Forum Bioderko

Endoproteza - historie - Ginger i jej historia

ginger - Pi± 19 Lut, 2010
Temat postu: Ginger i jej historia
WITAM!!!
Przyznam szczerze, że w życiu nie pomyślałabym, że będę opisywać swoją „historię” na forum, gdzie każdy będzie mógł to przeczytać i komentować… ,ale jak wiadomo życie zawsze potrafi nas zaskoczyć, czy to pozytywnie czy też negatywnie.
Może jednak zacznę od początku, aby dokładnie wszystko przedstawić. Mam 23 lata. Od razu wyjaśnię dlaczego tu pisze. Nie chodzi mi litowanie się nade mną tylko o zrozumienie, a mimo iż mam znajomych i rodzinę, to gdy mówię o swoich problemach zdrowotnych oni potakują i mówią, że rozumieją ale mi mimo wszystko trudno było uwierzyć, bo jak można czuć coś co ktoś inny przeżywa, nie wiedząc z własnych doświadczeń jak to jest… Wiem, że może się wydawać lekką hipokryzją dla kogoś i również niekiedy dla mnie takie rozwlekanie choroby, która śmiertelna nie jest, bo przecież są o wiele gorsze choroby, ale opisanie tego i rozmowa z innymi jest potrzebna, bo w innym wypadku chyba psychika by mi siadła…każdy ma swoją granicę wytrzymałości….
Moja choroba zaczęła się, gdy miałam 2 lata i nie od razu była mowa o biodrach. Przeszłam młodzieńcze przewlekłe reumatoidalne idiopatyczne zapalenie stawów…niektórzy lekarze dodają jeszcze inne dziwne słowa do tej nazwy a niektórzy z kolei wycinają, ale nie o to tu chodzi. Już wtedy było wiadomo, że tej choroby nie da się wyleczyć, jedynie zahamować. I tak też się stało, nastąpiła remisja choroby ale w wieku 7 lat kolejny rzut choroby. Ja zbyt dobrze tego okresu nie pamiętam, ale wiem, że był to ciężki czas dla rodziców patrząc jak dziecko ma spuchnięte wszystkie stawy, czuje ogromny ból i nie może się ruszać. Niestety było to zapalenie wielostawowe… Lekarze sobie nie radzili, ale determinacja rodziny sprawiła, że jeździli ze mną gdzie się tylko dało i nastąpiła w końcu znowu remisja choroby… Ograniczenie ruchomości wszystkich kończyn to dla mnie norma, ale dopiero od niedawna, bo jak się czuje dziecko a później nastolatka, która różni się od innych dzieci? Pytanie retoryczne, bo wiadomo, że przyjemne to nie jest. Problemy zaczęły się znowu w wieku 14 lat, kiedy pojawiał się ból kolan, obrzęki itd… Znowu pomyślano, że to kolejny rzut choroby. Jeżdżenie do kliniki w Zabrzu i spędzone tam 2 miesiące. Następnie 4 miesiące w sanatorium w Goczałkowicach, aby na samym końcu spędzić tylko 2 tygodnie w Sosnowcu i dowiedzieć się, że to nie jest kolejny rzut choroby, tylko dysplazja biodra lewego i stąd problemy z prawym kolanem. Szczerze, to ani ja ani tata nie wiedzieliśmy, co ortopeda do nas mów, szczególnie, że zostało nam powiedziane, że jest to wrodzona dysplazja. Nie mieliśmy w zwyczaju negować wypowiedzi lekarzy, bo myśleliśmy, że skoro mają taki zawód, te wszystkie dyplomy to chyba się znają na tym co robią, ale nie mogłam przeboleć tego jak żyją cały czas pod kontrolą lekarzy dowiedzieć się dopiero w wieku 15 lat o wrodzonej chorobie bioder?! Nie mieściło mi się to w głowie… Nadal byłam pod kontrolą reumatologa i ortopedy, ale wiele dla mnie nie mogli zrobić, przynajmniej tak mówili i ja w to wierzyłam…dziś wiem, że naiwnie. Przez cały okres szkolnictwa normalnie ćwiczyłam na w-f-ie, UPR wiałam nawet biegi i różne zawody były, chciałam normalnie żyć, a byłam pod kontrolą lekarzy, więc skoro nic nie mówili na ten temat to myślałam, że mogłam. Internet nie był wtedy jeszcze tak ogólnie dostępny, więc ani ja, ani tata nie myśleliśmy o sprawdzaniu czegokolwiek i wierzyliśmy lekarzom, przecież to oni leczą. Jak miałam 19 lat zaczęłam odczuwać ból biodra lewego, więc zgłosiłam to ortopedzie, niestety musiała iść do nowego lekarza, gdyż poprzedni już nie przyjmował. I uwaga, takie oto słowa usłyszałam: „Ma pani już oba biodra dysplastyczne, czekają panią operacje endoprotezy, proszę się zgłosić, jak już pani nie wytrzyma z bólu”. Słowa te mnie zabiły, wyszłam płacząc z tego gabinetu. Jak można powiedzieć młodej dziewczynie o operacji, którą zwykle przechodzą starsi ludzie (przynajmniej wtedy miałam taki pogląd na ten temat) i, że ma się do niego zgłosić jak nie wytrzyma z bólu?! Na szczęście, przy moich stawach miałam przepisywane leki przeciwbólowe, które też pomagały na biodra, bo ten miły lekarz nie był nawet chętny zainteresować się moim bólem… Mając już coraz bardziej negatywny pogląd na temat lekarzy zaczęłam razem z siostrą szukać innego ortopedy. Najpierw była wizyta u dobrego ortopedy, jak inni twierdzili, oczywiście prywatnie. Wiele ta wizyta nie zmieniła. Wyjaśnił, że mam się oszczędzać, trochę na czym polega ta choroba, ale jakoś nie wiele mi to dało. Więc udałyśmy się do szpitala w Suchej Beskidzkiej (dodam, że mieszkam na południu Polski, kilkanaście kilometrów od Korbielowa, tzn granicy ze Słowacją, więc na dosłownym odludziu, gdzie mało jest znanych specjalistów), ale wracając do Suchej, mówiono, że są tam dobrzy specjaliści i po znajomościach dostałam