg język mi się plątał jak pijakowi po litrze wódki na szczęście byłam jeszcze na tyle nie przytomna że nie plotłam głupot. Zwieziono mnie na blok operacyjny z czego pamiętam jeszcze tyle że przedstawiła mi się pielęgniarka anestezjologiczna. Pan Anestezjolog lekarz który mnie operował spytał czy wszystko dobrze po czym dostałam tlen i anestezjolog spytał się mnie czy brałam Kiedyś Ketonal. Po czym uprzedził mnie że wstrzykują mi znieczulenie i może mnie trochę ręka piec no i odpłynęłam. Sama operacja trwała jakieś 20 minut po wybudzeniu byłam jeszcze pół godziny na sali wybudzeń no i przewieziono mnie z powrotem na oddział. Trochę mnie po tym znieczuleniu telepało, ale po odespaniu było już dobrze także o 17 już nawet gości przyjmowałam. O kolacje natomiast była wojna z mamą bo dostałam tylko chleb z masłem a ja sobie na to położyłam polędwicę. A najśmieszniejsze że nic mi nie było. Bo po godzinie opędzlowałam jeszcze połowę paczki paluszków i zwrotów nie było. Czułam się świetnie.


Na drugi dzień normalnie pozwolono mi się wstać i ubrać tyle że przy zmianie opatrunku się wystraszyłam bo nic na to oko nie widziałam i na badanie jechałam z zamiarem zabicia lekarza jeśli coś będzie nie tak. Na szczęście dobrze się goiło a to że nie widziałam to jak to lekarz określił były tam góry i doliny bo dostałam rozwijalną soczewkę i dopiero się dopasowywała. Za to na trzeci dzień stwierdził ze wygląda to tak dobrze jak by w ogóle nic nie było robione. Dobrze że mam taki organizm że się na mnie goi dosłownie jak na psie. W tym dniu dostałam więc wypis do domu. A na pożegnanie jedna z pielęgniarek wyciągnęła mi drugi wenflon tak że myślałam że ja ukatrupię bo zamiast mi go wyciągnąć jak człowiek to mi go wyszarpała w efekcie uszkodziła mi żyłę i krew zaczęła lecieć na podłogę. I jeszcze do mnie nic się przecież nie stało. Wie Pani co ja bym sobie ten wenflon sama lepiej wyciągnęła. A w tej chwili to ja mam ochotę zrobić Pani dokładnie to samo co Pani mi zrobiła i ma Pani szczęście że nos ma Pani cały bo mam ochotę w niego Panią trzasnąć. Jedna wkłuje i wyciągnie tak że nie poczujesz a druga brak słów. No i to na tyle. Jeśli o zabieg chodzi.

maaly-22 - Nie 06 Kwi, 2014

Spokojnie Bonia dojdzies do Siebie najwazniejsze ze zabieg udany życze Tobie wszystkiego dobrego...Co do oczu tez je lecze teraz zachowawczo tzn. dbam aby się nie pogorszyło poniewaz nic nie mozna zrobić
Iza - Nie 06 Kwi, 2014

Boniu wracaj szybko do zdrówka :)
pasiflora - Wto 08 Kwi, 2014

Boniu Ty w mega tempie na pewno wrócisz do zdrowia. Trzymam kciuki :* :* :*
pasiflora - Wto 08 Kwi, 2014

Boniu Ty w mega tempie na pewno wrócisz do zdrowia. Trzymam kciuki :* :* :*
pasiflora - Wto 08 Kwi, 2014

Boniu Ty w mega tempie na pewno wrócisz do zdrowia. Trzymam kciuki :* :* :*
Bonia - Sro 09 Kwi, 2014

Kochani już po pierwszej kontroli okulistycznej jest dobrze goi się bez zarzutu, za jakiś czas pomyślimy o drugim oku, chociaż skierowanie na zabieg od swojej lekarki dostałam już dzisiaj. Wynikiem operacji moja Pani doktor jest zachwycona. Ja też z małym wyjątkiem mózg mi jednak szaleje dalej trochę mniej ale jednak.. Na drugiej kontroli zmieniamy szkła i zobaczymy. Co do rehabilitacji moja Pani doktor trochę się zaplątała a w sumie nie wiedziała co mi doradzić. Teoretycznie nie mam zakazu chodzenia o kulach praktycznie kłoci się to z zakazem wykonywania jakiegokolwiek wysiłku. Wiadomo że osoby z MPD i spastyką wkładają więcej wysiłku nawet w taki ruch jak chodzenie. O rehabilitacji PNF Pani doktor bladego pojęcia nie miała i nic mi nie doradziła w sumie wychodzi na to ze będę musiała wszystko robić na wyczucie i za radą mojego fizjoterapeuty do pełnej rehabilitacji wrócimy po trzech miesiącach. Bo w tej kwestii od Pani doktor nie dostałam żadnej rady. A to że mam się nie napinać aby nie powodować napięcia w obrębie głowy to ja wiem od Pana Piotra.

Co do rehabilitacji wzrokowej Pani doktor zrobiła wielkie oczy o co mi chodzi. A Pan Piotr nie wiele mi w tej kwestii może pomóc ponieważ nie ma wykształcenia w tym kierunku więc w tej kwestii jestem pozostawiona sama sobie i zdana na czas. W domu poruszam się sprawnie jak dotychczas ale kiedy wezmę kule do rąk nikt nie jest mi w stanie powiedzieć . Jestem trochę sfrustrowana. Bo nie bardzo wiem co teraz robić a nikt mi konkretnej odpowiedzi nie udzielił

biedronne - Sro 09 Kwi, 2014

Boniu mózg się musi przyzwyczaić do tego, że lpiej widzi. Ja przez 2-3 tygodnie wchodziłam w ściany i kilka razy zaparkowałam "na słuch", bo ciągle mi się wydawał, że mam jeszcze z 20-30 cm, a ja jedynie miałam dodane +0.5 cylindra na jednym oku, więc co dopiero taka operacja!
Bonia - Nie 27 Kwi, 2014

Czytając nowy wpis na Blogu Pasifflory dodam jeszcze od siebie że rehabilitacja funkcjonalna uczy szybkich i prawidłowych reakcji. To bynajmniej nie żart. Kiedyś w jakimś poście pisałam że spadł mi klosz łazienkowy na głowę zdążyłam odskoczyć więc obrażeń nie miałam żadnych. Niestety kilka dni temu mniejsze szczęście miałam z szafką kuchenną. Do teraz nie wiem z jakiej przyczyny zleciała po prostu że ściany mi na głowę. To że pogrom wśród naczyń był znaczny nawet nie będę wspominać. Na tyle zdążyłam jednak zareagować że głowę mam w całości . Ja już dawno stwierdziłam że śmiercią naturalną chyba nie będzie mi dane umrzeć. Jedno jest pewne dzięki rehabilitacji funkcjonalnej mam na tyle szybkie reakcje że jeszcze w gipsie nie wylądowałam. A po ostatniej przygodzie mam tylko nie wielkiego siniaka na czole.
pasiflora - Pią 09 Maj, 2014

Bonia, jak tam głowa? Siniak zszedł?
Bonia - Pią 09 Maj, 2014

Nie mam już śladu Pasifflora i okazało się na wizycie kontrolnej że jest z okiem w porządku co prawda siniak miałam na prawej stronie oko operowane to lewa strona. usadzili mnie na zwolnieniu a mi szafki na głowę lecą ;-) W sumie cieszę się że z okiem ok inna gestia to ta że również na drugiej kontroli mam zakaz chodzenia o kulach przez 3 miesiące bo za duży wysiłek. Ta moja lekarka chyba na wyrost najchetniej wpakowała by mnie do łóżka. Zakaz tego chodzenia o kulach złamałam już dawno i nic się nie działo ja muszę jakoś funkcjonować a nie będę mojej 60 letniej mamy wszędzie ganiać żeby mnie pchała na wózku. Nie wspominająć że wózek nie wszędzie da się zabrać. A w domu muszę też mamie pomóc. A jak się zastosuje do zaleceń lekarki to jeszcze trochę a zapomnę jak się prawidłowo chodzi.

Noi niestety bedę musiała okulistkę odwiedzić ponownie 6 na kontroli niby było ok zgłaszałam tylko lekarce że jak się położę mam wrażenie że mi coś do oka wpadło i mi zaczyna oko łzawić zagadałyśmy się i w efekcie recepty na krople nie dostałam a teraz mało że te objawy mam przez cały dzień to jeszcze oko mi spuchło. Mam nadzieję że to zwykłe podrażnienie i nic poważniejszego się nie dzieje. :-( . Krople pomagają ja jednak się upewnię czy jest ok co do chodzenia o kulach mój fizjoterapeuta ma takie samo zdanie jak lekarka czyli jestem uziemniona koniec kropka. Znajomi natomiast uważają że to nie operacja serca i że ja przeginam bo się z sobą pieszczę. Po prostu bardzo przykro mi jest tego słuchać liczyłam z ich strony na większe wsparcie i zrozumienie.

Bonia - Czw 19 Cze, 2014

Wróciłam już do pracy i z mety na głęboką wodę bo towaru mamy masę do spakowania. I masz babo placek za długa przerwa brak rehabilitacji i wyśiadła mi lewa ręka a ściślej chyba bark bo ciągnie mnie od barku i boli cała ręka nie które ruchy nią są nie możliwe do wykonania bez zaciśnięcia zębów. Skontaktowałam się z fizjoterapeutą a ten wysyła mnie do lekarza, co skończy się przepisaniem prochów.A te mam na zawołanie od lekarki rodzinnej i wcale specjalista Ortopeda nie jest mi do tego potrzebny. zresztą wyniki mam w porządku EKG i tym podobne a moja rodzinna jak mnie widzi w gabinecie to działam na nią chyba jak płachta na byka a sama mam lekarzy również dość i te tony prochów które łykam wychodzą mi już bokiem. Obecnie jestem na lekach Anty alergicznych bo się okazało że podobnie jak moja Mama jestem uczulona na słońce i ta wysybka sprzed roku to nie był jedno razowy wyskok mojego organizmu. W tym roku mam identycznie. Więc normy wizyt u lekarzy przekraczam bardziej niż zwykły pacjent i po prostu mam dość. Póki co nie zastosuje się do zalecenia terapeuty spróbuje sobie inaczej poradzić zdaniem Ewy to przeciążeniowe więc mam nadzieję że lampa pomoże a wizyta u lekarza to ostateczność.
pasiflora - Czw 19 Cze, 2014

Bonia, nie martw się że wykorzystujesz pond normy wizyty u specjalistów. Grunt abyś Ty wróciła do zdrowia :* Czego Ci życzę :)
Bonia - Pon 04 Sie, 2014

Dzisiaj od fizjoterapeuty dostałam oficjalną zgodę na powrót do ćwiczeń hip hip hura i do chodzenia o kulach rwnież. Oczywiście do ćwiczeń wracam stopniowo. A nie jak ja to potrafię od razu po czym nie mogę wstać z łóżka bo mam zakwasy to stwierdzenie mojego fizjoterapeuty nie moje hehe. Jeśli chodzi o moją kondycję nie jest tak żle jak myśleliśmy że będzie owszem parę rzeczy trochę się nam przez tą przerwę posypało, ale tragedii nie ma. Jeśli chodzi o bark powalczymy z tym trochę bo niestety przeciążenia mają tendencję do nawrotów dostałam kilka zaleceń do domu. I miejmy nadzieję że uda się to opanować.
pasiflora - Pon 04 Sie, 2014

Bonia, debeścioro dasz radę. Nie takim rzeczom stawiłaś radę z pozytywnym skutkiem. Tak więc i tym razem to opanujesz na 100%
AgaW - Sro 06 Sie, 2014

Bonia napisał/a:
I miejmy nadzieję że uda się to opanować.

Jestem pewna że tak będzie :ok:

Bonia - Czw 14 Sie, 2014

Chyba poległam z tym barkiem walcze w domu sama walcze z Ewą mój rehabilitant zastosował rożlużnianie powięziowe i nic d... w krzakach boli dalej. Ewa w ostateczności zaproponowała Taśmy Tappingowe. Mój fizjoterapeuta nie bardzo chce je u mnie stosować bo twierdzi że mięśnie mi się rozleniwią. Dlatego Ewa zastosuje je w ostateczności i naturalnie jeśli Piotr wyrazi zgodę. Mam nadzieję że tym razem pójdzie na kompromis ja mam taką pracę że niestety choć bym chciała i nie wiem jak się starała nie dam rady uniknąć preciążeń. Mam nadzieję że P się zgodzi i coś ten Tapping jednak da bo inaczej pozostaną mi Blokady w bark.
pasiflora - Czw 14 Sie, 2014

Bonia, wiem jak mogą utrudniać życie przeciążenia Trzymaj się maleńka :*
esca - Pią 15 Sie, 2014

Bonia, taśmy chyba lepsze niż blokada. Niech podziałają, niech przestanie boleć.
Blokada to chyba ostateczność.
Buziuchna, Bonia. Pozdrawiam

Danielos - Pią 15 Sie, 2014

Bonia napisał/a:
Chyba poległam z tym barkiem walcze w domu sama walcze z Ewą mój rehabilitant zastosował rożlużnianie powięziowe i nic d... w krzakach boli dalej. Ewa w ostateczności zaproponowała Taśmy Tappingowe. Mój fizjoterapeuta nie bardzo chce je u mnie stosować bo twierdzi że mięśnie mi się rozleniwią. Dlatego Ewa zastosuje je w ostateczności i naturalnie jeśli Piotr wyrazi zgodę. Mam nadzieję że tym razem pójdzie na kompromis ja mam taką pracę że niestety choć bym chciała i nie wiem jak się starała nie dam rady uniknąć preciążeń. Mam nadzieję że P się zgodzi i coś ten Tapping jednak da bo inaczej pozostaną mi Blokady w bark.


Jeśli piszemy o tych samych taśmach stosowanych do plastrowania dynamicznego/kinesio-/kinesiology-/medical- tapingu (w którym używa się elastycznej taśmy o mechanicznych właściwościach zbliżonych do ludzkiej skóry), to odnoszę wrażenie, że Twój fizjo nie wie jaki jest cel naklejania (chyba, że wykazujesz alergię na plaster) i mówi o rzeczach, o których chyba nie ma pojęcia. Przejrzyj wątek o plastach w dziale forum...

Bonia - Pią 15 Sie, 2014

Danielos dzęki przejrzałam ten dział u mnie jest tak że uczulenia na plaster nie mam mojemu fizjoterapeucie głównie idzie o to że ja mam Porażenie mózgowe a sam jako fizjoterapeuta wiesz że takie osoby mają problemy mięśniowe głównie chodzi tu o napięcie. I spastykę ja jestem w o tyle nazwijmy to komfortowej sytuacji że pomimo MPD ta spastyka nie jest bardzo duża nie mniej jednak jest mam czasami tak zwane odruchy aspastyczne bądz spastyczne nie chce pomieszać. I chyba włanie mojemu terapeucie chodzi głównie o to napięcie stwierdził że zastosowanie u mnie Tappingu rozleniwi mi mięśnie. Mimo napięcia spastycznego dąży do tego żeby pomimo tego napięcie było w miarę prawidłowe na ile w moim przypadku się da. Nie pawem będę u niego ponownie więc dopytam już szczegółowo o co w tym chodzi i dlaczego ma takie a nie inne zdanie na temat Tappingu jeśli chodzi o zastosowanie tej metody u mnie.
A jeśli chodzi o oklejanie to z pewnością wie doskonale z czym to się wiąze bo z tego co wiem ma w tym kierunku przeszkolenie i stosuje Tapping.W sumie też rozmawialiśmy o tym tylko raz i pobierznie gdy zaczeły się problemy z barkiem wtedy jednak rożlużnianie powięziowe pomogło na kilka miesięcy więc nie drązyłam tematu dalej. Niestety te sprawy przeciążeniowe mają nie miły zwyczaj nawracać. I niestety u mnie ma to zwiąek głównie z pracą jaką wykonuje.

Danielos - Sob 16 Sie, 2014

Bonia napisał/a:
Danielos dzęki przejrzałam ten dział u mnie jest tak że uczulenia na plaster nie mam mojemu fizjoterapeucie głównie idzie o to że ja mam Porażenie mózgowe a sam jako fizjoterapeuta wiesz że takie osoby mają problemy mięśniowe głównie chodzi tu o napięcie. I spastykę ja jestem w o tyle nazwijmy to komfortowej sytuacji że pomimo MPD ta spastyka nie jest bardzo duża nie mniej jednak jest mam czasami tak zwane odruchy aspastyczne bądz spastyczne nie chce pomieszać. I chyba włanie mojemu terapeucie chodzi głównie o to napięcie stwierdził że zastosowanie u mnie Tappingu rozleniwi mi mięśnie. Mimo napięcia spastycznego dąży do tego żeby pomimo tego napięcie było w miarę prawidłowe na ile w moim przypadku się da. Nie pawem będę u niego ponownie więc dopytam już szczegółowo o co w tym chodzi i dlaczego ma takie a nie inne zdanie na temat Tappingu jeśli chodzi o zastosowanie tej metody u mnie.
A jeśli chodzi o oklejanie to z pewnością wie doskonale z czym to się wiąze bo z tego co wiem ma w tym kierunku przeszkolenie i stosuje Tapping.W sumie też rozmawialiśmy o tym tylko raz i pobierznie gdy zaczeły się problemy z barkiem wtedy jednak rożlużnianie powięziowe pomogło na kilka miesięcy więc nie drązyłam tematu dalej. Niestety te sprawy przeciążeniowe mają nie miły zwyczaj nawracać. I niestety u mnie ma to zwiąek głównie z pracą jaką wykonuje.