dość szybki termin. Lekarz miły i wg mnie sensowny w miarę. Nadal było utrzymywane, że to dysplazja wrodzona, ale jeszcze dokładniej wytłumaczył na czym to polega, i że nie ma się co śpieszyć do operacji, bo najlepiej mieć własne biodra, a poza tym ze względu na wiek… kazał mi się oszczędzać. Powiedział również, że medycyna idzie tak do przodu, że może za kilka lat wymyślą całkiem nową mało inwazyjną metodę naprawiania bioderek. No cóż, jakoś lżej mi było, i postanowiłam pozostawić temat bioder na chwilę w pokoju stosując zalecenia lekarzy w miarę możliwości, lekcje w-f miałam w miarę swoich możliwości. Dało się jakoś żyć, miałam w końcu leki przeciwbólowe… Skończyłam szkołę, zaczęłam pracować i jakoś to wszystko szło, ale tylko do 2008 roku, kiedy to w lipcu obudziłam się i jedyne czym mogłam ruszać i gdzie nie czułam bólu to oczy i powieki, nawet z mówieniem miałam problem, bo jak się okazało stawy znowu dały o sobie znać i szczęka też nie działała jak trzeba. Wielkim wyciem zwołałam do siebie rodzinkę, i szybko do lekarza, bo nie mogę się ruszać przecież…okazało się, że to zwykła angina! Niestety tak moje stawy reagują na stany zapalne w moim organizmie. Niektórych boli gardło, kaszlą i maja katar a mnie najpierw chwyta stawy i nie mam możliwości ruszania nimi a dopiero później następują zwykłe inne objawy. Najgorsze, że mój rodzaj choroby stawów obejmuje je wszystkie, czyli cały organizm, ale taki los i nie ma co się użalać, tylko nauczyć z tym żyć. Wiem, że wydaje się Wam wszystkim czytającym tego posta, że na złe forum trafiłam, mogłam przecież pisać na forum dla reumatyków, ale moja choroba stawów nadal pozostaje w remisji, a to są po prostu skutki uboczne czy raczej pozostałości po jej przebyciu. Może ona oczywiście wrócić w każdym momencie lub pozostać w uśpieniu do końca życia, tego nikt nie przewidzi. Od momentu pamiętnej anginy zmieniłam reumatologa, który skierowałam mnie do Ochojca i tam oczywiście oddział reumatologii i chorób wewnętrznych, różne badania, prześwietlenia itp. Moi kochani poprzedni lekarze przepisując mi z uśmiechem leki przeciwbólowe doprowadzili do choroby nerek i oczu, na szczęście szybko mi to wykryli i udało się to opanować, bo nie doszło do nieodwracalnych zmian, ale za to zakaz zażywania niesteroidowych leków przeciwbólowych, czyli większości ich rodzaji, ale wciąż powtarzam taki los. Choroba nadal pozostaje w remisji, ale bólu wszystkich stawów nigdy się nie pozbędę, do końca życia muszę przyjmować leki przeciwbólowe, czyli przez ile 40 lub 50 lat, perspektywa genialna, nie ma co. Po kolejnej wizycie u mojego reumatologa po wyjściu ze z Ochojca, dowiedziałam się, że to raczej nie dysplazja wrodzona, tylko złe ukształtowanie się kości po zapaleniu stawów w dzieciństwie. Reumatolog to powiedział po obejrzeniu najświeższych zdjęć!! Myślałam, świetnie. Gdzie patrzyli ci wszyscy inni lekarze. Wybrałam się do kolejnego ortopedy, również dobry podobno. Potwierdził słowa mojego reumatologa. Pomyślałam, czyli to wszystko „grzechy dzieciństwa”, w sensie , że choroba… dodatkowo jeszcze rzepka w prawym kolanie się podwichnęła, no i dowiedziałam się, że mogę mieć problemy z kręgosłupem. Tego było już za wiele, przecież mam dopiero 23 lata a tu już stawy jak u 70 letniej babci, początki zwyrodnienia stawów biodrowych jak to pięknie ujął mój reumatolog i ból wszystkich dosłownie stawów do końca życia, nie mówiąc już o tym, że zakres moich ruchów pozostawia wiele do życzenia. W sprawie stawów już wiem co mnie czeka, oprócz bólów i zakresów ruchowych to obrzęki i pewnie zniekształcenia a w najgorszym przypadku kolejny rzut choroby ale co do dysplazji o nie wiem. Ostatni ortopeda, wydawało mi się, że nie do końca wie co ze mną zrobić bo niby moja choroba stawów ma tu wiele do powiedzenia. Kazał ćwiczyć, dała zastrzyki na stawy, które są osłabione i powiedział, że jak będę ponownie w Ochojcu w kwietniu na kontroli, to żebym tam się zgłosiła na ortopedię bo może oni coś mi pomogą, podał nazwisko jakiegoś doktorka , ale byłam w takim szoku słysząc, że sobie ot tak gdzieś mnie odsyła, że nie zapamiętałam. Powiedział, że może tam zdecydują się na osteotomię pevalgizacyjną ( tak mi napisał, żebym się o to zapytała). Wyjaśnił na czym to polega, ale w tym momencie zaczynają się moje wątpliwości… W końcu mimo wszystko mogę się jeszcze samodzielnie ruszać a ból dzienny i w nocy można uciszyć lekami choć trochę, ale boję się, że doprowadzę biodra do takiego stanu, że już tylko będzie wchodziła w grę endoproteza, bo na osteotomię będzie już za późno… a może jeszcze czekać, aż stan się bardziej pogorszy…nie wiem naprawdę co rozbić? Nie wiem, do kogo się udać, jaki specjalista jest najbliżej mojego końca świata, już prawie żadnemu lekarzowi nie ufam…
Wiele mi dało, że mogłam się w końcu wygadać komuś, kto wie jak to jest i mam nadzieję, że może udzielicie mi jakiś porad…
Dziękuję Wam bardzo i pozdrawiam, a szczególnie życzę wiele zdrowia!!
ginger

edit: g.12:33

A i przepraszam, że tego tak dużo ale jak pisać wszystko to pisać na całego :mrgreen:

Marek Roman - Pi± 19 Lut, 2010
Temat postu: Nareszcie nie jesteś sama !
No i dobrze, że się tu znalazlaś. Wszystkich nas łączą te same problemy. Ból, bezsilność itp. Ale potrafimy sobie pomagać i to jest najważniejsze. Ja jestem tu krótko, ale przez kilka dni dowiedziałem się więcej, niż przez ostatnie pół roku. Na pewno znajdą się osoby, które maja podobne doświadczenia co Ty. Od dziś nie jesteś sama. A to jest najważniejsze.
Głowa do góry.

Pozdrawiam !!!

AgaW - Pi± 19 Lut, 2010

Witaj Ginger!
To bardzo potrzebne umieć opisać swoję historię...dobrze jest podzielić się tym, co dla innych może być pomocne. :) Dzięki temu jest nasze Forum. Nie musi chodzić o żalenie się, litowanie - najwspanialszą sprawą jest wymiana myśli i doświadczeń dotyczących choroby :)
Dla nas bioderek to ważna sfera życia, często część nas samych. Choroba nas zmienia,uczy i kształtuje. Dlatego nasze historie są takie niepowtarzalne i tak wiele można się z nich nauczyć, sami też możemy czegoś nauczyć się od innych...
Nie każdy umie i chce pisać - Ty zechciałaś i bardzo cenię Twoją otwartość :)
Piszesz, że gdzie się udać ze sobą...moja rada - Profesor Czubak, nie patrząc na odległość ( Otwock ) A jeśli wolisz to Dr.Milenik( Piekary Śląskie ), Dr.Kokoszka ( Brzeg k.Wrocławia ) :) Adresy masz w dziale kontakty do lekarzy.
Mam nadzieję, że nasze Forum pomoże Ci w zdobyciu wszelkiej wiedzy - szczególnie dział ogólny, dział. endoproteza oraz koniecznie dział o rehabilitacji :)
Kolega Marek Roman pięknie to napisał: "od dziś nie jesteś sama..." :) - dołączam się do tych słów - i dodam swoje "endoproteza to nie wyrok !".
Mam nadzieję, że będziesz co jakiś czas uzupełniać swoją historię :)

Alicja - Pi± 19 Lut, 2010

ginger napisa³/a:
Nie wiem, do kogo się udać, jaki specjalista jest najbliżej mojego końca świata, już prawie żadnemu lekarzowi nie ufam…