Przy mózgowym porażeniu stosowanie plastrów jest dyskusyjne: jedni je stosują, inni nie. Zwykle w przypadku MPD pojawiają się problemy wtórne i to w nich widziałbym zastosowanie plastra. Jesli Twój fizjo nie widzi zastosowania plastra u Ciebie to nie będę z tym spierał.

Bonia - Pon 25 Sie, 2014

Nie pisałam ostatnio bo z biodrem ok bark zdaniem Ewy wygląda lepiej. Ale no właśnie u mnie nie może obyć się chyba bez tego ale kilka dni temu wystraszyłam się nie na żarty budzę się z soboty na niedzielę a tu przed operowanym okiem latają mi czarne kropki zbagatelizowałam to bo krótko po operacji miałam podobny objaw który sam znikał. Nie tym razem jednak do tego od kilku dni bolała mnie głowa szumiało w uszach no ale żadne mroczki mi przed okiem nie latały. Za tel i do mojej okulistki przyjęcie w trybie pilnym bo takie mroczki i dziwne widzenie oznacza już wszystko od odklejenia się siatkówki po uszkodzenie nerwu wzrokowego a zważywszy na MPD i dużą krótko wzroczność wszystko było możliwe. Badania wyszły ok na szczęście mam przemęczone oczy i lekkie zmiany zwyrodnieniowe ciała szklistego nie grożne zresztą tak w ogóle to gdzie ja już chyba nie mam zwyrodnienia.No ale gdzie w takim razie wyjaśnienie tych czarnych kropek i dziwnego widzenia?Skoro zdaniem mojej pani doktor z oczyma w porządku Na dokładkę głowa mnie ndal boli i szumi mi w uszach wyjaśnienie tajemnicy tych objawów nastąpiło dzisiaj. Ewa nasza reh zmierzyła mi ciśnienie i nagle pada z jej strony pytanie koleżanko czy ty przed chwilą nie startowałaś w maratonie? W maratonie? :-D Wiesz jakie ty masz ciśnienie i puls? brałaś leki ? Tak no to zobacz ciśnienie masz 156 na 83 a puls 147i to po lekach i tu masz wyjaśnienie swoich objawów wychodzi na to że lekarka rodzinna powinna albo zmienić Ci lek albo dawkę leku który bierzesz bo najwidoczniej dotychczasowe leczenie przestało działać. Ja już wysiadam byłam u lekarki rodzinnej zmiana dawki leku od piątku cała tabletka. Dzisiaj jest poniedziałek a ja miałam ciśnienie 156 na 104 już nie mam kompletnie pomysłu co robić Iśc ponownie poczekać może lek w końcu zadziała najgorsze jest to że boli mnie głowa codziennie i codziennie mam szum w uszach.
Bonia - Wto 23 Wrz, 2014

Nareście przestałam się zachowywać jak pijak po trzy dniowej imprezie. To znaczy że nie zuca mną po ścianach z powodu nadcisnienia zaczeło spadać nie mniej ja i mój zespół terapeutyczny najedliśmy się trochę strachu. Skoki były znaczne i ciężko było to opanować. Ewa rehabilitantka w zakłdzie pracy prosiła o skontaktowanie się z Panem P ponieważ sama nie chciała podją decyzji czy w takiej sytuacji ma że mną ćwiczyć i czy mogę to robić również w domu bez nadzoru. Pan P pozwolił z tym że pomimo dobrego EKG zasugerował jednak Kontakt z Kardiologiem, zobaczymy co będzie dalej bo po pierwsze koniec roku i raczej do Kardiologa nie ma możliwości się dostać. Po drugie moja lekarka póki co nie widzi powodu do takiego skierowania. A po trzecie ciśnienie jednak spadło.

a tyle moi terapeuci się uspokoili że ciśnienie spadło a bark nie boli mnie jednak nie od serca przynajmniej zdaniem mojej lekarki. P Piotr zdaje się ma trochę inne zdanie w tym temcie stąd sugestia Kardiologiczna. Nie mniej faktycznie bark boli mni mniej. No cóż zobaczymy jak się sprawy potoczą dalej.

Jeśli chodzi o biodro z tej strony nie ma problemu i aż sama jestem zaskoczona zgięcie rotacja jak u zdrowego człowieka. poprzeczka coaz wyżej i coraz lepsze efekty :-) . Żartuje z Ewy że jak się chce pochwalić prowadzoną rehabilitacją w pracy to na sale rehabilitacyjną ściga mnie :lol:Ostatnio mieliśmy grupę studentów fizjoterapii i oczywiście Ewa musiał się mną pochwalić czasem czuje się jak gwiazda filmowa tylko jeszcze autografów nie rozdaję :mrgreen:

Dagny - Sro 24 Wrz, 2014

Boniu, za nadciśnienie jest również odpowiedzialny stan hormonów w organizmie.
Np. w moim wypadku skoki ciśnienia powodował guz chromochłonny (guz nadnercza). Po jego usunięciu ciśnienie się wyrównało, natomiast EKG miałam zawsze idealne.
Za skoki ciśnienia odpowiada także źle funkcjonująca tarczyca.
Dlatego warto jest odwiedzić endokrynologa.

Niestety, niektórzy lekarze zachowują się tak, jakby ich pacjent składał się tylko z tej części organizmu, którą oni leczą i jeśli nie dopatrują się problemu "u siebie", rozkładają ręce, zamiast pokierować człowieka do właściwego specjalisty.

Bonia - Sro 24 Wrz, 2014

Dagny dzięki za sugestię. Na tyle przydusilam moją rodzinną że hormony tarczycy mam sprawdzone i są prawidłowe. U mnie przycyzną nie jest tarczyca przynajmniej tak wynika z badań.

A co do podejścia nszych lekarzy to wpełni się z Tobą zgadzam.

Bonia - Sob 04 Paź, 2014

Do dzisiaj nie bardzo mogę się otrząsnąć z szoku. Czy mózg może choć chwilowo zapomnieć że nie umiemy chodzić??? Ale od początku. Wczoraj zdenerwowała mnie pewna sytuacja w zakładzie pracy i to tak że weszłam do gabinetu Kierownika mojego działu nie trzymając się dosłownie niczego po prostu wstałam z wózka i przeszłam. Mój Kierownik omal z krzesła nie spadł z wrażenia. Bo odkąd z nami pracuje widział mnie na wózku w nie mniejszym szoku byłam ja sama mineła dłuższa chwila nim się zorientowałam co się stało i co zrobiłam. Nie wiem co się dziej ale takie sytuacje zaczynają mi się zdarzać coraz czściej co zauważyłm zwykle w silniejszym stresie. bo nie powiem że mam nad tym jakąś kintrole przynajmniej na tym etapie ;-) Wychodzi na to że jak ktoś albo coą mnie wkurzy to potrafię sama iść ciekawe co na to powie mój fizjoterapeuta :lol:
Bonia - Sob 04 Paź, 2014

Do dzisiaj nie bardzo mogę się otrząsnąć z szoku. Czy mózg może choć chwilowo zapomnieć że nie umiemy chodzić??? Ale od początku. Wczoraj zdenerwowała mnie pewna sytuacja w zakładzie pracy i to tak że weszłam do gabinetu Kierownika mojego działu nie trzymając się dosłownie niczego po prostu wstałam z wózka i przeszłam. Mój Kierownik omal z krzesła nie spadł z wrażenia. Bo odkąd z nami pracuje widział mnie na wózku w nie mniejszym szoku byłam ja sama mineła dłuższa chwila nim się zorientowałam co się stało i co zrobiłam. Nie wiem co się dziej ale takie sytuacje zaczynają mi się zdarzać coraz czściej co zauważyłm zwykle w silniejszym stresie. o nie powiem że mam nad tym jakąś kintrole przynajmniej na tym etapie ;-) Wychodzi na to że jak ktoś albo coś mnie wkurzy to potrafię sama iść ciekawe co na to powie mój fizjoterapeuta :lol:
esca - Sob 04 Paź, 2014

Bonia, Matko Boża rewelacja :whata: :whata: :whata:

pozdrawiam :kiss:

Sheridan - Pon 06 Paź, 2014

Bonia Jesteś wielka - serdecznie gratuluję :) Mam pomysł - może zacznę tu wpadac codziennie i Cię wnerwiać? ;D


Brawo, brawo i jeszcze raz brawo dla Ciebie !!! :)

Bonia - Pon 06 Paź, 2014

Ja się natomiast zastanawiam czy innej pracy nie będę szukać hehe. Kierownik patrzy teraz na mnie z dość nie pewną miną. Czy naprawdę mam MPD czy udaję :mrgreen: . Albo mam fizjoterapeutę czarodzieja :-D . Pewnie się zastanawia co ja z Panem Piotrem ćwiczę :-D . W każdym razie patrzy na mnie jakby mi nagle druga głowa wyrosła. I chyba się boi żebym mu znowu tak do gabinetu nie wprowała :-DJa z jednej strony otrząsnowszy się z pierwszego szoku sama nie bardzo wiem co o tym myśleć z drugiej aż tak bardzo zaskoczona nie jestem. Mój fizjoterapeuta sam kiedyś stwierdził że nie jest wykluczone że mogę zacząć chodzić samodzielnie. Pewności nie mamy oboje szansa jednak jest. Więc może to są właśnie początki tego. Wolała bym to jednak robić w pełni to kontrolując a nie trochę na wariackich papierach wparowując wkurzona do biura kierownika i przyprawiając go nie omal o zawał :mrgreen:
Sheridan - Pią 10 Paź, 2014

Bonia na pewno będziesz chodziła o własnych siłach, to był taki mały znak, byś wiedziała, że potrafisz :) Jeszcze się spotkamy na tańcach - zobaczysz :) Z racji, że tę akurat formę rekreacji lubie najbardziej i jestem nicierpliwa, to radzę Ci - bierz się do roboty, bo nie dam rady długo czekać :) Karnawał coraz bliżej :)

Trzymam więc kciuki i będę ponaglać - ja nie żartuję z tymi tańcami. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Bonia - Pią 10 Paź, 2014

No to witaj w klubie bo ja uwielbiam tańczyć. na dokładkę również do cierpliwych osób się nie zaliczam. Mój św pamięci dziadziuś zawsze się śmiał że ja 5 minut nie potrafię spokojnie usziedzieć . Jako dziecko byłam ponoć nie złym diabełkiem :mrgreen: I chyba zostało mi to do dzisiaj. Kiedyś oboje z fizjoterapeutą się śmieliśmy Bo w pewnym momencie usłyszałam od niego hej a co to jest autobus Ci ucieknie? Nie mam swój samochód no wiem dlatego się zastanawiam dlaczego się tak spieszysz :mrgreen: że Cię muszę po gabinecie ganiać :-)
Bonia - Pon 27 Paź, 2014

Dziś byłam u swojego fizjoterapeuty. Jest bardzo zadowolony z mojego stanu. Dzisiaj dopiero tak szczerze przyznał że obawiał się jednak jaki będzie mój stan po operacji oka i przymusowym wstrzymaniu rehabilitacji. Pracowaliśmy dzisiaj nad barkami i o ile prawy bark mnie nie boli to przy lewym musiałam zacisnąć zęby bo przy pewnych ruchach P Piotra szczerze ciągneło i to porządnie. Ale zgadzam się musimy to doprowadzić do porządku tym bardziej że przeciążenia mją tendencje do wracania a jeśli nic się z tym nie zrobi problem sam nie zniknie. Pracowaliśmy też i nad innymi partiami ciała. Mój fizjo powiedział że jak czas by się nam już nie kończył to on by dzisiaj wycisnął że mnie dużo więcej. Ale powiedział również że do nszego kolejnego spotkania coś wymyśli. Nie wiem czy mam się zacząć bać ? :-D Bo to dużo więcej oznacza modyfikacje terapii jak znam mojego fizjoterapeutę.

Podsumowując post Pan P był zadowolony. Co nie znaczy że ja mogę sobie odpuścić, biodro spisuje się bardzo dobrze.

Mijka - Wto 28 Paź, 2014

Bonia napisał/a:
Podsumowując post Pan P był zadowolony. Co nie znaczy że ja mogę sobie odpuścić, biodro spisuje się bardzo dobrze.

Boniu, gratuluję :thumbup: a jak Twój bolący palec? Podagra to czy haluks, czy może to tylko jakiś przejściowy problem?

Sheridan - Wto 28 Paź, 2014

Cytat:
Dziś byłam u swojego fizjoterapeuty. Jest bardzo zadowolony z mojego stanu.


Boniu czyli rozumiem, że tańce coraz bliżej? :) Oczywiście, że nie możesz odpuścić - w końcu jesteśmy umówione :) :dance:

Bonia - Wto 28 Paź, 2014

Z palcem jestem w trakcie diagnostyki P P zasugerował mi te wizytę u pewnego specjalisty. Póki co żadnych wkładek i jakiś dziwnych sposobów dopóki nie upewnimy się co to naprawdę jest.
Bonia - Pon 17 Lis, 2014

Chyba ta jazda mi na koniu nie posłużyła ale od początku w sobote czułam się kiepsko przed jazdą bolał mnie zołądek myslałam że to chwilowe.Biorę leki itd Od poniedziałku zaczeło się tak jak by z wyrostkiem nie panikowałam bo typowych objawów nie mam na wyrostek ale zaczeła mnie też ciągnąc operowana noga. Dzisiaj byłam u reh na wyrostek to nie wygląda. Ale jak powiedziałam Ewie przy okazji co zrobiłam w sobotę. To dostałam oper na szczęście po badaniu funkcjonalnym wychodzi na to że biodra sobie nie rozwaliłam ból z nogi najprawdopodobnej pochodzi od ponaciąganych mięśni bo wsiadłam na tego konia na oklep bez zadnego przygotowania. Szczerze Ewa mnie zjechała. Ponieważ u mnie każda nie kontrolowana bardzo mocna rotacja do zewnątrz albo na zewnątrz może skończyć się po prostu tragicznie. I rozwale sobie biodro. W tej chwili nie ma jeszce alarmu ani z brzuchem bo to wyglada że jestem w połowie cyklu i objawy mogą być od tego ani z biodrem ale Ewa powiedziała że kazde odchylenie w badaniu funkcjonalnym i ląduje u lekarza i Ortopedy.
Bonia - Czw 08 Sty, 2015

Mam musztre jak w wojsku i to dosłownie do dwójki moich rehabilitantów dołączyła moja mama. :mrgreen: Nawet na chwile nie mogę stanąc sobie krzywo bo mama dosłownie ma mnie ochotę kopać w tyłek :lol: jak sobie przypomne jaka była porzeciwna mojej rehabilitacji z Panem P to teraz zachowanie mojej mamy sprawia że szczęka mi opada. Nawet w domu jestem na cenzurowanym.

Ogólnie u mnie wszystko w porządku objawy z brzuchem i biodrem się cofneły na szczęście. Chyba jednak moi rehabilitanci mają rację jeśli idzie o te objawy że problem leży raczej ale nie w kwestii czysto medycznej. Ale z zupełnie innej strony. Nie długo mam kolejną wizytę u mojego fizjoterapeuty i omówimy sobie tą kwestię. I zobaczymy co z tym zrobić. Dziszejszą noc miałam z głowy przez ból dolnego odcinka kręgosłupa na dokładkę bolał mnie tyłek i to dosłownie jakby mi ktoś w niego porządnie natrzaskł. Taki incydent miałam dwukrotnie tyle że rano nie miałam problemu z siedzeniem na siedzeniu. A dzisiaj nawet siedzieć normalnie nie mogłam . Myślałam że Tomek nasz msażysta mnie poratuje z tym kręgosłupem i przysłowiowe nici nie tknie mnie nawet palcem musi to zobaczyć Ewa. A najlepiej żebym jak najszybciej skontaktowała się z moim fizjo.

Nie mam ostatnio bladego pojęcia co się dzieje. Kłade się w nocy normalnie spać a tu okazuje się że wyspać się nie mogę bo w śroku nocy zaczyna mnie budzić bolące siedzenie.
jak by tego było mało dzisiaj wylądowałąm na ziemi tu przyznaję moja wina spieszyłam się i nie bardzo uważałam na to jak trzymam kule. Na szczęście upadek do przodu to ja mam opanowany do perfekcji.

Koniec tego upadku był nawet zabawny bo gdy wstałam to dostałam soczystego buziola od Labradorki mojego sąsiada ;)

maaly-22 - Sob 07 Lut, 2015

Super Boniu czyli mama zrozumiała i tez chce dla Ciebie dobrze A co do czterech literek to myśle ze jak rehabilitant nie dojdzie o co chodzi to lekarz ce go zycze a dokładnie aby przeształo boleć pozdrawiam
Bonia - Wto 10 Lut, 2015

Ostatnio zamiast jechać do mojego fizjo wyldowałam z mega przeziębieniem w łóżku. Ewa jak mnie zobaczyla w ten dzień w pracy to kazała mi odwołać wizyte bo po pirwsze nie dało się że mną nic zrobić temperatura kaszal taki że nie mogąc się odkaszlnąć nieomal wymiotowałm. Bolały mnie wszystkie mięśnie i to tak jakby dosłownie czołg po mnie przejechał. Ewa kazała mi iść do lekarza. I się wykurować.