Witaj Ginger!
AgaW i Marek Roman mają rację, na pewno od dziś nie jesteś sama.
Może jednak wybierz się do prof. Czubaka. Jesteś młoda i warto powalczyć o swoje zdrowie. Ja swoją pierwszą endo dostałam mając 24 lata. Nie było wtedy kapoplastyki i osteotomii Ganza. Dziś medycyna daje więcej możliwości, dlatego nie poddaj się. Niech Cię odległość do Warszawy nie przeraża. Jakoś ją pokonasz. Trzymam kciuki, że znajdzie się dla ciebie najlesze wyjście. :-)

Grazyna1950 - Pi± 19 Lut, 2010

Alicja napisa³/a:
Niech Cię odległość do Warszawy nie przeraża
Jesteś bardzo młoda i chociaż daleko masz do dobrego lekarza i trochę to kosztuje, ale warto. Zdrowie to rzecz najważniejsza.
johana4 - Pi± 19 Lut, 2010

Czytaj Kochana, czytaj, bo to forum to skrbnica wiedzy :!: :!: :!: Od zadnego lekarza nie dowiesz sie tyle co tutaj, no i najwazniejsze: czytajac nasze posty, a my Twoje nie bedziemy czytac ich jak powiesc sciense fiction (czy jak to sie tam pisze), bo my przezywamy podobne, lub nawet takie same problemy.

U mnie tez rodzina sie martwii, ale czy ktos wie jak to jest budzic sie w nocy z odretwieniem konczyn :?: , jak to jest czolgac sie w nocy do toalety, bo nogi jakby "nie istnialy :?: Nikt..., bo oni tego nie doswiadczaja, ale teraz Masz forum, podobnie jak ja i jest to najlepsza rzecz jaka mogla mnie spotkac :-D

Witam serdecznie :mrgreen:

Mijka - Pi± 19 Lut, 2010

Witaj ginger w naszej ogromnej rodzinie bioderkowej, a jest to rodzina pomimo różnych bóli, wesoła, dowcipna i jakby beztroska - zarazisz się nami.
Pisz, pisz, wyrzucaj z siebie wszystkie zadry życiowe - będzie Ci lżej.
Czytaj, czytaj to forum a dotrzesz to wielu ciekawych i pomocnych informacji i też będzie Ci lżej.
Na tym forum jest dużo młodych ludzi z bioderkowymi dolegliwościami, jak poczytasz ich historie to się przekonasz, że warto szukać dobrego ortopedy, a już wyżej padło kilka nazwisk.
Jesteś młoda, walcz o siebie :)

Magdalena - Pi± 19 Lut, 2010

johana4 napisa³/a:
Czytaj Kochana, czytaj, bo to forum to skrbnica wiedzy



ginger witaj w zupełności zgadzam sie z johana4 ludzie którzy są tu naszymi szkarbnicami są niesamowici ,więc dobrze trafiłaś

pasiflora - Pi± 19 Lut, 2010

ginger napisa³/a:
Powiedział, że może tam zdecydują się na osteotomię pevalgizacyjną
Proponuję Ci w takim bądź razie Prof Czubaka bo nawet jak na osteotomie jest za pozno to zaproponuje Ci kapo bo po co dawać od razu endo
kinga - Pi± 19 Lut, 2010

witaj ginger :*
Bardzo dobrze, że trafiłaś na Forum i bardzo się cieszę, że napisałaś :)

Tutaj masz historie dziewczyn: jedna z RZS druga z MPZS
[MOJA HISTORIA] Amalka - czyli moja droga do endo...

[MOJA HISTORIA] Przygoda bioderkowa Sylwii

Nie jesteś sama i z pewnością każdy Ciebie zrozumie :*
Dzięki Forum i pomocy użytkowników (czyli nas) :mrgreen: dotrzesz do specjalisty, któremu zaufasz i przekonasz się, że są jeszcze lekarze z powołania, super specjaliści i ludzie w jednym :) :D :) Nigdy nie można się poddać !!! :)

PS. czy leczona byłaś tylko NLPZ, czy bierzesz jakieś inne specjalne?
PS2. Tutaj link do Stowarzyszenia "3majmy się razem"
STOWARZYSZENIE
ale pewnie już je znasz

bardzo serdecznie pozdrawiam :*

ginger - Pi± 19 Lut, 2010

dziękuję bardzo za taki odzew! :mrgreen:
cieszę się, że tu trafiłam, bo można otwarcie rozmawiać o problemach i to jeszcze z uśmiechem na twarzy :-P , bo przyznam, że rodziny nie chce już martwić...moja siostra chyba płaczę więcej z mojego powodu niż ja z powodu bólu i już najnormalniej nie chcę ich męczyć aż tak bardzo :cry:
przez większość życia, czyli jakieś 20 lat, brałam Apo-Naproxen, czy jakoś tak (wiem, że w międzyczasie nazwa się troszku zmieniła), lekarze tylko dawki zmieniali i przez to właśnie nerki zaczęły szwankować, ale na szczęście w miarę zaczęto je leczyć :-) W ostatnim czasie, tzn od momentu Ochojca biorę Tramal, choć na niego reaguje tylko przez 2 lub 3 godziny :-( przeszłam przez większość możliwych leków, ale nie reaguje na nie prawie wogóle, nie wiem czy jest to spowodowane tym, że od małego byłam leczona przeciwbólowymi lekami czy czymś innym...mogę się tylko domyślać. ketonal, nimesil i tym podobne to tak jakbym nic nie zażywała...moja diagnoza (przynajmniej jedna z wielu ;-) ) w ochojcu od prof. Kucharza brzmiała tak: "trzeba jej ustalić dobry program leczenia przeciwbólowego, bo będzię ją to bolało coraz bardziej" - oczywiście mowa głównie o stawach :-| ale i tak największy ból sprawiają mi, o ironio, lekarze :-/
najbardziej w tym momencie cieszy mnie to, że dużo lżej i lepiej mi jest wiedząc, że mogę tu pisać o swoich "problemach" i jak wiele mogę się od Was dowiedzieć :lol:

kinga - Pi± 19 Lut, 2010

ginger napisa³/a:
przeszłam przez większość możliwych leków, ale nie reaguje na nie prawie wogóle, nie wiem czy jest to spowodowane tym, że od małego byłam leczona przeciwbólowymi lekami czy czymś innym...mogę się tylko domyślać.

ale leczyli Ciebie jakimiś funkcjonalnymi (np. sterydy, arechin, MTX) ??? czy tylko wciskali NPLZ, które uszkadzają nie tylko żołądek, ale i nerki :-| dobrze, że w miarę szybko się zorientowali i już się nie trujesz...
Ty musisz poszukać dobrego reumatologa !!! i ortopedy
W Warszawie jest dobry oddział, który właśnie zajmuje się reuma-ortopedią. Napiszę do koleżanki, która tam się leczy. Też ma RSZ oraz dwie endo w biodrach, jedną w kolanie, no a w kwietniu idzie na kolejny zabieg kolana.
Buziaki :*

ginger - Pi± 19 Lut, 2010

no właśnie to jest dziwne, że całe życie mnie niby leczyli, najczęściej był arechin, a ich odpowiedzią na mój ból był apo-naproxen, który mi nerki uszkodził i się na niego całkowicie uodporniłam, jedyne co powodował w moim przypadku jeszcze rok temu to były wymioty i okropny ból głowy... :-( zaczęto mi go przepisywać, gdy miałam ok 10 lat lub mniej i zażywałam go prze blisko 10 lat...
myślę, że reumatologa znalazłam w miarę dobrego, choć już tyle razy się zawiodłam na lekarzach, że znalezienie dobrego specjalisty równa się dla mnie z cudem ;-) niestety ze stawami już raczej nie da się nic zrobić, bo choroba przechodzi remisję, zostały tylko "pozostałości bólowe", czy jak kto to nazywa artralgia, więc co mi reumatolog pomoże...nie zawiele, trzeba się tylko kontrolować... postanowiłam ratować choć biodra :-P

PS. Kinga będę wdzięczna za informacje od Twojej koleżanki

Edi - Pi± 19 Lut, 2010

witaj Ginger :dance:
ja o swojej chorobie dowiedziałam się w wieku 37 lat...a mam ją podobno od urodzenia ,miałam leczony kręgoslup dopiero po rezonansie odpuścili ....Musiałam zacząć kuleć żeby ktoś wreszcie pomyślał,że to biodro :roll: bolalo mnie kolano to leczyli kolano....Sama na tym wspaniałym forum przeczytałam ,że kolano boli od biodra ;-) Uwierz mi odwiedziłam w krótkim czasie kilku ortopedów i najmilsza i konkretna była wizyta u PROFESORA CZUBAKA zero stresu pierwszy raz zapytałam o wszystko co chciałam bo nikt mnie nie pospieszał.Pozdrawiam Cię serdecznie :lol: :lol: :lol:

kinga - Pi± 19 Lut, 2010

ginger napisa³/a:
niestety ze stawami już raczej nie da się nic zrobić, bo choroba przechodzi remisję, zostały tylko "pozostałości bólowe", czy jak kto to nazywa artralgia, więc co mi reumatolog pomoże...nie zawiele, trzeba się tylko kontrolować.