I dobrze że nie pojechałm do P bo nie dość że z rehabilitacji i tak nic by nie było to jeszcze bym tym wieusem poczęstowała mojego fizjoterapeutę.

lamster75 - Wto 10 Lut, 2015

Boniu czosneczek , cebula z miodem , imbir , sok z czarnego bzu i zdrówko murowane , zresztą gdzie ucho przyłożyć tam choróbsko. Pocieszeniem jest świstak , który już widział swój cień hahahah.
Bonia - Pon 16 Lut, 2015

Jestem po wizycie u mojego fizjo Pan Piotr musze przyznać nie żle mnie dzisiaj przegonił po sali rehabilitacyjnej. Było nie żle ale nie do końca jak się pilnuje jest dobrze jak przestaje bo np gadam to już różowo nie jest. Mamy jeszcze problem z miednicą i lewą nogą miednica skubana jeszcze ma tendencje do lecenia na prawo czyli na operowaną stronę.A lewa noga nie do końca da się jeszcze wyprostować. Musimy z tym powalczyć dzisiaj Pan Piotr zrobił pewien że tak powiem test. O Ile prawą nogę postawie swobodnie na drugim szczeblu drabinki o tyle lewej nogi sama ne postawie mimo trzech podejść nie udało mi się to w ogóle. Z Ewą to robie ale tylko dlatego że Ewa mi stawia na szczebel tą lewą nogę samodzielnie mi to nie wyszło. Tyle że ja nie mam bynajmniej zamiaru odpuścić. I polecenie Pana Piotra pilnować postawy bo umiem to tyle że czasem się zapominam. Ostatnio Ewa mnie pochwalił że np bardzo ładnie siedzę a już dzisij niestety fizjo równiez w tym aspekcie zwracał mi uwagę. Jak określił jest stabilnie w porównaniu z tym co było gdy zaczynaliśmy rehabilitację. Ale to nie koniec pracy.

Udało mi sie jednak mojego fizjo dzisiaj zaskoczyć mile bo wstałam z krzesła prawidłowo robiąc to zupełnie tego nie kontrolując wstałam i stałam ot tak po prostu ;-) . jednym słowem jak Powiedział Pan Piotr widać że się staram że bardzo chcę. Ja myslę że jednak MPD sporo rzeczy mi utrudnia gdyby nie ta choroba pewnie to wszystko poszło by znacznie szybciej. Nie zamierzam się jednak poddać. Zrobię wszystko by chodzić prawidłowo na ile się w moim stanie da to osiągnąć

Bonia - Nie 08 Mar, 2015

Byłam ostatnio na szkoleniu i niestety nie zbyt miłe mi z niego wspomnienia zostaną. Krótko mówiąc w tej chwili jest nie fajnie. Pierwszy raz omal nie upadłam przez kolezankę bo nie patrzyła gdzie idzie i weszła mi pod kule wytrącając mi je prawie z rąk na szczęscie. Upadkiem się to nie szkończyło. Wchodząc do hotelu mimo że ma ten hotel i płytki antypoślizgowe były jednak mokre od deszczu Kol pchający z tyłu wózek mnie poganiał skutek tego taki że pierwszy upadek zaliczyłam na wejściu do hotelu kolejny na holu Nie mogłm tam już potem chodzić że strachu bo chodziłam tak okropnie że się załamałam. Na szczęście z biodrem było ok bo mnie nie bolało. Gdy wracaliśmy do domu instruktorka chciała mi pomóc wsiąśc do busa. Który miał wysoki próg. Niestety tak nie fortunnie że chcąc mi pomóc nieomal wykręciła mi operowaną nogę za tym poszła miednica i cała reszta. Zabolało mnie tak że nie byłam nawet w stanie krzyknąć z bólu na szczęście Kolega instruktor zauwarzył moją wykrzywioną z bólu twarz. I na tyle opanował sytuację że mam nadzieję że do wywichnięcia nie doszło.
W tej chwili po tym wszystkim jest tak że boję się wziąć kule do ręki bo cała się trzęse że strachu że upadnę. Chociaż wiem że umiem chodzić i upadki dla mnie to też nie nowość. Operowane biodro mnie kłuje i czuje ciągnięcie z przodu uda mam wrażenie jak by ta noga była słabsza. Jesli jutro Ewa zauważy że coś się jednak dzieje będę musiał się skontaktoać z Profesorem. Jednym słowem jestem przerażona w tej chwili bo nie wiem czy nie doszło do jakiegoś uszkodzenia w trakcie tego wsiadania. To po pierwsze a po drugie mnie i moim terapeutą pewnie z miesiąc zejdzie na tym żeby wyprowadzić mnie z tego strachu i szoku po updkach zawsze bałam się mokrych płytek ale nie przypuszczałm że dojdzie do takiej sytuacji że ja boję się wziąć kule do ręki i chodząc o nich trzęse się jak galareta. Nie mogąć opanować strachu :-(

pasiflora - Pon 09 Mar, 2015

Bonia, i co powiedziała Ewa?
Bonia - Pon 09 Mar, 2015

Sytuacja ma sie tak że jestem pod obserwacją na dzień dziszejszy po badaniu Ewa uważa że oberwały mięśnie jeśli charakter objawów się zmieni oboje terapeuci powiedzieli że będę musiała skontaktować się z Profesorem. Co do kul jutro mam je przywieść zobaczymy. Ewa widzi że ja jestem śmiertelnie przerażona jeśli nic nie zrobimy od razu będzie gorzej.Straciłam pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa i tu głskanie po głowie nic nie da albo wezmiemy byka za rogi albo skończy się tym że mogę juz nie wziąć kul do ręki.

Kontynując więcej na takie szkolenia nie wyjadę jeśli już to pod opieką osoby która wie jak mi pomóc a nie z niedoświadczonymi instruktorami. jak by mój terapeuta coś czuł bo niby w żartach mi powiedział przed wyjazdem proszę dbać o siebie być grzeczną. I uważać. A ja miałam kolezanke z MPD bardziej nie sprawna ruchowo odemnie w pokoju więc musiałam jej pomóc. I w sumie byłam tam bardziej instruktorem i do jej dyspozycji 24 godziny na dobę bo dzieliłam pokój tylko z nią. z nią a nie uczestnikiem.

pasiflora - Wto 10 Mar, 2015

Bonia, weź te kule w ręce bo wiesz że bez nich to dyskomfort straszny.
Nie po to walczyłaś by się teraz poddać.
Takie wyjazdy powinny być jednak bezpieczne. Uważaj na siebie i dbaj!

Bonia - Wto 10 Mar, 2015

Powinny być bezpieczne ale teoria swoje a realia swoje. Moi znajomi i instruktorzy z pracy przyzwyczaili się do tego że ja jestem sprawniejsza niz większość osób z porażeniem i zapominają że ja jednak do końca zdrowa nie jestem.Traktując mnie jak zdrową całkiem sprawną ruchowo osobę. Z jednej strony mnie to cieszy z drugiej kończy się to dla mnie kłopotami.

Ból powoli mija. Strach niestety pozostał i nie wiadomo kiedy sobie pójdzie. Mniej się co prawda boję ale boję nadal więc ciężko mi kontrolować postawę zwłaszcza najciężej mi w tej chwili ustabilizować miednicę. po pierwsze się boje po drugie oberwałam po całości dostała nie tylko prawa strona lewa również. Jednym słowem póki co cztery lata pracy diabli wzieli :-/

Na pocieszenie jeśli jestem bez kul to stoję prawidłowo. :->

Bonia - Wto 17 Mar, 2015

Z chodzeniem jest znacznie lepiej w przeciągu tygodnia osiągnełyśmy z Ewą tyle że wracam do normalnego chodzenia. Mięśnie jeszcze bolą i jeszcze pobolą jakiś czas. Oberwały solidnie. Ewa twierdzi że w przeciągu tego miesiąca powinno się wszystko unormować.

Miałam tym razem szczęście. Tak jak powiedziałeś Fizkomie szansa wywichnięcia jest zawsze. A przy nie odpowiednim ruchu 50 na 50%. Jeden nie odpowiedni ruch i koniec. Dlatego np mój Fizjo zwracał mi wielokrotnie uwagę ża mam nie zakładać nogi na nogę. I unikać każdej mocniejszej rotacji w którą kolwiek stronę tak jak miało to miejsce przy wsiadaniu do busa. To że mam daszek nad panewką nie gwarantuje mi bezpieczeństwa. jak i to że drugie biodro jest ok póki co nie oznacza że ok będzie zawsze. i do wywichnicia tego drugiego biodra nie dojdzie w takich okolicznościach. Ewa bardzo nie chętnie mi to powiedziała.

Rozumiem że nie chcą mnie straszyć , ale niestety takie są fakty. Nie mam się z sobą pieścić i żyć normalnie ale uważać będę musiała już zawsze. Dopuki jestem w gronie bliskich mi osób znajomych czy moich terapeutów mogę sobie pozwalać na to że nie muszę mówić o pewnych sprawach. Na wszelkich wyjazdach z pracy mam uprzedzać po jakim zabiegu jestem. I wymagać zapewnienia bezpieczeństwa w tym aspekcie.

Bonia - Wto 17 Mar, 2015

Trzymajcie za mnie kciuki bo mogę wylecieć z pracy. Dzisiaj oświadczyłam naszej Socjalnej że więcej na takie wyjazdy nie pojadę.Te szkolenia nic mi nie dają to że ktoś z boku mi mówi że mam być usamodzielnia to ja wiem bez tego rodzaju szkolenia. A z grupą pracowników nie chce i nie mam zamiaru się integrować. Znam tych ludzi na wylot jacy są wobec siebie nadwzajem i innych wiem aż za dobrze Samodzielności uczyć się nie muszę jestem na tyle samodzielna dzięki moim rodzicom że dam sobie w życiu radę.

Powiedziałm Socjalnej wprost że jeśli szkolenie dotyczyło by podniesienia kfalifikacji zawodowych. To rozumiem , ale jeśli mam jezdzić na szkolenia bo na siłę mnie próbują zintegrować z grupą. I jeszcze uświdamiać mi rzeczy o których wiem. To ja dziękuję. Chyba że to ona wezmie odpowiedzialność za to jeśli coś mi się z biodrem stanie.Bo powinnam uprzedzić usłyszałam obce osoby tak ale w dokumentacji lekarskiej w pracy mam wyrażnie napisane po jakich jestem zabiegach.

Trudno stracę pracę to stracę ale nie zaryzykuje więcej dla takich wyjazdów za dużo mnie to kosztowało zabieg pół roku dochodzenia do siebie. Rehabilitacji w którą włożyłam nie tylko pieniądze ale ogrom pracy żeby to wszystko zaprzepaścić.

dorotabeata - Wto 17 Mar, 2015

Rozumiem Ciebie bardzo dobrze. Ta bezmyślna ingerencja w Twoje zdrowie jest nie do zaakceptowania. Niektóre osoby nie zdają sobie sprawy, że ktoś ma poważne problemy ze zdrowiem i on sam wie najlepiej, jak i co może robić. Nie wiem, kto to jest Socjalna, ale wygląda, że nie ma kwalifikacji do zajmowania się w pracy osobami z takim stanem zdrowia, jak Twoje. Mam nadzieję, że będziesz sama mogła decydować, gdzie jeździć. A dlaczego masz stracić pracę? To nie może być powód. Czasem trzeba się postawić i wyegzekwować swoje prawa.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie

Danuta Kokott - Wto 17 Mar, 2015
Temat postu: wyjazdy integracyjne
Boniu, aby otrzymać wypowiedzenie umowy o pracę, to muszą być poważne powody. Nawet jak otrzymasz wypowiedzenie, to musi być w nim podana przyczyna - uzasadnienie wypowiedzenia. Jeżeli się z tym nie zgadzasz, to prosisz o wyjaśnienie. Ponadto możesz dochodzić swoich praw w sądzie pracy. Nie wierzę, aby odmowa udziału w spotkaniu integracyjnym mogła być przyczyną wypowiedzenia. Proponuję w przyszłości na dzień lub dwa przed wyjazdem i cały okres wyjazdu brać urlop lub L4 od lekarza rodzinnego.
Podejrzewam, że planowane są takie wyjazdy, bo firma powinna dbać o pracowników i są na to pieniądze. Ale żeby sfinansować indywidualną rehabilitację lub dać pracownikom podwyżki, to pieniędzy w firmie nie ma.

Bonia - Sro 18 Mar, 2015

Dziekuje wam za wsparcie o pewnych sprawach nie mogę pisć, bo nie wiem czy ktoś z pracy tego nie czyta. A i tak mam już dość kłopotów łącznie z tym że moja mama też naskoczyła na mnie o tą dziszejszą rozmowę. Myślałam że ona powinna zrozumieć mnie najlepiej tym bardziej ze doskonale wie przez co przeszłam.Niestety pomyliłam się.

Najbardziej boli mnie to że widzi jak się staram chcąc w miarę normalnie chodzić i ile pracy w to wkładam nadal, nie umie albo nie chce mnie wesprzeć. Potrafi tylko wymagać ale nic pozatym. ciągnięcie mięśni mija zgodnie z przewidywaniem Ewy, jestem też w stałym koontakcie z moim fizjo.
odzyskałam tak trzy czwarte tego co było. Mniej już się boje ale z postawą muszę trochę powalczyć jeszcze. Wróciłam już do pełnych serii ćwiczeń. Zostało też wprowadzonych kilka nowych elementów w teapii.

Bonia - Wto 07 Kwi, 2015

Chyba ten wyjazd jednak nie przeszedł bez konsekfencji. Ewa jest zaniepokojona moim lewym biodrem. Póki co w pachwinie boli mnie nie znacznie jednak boli dzisiaj rano przy wstawaniu z łóżka i obciążeniu nogi poczułam lewe biodro. ciągnięcie i narazie nie znaczny ból. Od wyjazdu tych incydentów było trzy. Przypomina to jednak początki tego jak zaczeło się z prawym operowanym biodrem. Narazie poczekamy zobaczymy co się będzie działo bo równie dobrze może być to przeciążenie zwiększona spastyka. Jednak trzeba to obserwować. jeśli w przeciągu dwuch tygodni się to nie uspokoi a ból będzie się nasilał. Będę się musiała skontaktować z Dr Naumcykiem.
AgaW - Pon 20 Kwi, 2015

Post Maji07 i odpowiedzi do niego z uwagi na tematykę rehabilitacyjną zostały przeniesione w dz.o rehabilitacji TU, Maju-zapraszam do przejrzenia tego tematu od początku jak i dz. o rehabilitacji-znajdziesz wiele cennych wiadomości.
Bonia - Wto 21 Kwi, 2015

No i nie wiadomo co jest Ewa kompletnie nie ma pomysłu ani co się dzieje ani skąd to ciągnięcie w lewej nodze ale może od początku to ciągnięcie jest jakies dziwne ponieważ przy badaniu funkcjonalnym czy testach. Nie wychodzi na to żeby lewe biodro ucierpiało w jakiś sposób. W domu natomiast szczególnie w leżeniu nie mogę swobodnie że zgięcia wypostować nogi bo pojawia się ciągnięcie . To samo gdy próbuję z wyprostu prubóję zgiąć nogę kilka sekund jest nie przyjemnych ponieważ ciągnie.Gdy Ewa robi to na rehabilitacji to nie występuje natomiast w domu tak. Podobny objaw występuje z przodu uda gdy np idę i noga w fazie podporu zostaje w tyle. To samo gdy w trakcie ćwiczeń w domu próbuje odwrucić się na bok. Chociaż np Ewa gdy ja leżę na plecach sprawdziła odwodzenie nic żadnej reakcji. natomiast gdy zgieła mi nogę w pozycji na brzuchu ciągnięcie wystąpiło ale tylko w tej danej pozycji . I innych objawów brak. Inaczej sprawa ma się w domu.

ja ma wrażenie zbyt napiętych mięśn w nodzei tym bardziej że lewy bark mi też dokucza tu przy badaniu ból jest znaczny. Najpierw Ewa myślała że coś jest z kręgosłupm i dolnym i górnym i faktycznie trochę jest nie tak i z tym i z barkiem.
Potem że jestem podziębiona faktycznie jestem ale bez temperatury kaszlu itd tylko ze trochę cieknie mi z nosa i bolą mnie zatoki. Ale dalej nie możemy dojść o co chodzi dlaczego na rehabilitacji nie ma znaczących odchyleń a mnie boli lewa noga. I odczówam to w okoliczy biodra pachwiny uda i kolana. Skoro nie wychodzi na to że biodro było by uszkodzone. I dlaczego te objawy mam tylko w domu ćwicząc sama.
A w trakcie wiczeń z Ewą i badań nie wychodzi praktycznie nic. Nie wiem co już o tym wszystkim sądzić ani ja ani Ewa. Kupy się to po prostu nie trzyma.
Przeciążenie bóle mięśniowe? Mogą być i z jednego i drugiego powodu czyli przeziębienia i przeciążenia. Po przyjezdzie do domu nie stało się więcej nic co mogło by w jakiś sposób zagrażać moim biodrom. Ćwiczę tak jak ćwiczyłam jedyna zmiana jest taka że więcej się ruszam po zimowym lenistwie ale nic innego się nie zmieniło.

Bonia - Pon 11 Maj, 2015

Dzisiaj byłam u mojego fizjo kontrola i wskazania przed operacyjne. W tym temacie nic nowego podobne zalecenia jak w zeszłym roku. Kontrola chodu i badanie funkcjonalne. O ile z chodzeniem się pozbierałam bo jest dobrze a nawet bardzo dobrze. To o tyle kwestia bólu w lewej nodze zostaje nadal otwarta podczas badania odchyleń nie ma czyli podobnie jak u Ewy faktem jest to że w domu ta noga zachowuje się dziwnie objawy podobne do tych sprzed 9 lat. Podczas badania gdy mój fizjo nacisnął mi nogę w przedniej części uda bolało porządnie. Natomiast rotacja i zgjęcie nogi bólu nie powodowało. Inaczej jest w domu gdy się połozę i próbuję zgiąć albo wyprostować nogę ból się pojawia.

Rozmawiałam z moim fizjo i przyznałam że bardzo mnie to niepokoi bo po pierwsze nigdy z tą lewą nogą problemów przynajmniej bólowych nie było po drugie objawy bardzo za brdzo przypominają tamte Bolała mnie przednia część nogi udo ale nie sam staw teraz jest identycznie zanim doszliśmy co się dzieje 4 lata chodziłam na podwichniętym biodrze. Zdaniem fizjo oberwały mięśnie niepokojące jest to że ból utrzymuje się od marca i zamiast zmaleć i zniknąć nasila się.