Dobry reumatolog może sprawić, by remisja trwała wieczenieeee i tego Ci życzę z całego serca :*

Cytat:
PS. Kinga będę wdzięczna za informacje od Twojej koleżanki

Już do niej napisałam, czekam na odpowiedź :) jak tylko dostanę, to napiszę :D

ginger - Pi± 19 Lut, 2010

powiem szczerze, że gdyby nie takie osoby jak Wy to już dawno bym się chyba załamała, albo po prostu wierzyła niektórym lekarzom, którzy nie powinni nimi być... :-? może i troszku ostro o nich mówię, ale zbyt wiele się przez nich wycierpiałam i trochę też przez swoją naiwność i zaufanie w ich wiedzę... ale czytając opowieść Sylwii postanowiłam nie odpuszczać póki nie znajdę takich super specjalistów i do tego miłych jak jej lekarz :mrgreen:
AgaW - Pi± 19 Lut, 2010

Droga Ginger - nie odpuszczaj !
Jest tu wiele osób, których droga do leczenia była kręta ( moja też ! ) Ale szukałam rozwiązania i nie odpuściłam póki nie zostałam zoperowana - warto było czekć na najlepsze ręce do operacji Ganza! I warto było ćwiczyć niezliczoną ilość godzin...
Tobie też się uda !
Teraz wiesz już gdzie się leczyć, masz nas, masz tu naszą wiedzę - skorzystaj z naszego doświdczenia a masz wielką szansę na sukces wyleczenia ! :)

Edi - Pi± 19 Lut, 2010

Ginger to nie jest naiwność !!!to jest chore idziemy do lekarza po pomoc a wychodzimy dalej nieszczęśliwe i zawiedzione.Głowa do Góry ,będzie dobrze :-D to forum Cię wzmocni,ja tu jestem naprawdę krótko ,ale mój stan psychiczny się zmienił na lepsze. :mrgreen:
kinga - Pi± 19 Lut, 2010

ginger napisa³/a:
może i troszku ostro o nich mówię, ale zbyt wiele się przez nich wycierpiałam i trochę też przez swoją naiwność i zaufanie w ich wiedzę.

nie Ty jedna i pewnie nie ostania :-( :-? :evil: niestety... ja po 4 latach poszukiwań znalazłam cudownych lekarzy :D Tobie też się to uda !!! :D
i wcale ostro nie piszesz; to sama prawda i nie ma co się delikatnie obchodzić z niektórymi konowałami :evil:

Forum właśnie ma zadanie poprowadzenie ludzi we właściwym kierunku i pomoc w doborze sprawdzonych specjalistów :D mam nadzieję, że coraz mniej ludzi będzie błądzić i szukać w ciemnościach; wejdą tu i będą wiedzieć gdzie, co i jak :D

Bonia - Pi± 19 Lut, 2010

Ginger i dobrze że szczerze piszesz o lekarzach jeśli nie którym nie zależy na dobru pacjenta tylko na kasie sami są sobie winni że tracą pacjentów. Bo nie umieją albo nie chcą pomóc. A prywatnie za przeproszeniem w d.....up by bez mydła weszli. Trzeba walić prawdę prosto w oczy. Po to powstało to forum żeby pomóc pacjentom by nie dawać się takim konowałom którzy leczyć nie umieją a jeszcze wmawiają że nic się nie da zrobić. Bo się nie chcą doszkalać. I najlepiej niech pacjent cierpi bo przecież to nie jego boli.

Ja trafiłam na ortopedę w przychodni który powiedział że nic nie można zrobić na szczęście 2 ortopeda skierował mnie do Prof Czubaka dzięki któremu chodzę.

Grazyna1950 - Sob 20 Lut, 2010

AgaW napisa³/a:
Droga Ginger - nie odpuszczaj !
Tak nie odpuszczaj. Jesteś jeszcze bardzoooooooo młoda, więc walcz o powrót do zdrowia.
ginger - Sob 20 Lut, 2010

jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim i do dzieła :lol:
trzeba samemu o siebie walczyć ;-)

pasiflora - Sob 20 Lut, 2010

No kochana widzę że załapałaś bakcyla Brawo :-D
ginger - Sro 24 Lut, 2010

przez jakiś czas milczałam, ale było to spowodowane tym, że właśnie złapałam bakcyla ;-) musiałam troszku poczytać forum, aby lepiej się zorientować w temacie i również dlatego, że zależało mi na tym aby lepiej Was poznać :-D wiele nowych informacji przyswoiłam ale wiele również mi umknęło, gdyż tu jest taki nawał wiedzy, że to trzeba z czasem się dowiadywać co i jak i uczyć się wszystkiego na nowo :-) najświeższe nowinki mam takie, że jak zrobiłam sobie kolejny rajd do ortopedy i reumatologa, to skończyło się to następująco: reumatolog zmienił mi znowu leki i obecnie umieram, ale nie jest źle :-P bardziej interesujące jest to, że rozmawiałam ze znajomym ortopedą rodziny, który siedzi w temacie endoprotez, ale nie za bardzo w osteotomii i powiedział, że w moim przypadku nie ma mowy o endo tylko właśnie osteotomia, więc chyba czas przenieść mnie do innego działu ;-) jedyne co mnie martwi to fakt, że z tego co się w różnych źródłach doczytałam, to jest tak, że na oste kwalifikują się osoby, które nie mają bardzo "zniszczonych" bioder, czyli wychodzi na to, że trzeba się śpieszyć...dobrze to rozumiem?? bo mimo wszystko jeszcze się troszku gubie ;-)
a tak poza tym to witam Wszystkich w ten piękny dzień i życzę miłego, przyjemnego i udanego dnia!!! :-D

kinga - Sro 24 Lut, 2010

ginger napisa³/a:
bardziej interesujące jest to, że rozmawiałam ze znajomym ortopedą rodziny, który siedzi w temacie endoprotez, ale nie za bardzo w osteotomii i powiedział, że w moim przypadku nie ma mowy o endo tylko właśnie osteotomia, więc chyba czas przenieść mnie do innego działu ;-) jedyne co mnie martwi to fakt, że z tego co się w różnych źródłach doczytałam, to jest tak, że na oste kwalifikują się osoby, które nie mają bardzo "zniszczonych" bioder, czyli wychodzi na to, że trzeba się śpieszyć...dobrze to rozumiem?? bo mimo wszystko jeszcze się troszku gubie ;-)


Ginger trzeba uderzyć do jakiegoś specjalisty albo nawet dwóch i wybrać najlepsze rozwiązanie !!! :D jeśli osteotomia by u Ciebie się sprawdziła, to super :!: :) na endo będzie zawsze czas :wink:
a temat się zdąży przenieść jeszcze :) na razie niech zostanie tu, aż sprawa się wyjaśni hehe :D

ginger - Sro 24 Lut, 2010

głupie pytanie za 100 punktów... czy ktoś wie co to jest za rodzaj osteotomii? osteotomia pevalgizacyjna... równie dobrze może na początku drugiego słowa być "d" bo niestety lekarz to napisał swoim specyficznym charakterem pisma a nie wymawiał tego słowa więc nie wiem :dontgetit: :coo: czy ktoś słyszał, że wykonują to w Katowicach?? wole to pytanie zamieścić w mojej historii bo nie wiem, do której osteotomii to przyłączyć i wole nie śmiecić na forum... :spam:
będę wdzięczna za jakieś wskazówki, które mnie oświecą :idea:

AgaW - Sro 24 Lut, 2010

Ginger - niewiem co to za rodzaj osteotomii, o którym piszesz.
Ale jest racja w tym że trzeba się z każdym rodzajem operacji osteotomii spieszyć, zanim biodro ulegnie większemu zniszczeniu przez chorobę.
Nie zwlekaj - jedź do najlepszych specjalistów - i pytaj o ten rodzaj operacji - powinni Ci powiedzieć na czym będzie polegał!
Może część wiedzy znajdziesz na Forum :) A może będziesz mieć ustalone jakiś inne rozwiązanie?
Do działu innego przeniesiemy Cię, gdy już będziesz czekać w kolejce na ustalony zabieg, gdy będziesz mieć konkret jaki rodzaj osteotomii zaproponuje Ci lekarz :)
Im szybciej tym lepiej, będziesz mieć ustaloną kolejkę do operacji i międzyczasie będziesz się przygotowywać do zabiegu :)
Będzie dobrze - będziesz jeszcze sprawną osobą! :)
Tylko nie zwlekaj i odwiedź kilku naprawdę dobrych lekarzy, żeby mieć pewność diognozy i wyboru metody leczenia :)

Grazyna1950 - Sro 24 Lut, 2010

AgaW napisa³/a:
Ale jest racja w tym że trzeba się z każdym rodzajem operacji osteotomii spieszyć, zanim biodro ulegnie większemu zniszczeniu przez chorobę.
Nie całkiem się z Tobą zgodzę. Ja tez miałam osteotomię McMurraya, ale wydaje mi się, że w moim przypadku od razu należałoby wstawić ENDO. Taką opinię miał i inny oropeda. Niestety powiedział mi o tym juz po. Ginger z własnego doświadczenia Ci radzę zasięgnij opinii kilku lekarzy, aby wybór leczenia był najlepszy dla Ciebie.
ginger - Sro 24 Lut, 2010

dziękuję za odpowiedź :-) już teraz zaczynam działać i szukać kilku opinii na ten temat, ale wiem, że będzie dobrze ;-) co nas nie zabije to nas w końcu wzmocni :-P
Grazyna1950 - Sro 24 Lut, 2010

Połowa sukcesu to pozytywne myślenie :)
AgaW - Sro 24 Lut, 2010

Grazyna1950 napisa³/a:
Ginger z własnego doświadczenia Ci radzę zasięgnij opinii kilku lekarzy, aby wybór leczenia był najlepszy dla Ciebie.