Pan P przeprowadził manipulacje powięziową zobaczymy jak będzie do niedzieli jeśli ból nie zacznie się po tym zabiegu wyciszać to jednak będę musiała skontaktować się z Ortopedą

Bonia - Nie 17 Maj, 2015

No i chyba doszło jednak do najgorszego wywichnięcia lewego biodra dzisiaj w nocy bolało już tak że zwijałam się z bólu. Ból identyczny jak kilka lat temu prawej nogi. Jutro przyjęcie na zabieg na oko i nie wiem co teraz robić czy dam rade wytrzymać dwa tygodnie od tego zabiegu zanim będę mogła skonsultować się z Ortopedą.
Bonia - Sob 23 Maj, 2015

Wow weszłam na forum ile postów do przeczytania ;-) . Jestem już w domu i już po zabiegu tym razem były małe komplikacje wylała mi się krew do oka na szczęście widzę. Ale mogła bym grać Belle że zmierzchu po przemianie w wampira gdybym drugie oko miała równie czerwone. Ogólnie wygląda to tak jakby mi ktoś trzelił nie żłe limo. Komplikacji przy znieczuleniu nie było miałam ogólne ale miły Pan anestozjolog zrobił wszystko żebym po wybudzeniu się z narkozy czuła się komfortowo i nie miała sensacji w postaci zwrotów.

Było dość zabawnie bo stwierdził że usypia kruszynkę na co ja ale ja waże 52 kg więc taką kruszynką chyba nie jestem? ;-) Ile musiała bym ważyć żeby nie uznał mnie Pan za kruszynkę? No dużo więcej ile tego się nie dowiedziałam.
W między czasie gdy anestozjolog tlumaczył mi zasady znieczulenia na sale wszedł mój operator śmiejąc się że mi nie wiele trzeba tłumaczyć bo jestem zaprawiona w bojach i sama mogła bym być lekarzem. W sumie tak nam się dobrze rozmawiało że o mały włos anestozjolog zapomniał by mnie uśpić :-) .

Operacja przeszła bez sensacji dopiero wieczorem nastąpiły małe komplikacje jak wyżej.

Teraz tylko rekonwalescencja kontrola i mam nadzieję że problem wzroku jest już za mną.
Bardzo mnie natomiast martwi lewa noga nie jest dobrze zabieg P Piotra nie przyniósł efektu boli i ból się niestety nasila. Obecnie co drugi dzień jestem na Tramalu. Nie mam innego wyjścia jak skontaktować się z moim ortopedą tu na miejscu.

Bonia - Czw 28 Maj, 2015

Dzisiaj byłam zrobić RTG bioder wyniki jutro i tylko mam cichą nadzieję że moje obawy się nie potwierdzą.
Iza - Pią 29 Maj, 2015

Bonia napisał/a:
Dzisiaj byłam zrobić RTG bioder wyniki jutro i tylko mam cichą nadzieję że moje obawy się nie potwierdzą.


Boniu będę mocno trzymać kciuki za Ciebie

Bonia - Pią 29 Maj, 2015

Moja rodzinna się pomyliła i na skierowaniu wpisała prawe biodro RTG bioder mam obu ale opis tylko do prawego zorientowałam w pomyłce przy odbiorze wyników. Nie zły bigos jednym słowem na szczęście zdjęcie mam obu bioder i mam nadzieję że mój ortopeda poradzi sobie bez opisu. Tym bardziej że mam zdjęcia jeszcze z Otwocka. Na chwile obecną wiem od radiologa że z tym lewym na zdjęciu nie wynika żeby coś się z nim stało.

A z opisu prawego wynika że siedzi sobie grzecznie na swoim miejscu i nie ma mi zamiaru robić rzadnych psikusów.

Zobaczymy jeszcze co na te lewe biodro powie ortopeda.

bebe14 - Sob 30 Maj, 2015

Bonia żaden porządny ortopeda nie patrzy na opis tylko na zdjęcie ewentualnie otwiera rezonans bać tomografie i sam wszystko widzi Taki opis to może czytać rodzinna bać orzecznik z zus którzy się trochę mniej zazwyczaj znają Ja się jeszcze nie spotkałem żeby jakiś czytał opis mimo że miałem bo po prostu był zbędny dla dobrego fachowca
maaly-22 - Sob 30 Maj, 2015

Bebe nie zawsze jest jak piszes poniewaz nie raz się spotkałem gdzie lekarz po zobaczeniu zdjęcia rtg dawał do opisu radiologa lub np czytał opis rezonansu .Bonia pozdrawiam Iebie zycze duzo zdrowia i aby było wszystko oki....
bebe14 - Sob 30 Maj, 2015

Skoro się spotkałeś to tak jest ja na szczęście nie miałem takiej sytuacji a troszkę lekarzy mnie oglądało i jak mi mi ortopeda kazał wrócić ze zdjęciem opisanym bo sam nie wie to zamiast do radiologa bym poszedł do innego ortopedy Ale to moja opinia każdy robi jak chce bo ja bym do takiego nie poszedł jak pisze Bonia że ma nadzieje że sobie poradzi bez opisu bo to już by mi dało do myślenia
maaly-22 - Sob 30 Maj, 2015

Bebe łatwo się mówi jak mieszka się w większym mieście umnie jest jeden szpital i jedna przychodnia gdzie jest 4 ortopedów a ten był jeden z lepszych niestety ......
Bonia - Sro 03 Cze, 2015

Kochani wszystkiego się dowiem 30 czerwca będę wtedy u ortopedy na dzień dziszejszy daje radę na znacznie mniejszej dawce leku. Ból nie zniknął ale jest do wytrzymania. Jeżeli z biodrem będzie ok to sobie z moim fizjo mam nadzieję jakoś z tym poradzimy. Najgorsze dla mnie w tej chwili jest to że jestem uziemniona w kwesti rehabilitacji że względów okulistycznych i tego nie możemy przeskoczyć minimum przez trzy miesiące. Nie mogę ćwiczyć chodzić o kulach nawet wózkiem nie wolno mi samej jezdzić. Jeszcze nie ma miesiąca a ja już w głowę dostaje. Sami zresztą wiecie co oznacza dla aktywnej osoby takie przymusowe siedzenie z w domu.
Bonia - Pon 06 Lip, 2015

Po rozmowie z moim fizjo dostałam zgodę na chodzenie już o kulach z ćwiczeniami mam się wstrzymać jeszcze dwa tygodnie ale podczas chodzenia mam się przygotowywać do wzmożonego wysiłku czyli właśnie rehabilitacji.

Noga trochę się uspokoiła przynajmniej na tyle że nie jestem na opioidzie cały czas.
9 lipca mam spotkanie z dr N i zobaczymy co się z tą nogą dzieje i czy jest konieczna konsultacja z Profesorem czy nie.

Jeśli chodzi o oko to zdaniem okulistki wszystko jest dobrze tfu tfu i nie chce zapeszać. Bo się cieszyłam że wszystko idzie ku dobremu to jutro czeka mnie wizyta u dentysty myślałam że z tej strony już mam spokój i d... w krzakach problem powrócił kolejny ząb do leczenia i z pewnością kolejny antybiotyk. Nie wiem jak dbam o zęby cuduje itd. i tak stany zapalne powracają mam już tego serdecznie dość.
Rok temu leczyłam ząb antybiotykiem bo ropień i teraz znowu kolejny ropień i tak w kółko a już chyba nie ma pasty nici płukanki której bym nie wypróbowała żeby do tego nie dopuścić. Normalnie wściec się można. :evil:

pasiflora - Pon 06 Lip, 2015

Boniu jesteś twardzielką :*
Bonia - Wto 07 Lip, 2015

I dowiedziałam się tylko tyle że ząb który myślałam że mnie boli jest zdrowy za to dentystka podejrzewa leczoną rok temu 7 bo okazało się że gdy zerkneła do kartoteki kanały są nie drożne i nie wiem jak moja dentystka to w takim razie leczyła. Bo pamiętam że kazała mi zrobić RTG wierciła zatruwała ząb podany był antybiotyk po czym go zakleiła i na rok był spokój. Ale nic nie wspominała że kanały sa nie drożne Tak skrótowo.

Przy opókiwaniu ta 7 nie bolała za to w domu mam masakre jak mnie ząb bolał tak boli.
Ani mi go nie rozwierciła ani nie sprawdziła o RTG nawet nie wspomniała na oko nic się nie dzieje na moją sugestię że może lepiej tą 7 w takim razie wyrwać bo boję się o operowane miesiąc temu oko stwierdziła że ona podejrzewa ale pewna nie jest dlatego go nie wyrwie bo może okazać się że to nie ten ząb. I że mimo że stanu zapalnego nie widzi to może mi przepisać antybiotyk. A tak w ogóle to mam poczekać zobaczyć który zacznie mnie bardziej boleć maskakra :evil: myślałam że wyjdę z siebie a jak będzie mnie nie do wytrzymania to mam jechać na pogotowie stomatologiczne i go wyrwać. Skończyło się na tym że po prostu wyszłam bo myślałam że babę rozszarpie dosłownie. Na odczepnego przepisała mi maść z szałwią taka mądra to ja też jestem mogłam sobie sama pójść do apteki i ją kupić.

Nic pozostaje mi czekać aż moja P doktor wróci z urlopu i iść w poniedziałek jeszcze raz albo jeśli nie wytrzymam do tego czasu jechać na pogotowie stomatologiczne.
Miejmy tylko nadzieję że się nie pogorszy i że w zębie nie toczy się jakiś stan zapalny bo boję się naprawdę o te oko to raz drugie że w końcu padnę po kolejnej nie przespanej nocy.

A prywatnie mnie na dentystę nie stać i tak teraz kolejny wydatek bo dostałam się do dr Naumczyka niestety prywatnie bo na NFZ mój ortopeda nie przyjmuje bo NFZ nie podpisało z przychodnią kontraktu bo przychodnia nie ma RTG

Bonia - Pon 20 Lip, 2015

Jak pisałam nie dawno wiemy już co się działo z moją nogą mój fizjoterapeuta przezornie jednak trzyma rękę na pulsie że tak powiem. Na samym początku ten stan specjalnie nie budził obaw ani moich ani Pana Piotra. Dopiero jak zgłosiłam że ból się nasila i jestem po prostu na prochach mój terapeuta kazał mi się skontaktować z moim Ortopedą i to tak szybko jak się da właściwie to mnie tam pogonił. Teraz przynajmniej mamy jasność że to było tylko przeciążenie. Co prawda w padaniach funkcjonalnych nie wychodziło ani wywichnięcie ani żeby coś się z tym biodrem działo jednak mój terapeuta nie chciał ryzykować tym bardziej że ból się nasilał. jednym słowem po tej kontroli spadł nam kamień z serca.

Na dzień dzisiejszy czasem boli ale przynajmniej wiemy od czego wróciłam już do ćwiczeń za zgodą terapeuty i do chodzenia za zgodą okulistki i terapeuty. I powoli zapominam już o majowym zabiegu ;-)

maaly-22 - Wto 21 Lip, 2015

Super gratuluje i zycze dalszych sukcesów w zdrowiu i zyciu....
dorotabeata - Wto 21 Lip, 2015

Ja też się cieszę :)
AgaW - Wto 21 Lip, 2015

maaly-22 napisał/a:
Super gratuluje i zycze dalszych sukcesów w zdrowiu i zyciu....

Boniu, dołączam do życzeń i cieszę się że masz ten trudny etap za sobą :)

Bonia - Wto 21 Lip, 2015

Dzięki wam za wsparcie ;-) . Ten etap mam za sobą. Tyle że ja mam chyba ostatnio jakiegoś pecha poszłam wczoraj do łazienki nie zauważyłam że woda jest wylana i pojechałam tak że trafiłam środkową częścią pleców w murek od kabiny prysznicowej, Dzisiaj się ani odwrócić ani swobodnie oddychać nie mogę. Czuje chyba wszystkie nerwy i mięśnie jakie mam w ciele mam nadzieję że to za kilka dni minie.

No obeszło się bez prochów i przerywania ćwiczeń pamiątka siniak, ale przestało boleć.

Bonia - Wto 28 Lip, 2015

Postanowiłam że zrobię małe podsumowanie. W tym roku minęło dokładnie dziewięć lat od osteotomii. Wynik operacji przeszedł oczekiwania moje i lekarzy, jako że moją podstawową chorobą jest MPD tak naprawdę nikt nie wiedział jakie skutki tak naprawdę zabieg przyniesie. W pewnym sensie to był eksperyment dopiero na drugiej kontroli u Profesora dowiedziałam się że jestem pierwszą osobą z MPD u której zdecydował się na podwójną osteotomię. Zastanawiam się czasem jak się ma ten chłopiec który przeszedł ten zabieg po mnie. mam tylko nadzieję że u niego również wszystko jest dobrze.

Wracając do podsumowania na początku bywało różnie co wiecie z wpisów, zasadnicze założenie czyli usunięcie bólu udało się w 100% w sumie o operacji przypominają mi teraz tylko blizny. Nie mam z tą operowaną nogą żadnych problemów owszem pewne zakazy mnie obowiązują nie są jednak uciążliwe żyje tak jak bym nigdy miała problemów z biodrem. Chociaż operacja to tylko część tej drogi drugą ważną częścią była dobrze dobrana i ukierunkowana rehabilitacja bez niej może i dała bym rade funkcjonować ale na pewno rezultat tego funkcjonowania był by dużo dużo gorszy. Fizjoterapeuta uświadomił mi pewne aspekty o których nawet nie miałam pojęcia szczerze to czasem miałam wrażenie że mój fizjoterapeuta czasem czepia się dosłownie drobiazgów :-> . No bo co za różnica np jak wstaje z krzesła chyba ważniejsze że z niego wstałam? Dla mnie jako pacjenta takie szczegóły rzecz jasna były nie uchwytne dopiero z biegiem czasu zrozumiałam że każdy mój ruch ma diametralne znaczenie. I w perspektywie będzie decydował czy będę chodzić prawidłowo czy nie. Początki rehabilitacji też nie były dla mnie łatwe wykorzenienie tego czego nie powinno być i nauczenie się nowych prawidłowych wzorców było trudne. Nauczenie się dyscypliny chyba jeszcze trudniejsze pilnowanie się na każdym kroku zanim weszło to mi w krew take że prawidłowe ruchy wykonywałam już odruchowo automatycznie zajmowało czasem kilka dni a czasem kilka miesięcy. Pilnowanie codziennych ćwiczeń chociaż czasem naprawdę albo nie miałam czasu albo zwyczajnie mi się że zmęczenia nie chciało również.Ale efekt tego wszystkiego jest dzisiaj taki że zaskoczyłam lekarza sama również widzę efekty których się nie spodziewałam i nie myślałam że w ogóle będą możliwe. :->

AgaW - Wto 28 Lip, 2015

Boniu, nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się Twoim zadowoleniem z efektów operacji :)
Jesteś przykładem że dzięki wsparciu terapeutycznemu i konsekwencji w dbaniu o zdrowie można osiągać długofalową dobrą formę - nawet mając towarzyszące inne choroby :)
Życzę Ci abyś zawsze cieszyła się kolejnymi rocznicami w zadowoleniu ze swojego stanu - i wierzę że tak będzie bo dbasz o to co wypracowałaś :)
Dla mnie jesteś osobą bardzo inspirującą, która wciąż rozwija swoją wiedzę o zdrowiu i potrafi coraz lepiej rozumieć swoje ciało co przekłada się na skuteczną profilaktykę :) Ile to wymaga pracy nad sobą sama wiem - tym większe ode mnie dla Ciebie BRAWA ! :brawo: :brawo: :brawo:

dorotabeata - Wto 28 Lip, 2015

Bonia napisał/a:
co za różnica np jak wstaje z krzesła chyba ważniejsze że z niego wstałam?
U mnie to był podstawowy problem i decyzja o fizjoterapii. Czyli warto :) Trochę podtrzymujesz mnie na duchu, bo też dojeżdżasz. A czym i ile jedziesz?
Bonia - Wto 28 Lip, 2015

AgaW, Dziękuję :-> dorotabeata, Dojeżdżam samochodem mam swego terapeutę na miejscu tyle że na drugim końcu mojego miasta. O częstotliwości spotkań decyduje mój terapeuta. W sumie jest tak że jeśli w moim zakładzie pracy jest jego koleżanka i nie ma większych problemów widujemy się raz na trzy miesiące gdyż rehabilitacje mam ustaloną. Jeśli istnieją np wskazania np zmiana kierunku rehabilitacji lub inne przyczyny widujemy się z moim terapeutą częściej. Ponieważ decyzje odnośnie jakichkolwiek zmian w sposobie rehabilitacji nie może podjąć jego koleżanka. Zależy po prostu od sytuacji
maaly-22 - Sro 29 Lip, 2015

Boniu gratuluje i ciesze się ze to wszystko się tak ułozyło ze eksperymeny się udał tak jak i w moim przypadku .Zycze Tobie aby było tak jak piszes zycie bez bólu jak i tez pełne radości jak i tego aby po zabiegu została blizna a wszystko prucz niej było ok....pozdrawiam....
pasiflora - Wto 04 Sie, 2015

Bonia, życzę Ci wielu lat ze swoimi bioderkami i w ogóle mnóstwa dobroci!
Bonia - Sob 12 Wrz, 2015

Wczorajsze spotkanie z moim fizjoterapeutą poświęciliśmy na badanie i na omówienie tych kilku miesięcy gdy nie miałam terapii. Ogólnie nie jest źle nawet lepiej niż oczekiwaliśmy wychodzi na to że tym razem dojście do siebie zajmie mi o wiele mniej czasu. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt że jednak tym razem okres braku rehabilitacji był jednak krótszy, nie trzymaliśmy się do końca tych trzech miesięcy w sumie gdy tylko dostałam od lekarki zgodę na chodzenie. Wróciłam tez do rehabilitacji, Od połowy lipca już ćwiczyłam.

Troszeczkę nam się to i owo posypało ale tak nie znacznie że potrafi to wychwycić tylko terapeuta i ja postronne osoby nie zauważają różnicy.
Rozmawiałam też z terapeutą o włączeniu dodatkowego ćwiczenia metodą PNF które znalazłam w internecie i szczerze miałam wielką chęć je wypróbować niestety mój fizjoterapeuta nie zgodził się na to ponieważ na tym etapie jest na to zdecydowanie za wcześnie. Byłam trochę zwiedzona. Ale jak pokreślił mój fizjoterapeuta ćwiczenia są po to żeby usprawnić pacjenta a nie po to żeby pacjent zrobił sobie krzywdę. Może kiedyś je zrobimy ale gdy fizjoterapeuta uzna że jestem na to gotowa i to jest odpowiedni moment.

I P Bożeno jedna prośba proszę samej nie wynajdywać sobie ćwiczeń w internecie.
No i tyle jeśli chodzi o wizytę.

maaly-22 - Nie 13 Wrz, 2015

Spokojnie Bonia kiedyś na pewno po ćwiczysz metodą PNF najważniejsze jest to ze jest dobrze i te go życzę aby tak było zawsze....
Bonia - Pią 02 Paź, 2015

pasiflora, Dziękuję Maały 22 ja cały czas ćwiczę metodą PNF ;-) tu chodziło o włączenie dodatkowego ćwiczenia.
Katja - Pon 05 Paź, 2015

Boniu, miło się czyta Twoje "uśmiechnięte" posty :) Wiesz, że od zawsze Ci kibicuję i tak już pozostanie. Dziś odwiedzałam otwocki szpital i wspominając swoje tamtejsze pobyty wspominałam wszystkich Bioderkowiczów - min. Ciebie właśnie - którzy też tam zawitali. Wspomnienia były poztywne, tym bardziej, że to troszkę (a nawet bardzo) "dzięki" temu szpitalowi istnieje nasze Forum BIODERKO :-) Boniu, ćwicz dzielnie i uważaj na swoje biodra :-) Grunt to chyba żyć z nimi w zgodzie ;-) Ściskam Cię ciepło.
Bonia - Pon 05 Paź, 2015

Katju dzięki za tak miłe słowa ;-) . Jak będziesz jeszcze kiedyś w klinice i będziesz mieć kontakt z prof pozdrów go ode mnie serdecznie. I powiedz że dokonał niemożliwego i wykonał naprawdę kawał dobrej roboty ;-) . A teraz reszta już należy do mnie ;-)
Katja - Pon 05 Paź, 2015

Bonia napisał/a:
Katju dzięki za tak miłe słowa ;-) . Jak będziesz jeszcze kiedyś w klinice i będziesz mieć kontakt z prof pozdrów go ode mnie serdecznie. I powiedz że dokonał niemożliwego i wykonał naprawdę kawał dobrej roboty ;-) . A teraz reszta już należy do mnie ;-)

Dziś minęliśmy się w bramie spiesząc do swoich zajęć, ale jestem z nim w kontakcie - przekażę na pewno dzielna kobieto! :D

Bonia - Wto 06 Paź, 2015

Jutro mam 10 lecie istnienia mojego zakładu. Będzie impreza a po niej bankiet.Impreza jak impreza, Nie pierwsza i nie ostatnia. Ja kombinowałam tak szczerze się przyznam tym razem kombinowałam żeby na nią nie iść. Powód tego jest taki że w domu kultury gdzie jest ta impreza są płytki. A ja od czasu tego felernego wyjazdu na marcowe szkolenie i po upadkach na płytkach w dalszym ciągu mam taki uraz że po prostu mam obawy czy wejdę do tego budynku. Czy po prostu wezmę nogi za pas i zwyczajnie zwieje sprzed samego wejścia. Wózka nie mogę wziąć bo po pierwsze nie wejdzie mi do samochodu po drugie tam są schody i ani ja ani mama nie będziemy przecież tego wózka taszczyć po schodach.

Miałyśmy z mamą plan że mama mnie tylko podwiezie i tam zostawi i potem odbierze ale jak zobaczyłyśmy jak to wygląda ja się na to nie zgodziłam. Choć zwykle nie ciągam mojej mamy po firmowych imprezach. Tym razem innej opcji po prostu nie ma.
urlopu nie dostanę bo chociaż go mam to większość kombinowała z różnych powodów żeby tam nie jechać co skończyło się tym że Dyrekcja się wkurzyła i wstrzymała urlopy nawet te jedno dniowe zmuszając tym samym wszystkich do przyjazdu.
Zwolnienia nie dostanę ponieważ na to nie ma żadnych wskazań medycznych.

Już myślałam o poproszenie mojego fizjoterapeutę o interwencje tyle że to po prostu głupie przecież nie napisze mi że pacjentka panicznie boi się płytek zwłaszcza mokrych. chociaż taki jest fakt.
Pozostaje mi się modlić żeby jutro nie padało i żebym orła nie wywinęła zacisnąć zęby i jakoś sobie poradzić. Mam tylko nadzieję że wszystko pójdzie dobrze bo jak jeszcze raz polecę na mokrych płytkach to mam wątpliwości czy więcej wezmę kule do rąk.

Cyryl - Sro 07 Paź, 2015

ja chyba śnię.
czyżbym czytał o czasach niewolnictwa?

to czy pracownik pójdzie na rocznicową imprezę firmy w której pracuje, czy nie, jest jego wyborem i tylko jego.

czy też macie obowiązek ileś tam czasu procentowo spędzać na parkiecie czy w tym wypadku płytkach?

dla mnie jeżeli nie będzie ludzi z którymi mogę przyjemnie spędzić czas - nie idę. jeżeli chcę przesiedzieć z nimi całą imprezę przy stole - posiedzę, jak będę miał ochotę na tańce, to nawet jakby miejsca nie było jakoś się temu zaradzi.

jeżeli według szefów obecność jest tak obowiązkowa, że nie wchodzą w grę urlopy, to ta impreza musi być w ramach pracy.
wtedy trzeba przeczytać zakres obowiązków i jeżeli jest tam udział w imprezach, to OK.
dodatkowo jeżeli to jest w ramach pracy nie może być mowy o alkoholu.
no i nie zapomnijmy o wynagrodzeniu jako godzin nadliczbowych.
musisz również uprzedzić szefa (szefów), że jeżeli wywiniesz orła, to będziesz ubiegać się o odszkodowanie jako skutek wypadku podczas pełnienia obowiązków służbowych.

Bonia - Sro 07 Paź, 2015

Uzupełnienie wpisu pojechałam niestety było to obowiązkowe, jedynie osoby które miały wizytę u lekarza mogły się nie stawić. Dałam radę choć przyznaje stracha miałam ale wywaliła bym się nie na płytkach a w auli i to na dywanie powód nie którzy ludzie łażą po prostu jak święte Krowy po pastwisku nie patrząc gdzie idą. Baba po prostu podbiła mi kule nie omal wytrącając mi ją z ręki. Na szczęście tylko jedną. zdążyłam złapać równowagę bo koordynacje mam dobrą. To zasługa Pana Piotra sama dość dobrze zachowuje równowagę ale również dzięki pracy z moim fizjoterapeutą nie tak łatwo mnie przewrócić.

Dlatego mój fizjoterapeuta był nie źle zaskoczony tymi upadkami na wyjeździe . No ale jak ktoś mnie pogania na mokrych płytkach a jeszcze dodatkowo ktoś włazi mi z nie nacka pod nogi a raczej kule to raczej trudno opanować sytuację i nie wywinąć orła.

dorotabeata - Sro 07 Paź, 2015

Cyryl Śnisz, w pracy jest czasem taka presja, że trudno się zbuntować. Wiem jak jest, bo sama czasem się tłumaczę (nie wiem po co), że gdzieś nie idę czy nie jadę. Czasem towarzystwo jedzie a zbuntowana odpracowuje swoje godziny. Ale rozumowanie jest całkiem dobre, rzeczowe argumenty. Z zewnątrz wszystko wygląda inaczej :)
Bonia Trzymaj się, na spokojnie dasz radę ;)

Bonia - Sob 17 Paź, 2015

Od środy siedzę na urlopie. Powód tego był taki że po dwóch tygodniach harówki wysiadł mi po prostu kręgosłup i to do tego stopnia że swobodnie się ruszyć nie mogłam chodząc jak 80 cio letnia babcia. Mało tego zaczęły mi drętwieć obie ręce do tego stopnia że utrzymanie chociażby kubka z kawą czy herbatą kończyło się tym że mogłam ten kubek upuścić. W pewnym stopniu to też moja wina że kręgosłup się zbuntował bo w tempie pracy nie myślałam jak siedzę czy się poruszam. Nie mam też czasami kontroli w pracy ponieważ ustępując żeby inni mogli wygodniej siedzieć, Ja musiałam pracować metr od stołu. Mając ręce wyciągnięte jak Szympans ;-) Efekt niestety był tego taki że mój kręgosłup powiedział w końcu dość ja się nie zgadzam na takie traktowanie.

No ale nie dziwię się że do tego doszło bo normalnie w domu czy gdziekolwiek nie wykonuje takich ruchów. W trakcie terapii nauczono mnie prawidłowych wzorców ruchowych a ja funduje memu ciału coś odwrotnego no to w końcu było stop!!!

Już jest dobrze kilka dni odpoczynku a przede wszystkim prawidłowego zachowywania i mój kręgosłup doszedł do siebie. Jednak postanowiłam że w pracy jednak będę też musiała coś w tej kwestii zrobić. I nie dopuszczać do takich sytuacji. Bo to błędne około.
Na co dzień mam inną postawę w pracy zmuszam z czasem nie zależnych odemnie przyczyn moje ciało do zachowania które kłóci się z normalnymi wzorcami ruchowymi i robi mi się klops.

Bonia - Wto 20 Paź, 2015

No niby odpoczęłam i od poniedziałku do pracy i dalej zapiernicz już po dwóch dniach mam dosyć niby to tylko 4 godziny ale spakowanie w ciągu zmiany czterech pełnych kartonów gazików albo i więcej ,z kartonów zbiorczych do małych kartoników a każdy karton zbiorczy zawiera sześć tysięcy gazików. Praca na wariackich papierach i powtarzające się ruchy przy pakowaniu. I jednym słowem odpoczynek diabli wzięli.Ewa dzisiaj do mnie że ja wyglądam tak jakbym w kamieniołomach pracowała a nie na gazikach. W sensie że tak dostaje w tyłek mój kręgosłup. Co z tego że kartony z gazikami mamy przy stole jak siedząc czy stojąc na okrągło się muszę schylać i wykręcać żeby przepakować gaziki. Także po tych czterech godzinach nie zależnie ile bym ćwiczyła czy mam akurat rehabilitacje z Ewą to nie wiele to w tej chwili daje. Zniweluje tylko skutki na krótką metę bo po pracy dalej jest jak było,

Dobrze że jestem po operacji biodra bo w tej chwili gdybym jeszcze nie była w takim tempie z chorą nogą nie dała bym rady pracować ja się do dzisiaj zastanawiam jak ja w ogóle dałam wtedy radę bo przy pakowaniu żarówek było podobnie. Tyle że wtedy ratowały mnie prochy przeciwbólowe i to w dużych ilościach.

Teraz raczej unikam prochów bo zwykle ćwiczenia zabieg powięziowy i było ok i teraz było by podobnie gdyby nie to że z moimi rehabilitantami albo sama zniweluje skutki a na drugi dzień w pracy powtórka z rozrywki zapiernicz i kręgosłup wyje mi z bólu i nie tylko mi większość z nas ma podobny problem. A zrezygnować z tej pracy póki co z różnych względów nie mogę.

Modle się tylko żeby ten nawal się wreście skończył bo jak tak dalej będzie to nawet mając najlepszą rehabilitację zachrzanię sobie w końcu kręgosłup :evil: .

dorotabeata - Sro 21 Paź, 2015

Bonia, Trzymaj się i uważaj na siebie. Kręgosłup to poważna sprawa. Ja też dorobiłam się problemów z kręgosłupem, ale to przez moją głupotę, bo nie zwracałam uwagi na siebie. Miałam dużo obowiązków. Teraz zanim coś zrobię, to automatycznie myślę, jak to zrobić, żeby się nie nadwyrężyć. W pracy, od sierpnia miałam ponad tysiąc podręczników do opracowania i ułożenia, ale jakoś dałam radę. Bardzo pomogła mi fizjoterapia u p. Piotra, bo właściwie zapomniałam, że mam kręgosłup (nie zapeszyć). Pewnie Tobie też coś doradzi. Walcz o swoje stanowisko pracy, bo nikt sobie zdaje sprawy, jak to może boleć. Pozdrawiam :)
Bonia - Sro 21 Paź, 2015

dorotabeata, Cieszę się że rehabilitacja u Ciebie daje efekty ;-) brawo. Jeśli o mnie chodzi ja dzisiaj rozmawiałam z kierownikiem i przedstawiłam mu sytuacje ale wiesz jak mówią jak kogoś nie swędzi to się nie drapie. Zobaczymy czy coś w kwestii poprawy warunków pracy zrobi. Chociażby przez wzgląd na to że jestem cenionym pracownikiem.

Ja jestem pod stałą opieką mojego fizjoterapeuty też ma na imię P to tak na marginesie, i jego koleżanki która pracuje u nas w zakładzie. Tyle że można mieć najlepszą rehabilitację ale jeśli stanowiska pracy są jakie są. A na dokładkę w pośpiechu człowiek mimo że ma zakodowane prawidłowe wzorce ruchowe a nie ma szansy normalnie stać czy pracować bo po godzinie nie przestawisz sobie np kartonu z lewej strony bo nie ma takiej możliwości tylko schyla się i wygina przez 4 godziny non stop w prawo przez pięć dni w tygodniu. Gdzie normalnie non stop nie wyginasz się i nie schylasz tylko w jedną stronę A jeszcze wręcz unikasz nieprawidłowych ruchów bo wręcz bolą. To mając nawet najlepszych rehabilitantów i najlepszą rehabilitację po czterech godzinach pracy w takiej pozycji i kręgosłup ma po prostu dość.

bebe14 - Czw 22 Paź, 2015

No mnie boli kręgosłup w pracy coraz bardziej pali żywcem rano ciężko wstać no i kolanko już raz operowane ,biodra trzymaj się w zawiasach i już się czasem zastanawiam co będzie jak dożyje 40 a jeszcze do tego daleka droga Niestety Polska rzeczywistość jest tak że trzeba gonić i na nic się nie oglądać żęby po prostu przeżyć
Bonia - Nie 25 Paź, 2015

Nasze kierownictwo stanęło na wysokości zadania dostaliśmy specjalne wózki do przewożenia kartonów. Można wózkami spokojnie podjechać do stołu zahamować je przy stole, i nie ściągając z niego kartonu spokojnie pracować. Karton stoi również na takiej wysokości że nie trzeba się wyginać. No i można sobie zmienić ustawienie wózka np postawić go sobie albo z prawej albo z lewej strony. Jestem z tego rozwiązania zadowolona reszta pracowników również szkoda tylko że to zawsze ja muszę wyjść do kierownictwa z jakąś inicjatywą bo reszta jak zwykle była bierna narzekali ale nic z tym nie zrobili.
dorotabeata - Pon 26 Paź, 2015

Bardzo się cieszę :)
Bonia - Sob 28 Lis, 2015

Mam cudownego fizjoterapeutę zawsze mogę liczyć na jego pomoc. Dziękuję z całego serca Panie Piotrze :serce:
Bonia - Pon 30 Lis, 2015

Dzisiaj spotkałam się z moim fizjoterapeutą ocena z jego strony jest dobrze popracowaliśmy dzisiaj przede wszystkim powięziowo. Ponieważ ostatnio jestem w ciągłym ruchu i mięśnie trochę dostają popalić. tak szczerze nam głównie przeszkadza MPD nie biodro a własnie MPD gdyby nie to to do tej pory pewnie śmigała bym już bez kul jak większość z was. Niestety kul to ja się nie pozbędę do końca życia. Skupiamy się więc na tym żeby mimo kul i MPD moja postawa i chodzenie były jak najbliżej prawidłowego wzorca ruchowego i na tym nam zależy. Przyznałam się dzisiaj mojemu fizjoterapeucie że czasem się wkurzam i brakuje mi już cierpliwości na co usłyszałam że wkurzaniem się nic nie osiągnę. ;-) No niby racja terapeuta powiedział mi że pomimo MPD i tak rezultaty przechodzą wszelkie oczekiwania. Ponieważ gdy zaczynaliśmy terapie nie wiedzieliśmy tak naprawdę jakie będą jej efekty. Pan Piotr powiedział że dzięki swojej ambicji osiągnęłam wiele bardzo wiele ja bym to nazwała raczej czasem oślim uporem :-D ale jak by nie było skutki przeszły najśmielsze oczekiwania. Chociaż tu tez zasługa mojego fizjoterapeuty bo od początku konsekwentnie wymagał. I nie było opcji robienia po łebkach. Ile nam się jeszcze osiągnąć zobaczymy bo to nie koniec terapii na ile uda nam się przesunąc granice MPD czas pokaże.
Bonia - Pią 11 Gru, 2015