No też to radziłam, gdy napisałam: "Tylko nie zwlekaj i odwiedź kilku naprawdę dobrych lekarzy, żeby mieć pewność diognozy i wyboru metody leczenia"
Kilka opinii dobrych lekarzy daje dopiero obraz sytuacji. :)

ginger - Sro 24 Lut, 2010

i dlatego rajd pora zacząć ;-) niech wszyscy lekarze maja się na baczności :-P
pasiflora - Sro 24 Lut, 2010

Cytat:
i dlatego rajd pora zacząć ;-) niech wszyscy lekarze maja się na baczności :-P
Taka postawa to wzór :!:
Edi - Sro 24 Lut, 2010

Dokładnie Ginger musisz odwiedzić kilku,ja już powoli kończę wedrówkę - :lol: masz racje to słowo RAJD jest trafione w 10-tkę :!:
AniaK - Sro 24 Lut, 2010

Witaj Ginger
Ja choruje na RZS od 20 roku życia więc wiem co to znaczy ból,wiem jak się czuje człowiek kiedy boli każdy najdrobniejszy staw. W tej chwili jestem po drugiej endo. Troche mnie to dziwi że przez tyle lat choroby dostajesz tylko leki przeciwbólowe gdyby cie nie bolało to rozumie ale w tym wypadku to troche dziwna metoda.
Ja na początku choroby bralam arechine ale ona nic nie pomagała tylko strasznie wzrok mi się pogorszył musiałam nosić okulary. Potem dostałam sulfasalazyne i to mi pomagało przez długi czas następnie był metypred, metotrexsat a obecnie czakam na przyjęcie na oddział reumatologi w poznaniu aby zakwalifikowali mnie do programu leku biologicznego.
A co do osteotomi to nie zwlekaj z tym bo póżniej kość udowa będzie się nadawała tylko na endo. U mnie tak było powiedziano mi że przy rzs nie stosuje się kapo. bo kości są zabardzo zniszczone.
Jak się sprawują twoie inne stawy?
Trzymaj się ciepło i powodzenia.

ginger - Czw 25 Lut, 2010

Witam AniaK :grin:
szczerze to już niekiedy nie mam siły co do niektórych lekarzy... :maruda: chorując od 2 roku życia dopiero mając 15 lat przestałam brać arechine (oczywiście w międzyczasie były przerwy) i co najdziwniejsze byłam w stałym kontakcie i pod kontrolą reumatologa, bo ktoś mi w końcu to przepisywał :zdziwko: od ostatniej wizyty, czyli parę dni temu, reumatolog przepisał mi sulfasalyzyne i jak na razie umieram, bo się potwornie źle czuje, ale każdy lek ma efekty uboczne, więc nie narzekam tylko trza się leczyć :maruda: w listopadzie byłam na reumatologii w Katowicach Ochojcu i tam prof. Kucharz (podobno bardzo dobry specjalista) powiedział, że moja choroba jest w remisji, ale bóle stawów pozostaną i będą coraz większe, bo stwierdzili, że to artralgia :mur: i pozostało leczenie przeciwbólowe i staranie się, żeby nie było kolejnego rzutu choroby :what: 21 kwietnia mam tam kolejny termin przyjęcia i zobaczę co mi tym razem powiedzą, jeden ortopeda z moich rejonów powiedział, że tam też już "chyba" robią osteotomię, więc może zainteresują się biodrami, żeby chociaż one przestały boleć :placze: ale oczywiście w międzyczasie już mam w planach lekki rajd po innych gabinetach, żeby pojechać tam z pakietem informacji :rockon: a co do innych stawów, to szkoda gadać...nie ma takiego stawu, który by mnie nie bolał, a leki przeciwbólowe działają tylko do 4 godz a przecież nie będę ich kilka razy dziennie brała i pozostaje ból :...: najgorzej mają się biodra, ale to z wiadomych przyczyn, kolana, stopy, barki, łokcie, dłonie i odcinek szyjny, nie mówiąc o kręgosłupie, ale to chyba przez te bioderka :dobani: ale jak już tyle z tym przeżyłam, to będzie dobrze i dalej :super: niezmiernie się cieszę, że poznałam Ciebie, bo dobrze jest znać kogoś, kto wie co się samemu czuje i przechodzi przez to samo :jupi:
mam nadzieję, że teraz już będziemy w kontakcie ;-) również trzymaj się cieplutko :-D

AniaK - Czw 25 Lut, 2010

Witaj Ginger!!!
Stawy raz bolą więcej raz mniej ale ja się pocieszam że niektórzy mają gorsze choroby.
Sulfasalazyna według mnie to dobry lek mi pomagał tylko też długo czekałam aż zacznie działać.
A co to jast 'artralgia" z takim określenie się jeszcze nie spotkałam.
Również się bardzo cieszę ze moge z tobą porozmawiać na temat naszej choroby i może nieraz coś nawzajem sobie pomożemy.
Pozdrawiam.

ginger - Czw 25 Lut, 2010

artralgia, jak mi to tłumaczył mój reumatolog, jest najprościej mówiąc bólem stawów po chorobie...takie kochane pozostałości :maruda: nie rozumiem czym się różni artralgia od stanu po przebytym MIZS, bo obie te nazwy występują na moim wypisie ze szpitala, jako odrębne pozycje...??? może lekarze chcieli, żeby rozpoznanie było dłuższe :-P

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group