Dzisiaj byłam na kontroli okulistycznej jest dobrze moja P doktor jest zachwycona wynikiem ja też. ;-) . Następna kontrola w kwietniu przy okazji odwiedziłam moją bliską znajomą która jest po drugim udarze. O ile pierwszy nie był taki groźny. Bo szybko by z niego wyszła o tyle drugi który dostała już w ośrodku rehabilitacyjnym. do którego pojechała jest tragiczny w skutkach jest przykuta do łóżka karmiona sondą. I to syn się zorientował że coś z mamą jest nie tak. Bo lekarze w ośrodku rehabilitacyjnym się nie zorientowali. A ośrodek jest właśnie dla ludzi po udarach i personel się nie zorientował brak słów po prostu. Obecnie leży ponownie na Neurologii w takim stanie że jak ją dzisiaj zobaczyłam łzy cisnęły mi się do oczu. Gdy przyjechaliśmy na sale sąsiadka miała akurat rehabilitację. Gdy gdy zobaczyłam jak ta rehabilitacja wygląda z miejsca miałam ochotę tego faceta udusić trwała dosłownie kilka minut. Parę razy zgiął i wyprostował prawą rękę i nogę bo drugą stroną w ogóle się nie zajął. Na nasze pytania odpowiadał z łaski w końcu nie wytrzymałam i pytam się tego Pana czy Pan to uważa za rehabilitację? O co Pani chodzi wie Pan co ja Panu powiem o co mi chodzi po pierwsze jest Pan arogandzki. A już inna sprawa jest taka że gdyby to była moja matka to nie dała bym jej Panu tknąć bo jeśli tak Pan podchodzi do rehabilitacji i usprawniania Pacjenta to ja bym do Pana nawet prywatnie się nie zgłosiła, po tym co tu widziałam. Pani jest bezczelna! A Pan jest bardzo miły tak samo w rozmowie jak profesjonalny w rehabilitacji nic tylko więcej nam takich fachowców trzeba. Myślałam że mnie dosłownie zamorduje oczyma. Skończyło się jednak tylko na tym że wyszedł z sali jak oparzony. Dosłownie cisnęło mi się na usta Burak

Gdyby to była moja mama i miała bym cokolwiek do powiedzenia w tej kwestii to pierwsza moja droga była by do przełożonego tego Pana A w ogóle komuś takiemu nie powierzyła bym rehabilitacji kogokolwiek z mojej rodziny. Jeszcze do teraz jak to piszę ręce zaciskają mi się dosłownie w pięści :evil: Żal mi znajomej bo to moja bliska sąsiadka i traktuję ją jak moją drugą mamę. A nic nie mogę zrobić żeby jej pomóc. Przy takiej rehabilitacji jaką ma teraz w szpitalu to wątpię czy kiedykolwiek stanie jeszcze na nogi czy w ogóle z tego wyjdzie.
W szpitalu spotkałam też bardzo miłą dziewczynę i jej mamę okazało się że ta Pani zna nie których z naszych pracowników więc porozmawiałyśmy sobie O Zazie przy okazji Pani była pełna podziwu że pomimo MPD tak chodzę jej córka też jest po porażeniu była ciekawa kto jest moim fizjoterapeutą i jak ćwiczę że mam takie efekty :-) . Więc kto wie może mój fizjoterapeuta będzie mieć kolejną pacjentkę ;-)

Bonia - Nie 27 Gru, 2015

Wczoraj poszłam z rodzinką na spacer. W którymś momencie moja mama do mnie B co ty robisz? W pierwszej chwili nie zrozumiałam o co mojej mamie chodzi. A moja mama dosłownie była zszokowana bo ja szłam ale praktycznie nie podpierałam się kulami tylko muskałam nimi ziemię wiecie mniej więcej wyglądało to tak jak bym szła i machała sobie parasolką. Gdyby mnie spotkała obca osoba z cała pewnością zastanawiała by się po co u licha mi te kule są potrzebne? Moi znajomi też są często zaskoczeni. Bo widząc jak chodziłam a jak chodzę teraz to doprowadzam ich do tego że stoją z rozdziawionymi buziami. Tak jak wczoraj moja mama a brat skomentował to mama żebyś się nie zdziwiła jak ona nam kiedyś bez kul zwieje :lol: siora ja mam wrażenie że udajesz że jesteś chora :-D . Dobry żart ale już poważniej coraz bardziej zastanawiam się do czego to wszystko doprowadzi? Czy gdybym trafiła na P Piotra powiedzmy-kilkanaście lat temu czy faktycznie nie chodziła bym samodzielnie?

I ciekawa jestem co na to wszystko powie mój fizjoterapeuta a co najśmieszniejsze gdy tak idę w ogóle o tym nie myślę nie skupiam się na tym i specjalnie nie staram i nie kontroluje mimo to idę prawidłowo i utrzymuję równowagę. P Piotr kiedyś mi powiedział że takie zachowanie może występować gdy czuję się bezpiecznie w środowisku w którym chodzę np w domu bo są ściany gdzie potencjalnie mogę się złapać żeby nie upaść, Ale to mi się coraz częściej zdarza również w sytuacjach gdzie potencjalnie nie czuje się bezpiecznie czyli np na dworze a tam ścian przecież nie ma. To wszystko robi się coraz dziwniejsze. Mam MPD a przy MPD raczej są minimalne szanse żeby po tylu latach chodzić samemu. Po prostu nie wiem co o tym myśleć ciekawe co będzie dalej?

dorotabeata - Nie 27 Gru, 2015

Bonia, Bardzo się cieszę :viva: Pewnie już tak będzie zostawało..., powoli, ale coraz częściej.
lamster75 - Nie 27 Gru, 2015

Boniu dałaś mi kolejny powód aby jechać do Piły , we wtorek dzwonię i się umawiam i mam nadzieję ,że za chwil kilka będę chodzić jak dawniej, :roll:
Bonia - Pon 04 Sty, 2016

Dzisiaj odważyłam się na coś co dla mnie jest trudne mianowicie chodzić po śniegu. I tu niestety muszę przyznać rację mojemu fizjoterapeucie że niestety będzie to dla mnie trudne Ponieważ mam MPD i będzie to ode mnie wymagało większej uwagi. Jeszcze chodzenie po samym śniegu nie jest dla mnie niebezpieczne niestety gdy pod śniegiem jest lód może u mnie dojąc do poślizgnięcia się. Mój fizjoterapeuta na samym początku terapii krótko po zabiegu nie wyrażał zgody na takie eskapady zimą. Teraz w sumie też by mi nie pozwolił. Ale ja muszę w końcu spróbować ponieważ zimą nie chcę być również od kogoś zależna.

Nie wiem jak mi z tym wyjdzie mama się boi mój fizjoterapeuta również ja też mam pietra ale ja muszę spróbować w końcu skoro przed zabiegiem chodziłam sama zimą tym bardziej muszę starać się wrócić do normalności sprzed zabiegu. Wiem że ryzykuję ale ja zawsze starałam się być nie zależna i takie uzależnienie zimą już mnie męczy.

Zobaczymy na ile dam sobie z tym radę no mój fizjoterapeuta tą samowolką nie będzie zachwycony. Ale jak nie spróbuję to się nie przekonam czy dam radę.

pasiflora - Sro 06 Sty, 2016

Bonia, powodzenia. Nie daj się śniegowi. Dasz radę! Oj, jak my nie lubimy być zależne :P
Bonia - Czw 14 Sty, 2016

Przymierzam się do kupna skutera dla osób niepełnosprawnych chodzi mi głównie o zimę powód tej decyzji jest taki dlatego że ostatnio u nas zrobiła się szklanka na drogach i zwyczajnie rypłam na ziemię, Bo mi się i nogi i kule rozjechały. Uspakajam was jestem w całości kości nie połamane biodro całe zęby też na swoim miejscu. Uratowało mnie to że mój fizjoterapeuta uczył mnie szybkich reakcji i takiego upadania żebym sobie nie zrobiła krzywdy. Nie mniej takie znalezienie się nagle na ziemi do przyjemnych nie należy.

Dość długo myślałam jak tą kwestie rozwiązać, myślę że to dobra alternatywa jeśli nie chce być do końca zimy zależna od kogoś. Drugie że taki skuter przygotuje mnie do jazdy może w przyszłości samochodem. Przy okazji opanuje też kodeks drogowy i znaki bo na skuter muszę mieć kartę rowerową z czym się wiąże zdanie na nią egzaminu i teoretycznego i z jazdy tak jak samochodem czyli po drodze po prostu.

Planuje korzystać z niego tylko zimą gdy warunki na drodze są takie jak teraz. Da mi swobodę normalnego poruszania się w takich warunkach jak obecnie. Takie cacko niestety jednak kosztuje od 4 tysięcy wzwyż. Niczym średniej klasy samochód ale coś za coś. Innej opcji póki co nie mam.

dorotabeata - Pią 15 Sty, 2016

Bonia, myślę, że jeszcze wiosną, latem i jesienią będziesz pędzić na skuterze przez miasto, albo na zieloną trawke, jak Struś Pędziwiatr. Pozdrawiam ;)
biedronne - Pią 15 Sty, 2016

taki skuter dla osób niepełnosprawnych to się jakoś różni od normalnego?
na taki zwykły to zimą strach wsiadać właśnie jak jest ślisko, nie mówiąc o tym, że ubrać się trzeba jak na biegun i o wygodzie można zapomnieć.

Bonia - Pią 15 Sty, 2016

dorotabeata, Ten skuter będzie tylko na nie sprzyjającą aurę. Mój fizjoterapeuta nie chce żebym korzystała z wózka jeśli to nie jest absolutnie konieczne wyjątek stanowi zakład pracy w mojej historii napisałam dlaczego tam go używam. Kiedyś chciałam zrobić kawał bo byłam u niego na wózku zimą. I powiedziałam mamie w żartach że chyba wjadę też do gabinetu bo dobrze mi się na nim siedzi Mój fizjoterapeuta akurat wyszedł z gabinetu i to usłyszał i mi na to po prostu nie pozwolił że słowami do chodzenia ma Pani nogi. A że w ogóle na pierwszym naszym spotkaniu latem u mojego fizjoterapeuty byłam o kulach więc wie że ja czasem z wygodnictwa kombinuje :-) Bo latem nie mam konieczności z wózka korzystać. Wyjątek zakład pracy zima i jakieś niespodziewane przymusowe sytuacje jak np operacja na oczy gdzie nie wolno mi było przez jakiś czas chodzić.

Więc podejrzewam że do tego skutera mój fizjoterapeuta będzie miał podobne podejście
Sama też nie chce korzystać z tego typu sprzętu jak wózek czy skuter chyba że mam sytuacje podbramkową i jestem do tego zmuszona. Spróbowałam nowych jakiś wynalazków na kule i myślałam że trafiłam tym razem na coś co rzeczywiście się sprawdzi Pani w sklepie zachwalała że się nie ślizgają. faktycznie po śniegu dało się chodzić. Niestety na lodzie się nie sprawdziły. Producenci u nas chyba zapominają o lodzie. W każdym razie trzymałam kule prawidłowo niestety przyczepności do lodu to nie miało żadnego stąd pomysł skutera. Nie będę testować wytrzymałości moich kości zębów i tyłka lądując na lodzie Co prawda jak mówią tyłek nie szklanka :-) kości nie zapałki :-) ale jak mówi mój fizjoterapeuta zęby nie trawa dwa razy nie rosną ;-)


Mam tylko nadzieję że w końcu ktoś wpadnie na jakiś genialny pomysł i wymyśli coś na kule do chodzenia zimą nie tylko po śniegu. Bo póki co zostaje albo skuter albo uziemienie w domu po pracy a zabierać wózek z pracy do domu i z domu do pracy nie dam rady bo mi do Almery po prostu nie wejdzie.
biedronne, Nie wiem czy czymś się różnią to będzie mój pierwszy skuter w życiu. Z tego co ponoć słyszałam są specjalne koła na zimę i na lato tak jak w samochodzie. Dowiem się czy rzeczywiście tak jest przy zakupie tego cacka. A że zimą trzeba się cieplej ubrać tak jak na wózek to prawda. I o ile na zwykłym wózku ubierałam się cieplej ale bez przesady bo w trakcie jazdy na nim do pracy i z pracy nie źle się zmachałam.
O tyle na skuterze dodatkowy sweter się przyda bo tam nie operujesz kołami od wózka a kierujesz kierownicą a w to wkłada się znacznie mniej wysiłku zobaczymy wszystko wyjdzie po prostu w praniu jak mówi moja znajoma ;-)

Bonia - Nie 31 Sty, 2016

Ostatnio Ewa nasza zakładowa rehabilitantka podniosła mi trochę ciśnienie. Doszło między nami do spięcia. Ewa uzupełniając dokumentacje rehabilitacyjną na Nowy Rok zaproponowała mi rehabilitacje ogólnie usprawniającą. Ewa zaraz chwileczkę czy ty przypadkiem nie zapomniałaś jaki rodzaj terapii ja mam? I że taki rodzaj terapii jaki Ty chcesz mi wpisać nie wchodzi u mnie w grę. Ogólne usprawniającą to ty możesz prowadzić sobie w szpitalu ale nie ze mną.Ja na podwieszki i inne takie rzeczy nie wyrażam zgody. I o jeszcze jednej sprawie Ci przypominam nie jesteś decyzyjna jeśli chodzi o jakiekolwiek zmiany w sposobie terapii taką decyzje może podjąć tylko Pan Piotr.

Ja odrazu Ci mówię że nie wyrażam zgody na jakiekolwiek zmiany chyba że skontaktujesz się z Panem Wilkoszem i to Pan Piotr wyrazi zgodę na zmianę w terapii.
Ta rozmowa miała dłuższy przebieg nie będę wszystkiego opisywać w każdym razie ja wiem dlaczego Ewa chciała pójść na skróty i po najmniejszej lini oporu.

Tyle że w tym przypadku po pierwsze wątpię że mój terapeuta wyrazi na to zgodę po drugie Ewa samodzielnie terapii zmienić mi nie może. Więc o tyle jestem bezpieczna że nie dojdzie znowu u mnie do jakiś tragedii w wyniku nie odpowiedniej rehabilitacji. przykro mi tylko że musiało między mną a Ewą dojść do spięcia i musiałam jej przypomnieć oczywiste fakty.

Cyryl - Nie 31 Sty, 2016

cały czas odnoszę wrażenie, że Ty pracujesz w jakimś średniowiecznym folwarku, gdzie o pracowniku decyduje jego pan na włościach oraz jego zarządzca.
nawet jeżeli pójdę na rehabilitację, to będę wykonywał takie ćwiczenia, jakie ja uznam za stosowne.
kiedyś za dawnych czasów jeździłem do sanatorium i salę rehabilitacji traktowałem jak siłownię robiąc takie ćwiczenia, jakie sobie wymyśliłem. co zabawniejsze panie z rehabilitacji mówiły mi tylko; "dzień dobry", i to była ich cała ingerencja.

Bonia - Nie 31 Sty, 2016

Cyryl, Nigdy nie pracowałeś w takim miejscu jak moje ja wiem że ciężko to zrozumieć. Wiesz zdrowi ludzie przyzwyczaili się że niepełnosprawni są zależni od nich w związku z czym. Uznają że my głosu nie mamy Podejście rodem jeszcze z komuny gdzie takie osoby rzeczywiście nie miały nic do powiedzenia. najgorsze jest to że niepełnosprawni ruchowo czy z MPD nadal wrzucani wszyscy do jednego worka jak niepełnosprawny ruchowo to też przepraszam za wyrażenie przy okazji nie dorozwuj umysłowy.Sama takie przykłady mogę mnożyć Dużo jeszcze wody upłynie zanim ludzie zaczną takie osoby postrzegać inaczej. Niepełnosprawności są rożne niestety ludzie stworzyli sobie taki stereotyp niepełnosprawności. I ciężko im zrozumieć że ktoś ma problemy z poruszaniem się ale z głową ma w porządku A że jeździ na wózku czy chodzi tak jak chodzi nie oznacza że jest totalnym idiotą. No i tyle
Bonia - Nie 28 Lut, 2016

Sprawa terapii wyjaśniona. Ewa w głównym planie terapii nie zmieniła mi nic tyle że dodała mi lampę Solux i masaż od czasu do czasu. Kierownictwo Zazu bezpośrednio w terapię się nie miesza i dobrze o to mi tylko chodziło. Ogólnie wszystko jest u mnie w porządku biodro nie boli. Nawet jest lepiej niż sądziliśmy ostatnio na rehabilitacji zaskoczyłam i siebie i Ewę ponieważ zrobiłam coś co sądziliśmy że długo mi nie wyjdzie a tymczasem poszło to szybciej niż się spodziewaliśmy. Póki co nie będę zdradzać o co chodzi ale jeśli uda mi się to zrobić przy moim terapeucie to się wam pochwalę ;-) . Co prawda do końca tak różowo nie jest bo ostatnio walczę z bólem szyjnego i lędźwiowego odcinka kręgosłupa. Powody tego mogą być u mnie dwa albo się przeciążyłam albo coś mnie bierze bo miałam styczność z przeziębionymi osobami . Jeśli to przeziębienie to Esberitox powinien załatwić sprawę
Jeżeli przeciążenie to będę musiała powalczyć sama ponieważ do rehabilitanta pojadę dopiero w kwietniu. Moja mama w marcu ma drugi zabieg na zaćmę więc wzięłam urlop w pracy więc z Ewą na razie też się nie będę widzieć.A po powrocie do pracy czeka mnie szkolenie na szczęście bez wyjazdu. Tyle że niestety w związku z tymi sprawami wizytę u fizjoterapeuty musiałam przełożyć na kwiecień. Ogólnie rehabilitacyjnie jest stabilnie więc miesiąc w tą czy w tamtą wielkiej różnicy nie zrobi. A ja muszę się zająć mamą i uporządkować swoje sprawy. Więc na razie ćwiczę sama w domu i to chyba z dobrym rezultatem skoro zaskakuje moich rehabilitantów. Póki co tylko Ewę ale zobaczymy co powie Pan P jak mu zrobię niespodziankę ;-)

Bonia - Pią 01 Kwi, 2016

Dzisiejsze spotkanie z moim fizjoterapeutą wyjaśniło sprawę mojego kręgosłupa wszystko niestety było bardzo napięte. Niestety nie zawsze w pracy udaje mi się siedzieć prawidłowo mimo najlepszych chęci Pan P zastosował manipulację powięziową. Zobaczymy jaki będzie rezultat potem ewentualnie pomyślimy co z tym dalej zrobić. Jeśli chodzi o same efekty rehabilitacji mój fizjoterapeuta zastrzeżeń nie miał widać że ćwiczę sumiennie i się nie obijam. Tyle że w większości i tak pracuje sama w domu. Ewa ostatnio nie przykłada się do pracy ze mną i z przykrością musiałam to Panu P zasygnalizować. Już samo to że widząc w pracy co się dzieje bo dwa razy ból przy kładzeniu się na kozetkę . był taki że mimowolnie wyrwał mi się okrzyk bólu Ewa to widziała ale zignorowała I nie zrobiła z tym nic chociaż doskonale wiedziała jak można mi pomóc. I nie musiała bym się męczyć przez tyle czasu.
A sama tym razem nie wiele mogłam w domu zrobić i naprawdę ingerencja terapeuty była w tym momencie potrzebna. Bo nie zawsze pacjent mimo przeszkolenia przez fizjoterapeutę umie sobie poradzić. Ja niestety od Ewy tej pomocy nie uzyskałam. Przykre jest to że Ewa znając P P bo jestem ich wspólną pacjentką i to Pan P znając Ewę zaufał jej i mnie powierzył również jej opiece ufając że w razie czego mi pomoże. Wychodzi
jednak na to że na pomoc Ewy nie mam co liczyć. Gdyby nie to że rehabilitacja jest teraz w pracy obowiązkowa podziękowała bym po prostu Ewie za współpracę.


Jeśli chodzi o samą terapię kierunek zostaje puki co ten sam o ewentualnych zmianach porozmawiamy z moim fizjoterapeutą w najbliższym czasie jeżeli zajdzie taka konieczność. No i to na razie tyle.

Bonia - Wto 19 Kwi, 2016

Dzisiaj poszłam na żywioł a teraz się zastanawiam cała ja ale może od początku. Dostaliśmy do zakładu od firmy medycznej. Matę z polem magnetycznym i wczoraj Ewa szukała chętnych na przetestowanie tej maty jak zwykle u nas w zakładzie chętnych nie było. Żal mi się Ewy zrobiło i zgodziłam się tą matę przetestować dzisiaj był pierwszy z 5 zabiegów. Ewa zastosowała tą matę u mnie pod łopatkę ta łopatka zaznaczam specjalnie mnie nie boli poszłam powiedzmy w ramach królika doświadczalnego. W sumie po zabiegu specjalnej różnicy to ja nie widzę zaniepokoiło mnie natomiast co innego senność to podobno normalny objaw lekkie bóle głowy również. Z tego co tłumaczyła mi Ewa jest mało przeciwskazań do wykonywania tego zabiegu. Dla mnie pole magnetyczne nowością nie jest miałam je kiedyś w związku z porażeniem Bella. Tyle że wtedy nie miałam nic robione w związku że wzrokiem chodzi mi o to że przeszłam zabieg na zaćmę i mam wszczepione soczewki wewnątrz gałkowe w sumie my z Ewą o zabiegu zapomniałyśmy obie. Po przyjeździe do domu postanowiłam to sprawdzić żadnej nawet najmniejszej wzmianki na temat przeciwskazań nie ma Ewa wątpię czy będzie również coś wiedzieć jeżeli o to chodzi. ale szczerze mówiąc zaczynam mieć wątpliwości w tym temacie czy sobie nie zaszkodzę?Tym bardziej że po zabiegu bolała mnie głowa. Ja naprawdę czasem prędzej robię niż myślę jeżeli o moją osobę chodzi. Zabiegi są w ramach testowania tej maty więc mogę zrezygnować.

Piszę trochę jak panikara albo przewrażliwiona na swoim punkcie osoba ale po prostu wole sobie bigosu nie naważyć zwłaszcza w kwestii wzroku. A swoją drogą zastanawiam się jak to z tymi zabiegami jest jeśli chodzi o pacjentów po zabiegach okulistycznych na ile są w tym przypadku bezpieczne ? Nic jutro porozmawiam z Ewą i najwyżej zrezygnuje.

crust - Sro 20 Kwi, 2016

Możesz cos więcej o macie napisać?
Nie chodzi o reklamę ale zaciekawił mnie temat, mam lewe oko robione, zaćma a później odklejenie siatkówki i może kiedyś się informacja przydać.
Wg mnie nie ma czegoś takiego jak panika jak się ma jakieś choróbska, trzeba być czujnym do przesady.

Bonia - Pią 22 Kwi, 2016

Uzupełnienie mata jest że specjalnej pianki ma też trzy małe poduszki w które są wszyte tak zwane cewki przewodzące pole magnetyczne te poduszeczki się wyciąga żeby wyizolować miejsce gdzie pacjent nie musi mieć zabiegu albo wkłada w konkretne miejsce w jakim pacjent ma mieć wykonywany zabieg. Cała mata nie generuje pola magnetycznego. Matę podłącza się do prądu kablem ustawia czas i siłę działania pola magnetycznego. Mata jest takiej wielkości że można ją położyć na kozetce tapczanie względnie podłodze. Tyle jeżeli chodzi o dane techniczne z tego co dowiedziałam się od Ewy generuje też pole o średniej częstotliwości.

Rozmawiałam tez z Ewą o szczegółach działania takiego pola w sumie nie chcę się za wiele na ten temat rozpisywać tak po krótce stosuje się ją w stanach zapalnych urazach skręceniach itd. Bardziej zainteresowanych działaniem takiej maty odsyłam do Internetu jest tam dość sporo informacji.

Mnie bardziej zainteresowała kwestia działania takiej maty u pacjentów po zabiegach okulistycznych albo ściślej czy są jakieś przeciwskazania w tym temacie. Jeśli chodzi o działanie takiego pola jeśli jest to pole o niskiej częstotliwości takiej jak ta mata nie ma przeciwskazań do stosowania takich zabiegów u pacjentów okulistycznych. Jeżeli jednak jest to pole o wysokiej częstotliwości takiej jak np. rezonans magnetyczny to udając się na takie badanie powinniśmy uprzedzić lekarza że mieliśmy zabieg okulistyczny. Ponieważ pole magnetyczne które wytwarza wysokie częstotliwości może być szkodliwe dla oczu.


A teraz takie moje prywatne spostrzeżenia. Mając kilka lat temu do czynienia z polem magnetycznym przy porażeniu Bella miałam wysokie częstotliwości tego pola w porażeniu twarzy nie wiele mi to pomogło. Za to przy dziewiątym zabiegu zjechałam mojemu kumplowi rehabilitantowi z kozetki bo po prostu zemdlałam. dawka pola była za silna miałam pole ustawione na 20 i prawie 20 minut leżenia z tego co pamiętam po tym polu czułam się koszmarnie zgłosiłam to lekarzowi który twierdził że dawka pola jest odpowiednia czas też. A objawy są normalne i że mi na pewno pomoże no chyba nie do końca skoro odjechałam.Albo wiedział że to nic nie daje ale miał to gdzieś.


Co do obecnie testowanej maty moim zdaniem pic na wodę fotomontaż i tyle nie zauważyłam żadnej różnicy w samopoczuciu przed polem i po nim jeżeli chodzi o zmniejszenie bólu za to senność i lekkie bóle głowy owszem. Może gdybym była mniej świadomą pacjentką dała bym się może wpuścić w maliny jakie to pole ma cudowne właściwości lecznicze i jak cudownie mnie z bólu łopatki wyleczyło no cóż ktoś kto nie wie może da sobie wmówić cudowny efekt placebo. Niestety że mną takie numery nie przejdą ja się tylko zastanawiam ile mój zakład za te testy dostanie kasy. Bo ja z całą pewnością na tym nie zarobię.

Ciekawi mnie tylko ilu nie świadomych pracowników bo wiem że kilku chętnych po mnie się jednak zgłosiło na zabiegi da się jednak na te cudowne właściwości leczenia nabrać i będzie czuło diametralną poprawę.

W moim przypadku ja wiem za dużo dlatego lekarze i rehabilitanci mnie nie specjalnie lubią ponieważ muszą odkryć przede mną co zwykle starają się ukryć przed pacjentami i od razu rozmawiać że mną szczerze. Bo wiedzą że mną oklepane frazesy i zachwalanie sprzętu nie przejdzie bo ja po prostu za dużo wiem i na dokładkę zadaje celne i nie wygodne pytania gdyby mieli większość takich pacjentów to żadna z firm medycznych nie zarobiła by Na takim sprzęcie.

Mina Ewy się wydłużyła również gdy po wywiadzie powiedziałam jej Ewa jeśli oczekiwaliście jakiś spektakularnych efektów to niestety ale będziesz rozczarowana ja po tych zabiegach nie widzę żadnej różnicy. Zmniejszenie bólu jest zerowe chyba że chcesz tego używać do przymulania pacjenta i przy okazji fundować mu ból głowy to ta mata nadaje się do tego świetnie. Nie byłam tylko na tyle powiedzmy bezczelna że nie zadałam jej pytania ile za ten test dostaną od tej pseudo firmy medycznej. Wiem że Ewa od samego początku wiedziała że ta mata ma raczej efekt placebo a z leczeniem bólu to ta mata nie ma nic wspólnego. No chyba że się naiwnemu pacjentowi wmówi że się po tym zabiegu poczuje lepiej. No i na tym zakończyliśmy testy jeżeli o mnie chodzi.

crust - Sob 23 Kwi, 2016

Dziękuję bardzo za rozwinięcie, cenne informacje, o relacji optyka rezonans nie miałem pojęcia, przyda się.
Bonia - Wto 26 Kwi, 2016

Jestem totalnie załamana dzisiaj byłam u okulistki i jak było dobrze to niestety dobrze już nie jest. Od jakiegoś czasu zauważyłam że gorzej widzę operowanym dwa lata temu okiem. To znaczy patrząc np. na światło widzę ale mam jak by rozmyty obraz światła. Nie przejęłam się tym zbytnio chociaż w prawym oku czegoś takiego nie mam myślałam że mam chyba te lewe oko po prostu przemęczone stąd może różnica w ostrości lewego a prawego oka. Jak by nie było komputer i praca zawodowa jaką wykonuje obciąża mi oczy. Dzisiaj na kontroli zgłosiłam ten fakt gorszego widzenia w lewym oku mojej okulistce. I okazało się że jednak to nie było moje przewidzenie . Ostrość wzroku się pogorszyła mam zaćmę wtórną. Znalazłam się w grupie 20 30% pacjentów u których takie powikłanie może nastąpić z tego co mi powiedziała okulistka to powikłanie jest dość częste niestety dla mnie to żadna pociecha.

W tej chwili będę musiała mieć przeprowadzony zabieg laserowy na tylnej torebce żeby pozbyć się złogów białkowych powodujących mętnienie gdyż te złogi właśnie odpowiadają za zaćmę ogólnie. Nie wiem czy u mnie uda się to zrobić w normalnym trybie czyli ambulatoryjnie. Czy znowu wyląduje w szpitalu na stole operacyjnym.

Bonia - Sro 01 Cze, 2016

Przyspieszony termin ponownego zabiegu okulistycznego na 15 czerwca czy się boję tak bardzo. Ale w tej chwili bardziej jestem wściekła. Ponieważ oczywiście moi lekarze jakimś cudem zapomnieli mnie poinformować że to jedno z możliwych powikłań, słowa okulistki zdarza się doprowadziły mnie do furii Pani doktor zdarza się to jak komuś zleci cegła na głowę!!! Pani doskonale wiedziała że to może nastąpić tylko zapomnieli mnie Państwo o tym fakcie poinformować. I co Pani zdaniem zaoszczędziła mi Pani w ten sposób stresu nie w tej chwili jestem w większym stresie niż gdybym wiedziała. Ponieważ gdybym wiedziała zareagowała bym na pewne objawy wcześniej a nie czekała. To co Państwo robicie z pacjentami jest nie moralne i nie uczciwe jako pacjent miałam to prawo wiedzieć. Tym bardziej że rozmawialiśmy i powiedziałam że : chcę informacji nie tylko o operacji o tym jak po niej postępować ale również chce mieć świadomość ewentualnych powikłań. W tej chwili jestem na etapie chęci zamordowania i okulistki pod której opieką jestem i operatora:.

Teraz się też dowiedziałam że z drugim okiem może być podobnie czyli że zaćma też może w tym prawym oku ponownie się pojawić dowiedziałam się już po fakcie z lewym okiem. I nie dowiedziałam się tego od lekarki a od Ewy. I jak ja mam teraz ponownie tym lekarzom zaufać evil
Dostaje sprzeczne informacje albo nie dostaje ich w ogóle. Zdaniem mojej optymistycznej Pani doktor po tygodniu wrócę do normalnego funkcjonowania . A Ewa sprowadziła mnie na ziemię i potwierdził to też mój fizjoterapeuta niestety tak nie będzie że po tygodniu będę mogła robić dosłownie wszystko będą mnie obowiązywały takie same zasady jak za pierwszym razem czyli zakaz jakiegokolwiek wysiłku łącznie z chodzeniem odstawieniem ćwiczeń i 3
miesięczną odsiadką w domu. Wychodzi na to że bardziej mogę ufać terapeutom. Bo lekarzy na szczerość nie stać. I nie interesuje ich że brakiem szczerości rozpiedzielili mi totalnie znowu kilka miesięcy :evil:

Bonia - Sob 04 Cze, 2016

Kilka dni temu miałam dość komiczną sytuację pojechałam na zakupy. No i ja po załatwieniu swoich mówię mamie że ja wrócę do samochodu i tam na nią poczekam. wzięłam zakupy swoje i część mamy i wróciłam do samochodu. Siedzę i sobie spokojnie czekam. A zaparkowałyśmy z mamą pod znakiem zakazu postoju bo było bliżej. Tam stać nie wolno ale ja jako osoba niepełnosprawna zgodnie z przepisami stać tam mogę pod warunkiem że mam kartę za szybą i nie blokuje to ruchu. No więc siedzę sobie spokojnie. A tu nagle podjeżdża facet na motorze i na mnie z buzią że tu parkować nie wolno!!!. No to ja grzecznie że wiem ale jestem niepełnosprawna i widzi Pan kartę za szybą. Na co on do mnie że taką kartę to każdy cwaniak może sobie wyrobić. Nie chciałam sobie psuć nerwów wdając się w awanturę. Wiecie co zrobiłam wzięłam kule i wysiadłam z samochodu. I z uśmiechem a taki dowód Panu wystarczy czy będzie Pan krzyczał dalej? I wyzywał mnie od cwaniaków. Był czerwony po czubki uszu jak zobaczył kule zapomniał chyba języka w buzi bo nawet przepraszam nie usłyszałam i się zmył.


siedziałam w samochodzie i dosłownie zwijałam się że śmiechu chyba będę musiała zrezygnować z rehabilitacji z P bo chyba przedobrzył :mrgreen: skoro zdrowym ludziom muszę udowadniać że kartę mam nie bez powodu. Ewa jak usłyszała tą historię to płakała że śmiechu. Faktycznie dzięki rehabilitacji z moim fizjoterapeutą coraz trudniej się zorientować że po pierwsze chodzę o kulach bo mam mpd a nie złamałam nogę np. Jeszcze trochę to będę musiała wozić dokumenty potwierdzające że rzeczywiście jestem niepełnosprawna. I mam MPD:mrgreen: Bo chyba mój fizjoterapeuta za dobrze mnie wyrehabilitował :lol: A to jeszcze nie koniec tej rehabilitacji :-D

dorotabeata - Sob 04 Cze, 2016

Bonia, 8-)
Bonia - Pon 20 Cze, 2016

Jestem po ponownym zabiegu okulistycznym dało się ambulatoryjnie laserem więc szpital mnie ominął A to że się dało ambulatoryjnie i bez znieczulenia zawdzięczam pracy z moim fizjoterapeutą. Nie bolało i nadal nic nie boli. Niestety jak mówią róży bez kolców jednak nie ma widzę ale znowu mam bardzo wkurzający objaw czyli lata mi przed okiem tak zwany męt. A takie coś może człowieka po prostu do szału doprowadzić. Jutro skontaktuje się z moją okulistką i mam nadzieje że rozwiążemy ten problem tak jak poprzednio za pomocą kropli.

Co do rehabilitacji mimo że zabieg był laserowo tym razem, jednak z ćwiczeniami musimy się wstrzymać.

Bonia - Wto 28 Cze, 2016

Byłam wczoraj u Ewy niestety nie ruszymy z rehabilitacją do kontroli mimo że się dobrze czuje. Do potwierdzenia od okulistki że wszystko jest w porządku, mam nie szaleć. Czuje się uziemiona bo całe moje chodzenie i wychodzenie na zewnątrz jest z domu do samochodu i z samochodu do domu po przyjeździe z pracy. Bo o kulach również nie wolno mi chodzić to dopiero drugi tydzień a ja już świra dostaje.

Kontrol już nie długo bo 6 lipca i mam nadzieję że będzie wszystko dobrze i że będę mogła już coś więcej chociaż w kwestii rehabilitacyjnej decyzje czy mogę wrócić do ćwiczeń podejmie mój fizjoterapeuta czy skracamy czas odstawienia rehabilitacji. Czy jednak jeszcze poczekamy nawet jeżeli medycznie wszystko będzie w porządku to jednak nie jest jednoznaczne z tym że fizjoterapeuta pozwoli mi już ćwiczyć.

Po kontroli 6 lipca moja okulistka stwierdziła że wszystko jest dobrze dostałam pozwolenie na chodzenie o kulach i od Pani doktor i od mojego fizjoterapeuty. Jeżeli chodzi o ćwiczenia mój fizjoterapeuta stwierdził że z tym się jednak wstrzymamy jeszcze do 15 lipca aż minie pełny miesiąc od zabiegu. I mogę z Ewą ostrożnie zacząć. Właśnie trzy dni temu był pełny miesiąc. Mój fizjoterapeuta wyjechał na urlop dlatego teraz będę pod kontrolą Ewy ale ponieważ Ewa będzie dopiero w zakładzie za tydzień a mój fizjoterapeuta zalecał ostrożność na samym początku. I póki co mam ćwiczyć pod kontrolą więc muszę jeszcze kilka dni się wstrzymać i poczekać aż Ewa będzie w pracy.

Bonia - Czw 18 Sie, 2016

Byłam ostatnio nad Morzem i chodziłam czasem po dość nie równym terenie z moich obserwacji siebie nie jest to łatwe musiałam pilnować bo jednak po nierównym terenie zauważyłam że mam jeszcze tendencje do uciekającej miednicy nie jest to znaczne jednak dość odczuwalne. Chwilami nie byłam z siebie zadowolona jednak moje ciało bardzo szybko dawało mi znać że nie jest zadowolone gdy ruch był nie taki jak powinien i to na plus bo szybko korygowałam ale nie mniej będę musiała tą kwestie poruszyć z fizjoterapeutą.
Bonia - Wto 08 Lis, 2016

Ostatnio pewne osoby uwzięły się chyba na mnie i chcą mnie na siłę uszczęśliwić a raczej na siłę chcą mnie chyba jeszcze bardziej usprawnić. Już wyjaśniam kilka dni temu dostałam kolejną propozycję od jednej z mam współpracownika rzecz dotyczyła wzięcia udziału w rehabilitacji. I ciekawe dlaczego tylko ja a rzecz ma się tak że faktycznie dzięki mojemu fizjoterapeucie naprawdę osiągnęłam to o czym niektórzy z niepełnosprawnych mogą tylko pomarzyć. No i nie którzy chyba chcieli by się podpiąć pod te zasługi. Czyli po prostu pochwalić się nie mając w tym jak chodzę żadnej zasługi. Na dokładkę przy okazji trochę sobie na mnie zarobić. Nie wiem chyba te osoby sądziły że ta informacja do mnie nie dotrze.

Ten szczyt bezczelności i bezmyślności :evil: zostawię może bez komentarza. Bo to co cisnęło mi się na usta raczej nie nadaje się do powtórzenia.
Te osoby mają tylko szczęście że jestem dobrze wychowana i po raz kolejny grzecznie odmówiłam.

Natomiast ogólnie że mną jest dobrze co prawda nie dawno miałam hardcor bo coś tak mnie skutecznie zablokowało w kręgosłup że nawet ciężko mi było swobodnie oddychać na szczęście sytuację dało się szybko opanować dzięki moim terapeutom. A biodro ja się czasami zastanawiam czy ja tam w ogóle miałam jakąś operację? :-)

dorotabeata - Wto 08 Lis, 2016

Bonia napisał/a:
A biodro ja się czasami zastanawiam czy ja tam w ogóle miałam jakąś operację?
Super 8-)
Bonia - Wto 22 Lis, 2016

Byłam dzisiaj na badaniach okresowych i tu zaskoczenie dziewczyny bądźcie przygotowane na to że będziecie musiały napisać i podpisać oświadczenie że w ciąży nie jesteście. Chyba dawno nie byłam u lekarza bo dotychczas nigdy nie musiałam pisać takiego oświadczenia chcąc zrobić prześwietlenie RTG. Oczywiście wiem że w ciąży RTG nie powinno się robić ale nigdy nie byłam o to pytana czy musiałam jakieś oświadczenia pisać.
Bonia - Nie 18 Gru, 2016

Kilka dni temu miałam spotkanie z moim fizjoterapeutą stan ogólny dobry fizjoterapeuta zadowolony z efektów. Dodane nowe ćwiczenie. Omówiliśmy też kilka kwestii. Mam trochę problemów z lewą nogą wynika to z tego że normalne chodzenie nie jest dla mnie naturalne tak jak dla zdrowego człowieka a w wyniku terapii musiałam się przestawić na prawidłowe wzorce ruchowe w związku z tym moje mięśnie przestawiając się na to muszą wykonywać dwa razy większą pracę niż u zdrowego człowieka no i od czasu do czasu się buntują.

Ostatnio bolała mnie w lewej nodze kostka to znaczy ja miałam takie wrażenie że mnie kostka boli po zbadaniu mnie fizjoterapeuta stwierdził że to nie kostka a mięsień który biegnie do kostki i stopy. A na dokładkę w tej nodze od dzieciństwa miałam dość duży przykurcz kolana który zaczął puszczać więc mogę mieć nie przyjemne odczucia z tym związane. Musimy też walczyć że spastyką na szczęście pomimo MPD ja mam tą spastykę bardzo nie znaczną ale jednak mam.

A najlepszym dowodem że terapia daje efekt jest to jak chodzę znajomi mnie nie poznają i nie raz są w szoku jak chodziłam parą lat temu a jak chodzę. A w ostatnich dniach zrobiłam coś co wydawało się nie możliwe i już w sumie chciałam sobie odpuścić mianowicie samodzielnie postawiłam lewą nogę na drugim szczeblu drabinki Niby nie wiele jednak dla mnie to był sukces bo pamiętam że prosiłam fizjoterapeutę że może sobie to darujemy bo i tak tego chyba nie osiągnę.

Fizjoterapeuta jednak nie dał mi tak łatwo sobie odpuścić na efekt musieliśmy czekać bardzo długo jednak udało się to osiągnąć. Więc nagroda sama w sobie :-)

Bonia - Sro 15 Lut, 2017

Cześć dawno nie pisałam bo nie chcę wyjść na marudę noga po operacji spisuje się i to mnie cieszy i to bardzo. Z rehabilitacją też idzie do przodu oby tak dalej. Natomiast kilka dni temu chciałam żeby ktoś mnie dobił byle szybko. Wiecie gdzie pracuję praca fizyczna. Ostatnio był zapiernicz z pracownikami z którymi obecne pakuje tu brak mi na nich słów już po prostu umieją pakować ale robią z siebie większe ofiary losu niż są w rzeczywistości więc jest tak że niby mam pracownika do pomocy a zapierdzielam sama.

Kilka dni temu pakowałam sama przy ostatniej partii towaru wykręciłam się za szybko i za gwałtownie skutek tego był taki że jak dostałam strzał bólowy pod łopatkę to myślałam że się wścieknę z bólu ani się ruszyć nie mogłam ani normalnie oddychać. Jak pojechałam do Ewy to stwierdziłam że najlepiej to niech mnie dobije. Na szczęście dobrze że była w tym czasie w zakładzie inaczej chyba do dzisiaj nie mogła bym się normalnie ruszać.

Teraz jest na tyle dobrze że przynajmniej mogę jako tako na pół gwizdka funkcjonować ale i tak czuje że mięśnie są napięte mam tylko nadzieję że uda mi się w miarę szybko dostać do mojego fizjoterapeuty. I do tego czasu nie będzie kolejnego takiego incydentu. Bo zapiernicz mamy dalej łagodnie mówiąc.

Bonia - Czw 09 Mar, 2017

Na bieżąco spotkanie z fizjo mam ustalone. Przykurcz lewej nogi puszcza trochę w nie zbyt przyjemny sposób bo mięśnie się buntują przeciwko coraz większemu obciążeniu. I teraz najlepsze. E nazwała mnie małpiszonem nigdy nie myślałam że jeszcze kiedykolwiek to zrobię. jako dziecko wspinałam się na drabinki. Ale nie myślałam że jako dorosła osoba zrobię to jeszcze kiedykolwiek zwłaszcza po operacji biodra.
Wczoraj w ramach ewakuacji bo zablokowały mnie dwie osoby na wózkach inwalidzkich jakoś tak stanęły że wyszło pomieszanie z poplątaniem że ani oni ani ja nie mogliśmy się ruszyć z miejsca. I żeby rozplątać ten karambol wspięłam się na drabinki żeby mogli wyjechać. E była zaskoczona że mi się to udało. Dzisiaj w ramach żartu powtórzyłam. E tylko skomentowała to że śmiechem małpiszonie złaś stamtąd bo za chwile pod sam sufit wejdziesz. :lol:

Bonia - Wto 11 Kwi, 2017

Wiecie nigdy nie sądziłam że kiedykolwiek będę musiała szukać takich informacji ale może od początku. Jak do tej pory operowana noga spisywała się dobrze. Kilka dni temu chyba przesadziłam z aktywnością. Bo najpierw dostał kręgosłup ale z tym z pomocą mojego fizjo sobie poradziliśmy. Uspokoiło się to jednak kilka dni temu zauważyłam że coś zaczyna mi się z prawą nogą dziać w pewnych ruchach boli i ciągnie mam też wrażenie pieczenia w okolicy biodra. Tych objawów nie miałam od 8 lat. Mam nadzieję że to tylko przeciążenie jednak gdy zgłosiłam to panu P to odczekamy parę dni i zobaczymy jednak objawy są niepokojące i nie wiem czy jednak nie będzie potrzebna konsultacja ortopedyczna. Szczerze mówiąc jestem nie żle przerażona
aga.t. - Sro 12 Kwi, 2017

Bonia Lepiej skonsultuj, będziesz mieć spokojne sumienie że niczego nie zlekceważyłaś. Wiem, że nerwy są ale policz do 10 i działaj. Będzie dobrze :)
maaly-22 - Czw 13 Kwi, 2017

Bonia to nie zwlekaj tylko skonsultuj to
Bonia - Czw 13 Kwi, 2017

Dzięki za troskę skonsultuje na pewno. Mam pełną świadomość jak poważny był to zabieg i takich objawów nie mogę lekcjo ważyć. O tyle dobrze że na razie nie nasila się to jest mniej więcej na takim samym poziomie. Jak tylko będę po konsultacji z lekarzem dam znać.

Uzupełnienie przeholowałam z ruchem jakkolwiek dziwnie to brzmi. Bo stare ludowe przysłowie mówi że ruch to zdrowie ;-) . Jednak chyba nie zawsze bo u mnie poszło to ale w odwrotnym kierunku moi terapeuci kazali mi zwolnić tempo. Innymi słowy trochę za bardzo szaleje. Teraz chodzę tak jak chodzą pełnosprawni ale mój organizm musi się też do tego przyzwyczaić dla niego normalny ruch jest dziwny . Bo przed terapią ostatnią rzeczą którą robiłam to normalne chodzenie. A jak zaczęłam chodzić normalnie to mój organizm zgłupiał i tyle. :-) Musimy po prostu w tej kwestii się z sobą dogadać.

Bonia - Sro 05 Lip, 2017

Kochani to co teraz do was napiszę weście sobie do serca i potraktujcie bardzo poważnie jak wiecie od dłuższego czasu miałam problem z zębem konkretnie z siódemką na górze. Jak wiecie nie jednokrotnie z tego powodu odwiedzałam gabinet stomatologiczny. Pomimo leczenia problem nawracał jak nie rzekome zapalenie dziąseł to ból zęba. Dwu krotnie z powodu ropnia miałam antybiotyk bo zapalenie powracało 4 razy miałam leczenie kanałowe zęba. A problem powracał.

Ostatnio również w przeciągu tego miesiąca odwiedziłam stomatologa bo najpierw wdało się zapalenie więc antybiotyk następnie znowu kanałowe i zakładanie plomby. W trakcie brania antybiotyku objawy i ból ustąpiły. Jednak po wyjęciu fleczera i założeniu plomby ból powrócił. Więc znowu udałam się do gabinetu. Pani dr po zbadaniu stwierdziła że z zębem nic się nie dzieje że to znowu dziąsła i że nie mam jeść kwaśnych owoców bo moje dziąsła są wrażliwe. Kazała mi nie jeść truskawek itp. owoców zmienić pastę i kupić specjalistyczny płyn do płukania. I powinno być dobrze.

Na moją sugestię że może lepiej tego zęba
wyrwać . stwierdziła że mocno siedzi i że go szkoda. Uwierzyłam że nic się nie dzieje i mimo że bolało robiłam jak mi radziła. Traf chciał że w piątek wypadła mi plomba z przedniego zęba też leczonego przez tą lekarkę. Druga z kolei wkurzona byłam jak nie wiem co zwłaszcza że mojej mamie też wypadła trzecia plomba z zęba zakładana przez tą lekarkę u której się leczyłyśmy i ząb się mamie po prostu złamał. Na marginesie obie do tej pory leczyłyśmy zęby na NFZ

Zdecydowałam w końcu że zmieniamy obie dentystę i idziemy prywatnie. Na pierwszej wizycie gdy dentysta zakładał mi plombę na przedni ząb nie zgłaszałam mu że boli mnie też po prawej stronie uwierzyłam poprzedniej dentystce i postanowiłam odczekać. Jednak objawy nie ustępowały i gdyby nie Ewa która kazała mi iść ponownie . Jeszcze trochę a nie było by mnie z wami. Dentysta do którego teraz chodzę gdy usłyszał co się dzieje od dłuższego czasu z tym zębem pomimo leczenia przez moją poprzednią dentystkę.Postanowił że go wyrwie i gdyby nie to że tak szybko zaingerował to wylądowała bym w szpitalu z powodu sepsy. Ponieważ ząb się psuł pomimo tego że poprzednia dentystka wiedziała że mam zapchane i nie drożne kanały i nie da rady porządnie tego oczyścić na siłę go leczyła. Ten dentysta stwierdził po wyrwaniu zęba że siedziałam na tykającej bombie zegarowej. Ostatni antybiotyk opóźniał zatrucie do którego by w końcu doszło.

Dbajcie o żeby bo z tym naprawdę nie ma żartów. Mnie uratowało to że Ewa na siłę wygoniła mnie ponownie do lekarza i że zmieniłam dentystę bo mogło się skończyć nie wesoło. Bo zapalenia i dziąseł i ropne brały się z tego zęba. I jeszcze trochę gdyby nie mój obecny dentysta zbierająca się ropa zatruła by mi cały organizm.

Bonia - Sob 12 Sie, 2017

Rzadko teraz piszę. U mnie wszystko w porządku jestem w dalszym ciągu pod opieką Pana Piotra i Ewy, chodzę już tak że każdy kto mnie znał kiedyś nie może uwierzyć że osiągnęłam takie wyniki. Oczywiście mój fizjoterapeuta nie pozwala mi jeszcze spocząć na laurach ;-) . Cały czas muszę nad sobą pracować. Jednak gdyby nie to że trafiłam na wspaniałego fachowca to nigdy z całą pewnością nie chodziła bym tak jak chodzę w tej chwili/ :->
aga.t. - Sro 30 Sie, 2017

Bonia Ty to jesteś dzielna dziewczyna :) Nic dodać. Pozdrawiam :)
AgaW - Sob 21 Paź, 2017

Brawo Bonia :)
Jestes swiadoma ile moze dac dobra terapia i tego sie trzymasz. Do tego pracujesz nad soba. Nie mabinnej opcji niz sukces :)
Bardzo sie ciesze ze tak dobrze chodzisz :) pracuj aby to utrzymac (ja tez pracuje i utrzymuje forme) :)
Serdecznie pozdrawiam!

Bonia - Wto 14 Lis, 2017

Kochani jestem żyje nie piszę bo zasadniczo wszystko jest dobrze. Ostatnio co prawda był mały wypadek bo wyłożyłam się jak długa centralnie na miednicę. Tak że chyba wszystkie gwiazdy zobaczyłam. I przez kilka dni normalnie chodzić nie mogłam. No ale jak się człowiek glebnie na beton. Na szczęście ucierpiała moja duma i mięśnie nic poza tym. Mój fizjo skomentował to tak że im lepiej chodzę to zaczynam sztuczki cyrkowe uprawiać :-D . Nie będę teraz może często pisać ale radą i pomocą chętnie służę pozdrawiam serdecznie Bonia.
maaly-22 - Sob 09 Gru, 2017

Bonia super i tak trzymaj i nie poddawaj się....myśle ze postępy w chodzeniu i rehabilitacji dają siłe i chęć do dalszych ćwiczeń cego Tobie zycze.....
ps nie patrz na ludzi tylko Siebie sam pamiętam jak mnie po wypadku pytali czy się nie boje chodzic bez kul czy pracować hmmm a pierwsze wujście na miasto gdy ludzie mnie zobaczyli ze zyje chodze dziś jak komuś mówie ze mam endo to jest zdziwiony bo pracowałem i pracuje na Sobą i Tobie tez zycze super wyników....
Bonia mi wypadła od tak jedynka chodz chwiała się ale wszystko oki mostek bedzie

Bonia - Czw 23 Sie, 2018

Dawno mnie tu nie było z biodrem nadal jest dobrze. Ale jak to w życiu bywa - czyli różnie. Z biodrem jest dobrze - niestety po raz kolejny dopadło mnie poważne przeciążenie z powodu wykonywanej przeze mnie pracy jak wiecie pracuje przy pakowaniu. Teraz dostałam już po całości bolą mnie ręce w każdym możliwym miejscu. Mięśnie - tkanki kręgosłup na każdym odcinku. Dlatego - mam też bóle nóg w tym operowanej nogi. Jednak E po badaniu uspokoiła mnie co do biodra. To nie bol biodra tylko kręgosłupa objawia się w ten sposób. Mam po prostu wrażenie jakby walec po mnie przejechał - przez ostatni okres w pracy mieliśmy takie tempo z powodu dużego zamówienia i braku ludzi przez sezon urlopowy. Że w końcu mój organizm nie wytrzymał tego tempa i się zbuntował. Jak zobaczy mnie mój terapeuta to chyba dostanie zawału. Poszło po równej pochyłej.

E pomaga mi na tyle ile może bo w pracy nie mamy warunków - do tego czego bym w tej chwili potrzebowała. A mój fizjo na urlopie. :-(


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group